listek_a 14.12.04, 08:24 Co o tym myślicie? Para jest ze sobą, ale bez zadnych planów na przyszłość, zawsze można odejść od siebie bez żalu z niczyjej strony! Da się tak w ogóle? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
niedzwiedzica_sousie Re: Związek bez zobowiązań 14.12.04, 08:29 da się jeśli obu stronom to odpowiada i od początku wiedzą w czym rzecz, to jest ok Odpowiedz Link Zgłoś
maretina Re: Związek bez zobowiązań 14.12.04, 08:29 ja nie lubie okrelenia "zwiazek bez zobowiazan" dla mnie jest ono puste. jak sie kogos kocha to tak czy siak jest sie za niego odpowiedzialnym, bo "dysponuje" sie jego uczuciami. czlowiek kochajacy jest bezbronny, zatem osobaktora kocha i jest kochana ma na sobie duza odpowiedzialnosc. udawanie, ze jest inaczej uwazam za skrajna glupote i nieodpowiedzialnosc. po co byc ze soba jesli nic sie razem nie planuje? przeciez to strata czasu, cofanie sie. Odpowiedz Link Zgłoś
sagis Re: Związek bez zobowiązań 14.12.04, 08:38 Tylko zobowiązania, a odpowiedzialność za drugą osobę to dwie odrębne sprawy. Mogą mieć zobowiązania nieodpowiedzialne osoby:-) Odpowiedz Link Zgłoś
maretina Re: Związek bez zobowiązań 14.12.04, 08:52 sagis napisała: > Tylko zobowiązania, a odpowiedzialność za drugą osobę to dwie odrębne sprawy. nieprawda:0 manipulujesz:). zobowiazanie jest konsekwencja odpowiedzialnosci i odwrotnie, to wartosci ze soba scisle powiazane i nie da sie ich oddzielnie omawiac badz relatwizowac:))) > Mogą mieć zobowiązania nieodpowiedzialne osoby:-) coz... idealow nigdzie nie ma;) Odpowiedz Link Zgłoś
sagis Re: Związek bez zobowiązań 14.12.04, 09:02 To nie jest manipulacja:-)))Albo inaczej to rozumiesz, albo chcesz w ten sposób wymusić na mnie to, co Ty chcesz:-))) Zobowiązania mogą być jakieś materialne, albo jakieś umowne między ludźmi. Jedna strona wobec drugiej jest zobowiązana do czegoś. Nie tylko do odpowiedzialności wobec niej i jej uczuć. Czy w pracy nie masz żadnych zobowiązań? Umowa podpisana już jest zobowiązaniem:-) Odpowiedz Link Zgłoś
maretina Re: Związek bez zobowiązań 14.12.04, 09:15 agis:) nie gadamy o instytucjach i zobowiazaniach finansowych! przeciez wiesz:) odwracasz kota ogonem;)))) to co podpisalam na umowie w pracy ma sie nijak do tego jakim czlowiekiem powinnam byc wobec innych ludzi. z moralnego zachoania nic nas nie zwalnia. Odpowiedz Link Zgłoś
sagis Re: Związek bez zobowiązań 14.12.04, 09:23 Nie odwracam:-) Tylko staram się Tobie wytłumaczyć, że są różne zobowiązania. A, to że kochasz kogoś nie znaczy, że zobowiązujesz tą osobę do czegoś:-) To jest Twoja sprawa. Chyba, że ta osoba sama zobowiąże się i chce tego. A, wtedy to już wchodzi w grę odpowiedzialność tej osoby:-) Oczywiście, aby związek był dobry musi być wzajemna odpowiedzialność. Zobowiązanie to jedna sprawa, a odpowiedzialność druga. Dotrzymanie zobowiązania to jest odpowiedzialność:-) Odpowiedz Link Zgłoś
maretina Re: Związek bez zobowiązań 14.12.04, 09:27 sagis napisała: > Nie odwracam:-) Tylko staram się Tobie wytłumaczyć, że są różne zobowiązania. > A, to że kochasz kogoś nie znaczy, że zobowiązujesz tą osobę do czegoś:-) nie zrozumialas mnie. jesli jest milosc, uczucie piekne, czyste to czy sie chce czy nie ma sie zobowiazania w stosunku do partnera: szczerosc, wiernosc, lojalnosc itd.... mozna dlugo wymiec, ale to nic nie zmieni.to sa zobowiazania. >Dotrzymanie > zobowiązania to jest odpowiedzialność:-) gdyby tak bylo to osoby nieodpowiedzialne nie ponosilyby odpowiedzialnosci a przeciez wszyscy wiemy, ze tak nie jest;). zbyt pieknie by bylo;) Odpowiedz Link Zgłoś
sagis Re: Związek bez zobowiązań 14.12.04, 09:35 Dobrze zauważyłaś o tych zobowiązaniach emocjonalnych i uczuciowych:-) ------------- > >Dotrzymanie > > zobowiązania to jest odpowiedzialność:-) > gdyby tak bylo to osoby nieodpowiedzialne nie ponosilyby odpowiedzialnosci a > przeciez wszyscy wiemy, ze tak nie jest;). zbyt pieknie by bylo;) > Ale, co innego jest być odpowiedzialnym i samemu brać odpowiedzialność za nasze zobowiązania, a co innego ponieść odpowiedzialność w wyniku czegoś innego. Tak wynika, że za wszelką cenę musisz postawić na swoim:-) Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
maretina Re: Związek bez zobowiązań 14.12.04, 09:42 > Tak wynika, że za wszelką cenę musisz postawić na swoim:-) > Pozdrawiam. nie::) po prostu mysle inaczej, a Twoje argumenty mnie nie przekonaly. ale przeciez to nic zlego miec inne zdanie, swiat jest piekny wlasnie dlatego bo jest tak zlozony:) Odpowiedz Link Zgłoś
sagis Re: Związek bez zobowiązań 14.12.04, 09:49 maretina napisała: > > > Tak wynika, że za wszelką cenę musisz postawić na swoim:-) > > Pozdrawiam. > nie::) > po prostu mysle inaczej, a Twoje argumenty mnie nie przekonaly. -------- Ta manipulacja i inne:-))) ------- ale przeciez to nic zlego miec inne zdanie, swiat jest piekny wlasnie dlatego bo jest tak > zlozony:) Normalne, że ktoś może mieć inne zdanie, ale dobrze dojść do czegoś razem. Odpowiedz Link Zgłoś
maretina Re: Związek bez zobowiązań 14.12.04, 09:52 > Normalne, że ktoś może mieć inne zdanie, ale dobrze dojść do czegoś razem. pewnie, ale przede wszystim: nic na sile no i niestety albo stety.... lepiej roznic sie od kogos zostajac soba niz zatracic siebie i dopsowac sie do kogos pod kazdym wzgledem:) jezuuuuuuuu zboczylysmy z tematu! to cecha kobiet chba? ps. no i kopova!;) Odpowiedz Link Zgłoś
sagis Re: Związek bez zobowiązań 14.12.04, 09:55 Ale, jak widzisz sama, ( albo nie widzisz:-)) że od każdego można czegoś nauczyć się. A, każdy może mieć gdzieś rację. Ważna jest, aby być otwartym. Odpowiedz Link Zgłoś
kraxa Re: Związek bez zobowiązań 14.12.04, 12:20 Maretina- przepraszam, ale mysle ze Twoje zacietrzewienie jest spowodowane mlodym wiekiem i brakiem oglednie mówiac "doswiadczen". Moze sie myle, ale takie nieodprate wrazenie sprawiasz. w kazdym razie z wiekiem czlowiek uczy sie, ze nie istnieja tylko barwy czarna i biala. I doprawdy nie mów mi, zepiekno tkwi w róznorodnosci (opinii), a nie przyjmujesz do wiadomosci faktu, ze ludzie moga miec ochote byc ze soba nie snujac wspolnychplanów. Otóz tzw. oczekiwanie odpowiedzialnosci i oczekiwanie, ze w zwiazku ktos sie do czegos zobowiaze oznacza chec uwieszenia na partnerze. No nieststy w gBównej mierze ludzie wiaza sie z powodu obawy przed samotnoscia, lub nieporadzeniem sobie samemu w zyciu. I wcale nie jest regula jak twierdzisz, ze czlowiek zakochany jest bezbronny. Skad ta pensjonarska tendencja do odmawiania ludziom zakochanym robienia uzytku z mozgu i rozsadku. Bardzo bardzo sie mylisz Odpowiedz Link Zgłoś
maretina kraxa 14.12.04, 13:38 tylko Ty masz racje:)))) co wiesz o moich doswiadczeniach zyciowych? slucham.... prosze, nie krepuj sie:) co wiesz o moim wieku itd?:)wal smialo!:) acha! jeszcze jedno: nikomu niczego nie odmawiam. pisze co mysle i co czuje,masz prawo sie z tym nie zgadzac. piszesz o zacietrzewieniu.... to poczytaj swopj post;P Odpowiedz Link Zgłoś
maretina ps. 14.12.04, 13:39 w swoich postach nie pisalam nic o wspolnych planach. Odpowiedz Link Zgłoś
listek_a Re: Związek bez zobowiązań 14.12.04, 08:45 Dla mnie to też jakies nienormalne i niewesołe. Ja nie wierze, ze istnieja takie pary gdzie chociaz jedna osoba sie nie zaangazuje i tylko udaje, ze jej odpowiada taki uklad! Odpowiedz Link Zgłoś
sagis Re: Związek bez zobowiązań 14.12.04, 08:49 listek_a napisała: > Dla mnie to też jakies nienormalne i niewesołe. Ja nie wierze, ze istnieja > takie pary gdzie chociaz jedna osoba sie nie zaangazuje i tylko udaje, ze jej > odpowiada taki uklad! To dlaczego zadajesz takie pytania, jeśli uważasz, że to nienormalne i niewesołe? Przez takie jak Ty właśnie mężczyźni nie wierzą w miłość. W to, że kobieta chce po prostu być z nim. Odpowiedz Link Zgłoś
listek_a Re: Związek bez zobowiązań 14.12.04, 08:58 O co Ci w ogóle chodzi? Przez jakie "jak ja"?? Chce znać Wasze zdanie po prostu! Musi to mnie od razu dotyczyc? Co Twoj facet nie chce sie zaangażować i szalejesz? Odpowiedz Link Zgłoś
sagis Re: Związek bez zobowiązań 14.12.04, 09:27 Nie:-)Tylko, że jeśli zadajesz takie pytanie, to nieładnie jest później atakować ludzi inaczej myślących. A, jeśli mój facet nie będzie odpowiedzialny, to ja nie będę z nim. Wolę być sama:-)A, jeśli miałby się okazać takim to, im szybciej tym lepiej. Zycie szybciutko to pokaże. Na każdym kroku to można sprawdzić. Odpowiedz Link Zgłoś
listek_a Re: Związek bez zobowiązań 14.12.04, 09:51 A kogo ja atakowałam? Zgadzam sie z Maretina! I to napisalam! Odpowiedz Link Zgłoś
sagis Re: Związek bez zobowiązań 14.12.04, 10:04 listek_a napisała: Dla mnie to też jakies nienormalne i niewesołe. Ja nie wierze, ze istnieja takie pary gdzie chociaz jedna osoba sie nie zaangazuje i tylko udaje, ze jej odpowiada taki uklad! Doszłyśmy z Maretiną do tego, czym mogą być zobowiązania w związku:-) A, zdarzają się takie układy. Nawet na forum znalazły się wypowiedzi kobiet, które zaangażowały się emocjonalnie z partnerem, który chce tylko sex'u:-) Jest to faktycznie niewesołe. Kobiety szybciej angażują się emocjonalnie, a mężczyzna też może bardziej zapanować nad tym. Nie jest tak emocjonalny, jak kobieta. Taka jest nasza konstrukcja. Problem jest też w tym, że to kobiety często są bardziej odpowiedzialne za drugą osobę. Mężczyzna często dopiero, jak bardziej zwiąże się węzłem małżeńskim. Dlatego tak boją się tego jak ognia. Im później tym lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
niedzwiedzica_sousie Re: Związek bez zobowiązań 14.12.04, 08:46 a kto tu mówi o miłości?????????? Odpowiedz Link Zgłoś
sagis Re: Związek bez zobowiązań 14.12.04, 08:36 Zobowiązania jakieś mogą powstać też w takim związku. Tylko łatwiej je rozwiązać. Fajnie. Związek w szczęściu. Cieszą się własnym szczęściem. A, życie dyktuje i może z czasem sami pokierują nim:-)A, w związku dojrzałych ludzi zawsze jedno może odejść. Tak jak w prawdziwym kochaniu. Taki jest związek dwojga kochających się ludzi, którzy spotkali się nie z zamiarem znalezienia żony, męża i posiadania dzieci. Ja takie mam podejście. Tylko mężczyźni tak boją się, że kobieta szuka męża że, aż sami psują to szczęście. A, od samego początku może być tak pięknie. Tylko my dwoje, bez większych zobowiązań:-) Odpowiedz Link Zgłoś
edzia-fredzia Re: Związek bez zobowiązań 14.12.04, 08:40 Ja tak mam :( Tzn niby ze zobowiazaniami ale facet daleko mieszka i se zyjemy jak chcemy. A ogolnie zaczynam miec wrazenie, ze nic z tego nie bedzie i ze niedlugo sie to rozleci :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: smiac mi sie chce Re: Związek bez zobowiązań IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.04, 09:16 LUDZIE, ZDAJCIE SOBIE SPRAWĘ Z TEGO, ŻE NIE MA CZEGOŚ TAKIEGO JAK UKŁAD BEZ ZOBOWIĄZAŃ!!! PRZESTAŃCIE SIĘ OSZUKIWAĆ Odpowiedz Link Zgłoś
maretina Re: Związek bez zobowiązań 14.12.04, 09:17 Gość portalu: smiac mi sie chce napisał(a): > LUDZIE, ZDAJCIE SOBIE SPRAWĘ Z TEGO, ŻE NIE MA CZEGOŚ TAKIEGO JAK UKŁAD BEZ > ZOBOWIĄZAŃ!!! PRZESTAŃCIE SIĘ OSZUKIWAĆ dokladnie tak;) Odpowiedz Link Zgłoś
niedzwiedzica_sousie Re: Związek bez zobowiązań 14.12.04, 09:26 nieprawda!!!!!!!!!oczywiście że istnieją takie układy!!!!!!!!! to zależy tylko od ludzi. może nie należy tego nazywać związkiem, żebyście się tak nie burzyły :))))) Odpowiedz Link Zgłoś
kraxa niby dlaczego nie nazywac zwiazkiem do cholery!!!! 14.12.04, 12:25 Bo sie paniom polujacym na meza nie podoba. Wiecie gdzie to mam. Jak smiecie mówic, ze cos nie istnieje, tylko dlatego zescie tego nie doswiadczyly. Ta dyskusja nie ma sensu, autorka watku jest sfrustrowana, tak naprawde nie chce sie niczego dowiedziec tylko otzrymac potwierdzenie swego ograniczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mRm Re: niby dlaczego nie nazywac zwiazkiem do choler IP: *.localdomain / 65.124.173.* 14.12.04, 12:30 Być z kimś, przyglądać się, cieszyć ze wspólnie spędzanych chwil i jednocześnie nie myśleć o przyszłości, zobowiązaniach to prawdziwe kochać... Odpowiedz Link Zgłoś
maretina Re: niby dlaczego nie nazywac zwiazkiem do choler 14.12.04, 13:53 kraxa napisała: > Bo sie paniom polujacym na meza nie podoba. przeciez watek nie jest o malzenstwie! do licha, tylko z tym kojarzysz zaangazowanie? Wiecie gdzie to mam. tak wiemy, w wielkiej dupie,pisze w "wielkiej" bo z Twoich postow wynika, ze wszystko tam masz: nawet kulture osobista:) Odpowiedz Link Zgłoś
alpepe Re: Związek bez zobowiązań 14.12.04, 09:17 oj listku, ciotka poszła a na duszy wcale nie jest lżej, głupie myśli się człowiekowi plączą po głowie. Też tak ma teraz. A może tylko ja? Oby :) Odpowiedz Link Zgłoś
listek_a Re: Związek bez zobowiązań 14.12.04, 10:02 Czasami mnie tak nachodzi:)))Ostatnio jestem "kobietą po przejściach" i mam rozmyślam o różnych sprawach... A co drąży Twój umysł? Odpowiedz Link Zgłoś
alpepe Re: Związek bez zobowiązań 14.12.04, 10:10 ogólnie jestem kupką nieszczęscia :( Ten rok był okropny a następny rysuje się jeszcze gorzej i i tak wszyscy pomrzemy :((( Odpowiedz Link Zgłoś
listek_a Re: Związek bez zobowiązań 14.12.04, 10:15 Nie no alpepe nie załamuj mnie! Od Ciebie zawsze było tyle zdrowego rozsądku. Co Ty opowiadasz!! Nierób mi tego i nie bądz wieksza pesymistka niż ja jestem!:)) Odpowiedz Link Zgłoś
alpepe Re: Związek bez zobowiązań 14.12.04, 10:26 oj, pesymistką, to ja byłam zawsze, zdrowy rozsądek to jedyna deska ratunku, chociaż ostanio stosuję kurację uodparniającą na smutek, wczoraj zeżarłam tabliczkę mlecznej czekolady i wypiłam trzy kieliszki likieru kawowego ze śmietanką. Dziś, jak mała zaśnie wieczorem kurację powtórzę, przynajmniej, jeśli chodzi o czekoladę :))) Odpowiedz Link Zgłoś
lena_zienkiewicz Re: osobiście 14.12.04, 09:58 niezdecydowałabym się na taki związek.Ale znam wiele par, które właśnie tak żyją.Zgadzająsię na wiele ustępstw, mają inne przekonania, inne wartości moralne itd.To kwestia kultury, danego środowisko w którym żyjemy. itd. Ja jestem zagorzłą polką-tradycjonalistką, tak więc nie ma o czym o czym mówić :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Truskawka Re: osobiście IP: *.kki.krakow.pl 14.12.04, 10:28 No więc ja osobiście strasznie bałabym się takiego związku. Ja bym się pewnie po jakimś czasie zaangażowała... I co wtedy, umowa była inna? A z kolei być z kimś jakiś czas i nie móc na nic liczyć, nie mieć prawa nieczego się spodziewać? To takie trochę smutne... Odpowiedz Link Zgłoś
kraxa rany truskawka 14.12.04, 12:28 To nie jest kwestia umowy tylko dojrzalosci i poziomu partnerów, pewnej klasy. Dlatego nie wszyscy sa w stanie wyobrazic. Zeby taki zwiazek zafunkcjonowal musza go stworzyc osoby o podobnych potrzebach, tu niczego nie mozna udawac i sie zmuszac Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mm Re: Związek bez zobowiązań IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.04, 10:55 Wg mnie taka para o której piszesz to jest układ czysto seksualny,znam takie kobiety króre tak zyją.Znam tez pary które zyja w zwiazkach bez planów typu dzieci,małzeństwo.Poznali się,spodobali sobie i po prostu sa ze soba i jest im dobrze,sa emocje i uczucia,czasem i kłótnie /jak u mnie ostatnio/.Mają tez i zobowiązania w stosumku do siebie bo inaczej by się nie dało razem żyć.Chca byc ze soba w cieple i zgodzie.Ja jestem po nieudanym małzeństwie i drugim bardzo nieudanym zwiazku i mnie taki układ pasuje i chciała bym być w nim jak najdłuzej a to już od nas zalezy byśmy stworzyli pełen dobra i ciepła związek.Moze sie okazac ze tak przezyjemy ze soba dłuuuuuuugie lata.Nasze plany to święta wspólne,zakupy mikołajkowe,Nowy Roczek,plany na wyjazd zimowy jesli bedzie kasa,wspólne wakacje.... i plany dnia codziennego,gdzie iść,co ugotować. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Układ łóżkowo-towarzyski 14.12.04, 11:22 Czyli jednak jakieś plany macie, choćby tylko w perspektywie półrocznej - wakacje więc możesz mówić o związku a nie luźnym łóżkowo- towarzyskim układzie. Związek bez zobowiązań to IMO właśnie UKŁAD: spotykamy się, jest fajnie, nikt się nie angażuje i nie mówi o uczuciach. W momencie kiedy człowiek się angażuje, zaczyna kochać to CHCE mieć plany związane z drugą osobą. Chociażby właśnie takie "co będą robić za miesiąc". Niechęć do prokreacji czy formalizowania związku (małżeństwa) to coś innego, ktoś jest po przejściach, ktoś potrzebuje więcej czasu albo ma fatalne obserwacje nt.małżeństwa z rodziny czy otoczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mm Re: Układ łóżkowo-towarzyski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.04, 11:28 no ja nie jestem w luzno-towarzyskim układzie :-) wiesz jak ktos pisze plany na przyszłość to mam skojarzenia z dziećmi i slubem:- )) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Truskawka Re: Układ łóżkowo-towarzyski IP: *.kki.krakow.pl 14.12.04, 11:41 A czy to nie jest tak, że zaangażowania się nie da zmierzyć centymetrem? Wydaje mi się, że ciężko tak wycyrklować, żeby i jednemu i drugiemu w równym stopniu nie zależało. A jak jednemu bardziej zależy to już przestaje być luźno. Ja chyba nie wierzę w powodzenie takich związków. Chyba, że jako erzac, poczekalnia na coś lepszego. Ale to życia szkoda... Odpowiedz Link Zgłoś
kraxa co za brednie 14.12.04, 12:32 Jak kocha to Chce miec plany...Mozna kochgac ale miec plany dotyczace przede wszystkim wlasnej osoby i ta druga strona podobnie. Co do diaska nie oznacza, ze spotykamy sie raz w tygodniu na seks i w ogóle ze soba nie rozmawiamy. Jak czlowiek nie chce partnera zawlaszczac tylko wspolnie z nim przezywac wspaniale chwile, moc na siebie liczyc albo byc po prostu najlepszymi przyjaciolmi to Wy uwa|acie. ze TO SMUTNE. smutne to wy jestescie z waszymi rodzinkami w których wszyscy na siebie patrza krzywo, maz po agencjach sie z kolegami szlaja,a w najlepszym wypadku ma romans w pracy. Ale Wyjestescie pewne swego bo co niedziela razem chodzicie na zakupy do Auchana. Gratuluje wyznacznika prawdziwej wiezi Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Masz na myśli romans czy związek? 14.12.04, 12:45 Związek zakłada posiadanie jakichś wspólnych celów i planów (nie wykluczając tych własnych). Przyjaźń i miłość to trochę inne uczucia, chociaż osoba kochana może być jednocześnie najlepszym przyjacielem. Jesli masz taką wizję rodziny to faktycznie pozostań z kimś w roli przyjaciela czy przyjaciółki. Współczuję niemiłych doświadczeń. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mRm Re: Masz na myśli romans czy związek? IP: *.localdomain / 65.124.173.* 14.12.04, 12:53 Związek to dla mnie tylko słowo...czy żeby byc z kimś nawet całe zycie, cieszyć się tą znajomością nie potrzeba żadnych ślubów i innych pierdół...chociaż ze wzgledów prawnych to nawet jest to całkiem opłacalne i dlatego pomimo nie czuje wew. potrzeby to za jakiś czas oświadcze sie swojej dziewczynie... Odpowiedz Link Zgłoś
maretina Re: Masz na myśli romans czy związek? 14.12.04, 13:49 Gość portalu: mRm napisał(a): > Związek to dla mnie tylko słowo...czy żeby byc z kimś nawet całe zycie, cieszyć > > się tą znajomością nie potrzeba żadnych ślubów i innych pierdół...> naprawde zobowiazania wobec drugiej osoby kojarza Ci sie tylko z papierem? przeciez ten post nie traktowal o slubach a o zaangazowaniu w zwiazek:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mRM Re: Masz na myśli romans czy związek? IP: *.localdomain / 65.124.173.* 14.12.04, 14:01 Zaangażowanie to cos co pojawia się niezapraszane, można powiedzieć niechcący wtedy kiedy dwoje ludzi po prostu sie rozumie, kocha...teraz za dużo mówi się o związkach, planach, odpowiedzialności itp. a za mało o tym co najważniejsze czyli uwadze poswiecanej drugiemu człowiekowi... Odpowiedz Link Zgłoś
kraxa nie doswiadczen a obserwacji 14.12.04, 13:39 nie potrzebuje Twojego wspóBczucia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mm jesli to o mnie chodzi to IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.04, 13:51 nie jest to romans a zwiazek,wspólne cele tez mamy i nie chodzi o dzieci czy ślub,jest to po prostu partnerski związek.Ja bym go nie okresliła romansem....romansowanie to moze było jak pisaliśmy do siebie maile nie znając sie jeszcze w realu....potem jak sie poznaliśmy to i on i ja zobaczyliśmy ze dobrze nam jest razem,ze sie rozumiemy,umiemy sie wesprzec jak potrzeba a ze czasem sie pokółcimy...tak bywa.:-) Odpowiedz Link Zgłoś
maretina Re: co za brednie 14.12.04, 13:47 kraxa napisała: > Jak kocha to Chce miec plany...Mozna kochgac ale miec plany dotyczace przede > wszystkim wlasnej osoby i ta druga strona podobnie. Co do diaska nie oznacza, > ze spotykamy sie raz w tygodniu na seks i w ogóle ze soba nie rozmawiamy. Jak > czlowiek nie chce partnera zawlaszczac tylko wspolnie z nim przezywac wspaniale > > chwile, moc na siebie liczyc albo byc po prostu najlepszymi przyjaciolmi to Wy > uwa|acie. ze TO SMUTNE. smutne to wy jestescie z waszymi rodzinkami w których > wszyscy na siebie patrza krzywo, maz po agencjach sie z kolegami szlaja,a w > najlepszym wypadku ma romans w pracy. Ale Wyjestescie pewne swego bo co > niedziela razem chodzicie na zakupy do Auchana. Gratuluje wyznacznika > prawdziwej wiezi 1) nie spedzam weekendow w hipermarkecie tylko zmezem. lazimy sobie na spacery, albo lezymy do gory brzuchami na kanapie, spimy, kochamy sie itd.... kuparzeczy do wymienienia tylko po co? i tak masz w glowie jakis schemta i wwalilas tych, co chca zyc inaczej niz Ty do wora z hipokrytam. 2) moj m,az nie lazi po agencjach towarzyskich 3) jesli myslisz , ze do agencji laza tylko zonaci to sie mylisz;))))) 4) w moim domu jest ciepla atmosfera, nie gapimy sie na siebie krzywo. Twoj post to jakas tragiczna pomylka. kochasz byc egoistka bo ciagle podkreslasz "ja ja ja ja aj" ble niedobrze sie robi. mozna cos robic wspolnie, mozna miec spolne plany i to wcale nie musi byc nudne. nie kazdy musi zyc tak jak Ty, ze mAsz "przyjaciela", ze myslisz o sobie a on o sobie. egoizm jest zdowy ale tylko we wlasciwych proporcjach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misia Re: Związek bez zobowiązań IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.04, 11:46 ... jest dobry na krótka mete, wczesniej czy później i tak nas trafi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Matka Re: Związek bez zobowiązań IP: *.77.classcom.pl 14.12.04, 12:32 Ciekawy ten temat. Jestem matka,ktorej syn od dwoch lat zyje w wolnym zwiazku,ale z zobowiazaniami z Jego strony,a braku z drugiej. Nie mialam nic przeciwko temu,ze moj syn zamieszkal w swoim mieszkaniu z dziewczyna. On po studiach,juz pracowal,Ona studentka 2-go roku. Syn wzial na siebie caly bagaz wydatkow zwiazanych z wspolnym zamieszkaniem/oplaty,zakupy zywnosciowe i nie tylko,imprezy,wspolne wyjazdy/ Dziewczyna nie dokladala sie do niczego i nie czula On,ani Jej rodzice takiej potrzeby. Przez 2 lata polubilam dziwczyne i przyzwyczailam sie do niej.Obydwoje co sobote przychodzili do nas na rodzinne obiady. Ostatnio Ona przestala przychodzic. Syn dlugo to,nam tlumaczyl. Okazalo sie ze w pracy spadly zarobki i ma klopoty z utrzymaniem 2-ch osob. Zaproponowal dziewczynie,aby zwrocila sie do rodzicow,aby Ci czesciowo dolozyli sie do Jej utrzymania,wyszedl z zalozenia/po 2-ch latach/,ze akademik tez kosztuje.Na co dziewczyna oswiadczyla ze rodzicow nie stac na to aby Jej wyplacac kieszonkowe w kwocie nawet 300zl. To mojego syna zabolalo i to bardzo.Zaczal sie zastanawiac jaki sens ma ten zwiazek. Kiedy szczerze powiedzialam,ze Ona jest Jego utrzymanka i niech sie liczy z faktem,ze zostawi Go jak skonczy studia,spuscil glowe i nie mial nic do powiedzenia. Mysle,ze to dla niego dobra szkola zycia. Uwazam,ze zwiazki bez zobowiazan,nie maja prawa bycia.Zawsze,ktoras ze stron na tyn straci,i wcale nie mam na mysli spraw finansowych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agata.z Re: Związek bez zobowiązań IP: 195.136.77.* 14.12.04, 12:32 otóż to! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mRm Re: Związek bez zobowiązań IP: *.localdomain / 65.124.173.* 14.12.04, 12:44 Czytając często bardzo łzawe historyjki jak to ktoś kogoś porzucił, oszukał itp. myslę sobie że My po prostu zatraciliśmy zdolność postrzegania drugiego człowieka, w związkach uczuciowych jak i w całym życiu i każdej relacji poruszamy się niejako po omacku, jak slepcy nie dostrz. wielu sygnałow których przeciez tyle każdy z nas wysyła. Przez całe sowje życie staram się zawsze poswięcić max. uwagę drugiej osobie i ngdy jeszcze nikt nie zdołał mna manipulować czy oszukać...i niue mam tu na mysli podejrzliwości itp. ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Matka Re: Związek bez zobowiązań IP: *.77.classcom.pl 14.12.04, 12:55 mRm, jestes bardzo madrym czlowiekiem,i tak trzymaj. Ale,chyba takich jak Ty jest bardzo malo. Czesto czlowiek zakochany,nie wie,ze jest manipulowany. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mRm Re: Związek bez zobowiązań IP: *.localdomain / 65.124.173.* 14.12.04, 13:00 i o tym właśnie mówię...coraz mniej uwagi coraz więcej nieuwagi nie tylko w zyciu uczuciowym...im dłużej zyjemy tym bardziej jesteśmy głupi bo coraz więcej stereotypów w naszej głowie...a wystarczy tylko usiaść i spojrzeć, posłuchac i już wszystko wiadomo... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: listek_a Re: Związek bez zobowiązań IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.04, 12:55 Kraxa! Tobie juz podziekujemy! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Matka Re: Związek bez zobowiązań IP: *.77.classcom.pl 14.12.04, 13:19 Moim zdanie,im czlek starszy,tym zyciowo rozsadniejszy. Ale nie koniecznie madrzejszy. A wiec,czy zwiazek bez zobowiazan,to zwiazek z milosci,czy z rozsadku? A moze,jedna strona jest zakochana,a druga rozsadna????? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mRm Re: Związek bez zobowiązań IP: *.localdomain / 65.124.173.* 14.12.04, 13:26 może i jedno i drugie...rozsądek i miłość nawzajem się nie wykluczają...widzi mi sie nawet ze prawdziwa miłość może zrodzić się właśnie z rozsądku Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Matka Re: Związek bez zobowiązań IP: *.77.classcom.pl 14.12.04, 13:36 Jesli jestes mlodym czlowiekiem,to Cie podziwiam,za rozsadek. W mojej mlodosci,milosc nic wspolnego z rozsadkiem nie miala.Byla absolutnym oddaniem drugiej osobie i moze dlatego wytrzymala 30 lat. Wracajac do mojego syna,uwazam,ze rozsadek bierze gore nad uczuciem. Pieniadze,stan posiadania,czy zagrozi kazdemu zwiazkowi? Odpowiedz Link Zgłoś
maretina Re: Związek bez zobowiązań 14.12.04, 13:57 Gość portalu: Matka napisał(a): > Moim zdanie,im czlek starszy,tym zyciowo rozsadniejszy. > Ale nie koniecznie madrzejszy. > A wiec,czy zwiazek bez zobowiazan,to zwiazek z milosci,czy z rozsadku? > A moze,jedna strona jest zakochana,a druga rozsadna????? albo ta osoba jest kaleka emocjonalna i nie jest w stanie nic z siedbie wykrzesac dla drugiej osoby. liczy sie tylko co tej osobie moze sie dobrego przydarzyc, reszta swiata moze sie pierd...:) Odpowiedz Link Zgłoś
optymistka25 Chyba zyje w takim zwiazku...:( 14.12.04, 13:31 Witam... Weszlam na ten topic przypadkowo i zaczytalam sie w waszych wypowiedziach---Juz od dluzszego czasu ale bardzo powoli uswiadamiam sobie jak bardzo ja jestem samotna w zwiazku jak bardzo ja angazuje sie w zwiazek bez zobowiazan. Na poczatku bylo inaczej wspolne spotkania choc mieszkamy daleko od siebie rozmowy o tym ze Mu zaley itd ale w miare upłwu czasu tylko ja angazuje sie uczuciowo i chce wspolnych planow a On ma jedna odpowiedz- niewiem; Nie umiem tak poprostu zrezygnowac bo Go kocham ale niechce sobie takze zmarnowac zycia a uswiadomienie sobie ze On nie umi zaangazowac sie w ten zwiazek czynami a tylko slowem bardzo boli! Mozliwe ze napiszecie ze to manipulacja ale uwierzcie mi ze osoba zakochana nie umi tego odczuc, otrzeźwienie przychodzi czasem bardzo pozno...Pozdrawiam Was Cieplutko!! Odpowiedz Link Zgłoś
kraxa Re: Związek bez zobowiązań 14.12.04, 13:42 Gość portalu: listek_a napisał(a): > Kraxa! Tobie juz podziekujemy! Jesli tylko tyle masz do powiedzenia we wlasnym watku- piszacy w nim juz dawno tobie (chcialam z duzej z rozpedu, ale po co?)podziekowali. nie uczestniczysz w dyskusji Odpowiedz Link Zgłoś
samantha_fox Re: Związek bez zobowiązań 14.12.04, 13:28 Z wlasnego doswiadczenia (zwiazek 3,5 roku) wiem, ze nie. predzej czy pozniej jest niefajnie (patrz wątek: wyrwać synka mamusi) :-((( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Śmierć Re: Związek bez zobowiązań IP: *.ctm.com.pl / 62.29.160.* 14.12.04, 13:31 dla mnie jest to strata czasu. Jeżeli związek to tylko z takim człowiekiem, z którym można związać przyszłość. A dla zabicia samotności nie jest mi potrzebny facet- mam przyjaciół. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mm Re: Związek bez zobowiązań IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.04, 14:05 jak wychodziłam za mąż to nie przypuszczałam ze po 8 latach wezmę rozwód ;-)) mozesz miec tyle przyszłości ile zwiazków :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
a-cha Asik/sagis jak zwykle pali na stosie tych co... 14.12.04, 14:18 ... maja na świat inne poglądy na świat niż Ona sama. Odpowiedz Link Zgłoś
sagis A,to ta która zdradza i ma swoje dzieci gdzieś:-) 14.12.04, 15:46 Widać, że zioniesz nienawiścią, bo ktoś nie popiera tego co robisz. Jeśli w tym co napisałam widzisz jakiekolwiek potępienie dla kogoś, to masz poważny problem i idź z nim do psychologa. Męczysz się pewnie przez Twoje wyrzuty sumienia i dlatego do innych zioniesz nienawiścią. Przerzucasz swoją nienawiść na innych. Tak to się kończy, jak u Ciebie. Twoje sumienie Ciebie zje. Nie miałabym nic do Ciebie, gdybyś choć trochę miała poczucia winy. Męża zdrada nie usprawiedliwia Cię. Jesteś taka sama. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Matka Re: A,to ta która zdradza i ma swoje dzieci gdzie IP: *.77.classcom.pl 14.12.04, 16:34 No i sagis,zrobila podsumowanie dobrej dyskusji. Wyobrazcie sobie kogos takiego w obojetnie jakim zwiazku. Umiera smiercia naturalna,czy ma prawo bycia??? Odpowiedz Link Zgłoś
sagis Re: A,to ta która zdradza i ma swoje dzieci gdzie 14.12.04, 17:01 Ja nie dałabym się tak, jak Twój synek wykorzystać. A, też nie wykorzystałabym jego. Dla mnie związek bez zobowiązań finansowych to znaczy, że ja niczego nie chcę. Sama staram się w pełni siebie finansować. A, od pomocy w niedoli mam rodzinę. To ja muszę powstrzymywać moją mamę, aby nie dawała mi tyle, ile ona chce. Odpowiedz Link Zgłoś
a-siek I kto tu zionie nienawiścią?? 15.12.04, 10:56 sagis napisała: > Widać, że zioniesz nienawiścią, bo ktoś nie popiera tego co robisz. > Jeśli w tym co napisałam widzisz jakiekolwiek potępienie dla kogoś, to masz > poważny problem i idź z nim do psychologa. > Męczysz się pewnie przez Twoje wyrzuty sumienia i dlatego do innych zioniesz > nienawiścią. Przerzucasz swoją nienawiść na innych. > Tak to się kończy, jak u Ciebie. Twoje sumienie Ciebie zje. > Nie miałabym nic do Ciebie, gdybyś choć trochę miała poczucia winy. Męża zdrada nie usprawiedliwia Cię. Jesteś taka sama. Problem w tym, że ja nie zdradziłam tylko w pewnym etapie życia miałam jakieś tam rozterki - radzę następnym razem czytać starannie posty zanim się kogoś obrzuci błotem. Gratuluję Pani Asik prostego poglądu na życie i nieomylnej wiedzy na temat tego co inni powinni robić. Może jesteś Panem Bogiem? Nic więcej na ten temat nie napiszę, bo i tak nie zrozumiesz w swoim zacietrzewieniu. Odpowiedz Link Zgłoś
sagis To Ty napisałaś kiedyś o sobie:-) 15.12.04, 15:41 a-siek napisała: > Problem w tym, że ja nie zdradziłam tylko w pewnym etapie życia miałam jakieś > tam rozterki - radzę następnym razem czytać starannie posty zanim się kogoś > obrzuci błotem. > Gratuluję Pani Asik prostego poglądu na życie i nieomylnej wiedzy na temat tego > > co inni powinni robić. Może jesteś Panem Bogiem? > Nic więcej na ten temat nie napiszę, bo i tak nie zrozumiesz w swoim > zacietrzewieniu. -- • Ja wybaczylam... ale a-cha 19.10.2004 16:52 + odpowiedz Zaczal romansowa z kolezanka z pracy, po pol roku wrocil na kolanach proszac o wybaczenie .... I wybaczylam ... tyle, ze dzis nie mam zadnych skrupolow by sama zdradzic. Oczywiscie nigdy w zyciu sie do tego nie przyznam. --------- Oczywiście nic nie rozumiem, tak jak Ty. Ja przynajmniej wiem, że nigdy nie dopuszczę się zdrady. Jeśli uczciwość jest dla Ciebie zbyt prosta, to Twoja sprawa:-)Ja wiem, bo też sama stawałam wielokrotnie wobec takiego dylematu i też raz zostały zdradzone moje uczucia. Ja już zdecydowałam. Mam czyste sumienie i nie atakuję, jak Ty mnie, gdziekolwiek napiszę coś. To Ty widzisz pewne rzeczy poprzez swoje emocje. To Ty napisałaś tutaj pierwsza do mnie. Przeczytaj sobie, co ja napisałam tutaj wcześniej o związkach bez zobowiązań. Ja potrafię przeciwnie do Ciebie zobaczyć swoje błędy rozmawiając z innymi:-) Twoim problemem jest to, że ktoś zanegował u Ciebie to, czego sama boisz się wyjawić. Boisz wyjawić, bo boisz się, że właśnie ktoś tak potępi Twoje postępowanie, jak ja to zrobiłam. Dlatego tak mnie nienawidzisz. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
a-cha Re: To Ty napisałaś kiedyś o sobie:-) 15.12.04, 19:51 sagis napisała: > Mam czyste sumienie i nie atakuję, jak Ty mnie, gdziekolwiek napiszę coś. Niestety napastliwie atakujesz kazdego kto napisze cos przeciwnego Twoim pogladom. Nie tylko ja ale pare osob na forum wyzwalo Cie juz od dewotek - oczywiscie wszyscy wokol sa debilami z wyjatkiem Ciebie. Wciagasz w dyskusje moje dzieci (o ktorych nawet nie wiesz czy je mam), wysylasz mnie do psychologa, wmawiasz mi ze sie boje swoich pogladow, piszesz ze jestem zalosna itd... po czym robisz z siebie aniolka-niewiniatko i piszesz ze to ja zione nienawiscia. Naprawde niezly z Ciebie material na dewotke. Ps. Nie nienawidze Ciebie - mam milion innych problemow na glowie niz anonimowa panienka z netu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: listek_a Re: Związek bez zobowiązań IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.12.04, 07:48 Ktoś, nie powiem kto, mnie tu wyzywa, że nie brałam wczoraj głosu w dyskusji! Kiedys tez trzeba pracować! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: listek_a Re: Związek bez zobowiązań IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.12.04, 08:15 a poza tym nie mam juz nic do dodania, nie wierze w istnienie takich związkow, zawsze ktos sie jednak zaangazuje i tyle. A jezeli sie myle i rzeczywiscie sa takie pary, to nie zal im czasu? Moglyby budowac cos pieknego na przyszlosc, a nie tkwic w czyms, co jest bezwartosciowe! Odpowiedz Link Zgłoś
kraxa Re: Związek bez zobowiązań 16.12.04, 16:04 Ktoś, nie powiem kto, mnie tu wyzywa, że nie brałam wczoraj głosu w dyskusji! Kiedys tez trzeba pracować! I na tym sie raczej skup Odpowiedz Link Zgłoś
listek_a Re: Związek bez zobowiązań 17.12.04, 08:44 A Tobie placa, zebys zamieszanie robiła na forum i ludzi wkurzała??? Ulotnij sie kobieto bo i tak nic ciekawego nie masz do powiedzenia!!! Odpowiedz Link Zgłoś
listek_a Re: Związek bez zobowiązań 17.12.04, 08:45 A jak juz kogos cytujesz to w nawiasie! Wagary na lekcjach polskiego były? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magnessmeg Re: Związek bez zobowiązań IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.12.04, 08:47 Nie da się. Mimo wczesniej okreslonych na samym poczatku zasad. Wg mnie po jakims czasie zawsze kóras ze stron sie zaangazuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: listek_a Re: Związek bez zobowiązań IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.12.04, 08:49 Wlaśnie o to mi chodzi:) Odpowiedz Link Zgłoś
clk Re: Związek bez zobowiązań 15.12.04, 13:48 mi sie kiedys wywadalo, ze tylko w takim zwiazku po pewnych przejsciach bede mogla byc zle myslalam teraz nie wyobrazam sobie takiego zwiazku Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gizmo Re: Związek bez zobowiązań IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 15.12.04, 15:38 moim zdaniem nie da sie przeciez wspolny obiad albo kolacja, ktory z czasem beda zmuszeni razem jesc jest tez swego rodzaju planem np planujemy, ze dzis po bzykaniu zjemy razem kolacje (he he he) a tak powaznie: moim zdaniem to tylko gadanie, ze sa tzw zwiazki bez zobowiazan, poniewaz zawsze, wczesniej czy pozniej jedna ze stron lub obie sie zaangazuja albo zacznie komus czegos brakowac. jestesmy ludzmi i musimy ciagle ewaluowac to samo dotyczy zwiazku. w przeciwnym razie od razu mozna zalozyc, ze jest to zwiazek na nieokeslony odcinek czasu PS wezcie pod uwage " 9 i pol tygodnia" Odpowiedz Link Zgłoś
zla_dziewczyna Re: Związek bez zobowiązań 16.12.04, 20:46 heh...tu troche mylnie piszesz...zwiazek bez planow na przyszłosc to nie jest zwiazek bez zobowiazan!!!! tylk cos beznadziejnego w czy sie wegetuje.....bo sie kocha i ma sie swiadomosc ze i tak nic z tego nie bedzie-cos takiego najlepiej ukrocic a zwiazek bez zobowiazan...spotykasz sie z kims, spicie ze soba ale kazde z was ma swoje zycie,swoje sprawy i co wazne nie wiaze z druga osoba przyszłosci- fajna sprawa-polecam-ot takie urozmaicenie dla szarej codziennosci Odpowiedz Link Zgłoś
odrey Re: Związek bez zobowiązań 16.12.04, 20:46 rzecz takowa nie istnieje :) albo jest związek, albo go nie ma:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kinga Re: Związek bez zobowiązań IP: *.chello.pl 19.12.04, 12:20 co to znaczy bez zobowiazan...?? nie znosze tego slowa...jak zwiazek..to zwiazek...opiera sie na zaufaniu i lojalnosci... a jak kazdy ma wszystko w dupie..to to nie jest wziazek.. to jest czysty sex... tak spotykajmy sie raz,dwa razy w tyg. pobzykamy sie i czesc... coraz wiecej ludzi idzie an latwizne... beznadzieja.. ;/ Odpowiedz Link Zgłoś