Dodaj do ulubionych

(przyszla)Tesciowa -- co zrobic...

18.12.04, 11:31

Calej historii naszej znajomosci opisywala nie bede. Tylko to, co stalo
sie dwa dni temu i pytanie:bo nie wiem jak powinnam sie zachowac.
Siedzialysmy u niej w mieszkaniu, rozmawialysmy. Bylo milo.
W pewnym momencie rozmowa zeszla nt finansow i tego, ze jej syn
dysponuje pewna suma (bardzo duza suma) moich pieniedzy i tego,
ze biorac pod uwage rozne jego finansowe problemy, troche martwie
sie, czy one na pewno wciaz sa itd. Nagle ona rozpoczela istny atak
na mnie. Zaczela od sugerowania mi, jakobym byla (delikatnie mowiac)
pania lekkich obyczajow. To sprawilo, ze bylam w tak ogromnym szoku,
ze reszte pamietam juz jak przez mgle. Jej syn jest moim pierwszym
tak naprawde chlopakiem, jestesmy razem 3 lata. Jestem osoba zawsze,
zawsze uczciwa, wiec zabolalo mnie to tak bardzo, ze nawet nie bylam
w stanie odpowiedziec. Potem nastapila tyrada - ze czego ja od niej
oczekuje, ze to jej syn, ze ja ja wtracam w nasze sprawy. Jezu.
Nigdy nie chcialam o niczym jej opowiadac, o zadnych naszych sprawach.
Ona codziennie bombarduje mnie smsami - co sie stalo, dlaczego jej syn
ma taka a nie inna mine, czy juz wyszedl do pracy, czy na pewno bedzie
w pracy, czy sie nie spozni, czy zjadl obiad, czy zaplacil rate,
czy zaplacil mandat ztm, co sie dzialo w pracy, czy byly jakies afery,
czy byl u ksiegowej, jak tam jego szefowa w pracy, czy byl u szefowej itd
itp... Kiedy staralam sie unikac tematow zbyt osobistych ciagle miala
pretensje, ze widzi, ze cos sie dzieje, ze ja mowie, ze nic. Wiec w koncu cos
powiedzialam. No i dostalam po dupie. Na jej ciagle pytania i telefony moj
chlopak nie odpowiada, bo ma ich dosc. Wiec wszystko spada na mnie. Ja, jako
osoba kulturalna za jaka sie mam, odpisywalam na nie, choc czasem bylam
wsciekla, bo nie wyobrazam sobie, aby moja mama pytala jego, czy ja oddalam
prace na studiach albo czy poszlam na zajecia!!! Ale odpowiadalam grzecznie,
jak tylko umialam, informujac czy rate zaplacil, czy zrobie mu kanapki na
podroz, czy cos jadl w ciagu dnia itd. Teraz nagle okazuje sie, ze to ja ja
wtracam w nasze sprawy. Ale to juz pomijam. Najgorsze byly dla mnie te
sugestie, choc byc moze nie powinnam w ogole sie nimi przejmowac, skoro wiem,
ze to nieprawda. Niestety, wiem, ze teraz bedzie mnie ciagle obgadywala i na
sama mysl jest mi slabo, od dwoch dni cala sie trzese, rano obudzilam sie
wczoraj w takim bolem brzucha, ze nie bylam w stanie sie podniesc. I nie
moglam zniesc tego wszystkiego, tych mysli. Zamowilam taksowke, ubralam
plaszcz i ze spuchnietymi oczami, w pizamie pod spodem pojechalam do babci,
musialam odpoczac. Potem okazalo sie, iz ona pisala do swojego syna, ze to ja
naskoczylam na nia. Boze, po prostu to jest cos tak strasznego, ze brak mi
slow. Ja na nia. Kiedy uslyszalam, ze w sumie to jestem dziwka milczalam juz
do momentu az wyszlam (chyba powinnam byla wyjsc natychmiast...). Nic nie
mowilam,mialam tylko lzy w oczach. Jak powinnam sie zachowac? Co zrobic? Nie
mam ochoty na zadne spotkania z nia, zadne rozmowy. Zbliza sie wigilia. Nie
wyobrazam sobie dzielenia sie oplatkiem z kims, kto powiedzial mi cos takiego
i - juz nie pierwszy raz - potraktowal mnie jak szmate do wycierania podlogi.
Poszlabym na wigilie do babci, ale nie chce stawiac chlopaka w trudnej
sytuacji, aby nie musial wybierac, ja czy ona. A ona zostalaby sama, bo mimo
ze ma sie za najmadrzejsza i najpiekniejsza osobe na swiecie, to nie ma w
sumie poza nami nikogo. Jak byscie sie zachowaly? I prosze tych, ktorzy chca
to idiotycznie skomentowac o milczenie. Naprawde za duzo nieprzyjemnosci mnie
juz spotkalo ostatnio.
Pozdraiwam Wszystkich.
n
Obserwuj wątek
    • Gość: virtuallady Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... IP: *.vline.pl 18.12.04, 11:41
      Mój Boże.. Bardzo Ci współczuję! Niestety, nie mam pojęcia co Ci doradzić.
      Okropna sytuacja..
      Rozmawiałaś już o tym ze swoim facetem? Jaka jest jego postawa? Broni matki czy
      trzyma twoją stronę?
      Ja osobiście za żadne skarby nie poszłabym teraz na Wigilię do tej kobiety..
      • Gość: alfa Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.04, 11:49
        Ciekawa bym była relacji drugiej strony. Twoja jest tak emocjonalna, że trudno
        uwierzyć iż do końca obiektywna.
        • Gość: nadja Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.04, 12:29

          Przykro mi, relacja nie moze byc inna, jezeli posadzona zostalam
          o cos takiego. Jest tez emocjonalna dlatego, ze ja od trzech lat
          staram sie byc w stosunku do niej w porzadku. Kiedy przez kilka
          miesiecy znia mieszkalismy robilam w weekendy kanapki do lozka,
          kawe. Czesto daje jej prezenty bez okazji, ot tak, bo kiedy cos widze
          to mysle sobie np ze spodobaloby sie jej. Staralam sie polepszyc
          stosunki chlopaka z siostra, sprawic, zeby to wszystko wygladalo
          chocby troche rodzinnie. nie dlatego, ze chce im cos narzucac.
          Dlatego, ze skoro maja byc moja rodzina, to ja nie chce rodziny
          ciagle skloconej - mialam to przez iles lat w domu. Im takze,
          siostrze z dziecmi, na gwiazdke wyslalam prezenty, ktore pakowalam
          z taka radoscia i zaangazowaniem... Nie dlatego, zeby ktos mnie za to
          gloryfikowal. Po to, ze mam taka potrzebe... Czy uwazasz, ze -
          niezaleznie od rodzaju mojej relacji - ktokolwiek ma prawo powiedziec
          cos takiego o osobie o ktorej dobrze wie, ze jest daleka od tego
          co ona powiedziala...? Z drugiej strony wiem, ze w miejscu w ktorym pracuje
          jest niemalze siedlisko tego typu ludzi - a ona ich uwielbia, chwali,
          lubi. Ciekawe...

          n
          • glonik Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... 18.12.04, 18:41
            Gość portalu: nadja napisał(a): > Dlatego, ze skoro maja byc moja rodzina, to
            ja nie chce rodziny
            > ciagle skloconej - mialam to przez iles lat w domu

            I tu chyba jest pies pogrzebany... odtwarzasz i powielasz swoją poprzednią
            sytuację życiową.
            Znalazłaś takiego, a nie innego człowieka, i kontynuujesz swoją przeszłość.
            Stań na chwilę "obok" siebie, spróbuj z dystansem popatrzeć na siebie i swoja
            pozycję w nowym układzie...Czy coś Ci tego nie przypomina? Swojej własnej
            rodziny i Twojej w niej pozycji?
            Broń sie przed powielaniem, to trudne, wiem, ale jeśli zdasz sobie sprawę, to
            masz szansę na niebycie "czarną owcą". Pozdrawiam.
            • nadja Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... 18.12.04, 19:16


              Wiem, mysle o tym czasem.
              Ale nie wiem jak to teraz zrobic, nie wiem, czy nie jest za pozno.
              Ona mnie nie szanuje jako czlowieka, jedynym powodem dla ktorego
              przez jakis czas ostatnio byla dla mnie mila byly pieniadze...
              Wie, ze jestem slaba. Wie, ze chorowalam na depresje, ze bralam
              leki, ze ciagle plakalam, ze latwo mnie zranic. Wie, gdzie
              ma celowac. Za duzo jej o sobie powiedzialam.

              n
              • glonik Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... 18.12.04, 19:56
                nadja napisała:

                >
                >
                > Wiem, mysle o tym czasem.
                > Ale nie wiem jak to teraz zrobic, nie wiem, czy nie jest za pozno.

                W powiedzeniu, że nigdy nie jest za późno, jest prawda. Nie jest za późno na
                zmiany. Jestem od Ciebie dużo starsza, a też się zmieniam. Dla Kogoś, dzięki
                Komuś, mimo Kogoś.....czasem świadomie, czasem nie...Nie walcz. Nie zmieniaj
                nikogo, oprócz siebie samej. Wiem, truizm...ale działa. Ja ma problem z matką,
                od - jak się okazuje - wielu, wielu lat...Teraz to zmieniam. Sytuację, siebie,
                ale nie matkę. Skoro już odrobina samoświadmości dotarła do Ciebie, nie daj jej
                zniknąć na zasadze, że i tak będzie, co ma być.
                Stań się kobietą dorosłą. Nie tylko metrykalnie, ale emocjonalnie. Powoli.
                Nie wszystko od razu. Zacznij od drobiazgów, najbardziej dla Ciebie łatwych do
                przeprowadzenia. I nie oczekuj od razu sukcesow. Nastaw się na długotrwałą
                pracę. Ale nad sobą, nie teściowej. Teraz kojkarzysz mi się z dzieckem, które
                za wszelką cenę szuka aprobaty, i zrobi bardzo dużo, żeby ją dostać. A spróbuj
                samej Sobie tę aprobatę dać. Za to, że jesteś, za to, ze TAKA właśnie jesteś.
                Bardzo Ci kibicuję, wiedząc, że zmiana jest trudna, ale możliwa w KAŻDYM wieku.
                Zmienisz się Ty, zmieni sie Twoje otoczenie.
                Pozdrawiam i powodzenia życzę, oby nie tylko w refleksji.
                • Gość: nadja Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.04, 20:18

                  Dziekuje za rade. Postaram sie zastosowac, bo nie mam wyjscia.
                  Inaczej zmarnuje cale swoje zycie na rozmyslanie co tez znowu
                  jej (i innym...) nie pasuje, co o mnie sadzi, co mowi...
                  Z nia ciezko jest rozmawiac, bo widzi swiat czarno-bialo.
                  Teraz na pewno rozpowiada, ze jestem na nia obrazona.
                  A ja nie jestem. Jest mi potwornie, potwornie przykro.
                  No coz, nauka czeka... :-)
                  n
                  • Gość: nefretete Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.12.04, 13:20
                    Nadja...ja mam trochę podobną sytuację...moja rodzina jest bardzo ciepła,
                    wszyscy trzymają sie razem. Nie narzucamy się sobie, ale w razie potrzeby
                    możemy liczyć na wzajemną pomoc. A co jest najfajniejsze - zawsze jest gdzie
                    wpaść na kawkę, pogadać, pośmiać się. U mojego faceta - zupełnie inaczej...już
                    nie mówię o tym, że jego rodzice nie trzymają się ze swoim rodzeństwem,
                    rodzicami - oni u siebie w domu są zupełnie obcy!! Każdy ma swój pokój, jakieś
                    zdawkowe rozmowy przy wspólnych posiłkach, Broń Boże wpaść bez zapowiedzi!! Tam
                    generalnie nie pojawiają się goście, przyjaciele. Ja się czuje fatalnie wśród
                    tych ludzi i mam wielkie obawy co do tego czu mój facet nie przejmie tych
                    zwyczajów, tego oziębłego stylu bycia...
                    • nadja Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... 22.12.04, 10:00

                      Wlasnie.
                      Moja rodzina nie jest zadnym wzorem do nasladowania, ale ja juz teraz
                      wiem, ze pewnych rzeczy po nich nie przejelam. A tam...mam watpliwosci.
                      Wszyscy skloceni, matka z siostra, on z siostra itd.
                      No nie wiem, ale dobrze to wszystko chyba nie wyglada.

                      pozdrawiam
                • Gość: nanaidka Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.04, 04:12
                  glonik napisała:


                  Nie zmieniaj
                  > nikogo, oprócz siebie samej.

                  Czyli ma spuszczać głowę i milczeć wyzywana od dziwek?
                  I ma zostać sekretarką swego faceta do obowiązków ktorej nalezy informowanie o
                  kazdym ruchu narzeczonego?
                  Nie.
                  Nadja ma myśleć o sobie dobrze.Nie jest dziwką, nie jej winą było,że we własnej
                  rodzinie nie zaznała prawdziwej `rodzinności`, a dążenie do tego, by zdobyć to
                  u rodziny chłopaka, jest mądre.Starała się być lubiana.Jasne - w takiej
                  sytuacji bardziej, niż u innych ludzi,występuje potrzeba akceptacji.
                  Ale żaden normalny człek nie godzi się na bezpodstawne gnojenie przez osobę,dla
                  której stara się być dobrym.
                  Niedoszła,póki co, teściowa,nie ma 3 lat, ani 100.Szare komórki posiada.Jesli
                  ich uzywa tak jak to tu opisano, no to chyba tylko wigilia dla samotnych.
                  Wiem.
                  Brzmi jak szczucie.
                  Ale doprawdy wciaz porównuję siebie, ktora co chwila synowej prezenciki, bo też
                  mam taką potrzebę, lubię, gdy się cieszy, nosi etc. /choć ostatnio znalazlam
                  spódnicę, ktorą kupilam jej w Terranovie, gdzie ubiera się, gdy może- wydalam
                  za ostatnią, smętną kasę - spódnica była w piwnicy w worze ze starymi
                  ciuchami.Znalazłam ją, bo szukalam niepotrzebnych szmat, by ocieplić budki
                  kocie. Mogła powiedzieć ,że spódniczka nie podobala jej sie i już.Wzięłabym ją
                  sobie i nosiła, bo mnie się podobala.Ale ukryłam fakt,że ją znalazłam, po cichu
                  spakowałam,zamiast zrobić z niej posłanie dla kotów./ i tyle od niej afrontów,
                  nietatktow, ale daję radę jakoś to przełknąc i nigdy jej nie ublizylam, nie
                  wyzwałam,nie bronilam na siłę mego syna.Dlatego szanuję i podziwiam zachowanie
                  Nadji.
              • Gość: nanaidka Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.04, 03:57
                nadja napisała:

                >
                >
                > Wiem, mysle o tym czasem.
                > Ale nie wiem jak to teraz zrobic, nie wiem, czy nie jest za pozno.
                > Ona mnie nie szanuje jako czlowieka, jedynym powodem dla ktorego
                > przez jakis czas ostatnio byla dla mnie mila byly pieniadze...
                > Wie, ze jestem slaba. Wie, ze chorowalam na depresje, ze bralam
                > leki, ze ciagle plakalam, ze latwo mnie zranic. Wie, gdzie
                > ma celowac. Za duzo jej o sobie powiedzialam.
                >
                A ja nie wiem zupełnie czemu Ty się kajasz?Po to bylo leczenie,by ktoś, stary
                czy mlody - niewazne, pakowal Cię znów w poczucie niskiej wartości bezpardonowo
                wzywając od dziwek?
                Masz prawo się szanować, okzywałaś szacunek tej pani, nie doceniła, no to
                poszła z Bogiem!
                Gdyby mnie synowa traktowała tak, jak Ty mnie,to uznalabym za dar niebios,że
                nie mam już syna jedynaka, bo to w ko ncu facet jednak, ale,że, w osobie jego
                narzeczonej czy żony mam przyjaciólkę i córkę.
            • Gość: nanaidka Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.04, 03:52
              Nie rozumiem.Przecież się Nadja się broni przed posiadaniem rodziny
              skłoconej.Jeszcze nie synowa, a już śniadania do łozka...`teściowej`.
              Jakie blędy z przeszłości powiela Nadja? To,że jak kiedyś, tak i teraz nie
              chciala być odrzucana, nie chciala bydla w domu?!No jakie błędy w tym domu
              robiła i je powiela?Dom byl skłócony przez nią?- nic o tym nie mówi i to nie
              jest prawda.
              To,co jest tu powielone,to trafienie na babę,która jest walnięta, skłóca,
              intryguje, zamęcza dziewczynę /te telefony do dorosłego faceta, wysługiwanie
              się Nadją,że skoro on nie odpowiada, to ona ma "teściowej" składać
              meldunki.Ciekawe czy o tym, ile razy siku chodzil danego dnia,też./
              A nie dość,że baba walnięta, to syn nieporadny,IMO, bo nie umie zastopować
              matki.
              Osobiście nie wyobrażam sobie,by moja synowa robila mi do łózka śniadania.Nigdy
              nie zrobila, tak, jak nie robi prezentów nawet na świeta.
              No i co? Staram się to pomijać, bo pod wieloma względami ją cenię, lubię,
              podziwiam, a że brak troche taktu i ogłady..
              Każdy ma i wady i zalety.często przez nią płakalam,a teraz uczę się mówić nie
              tylko jej, także innym,o tym, co mnie boli dostosowując język odpowiednio do
              osoby rozmówcy.Asertywność po prostu.
              Mimo,że między moją synową, a mym jedynym synem jest bardzo źle z winy głównie
              syna,to to nie zmienia mego stosunku do synowej - staram się oceniać ich
              zwiazem obiektywnie i nie mówić o nim nie pytana przez nich.Synową lubię za
              w/w już cechy, inne mi się nie podobają.
              Ale bym śmiala nazwać ją dziwką w rozmowie z nią czy synem..???!!!!
              NIEWYOBRAŻALNE.
              Może dlatego, po długich próbach mego ex męza skłocenia nas i zwrócenia
              sympatii syna i synowej w kierunku najnowszej flamy mego męza, po ponad półtora
              roku indoktrynacji męzowskich,niewidzenia syna i jego żony, zero kontaktu przez
              telefon- nic,a teraz mojej desperacji,przyjazdu do naszego domu w mieście,
              gdzie mieszka syn z rodziną, wystarczyło parę dni,by nawiazać b. dobry kontakt?
              Nie psługiwałam się przy tym pomawianiem, obgadywaniem itd - tamta osoba, którą
              sobie kupił mąż razem z jej dziećmi, nie jest żadnym tematem, bo po co
              zadrażniać.Nadja,ze swym entuzjazmem w kupowaniu prezentow, sprawianiu drobnych
              przyjemności osobom z ewentualnie przyszlej rodziny, jest jak ja - nie ma to
              nic wspólnego z lizusostwem, ale z tęsknotą za prawdziwa rodziną, traktowaniem
              tej nowej, jak swoją, a takiej milo sprawiać radość.
              Więc jaką sytuację Nadja powiela?
              Co Ty mówisz?
              Ona powiela blędy swych rodziców czyli skłóca rodzinę?
              Bez sensu to napisane.
              Wszystko,co powiela,to dążenie do tego, by być szczęśliwą w rodzinie.
              A to akurat rozumiem, bo cale życie chccialam tego samego.
        • Gość: nadja Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.04, 12:39
          Aha.
          I te wszystkie pytania, o ktorych pisze sa mi zadawane
          naprawde i nieustannie. To nie jest moj wymysl na potrzeby
          tego listu...

          n
        • Gość: nanaidka Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.04, 03:23
          Nie jest emocjonalna.Absolutnie tak tego nie odbieram.Pełna żalu, ale nie
          emocji idących za daleko - np. polączonych z epitetami, jakie babie się nalezą.
      • Gość: nadja Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.04, 12:34

        Na razie reakcja jest zadna. Czekam, bo - to chyba logiczne - interesuje mnie,
        co zrobi. Powiem szczerze, ze rozne rzeczy spotykaly mnie z jej strony,
        ale tym razem to juz byla przesada i ja reki nie wyciagne...
        Heh, a mam dla niej tyle pieknych prezentow. Nie wiem co zrobie przy
        okazji oplatka, naprawde.

        n
    • annb Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... 18.12.04, 11:50
      nie dzwonic nie odpisywac, nie rozmawiac, nie udzielać informacji
      to jest obca osoba.
      nie zwierzasz sie osobom na ulicy więc i ja tak traktuj
      jak bedzie molstować telefonami -odpowiadac metodą zdartej płyty-proszę
      zadzwonić do syna.....
      nie bratać się i trzymac na dystans
      • Gość: nadja Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.04, 12:30
        To racja.
        Zrobilam zle, ale chyba to juz czas, aby nauczyc sie mowic "nie"...

        n
      • Gość: nanaidka Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.04, 04:14
        annb napisała:

        > nie dzwonic nie odpisywac, nie rozmawiac, nie udzielać informacji
        > to jest obca osoba.
        > nie zwierzasz sie osobom na ulicy więc i ja tak traktuj
        > jak bedzie molstować telefonami -odpowiadac metodą zdartej płyty-proszę
        > zadzwonić do syna.....
        > nie bratać się i trzymac na dystans


        Popieram.
    • maretina Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... 18.12.04, 12:05
      Twoj chlopak reaguje odpowiedni: nie odpowiada, bo ma dosc toksycznej i
      wscibskiej mamy. zrob to samo.
      jak sie bedzie dopominala to uczciwie powiedz, ze nie chcesz rozmawiac o
      prywatnych sprawach i NIE BEDZIESZ. po kilku takich odpowiedziach to zrozumie.
      • Gość: nadja Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.04, 12:24
        Tak. Ale ja wiem, ze ona uwaza to za przejaw chamstwa i zlego wychowania, kiedy
        sie nie odpowiada. I tak mowi o nim. Chcialam zachowac sie w porzadku, zeby nie
        czula sie olewana, ale zrobilam zle...

        n
        • maretina Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... 18.12.04, 12:33
          Gość portalu: nadja napisał(a):

          > Tak. Ale ja wiem, ze ona uwaza to za przejaw chamstwa i zlego wychowania,
          kiedy
          >
          > sie nie odpowiada. I tak mowi o nim. Chcialam zachowac sie w porzadku, zeby
          nie
          >
          > czula sie olewana, ale zrobilam zle...
          >
          > n

          nigdy wszystkich nie zadowolisz soba i swoimi decyzjami.
          dlaczego myslisz o tym co inni sadza? zajmij sie soba, swoimi uczuciami,
          postepuj wedlug swoich wartosci i zgodnie ze swoim sumieniem. nie jestes matka
          teresa ani dziewczynka do bicia.
          zacznij byc asertywna. ludzie bede od Ciebie chcieli/wymagali tego na co im
          pozwolisz.
          • Gość: nadja Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.04, 12:36
            Nie wiem, to chyba wynika z kompleksow. Zamiast myslec o sobie,
            zastanawiam sie co ona znowu na mnie do innych wygaduje.
            To jest moja tragedia, ze nie umiem sie od tego odseparowac.
            Powinnam w tej chwili siedziec i sie uczyc, ale nie jestem w stanie
            o niczym innym myslec. I czuje, ze to kolejny raz (drugi) kiedy
            bede to trawila dlugo...:-(

            n
            • maretina Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... 18.12.04, 12:38
              jestes osoba, ktora wszystko dlugo przezywa. Twoja tesciowa zapewne juz dawno
              zapomniala o tym co chlapnela.
              naprawde nie warto tego rozstrzasac. docen siebie! jestes wrazliwa kobieta, nie
              jestes zimna, Ty czujesz! to naprawde wspaniala cecha, ale staraj sie uzywac
              jej z umiarem w tych zlych sytuacjach.
              poznaj swoja wartosc, walcz z kompleksami, bo zniszcza Ci zycie.
            • Gość: toja Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... IP: *.netg.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 18.12.04, 15:02
              Tak bardzo przypominasz mi ,mnie samą. Czytając o Tobie, czuję jakbym czytała o
              sobie. Te same reakcje, przeżywanie,analizowanie ,spalanie się pod wpływem
              takich chorych sytuacji...Nawet problem ten sam, z tymże ja jestem mężatką juz
              od przeszło 5 lat. Też pozwoliłam sobie wejść przyszłej tesciowej na głowę
              przed ślubem,myślałam ,że obdażając ją dobrocią,otwartością,empatią odpowie mi
              tym samym. A ona użyła tego jako broni przeciwko mnie,cały czas to się ciągnie
              i tak naprawdę nigdy nie będzie dobrze, nie może być...
              Jedyny sposób,żeby nie dać zniszczyć się takiej osobie, to dystansować się
              najbardziej jak tylko to możliwe, ja też dopiero z czasem to zrozumiałam i
              niestety ,tacy ludzie prawie nigdy się nie zmieniają:-(
              pozdrawiam
              dziwię się,że jeszcze rozpatrujesz wariant spędzenia z nią Świąt, nie rób tego,
              nie warto
              • Gość: Kasia Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... IP: *.c151.petrotel.pl 19.12.04, 15:52
                toja napisała: dziwię się,że jeszcze rozpatrujesz wariant spędzenia z nią
                Świąt, nie rób tego,
                nie warto

                Jestem mężatką od 13 lat i moje stosunki z teściową ukladały się podobnie.
                Dystans tak, ale trzeba nauczyć się jescze czegoś ...aktorstwa i dyplomacji. Z
                uśmiechem złożyć życzenia w święta, rozmawiać o pierdołach,i nie wdawać się w
                przesadne czulości. Zrobić to z klasą wyłącznie dla faceta, który jest synem
                tej Pani.
        • anahella Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... 18.12.04, 15:16
          Gość portalu: nadja napisał(a):

          > Tak. Ale ja wiem, ze ona uwaza to za przejaw chamstwa i zlego wychowania,
          > kiedy sie nie odpowiada. I tak mowi o nim.

          Na litosc boska!!! Przejaw chamstwa to zadawanie pytan o zycie osobiste.

          > Chcialam zachowac sie w porzadku, zeby nie
          > czula sie olewana, ale zrobilam zle...

          No to masz czego chcesz: ona nie czuje sie olewana. Tylko czy Ty aby na pewno
          tego chcesz? Czego pragniesz: swietego spokoju czy zadowolenia przyszles
          tesciowej?

          Mysle ze Twoj problem z ta kobieta jest problemem wtornym. Mialabys taki sam z
          niegrzeczna przyjaciolka czy szefem, gdyby taki egzemplarz Ci sie trafil.
          Podstawowym Twoim problemem, wedlug mnie, jest chec dogodzenia wszystkim wokol
          Ciebie.
          Z twojego postu wynika konstrukcja myslowa: "jezeli ja bede dla niej mila, to
          ona dla mnie tez". Pozornie logiczne ale slusznie pozadane. Jezeli komus
          brakuje taktu to w ten sposob nigdy nie dogadasz sie ze wscibska baba.

          Moim zdaniem powinnas postawic sprawe jasno. Wziac chlopaka na rozmowe i
          powiedziec:
          "Twoja mama mnie obrazila" i podac konkretne przyklady. Jezeli uzyjesz
          ogolnikow to on tego nie zrozumie.

          Tesciowe czesto traktuja synowe jako przedluzenie siebie. Chcesz byc taka jak
          ona? Chcesz byc jej kontynuacja? To rob tak, jak do tej pory. Chcesz sie od
          niej uwolnic? Wyprodukuj sobie zestaw odpowiedzi, ktorych bedziesz udzielac
          przy agresywnych pytaniach. "ja nie wiem, prosze spytac syna". "nie chce o tym
          rozmawiac", "to nasza prywatna sprawa". Dojdzie do ostrej wymiany zdan, wiec na
          to tez musisz byc gotowa. Dobrze jest miec argumenty typu "mam prawo do
          nieudzielania odpowiedzi na zbyt osobiste pytania".
      • Gość: nanaidka Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.04, 04:25
        maretina napisała:

        > Twoj chlopak reaguje odpowiedni: nie odpowiada, bo ma dosc toksycznej i
        > wscibskiej mamy. zrob to samo.
        > jak sie bedzie dopominala to uczciwie powiedz, ze nie chcesz rozmawiac o
        > prywatnych sprawach i NIE BEDZIESZ. po kilku takich odpowiedziach to
        zrozumie.

        A ja jakoś nie wyczuwam tu odpowiednich reakcji.Wie,że Nadja dopiero co
        przeszła nawrót depresji, cięzkie sprawy rodzine, samiutka poradzila sobie z
        tyloma sprawami i co on zrobił?Wyciagnął od niej jedyną większa kasę jaką w
        życiu miala i kasa ta, nota bene, stala się powodem wyzwania przez mamunię
        chłopaka Nadji od dziwek.
        Dodatkowo, zna wrażliwość swej partnerki - zresztą sam fakt - od razu
        psychosomatyka, bóle brzucha i ucieczka w piżamie !!! - musialo bardzo nadję
        boleć.Facet winien zato wreszcie pokazać matce, kto nosi portki.Albo zacznie
        się zachowywać normalnie,przestać dręczyć ich oboje pytaniami, nagabywaniem etc.
        Gdy bedzie nomalna,odrzuci ploty i pomówienia, to ani się spostrzeze, jak syn z
        Nadją, sami beda z nią chcieli pogadać, wpaść, zaprosić do siebie...

        Ale ta Twoja kasa , Nadju...
        Studiujesz, a co do pieniędzy, Twego jedynego zaworu bezpieczeństwa,wiesz, że
        to dla mnie beznadzieją pachnie.
        Obym nie wykrakala..
        Obym nie..
        • nadja Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... 21.12.04, 10:47

          Nie uwierzysz. Wczoraj, jakby nigdy nic, dostaje smsa:
          czy wiesz, ze m. ukradziono portfel na imprezie u a?a d. zginela komorka!

          opadly mi rece i wszystko. napisalam, ze nic nie wiem.

          dostalam kolejnego:a kto byl na tej imprezie?

          wiec ja: zero odpowiedzi

          wiec telefon do domu, ja nie odbieram, bo wiem kto to, odbiera on:
          nie, nie wiem kto byl na imprezie, co za roznica

          wieczorem sms: na imprezie byl m., d z kolega, m z przyjaciolka, ty i p. i ktos
          tam, ktos jeszcze???

          ja po prostu oniemialam.

          A co do strachu - niestety tez sie boje.
          Na szczescie nie wszystko ...

          Jak wiesz to tylko mala czastka rzeczy, ktore sie tu dzieja.
          Ci, ktorzy znaja sprawe blizej juz dawno mowia,
          zeby trzymac sie z daleka.

          Ale ja...

          wiesz sama...

          ktos pisal o dlugach,komornikach, to juz wlasciwie przeszlam
          ale boje sie co dalej

          nie wiem

          beznadzieja

          n
    • Gość: on Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... IP: *.chello.pl 18.12.04, 15:08
      cytat: "nie jestes dziewczynka do bicia.
      zacznij byc asertywna"

      o to właśnie chodzi. niedawaj wejść sobie na głowę. pokaż teściowej , że
      masz "jaja" :) . moim zdaniem powinnaś na wigilię zabrać z sobą faceta do babci
      (to teściówkę pięknie wkurzy). a "teściowej śmiej się w twarz. nieprzejmuj się
      niczym , bądź ponadto

      pzdr
    • zalotnica Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... 18.12.04, 15:25
      nadja napisała:

      >Ja, jako
      > osoba kulturalna za jaka sie mam, odpisywalam na nie, choc czasem bylam
      > wsciekla, bo nie wyobrazam sobie, aby moja mama pytala jego, czy ja oddalam
      > prace na studiach albo czy poszlam na zajecia!!! Ale odpowiadalam grzecznie,
      > jak tylko umialam, informujac czy rate zaplacil, czy zrobie mu kanapki na
      > podroz, czy cos jadl w ciagu dnia itd.

      a co Twoj chlopak na to wszystko...?
      • nadja Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... 18.12.04, 19:16


        Na razie nic.
        Czekam, jestem ciekawa.

        n
        • zalotnica Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... 18.12.04, 21:45
          nadja napisała:

          > Na razie nic.
          > Czekam, jestem ciekawa.

          jak to na razie nic ? Informujesz jego matke o wszystkim
          a on o niczym nie wie...?
          • Gość: nadja Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.04, 21:58

            Myslalam, ze pytasz o jego reakcje na ostatnia sytuacje,
            przepraszam. Co on na to opowiadanie jej?
            Mowi to samo co wszyscy tutaj - abym nie odpisywala
            i nic jej nie mowila. Ale ona potrafi byc tak namolna
            (przepraszam za slowo), ze dzwoni np 3 razy w ciagu 10minut
            jak cos chce wiedziec. Nie klamie, zdarzalo sie to kilkakrotnie
            kiedy byl u mnie moj brat...wybuchal smiechem za kazdym
            razem jak slyszal dzwonek telefonu. Ostatnio juz zwykle
            odpowiadalam "nie wiem", "nie wiem", "o to trzeba zapytac
            jego..."... Ale nie skutkuje. Sama juz wiesz, jak sie
            skonczylo.Jesli ona dzwoni, a ja np siedze juz pol dnia
            i wkuwam cos fascynujacego na studia, jestem troche zmeczona
            a ona dopytuje sie 10 razy co sie stalo to byc moze odnosi
            wrazenie, ze jestem niemila czy cos, ale do niej takie rzeczy
            nie docieraja, sadzi chyba, ze calymi dniami nic nie robie.
            Zawsze staralam sie byc mila, ostatnio chyba pare razy mi
            sie nie udalo, jak prosila ok.23 zebym do niej przyszla
            i wypytywala mnie o bzdury...a ja bylam po dniu na zajeciach,
            w pracy, zmeczona... Wiec i tak zle i tak niedobrze.
            pzdr
            n
            • glonik Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... 18.12.04, 22:22
              Gość portalu: nadja napisał(a):

              >
              > Myslalam, ze pytasz o jego reakcje na ostatnia sytuacje,
              > przepraszam. Co on na to opowiadanie jej?
              > Mowi to samo co wszyscy tutaj - abym nie odpisywala
              > i nic jej nie mowila. Ale ona potrafi byc tak namolna
              > (przepraszam za slowo),


              Rany boskie!!!!!! Nie widzisz, TERAZ czytając swoje wsłasne pisanie,
              że "przepraszam', to Twoje priorytetowe słowo????? Za co, do cholery,
              przepraszasz i teściową i nas, piszące!!!!!!
              Przestań przepraszać, a zacznij żyć. Dla Siebie!!!!! Coś mnie za chwilę trafi..
              Kobieto, bo Nią jesteś, pomyśl o sobie. O Swoim życiu, o latach, które nadejdą,
              a masz ich przed Sobą kilkadziesiąt, co najmniej. TAK chcesz żyć??? Pytając,
              czy dobra wystarczająco jesteś? Odpadam.....
              Dalej życzę powodzenia, ale pewności nie mam, czy je osiągniesz KUPUJĄC, a nie
              BĘDĄC.
              • Gość: nadja Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.04, 22:42

                Co moge powiedziec poza tym, ze masz znowu racje...

                Tylko ja chyba nie mam kogos, kto by mnie kochal za to,
                ze jestem po prostu...
                to jest problem...

                n
                • tomasdyg Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic.z sobą Nadju ? 19.12.04, 13:15
                  Nadju naprawdę rację mają Glonik i Anahella
                  anahella:
                  Myślę ze Twój problem z ta kobieta jest problemem wtórnym. Miałabyś taki sam z
                  niegrzeczna przyjaciółką czy szefem, gdyby taki egzemplarz Ci się trafił.
                  Podstawowym Twoim problemem, według mnie, jest chęć dogodzenia wszystkim wokół
                  Ciebie.
                  glonik:
                  "Teraz kojarzysz mi się z dzieckiem, które za wszelką cenę szuka aprobaty, i
                  zrobi bardzo dużo, żeby ją dostać Przestań przepraszać, a zacznij żyć. Dla
                  Siebie!!!!!
                  Kobieto, bo Nią jesteś, pomyśl o sobie. O Swoim życiu, o latach, które nadejdą"
                  -Ja również odnoszę wrażenie, jakbyś zachowywała się, tak jak moje córki, kiedy
                  miały 5-10 lat. Nie przepraszaj za to, że żyjesz nie staraj się przypodobać
                  wszystkim, to nie ma sensu, bo nie będziesz podobać się nikomu. Piszesz:
                  "Jeżeli moj chlopak nie zrobi nic, jak to bywalo wczesniej, bardzo mocno
                  sie nad tym zastanowie",
                  -ależ on zrobił i mówi Ci co ty masz zrobić:
                  "Na jej ciagle pytania i telefony moj chłopak nie odpowiada, bo ma ich dość.
                  Wiec wszystko spada na mnie. Co on na to opowiadanie jej? Mowi to samo co
                  wszyscy tutaj - abym nie odpisywala i nic jej nie mowila"
                  -nic na Ciebie nie spada, przyszła teściowa może i powinna tyle wiedzieć, ile
                  ty chcesz jej powiedzieć, i jeszcze jedno -ile twój chłopak chce byś
                  powiedziała. Ty być może zachowujesz się nielojalnie wobec niego, bo pewnie
                  mówisz o rzeczach, o których on sobie nie życzy, byś mówiła jego matce. Spójrz
                  na to też i z tej strony. Przecież jesteś ze swoim mężczyzną dla niego, być
                  może wyjdziesz za niego za mąż, ale za niego, nie za teściową. Swoją energię
                  ukierunkuj na jakość waszego związku, na wasze z niego zadowolenie, a nie na
                  zadowalanie teściowej i świata.
                  Jako mężczyznę poruszyło mnie to, że w swej bezgranicznej chęci bycia lubianą
                  przez wszystkich, próbujesz kupować miłość:
                  "Kiedy przez kilka miesiecy znia mieszkalismy robilam w weekendy kanapki do
                  lozka,kawe. Czesto daje jej prezenty bez okazji, ot tak, bo kiedy cos widze
                  to mysle sobie np ze spodobaloby sie jej."
                  "Heh, a mam dla niej tyle pieknych prezentow. Nie wiem co zrobie przy
                  okazji oplatka, naprawde."
                  "Ostatnio kiedy jej syn nie splacal kredytu wzietego na jej nazwisko-
                  zaplacilam iles zaleglych rat choc w rzeczywisci NIE STAC MNIE"
                  -Bossssss....!!!, nie chciałbym być kupowanym, kocham swoją Kobietę za to
                  jaka jest -a jest wspaniała- a nie za to, że coś mi kupiła, a ponieważ, w
                  przeciwieństwie do was, nie mieszkamy razem lecz bardzo, bardzo daleko od
                  siebie, to gdy się spotykamy, też są jakieś podarunki. Ja jestem wręcz
                  zażenowany jej prezentami dla mnie, bo też nie są potrzebne, potrzebuję jej, bo
                  ją kocham, więc powtarzam jak mantrę M. nie kupuj, nie kupuj. One, na szczęście
                  nie wypływają z chęci kupowania mnie, bo M. zna swoją wartość. A prezenty....,
                  cóż największym prezentem, frajdą dla mnie było, gdy pewnego razu przywitała
                  mnie w specjalny sposób, mimo, że była w pracy założyła kreację w której wie,
                  że mi się ogromnie podoba, taką która podkreśla jej powab, urodę i w której
                  cały męski świat patrzy na nią łakomie. Jak widzisz był to prezent
                  niematerialny, taki który sprawił radość i mnie i jej, a ja miałem ogromną,
                  ogromną frajdę i nie muszę pisać, czego jeszcze tylko pragnąłem hmmmm......
                  Na koniec, poruszyło mnie i tego nie rozumiem, co w odpowiedzi glonikowi
                  napisałaś:
                  "Tylko ja chyba nie mam kogoś, kto by mnie kochał za to, że jestem po
                  prostu...to jest problem..."
                  -Tego nie rozumiem, ty kochasz swojego chłopaka, a on Ciebie, czy jesteś z
                  nim, od trzech lat bo...., no właśnie dlaczego?
                  Pozdrawiam

              • Gość: nanaidka Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.04, 04:35
                glonik napisała:

                >
                > Rany boskie!!!!!! Nie widzisz, TERAZ czytając swoje wsłasne pisanie,
                > że "przepraszam', to Twoje priorytetowe słowo????? Za co, do cholery,
                > przepraszasz i teściową i nas, piszące!!!!!!
                > Przestań przepraszać, a zacznij żyć. Dla Siebie!!!!! Coś mnie za chwilę
                trafi..
                > Kobieto, bo Nią jesteś, pomyśl o sobie. O Swoim życiu, o latach, które
                nadejdą,
                >
                > a masz ich przed Sobą kilkadziesiąt, co najmniej. TAK chcesz żyć??? Pytając,
                > czy dobra wystarczająco jesteś? Odpadam.....
                > Dalej życzę powodzenia, ale pewności nie mam, czy je osiągniesz KUPUJĄC, a
                nie
                > BĘDĄC.

                Teraz widzę,że opacznie zrozumiałam Twój post powyżej.
                Masz rację.
                Rozumiem Nadję,bo mamy wiele podobnych problemów,mimo różnicy wielu.
                Ja też zebrzę o kawalek akceptacji i buty liże każdemu, kto mi ją da,a o sobie
                myslę, jak najgorzej.
                Dlatego tak mi żal - Nadja była wyciągnieta po tej depresji na odpowiedni
                poziom myślenia o sobie, a tu, taka baba, gdy Nadja jeszcze w pelni w swej mocy
                nie okrzepła, dołuje ja tak, że dziewczyna w piżamie ucieka nocą do babci...
                Okropne.
            • Gość: marengo Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... IP: *.zus.pl 28.12.04, 11:24
              nadjo, przestan byc mila dla tych ktorzy na to nie zasluguja, nie warto
              nie rezygnuj, badz konsekwentna i nadal odpowiadaj grzecznie na jej pytania ze
              ty nic nie wiesz po prostu, ze jestes zmeczona, boli cie glowa, brzuch czy
              cokolwiek
              telefon stacjonarny mozesz wylaczyc a komorki nie odbierac i na smsy nie
              odpisywac (mozesz powiedziec ze za malo masz pieniedzy i oszczedzasz na
              smsach ;-)
              i staraj sie odpowiadac bardzo grzecznie ale stanowczo ze jestes bardzo zajeta
              bo "musisz sie uczyc i chyba "mamusi" zalezy na tym zebys pomyslnie zdala
              egzaminy?" no i ciagle powtarzaj oczywiscie o tym ze egzaminy sa bardzo bardzo
              trudne
              sprobuj tez (jesli ona nie przestanie zadawac ci glupich pytan) zadac jej
              pytanie w stylu "a dlaczego "mamusia" chcialaby to wiedziec?" z usmiechem na
              twarzy ;-)
              ciesz sie z postawy twojego chlopaka - naprawde - duzo z nim rozmawiaj i staraj
              sie zachowywac tak jak on - moim zdaniem jest w porzadku (pomijam sprawe
              pieniedzy tutaj)
              i mysl tylko o sobie w tej sytuacji - i pamietaj o tym ze im wiecej bedziesz
              sie starac to tym rzadziej bedziesz sie spotykac z ocena pozytywna twojej osoby
              rozne koleje twojego losu spowodowaly ze szukasz akceptacji u innych a w
              szczegolnosci dazysz do stworzenia szczesliwej rodziny - to jest jak
              najbardziej zrozumiale ze masz takie potrzeby i bardzo dobrze ze je masz -
              tylko nie zapominaj o sobie - dodatkowo w naszej kulturze dziewczynki uczone sa
              ze wszyscy wokol maja byc z nich zadowoloni - jesli nie sa, to ta dziewczynka
              jest zla niedobra brzydka itd itp Nie staraj sie aby tesciowa koniecznie byla z
              ciebie zadowolona - najpierw ty musisz byc zadowolona z samej siebie
              Wobec takiej postawy tesciowej przestan robic cokolwiek dla niej z wlasnej
              inicjatywy (np prezenty) - jesli ona ciebie o cos poprosi to - o ile nie
              koliduje to z twoimi interesami!!! - wyrazaj ochoczo chec pomocy i pomagaj (bo
              nie ma tez sensu toczyc walki w nieskonczonosc) - ale naucz sie tez odmawiac -
              jesli nie potrafisz odmowic od razu bo nie masz odpowiedniego argumentu to
              sprobuj powiedziec ze "musisz sie nad tym zastanowic/sprawdzic kiedy masz
              zajecia/sprawdzic cokolwiek/ i za godzine oddzwonisz" za godzine zadzwon i
              spokojnie mozesz odmowic podajac argument nie do odparcia ktory zdazylas
              wymyslec ;-)
              jeszcze jedna rzecz - domyslam sie ze tesciowa cie atakuje w stylu "ty jestes
              taka czy taka" "ty nic nie robisz" "ty jestes niegrzeczna dziewczynka" sprobuj
              w takich sytuacja nie zaprzeczac bo i tak jej nie przekonasz ze jest inaczej
              tylko potwierdzic "tak, jestem niegrzeczna" (i obowiazkowy mily usmiech na
              twarz ;-) i koniec, bez tlumaczenia sie dlaczego jestes niegrzeczna - po prostu
              taka jestes i juz - zobaczysz ze ja to zamuruje i za ktoryms razem da ci spokoj
              te moje rady sa moze niezgodne z twoim podejsciem do sprawy - bo zalecam ci
              oszukiwanie, przebieglosc, manipulowanie faktami na twoja korzysc, czyli
              postawe tzw niegrzecznej dziewczynki a ty za wszelka cene chcesz aby ona
              myslala o tobie ze jestes mila i dobrze wychowana, ale niestety chyba sama juz
              stwierdzilas to w poprzednich postach ze w stosunku do twojej tesciowej chyba
              nie warto byc grzeczna dziewczynka ;-))) (czytalas ksiazke "Grzeczne
              dziewczynki ida do nieba a niegrzeczne ida tam gdzie chca"? ;-))) jesli nie to
              polecam ;-))) i pozdrawiam serdecznie
        • Gość: nanaidka Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.04, 04:30
          nadja napisała:

          >
          >
          > Na razie nic.
          > Czekam, jestem ciekawa.
          >
          > n

          Ty czekasz, a on milcząco się zgadza, by cały szajs jego mmunia przelewala na
          Ciebie/
    • dori7 Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... 18.12.04, 15:28
      Odpusc sobie bycie mila za wszelka cene, bo to najlepsza droga do frustracji.
      Na swiecie nie jest tak, ze wystarczy byc mila, aby kazdy traktowal cie w ten
      sam sposob. Nie jestes poza tym odpowiedzialna za dobry humor wrednego babska.
      Nie bedzie cie lubila? Ano trudno, jej strata!! Nie odpisuj, nie odpowiadaj na
      intymne pytania, nie daj sie wciagnac w glupia gadke. Nie bedzie cie moze
      lubila (i tak pzreceiz nei lubi, wiec zadna strata!), ale bedzie czula respekt,
      bo na razie robi z toba wszystko, co zechce stosujac rozne zagrywki na
      emocjach.

      Aaaa! I nie daj sobie zniszczyc swiat, porozmawiaj z facetem, powiedz rzeczowo,
      o co chodzi i co sie wydarzylo. Byle bez histerii, bo jedna histeryczka=jego
      matka wystarczy. WYdaje mi sie, ze zrozumie.
      • nadja Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... 18.12.04, 19:19

        Nie wiem co z tymi swietami. Zgodzilam sie, zeby -tak jak zaplanowalam
        wczesniej - wigilia byla u nas, ale po prostu nie jestem w stanie sobie
        wyobrazic dzielenia sie z nia oplatkiem. I w ogole sytuacja moze byc
        dziwna, bo bedzie tez moja babcia i... no coz...po tym w jakim stanie
        mnie zobaczyla dwa dni temu...nie sadze, aby takze zechciala podac jej reke...
        Bardzo zaluje, ze w tym roku nie bedzie mojej mamy, byloby mi latwiej.

        n
    • Gość: mata uparta Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... IP: *.iscnet.pl 18.12.04, 16:23
      odetnij sie od niej - zero kontaktu, zero odpisywania na smsy. To tylko
      przyszla tesciowa - nie z nia ale z jej synem spedzisz zycie.
      Co do wigilii - radzilabym zebys pogadala z chlopakiem. Moze niech nie odczuje
      tego jak koniecznosc wboru. Powiedz mu, ze po tym jak zostalas obrazona, nie
      mozesz utrzymaywac z jego matka zadnych kontaktów. Daj mu mozliwosc spedzenia z
      nia wigilii, ostatecznie to jego mama, jezeli wybierze Ciebie - tym lepiej,
      kobieta odczuje swoje polozenie. Ale w zyciu nie wyciagaj pierwsza reki -
      poczuje sie zwycieska i nigdy nie zrozumie, ze zrobila Ci swinstwo.
      Podstawa - wychowac tesciowa u zarania, bo bedzie jezdzila potem po Tobie i
      Twojej rodzinie do swojej smierci.
      • Gość: nanaidka Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.04, 04:52
        Jak najbardziej jestem zwolenniczką zgody, zwłaszcza w tak pięknym dniu, jak
        wigilia.
        Ale padlo za wiele słów.
        I to w dodatku od osoby, która winna być, z racji doświadczenia,spokojniejsza,
        tolerancyjna.
        A ona, czepiajac się....niczego... Twego szmalu,wyzywa Cię tak, jak ostatnia
        chamka bez cienia szacunku.
        Jesli Cię nie szanuje, to sama winna zrezygnować z wigilii z Tobą i u Ciebie na
        dodatek.
        Jedyna szansa, to to, że , mimo wieku /starsi też popełniają błędy okrutne/,
        powinna przemysleć i szczerze, SZCZERZE przeprosić Ciebie,
        odszczekać,zadośćuczynić choćby obietnicą,że 50 rzy pomyśli, niż coś powie
        Tobie.
        Szczery żal i przeprosiny winny być przyjęte, ale i tak nie dziwilabym się,
        gdybyś wreszcie narzucila sobie dystans - kulturalny chłód w stosunkach z tą
        kobietą.
        Sadzę,że ani jej w głowie, by to zrobila - przeprosiła.
        Więc zrezygnuj z tej wigilii.
        I to, co mówisz o babci - widziala Cię w tej piżaminie, wie, bedzie jej głupio,
        nieręcznie...
        Nie pozwól na to.
        Z dziwkami się do stołu nie siada,jeśli się siebie szanuje.

        Nie siada się i z tymi, ktorzy bez podstaw żadnych tak ranią kogoś,aż ledwo
        zyje..
        Nie zapraszaj jej.
        Albo `zachoruj` asertywnie..
        Podjedźcie z opłatkiem do babci,potem u siebie lub z babcią zjedzćie kolację.
        Niech jej syn do niej wejdzie na chwilę,a jak ona zacznie nadawac na Ciebie, to
        niech wyjdzie i powie, by jeszcze myslała, bo nie zrobiła tego wcale lub wciaz
        za mało od tamtej historii.
        A prezenty zachowaj na inne okazje dla inych osob.
    • caprice83 Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... 18.12.04, 17:53
      i jak czytam takie historie to cieszę się że matka mojego chłopaka, mam
      nadzieje przyszłego męża mnie nie znosi i że nie muszę jej oglądać na oczy oraz
      że nie może sie ona wtrącać w nasze życie:)
    • Gość: Pola CHCIALABYM MIEC KIEDYS TAKA SYNOWA JAK TY IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 18.12.04, 19:57
      Jak nie wiadomo o co chodzi to napewno chodzi o pieniadze. Moja droga zrobilas
      blad powierzajac swoja kase facetowi z ktorym jestes w luznym zwiazku. Dlatego
      masz dzisiaj te klopoty. Gdybys to ty trzymala swoja kase to tesciowa bylaby
      dla ciebie napewno milsza, a bardziej powsciagliwa to napewno. Ona musi rowniez
      widziec to ze ci bardzo zalezy na jej synu. Czy mieszkacie w wynajetym
      miszkaniu, czy twoim? Postaraj sie odzyskac swoje pieniadze. Na wigilie to
      raczej poszlabym do Babci bedac na twoim miejscu, wymysl cos ze Babcia zle sie
      czuje czy cos w tym stylu. Facet tez nie musi wiedziec ze to nieprawda. Mysle,
      ze gdyby byl w porzadku to zajalby mniej neutralna pozycje. Jego tez mozesz
      zapytac co z twoja forsa, albo dzialaj po cichu aby ja odzyskac. Czy
      zabezpieczylas sie notarialnie? Kurcze, synowa odpowiadajaca na kazdy SMS ,
      przynoszaca kawe do lozka, kupujaca piekne prezenty na Wigilie, taka czula,
      kochajaca i rodzinna. Boze nigdy nie wpadlabym na to ze takie dziewczyny
      istnieja na swiecie. Moja bratowa to twoje przeciwienstwo. Od dzisiaj (serio)
      modle sie o taka dziewczyne jak ty dla moich dwoch chlopakow( jeszcze bardzo
      molodzi) no i przy okazji i dla mnie samej. Chcialabym strasznie miec taka
      synowa, czuje ze bylabys mi bliska jak corka. Pozdrawiam cie slonce i glowa do
      gory. Nie zmuszaj sie do czegos co tak strasznie jest dla ciebie
      stresujace.Zreszta jakas zmiana sie tesciowej i jej synowi nalezy.
      • Gość: nadja Re: CHCIALABYM MIEC KIEDYS TAKA SYNOWA JAK TY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.04, 20:29

        Dziekuje Ci, bo ja nie sadzilam po ostatnich wydarzeniach,
        ze sa ludzie, ktorzy umieliby to docenic...
        Nie jestem idealna, mam mase wad, ciagna sie za mna problemy
        domowe, z ktorymi probuje sobie poradzic. Ale od siebie dalam
        (chcialam dac - dawalam) jej wszystko na co bylo mnie stac.
        Ostatnio kiedy jej syn nie splacal kredytu wzietego na jej nazwisko-
        zaplacilam iles zaleglych rat choc w rzeczywisci NIE STAC MNIE
        NA TO i wiem, ze bede zalowala. nie uslyszalam chocby dziekuje.
        Poza tym on ma tendencje do zrazania do siebie ludzi, do klotni.
        Doszlo do b. nieprzyjemnej sytuacji miedzy nim a pewnym panem,
        od ktorego mial cos kupic. Zdobylam mail, prosilam, prosilam,
        przekonywalam, zeby nie robil ten pan tego, co zrobic zamierzal,
        ratowalam jego twarz i honor. I nic. A jego mama zapytala co on na to.
        Ja:nic, zmierzyl mnie tylko takim wzrokiem jakby chcial mnie zabic.
        A ona:to akurat nie jest wazne, jakim wzrokiem cie zmierzyl...
        Pewnie ze nie. Najwazniejsze, ze wylozylam kase i zaplacilam za ta rzecz :-(
        Jedyna mila rzecz jaka z tego wyniknela to mail tego pana...napisal
        do chlopaka, ze ma wspaniala partnerke, bardzo oddanego mu czlowieka
        i zeby o tym pamietal. Obcy czlowiek, a zauwazyl, zorientowal sie.

        Patrze na to wszystko i wydaje mi sie, ze chyba powinnam zaczac martwic
        sie o siebie... dotad jak kupowalam np olejek do ciala dermiki, to jej takze.
        albo swieczke cynamonowa, bo przeciez lubi! albo mydelko sliczne pachnace. albo
        deser tiramisu, bo lubi. albo czekolade. albo jak prosila, latalam do sklepu i
        kupowalam dla niej prezenty dla jej corki. kremik myokine, bo przeciez tak
        chciala. ksiazke grocholi, bo mowila, ze chcialaby przeczytac. film dvd, bo jak
        nagrywala sobie na video to ja niechcacy skasowalam. A jemu przeciez sweter
        potrzebny...bokserki...koszula... i musi miec cos do jedzenia co lubi w domu...
        Dla siostry i jej dzieci fura prezentow i slodyczy jak do nich leciala, bo
        lubia te polskie a tam takich nie maja. pudla kisieli, bo lubie. jezuuu,jestem
        nienormalna...

        A ja nic. Zapomniano nawet o moich urodzinach.

        Nie chce mi sie juz nawet o tym myslec.
        pozdrowienia.
        n
        • Gość: córka Re: CHCIALABYM MIEC KIEDYS TAKA SYNOWA JAK TY IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.12.04, 20:50
          Miła nadju.Widzisz jakie życie jest niesprawiedliwe!.U mojej mamy miałabys jak
          w niebie.Dałabyś jej odrobine serca a ona by ci oddała wszystko.Dziwne to
          życie.Ale ty akurat masz odwrotnie.Nie daj się tak nie można pozwolic się
          deptać.Powodzenia

          • Gość: nadja Re: CHCIALABYM MIEC KIEDYS TAKA SYNOWA JAK TY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.04, 20:59

            Wiem, ze moja opinia jest opinia tylko jednej strony.
            Ale fakty sa faktami.
            Rzeczy o ktorych pisze nie sa moimi domyslami ani zadnym
            widzimisie. Zdarzyly sie. Nie mowie, ze "wydaje mi sie,
            ze moja tesciowa mnie nie lubi bo cos tam".
            Ona dala mi do zrozumienia, ze jestem dziwka.
            To nie ona obdarowywala mnie prezentami ale ja ja glownie.
            itd,itd...

            musze pogodzic sie z tym, ze mnie nie lubi.
            i juz.
            po prostu

            pozdrawiam Cie
            n
      • Gość: córka Re: CHCIALABYM MIEC KIEDYS TAKA SYNOWA JAK TY IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.12.04, 20:46
        Jak strasznie dużo jest w życiu skrajności.Moja mama ma 50 lat i tez została
        juz teściowa.Synowa ma 30 lat.Rok do tyłu był slub i kilka miesięcy pózniej
        dziecko.Mama przyjęła ja do rodziny tak jak córkę.Jej rodzice mieszkaja
        kilkaset kilomerow od nas.Ona przyjechała do naszego miasta i tu z bratem
        zamieszkali na poczatek w wynajętym mieszkaniu.Bratowej nie bardzo sie ten
        pomysł podobał bo jak teraz widac chciała się podwiesić do wszystkiego.Po
        porodzie zaproponowała mamie czy by nie wzięła dziecka tak do pół roku do
        siebie bo ona nie wie czy sobie da rade.Mama uczyniła wiele starań ale na to
        nie zgodziła się chocby z tego powodu że pracuje zawodowo.Pomysł był taki ze
        może przejść na swiadczenia przedemerytalne.Rodzice dokładali róznych
        starań:zakupy.pomoc przy dziecku,spacery.zabieranie na soboty i niedziele
        kupili w połowie im mieszkanie no ale to wszystko mało.Mama poprostu była
        babcia ale nie chciała być całodobowa niańka.Jej mama nawet po porodzie
        przyjechała tylko na 2 dni obejrzeć wnuka i zreszta tak do tej poty jest i nikt
        nie ma do tego pretensji.Po kupnie nowego mieszkania i urzadzenia go
        praktycznie przez rodzicow łacznie pomoc przy sprzataniu itd itd przez mame
        rodzice moi nigdy nie zostali do tego mieszkania zaproszeni.Natomiast brat
        sprytnie podrzuca nam od czasu do czasu małego w soboty i w niedzielę.Dziwię
        się bardzo mojej mamie ze nie majac kontaktu z synowa za tyle serca i wkładu
        pieniędzy i pracy godzi sie na to wszystko.Dlatego pisze to bo jestem osoba
        bezstronna.Gdyby moja bratowa napisała i kazda z was by poczytała ze tesciowa
        jest be w swojej interpretacji daje głowe ze nie jedna tu obecna pani by jej
        współczuła.
        • Gość: nadja Re: CHCIALABYM MIEC KIEDYS TAKA SYNOWA JAK TY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.04, 20:51
          Dziekuje Ci bardzo.Ja od mojej tesciowej NIC nie potrzebuje.
          Nie chce jej mieszkania, pieniedzy (ma dziesiatki tysiecy dlugow),
          ani niczego innego poza krzta szacunku, czy sympatii.
          Bezstronna nie jestes jednak, tak mi sie wydaje.

          n.
        • Gość: córka Re: CHCIALABYM MIEC KIEDYS TAKA SYNOWA JAK TY IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.12.04, 20:55
          Jestem bezstronna bo nigdy nie wtrąciłam sie do sytuacji jaka panuje u nas.Mama
          decyduje co robic i jeski ona sie na to godzi to jej sprawa.Tak nie możesz
          mówic.Inna córka napewno zabrałaby głos w tej sprawie
          • Gość: nadja Re: CHCIALABYM MIEC KIEDYS TAKA SYNOWA JAK TY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.04, 21:05
            Nie o to mi chodzilo. Wydaje mi sie, ze chcialas powiedziec,
            ze koloryzuje. Jak napisalam w drugim liscie - nie mam powodu.
            Pewne rzeczy widze nie tylko ja, widza inni ludzie, moja rodzina
            kiedy zdarza sie spotkanie. Moja babcia np poczula sie dotknieta,
            bo odniosla wrazenie, ze tesciowa traktowala ja z gory
            (Co zdarza jej sie b. czesto). Przestala dopiero kiedy sie okazalo,
            ze babcia ma w planach kupienie nam mebli czy czegos innego
            do mieszkania... Moj ojciec - to samo, po pierwszym spotkaniu
            w ogole nie chcial jej widziec, bo stwierdzil, ze ona chce rozmawiac
            wylacznie o pieniadzach. Tego jest tyyyle...
            Widzisz Twoja sytuacja...moj chlopak ma siostre. mysle, ze ona ma
            mnie za jakas idiotke, obrazalska. a dlaczego? bo kontakt ma tylko
            z matka i ona tak mnie przedstawia. ja chcialam kiedys nawiazac
            z nia kontakt (nie narzucac sie, po prostu wydawalo mi sie to naturalne -
            nie wyobrazam sobie, aby moj chlopak z bratem ze soba nie rozmawiali)-
            skonczylo sie awantura, tesciowa byla oburzona, ze pisze do jej corki.
            A nie pisalam nic zlego. Jedynie kiedy sie poklocilysmy probowalam
            sie wytlumaczyc, zeby nie sadzila, ze jestem tak beznadziejna i zla
            jak przedstawiala to ona. Ale bez sensu jak zwykle. Po prostu powinnam
            przestac sie przejmowac...

            n
            • Gość: córka Re: CHCIALABYM MIEC KIEDYS TAKA SYNOWA JAK TY IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.12.04, 21:25
              Ja cię rozumiem,to jest poważny problem i nie wiem czy sobie ztym
              poradzisz.Może tak?Oby ci sie powiodło.Ja natomiast chciałabym miec
              przyjaciółke w postaci bratowej i nawet tak mi sie wydawało ze może byc.Ale
              niestety z tym człowiekiem sie poprostu nie da.Ja wiec unikam nawet rozmow z
              rodzicami na ten temat.Czasem szlak mnie trafia bo czuje sie w jakis sposob
              oszukiwana.Przeciez nie tylko jest brat.Cała uwaga jest skupiona na nich jakby
              cały swiat konćzył się na jednych.Uważam że tak do końca to nie jest fer żadć
              od jednych a drudzy mogą miec spokój.O mojej mamie nawt sie nie pamięta z racji
              imienin czy Dnia Matki.Mama pamięta o wszystkich.Dlatego tutaj na forum to
              pisze bo podjęty został ten watek.Nigdy sama bym tego tematu nie podjęłą bo mi
              nawet wstyd ze takie sytuacje moga miec miejsce.Widocznie za mało wiem o życiu.
              • nadja Re: CHCIALABYM MIEC KIEDYS TAKA SYNOWA JAK TY 18.12.04, 21:39

                Widzisz, ja o wszystkich urodzinach, imieninach, dniach matki pamietam. Malo
                tego, to ja inicjuje np wyjscie na cmentarz do jej matki a babci mojego
                chlopaka. To ja zaproponowalam, ze moze byloby dobrze zrobic na grob chocby
                jakas plyte, bo wyglada smutno taki stary i opuszczony. Pamietam o urodzinach
                jego siostry, takze o urodzinach jej dzieci. Ale to na nic. Wszystko na nic, bo
                to nie jest czlowiek, ktory umialby cokolwiek docenic. Jej przydalaby sie jakas
                straszna baba, ktora by ja troche doprowadzila do porzadku. Ja bylam i jestem
                za slaba, wiec i tak mnie traktuje. Wiesz, jak czuje sie moja matka slyszac co
                ona mi powiedziala? Wyobrazasz sobie? Babcia wczoraj cala sie trzesla. Nigdy
                nic bym nie powiedziala, bo jestem lojalna, ale co mialam zrobic, wygladalam
                potwornie ze spuchnietymi oczami, w pizamie itd. W koncu cos powiedzialam.
                Tylko co z tego.

                pozdrowienia
                n
                • annb czas najwyższy 18.12.04, 22:47
                  zacząc się szanować
                  siebie nie tesciową
                  SIEBIE

                • Gość: córka Re: CHCIALABYM MIEC KIEDYS TAKA SYNOWA JAK TY IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.12.04, 23:48
                  Widzisz nadiu co ci moge powiedziec na pocieszenie że jesteś wartościowym
                  człowiekiem.Oni wszyscy wzięci do kupy razem zasługuja na coś innego.Twój
                  partner tutaj nie zajmuje żadnego stanowiska i bardzo żle zasługuje na
                  potępienie.Jest trochę twojej winy nie zrozum mnie żle jestem przyjażnie
                  nastawiona do twojego problemu.Czy ty przypadkiem nie nauczyłaś ich to że twoja
                  dobroć,delikatność itd.itd jest odczytywana przez tych tępaków że się
                  okupujesz i zabiegasz o ich względy.Może oni nigdy nie zasługiwali na takie
                  zachowania.Pamięc o nich,kupowanie prezentow,usługiwanie weszły w nawyk i
                  uważają to za normalkę.Zastanów sie bo z prostakami nie jest tak łatwo.Co byś
                  nie zrobiła nikt ci nie podziękuje.A to że ta starsza osoba użyła takiego
                  obelżywego słowa wobec twojej osoby jak najbardziej zasługuje żeby nigdy więcej
                  z nia nie rozmawiac jesli nawet miałoby byc kosztem twojego uczucia do jej syna.
                • zalotnica Re: CHCIALABYM MIEC KIEDYS TAKA SYNOWA JAK TY 19.12.04, 17:51
                  nadja napisała:

                  > wygladalam
                  > potwornie ze spuchnietymi oczami, w pizamie itd.

                  Uciekaj i to szybko od takiej rodzinki, on nigdy nie bedzie
                  umial docenic Twojego dobra. Juz w tej chwili nie umie
                  ochronic Cie przed tymi "przyjemnosciami" , a to jest dopiero
                  poczatek wszystkiego co bedzie niestety pozniej...
                  • Gość: nanaidka Re: CHCIALABYM MIEC KIEDYS TAKA SYNOWA JAK TY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.04, 05:07
                    zalotnica napisała:

                    > nadja napisała:
                    >
                    > > wygladalam
                    > > potwornie ze spuchnietymi oczami, w pizamie itd.
                    >
                    > Uciekaj i to szybko od takiej rodzinki, on nigdy nie bedzie
                    > umial docenic Twojego dobra. Juz w tej chwili nie umie
                    > ochronic Cie przed tymi "przyjemnosciami" , a to jest dopiero
                    > poczatek wszystkiego co bedzie niestety pozniej...

                    Masz rację,IMO,ale Nadja...kocha....
                    I to ją załatwia...
        • Gość: nanaidka Re: CHCIALABYM MIEC KIEDYS TAKA SYNOWA JAK TY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.04, 04:58
          Gość portalu: córka napisał(a):

          > Jak strasznie dużo jest w życiu skrajności.Moja mama ma 50 lat i tez została
          > juz teściowa.Synowa ma 30 lat.Rok do tyłu był slub i kilka miesięcy
          /.../
          Bo po prostu nie mozna uogólniac.
          Sa dobre i zle synowe, tak samo z teściowymi, teściami, księżmi, policjantami,
          wożnymi, psami też.
      • zalotnica Re: CZY TO PRAWDA...? 19.12.04, 17:45
        Gość portalu: Pola napisał(a):

        > Moja droga zrobilas
        > blad powierzajac swoja kase facetowi z ktorym jestes w luznym zwiazku.

        nie czytalam wszystkiego, ale Ty chyba zartujesz...
    • Gość: Max A jesteś pewna ze twój facet ma jaja? IP: *.dyn.optonline.net 18.12.04, 23:10
      To jego matka i to właśnie on a nie ty powinien jej zwrócić uwagę.
      Ja kiedyś powiedziałem mojej matce żeby się nie wtrącała w nie swoje sprawy
      ponieważ jej nigdy nie kończące się uwagi skierowane w stronę mojej żony były
      tak dla żony męczące ze nie było innego wyjścia. Matkę to na pewno zabolało ale
      od tego czasu skończyło się szkolenie mojej żony i wszystko wróciło do normy.

      Twój facet musi zadziałać i radżę z nim o tym porozmawiać.
      • nadja Re: A jesteś pewna ze twój facet ma jaja? 19.12.04, 09:18


        Rozmawialam. Twierdzi, ze cos zrobi. Zobaczymy.
        Bo ja troche watpie, mysle, ze liczy, ze to rozejdzie
        sie po kosciach...

        n
      • Gość: nanaidka Re: A jesteś pewna ze twój facet ma jaja? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.04, 05:05
        Gość portalu: Max napisał(a):

        > To jego matka i to właśnie on a nie ty powinien jej zwrócić uwagę.
        > Ja kiedyś powiedziałem mojej matce żeby się nie wtrącała w nie swoje sprawy
        > ponieważ jej nigdy nie kończące się uwagi skierowane w stronę mojej żony były
        > tak dla żony męczące ze nie było innego wyjścia. Matkę to na pewno zabolało
        ale
        >
        > od tego czasu skończyło się szkolenie mojej żony i wszystko wróciło do normy.
        >
        > Twój facet musi zadziałać i radżę z nim o tym porozmawiać.

        Właśnie o to chodzi - ja też synowi nie opowiadam, że to czy tamto mnie
        zabolalo, bo synowa coś źle zrobiła.Syn jest teraz w UK - pisze mu sms-y jaka
        ma dzielną żonę, że tak cięzko pracuje,od rana do wieczora i jeszcze male
        dziecko.Mnie naprawdę milo jest przygotowac dla niej kolacjo-obiad.
        Ale tu bardzo winię, jak Ty, Max, faceta Nadji.Tam się dawno nalezało walnięcie
        matce pięścią w stół.


    • deltalima Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... 19.12.04, 10:08
      to może męski punkt widzenia:
      teściowa cię nie lubi, traktuje jak intruza. to żaden problem, niemal normalka.
      problemem jest to, że cię nie szanuje - to jest twoja wina bo swoim uległym
      postępowaniem dałaś sobie wejść na głowę. powiedz suce do słuchu raz i drugi,
      ostro lecze nie wulgarnie, co myślisz na ten temat. będzie rozpacz i oburzenie
      z jej strony ale bądź ponadto. nie polubi cię ale zacznie się ciebie... bać. a
      ty zyskasz spokój i szacunek do samej siebie. a to najważniejsze.

      a facetowi opowiedz wszystko z detalami .jeśli chłop ma jaja to sam rozmówi się
      z mamusią. jeśli nie, to wybacz ale to frajer.
      • Gość: nadja Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.04, 10:19
        Oburzenie jest zawsze, cokolwiek bym nie zrobila.
        Teraz juz znowu jest obrazona, choc to ona na mnie naskoczyla
        i to ona mnie zrobila przykrosc, a nie na odwrot.
        Ona zawsze uprzedzala moja ewentualna obrone stwierdzeniami
        typu:ze ona nie jest (tu zaleznie od tego ile akurat mialam lat, np 20)
        dwudziestoletnia gowniara, zeby ja pouczac czy cos. Nigdy pouczac jej
        nie mialam zamiaru, ale chcialam sie bronic. Zawsze zostawalam za to
        zgnojona. To zabawne, bo ona naprawde w tego typu zdania wpisywala
        moj wiek, jakby to byl powod i usprawiedliwienie, dla ktorego mozna
        mnie ponizac. Jej nie, bo ona jest starsza, a jesli mnie to OK.
        To dziwna osoba, bo juz wydaje ci sie, ze cie lubi, a za chwile
        obrobi tylek. ja w pewnym momencie mialam juz jakas manie przesladowcza-
        cokolwiek bym nie powiedziala, juz myslalam, jak ona to komus powtorzy.
        glownie swojej corce zreszta. tym razem naprawde cos we mnie peklo,
        nie dam sie dluzej ponizac. zawsze, zawsze po tego typu sytuacjach
        to ja mialam wyrzuty sumienia, ja wyciagalam reke, w koncu - ja przepraszalam,
        choc nie mialam za co. Dla swietego spokoju. Ale to juz jest koniec.
        Jezeli moj chlopak nie zrobi nic, jak to bywalo wczesniej, bardzo mocno
        sie nad tym zastanowie. Jestem przekonana, ze nawet jesli bedzie chcial
        z nia porozmawiac, to odwroci wszystko tak, ze ja wyjde niemalze
        na potwora. Jej NIGDY odkad ja znam nie zdarzylo sie przyznac do bledu,
        choc zarzuca to swojemu synowi. NIGDY nie zgodzila sie, ze moze rzeczywiscie
        zachowala sie nie tak. Czy to jest mozliwe? Nie. Bo nawet jesli moj opis jest
        emocjonalny - jak to zauwazyla jedna z wypowiadajacych sie osob - to fakt jest
        faktem. Zawsze to ja bylam winna. Nie wspomne juz kwiatow zanoszonych jej do
        mieszkania i ulubionych ciasteczek owinietych kokardka, na zgode. I innych...
        Tamtego okresu nawet nie chce pamietac. Pozdrowienia.
        n
        • deltalima Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... 19.12.04, 10:27
          Uff, to tutaj jest właśnie problem. Weź się w garść i przestań w końcu
          przepraszać. Walnij pięścią w stół i traktuj tą heterę tak jak na to zasługuje.


          Gość portalu: nadja napisał(a):

          > Oburzenie jest zawsze, cokolwiek bym nie zrobila.
          > Teraz juz znowu jest obrazona, choc to ona na mnie naskoczyla
          > i to ona mnie zrobila przykrosc, a nie na odwrot.
          > Ona zawsze uprzedzala moja ewentualna obrone stwierdzeniami
          > typu:ze ona nie jest (tu zaleznie od tego ile akurat mialam lat, np 20)
          > dwudziestoletnia gowniara, zeby ja pouczac czy cos. Nigdy pouczac jej
          > nie mialam zamiaru, ale chcialam sie bronic. Zawsze zostawalam za to
          > zgnojona. To zabawne, bo ona naprawde w tego typu zdania wpisywala
          > moj wiek, jakby to byl powod i usprawiedliwienie, dla ktorego mozna
          > mnie ponizac. Jej nie, bo ona jest starsza, a jesli mnie to OK.
          > To dziwna osoba, bo juz wydaje ci sie, ze cie lubi, a za chwile
          > obrobi tylek. ja w pewnym momencie mialam juz jakas manie przesladowcza-
          > cokolwiek bym nie powiedziala, juz myslalam, jak ona to komus powtorzy.
          > glownie swojej corce zreszta. tym razem naprawde cos we mnie peklo,
          > nie dam sie dluzej ponizac. zawsze, zawsze po tego typu sytuacjach
          > to ja mialam wyrzuty sumienia, ja wyciagalam reke, w koncu - ja przepraszalam,
          > choc nie mialam za co. Dla swietego spokoju. Ale to juz jest koniec.
          > Jezeli moj chlopak nie zrobi nic, jak to bywalo wczesniej, bardzo mocno
          > sie nad tym zastanowie. Jestem przekonana, ze nawet jesli bedzie chcial
          > z nia porozmawiac, to odwroci wszystko tak, ze ja wyjde niemalze
          > na potwora. Jej NIGDY odkad ja znam nie zdarzylo sie przyznac do bledu,
          > choc zarzuca to swojemu synowi. NIGDY nie zgodzila sie, ze moze rzeczywiscie
          > zachowala sie nie tak. Czy to jest mozliwe? Nie. Bo nawet jesli moj opis jest
          > emocjonalny - jak to zauwazyla jedna z wypowiadajacych sie osob - to fakt
          jest
          > faktem. Zawsze to ja bylam winna. Nie wspomne juz kwiatow zanoszonych jej do
          > mieszkania i ulubionych ciasteczek owinietych kokardka, na zgode. I innych...
          > Tamtego okresu nawet nie chce pamietac. Pozdrowienia.
          > n
    • Gość: nadja Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.04, 10:22
      Przypomnialo mi sie jeszcze, jak kiedys przy okazji podobnej sytuacji mowila,
      ze "teraz to bede sie musiala bardzo postarac, zeby mnie lubila" i, ze na pewno
      juz takiej sympatii do mnie jak wczesniej odbudowac sie nie da...

      Boze.
      Czytam to co sama pisze i dopiero widze jaka glupia bylam.

      n
      • Gość: Jacek Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.04, 10:42
        Tak sobie właśnie wszystko czytałem to co napisałaś o sobie, o swoim podejśćiu
        do teściowej.Twoja teściowa przypomina mi trochę moją mamę.Moja mama jest chora
        , ma jakieś zaburzenia psychiczne.Mam 30 lat ,dwa lata temu postanowiłem iść do
        psychologa.Coś się działo ze mną a nie widziałem co.
        Teraz jak czytałem to co opisywałaś, zrozumiełem że byłem podobny do ciebie.Za
        wszelką cenę chciałem być lubiany przez moją mamę, przez wszystkich
        wokoło.Zakończyło się to w moim przypadku nerwicą.Teraz jest już lepiej, o wile
        lepeij.Zmieniam się ale dla samego siebie.
        Ty powinnaś zrozumieć to co ja zrozumiełem jakiś czas temu. Nie można być
        lubianym przez wszystkich,trzeba decydować o swoim życiu, nie pozwalając innym
        na kierowanie sobą.
        Myśle że twoja teściowa nie jest dużym problemem.
        Problemem jest tutaj twój sposób myślenia i postępowania.Byłaś chyba tak
        wychowywana jak i ja,żeby być grzecznym i byćlubianym.
        Dopóki nie zrozumiesz że to nie możliwe i że masz wlasne życie nic się u ciebie
        nie zmieni.
        powodzenia.
        Trzymaj się
    • utada Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... 19.12.04, 13:15
      chyba już wszystkie mamy naszych facetów są takie. zawsze widzą, że ta kobieta
      przy boku jej synusia jest nieodpowiednia. co z tego, że ona praktycznie bardzo
      mało o niej wie. ale to nie ta.
      nie wiem, co Ci poradzic... jedynie mogę tyle powiedzieć, abyś zachowała zimną
      krew i nie dała się wciągnąć w jakiekolwiek potyczki na słowa i zmyślone
      sytuacje.
      a co do wigilii, to myślę, że babcia będzie dobrym rozwiązaniem. dlaczego masz
      się męczyć w towarzystwie osoby, która Cię nie akceptuje? poza tym, gdzie ta
      rodzinna atmosfera?

      pozdrawiam. trzymaj się :D
      • Gość: dzik To nie tak IP: *.aster.pl 19.12.04, 16:06
        To nie tak że wszystkie matki stawiają się w opozycji do dziewczyny.
        To przede wszystkim zależy od faceta.
        Mojej matce nawet by do głowy nie przyszło w jakikolwiek rywalizować z moją
        dziewczyną.
        Nie dlatego że jest taka szlachetna i wyrozumiała.
        Dlatego że ją (po długim czasie ale jednak) nauczyłem że nie ma prawa ingerować
        w moje związki.
        Moja dziewczyna i moja sprawa jak ją postrzegam a matce nic do tego.
    • marco2002 droga nadiu z opisu jaki przedstawiłaś 19.12.04, 18:43
      jesteś silnym dawcą.
      Problem jest związany z Tobą nie teściową.
      Jeżeli nic nie zrobisz będziesz zawsze dążyć do relacji z silnymi biorcami jak
      teściowa in spe.
      Chesz coś zmienić w życiu zmień siebie.
      Terapia?
      pozdrowienia
      M
      • Gość: nadja Re: droga nadiu z opisu jaki przedstawiłaś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.04, 18:57

        Sprobuje.
        Tylko jestem zagubiona.
        Mnie sie wydaje, ze kazde "nie", jest juz z mojej
        strony brakiem kultury. Ze robie zle...

        n
        • zalotnica Re: droga nadiu... 19.12.04, 19:02
          Gość portalu: nadja napisał(a):

          > Sprobuje.
          > Tylko jestem zagubiona.

          nie zmieniaj siebie, zmien otoczenie, jest to o wiele
          prostsze i bedzie z korzyscia dla Ciebie
          • Gość: Jacek Re: droga nadiu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.04, 19:39
            Gość portalu: nadja napisał(a):
            >
            > nie zmieniaj siebie, zmien otoczenie, jest to o wiele
            > prostsze i bedzie z korzyscia dla Ciebie

            Ale głupoty. Kompletna bzdura.Jedno wileki fałszywe zdanie.

            Ma zmienić otoczenie?? Po kiego grzyba. To się nigdy nie uda.Ja chodzę od 1,5
            roku do psychologa na terapię.I ona, terapia mi pomogła, pomogła mi moja
            psycholog,zmienić swój sposób patrzenia na siebie, uwierzenia w siebie.
            Ale najbardziej zrozumiałem swoje życie ,zrozumiałem swoje otoczenie jakie jest
            dlaczego tak włąśnie jest.Zrozumiałem że ja decyduje o tym jaki jestem a nie
            otoczenie.Ja swoim sposobem rozmowwy, odpowiadania.
            Nikt nie mógłby mnie zmnienić , mogłem zrobiś to tylko ja.
            A ty jej proponujesz zmienić otoczenie bo to prostsze.
            O Boże .
            Ale głupoty.
            • zalotnica Re: droga nadiu... 20.12.04, 02:13
              Gość portalu: Jacek napisał(a):
              > Ja chodzę od 1,5 roku do psychologa na terapię.

              ...w takim razie za krotko, sorry.

              Jeszcze nie maz, jeszcze nie tesciowa, a juz powazne problemy, obrazanie, lzy.
              Po co dziewczyna ma sie w to wszystko ladowac , mozesz to jakos wytlumaczyc ?
              Terapia przed slubem, a co po slubie zaproponujesz...?
              • Gość: nadja Re: droga nadiu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.04, 10:06

                Sadze, ze jest w tym troche racji. To jest tylko najmniejsza
                czesc rzeczy, ktore sie dzialy, ludzie, ktorzy znaja wiekszosc
                pukaja sie w glowe... :-( Ja od dawna probuje i probuje wszystko
                naprawiac, ale kiedy usiade i sie zastanowie, ze jezeli tak jest
                teraz, to co bedzie pozniej... to odechciewa mi sie wszystkiego.
                W zasadzie wszysccy radza mi to samo, czyli darowac sobie,
                mowiac, ze jestem na takie cyrki za mloda... Inna sprawa,
                ze siebie zmienic musze, bo w niedlugim czasie ludzie i tego typu sytuacje mnie
                wykoncza-
                w koncu nikt nie mowi, ze nie spotkam kolejnej takiej kobiety,
                lub jeszcze bardziej falszywej czy wrednej... Nieporozumienia sa
                czescia stosunkow miedzyludzkich, tyle tylko, ze ja wole je rozwiazywac
                na jakims poziomie, a nie poprzez gnojenie drugiej osoby.

                Pozdrawiam.
                n.
          • marco2002 nie zmieniaj siebie zmień otoczenie 19.12.04, 20:10
            Bossh
            co za bzdury zgadzam się z Jackiem
            Nadiu
            masz poważny problem, zmień siebie to i otoczenie zacznie się zmieniac.
            Jeżeli nie... tym gorzej dla niego.
            Terapia!
            M
            • Gość: Alina Re: nie zmieniaj siebie zmień otoczenie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.04, 20:40
              Nadju wszystkie rady na swój sposób można interpretowac.Jedno jest pewne że na
              takie niesnaski z rodzina przyszłego męza jest za wcześnie.Powiedz mi co bedzie
              pózniej jak zawrzesz związek.Wtedy to narobia ci na głowę.Problem jest w czym
              innym.Twój partner to jakaś życiowa łamaga albo osoba co to "pokorne ciele dwie
              matki ssie'.Moje zdanie jest takie jesli on nie stanie na wysokości zadania i
              nie odizoluje sie od rodziny która i równiez jemu wyrzadza krzywde bo burzy
              uczucie jesli ono napewno jest,to jest bez sensu ciągnąc tą znajomość.Teraz to
              on wie że możesz odwrócić się na pięcie i odejść.Pózniej liczy sie z tym że to
              ty bedziesz zabiegac żeby cię nie zostawił.A tak do końca to zastanów się czy
              on jest tego wart żeby zabiegać o to uczucie.Czy ta miłośc to przypadkiem jest
              tylko z twojej strony.Może tobie sie tylko wydaje ze on rowniez cie darzy
              uczuciem.Bo kazdy kochajacy facet wydrapał by oczy innym gdyby jego partnerce
              działa się krzywda.Czegoś tutaj nie rozumiem.Może ty naprawde powinnas
              skonsultowac swoje zachowania .
            • zalotnica Re: nie zmieniaj siebie zmień otoczenie 20.12.04, 02:17
              w zyciu nie wiazalabym sie z kims, komu juz na poczatku
              potrzebna jest terapia...chlopaki, co z wami...?
              • true_oveja Re: nie zmieniaj siebie zmień otoczenie 20.12.04, 10:17
                ale dlaczego? nie dajesz ludziom szansy?
                • Gość: Truskawka Nadju, jesteś fajna babka i tego się trzymaj IP: *.kki.krakow.pl 20.12.04, 11:49
                  Nadju, ja myślę, że naprawdę powinnaś sobie wziąć do serca wszystkie
                  wypowiedzi, bo jest ich dużo i wszystkie w podobnym klimacie. Dlaczego ty nigdy
                  nie myślisz o sobie, o swojej wartości, uczuciach a także, bagatelka, o dobrym
                  samopoczuciu... Teściowa (tym bardziej przyszła) rzecz nabyta. Nie musisz być
                  jej najlepszą przyjaciółką. Nie musisz się jej podlizywać. Ja bym na twoim
                  miejscu zadbała o siebie, o swoje szczęście. Po cholerę z nią spędzać wigilię,
                  jak to nie jest przyjemne?! Raz postaw na swoim (nawet jeśli przez całą wigilię
                  u babci miałabyś myśleć o tym co robi teściowa). Nie odbieraj telefonów od
                  niej, jeśli to komórka, jeśli stacjonarny, to po prostu oddawaj do telefonu
                  swojego chłopaka, niech on z nią rozmawia albo po prostu powie, żeby się
                  odchrzaniła. Poza tym kiedy piszesz o tych prezentach dla siostry chłopaka, dla
                  teściowej, o nagrobku, o spłacaniu kredytu... Czy ty aby nie za bardzo
                  angażujesz się w to wszysko? Jakieś to mi się wydaje nienaturalne. Takie usilne
                  zdobywanie sympatii. To nie jest zwykła poprawność towarzyska, raczej
                  zabieganie o względy. Jakieś to dziwne. Fajnie jest, jesli kontakty z rodziną
                  chłopaka są poprawne, ale jeśli się nie da to trudno.Myślę też, że naprawdę
                  powinnaś pogadać ze swoim facetem, to za nim jesteś, nie z jego matka Wydaje mi
                  się, że faktycznie trochę zlewa to, czy ktoś cię upokarza i jak ty się z tym
                  czujesz ( to nie jest sprawa do namysłu, obrona swojej kobiety powinna być
                  odruchem bezwarunkowym). Wydaje mi się, że ty nie czujesz się w jego
                  towarzystwie naprawdę fajną, cenną babką, skoro tak zabiegasz o akceptację
                  całego świata. MOże to z nim jest problem. Ty jesteś fajna dziewucha i
                  zasługujesz na wiele. Tego się trzymaj i zacznij wymagać od świata, nie tylko
                  od siebie!
                  • Gość: nadja Re: Nadju, jesteś fajna babka i tego się trzymaj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.04, 12:21


                    Juz ktos napisal wczesniej, ze wyglada to tak jakbym chciala kupowac sobie
                    czyjas przychylnosc. Tyle, ze np drobiazgi dla niej czy siostry chlopaka nie sa
                    w moim poczuciu proba kupienia sympatii, tylko moim naturalnym odruchem. Mam w
                    sobie cos takiego, ze ciagle mysle o innych, co innym sprawiloby przyjemnosc, z
                    czego by sie ucieszyli. Tu nie chodzi o pieniadze, o wydane sumy - niechby to
                    bylo mydlo cynamonowe, ktore spodobalo jej sie gdzies tam w gazecie i ktore ja
                    jej kupilam...bzdury, ale takie bzdury, ktore -wydaje mi sie - normalnemu
                    czlowiekowi sa w stanie sprawic radosc. Wiesz jak bardzo byloby mi milo, gdyby
                    ktos czasem pomyslal o mnie? Wiem, ze to co robie jest idiotyczne, ale nie wiem
                    jak mam sie takiego myslenia oduczyc. Mam mlodszego brata, ktory ma wszystko w
                    glebokim powazaniu i wychodzi na tym tak dobrze, ze mnie sie o takim zyciu nie
                    snilo nawet. On ma gdzies to co kto o nim powie, jak na niego spojrzy i bardzo
                    dobrze na tym wychodzi. Tyle, ze i sytuacje ogolna zyciowa ma nieco lepsza niz
                    ja mialam majac tyle lat co on i mam teraz... A zaangazowalam sie chyba o
                    wieeele za bardzo biorac pod uwage stopien zaangazowania drugiej strony, w
                    sumie zerowy niestety. Bagno, no, bagno...

                    pozdrawiam Cie
                    n
    • marco2002 nadju zadbaj o siebie 20.12.04, 13:39
      Masz piękną ideę związku ale aby sie ona ziściła trzeba dokonać prawidłowego
      wyboru. Jestem pewien że miałaś wątpliwości co do wyboru, zanim napisałaś ten post.
      W Twoim zachowaniu nie ma nic złego, natomiast ludzie na których wzajemność
      liczysz nigdy jej nie odwzajemnia.
      Jest mnóstwo form psychoterapii i zamiast płacić raty teściowej in spe, weź
      udział w paru warsztatach spotkaniach z psychologiem. Im wiecej będziesz
      wiedzieć o sobie to i wybór będzie łatwiejszy i bardziej trafny.
      Pozdrawiam
      M
      • Gość: Jacek Re: nadju zadbaj o siebie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.04, 14:41
        No tak.Chodzę 1,5 roku na terapię do psychologa, może to dla niektórych kobiet
        jest uwlaczające że mogłyby się związać z takim facetem czy też nigdy by się nie
        związała- jak napisała złośnica, ale tu jest właśnie ten powód dla którego
        chodzę do psychologa.
        Tacy ludzie jak złośnica właśnie powodują że to nasze otocznenie jest podobne do
        otoczenie nadji.Przez takich właśnie ludzi cierpiałem ale już nie są mi wstanie
        popsuć humoru.Wiem że to we mnie jest siła,czego bardzo życzyłbym nadji.
        Żeby też znalazła siłę w sobie ,żeby ludzie nie wpływali na nią.
        Ktoś kto nie związe sie z kimś po psychoterapi ma całkowite prawo do tego,
        szanuje to.Ale są właśnie ludzie którzy nie szanują mnie ani nadji.
        • Gość: Jacek Re: nadju zadbaj o siebie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.04, 14:43
          Sorki, pomyliłem nicki.Chodziło mi o Zalotnicę a nie o złośnicę.
        • zalotnica Re: Jacku... 21.12.04, 03:01
          zadam ci tylko jedno pytanie :
          Czy z kazda dziewczyna moglbys isc do oltarza...?

          Ps. niewlasciwych ludzi omijaj szerokim kolem.
          Powodzenia...
    • Gość: realistka Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... IP: *.visp.energis.pl 20.12.04, 20:46
      Nadiu droga, chyba nie jesteś w najlepszym stanie, jeżeli w ogóle zastanawiasz
      się nad kontynuacją tego związku. Skontaktuj się z psychologiem, bo wykazujesz
      tendencje do autodestrukcji. Matka Twojego chłopaka jest psychopatyczną osobą o
      braku elementarnych zasad kultury, która instrumentalnie traktuje ludzi. Jesteś
      dla niej idealną ofiarą. Nazywając Cię idiotką była jednak szczera, bo jak
      nazwać kogoś kto wręcz narzuca się ze swoją osobą i pomocą finasową, prezentami
      itd., ludziom którzy ją ewidentnie lekceważą i mają za pomiotło. Skoro na to
      pozwalasz, to znaczy że nisko się cenisz, otoczenie to wyczuwa i traktuje cię
      jeszcze gorzej. (Przypominam, że dziwce którą się sponiewiera trzeba ekstra
      zapłacić, a ty jeszcze dopłacasz do tego interesu. Czy można upaść niżej?)
      Twój wybranek to pewny kandydat na banktruta. Małżeństwo z nim to fatalny
      pomysł, zwłaszcza jeżeli będziecie mieli wspólnotę majątkową, a rozdzielność
      zapewne ani jego ani mamuśki nie interesuje i będzie dowodem braku uczucia z
      Twojej strony. Rezultatem Twojego związku w niedalekiej przyszłości będą
      bliskie kontakty z komornikem, zajęte wynagrodzenie, nieruchomości i hipoteka.
      Na litość boską nie poręczaj żadnych kredytów tej rodzinie, bo będziesz musiała
      je spłacić z odsetkami, kosztami egzekucji, opłatami manipulacyjnymi etc. Moja
      znajoma która poręczyła kilka lat temu kredyt w wys. 5 000 zł ma obecnie do
      spłacenia ok. 47 000 zł. Zero kontaktu z zainteresowanym, albo przejawy
      chamstwa i agresji z jego strony, a jak na razie pożegnała się z samochodem, co
      kopletnie zdezorganizowało jej życie. Gdzie ty masz rozum dziewczyno ? Ten
      związek nie ma szans. Będzie trwał dopóki będziesz miała wiarygodność kredytową
      dla banków i nie trafisz na listę dłużników. Potem dostaniesz kopa.
      Rada jest jedna. Zrób sobie prezent na święta i oświadcz swojemu lubemu, że w
      zaistaniałej sytuacji i przy braku reakcji z jego strony na skanadaliczne
      zachowanie jego matki, niejasność jego intencji kończysz tę znajomość. Wyznacz
      mu termin spotkania za kilka tygodni w sprawie zwrotu pieniędzy i zero
      jakichkolwiek innych spotkań i telefonów. Nie rozmawiaj z nim na żaden inny
      temat. Święta u babci (wybierzesz coś z prezentów kupionych dla tego stwora).
      Aha, i powiedz jeszcze lubemu że kategorycznie nie życzysz sobie żadnych rozmów
      i sms od jego matki, z zastrzeżeniem, że zgłosisz na policję sprawę nękania.
      Jeżeli będzie dzwoniła, nie reaguj, odkładaj słuchawkę, nie odpowiadaj na
      pozostawione wiadomości (nawet jeśli twierdziłaby, że synuś zamierza się
      powiesić). Nie daj się sprowokować do żadnych prób kontaktów.
      Trzymaj się i fajnych Świąt u babci. Nalepiej na ten trudny dla Ciebie czas
      przeprowadź się do niej.
      • Gość: Jacek Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.04, 16:39
        Owszem zalotmico.Nie z każdą kobietą mógłbym iść do ołtarza.
        I dałaś mi dobrą radę o omijaniu niewłaściwych ludzi.No ale to już robię od
        jakiegoś czasu.
        Powodzenia
    • triss_merigold6 Nadia do jasnej Anielki! 21.12.04, 17:02
      Dostałaś już sporo sensownych rad i spróbuj chociaż cokolwiek zmienić.
      Szanuj SIEBIE. Inni sobie poradzą lekkim twistem. Twojej przyszłej teściowej
      bomba atomowa nie zmoże, taki typ.
      Masz dupę nie faceta - skoro pozwala na aż takie ingerencje mamuśki i takie
      traktowanie Ciebie (ukochanej kobiety) to w przyszłości będzie tylko gorzej.

      Odzyskaj kasę. Zażądaj zwrotu, równowartości albo chocby spisania umowy o
      pożyczce. Jeśli tego nie zrobisz będziesz lata całe spłacać cudze długi.

      Zastanów się po jaką cholerę potrzebujesz nie tylko akceptacji ale wręcz
      przyjaźni obcej kobiety. Obcej, bo to ani brat ani swat. Teściowe bywają i
      mijają razem z ex narzeczonymi i ex mężami. Nie musi Cię lubić, wystarczy żeby
      swojej antypatii nie okazywała.
      Idź na tę Wigilię do babci, nie kupuj rodzince chłopaka prezentów, nie składaj
      życzeń itd. Uznają Cię za chamkę? Trudno. I tak Ciebie nie lubią i nie szanują.

      Rany boskie kobieto, Ty się sama prosisz o takie traktowanie...
      • nadja Re: Nadia do jasnej Anielki! 22.12.04, 10:04

        Nie wiem dlaczego...jakos nie umiem. nie wiem.
        czuje, ze to sie zle dla mnie skonczy a mimo to w to brne.
        bylam wczoraj u mamy mojego bylego chlopaka, zlozyc zyczenia,
        tak cieplo, milo, rodzinnie... bylam w kilku domach w ktorych
        ucze dzieci - czuc, ze jest rodzina (wiem, ze nie wszedzie,
        ale akurat w tych tak trafilam, ze naprawde jest....)...
        i pomyslalam sobie, boze, czy ja tego nigdy nie bede miala?
        bo tu...to nie rodzina,nie swieta...

        a od tej cioci, jak ja nazywam, dostalam serduszko na szyje z ceramiki,
        sama dla mnie zrobila...

        mala rzecz, a jak cieszy...


        n
    • Gość: realistka Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... IP: 193.0.117.* 22.12.04, 15:41
      Nadiu,

      W ogóle Cię nie rozumiem, wydawało mi się, że założyłaś ten wątek, bo chcesz
      skończyć z tą patologiczną sytuacją i potrzebujesz wsparcia.Tymczasem okazuje
      się, że Ty upajasz się swoją martyrologią i czerpiesz ze swego poniżenia jakąś
      zboczoną satysfakcję.

      Wciągasz w ten chory proceder masę ludzi, którzy poświęcają Ci swój czas i
      uwagę na ty forum, podczas gdy Ty najwyraźniej chcesz być poniewierana, a
      autorzy wpisów są Ci potrzebni jedynie jako wirtualna publiczność dla
      zwiększenia intensywności doznań.

      No cóż baw się dobrze, zwłaszcza, że zabawa będzie trwała tylko tak długo, jak
      będziesz miała pieniądze.
      (P.S. W przyszłości staniesz się zapewne ofiarą jakiegoś oszusta
      matrymonialnego, albo innego łobuza. Skądś takie panie się przecież rekrutują.
      Teraz wiem skąd.)
      • triss_merigold6 Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... 22.12.04, 16:23
        Toteż właśnie... Nadia sama prowokuje do tego żeby wykorzystywać ją bez umiaru.
        Jak można być tak durnym żeby w podskokach spłacać cudze raty, poręczać kredyt
        bez umowy. To już nie odruch serca ale głupota.
        Rodzinka jest potworna ale do jasnej cholery dziewczyno: to nie jest TWOJA
        RODZINA. Chłopak to nie mąż, zresztą męża też można zmienić na innego. Masz
        swoich bliskich, masz chyba jakiś przyjaciół czy znajomych, z nimi rozmawiaj a
        nie z teściówką in spe. Zmień numer telefonu albo bluźnij babie ostrym tonem.
        Chociaż qrde nie widzę Ciebie mówiącej cokolwiek stanowczo...
        Stań przed lustrem i powtarzaj do skutku: Nie wszyscy muszą mnie lubić. Nie
        wszyscy muszą mnie lubić itd.
        • dede1 Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... 22.12.04, 17:06
          Zgadzam sie w pelni z Triss. Ciekawi mnie co na to twoj chlopak. Jezeli w
          takich sytuacjach wazniejsze jest dla niego to co mowi jego mama, jesli ona
          moze liczyc zawsze na jego poparcie a ty tylko czasami, to zastanow sie jaka
          przyszlosc masz przed soba jako jego zona.
          Moja mama byla dokladnie tak traktowana przez swoja tesciowa - bez szacunku,
          jak ktos kto skradl jej cudownego syna, ktory przeciez mogl sie ozenic z o
          wiele piekniejsza i wspanialsza kobieta niz moja mama. Zle stosunki z tesciowa
          rzutowaly na cale malzenstwo moich rodzicow. Tak jest do dzisiaj. Niestety.

          Jakze sie ciesze, ze moj maz jest inny. Wlasnie niedawno poskarzylam sie na
          pare spraw dot. jego mamy a mojej tesciowej. Wiesz co moj maz zrobil. Przy
          najblizszej wizycie u niej (wpadl sam po pracy) pogadal z nia. Mozna nawet
          powiedziec ze wygarna jej wszystko. Uswiadomil jej bledy, jej sposob
          traktowania mnie. Co wazne - stana po mojej stronie! Nie bylam u niej od
          miesiaca i maz traktuje to calkiem normalnie. Uwaza, ze mam prawo do tego
          aby "chwilowo" u niej nie bywac dopoki tesciowa nie przemysli sobie kilku
          rzeczy.
          Uwazam, ze nie jest wazne jaka sie ma tesciowa, bo nie za nia wychodzisz za
          maz. Wazna jest rola i postawa meza (chlopaka) w tym trojkacie. On musi byc
          zawsze po twojej stronie. Inaczej wasz zwiazek nie rokuje dobrze na przyszlosc.
          U nas panuja zasady proste: Jezeli cos nam lezy na sercu, jezeli nie podobalo
          nam sie zachowanie kogos z rodziny, mozemy smialo o tym pogadac, wiedzac, ze
          maz czy ja jesli chodzi o moja rodzine nie obrazi sie, nie zrobi awantury ale
          bedzie zawsze wspieral. Najgorsze jest sytuacja gdzie tesciowie wsadzaja swoje
          nosy w nie swoje sprawy i wszystko psuja.
      • dori7 Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... 23.12.04, 02:41
        Zaczynam miec podobne wrazenie, jak realistka. Ty sie chyba po prostu
        uwielbiasz upajac swoja szlachetnoscia, wyzszoscia moralna i poswieceniem, z
        jakim znosisz niekonczace sie upokorzenia. Innego wytlumaczenia nie widze.
        • Gość: nadja Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.12.04, 14:33


          Nie zartuj.
          Nie mam sie czym upajac.
          Po prostu gdzies w srodku ciagle mi sie wydaje,
          ze moze jeszcze bedzie dobrze, moze bedzie dobrze.
          Tak bywa, gdy sie kogos kocha.
          To, ze nie mam w sobie na tyle sily by wprowadzic
          wszystkie rady w zycie nie znaczy, ze sie upajam
          czy szukam publicznosci. Po prostu staram sie zebrac
          w sobie, pogodzic sie z tym, ze moja wiara niczego
          nie uratuje i dopiero potem wszystko zakonczyc.
          Na dodatek nie jest to takie proste takze z przyczyn
          np mieszkaniowych. Zazdroszcze, jezeli ktos ma taka
          sytuacje ze moze sie ot tak wyprowadzic i ma gdzie...

          pozdrawiam

          n
    • klg777 Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... 22.12.04, 22:26
      Nadiu - znam Ciebie z innych forow i innych wypowiedzi. Wiem ze jestes
      wspaniałą, cudowną, do bólu dobrą i pragnącą wszystkim pomóc, życzliwą osobą.
      Zobacz jednak jak Twoja teściowa i chłopak (nie robiąc nic a nic, żeby stanąć po
      Twojej stronie) Cię wykorzystują. Spróbuj jeśli nie potrafisz od razu, to małymi
      kroczkami się odciąć od teściowej.. chłopaka. Bo jaką rodzinę będziesz miała jak
      oni dobrzy są (i to też nie zawsze) wtedy jak potrzebują pieniędzy? jak im
      trzeba pomóc? a Tobie nawet za to nie podziękują. To żadna przyszłość, żadna
      podstawa żeby budować związek.
      A może weź babcię i wyjedźcie razem gdzieś na święta? Nie spędzaj ich z
      teściowa. Powiedz, że ostatnio powiedziała Ci tyle przykrych rzeczy i traktowała
      jak infolinię, że nie możesz z nią być w święta. Prezenty daj babci, albo innym
      bardziej potrzebujacym ludziom.
      Nadiu, ja wiem że jesteś dobra i cudowna - i powtarzaj sobie to w
      nieskończoność, bo to jest prawda! Nie daj się żeby Cię oni tak stłamsili i
      wykorzystali. A co będzie jak Ci się skończą pieniądze? Wtedy już nawet
      minimalnie ludzkie traktowanie nawet nie pozostanie.
      Nie możesz tak. Głowa do góry. Przenieś się na razie do babci, pobądź z osobami
      Tobie życzliwymi, pomalutku zmień myślenie. Zmień nr telefonu!!!! Wyłączaj go
      jak dzwoni teściowa. Wszystko jest do zrobienia tylko trzeba chcieć i nie wolno
      się bać!
      • bazyliaxl Teściowa 23.12.04, 08:57
        Przeczytałm cały wątek i aż telepię się w środku. Moja sytuacja z teściową była
        i jest bardzo podobna. Ciągłe upokorzenia, chore sytuacje... Obwiniałam się za
        wszystko. Jestem mężatką dopiero dwa lata, ale przez ten czas nabawiłam się
        nerwicy i alergii na tle nerwowym, ech... Moje małżeństwo jest chore, bo składa
        się z trzech osób: ja-mąż-ona (czyli teściowa). U mnie jest tym gorzej, że
        mieszkamy razem z nią w jednym domu. Ale podjęłam walkę. Powiedziałam mężowi,
        że na wigilię jedziemy do moich rodziców. On na to, że nie ma ochoty, że woli
        spędzić święta w domu. Ja: "A ja nie mam ochoty dzielić się opłatkiem z osobą,
        która mnie nienawidzi. Dwa razy spędzałam wigilię z twoją matką, więc teraz
        chcę jechać do rodziców." I wyjeżdżamy... Mój mąż niby stoi po mojej stronie,
        ale tak naprawdę stoi obok, jest widzem i jest po prostu dupkiem!! Robię
        wszystko żeby się wyprowadzić. On jest temu przeciwny. Mówi, że nigdzie się nie
        ruszy, że tu mu dobrze (!). On nie widzi, co te chore sytuacje ze mną robią.
        Ale ja zapowiedziałam jasno: wyprowadzę się z tobą albo sama.
        Nadja zastanów się, co jest dla ciebie najważniejsze. Ja chcę być zdrowa, chcę
        się uśmiechać, czuć się dobrze, mieć normalne życie, chcę wracać do własnego
        domu bez strachu. I zrobię wszystko żeby tak było. Czego Tobie i sobie życzę!!
        Zrób pierwszy krok. Spędź wigilię z osobami, które kochasz. Odpuść sobię tę
        teściową. Jeżeli twój facet chce niech do niej idzie. Ty nie jesteś je nic
        winna, nie masz wobec niej żadnych zobowiązań. Przerwij tę chorą sytuację!!
        Pozdrawiam
    • Gość: trombola Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... IP: 213.25.11.* 23.12.04, 18:59
      Współczuję. A teraz napiszę o dwu prawdziwych, i w przeciwienstwie do tego co
      Ciebie spotyka PRAWIDŁOWYCH RELACJACH.
      Obie sprzed około 20-tu lat ( piszę o odległości w czasie, bo wtedy
      " obowiązywały " trochę ostrzejsze normy obyczajowe ):
      1.Przyszły teść poznał przyszłą synowa, gdy pojawił sie raniutko
      niezapowiedziany w akademiku u syna i co, NIGDY, NIGDY !!! ta sytuacja nie
      była skomentowana, Nigdy w jej obecności. Za to syn wsłuchał we własnym domu,że
      ma nie krzywdzić tej dziewczyny. I co ? - pełna kultura, są wszyscy szcześliwą
      rodziną.
      2. W przypadku drugiej akademikowej pary, ślub przyspieszany był przez ciążę.
      Poza tym był to prawdziwy materialny mezalians, z ogromną różnicą pochodzenia
      społecznego, ale z identycznym dobrym wyksztalceniem przyszłych małżonków.
      Wówczas tzw. przyszły teść potrafił być nieprzyjemny, takze bardzo wyraźnie w
      słowach, identycznych jak u Twojej przyszłej teściowej. Ale w dniu ślubu ,
      bracia panny młodej wzięli młodego " na stronę " i trzymając go za krawacik
      wyjaśnili mu, że jeśli siostra będzie w jakikolwiek sposob krzywdzona to oni mu
      nie darują. Czy akurat to, czy co innego poskutkowało nie wiem. Dziewczyna jest
      szanowana , a teściowa publicznie inaczej niż "Gosieńka" o niej nie mówi. A i
      karierę zawodową znacznie jej ułatwili. No i dobrze, bo to dziewczyna ,która
      musiała się bardzo napracować w dzieciństwie.
      TERAZ DOBRZE OCEŃ TO CO CIEBIE SPOTYKA !
      Jeśli ktoś cię obraża, nie szanuje to broń sie choćby ucieczką z chorego
      układu. Zadbaj o SIEBIE ( JESTEŚ TEGO WARTA - BO KTO NIE JEST ).
    • Gość: ania Re: (przyszla)Tesciowa -- co zrobic... IP: *.aster.pl 24.12.04, 00:13
      nie rób w stronę tego babska żadnego gestu pierwsza, jeśli tak zrobisz już
      zawsze tak będzie...powinna Cię przeprosić. Najważniejsze, powiedz wszystko
      chłopakowi, powinien stanąć po Twojej stronie, nie widzę innego wyjścia. Mam
      nadzieję,że nie będzie twierdził, że mamusię źle zrozumiałaś, albo ona nie miała
      niczego złego na myśli... Nie jedź do niej na święta, jeśli Cię nie przeprosi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka