winna.44
13.10.21, 09:56
Dwa lata temu usłyszałam od swojego partnera że nie chcę ze mną być bo jestem stara i wiecznie chora , pomyślałam sobie ok może ma rację z racji tego że od lat zmagam się endometriozą z którą lekarze nie umieją mi pomóc i moje życie jedynym wielkim bólem .Kiedy mi zaproponował układ że będziemy mieszkać razem ale przechodzimy na osobny budżet i nie będziemy ze sobą sypiać myślałam że nic gorszego od niego nie mogę usłyszeć.Zgodzilam się mieszkałam w jego domu pomimo że mieszkałam tam 10lat pracowałam i oddawałam swoje pieniądze do wspólnego budżetu nic tak naprawdę do mnie nie należało .Po miesiącu jednak stwierdził że mnie kocha i chce spróbować jeszcze raz starał się naprawdę się starał dopiero teraz zrozumiałam że byłam mu potrzebna do wybudowania firmowego warsztatu mówił musimy sobie pomagać jesteśmy rodziną i razem z synem w święta wielkanocne nosiliśmy wiadra z piaskiem i kamieniami od rana do wieczora.W końcu warsztat został zbudowany piękny , chodził wtedy dumny jaki jest zdolny i pracowity i ze mu się udało, jakie zdziwienie było później jak na FB podziękował nie mi nie synowi a koleżance z Częstochowy która robiła mu projekty i z którą potrafił rozmawiać po dwie lub trzy godziny dziennie a mnie traktował jak powietrze wszystkiego się czepiał wszystko robiłam źle i jestem nic nie warta i tak się czułam gorsza głupsza brzydsza
,bez chęci do życia aż w końcu usłyszałam że go nie obchodzę co robię jak gdzie i z kim jakby mi ktoś strzelił prosto w twarz tak to były słowa które najbardziej bolały . Pomyślałam koniec nie chcę więcej z nim być spakowałam się i wyjechałam do Niemiec.Jestem w miejscu gdzie nie rozumiem ludzi pracuję i wracam do pustego domu próbuje uczyć się języka ale kiepsko mi to wychodzi żeby się utrzymać pracuję 260 godzin miesięcznie .Czy dobrze zrobiłam nie wiem czy dam radę nie wiem jestem pusta
,Boje się walczyć boje się chcieć bo i tak wszystko obraca się przeciwko mnie.