Gość: anielka
IP: 62.233.193.*
29.11.04, 00:59
Jestem zakochana,jadę na endorfinach i jest cudownie.Mam tylko jeden mały
problem: na studiach mam teraz kiepski czas, same ważne kolokwia,zbliża się
sesja etc A ja za nic nie mogę się zmusić do nauki.Już zawaliłam połowę tego
co miałam zaliczyć.Została mi druga połowa. Nie chcę wylecieć ze studiów,a w
żaden sposób nie umiem uporządkować słodkiego zamętu,który rozpętał się w
mojej głowie.Studiuję ścisły kierunek potrzebuję chłodnej rozwagi.Ile może
jeszcze trwać ten stan?Jakie Wy macie sposoby by będąc zakochanym
jednocześnie wypełniać wszystkie swoje obowiązki?
Domyślam się że większości z Was mój "problem" wyda się banalny.Może taki
jest,ale ja nie chcę tego zawalić i jednocześnie chcę kochać.Sprzeczne to ze
sobą i nielogiczne może,ale właśnie z ową nielogicznością próbuje sobie
poradzić i nie umiem.Przepraszam że zawracam Wam głowę moim chyba dość
śmiesznym "problemem".Ale jestem ciekawa czy znacie jakiś sposób na
poradzenie sobie z takim stanem.Czy w ogóle jakikolwiek na to sposób
istnieje?