Dodaj do ulubionych

facet na smyczy...

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.05, 13:58
dostalam rade od pewnej kobiety: pozwol facetowi odejsc, a wroci jeszcze
szybciej, bardzo steskniony i zakochany. Oczywiscie mowie tu o takim
odejsciu "na niby" - po prostu przez kilka dni nie widzimy sie, nie dzwonimy
do siebie. Facetowi wydaje sie wtedy, ze jest wolny, niezalezny, ze kobieta
nie dominuje nad nim, a on moze robic, co chce. I nagle po kilku dniach
dochodzi do wniosku, ze bardzo juz teskni i pragnie zobaczyc swoja kobiete.
To jest taka sprezynka - gumka. Im dluzsza, tym dalej facet moze odejsc, ale
jeszcze szybciej wraca, bo ta gumka mocno rozciagnieta szybko sie kurczy.
Jak jest w waszych zwiazkach i jak sobie radzicie w takiej sytuacji?
Obserwuj wątek
    • Gość: T Re: facet na smyczy... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 03.02.05, 14:00
      teoria dobra i pewnie w praktyce sie sprawdza-tylko ze ja bym nie miala
      odwagi..probowalam juz tak nie raz i szłam w zaparte ze sie nie odezwe pierwsza-
      i co?i za telefon łapałam -tlumaczylam sie z jego grzechow i jego tlumaczylam
      ze pewnie powiedzial tak bo..albo ze... itd itp..gupia jestem i tyle ale serio-
      NIE POTRAFIE:(nauczysz?
      • Gość: ala Re: facet na smyczy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.05, 14:05
        chyba nie bardzo cie tego naucze, bo sama ledwie daje sobie z tym rade...
        Niestety.
        Ale milo poczytac, ze nie jestem sama. :)
    • annique1 Re: facet na smyczy... 03.02.05, 14:00
      Chyba czytałam o tym w Bridet, haha:) Jak ma odejść- odejdzie. Jak facetowi
      przestanie zależeć, a po kilku dniach spodoba mu się wolność- i tak nie wróci;-)
      • Gość: Kasica Re: facet na smyczy... IP: *.ecofis.de 03.02.05, 14:01
        Moj domowy sposob na niedzwonienie w takich wypadkach: zaloz rekawice do garow.
        Ja to na serio mowie.
        • Gość: me Re: facet na smyczy... IP: 217.153.88.* 03.02.05, 14:20
          Ja zauwazylam, ze jest jeden kolega, ktory jakos 'wraca', to wszystko. Czasem
          dzownie pierwsza, ale tez i do chlopaków do których nie wzdycham. Pogodziłam się
          z myślą, że może niekoniecznie muszę mieć tego jednego jedynego. Troche takie
          podejście ułatwia mi życie - nie zazdroszczę innym juz tak jak kiedyś.
    • Gość: renia Re: facet na smyczy... IP: *.supernet.pl 03.02.05, 14:10
      ja wolę takich metod nie stosować, bałabym się że już nie wróci, powtarzam
      sobie że nie zadzwonię, nie napisze a i tak dzwonię i ryczę noacami za NIM i
      wiem ze bez niego wszystko by mi sie zawaliło.
      • Gość: annique Re: facet na smyczy... IP: *.speed / 217.153.209.* 03.02.05, 14:18
        A jak dzwonisz i piszesz to wraca?????? Mi się wydaje, ze to tylko odwlekanie
        decyzji-co ma zrobić i tak zrobi
    • Gość: smarty Re: facet na smyczy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 14:40
      Myślę, że tam, gdzie ludzi łączy coś autentycznego, nie ma miejsca na
      manipulacje. Ja bym ich nie stosowała. Poza tym ta smycz brzmi okropnie.
      • Gość: Kasica Re: facet na smyczy... IP: *.ecofis.de 03.02.05, 14:44
        smarty, zupelnie sie z toba zgadzam. Mi sie jednak zdazylo, ze dopiero jak
        chlopa odposcilam, przegnalam i odrzucilam, to wrocil odkrywszy swoje
        autentyczne uczucia - i teraz juz mozna bez manipulacji. ale to i tak od
        przypadku do przypadku jest inaczej.
    • veja Re: facet na smyczy... 03.02.05, 14:46
      No ale w takim razie zakładamy, ze można facetowi nie pozwolić odejść? Jak? Według mnie jeśli chce to i tak odejdzie. Chyba, że chodzi o sytuacje, czegoś w rodzaju fochów, czyli facet manipuluje, straszy, że odejdzie by coś uzyskać. Jeśli ewidentnie nie ma racji, to trzeba to zignorować, to szybko przestanie straszyć, skoro nie daje to efektów. Jeżeli chodzi o coś ważnego, co jest dla nas i niego ważne, to trzeba negocjować.
      Takie jest mniej więcej moje zdanie. Co tym sądzicie? W każdym razie mój mąz nigdy mnie odchodzeniem nie straszył, bo bym mu ze złości, że mnie tak niepoważnie traktuje powiedziała: droga wolna.

      veja
    • Gość: lisek Re: facet na smyczy... IP: *.icpnet.pl 03.02.05, 14:49
      A ta porada to wprost z mężczyzn z Marsa i kobiet z Wenus. Wiem, bo czytałam;)
      Najpierw patrzyłam z pogardą na półkę, na której siostra umieściła tę
      książeczkę, a kiedyś - w akcie desperacji - przeczytałam. I choć nie
      podejrzewałabym się nigdy o to, że to napiszę: polecam, niegłupie. (Choć dużo
      czasu zajęło mi przezwyczajanie się do sposobu pisania, nie lubię, jak ktoś do
      mnie tak pobłażliwie i dziecinnie)
    • Gość: wiruska Re: facet na smyczy... IP: *.devs.futuro.pl / *.devs.futuro.pl 03.02.05, 15:14
      to bardzo dobry sposób. Wszystkim polecam.
    • pimpek_sadelko Re: facet na smyczy... 03.02.05, 15:33
      nawet moja stara kochana suka lata luzem. nie wie co to jest smycz. ma raj;)
    • Gość: kohol Re: facet na smyczy... IP: *.crowley.pl 03.02.05, 15:34
      W moim związku niegdy czegoś takiego nie było. Wydaje mi się, że mamy na tyle
      wglądu w siebie, ze nam się nic nie "wydaje". Wiadomo, jak rozstajemy się na
      dłużej, to tęsknimy - to chyba normalne. A jak chcemy od siebie odpocząć - to
      co za problem - na przykład wyganiam go na niewykorzystany urlop w góry.
      I żadne tam Marsy i Wenusy, normalna sprawa nas obojga :)
    • Gość: vesna Re: facet na smyczy... IP: *.torun.mm.pl 03.02.05, 19:07
      :) Na szczęście mój facet chyba niewiele wolności potrzebuje, bo nawet jak
      milczę to rzadko wytrzymuje bez odzywanie się dłużej niż jeden dzień ;)
      Jesteśmy razem rok, nie wiem, co będzie dalej, ale manipulować nim nie muszę ;)
      Choc to skuteczny sposób, ale cholernie trudny. Bo kobiecych nerwów, lęków i
      podejrzeń nie ukoi :( Trudno wytrzymać, bo 100% pewności, że wróci to nigdy nie
      ma. A my przecież lubimy wiedziec wszystko od razu...
      • Gość: Tomcio Co za bzdety!!! IP: *.block.alestra.net.mx 04.02.05, 08:34
        a portret psychologiczny takiej kobiety
        Ja bym jej dał na smyczy
        co za prewersja tak z tym sikaniem:))))))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka