Dodaj do ulubionych

Czy koniecznie muszę chcieć???

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.12.04, 18:46
Piszę bo juz sama nie wiem co o tym mysleć.
Byłam dziś na rodzinnym obiadku, po którym gawędziłam sobie z dawno nie
widzianą ciotką, pytania o studia, pracę, plany itp. No i w końcu padło to
sakramentalne pytanie: a kiedy dzieci?? Odpowiedziałam cos wymijającego.

I teraz się zastanawiam: czy warto mieć dziecko JEDYNIE a tego powodu, że nie
jest się pewnym, czy kiedyś nie będzie się żałowało, ze się ich nie ma?

Obecnie nie chcę dzieci (mam 27 lat), nigdy ich nie chciałam. Nie wzruszają
mnie cudze, nie mam z dziećmi kontaktu, odrzuca mnie temat ciąży, porodu i
niemowlaków. Jestem z moim facetem i to mi wystarcza, on też nie ma
"ciśnienia" na potomstwo. Chcę prowadzić ciekawe życie, zarabiać na siebie,
nie czuję potrzeby poświęcenia. Jednak zaczynam czuć presję, tym bardziej że
jestem jedynaczką i jedyną wnuczką obydwu par dziadków. Ale czy mam mieć
dziecko dla kogoś?!

Teraz jestem pewna, że nie chcę być matką. Jedyna moja wątpliwość - czy kiedyś
nie zmienię się na tyle, żeby żałować tej decyzji? I czy ta wątpliwość może
być powodem by zdecydować się na dziecko właściwie wbrew sobie?
Są tu jakieś bezdzietne z wyboru panie w średnim wieku - lub takie, które
przerabiały podobny dylemat? Czy ktoś może podzielić się ze mną własnymi
doświadczeniami?

wiem że temat już był. ale może jednak coś mi poradzicie...
Obserwuj wątek
    • Gość: wiruska Re: Czy koniecznie muszę chcieć??? IP: *.chelm.gda.pl / *.futuro.pl 26.12.04, 18:54
      Najwarzniejsze jest to ze wiesz ze nie chcesz mieć dzieci. I dobrze. Niech
      każdy żyję tak jak chce. Lepiej nie mieć dziecka niż póżniej go mordować i
      pakować do beczki.

      Trzymaj sie i nie poddawaj się presji. U mnie mama tez mówi że chce być juz
      babcią ale ja jestem jeszcze nie gotowa, ale wogóle chce mieć dzieci ale nie
      teraz.
      Jesli nie chcesz to Twoja sprawa i Twoje życie i nikomu nic do tego.
      • Gość: inna inka Re: Czy koniecznie muszę chcieć??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.12.04, 22:08
        Lepiej nie mieć dziecka niż póżniej go mordować i
        > pakować do beczki.
        nie, no taki drastik nie wchodzi w grę;)
        (chyba że jest tu jakies forum dla psychopatek;))
      • maretina Re: Czy koniecznie muszę chcieć??? 27.12.04, 15:18
        nic na sile. kieruj sie swoim sumieniem.
        czy kiedys bedziesz zalowac, ze teraz nie chcialas? nie wiem i chyba nikt Ci
        tego nie powie.
        mam kolezanki, ktore nie zamierzaly miec dzieci, temat zupek i kupek je
        odrzucal, potem wpadly i teraz sa super mamami i nie wyobrazaja sobie tego, ze
        mogloby byc inaczej. znam tylko jedna, ktora nigd nie chciala, nie ma i nie
        zaluje.
        • druga_strona Re: Czy koniecznie muszę chcieć??? 27.12.04, 18:44
          Mam podobne zdanie.


          PS.
          Masz fajna sygnaturkę :-)
    • Gość: rusałka Re: Czy koniecznie muszę chcieć??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.12.04, 19:24
      Gość portalu: inna inka napisał(a):
      Teraz jestem pewna, że nie chcę być matką. Jedyna moja wątpliwość - czy kiedyś
      nie zmienię się na tyle, żeby żałować tej decyzji? I czy ta wątpliwość może
      być powodem by zdecydować się na dziecko właściwie wbrew sobie?

      nie sądzę, żeby to był dobry powód. ale trudno mi tu coś doradzać, na razie sama
      też nie chcę dzieci i raczej mi się to nie zmieni, ale mam prawie tyle lat co
      ty, więc nie jestem jeszcze w średnim wieku:)
      jeśli czujesz, że nie chcesz, to nie miej. to musi być TWOJA decyzja!

      pzdr
    • kameleonia Re: Czy koniecznie muszę chcieć??? 26.12.04, 19:25
      Jezeli nie czujesz tematu,nie daj się zmusić przez rodzinę. Będziesz tego
      żałowała. i o każde niepowodzenie obwiniała dziecko.
    • Gość: a Re: Czy koniecznie muszę chcieć??? IP: *.LKSnet.org / *.internetdsl.tpnet.pl 26.12.04, 20:47
      ahahaha
      • Gość: kobieta Re: Czy koniecznie muszę chcieć??? IP: *.zpigichp.edu.pl 26.12.04, 20:58
        Znam osoby, ktore tak myślały mając dwadzieściakilka lat. W wieku trzydziestu-i
        trochę odkryły, jak puste jest ich życie bez dzieci, ale wtedy miały już spore
        problemy z zajściem w ciążę. Mimo leczenia w wielu wypadkach nic już z tego nie
        wyszło. I teraz mają wiele żalu do losu.A powinny chyba do siebie - to był ich
        wybór.
    • Gość: Agnieszka Po co dzieci IP: *.icpnet.pl 26.12.04, 22:39
      Zeby maz narzekał ze nie skorzystalam z szansy awansu w korporacji
      MIchała
    • Gość: borsukowa Re: Czy koniecznie muszę chcieć??? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.12.04, 22:52
      z tego co napisałaś, to Twoja rodzina od pokoleń nie bardzo garnie się do
      rozmnażania (jedyna wnuczka dziadków, to się chyba nie zdarza:)), się nie
      przejmuje, nie rozmanażać musi się ktoś, by rozmnażać mógł się inny ktoś;)
      • Gość: Agnieszka Medycyna czyni Cuda IP: *.icpnet.pl 26.12.04, 22:54
        • Gość: borsukowa a propos de bottes?;)n/t IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.12.04, 23:35
        • maretina Re: Medycyna czyni Cuda 27.12.04, 15:15
          to moze wejdz na forum nieplodnosc i o tych "cudach" poopowiadaj tym, ktorzy 5
          rok z rzedu sie lecza i probuja i nic nie wychodzi. medycyna to nie wszystko.
    • Gość: jane Re: Czy koniecznie muszę chcieć??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.12.04, 23:00
      mam 40 lat. i załuję,że nie mam.
      • Gość: inna inka Re: Czy koniecznie muszę chcieć??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.12.04, 23:06
        a dlaczego nie masz? nie chciałaś czy nie mogłaś? robiłaś w tym czasie (tzn.
        "niemania" dzieci) coś ciekawego, czego nie mogłabyś zrobić, gdyby były?
        mogłabyś napisać coś więcej?
        pozdro
    • Gość: realista Nie. Ale warto.... bo: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.04, 02:31
      Dzieci warto mieć bo masz kogoś kto bezwarunkowo Cię kocha. Za to że jesteś. I to jest prawdziwa wieczna miłość :-))))).
      Dzieci dają inny punkt widzenia na otaczający świat. Zobaczysz wiele rzeczy na które zaledwie patrzysz.
      Dzieci to nie poswięcenie. To ciekawa przygoda....
      Ludzie zmieniają punkt widzenia na posiadanie dzieci gdy okazuje się że nie są nieśmiertelni i w pełni samodzielni.Gdy umiera, ginie ktoś z otoczenia.. ktoś zbyt młody aby umierać.Wtedy kobietom się odmienia punkt widzenia.
      Dzieci dają radość, uśmiech, dużo słońca i kolorów...

      Myślę że ktoś Cię nastraszył ciążą, porodem i niemowlakami.Popatrz na to tak: jak skomplikowanie złamiesz nogę to przez długi czas jesteś przywiązana... robisz pod siebie, nie możesz się ruszać, strasznie boli. Jak się przez to przejdzie to okazuje się nie było tak strasznie.A po dzieciach pozostają same miłe wspomnienia... a niemiłe wspomina się ze śmiechem lub zadumą.


      • maretina brawo realista;) 27.12.04, 15:13
        podoba mi sie Twoj post!:)
    • Gość: ja Re: Czy koniecznie muszę chcieć??? IP: 193.201.167.* 27.12.04, 15:23
      jeszcze rok temu wcale nie byłam przekonan, że chcę.. a rok temu miałam
      skończone 30 lat. za dwa dni kończę 31 lat. od kwietnia staramy się mieć
      dziecko. i nie wychodzi.

      z jedenj strony mogę mieć zal do siebie ale z drugiej strony..
      nie czułam się na siłach - ani ja ani partner. teraz wiemy oboje, że chcemy
      mieć dziecko. jesteśmy psychicznie i finansowo na to gotowi. boje się tylko, że
      teraz przyjdzie nam długo czekać na ten cud.

      to nie jest tak, że w pewnym wieku należy mieć dziecko - to powinno być
      świadome. przmeyslane, odpowiedzialne. jasne że gdybym "wpadła" gdzieś po
      drodze to nie usunęłabym (chociaż.. w wieku 18 lat pewnie bym poszła do
      lekarza)......

      teraz wiem czego chcę.
      i wiem, że będę to mieć.



      • maretina do "ja" 27.12.04, 15:26
        walcz:) warto.
        • Gość: ja do maretiny IP: 193.201.167.* 27.12.04, 15:28
          dziękuję.
          wiem, ze warto.
          teraz to wiem - jeszcze rok temu nie wiedziałam...

          oboje wlaczymy:) nie ukrywam, przyjemna to walka..
          Pozdrawiam, Ja

          • maretina Re: do maretiny 27.12.04, 15:31
            Gość portalu: ja napisał(a):
            > oboje wlaczymy:) nie ukrywam, przyjemna to walka..
            > Pozdrawiam, Ja
            >

            chociaz tyle:)))))
            jesli tylko moge cos doradzic, to z doswiadczenia wiem, ze nie warto tracic
            czasau na "zwyklego" ginekologa. najlepiej od razu isc do kogos, kto leczy
            nieplodnosc. nie boj sie nazwy, zapewne wszytsko z wami jest ok. chodzi o to,
            ze tacy lekarze maja najwieksze doswiadczenie i WIEDZE. dobry lekarz to polowa
            sukcesu. ja po poronieniu do takiego trafilam i nie zaluje;)
            • Gość: ja Re: do maretiny IP: 193.201.167.* 27.12.04, 15:35
              nie boję się nazwy "bezpłodność" - wiem, że po 30 roku zycia może być gorzej z
              zajściem w ciążę. wiem jednak, że to jest możliwe. dwie moje koleżanki zaszły
              po skoczeniu 34 lat - dzieci zdrowe, piękne i normalne. a rodzice odmłodnieli.

              jak będzie suksce - ogłoszę światu - zapewne na forum też..:)))
              • maretina Re: do maretiny 27.12.04, 15:36
                Gość portalu: ja napisał(a):

                > nie boję się nazwy "bezpłodność" - wiem, że po 30 roku zycia może być gorzej
                z
                > zajściem w ciążę.
                bezplodnosc to jeszcze cos innego niz nieplodnosc;) nieplodnosc jest
                odwracalna, bezplodnosc, to juz raczej staly stan;)
                wiem jednak, że to jest możliwe. dwie moje koleżanki zaszły
                > po skoczeniu 34 lat - dzieci zdrowe, piękne i normalne. a rodzice
                odmłodnieli.
                >
                > jak będzie suksce - ogłoszę światu - zapewne na forum też..:)))

                moja szefowa po ciezkich bojach zaciazyla w wieku 36 l;at, urodzila wspanialego
                adasia:) mlodziutka jestes jeszcze!:)
    • Gość: Lena Wcale nie musisz, swiat bez ciebie nie zginie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 27.12.04, 16:10
      Jesli nie masz stalego partnera, ktory chce miec z toba dzieci to o czym mowa?
      Mysle ze w twoim wieku to niejedna kolezanka juz wyszla za maz, wiec troche
      dziwi mnie ze zadaja ci pytania kiedy dzieci, a nie kiedy za maz wychodzisz?
      Mysle ze jest to raczej pytanie w kierunku kiedy znajdziesz odpowiedzialnego
      faceta z ktorym bedziesz mogla miec dzieci.? A dzieci to wielki przywilej,
      ogromna radosc, ale tez wielka odpowiedzialnosc , wiec raczej nie decyduj sie
      na macierzynstwo, bo moglabys nie byc dobra matka. Szkoda dziecka.
    • Gość: Kinga K. Re: Czy koniecznie muszę chcieć??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.04, 16:28
      Rozumiem Cię doskonale. Też nigdy nie chciałam dzieci, i nadal nie chcę.
      Uwielbiam dzieciaczki, piszczę nad niemowlakami, a mam z nimi ostatnio kontakt,
      bo pojawiły się w rodzinie dwie sztuki :-) Ale absolutnie nie przekłada się to
      na moją chęć, by samej zostać matką.
      Każdy ma inne cele, inną życiową misję, nie każda kobieta musi mieć dziecko. Ja
      mogłabym mieć, nie mam jakichś oporów czy niechęci - i gdyby się tak zdarzyło,
      na pewno byłabym z tym szczęśliwa. Ale nie chcę i jeśli mam wybór, wolę nie. Bo
      interesują mnie inne rzeczy i zupełnie inaczej widzę moje życie.
      Owszem, możesz żałować, ale będziesz żałować też innych rzeczy: bo nie można
      mieć wszystkiego. Wybiera się jedną ścieżkę i zawsze szkoda tysiąca innych,
      potencjalnych możliwości. Ale nie znaczy to, że nie jest się szczęśliwym z tym,
      co się ma.

      • Gość: inna inka Re: Czy koniecznie muszę chcieć??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.04, 15:44
        Gość portalu: Kinga K. napisał(a):
        Owszem, możesz żałować, ale będziesz żałować też innych rzeczy: bo nie można
        mieć wszystkiego. Wybiera się jedną ścieżkę i zawsze szkoda tysiąca innych,
        potencjalnych możliwości. Ale nie znaczy to, że nie jest się szczęśliwym z tym,
        co się ma.

        W sumie chyba masz rację. Bardzo trafnie to ujęłaś.
        Dzięki:)
    • Gość: przed trzydziestką Re: Czy koniecznie muszę chcieć??? IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 27.12.04, 16:57
      ciesze sie ze sa dziewczyny czujace tak jak ja (hmm a moze nie powinnam sie z
      tego cieszyc?) mam 28 lat i jestem mezatka i tez nie chce/nie potrzebuje
      dziecka. Przez jakis czas myslalam o sobie "wynaturzona" "inna" "egoistka"
      poniewaz w ogole nie czuje potrzeby macierzynstwa. Ciotki/matki/babki pocieszaj
      mnie ze "jak bedzie dziecko, to poczujesz" a jak nie ? a jesli nie bede go
      kochac, a jesli instynkt nie przyjdzie, a jesli.... no wlasnie... a zegar niby
      tyka....
    • Gość: nadinka Re: Czy koniecznie muszę chcieć??? IP: *.tel167.petrotel.pl 27.12.04, 17:18
      mam 29 lat, nie mam dzieci i nigdy nie chcialam miec. gdy bylam nastolatka
      wszyscy mowili mi: dorosniesz, zmadrzejesz....
      10 lat temu w moim najblizszym otoczeniu pojawil sie niemowlak i zostalam
      skazana na przebywanie z nim w jednym domu. dzisiaj z cala swiadomoscia tego jak
      wyglada wychowanie dziecka i bycie z nim na codzien moge powiedziec, ze nie chce
      dzieci.
      i na razie nie mam zamiaru ulegac presji, ze zagar bije, czas ucieka itp.
      to jest moje zycie, zyje dla siebie i tak naprawde to w nosie mam opinie innych
      i ich dobre rady. byc moze przyjdzie taki czas, ze bede zalowac, ze nie mam.
      ale czy nie lepiej zalowac, ze sie nie ma, niz przez cale zycie wyrzucac sobie i
      dziecku, ze sie urodzilo.
      to nieprawda, ze kazda kobieta ma instynkt. znam osoby, ktore urodzily,
      wychowuja ale nie maja feelingu. dziec bardziej zwiazane sa z ojcem czy
      dziadkami (w innym przypadku), a matka jest po jest.
      moim zdaniem nic na sile - chcesz masz. to za powazna decyzja, zeby ja
      podejmowac pod presja innych
    • padre_di_merda Re: Stracona Miłość 27.12.04, 17:23
      J nie jestem kobieta i nie jestem matką ,ale za to jestem ojcem i wierz mi że
      poczucie obowiązku wychowywania dziecka ogólnego zajmowania się ta
      mikroskopilną istotką jest najpiękniejszą żeczą jaka mi się w życiu
      wykluła,wydaje mi się że żadna suma w twoim bankomacie czy też kariera zawodowa
      nie zastąpi ci miłości dziecka do ciebie i ludzie którzy w ogóle zastanawiają
      nad tym czy wydać potomstwo na swiat są dla mnie beznadziejni.mam 24 lata a
      moja córka ma 6 lat i moge powiedzieć że jestem najszczęsliwszy na świecie
      • Gość: Kinga K. Re: Stracona Miłość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.04, 18:03
        Dlaczego tak oceniasz ludzi, którzy mają inne zdanie i potrzeby niż Ty?
        Ja nie mówię, ze ludzie, którzy chcą mieć dzieci to idioci. Bo wiem, że nie.
        Zdaję sobie sprawę z tego, jak piękną rzeczą jest posiadanie dziecka, jak może
        być to satysfakcjonujące, ale ja mam po prostu inne powołanie (że tak to
        nazwę). I nie ma to nic wspólnego ani z karierą, ani z pieniędzmi. Po prostu
        każdy jest stworzony do czegoś innego. Ty akurat spełniasz się jako ojciec i to
        musi być wspaniałe. Ale nie każdemu da to spełnienie. I tyle.
      • alter-ego Re: Stracona Miłość 27.12.04, 18:15
        Wiesz, racjonalizacją wpadki nie ma się co chwalić publicznie. W wieku 18 lat
        człowiek jest za młody, za głupi, zbyt niedoświadczony, żeby podejmować decyzje
        o tym, czy chce mieć dzieci czy nie.

        A w życiu jest jeszcze wiele innych rzeczy poza pracą i zarabianiem kasy. Także
        poza rodziną. Rozumiem, że na takie nie masz już siły ani czasu?
        • maretina Re: Stracona Miłość 27.12.04, 18:21
          alter-ego napisała:

          > Wiesz, racjonalizacją wpadki nie ma się co chwalić publicznie. W wieku 18 lat
          > człowiek jest za młody, za głupi, zbyt niedoświadczony, żeby podejmować
          decyzje
          >
          > o tym, czy chce mieć dzieci czy nie.
          jak widzisz okazal sie dojzaly. mozna miec 30 lat na karku i byc dzieckiem a
          mozna biec nascie i byc calkiem calkiem. tak Ci zal serce sciska, ze tak
          wczesnie mial dziecko?
          pouczasz chlopaka, zeby latwo nie osadzal ludzi, sama poszlas na wieksze skroty
          oceniajac jego.

          > A w życiu jest jeszcze wiele innych rzeczy poza pracą i zarabianiem kasy.
          Także
          >
          > poza rodziną. kazdy moze zyc tak jak chce.
          • alter-ego Re: Stracona Miłość 27.12.04, 18:27
            maretina napisała:

            > jak widzisz okazal sie dojzaly.

            Nie wiemy, czy okazał się doj_rz_ały. Wiemy o tym tylko to, co pisze. Zresztą,
            nick sugeruje wyraźnie, że to i tak podpucha.

            > mozna miec 30 lat na karku i byc dzieckiem a
            > mozna biec nascie i byc calkiem calkiem. tak Ci zal serce sciska, ze tak
            > wczesnie mial dziecko?

            To, że ktoś jest całkiem-całkiem i ma naście lat, to jeszcze nie znaczy, że
            powinien się pakować w tak odpowiedzialne zadanie jak wychowanie nowego
            człowieka. Ja też byłam w wieku 18 lat sensowną i odpowiedzialną osobą, ale
            fundowanie sobie dziecka w tym wieku byłoby kompletnie niepoważne - choćby z
            tego względu, że dojrzałych społecznie, w sensie samowystarczalnych finansowo,
            osiemnastolatków, jest raczej niewiele.

            > pouczasz chlopaka, zeby latwo nie osadzal ludzi, sama poszlas na wieksze
            > skroty oceniajac jego.

            Ja? A w którym miejscu?

            > Także
            > >
            > > poza rodziną. kazdy moze zyc tak jak chce.

            Możesz nauczyć się cytować po ludzku, bo tu już kompletnie nie wiadomo, co moje
            a co Twoje?
            • maretina Re: Stracona Miłość 27.12.04, 18:32
              alter-ego napisała:

              > maretina napisała:
              >
              > > jak widzisz okazal sie dojzaly.
              >
              > Nie wiemy, czy okazał się doj_rz_ały. Wiemy o tym tylko to, co pisze.
              Zresztą,
              > nick sugeruje wyraźnie, że to i tak podpucha.
              podpucha bo nie pisze tak elegancko jak Ty? a moze watek jest podpucha a ten
              post prawdziwy?:)
              swietnie, chlopaka odzegnalas od czci i wiary a autorce watku i wszystkim innym
              dalas karte jako-takiego zaufania.
              jesli wierzysz w to co piszesz, ze kazdy ma prawo zyc wedlug swoich zasad i
              swoich pragnien to nie odmawiaj tego samego temu facetowi. moze niefortunnie
              sie wyrazil.... po prostu byl szczery i jest mniej skoncentrowany na sobie a
              bardziej na rodzinie. to chyba nic zlego? nie mozemy zyc roznie zeby sie nie
              narazac na kpine?

              > To, że ktoś jest całkiem-całkiem i ma naście lat, to jeszcze nie znaczy, że
              > powinien się pakować w tak odpowiedzialne zadanie jak wychowanie nowego
              > człowieka. Ja też byłam w wieku 18 lat sensowną i odpowiedzialną osobą, ale
              > fundowanie sobie dziecka w tym wieku byłoby kompletnie niepoważne - choćby z
              > tego względu, że dojrzałych społecznie, w sensie samowystarczalnych
              finansowo,
              > osiemnastolatków, jest raczej niewiele.
              >
              > > pouczasz chlopaka, zeby latwo nie osadzal ludzi, sama poszlas na wieksze
              > > skroty oceniajac jego.
              >
              > Ja? A w którym miejscu?
              >
              > > Także
              > > >
              > > > poza rodziną. kazdy moze zyc tak jak chce.
              >
              > Możesz nauczyć się cytować po ludzku, bo tu już kompletnie nie wiadomo, co
              moje
              >
              > a co Twoje?
              • alter-ego Re: Stracona Miłość 28.12.04, 08:38
                > podpucha bo nie pisze tak elegancko jak Ty?

                Napisałam otwartym tekstem: ze względu na nick. Nick oznacza "ojciec gówna",
                pardon my French. Nie wydaje Ci się podejrzany w tym kontekście?

                BTW: staranne i czytelne pisanie jest objawem szacunku dla rozmówcy, a
                niechlujne pisanie na forum publicznym jest jak przychodzenie na przyjęcie w
                butacj oblepionych gnojem.

                > a moze watek jest podpucha a ten
                > post prawdziwy?:)

                To bez znaczenia - naprawdę nie obchodzi mnie, że autorka pierwotnego postu
                rzeczywiście ma dylematy, czy chciała tylko namieszać.

                > a co Twoje?

                Skoro nie wiesz, co napisała ja, a co Ty, to może nie cytuj, co? Bo się sieczka
                robi. A pewne rzeczy wypada robić dobrze albo wcale.
                • maretina Re: Stracona Miłość 28.12.04, 08:44
                  alter-ego napisała:

                  >A pewne rzeczy wypada robić dobrze albo wcale.
                  zatem dlaczego tu piszesz?:)))
                  ja dopuszczam bladzenie, bo jestem czlowiekiem;). jestes niekonsekwentny.
                  • alter-ego Re: Stracona Miłość 28.12.04, 09:22
                    Bo mam przekonanie, że robię to dobrze. Wyrażam klarownie myśli i piszę
                    chlujnie.
                    • maretina Re: Stracona Miłość 28.12.04, 09:25
                      alter-ego napisała:

                      > Bo mam przekonanie, że robię to dobrze. Wyrażam klarownie myśli i piszę
                      > chlujnie.
                      masz przerost formy nad tescia, to jest dobrze? slowa piekne, okragle...
                      idealne, ale tresc obrazliwa. zatem to jest dobrze?
                      chyba lepiej przyznawac sie do bladzenia;) to jest chociaz prawdziwe:)
                      • alter-ego Re: Stracona Miłość 28.12.04, 09:50
                        A kogóż to zdarzyło mi się obrazić i czym? Mam prawo uważać, że ludzie, którzy
                        nie są samowystarczalni, a fundują sobie dziecko, są nieodpowiedzialni? Mam. A
                        że ktoś podpada pod moją definicję braku odpowiedzialności, to już nie moja
                        culpa.
        • lena_zienkiewicz Re: do alter-ego 27.12.04, 21:02
          wiesz, nie mogę się z tobą zgodzić.Miałam 18 lat jak zostałam matką.Z pełną
          świadomością i odpowiedzialnościa bardzo tego chciałam.Bardzo.Wiedziałam, że
          będzie ciężko fonansowo, z nauką, ale tak bardzo chciałam, że jak dowiedziałam
          się, że jestem w ciąży to szalałam z radości.Córkę urodziłam w wakacje między
          trzecią a czwartą klasą liceum.Było nam ciężko, ale liczyliśmy się z tym od
          momentu "prób" zajścia w ciążę.Ja się uczyłam, mój "partner" uczył się i
          pracował.
          Minęło kilka lat i z perspektywy czasu widzę, że była to najlepsza decyzja jaką
          mogliśmy podjąć w naszym życiu.Teraz nasza córka jest "wspaniałym" dzieckiem,
          rozwija się świetnie, jest najwspanialszym dzieckiem pod słońcem :)) Nasza
          sytuacja finansowa poprawiła się, nie jest jeszcze najlepsza, ale dla nas życie
          nie kręci się wokół "wysokich dochodów".Najważniejsze jest to, że jesteśmy
          wspaniałą rodziną.Wszystko inne blednie......

          Ciężko byłoby mi teraz zdecydować się na dziecko.Pracuję, studiuję i nie wiem
          czy byłabym w stanie dopuszczać się "bezsennych" nocy.Boję się, że mogłabym
          urodzić chore dziecko :(
          Posiadanie dziecka to rzeczywiście spora odpowiedzialność, której nie kreuje
          wiek czy sytuacja finansowa.Taka decyzja musi "urodzić" się w środku.

          Pozdrawiam
          • alter-ego Re: do alter-ego 27.12.04, 22:45
            Ech, każdy dojrzeje w trybie przyspieszonym, jak musi. Potem mamy typowy model polskiej rodziny: mieszkanie u jednych teściów, forsa na życie od drugich, tatuś zarabia jakieś grosze, mamusia rozpaczliwie próbuje skończyć studia. Na wszystko w życiu powinna przyjść właściwa chwila - uczenie się, kształcenie, poznawanie świata, zdobywanie pozycji zawodowej, dziecko.

            Jak komuś się z tą kolejnością popieprzyło, to trudno, trzeba sobie jakoś radzić, tylko może nie wmawiaj ludziom, że to takie świetne, bo uwierz mi, że o wiele fajniej się zakłada rodzinę za własne pieniądze i we własnym gniazdku, a nie na łasce teściów albo opieki społecznej. I wcale nie trzeba tego robić po trzydziestce.
            • lena_zienkiewicz Re: do alter-ego 27.12.04, 22:52
              Jejku, nieciekawe chyba miałaś dzieciństwo, co?Od początku zamieszkaliśmy razem
              i tak jest do dzisiaj.Kasę nie braliśmy ani od rodziców mojego faceta ani od
              moich, napisałam przecież wcześniej, że pracował, prawda?Ja też dorabiałam
              tłumaczeniami.Gdybym miała cofnąć się o te kilka lat to zrobiłabym to
              samo.Miałam czas na opiekę nad dzieckiem.A teraz?Teraz mam <wciąż> jedno
              dziecko, na drugie chyba bym się nie zdecydowała, właśnie z powodu braku
              czasu.Wiesz, moi rodzice są ze mnie dumni.I ja z siebie również.
        • padre_di_merda Re: Stracona Miłość 27.12.04, 21:11
          Gó.. wiesz na temat mojego życia,więc nie masz prawa pisać że była to
          wpadka.Dla twojej wiadomości:NIE BYŁA TO WPADKA !!!!.Chciałbym dodać iż moje
          życie nie polega tylko na pracy niańczeniu dziecka i byciu przykładnym
          mężem,mam też wiele innych zinteresowań,jakby chociaż naprowadzanie na dobrą
          drogę takich skazańców życiowych jak ty hehehehhe :)))))).
          • alter-ego Re: Stracona Miłość 27.12.04, 22:33
            >Dla twojej wiadomości:NIE BYŁA TO WPADKA !!!!

            To tym gorzej - uważam to za kompletnie nieodpowiedzialne. Coraz częściej uważam, że na dzieci powinno się dawać zezwolenia.
            • padre_di_merda Re: Stracona Miłość 27.12.04, 22:56
              Dokładnie też tak uważam wtedy mniej by było takich IMBECYLI jak ty.Bez obrazy
              ale takie wystawiasz o sobie świadectwo ty wyimaginowany elemencie
              społeczeństwa w którym brak jest miejsca na dzieci.
            • Gość: vesna Re: Stracona Miłość IP: *.torun.mm.pl 27.12.04, 23:12
              nie no, nie mogę. Dlaczego kompletnie nieodpowiedzialne? znam ludzi, którzy w
              liceum jeszcze wyprowadzili się i sami zarabiali na siebie - komuś udało się
              podłapać niezłą pracę w gazecie, ktoś zajmował się muzyką i dobrze na tym
              wychodził, był też chłopak, którego rodziców nie było zwyczajnie stać, żeby go
              utrzymywać - a że naprawdę piekielnie był zdolny i ambitny - wyszedł na swoje,
              dostając ministerialne stypendium, pisząc artykuły do gazet i dając
              korepetycje. Potem zresztą, na studiach, też dostawał stypę i do tego pracował.
              18 lat to się nie musi równać "wiszeniu" na portfelu rodziców. Mozna też w tym
              wieku kochać i chcieć mieć dzieci, mozna im stworzyć dobry dom. to nie jest co
              prawda regułą, ale regułą nie jest też to, że 18-latek mający dzieci wykazuje
              się skrajną nieodpowiedzialnością!!!
              Ja bym się zresztą "nieodpowiedzialnie" czuła, gdybym zwlekała z macierzyństwem
              np. do 35 lat - bo to juz jest niebezpieczne dla dziecka. A prawdę mówiąc już
              wolę zaryzykować, że nie będzie mnie stać na dodatkowy angielski i basen dla
              dziecka, niż że z mojej wypasionej pensji będę musiała opłacać leczenie dla
              ukochanego malucha :(
              • padre_di_merda Re: Do Vesny 27.12.04, 23:18
                Dzięki i pozdrawiam
                Padre di Merda
              • Gość: Lena Vesna kazdy ma tylko jedna szanse na urodzenie sie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.12.04, 00:32
                Bronisz slusznie odpowiedzialnego 18 latka, kochajacego ojca , a jednoczesnie
                jestes tak potwornie nietolerancyjna jesli chodzi o pozne rodzicielstwo. Nigdy
                nie widzialas mlodych rodzicow opiekujacych sie dzieckiem niepelnosprawnym? No
                i co wowczas?Pensje "niewypasione" a trzeba leczyc. Czasy sie zmieniaja.
                Kobiety rodza dzis pozniej, nawet po 40 i wbrew tym wszystkim "statystykom"
                rodza zdrowe dzieci.Zwlekanie z macierzynstwem po 35 roku zycia jest
                niebezpieczne dla dziecka, wedlug ciebie ????? Dla jakiego dziecka? Kazdy rodzi
                sie tylko raz. To samo dziecko urodzone po 35 roku zycia matki nie moze sie
                urodzic wczesniej, a rodzac sie wogole ma szanse zyc, wiec coz niebezpiecznego
                tutaj widzisz dla niego???? Chyba raczej mialas na mysli matke.
                • padre_di_merda Re: Lena 28.12.04, 00:37
                  Z tego co się orientuję to pózne macierzyństwo jest gorsze zarówno dla matki
                  jak i dla dziecka .
                  • Gość: Lena Padre di merda IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.12.04, 00:40
                    Mylisz sie.
                    • padre_di_merda Re: Padre di merda 28.12.04, 00:45
                      "Niestety, im kobieta starsza, tym większe prawdopodobieństwo, że cierpi na
                      nadciśnienie, otyłość lub choroby układu krążenia. Wraz z wiekiem matki wzrasta
                      też ryzyko wystąpienia u dziecka niektórych wad chromosomalnych, jak np. zespół
                      Downa."

                      • Gość: Lena Re: Padre di merda IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.12.04, 00:49
                        Tak mowi teoria. A czy mlodzi ludzie sa zawsze zdrowi? Czy rodza im sie zawsze
                        zdrowe dzieci? Pamietaj , ze teoria to tylko teoria.
                        • Gość: Lena Re: Padre di merda IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.12.04, 00:53
                          Ps. i jeszcze jedno teoria rowniez mowi, ze bardzo mlode matki(nastolatki) to
                          nie jest najlepszy material na matki, lecz kobiety miedzy 20-25 rokiem zycia.
                          • padre_di_merda Re: Padre di merda 28.12.04, 00:55
                            Zgadzam się.
                        • padre_di_merda Re: Padre di merda 28.12.04, 00:55
                          Nie mam nic przeciwko późnemu macierzyństwu.Uważam że również młodym ludzią
                          trafiają się chore dzieci i moi znajomi są tego przykładem, lecz nie zmienia to
                          faktu "że im starsza kobieta tym większ ryzyko".
                          • Gość: Lena Re: Padre di merda IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.12.04, 01:03
                            Teretycznie tak. Ale jak juz pisalam wczesniej wieksze ryzyko zarowno dla
                            matki jak i dla dziecka istnieje rowniez u bardzo mlodych matek , przed 20. Co
                            nie znaczy ze musi tak sie zdarzyc. Nieprawdaz? Jesli ktos ma szanse na
                            dziecko niepelnosprawne jak 1:1000 i bedzie jednym z tych 999 , a drugi ma
                            szanse 1: 5000 i bedzie tym jednym to mala pociecha dla niego.
                        • maretina Re: Padre di merda 28.12.04, 09:28
                          Gość portalu: Lena napisał(a):

                          > Tak mowi teoria.
                          to teoria wypracowana na podstawie klinicznych przypadkow, a wiec z zywych
                          pacjentek.
                          >A czy mlodzi ludzie sa zawsze zdrowi? Czy rodza im sie zawsze
                          > zdrowe dzieci?
                          oczywiscie, ze nie. maja jdnak wieksze szanse na to.
                          niedawno byl tu dosc kontrowersyjny watek o tym czy kobieta majaca dwoje dzieci
                          i kilka poronien za soba "ma prawo" dalej starac sie o potomstwo.... zdziwisz
                          sie, 90% ludzi wieszalo na niej psy.... ze chora psychicznie, ze egoistka, ze
                          niedobra matka itd....
                    • maretina Re: Padre di merda 28.12.04, 08:02
                      Gość portalu: Lena napisał(a):

                      > Mylisz sie.

                      raczej nie. niestety. takie sa realia. dla kobiety najlepiej urodzic do 30stki.
                      czy mozna pozniej? pewnie, ale ryzyko wieksze.
              • alter-ego Re: Stracona Miłość 28.12.04, 08:40
                Gość portalu: vesna napisał(a):

                > znam ludzi, którzy w
                > liceum jeszcze wyprowadzili się i sami zarabiali na siebie

                Oczywiście - kryterium jest samowystarczalność. Ale przyznasz, że całkowicie
                samowystarczalni osiemnastolatkowie są raczej w mniejszości, a obarczanie
                swoich rodziców utrzymaniem własnego dziecka jest pospolitym smarkaczostwem.
            • maretina Re: Stracona Miłość 28.12.04, 07:59
              alter-ego napisała:

              > >Dla twojej wiadomości:NIE BYŁA TO WPADKA !!!!
              >
              > To tym gorzej - uważam to za kompletnie nieodpowiedzialne. Coraz częściej
              uważa
              > m, że na dzieci powinno się dawać zezwolenia.
              no prosze, tym co nie chca miec dzieci mowisz ok. tym co je maja plujesz w
              twarz. zalosne , jestes pelna hipokryzji.... udajesz tolerancyjna chociaz taka
              wcale nie jestes. doczepilas sie do faceta jak wesz.
    • alter-ego Re: Czy koniecznie muszę chcieć??? 27.12.04, 18:22
      Każda decyzja jest dobra - bo to Twoja decyzja. Ty nic nie musisz. Fundowanie
      sobie dziecka tylko dlatego, że otoczenie naciska, to nonsens. I nie wierz tym,
      co mówią, że jak urodzisz, to pokochasz i wszystko będzie dobrze. Może tak, a
      może nie. Pamiętaj, że to eksperyment na ludziach - dziecka nie da się oddać
      znajomym jak kotka. A żałować czegoś będziesz zawsze.
      • Gość: Lena Alter ego tobie rowniez mozna nie wierzyc... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.12.04, 00:39
        A jaka masz gwarancje, ze jak juz spelnisz te wszystkie punkty w zyciorysie o
        ktorych pisales i zdecydujesz sie na dziecko to bedziesz dobrym ojcem i je
        pokochasz??? Moze tak a moze nie. Nie mozesz go rowniez wowczas oddac jak kotka
        badz pieska. Dlaczego piszesz: i nie wierz tym co mowia... Dlaczego tobie ma
        ktos wierzyc? Przeciez ojcem chyba nawet nie jestes , wiec o czym mowisz????
        • alter-ego Re: Alter ego tobie rowniez mozna nie wierzyc... 28.12.04, 08:32
          Nikt nigdy nie ma żadnych gwarancji, ale jak ewidentnie nie czuje tematu, to
          nie powinien robić nic na siłę. Co innego ktoś, kto chce mieć dziecko i tylko
          ma wątpliwości i się boi, a co innego ktoś, kto jest przekonany, że nie chce -
          tylko zastanawia się nad dzieckiem, żeby potem, nie żałować, żeby udowodnić
          sobie i innym, że nie jest dziwolągiem. Więc jest to kwestia przekonania - i
          dla tego głębokiego przekonania, że się chce, warto poczekać.
    • Gość: Joasia Re: Czy muszę chcieć??? IP: *.dip.t-dialin.net 27.12.04, 18:46
      A jak otoszenie by nalegalo zebys poszla do klasztoru to tez bys to zrobila?

      Mam 46 lat - nie mam/nigdy nie chcialam miec dzieci - niczego nie zaluje.
      • Gość: Lena Re: Czy muszę chcieć??? Joasia IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.12.04, 00:43
        Gratuluje. Jestes czlowiekiem szczesliwym wiec.
    • Gość: Mirka Re: Czy koniecznie muszę chcieć??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.04, 00:42
      Nie musisz. Ja mam 33 lata; od 8 lat męża i nie chcę mieć dzieci. I mój mąz też
      nie chce.
      BTW nie jestesmy zadnymi niewolnikami pracy, pieniedzy itp itd. Brak nam
      instynktu po prostu.
      I w zyciu nie zdecydowałabym się na dziecko "na wszelki wypadek" -za dużer
      ryzyko, że jendak macierzyństwo i tacierzyństwo nas 'nie weźmie'. I co wtedy?
      Pozdrawiam
      • Gość: Lena Re: Czy koniecznie muszę chcieć???Mirka IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.12.04, 00:46
        Absolutnie. Nikt nie musi byc rodzicem. Dziecko to ogromny przywilej i radosc
        ale tez i wiele wyrzeczen. Nie kazdy jest na to gotowy.
    • Gość: inna inka Jejku, dziękuję bardzo wszystkim, ale.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.04, 01:25
      nie ułatwiacie mi tu decyzji;)
      Jednak chciałam nieśmiało zaznaczyc, że dyskusja o tym czy późne macierzyństwo
      jest dobre czy nie, choć zasadna, jest tu jednak lekko nie na temat - bo ja nie
      o tym. Pytam o co innego - przeczytajcie proszę mój pierwszy post.

      Tak poza tym, cóż, tyle tu opinii sprzecznych, nic nie staje się jasne... może
      tylko to że nic nie można wbrew sobie, i tego się trzymać zamierzam - a więc
      prędko mnie w stanie błogosławionym(?) nie "zobaczycie"....

      aaa, jeszcze jedno, ktoś tu pisze że co ja myślę o dziecku, jeśli potencjalnego
      tatusia brak - przeczytaj pliz uważnie. Jestem w stałym związku od 2 lat, a
      ślubu nie planuję bo nie jest mi do szczęścia potrzebny.

      pozdrawiam

      • Gość: Lena Wolnosc mysli, wolnosc slowa, forum dla wszystkich IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.12.04, 02:51
        Wbrew pozorom moja droga temat poznego macierzynstwa jest jak najbardziej na
        temat i jak najbardziej moze to byc przydatne dla takich osob wlasnie jak ty
        (niezdecydowanych). Po prostu mysle, ze masz wiecej czasu niz myslisz na
        podjecie decyzji. A druga rzecz to fakt ,ze forum to niczyja wlasnosc i kazdy
        moze pisac i wymieniac mysli miedzy soba bez twojej zgody.
      • Gość: sfinx Re: Jejku, dziękuję bardzo wszystkim, ale.... IP: 157.25.31.* 28.12.04, 15:42
        > Tak poza tym, cóż, tyle tu opinii sprzecznych, nic nie staje się jasne... może
        > tylko to że nic nie można wbrew sobie, i tego się trzymać zamierzam - a więc
        > prędko mnie w stanie błogosławionym(?) nie "zobaczycie"....

        to forum. tyle opinni ile ludzi. nie myślałaś chyba dostać prostą receptę ?
        słuchaj. nie rozumiem ludzi nie chcących (tak bardzo) mieć dzieci ale skoro tak
        masz to nie miej ich. to nie jest obowiązek .
        ja się postarzejesz i zaczniesz za dziećmi tęsknić a tu nagle okaże się, że są
        z tym problemy to wtedy zrozumiesz co jest ważne w życiu. zrozumiesz, że dobra
        metrialne nie dają ni cholery szczęścia jeśli nie masz ich dla kogoś, w
        konkretnym celu.
        czasami tak chyba trzeba skoro czujesz taką awersję.
        Nie odbieraj tego jako mentorstwa. Napisałem tak jak w/g mnie postrzeżesz to za
        lat kilka ale.... przecież nie mogę być tego pewny.

        Pozdrawiam,
        Sfinx
    • Gość: Agnieszka To proste IP: 193.29.205.* 28.12.04, 12:27
      Piszę bo juz sama nie wiem co o tym mysleć.
      > Byłam dziś na rodzinnym obiadku, po którym gawędziłam sobie z dawno nie
      > widzianą ciotką, pytania o studia, pracę, plany itp. No i w końcu padło to
      > sakramentalne pytanie: a kiedy dzieci?? Odpowiedziałam cos wymijającego.
      Dobrze zrobiłas.
      Co ludzie z czasów PRL wiedzą o globalizacji.
      O walce o byt.

      >
      > I teraz się zastanawiam: czy warto mieć dziecko JEDYNIE a tego powodu, że nie
      > jest się pewnym, czy kiedyś nie będzie się żałowało, ze się ich nie ma?

      Nie WARTO.


      >
      > Obecnie nie chcę dzieci (mam 27 lat), nigdy ich nie chciałam. Nie wzruszają
      > mnie cudze, nie mam z dziećmi kontaktu, odrzuca mnie temat ciąży, porodu i
      > niemowlaków.
      Tak kolezanka Piortka z MTP dopiero w wieku 32 zdecydowała sie na dziecko.




      Jestem z moim facetem i to mi wystarcza, on też nie ma
      > "ciśnienia" na potomstwo. Chcę prowadzić ciekawe życie, zarabiać na siebie,
      > nie czuję potrzeby poświęcenia. Jednak zaczynam czuć presję, tym bardziej że
      > jestem jedynaczką i jedyną wnuczką obydwu par dziadków. Ale czy mam mieć
      > dziecko dla kogoś?!

      To ich problem.
      Co beda mnie straszyc na drugim świecie:)))




      >
      > Teraz jestem pewna, że nie chcę być matką. Jedyna moja wątpliwość - czy kiedyś
      > nie zmienię się na tyle, żeby żałować tej decyzji? I czy ta wątpliwość może
      > być powodem by zdecydować się na dziecko właściwie wbrew sobie?
      > Są tu jakieś bezdzietne z wyboru panie w średnim wieku - lub takie, które
      > przerabiały podobny dylemat? Czy ktoś może podzielić się ze mną własnymi
      > doświadczeniami?
      >
      > wiem że temat już był. ale może jednak coś mi poradzicie...

      Poradziłam juz powyżej!
    • kicia72 Re: Czy koniecznie muszę chcieć??? 28.12.04, 20:04
      Cześć Inna Inko!
      Co do dylematu mieć dzieci czy ich nie mieć, to musisz rozstrzygnąć to sama i
      nikt ci nie pomoże.Teraz możesz nie chcieć miec dzieci, ale za rok za parę lat-
      kto wie?Myślę że najważniejsze jest to, żeby była to tylko Twoja decyzja i
      niczyja inna.Argumenty w stylu;"latka lecą ,najwyższy czas" albo "rodzice
      tęsknią za wnuczkiem" nie są dla mnie żadnymi argumentami-nie urodzę przecież
      dlatego, bo mam już dwadzieścia parę albo trzydzieści parę lat, albo rodzice
      nie mogą już doczekać się wnuczka...
      Dzieci powinny pojawiać sie na ziemi chciane i kochane-i to przede wszystkim
      przez ojca i matkę.
      U mnie sytuacja jest taka ,że jestem mężatką już sporo czasu ale dzieci nie
      mam, chociaz bardzo je lubię i mam z nimi bardzo dobry kontakt.
      Nie będę tutaj się rozwodzić nad powodami mojej bezdzietności, w każdym razie
      temat ten jest poruszany przy okazji każdej uroczystości rodzinnej, jak to u
      nas w kraju-ludzie lubia wściubiać nos w nie swoje sprawy.
      Nasłuchałam się bardzo wielu przykrych rzeczy na swój temat i chociaż myślę, że
      gdyby ludzie wiedzieli jaka jest tego przyczyna, to na pewno inaczej by mówili,
      no ale mniejsza o to.
      W każdym razie to, że nie mam dzieci, jest moją decyzją i uważam, że nikt nie
      powinien się do tego wtrącać ani rodzice ani teściowie, bo to naprawde nie ich
      sprawa.Z decyzji tej nie miałam nigdy, ani nie mam zamiaru nikomu się
      tłumaczyć, bo to moje życie i nikomu nic do tego.
      Jakąkolwiek decyzję podejmiesz musi ona być Twoja i tylko Twoja i nie musisz
      się nikomu z niej tłumaczyć.
      Piszę o tym dlatego bo zadziwia mnie doprawdy tradycja wyciągania na forum
      publiczne życia innych ludzi a juz młodych małżonków w szczególności-ach ta
      nasza słodka polska mentalność!
      Pozdrawiam!

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka