25.12.04, 14:25
Nie wiem, czy pisac o tym . Bo może to trochę obok przemocy, Aczkolwiek...
Od kilku miesięcy nie dogadujemy się z mężęm, ciągłe kłtóeni, on cały dzień
do późnego wieczora pracuhje w firmie rodzinnej i nie chce mniej . Widizmy
się tylko wieczorem, nie mamy za bardzo ze sobą o czym rozmawiać. I kłótnie
były już u nas na porządku dziennym - tzn,. nocnym . Kończyło się to tym , że
on wychodził na całą noc i wracał nad ranem. Aż ostatniego razu jak się
pokłócilićmy, ja pchnęłam w neigo krzesłem, a on mnie wyrzucił z moimi
rzeczami.
Teraz mieszkamy od tygodnia oddzielnie, aczkolwiek on prosi, zebym wróciła.
ja go nadal kocham, ale nie umiemy się dogadać, nawet teraz jak nie
mieszkamyu razem, Jest mi bardzio trudni, nie wiem, cor robić. Jego zdaniem,
to ja go wiecznie proowoukuję, ciągle mam ptretensje - on ma już dosyć i nie
wytrzymał. A z kolei on mi powiedziała, ze to ja pierwsza zastosowłam przemoc
(krzesło chciałam o łóżko robić -wiem że to straszne, wstydzę się)
Prosiłabym bardzo rade
Obserwuj wątek
    • aga19745 Re: wyrzucona 14.02.05, 07:26
      nie obwiniaj sie wiem co to znaczy bo przechodzilam przez to,najpierw to on
      mnie bil a pozniej jak wyladowal na policji to sie wystraszyl i mnie
      prowokowal.on cie nie kocha,wiec zapomnij nie ma sensu,facet ktory raz to robi
      bedzie robil caly czas.nie doposc do bledu ktory ja popelnilam -a mam dziecko 5
      msc. i tatus nas wywala wlasnie z mieszkania-przez sad oczywiscie bo nie mam
      gdzie isc z malym dzieckiem.szkoda zycia.jest holerykiem nie opanowanym a
      zobaczysz ze skonczy sie na biciu,jak woli prace to prosze bardzo chyba za duzo
      mu pokazalas ze jestes za nim.
    • wojciech.kruczynski Re: wyrzucona 14.02.05, 14:40
      Witam.
      Kłótnie tego typu zwykle wynikają z tego, że obie strony widzą całą sytuację
      inaczej i chcą do swej wizji przekonać drugą osobę. To prowadzi do spirali:
      Pani pewnie czuje się samotna, więc naciska na męża, by był częściej w domu -
      on być może z jakiegoś powodu czuje się pod presją i w celu jej uniknięcia
      zaczyna dłużej pracować - wtedy Pani go mocniej naciska, a on coraz bardziej
      ucieka w pracę...itd. Nie widzę tu (przynajmniej na podstawie listu)zagrożenia
      stałą przemocą - widzę raczej dwie sfrustrowane osoby, które swoje napięcie
      wyładowują na najbliższej osobie, nie mogąc się porozumieć.

      Dobrym sposobem na podejście do rozmowy może więc być mówienie o własnych
      uczuciach związanych z sytuacją. Np. zamiast "nie dbasz o mnie, masz wcześniej
      wracać do domu" więcej może zdziałać zdanie "gdy cię tak długo nie ma, czuję
      się samotna i czuję, że zaczynamy się od siebie oddalać". Jeśli druga strona
      wie, co się w nas dzieje, musi się do tego jakoś ustosunkować. Wtedy już nie
      myśli np. "ona mnie za bardzo kontroluje, więc wyjdę", ale raczej "ona czuje
      się samotna, a ja wychodzę". Jeśli ktoś zna nasze uczucia i nic sobie z tego
      nie robi, to dla nas wyraźny sygnał, że nie jesteśmy dla niego ważną osobą.

      Uczuciom nie da się zaprzeczyć, natomiast da się zaprzeczyć maszym sądom na
      temat partnera, szczególnie, gdy jesteśmy na niego źli - stąd prosta droga do
      kłótni. Zwykle bardziej konstruktywne jest więc powstrzymanie się od sądów na
      temat drugiej osoby, a skupienie się w rozmowie na tym, jak dane zachowanie na
      nas wpływa, jakie wywołuje uczucia i myśli. Takim sposobem nie ustali się
      oczywiście, kto jest winny tej sytuacji, a temu także służą kłótnie -
      oczyszczeniu się z poczucia bezradności, porażki lub winy. Można natomiast na
      podstawie takiej rozmowy zastanowić się, co można zrobić, by ratować tę miłość.

      pozdrawiam i proszę napisać, czy moje uwagi się do czegoś przydały

      wk

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka