Gość: inna inka
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
26.12.04, 18:46
Piszę bo juz sama nie wiem co o tym mysleć.
Byłam dziś na rodzinnym obiadku, po którym gawędziłam sobie z dawno nie
widzianą ciotką, pytania o studia, pracę, plany itp. No i w końcu padło to
sakramentalne pytanie: a kiedy dzieci?? Odpowiedziałam cos wymijającego.
I teraz się zastanawiam: czy warto mieć dziecko JEDYNIE a tego powodu, że nie
jest się pewnym, czy kiedyś nie będzie się żałowało, ze się ich nie ma?
Obecnie nie chcę dzieci (mam 27 lat), nigdy ich nie chciałam. Nie wzruszają
mnie cudze, nie mam z dziećmi kontaktu, odrzuca mnie temat ciąży, porodu i
niemowlaków. Jestem z moim facetem i to mi wystarcza, on też nie ma
"ciśnienia" na potomstwo. Chcę prowadzić ciekawe życie, zarabiać na siebie,
nie czuję potrzeby poświęcenia. Jednak zaczynam czuć presję, tym bardziej że
jestem jedynaczką i jedyną wnuczką obydwu par dziadków. Ale czy mam mieć
dziecko dla kogoś?!
Teraz jestem pewna, że nie chcę być matką. Jedyna moja wątpliwość - czy kiedyś
nie zmienię się na tyle, żeby żałować tej decyzji? I czy ta wątpliwość może
być powodem by zdecydować się na dziecko właściwie wbrew sobie?
Są tu jakieś bezdzietne z wyboru panie w średnim wieku - lub takie, które
przerabiały podobny dylemat? Czy ktoś może podzielić się ze mną własnymi
doświadczeniami?
wiem że temat już był. ale może jednak coś mi poradzicie...