najnowsza
09.01.05, 22:13
Mam 27 lat i męża od 3 lat. Mamy ładne i duze mieszkanie, każde z nas ma
samochód, niezłą pracę. Do tej pory układało się między nami świetnie ale od
niedawna mąż mówi o wyjeździe na zachód, najlepiej do USA. On bardzo chce tam
wyjechać, twierdzi że życie w PL nie ma sensu bo harujemy od rana do nocy a i
tak nic z tego nie mamy. Uważam że osiągnęliśmy naprawdę bardzo dużo jak na
nasz wiek ale jemu jest ciągle mało. Nie chcę wyjeżdżać, jestem tu
szczęśliwa, planowaliśmy zacząć starać się o dziecko za kilka miesięcy. On ma
poparcie ze strony swojej rodziny i znajomych, większość wyemigrowała na
zachód dawno i nie załują. Nawet rodzice go namawiają (rozwiedzeni własnie
przez wyjazd ojca "za chlebem"). Co robić? Naprawdę nie chcę wyjeżdżać a on
tłumaczy mi że to dla naszego dobra. Że bedzie nas stać na wszystko. Że tutaj
mimo wykształcenia będziemy nikim. Wiem że związek na odległość nie przetrwa.
Ja bardzo chcę tu zostać ale jak go teraz zatrzymam to czy kiedyś mnie nie
zostawi i nie pojedzie sam? Mówi, że mnie kocha.