Dodaj do ulubionych

miłość a nauka

IP: 62.233.193.* 29.11.04, 00:59
Jestem zakochana,jadę na endorfinach i jest cudownie.Mam tylko jeden mały
problem: na studiach mam teraz kiepski czas, same ważne kolokwia,zbliża się
sesja etc A ja za nic nie mogę się zmusić do nauki.Już zawaliłam połowę tego
co miałam zaliczyć.Została mi druga połowa. Nie chcę wylecieć ze studiów,a w
żaden sposób nie umiem uporządkować słodkiego zamętu,który rozpętał się w
mojej głowie.Studiuję ścisły kierunek potrzebuję chłodnej rozwagi.Ile może
jeszcze trwać ten stan?Jakie Wy macie sposoby by będąc zakochanym
jednocześnie wypełniać wszystkie swoje obowiązki?


Domyślam się że większości z Was mój "problem" wyda się banalny.Może taki
jest,ale ja nie chcę tego zawalić i jednocześnie chcę kochać.Sprzeczne to ze
sobą i nielogiczne może,ale właśnie z ową nielogicznością próbuje sobie
poradzić i nie umiem.Przepraszam że zawracam Wam głowę moim chyba dość
śmiesznym "problemem".Ale jestem ciekawa czy znacie jakiś sposób na
poradzenie sobie z takim stanem.Czy w ogóle jakikolwiek na to sposób
istnieje?
Obserwuj wątek
    • Gość: mila Re: miłość a nauka IP: *.icpnet.pl 29.11.04, 09:26
      Nie wiem jak to jest u innych, ale z mojego doświadczenia mogę Ci powiedzieć,
      ze mi zakochanie tylko pomagało w nauce. Najgorsze wyniki miałam kiedy byłam
      sama. Najlepszy doping do nauki miałam kiedy, mówilam sobie, jak sie mój
      ukochany ucieszy kiedy mu piątkę w indeksie pokażę - wychodzi na to, że w sumie
      uczyłam się też jakby dla niego;) Zawsze był dumny z moich dobrych ocen. Może
      spróbuj się w ten sposób motywować do nauki? Powodzenia:)
      doktorantka
    • boski.zawodowiec ja zrobiłem klik na "skasuje ten wątek" 29.11.04, 09:28
      uwazam ze problem jest zbyt banalny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka