super.kinia
17.02.05, 19:49
mialam dzis naprawde okropny dzien, ale takiej masakry juz dawno nie
przezylam.
Zle sie dzis czulam do tego stopnia, ze nie mialam sily ruszyc sie z łózka,
do lekarza niestaty musialam pojechac kominikacja miejską, wiadomo ferie -
wiec zatłoczone autobusy i tramwaje dziecialami i emerytami co ciekawe. Hm
czy oni tez mają ferie??? czułam sie na prawde zle - mam przewiane narki i
kręgosłup - nie nie mosze kurtki nerkówki, tylko płaszcz do kolan. Ból jak
nie wiem co, wsiadam do tramwaju i stalam dokladnie przy drzwiach wiec jak
tylko wyszli ludzie, probowalam wejsc, ale w tym momencie dziarski dziadek
odepchnął mnie i wpycha sie na chama do tramwaju. Bardzie zle sie czulam i
nie mialam sily stac i nie musze tu chyba ukrywac ze zalezalo mi na miejscu
siedzącym, a staruszek zaczął swoją litanię: " jaka ta młodzież niewychowana,
co za chamstwo, zwierzyniec a nie ludzie, byldło, gó..ara jedna....." nie
usiadlam wiec, struszek tez nie usiadl bo drogę do miejsca zadorodziła mi nie
mniej nobliwa starsza pani. Panu odpowiedzialam ze "młodzież chamska ale
płaci podatki na wasze emerytury i kupuje bilety zebyście mogli jeździc za
darmo" emeryt zaczął znow od szeregu inwektyw pod moim adresem, az tramwaj
zatrzymal sie na przystanku i wyszedł! Wsiadł tylko na 1 przystanek i robi mi
awanture o wolne miejsce i o to kto ma pierwszy wejsc do tramwaju. Boże
widzisz i nie grzmisz....
druga sutuacja: w przychodni: mam wizytę o 14.25, wchodze do poczekalni i
pytam sie na którą mają pozostali zeby wiedziec za kim mam wejsc. Pytam i
czisza. Pytam jeszcze raz -
-odp."a o co sie rozchodzi"
ja - jaki teraz wszedl numerek?
babcia - a jaki pani?
ja- a kto z panstwa czeka do doktor X?
babcia - no moze i ktoś czeka...
ja - ale kto?
babcia - no tu pan.(i wskazuje faceta - wszyscy w przedziale wiekowym 65-100)
ja- (do faceta) na którą pan ma?
facet - na 13 z minutami ...
ja- ale na 13 z iloma bo to istotne czy 13.12 czy 13.48
facet - a co to za różnica jak i tak jest opoznienie.....
normalnie nie mialam sily znimi dyskutowac, jakby nie mogli powiedziec kto ma
na jaką godzine i kto jest po kim.
czekam w tej potwornej poczekalni i widze ze przychodzi mama mojej kolezanki
z dziecinstwa - ona miala wizytę o 14 ale wlasnie przyszla umowic sie do
innego lekarza, wiec zrezydnowala z 14. Ide wiec do recepcji (w ktorej nie
pracuje recepcjonistka tylko pielegniary brrr) i mowie zeby mnie przepisala z
14,25 na 14 bo jest wolne miejsce ( a bylo jud dobrze po 15 - uwielbiam
opóźnienia), a ta na to:"nie bo nie ma wolnego o 14"
ja- jak nie ma, jak jest
pielegniarka -nie ma i tyle
ja- ale wiem ze jest
p- mowie ze nie, to znaczy nie
ja- ale jest i ja chce i wiem ze jest wolne, bo jedna pani zrezygnowala
p- a skąd wiesz? ( powinna powidziec per pani...)
ja- wiem i juz i chce sie przepisac
p- ale nie ma bo moja córka byla na 14 i juz wyszla
ja- jak mogla byc na 14, aj jeden facet ma na 13,36 i jeszcze nie wszedł???
jak pani bedzie miala prywatna klinike to pani córka bedzie chodzic, kiedy
bedzie chciala, a teraz ja chce ten numerek
pani pielegniarka (boze jak ja nienawidzie pielgniarek od dzis) zaczela
wrzeszcec na cały budynak ale dala mi ten numerek.
Ide z coraz wiekszym bólem i mowie ze mam na 14 - wiec teraz wchodze, wiec ci
bogobojnu emeryci zaczeli wrzeszczec - "na tak jak ma sie znajomosci to sie
zmienia numerki, gów.. jedna "
puszczalam to mimo uszu, bo juz na prawde sie zle czulam, jak weszlam to "pan
emeryt" nazwal mnie "kur... ", powiedzial to przy moim chlopaku, ktory czekał
na mnie w poczekalni. Reszty nie chcilam mi mój mezczyzna powtórzyc, ale jak
wychodzilam padl komentarz -"taka gów.. to na co ona moze chorowac, nie to co
starzy ludzie...."
dodam tylko ze jestem po operacji woreczka zółciowego, mam wrzody, chorą
trzustkę, perspektywę zycią z cukrzycą a teraz jeszcze problemy z kręgosłupem.
I jak ja mam szanowac starszych ludzi?
troche to długie, ale jestem dzis strasznie sfrustrowana.