Dodaj do ulubionych

od 2 lat zdradzam swoją żonę

18.02.05, 13:45
od 7 lat jestem żonaty, od 2 lat zdradzam żonę. obecnie już z 3 partnerką
jestem od 8 miesięcy. jakoś nie mam wyrzutów sumienia. moja żona poprostu o
mnie nie dba. ciągle ma tylko pretensje i roszczenia. uważa, że jak wyszła za
mąż to wszystko się jej należy, a ona nic nie musi się starać. ostatnio na
interii i w GW czytałem o wierności. po sobie wiem, że gdy kobieta zabiega o
swojego męża, że coś się jej chce robić nie musi się bać. od dawna nie
słyszałem choćby "kochanie", nie zaznałem czułości, troski. a jęczenie mam
codziennie tak sobie myślę, że gdyby moja żona nie była tak leniwa i zepsuta
przez te feministyczne brednie, nie musiałbym szukać seksu, czułości i
bliskości u innych. nie jestem bez winy, ale nie czuję się winnym,
przynamniej nie tylko ja. jednocześnie zależy mi na niej, inaczej bym
odszedł. mamy dziecko to też powstrzymuje od radykalnych decyzji. może ciągle
się łudzę, że mimo wszystko jeszcze jakoś się to ułoży. w takiej sytuacji
jest wielu facetów. ich "żony" to oczywiście "biedne ofiary" - przynamniej w
oczach nie których pacanów. ale mi ich nie żal. one same pchają swoim
egoizmem i lenistwem mężów w ramiona innych, lepszych, bardziej zaradnych
życiowo kobiet.
Obserwuj wątek
    • macho30 Re: od 2 lat zdradzam swoją żonę 18.02.05, 13:47
      A czy ty zabiegałeś o nią , czy nie zaniedbałeś jej , czy zrobiłeś coś aby ona
      poczuła zainteresowanie z twojej strony i odwdzięczyła się tym samym...Ty też
      pewnie masz już rogi...
      • kleofas12 Re: od 2 lat zdradzam swoją żonę 18.02.05, 14:00
        rozmowy tu nic nie dają. szybko o tym co powie zapomina i robi swoje. nie sądzę
        by ona miała kogoś. jeżeli chodzi co o to, to dbam o nią, pod każdym względem,
        seksu,czułośc itp. ale ona uważa, że to się jej należy, a ona już nic od siebie
        dawać nie musi. skoro jest żoną i matką. naogląda sie tych feministycznych
        bzdetów i to ją tylko utwierdza, że ma rację. ja ropbię to co robię, i wiem, że
        gdbyby nie taka postawa mojej żony nigdy bym jej nie zdradził.
    • Gość: Lukas Re: od 2 lat zdradzam swoją żonę IP: *.core.lanet.net.pl / *.1.core.lanet.net.pl 18.02.05, 13:52
      rozumiem Ciebie, choć ja nie mam odwagi zdradzić własnej żonki. nie mogę odejść
      bo wpojono we mnie poczucie lojalności i odpowiedzialności. a wiem, żem
      ojazona - obencie bez pracy - nie poradziłaby sobie. ale czuję się podobnie jak
      ty. moja żona czyni tylko wyrzuty, uważa, że w obecnym świecie to tylko facet
      ma obowiązki. powodzenia, moze jakoś ci sie ułoży
    • ligia3 jesteś męską świną 18.02.05, 14:04
      sama jestem mężatką od 5 lat i gdyby mój facet tak robił, obciełabym mu...,
      jesteś szowinistyczną męską świną!mam nadzieję, że kiedyś ona Cię przyłapie i
      dostaniesz za swoje!



      kleofas12 napisał:

      > od 7 lat jestem żonaty, od 2 lat zdradzam żonę. obecnie już z 3 partnerką
      > jestem od 8 miesięcy. jakoś nie mam wyrzutów sumienia. moja żona poprostu o
      > mnie nie dba. ciągle ma tylko pretensje i roszczenia. uważa, że jak wyszła za
      > mąż to wszystko się jej należy, a ona nic nie musi się starać. ostatnio na
      > interii i w GW czytałem o wierności. po sobie wiem, że gdy kobieta zabiega o
      > swojego męża, że coś się jej chce robić nie musi się bać. od dawna nie
      > słyszałem choćby "kochanie", nie zaznałem czułości, troski. a jęczenie mam
      > codziennie tak sobie myślę, że gdyby moja żona nie była tak leniwa i zepsuta
      > przez te feministyczne brednie, nie musiałbym szukać seksu, czułości i
      > bliskości u innych. nie jestem bez winy, ale nie czuję się winnym,
      > przynamniej nie tylko ja. jednocześnie zależy mi na niej, inaczej bym
      > odszedł. mamy dziecko to też powstrzymuje od radykalnych decyzji. może ciągle
      > się łudzę, że mimo wszystko jeszcze jakoś się to ułoży. w takiej sytuacji
      > jest wielu facetów. ich "żony" to oczywiście "biedne ofiary" - przynamniej w
      > oczach nie których pacanów. ale mi ich nie żal. one same pchają swoim
      > egoizmem i lenistwem mężów w ramiona innych, lepszych, bardziej zaradnych
      > życiowo kobiet.
    • kajetanb52 Re: od 2 lat zdradzam swoją żonę 18.02.05, 14:09
      Kopa jej w dupę i za drzwi, co się nad nią litujesz??
      • trymand Re: od 2 lat zdradzam swoją żonę 18.02.05, 14:12
        podobnie jak kleofas jestem w zwiażku z inna. ale to nie takie proste aby z
        zoną postąpić jak mówisz. nawet z leniwą i ciagle majacą pretensje.

        kajetanb52 napisał:

        > Kopa jej w dupę i za drzwi, co się nad nią litujesz??
      • ligia3 Re: od 2 lat zdradzam swoją żonę 18.02.05, 14:18
        mam nadzieję że twojazona da ci kopa w dupsko i polecisz za drzwi!!!

        kajetanb52 napisał:

        > Kopa jej w dupę i za drzwi, co się nad nią litujesz??
        • kajetanb52 Re: od 2 lat zdradzam swoją żonę 18.02.05, 18:27
          A niech daje, ja sobie bez niej doskonale poradzę, zobaczymy jak jej pójdzie
          beze mnie.
          • asta-lavista Re: od 2 lat zdradzam swoją żonę 21.02.05, 13:30
            He, he żebyś się pewnego pięknego dnia nie zdziwił. Dalej nie nie rozumiem w
            jaki spoósb Twoja żona o Ciebie nie dba, że musiałeś sobie poszukać kochanki?
            Idąc Twoim tokiem myślenia to ja też nie dbam o swojego faceta, nie gotuję, nie
            piorę a z pracy wracam po 10-12 godzinach.
    • trymand Re: od 2 lat zdradzam swoją żonę 18.02.05, 14:11
      rozumiem cię lepiej niż ktokolwiek bo jestem w identycznej sytuacji. ale miałem
      więcej niż ty partnerek. moja żona podobnie jak twoja nic dodac nic ująć.



      kleofas12 napisał:

      > od 7 lat jestem żonaty, od 2 lat zdradzam żonę. obecnie już z 3 partnerką
      > jestem od 8 miesięcy. jakoś nie mam wyrzutów sumienia. moja żona poprostu o
      > mnie nie dba. ciągle ma tylko pretensje i roszczenia. uważa, że jak wyszła za
      > mąż to wszystko się jej należy, a ona nic nie musi się starać. ostatnio na
      > interii i w GW czytałem o wierności. po sobie wiem, że gdy kobieta zabiega o
      > swojego męża, że coś się jej chce robić nie musi się bać. od dawna nie
      > słyszałem choćby "kochanie", nie zaznałem czułości, troski. a jęczenie mam
      > codziennie tak sobie myślę, że gdyby moja żona nie była tak leniwa i zepsuta
      > przez te feministyczne brednie, nie musiałbym szukać seksu, czułości i
      > bliskości u innych. nie jestem bez winy, ale nie czuję się winnym,
      > przynamniej nie tylko ja. jednocześnie zależy mi na niej, inaczej bym
      > odszedł. mamy dziecko to też powstrzymuje od radykalnych decyzji. może ciągle
      > się łudzę, że mimo wszystko jeszcze jakoś się to ułoży. w takiej sytuacji
      > jest wielu facetów. ich "żony" to oczywiście "biedne ofiary" - przynamniej w
      > oczach nie których pacanów. ale mi ich nie żal. one same pchają swoim
      > egoizmem i lenistwem mężów w ramiona innych, lepszych, bardziej zaradnych
      > życiowo kobiet.
      • ligia3 Re: od 2 lat zdradzam swoją żonę 18.02.05, 14:29
        oj wy biedni faceci!a ty sie choć strałeś żonę zrozumieć? pewnie to ona tyra i
        utrzymuje dom, a ty tylko byś chciał aby Ciebie nniańczyła?

        trymand napisał:

        > rozumiem cię lepiej niż ktokolwiek bo jestem w identycznej sytuacji. ale
        miałem
        >
        > więcej niż ty partnerek. moja żona podobnie jak twoja nic dodac nic ująć.
        >
        >
        >
        > kleofas12 napisał:
        >
        > > od 7 lat jestem żonaty, od 2 lat zdradzam żonę. obecnie już z 3 partnerką
        >
        > > jestem od 8 miesięcy. jakoś nie mam wyrzutów sumienia. moja żona poprostu
        > o
        > > mnie nie dba. ciągle ma tylko pretensje i roszczenia. uważa, że jak wyszł
        > a za
        > > mąż to wszystko się jej należy, a ona nic nie musi się starać. ostatnio n
        > a
        > > interii i w GW czytałem o wierności. po sobie wiem, że gdy kobieta zabieg
        > a o
        > > swojego męża, że coś się jej chce robić nie musi się bać. od dawna nie
        > > słyszałem choćby "kochanie", nie zaznałem czułości, troski. a jęczenie ma
        > m
        > > codziennie tak sobie myślę, że gdyby moja żona nie była tak leniwa i zeps
        > uta
        > > przez te feministyczne brednie, nie musiałbym szukać seksu, czułości i
        > > bliskości u innych. nie jestem bez winy, ale nie czuję się winnym,
        > > przynamniej nie tylko ja. jednocześnie zależy mi na niej, inaczej bym
        > > odszedł. mamy dziecko to też powstrzymuje od radykalnych decyzji. może ci
        > ągle
        > > się łudzę, że mimo wszystko jeszcze jakoś się to ułoży. w takiej sytuacji
        >
        > > jest wielu facetów. ich "żony" to oczywiście "biedne ofiary" - przynamnie
        > j w
        > > oczach nie których pacanów. ale mi ich nie żal. one same pchają swoim
        > > egoizmem i lenistwem mężów w ramiona innych, lepszych, bardziej zaradnych
        >
        > > życiowo kobiet.
        • Gość: kiss Re: od 2 lat zdradzam swoją żonę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.05, 18:47
          ligia ty jesteś na amfie czy co? Ligia Polskich Rewolucji. Niezły schiz
        • Gość: julia Re: od 2 lat zdradzam swoją żonę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.05, 18:52
          odpowiada ci ten układ bo masz w domu gospodynię domową ,a uciechy znajdujesz
          gdzie indziej, a ona coraz bardziej gdera bo jej nie kochasz
    • mari_paz Re: to po co jesteś żoną? 18.02.05, 17:27
      po prostu się rozwiedź....a może jeszcze fikasz na boku a żona Ci pierze
      skarpetki? Tak wygodniej, to pewne...bo nie sadzę,zeby to robiła kochanka;)
    • kobieta_po_przejsciach Re: od 2 lat zdradzam swoją żonę 18.02.05, 17:45
      wszystko dobrze, tylko po co zyc w klamstwie? i czy wlasciwie mowiles zonie, ze
      jest ci z nia zle i dlaczego? wysil sie moze troche.
    • Gość: wiruska Re: od 2 lat zdradzam swoją żonę IP: *.devs.futuro.pl / *.devs.futuro.pl 18.02.05, 19:16
      fajnie.
    • Gość: bracunia Re: od 2 lat zdradzam swoją żonę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 16:31
      zastanów sie dobrze co robisz.ojciec mojego chlopaka tez mial kochanke w lipcu odszedl do niej...ale pomysl co powie twoje dziecko jezeli kiedys sie o tym dowie???wtedy bedziesz mogl tego naprawde zalowac kiedy twoje dziecko sie ciebie wyrzeknie.przeprowadz powazna rozmowe z zona...sa przeciez specjalistyczne poradnie...pamietaj ze rozmowa jest najlepsza na wszystke bolaczki...a dzieki niej mozna wszystko naprawic
    • sol_bianca Re: od 2 lat zdradzam swoją żonę 19.02.05, 17:16
      > codziennie tak sobie myślę, że gdyby moja żona nie była tak leniwa i zepsuta
      > przez te feministyczne brednie, nie musiałbym szukać seksu, czułości i
      > bliskości u innych

      Przez KTÓRE KONKRETNIE feministyczne brednie? Bo nie słyszałam że marudzenie,
      pretensje i lenistwo są wymagane przez feminizm. Więc co?
    • Gość: DO KLEOFASA Re: od 2 lat zdradzam swoją żonę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 17:36
      a ile lat ma twoja kochanka? Bo jesli jest sporo mlodsza, to nie szukasz
      wiekszej czulosci a po prostu latasz za mlodymi dupami, co swiadczy o twojej
      emocjonalnej niedojrzalosci. Jesli jest w twoim wieku, to twoje postepowanie
      przez brak czulosci ze strony zony jest uzasadnione.
      • Gość: mrowka Re: od 2 lat zdradzam swoją żonę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 19:27
        Moim zdaniem próbujesz się usprawiedliwiać, bo wiesz, że robisz źle.
        Poprostu nie jestes stały w uczuciach (masz już 3 kochankę i pewnie nie
        ostatnią) i nie dorabiaj do tego żadnej ideologii.
        Sama jestem mężatką i wiem, że można wiele razem naprawić, tylko trzeba tego
        chcieć.
        Twój staż małżeński nie jest aż taki długi, żeby Twoja żona tak radykalnie się
        zmieniła. Zastanów się co Cię w niej urzekło i spróbuj ponownie to w niej
        odkryć. Powinniście też więcej rozmawiać.
        Jeżeli jednak po jakimś czasie oboje stwierdzicie, że już nic Was nie łączy, to
        myślę, że nie ma sensu tego ciągnąć, nawet ze względu na dziecko.

        Pozdrawiam, Mrówka
      • Gość: tratatata Re: od 2 lat zdradzam swoją żonę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.02.05, 18:15
        Najlepiej wyjśc z założeniania, że zona jest kryształowa a mąz lata za młodymi
        dupami.
        Ale zycie nie jest takie proste - kiedys byłam kochanka faceta, który był
        młodszy ode mnie o 2 lata, a jego zona o 6.
        Zreszta obiektywnie patrząc była ona fizycznie atrakcyjniejsza.
        Ale widac to nie wystarczy do szczęścia.
        I gdyby nie to, ze u ich dziecka w 4 roku zycia ujawniła sie choroba, która
        powoduje że dziecko do końca zycia będzie wymagało opieki - czyli jedno
        pracuje, a drugie jest w domu non stop i rozwód w tej sytuacji nie wchodził w
        grę to zona by juz dawno była byłą zona.
        I nie było tu mydlenia oczu typu " bo ona sobie sama nie poradzi" - z nim i
        jego rodziną znam sie od dziecka, gdy się ożenił zamieszkal 3 klatki dalej,
        przyjażnił sie z moim bratem wiec miałam ich "na bieżaco". Do tego sama
        załatwiałam klinike dla jego dziecka.
        Więc nie uogólniajmy i nie przyjmujmy za pewnik opowieści o kryształowych
        zonach i niedojrzałych facetach szukających rozrywki przy młodych dupach bo w
        zyciu nie wszystko jest proste i czarnobiałe.
    • andapka Re: od 2 lat zdradzam swoją żonę 19.02.05, 21:14
      w sumie , chyba jestes idiota a raczej napewno! Zawsze mezczyzni sie tlumacza
      ze sie nie rozwiada bo maja dziecko, no a czy ono teraz bardzej nie cierpi??
      myslkisz ze jak sie dowie bedzie cacy?? chyba sobie z tego sprwy nie zdajesz,
      chya ktos mial racje piszac ze mam znalesc cos co cie kiedys w zonie
      pociagalo;) a czy ona jest taka zla w lozku ze masz jeszce inne partnerki?? a
      moze wogule tamte sa tez duchowo z toba zlaczone niz tylko sex??
      • Gość: Lukas Re: od 2 lat zdradzam swoją żonę IP: *.core.lanet.net.pl / *.1.core.lanet.net.pl 20.02.05, 22:40
        feministyczna gadka. czy nie widzisz że to żona kleofasa jest winna? on nie ma
        wyjścia i ja go rozumiem i popieram. zona powonna dbać o męża, ajak nie dba
        cóż, nie zali mi takiej
    • Gość: do Romeo Re: od 2 lat zdradzam swoją żonę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.02.05, 17:56
      po 7 latach dzisiejsza Julia też będzie nieznośna jak żona , tylko on nadal
      piękny, młody i pragnący brać garściami ( jak mu się podaje gotowe ). Trzeba
      być chłopem nie chłopczykiem.
    • Gość: Żona Re: od 2 lat zdradzam swoją żonę IP: *.itpp.pl 21.02.05, 01:03
      Drogi Faceciku! Daj sobie spokój z marudzeniem na temat Twojej Fatalnej żony.
      Twoje małżeństwo nie istnieje i nie masz pojęcia co to takiego. Najlepiej wróć
      do mamusi- ona Cię utuli, nakarmi i przyczesze grzywkę jak będziesz szedł do
      kolejnej kochanki. Nie jestem złośliwa- po prostu taki wariant dla Ciebie
      będzie idealny. Dla Twojej żony też. Jeszcze nie jest stara i może sobie ułożyć
      życie z kimś kto będzie z nią "cały". Głównie emocjonalnie. Przemyśl dokładnie
      co jest skutkiem a co przyczyną. Kto pierwszy przestał być obecny w Waszym
      związku. Jeśli dojdziesz do wniosku, że to żona- to pewnie ona Cię też już nie
      kocha i od dawna jest otwarta na nową znajomość a może już się stało... Kobiety
      nie zaniedbują facetów których kochają. Ot- po prostu.
      • kleofas12 Re: od 2 lat zdradzam swoją żonę 21.02.05, 07:54
        jasne typowa feministyczna gadka. wspólnota jajników. ja jestem nie dojrzały a
        ona to ok? co ty bredzisz? masz chyba nie pokolei w głowie, a feminizm chyba
        cłąkiem ci rozum odebrał. to ona jst winna, jejs lenistwo i to że o mnie nie
        dba. a tegadki żałosne o mamusi zachowaj dla siebiew dzieciaku. nie umiesz
        dyskutować, jak ktoś ma inny pog,lą niż twój frmina domina to zaraz atakujesz.
        przestań te brdnie uskuteczniać że tylko facet jest winny. to kłamstwo i tyle.

        Gość portalu: Żona napisał(a):

        > Drogi Faceciku! Daj sobie spokój z marudzeniem na temat Twojej Fatalnej żony.
        > Twoje małżeństwo nie istnieje i nie masz pojęcia co to takiego. Najlepiej
        wróć
        > do mamusi- ona Cię utuli, nakarmi i przyczesze grzywkę jak będziesz szedł do
        > kolejnej kochanki. Nie jestem złośliwa- po prostu taki wariant dla Ciebie
        > będzie idealny. Dla Twojej żony też. Jeszcze nie jest stara i może sobie
        ułożyć
        >
        > życie z kimś kto będzie z nią "cały". Głównie emocjonalnie. Przemyśl
        dokładnie
        > co jest skutkiem a co przyczyną. Kto pierwszy przestał być obecny w Waszym
        > związku. Jeśli dojdziesz do wniosku, że to żona- to pewnie ona Cię też już
        nie
        > kocha i od dawna jest otwarta na nową znajomość a może już się stało...
        Kobiety
        >
        > nie zaniedbują facetów których kochają. Ot- po prostu.
        • Gość: Żona Re: od 2 lat zdradzam swoją żonę IP: *.lukas.com.pl 21.02.05, 09:07
          Czy Ty siebie słuchasz? Napisz dokładnie co to znaczy, że jesteś zaniedbany...
          masz dziurę na kolanie? jesteś obsmarkany? nikt Cię nie zaprowadził do
          fryzjera? czy nie dostałęś podwieczorku? Ja tego nie rozumiem co to znaczy, że
          jesteś zaniedbany?!? Ja tylko widzę, że masz roszczeniowy stosunek do żony. I
          wiem, że nie jesteś uczciwy. Uczciwy człowiek dla którego związek nie spełnia
          oczekiwań, przeprowadza rozmowy, ew. idzie na terapię, a jak to nie daje
          rezultatu to po prostu kończy związek. I DOPIERO WTEDY ZACZYNA NASTĘPNY!!!!
          kapujesz?- nie oszukuje!!!! Ja mam 41 lat i jestem żoną od 18- tu lat. Więc
          wiem co to jest małżeństwo w przeciwieństwie do Ciebie. A Twój problem jest
          taki, że NIGDY się nie dowiesz. Najpierw dorośnij.
    • diabel.tasmanski a twoja żona dopiero od roku 21.02.05, 01:05
      • Gość: .................. Re: a twoja żona dopiero od roku IP: *.dialup.sprint-canada.net 21.02.05, 01:26
        Ja swojej nie zdradzilem i nie zamierzam. Jednak rozumiem autora postu.
        Kto wie jakbym postapil gdyby moja zona byla "inna", tzn. feministyczna
        w stosunku do mnie, nie baczac na moje potrzeby, bez zaangazowania w
        nasze obopolne dobro,rozumiejaca tylko i w wiekszosci siebie, bez
        potrzeby kompromisu z racji jak napisales, ze mezczyzna powinien czy
        musi................itd.itp. Zreszta, tak siedze i sobie stukam, ale mysl
        mi go glowy juz przyszla i to raczej niepodwazalna. Do takiego stanu
        swojej kobiety poprostu by mnie nie stac bylo dopuscic. Nie po to ja
        kocham od samego poznania (nie taka ja poznalem) by ja dzisiaj zdradzac
        dla opisanych powodow.
        • midorii Re:ty kanadyjczyk)) 21.02.05, 01:28
          ktora to jest u was godzinka?
        • midorii Re: a tak wogole 21.02.05, 01:31
          to jest jakas ostatnio moda na zdrady,mam wrazenie ze model rodzinny sie gdzies
          zgubil.teraz ani kobiety ani faceci nie chca sie pobierac i zakladac rodzin,a
          jesli to czynia to zdradzaja sie nagminnie,Ponoc do 2030 ma nas byc o tyle
          mniej ile liczy sobie mieszkancow Warszawa.jak dla mnie to bez znaczenia ale..
          • Gość: szwajcarka Re: a tak wogole IP: 147.87.176.* 22.02.05, 16:49
            zdradzali sie zawsze tylko nigdy nie bylo to az tak jawne. wyjdz za twojego,
            ale badz przygotowana na wszystko
        • kleofas12 Re: a twoja żona dopiero od roku 21.02.05, 07:57
          masz rację. ale ja do niczego nie doprowadzalem. ona poprsotu jest leniwa,
          uważa że ona nie musi się starać bo jest "kobietą", "żoną" - musi tylko facet
          czyli ja. i tak większość leniwych kobiet w tym kraju tak myśli. popatrz na
          odpowiedzi. wiiny jest wg. tych oszołomionych feministek tylko facet. a leniwa
          nie dbajaca o zwiążek i męża to "biedna ofiara". to żałosne, ale po lekturze
          niekórych odpowiedzi taki wniosek mi się nasuwa

          Gość portalu: .................. napisał(a):

          > Ja swojej nie zdradzilem i nie zamierzam. Jednak rozumiem autora
          postu.
          > Kto wie jakbym postapil gdyby moja zona byla "inna", tzn. feministyczna
          > w stosunku do mnie, nie baczac na moje potrzeby, bez zaangazowania
          w
          > nasze obopolne dobro,rozumiejaca tylko i w wiekszosci siebie, bez
          > potrzeby kompromisu z racji jak napisales, ze mezczyzna powinien czy
          > musi................itd.itp. Zreszta, tak siedze i sobie stukam, ale
          mysl
          > mi go glowy juz przyszla i to raczej niepodwazalna. Do takiego stanu
          > swojej kobiety poprostu by mnie nie stac bylo dopuscic. Nie po to ja
          > kocham od samego poznania (nie taka ja poznalem) by ja dzisiaj
          zdradzac
          > dla opisanych powodow.
          • Gość: Lukas Re: a twoja żona dopiero od roku IP: *.core.lanet.net.pl / *.1.core.lanet.net.pl 22.02.05, 10:05
            Tu jest problem. Kobieta, zona obecnie nie chcę się starać, uważa że jej się
            wszystko należy itp. Ale nie ma co przesadzać. Nie wszystkie nasze zony tak
            myślą. Twoj jest rzeczywiście bezndziejna i dobrze Ci radzę wywal ją za dzwi.
            jest nic nie warta.
    • Gość: gorczyca Re: od 2 lat zdradzam swoją żonę IP: *.akron.wroc.pl / *.18.akron.wroc.pl 21.02.05, 09:16
      Wiesz, bo po prostu zdrada jest grzechem.
      Mnie by ten mały fakt powstrzymywał..
      • Gość: Lukas Re: od 2 lat zdradzam swoją żonę IP: *.core.lanet.net.pl / *.1.core.lanet.net.pl 21.02.05, 13:01
        no jest to fakt. ale z drugiej strony jego zonka sama do tego popchnęła swojego
        męża. poniekąd na to zasłuyżyła.
    • Gość: mężatka Re: od 2 lat zdradzam swoją żonę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.05, 13:06
      no i fajnie, bo ja też mam zamiar nawiązac sobie po kilkunastu latach
      kucharzenia, sprzatania i uslugiwania. wlasnie znalazl sie kandydat.
      tyoe ze ja, w przeciwienstwie do autora tego watku, ide na jakosc, nie na
      ilosc:))))
    • Gość: mm Re: od 2 lat zdradzam swoją żonę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.05, 13:07
      a one o ciebie dbaja czy dają ci du.py?
      idz sie leczyc z erotomanii...moze nie zasługujesz na to by dostac to co
      opisujesz...moze to z toba jest coś nie tak:>
    • kobieta_na_pasach gdyby moj maz znal sie na komputerze 21.02.05, 13:10
      bylabym na bank przekonana, ze to jego tekst. wiesz, nic nie ma w tym co
      napisales oryginalnego. tak zyje większosc malzenstw, ale panaceum na ich
      problemy na pewno nie sa w wiekszosci zdrady. a moze ona tez siedzi z toba z
      ilosci, bo wie, ze gdyby cie zostawila to bys zginął jak chlospki pies na
      jarmarku? a moze zwyczajniej - dla kasy? gdyby wiekszosc z was zeniąc sie nie
      szukala matki i kucharki, tylko normalnej zyciowej partenrki, nie musielibyscie
      pisac takich durnych tekstow w internecie.
      • Gość: mm Re: gdyby moj maz znal sie na komputerze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.05, 13:25
        brawo obierka:-)))
        jak czytam takie hujozy to mnie szlag trafia:-))
        • Gość: obierzyna Re: gdyby moj maz znal sie na komputerze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.05, 13:28
          ch..ozy, a moze podpuchy? bo to jest przerazajace, ze nastepne pokolenie mysli
          kategoriami swoich ojcow.
          • Gość: mm Re: gdyby moj maz znal sie na komputerze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.05, 13:32
            moze i podpucha a moze i nie....od pyty jest facetów co by chcieli miec
            posługaczke w domu....wiadomo jaka mać taka nać...tylko ze tu wzorcem jest
            papa:-))
            • kobieta_na_pasach Re: gdyby moj maz znal sie na komputerze 21.02.05, 13:37
              Gość portalu: mm napisał(a):

              > moze i podpucha a moze i nie....od pyty jest facetów co by chcieli miec
              > posługaczke w domu....wiadomo jaka mać taka nać...tylko ze tu wzorcem jest
              > papa:-))

              niekoniecznie, jak matka nie goni do roboty syna i wyrecza go to nawet wzor
              pracowitego ojca nic nie pomoze.
    • kobieta_na_pasach zal mi twojej zony 21.02.05, 13:13
      ona wytrzymuje z toba juz 7 lat, a inne odchodza juz po paru miesiacach....
    • Gość: Inka Re: od 2 lat zdradzam swoją żonę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.05, 14:07
      Jesteś EGOISTĄ!!!!!!!!!! Myślisz tylko o swojej dupie.Nie nawidzę takich
      facetów.
      • Gość: Lukas Re: od 2 lat zdradzam swoją żonę IP: *.core.lanet.net.pl / *.1.core.lanet.net.pl 21.02.05, 21:43
        a co myślisz o jego zonie? o tej beznadziejnej leniwej egoistce? przez którą
        jaj mąż musi szukać pociechy w ramionach innych kobiet? ja jemu współczuję, a
        jej mi nie żal, ma na co załsłużyła
    • Gość: plomien Re: od 2 lat zdradzam swoją żonę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.05, 10:22
      hmm...

      Czytając autora wątku, poczułem się jakbym czytał własną historie. Szkoda, że
      autor tego wątku nie wyjaśnił co ma na myśli pisząc "zaniedbuje", "leniwa" itp.
      Wtedy ten wątek byłby dość realistyczny i ważny.

      Postaram się opierając na własnym doświadczeniu napisać to co autor albo nie
      chciał, albo nie umiał napisać.

      NIE ZDRADZAM !!! To ważne dla WAS.

      Gdy poznałem moją żonę była piękną kobietą, z ambicjami, planami na przyszłość.
      Jest wykształconą osobą, ale....

      No właśnie - od ślubu, moja żona przestała lubić to co nas do siebie zbliżyło,
      szaleństwa erotyczne, zabawy w pubie, wyjścia do znajomych, wypad do kina itp.
      Moja żona przytyła 10 kg w ciagu roku. Rozmawiałem z nią niejednokrotnie.
      Prosiłem i błagałem, czasem żadałem. Zgadzała się ze mną, że zaniedbała się, że
      woli siedzieć w domu, seks jest raz na jakiś czas, bo wiecznie jest zmęczona,
      znudzona. Idzie do pracy, wraca z pracy, zajmuje się domem (sprząta itp),
      chociaż posiadamy mieszkanie, które celowo zostało zaprojektowane w sposób,
      pozwalający doprowadzić je do porzadku w 15 minut. W domu jest porządek, ład,
      ale moja żona znajduje sobie co chwilę inne zajęcie, przekładając rzeczy z
      jednego miejsca na drugie, wymyślając potrawy itp. Kiedyś powiedziałem jej, że
      zamiast tych obiadów i potraw wymyślnych, wolalbym zamówić pizze, zjeść ją przy
      świeczkach i wspólnie porozmawiać z nią, zabawić się. Bo wtedy nie mówiłaby mi,
      że jest zmęczona robieniem obiadu, porządkowaniem. Dochodzi do tego, że wstając
      rano, sprzątam szybko w domu, aby po przyjściu z pracy moja żona nie uznała, że
      jest bałagan i nie zaczęła sprzątać. Aby po przyjściu z pracy, wzięła np
      kąpiel, prysznic i poświęciła mi trochę swojego czasu.

      Należę do tych ludzi, którzy satysfakcje czerpią, gdy mogą komuś sprawić
      przyjemność kwiatek bez okazji, prezent bez okazji, kolacja ze świecami lub
      załatwienie czegoś co wiem, że się mojej żonie podoba, a co jest z jakiegoś
      powodu nieosiągalne, dla co niektórych.

      Niestety ciągle mam wrażenie, że moja żona mnie nie kocha. Gdy mówię, przytul
      mnie od tak, powiedz coś miłego - słyszę nie przesadzaj, nie czepiaj się,
      jestem zmęczona itp.

      Aktualnie moja żona wyjechała do rodziny (sprawy rodzinne), dzwoni do mnie non
      stop mówiąc, że tęskni, że kocha, że chce się kochać itp. Podobnie jak u autora
      wątku jestem pewien, że gdy wróci zapomni o tym co pisała. Bo tak było
      niejednokrotnie.

      Był moment, gdy... mogłem zdradzić. To było niekontrolowane - nie piję
      alkoholu, ale to była pewna ważna okazja. Byliśmy na imprezie, ja tego niestety
      neii pamiętam - przyznaję film mi się urwał. Pamiętam tylko późniejszą
      awanturę, ponoć lepiłem się w tańcu do jakieś laski i chciałem ją pocałować.
      NIE PAMIĘTAM tego. O dziwo moja żona powiedziała mi - "gdy Cię zobaczyłam
      myślałam, że Cie zabiję, ale zrozumiałam, że nienauczony jesteś alkoholu,
      wierzę, że nic nie pamietasz, bo zachowywałeś się jak naćpany. A najważniejsze -
      do tego momentu byłeś "święty". Byłeś nieskazitelny. Dlatego Ci wybaczam i
      chcę zapomnieć". I tak się stało. Piszę to dlatego, żeby pokazać wam jaki mam
      stosunek do żony. Pamiętajcie czytając to, że to kim stała się moja żona, było
      przed tym "wybrykiem" na imprezie.

      Wcześniej przed tym wydarzeniem - rozmawialiśmy wiele razy o tym, żeby poszła
      na aerobic, siłownie itp. Jeśli żona chciała sobie zrobic te drogą dietę co się
      jada zupki w proszku (nie pamiętam nazwy) wyraziłem zgodę. 3/4 zakupionych
      zupek itp leży do dziś. Ochota no odchudzanie odeszła. Moja żona nie dba o
      siebie, wiedząc, że tyje, narzekając na to, że nie ma co na siebie włożyć bo
      wszystko robi się małe, nic nie robi w tym kierunku aby to zmienić. Ciągle,
      narzeka, że źle się czuje, że jest zmęczona, a ja jej mówie idź do lekarza, do
      tego schudnij, bo przecież jak ma się nadwagę człowiek szybciej się męczy.

      Słyszę wtedy obietnice tak masz racje itp... a za dwa dni sytuacja sie
      powtarza, kupuje sobie słodkie "bo miałam ochotę".

      To jest ciężka sytuacja dla mnie. Nie uznajcie mnie za męskiego szowinistę.
      Moja żona była szczupła, wie i wiedziała, żę pociągają mnie kobiety szczupłe,
      zadbane. Sam jestem szczupły, dbam o siebie. Moja żona przestaje mnie pociągać.
      Kocham ją lecz pociąg fizyczny zanika. A seks jest dla mnie wążny, zresztą
      każdy związek opiera się w jakieś części na erotyce. Nie analizowałem swojego
      przypadku, gdy doszło do umizgów na tej imprezie, ale później zrozumiałem jedną
      rzecz, ta kobieta zainteresowała się mną, byłem dla niej atrakcyjny (wiem, że
      to dziecinne), ale ja też chcę się czuć pożadany, akceptowany, chcę widzieć, że
      żona chce coś dla mnie zrobić, że jestem dla niej ważny.


      Przepraszam długie fakt, ale starałem się być jak najlepiej zrozumiany.

      Kocham moją żonę, ale... związek chyli się ku upadkowi, i zdaję sobie sprawę,
      że to ja będę winny jeśli odejdę w przyszłości. Bo tak właśnie wygląda to na
      zewnatrz, nikt nie zna moich problemów, wszyscy myślą, że nam jest ze sobą
      dobrze. Nikt niczego nie zauważa.

      Pozdrawiam i czekam na kubły pomyj
      • wizadora Re: od 2 lat zdradzam swoją żonę 22.02.05, 12:51
        nie zamierzam wylewac na Ciebie zadnych pomyj ;-)
        moze dlatego, ze widzie tutaj sporo podobienstw do mojego zwiazku... z tym ze
        to moj mezczyzna nie bardzo chce dbac o to co jest miedzy nami.
        I dlatego jestem w stanie zrozumiec ze czasem zdrada moze byc w pewien sposob
        usprawiedliwiona. Jezeli ta druga strona nie wykazuje zadnych checi zeby
        zwiazek urozmaicic, dbac o to uczucie zeby namietnosc nie wygasla. Bardzo
        proste jest byc w super zwiazku przez pierwszy rok. Moze troche dluzej. My nie
        jestesmy malzenstwem ale jestesmy ze soba 9 lat. Mieszkamy razem od 3 lat i
        naprawde nic nie jest takie jak bym chciala. Kocham mojego faceta, naprawde bo
        jest swietnym czlowiekiem. Ale jasna cholera mnie bierze jak po pracy wraca
        zawsze potwornie zmeczony, kladzie sie przed telewizorem i zasypia. Zamieniamy
        doslownie pare slow. Ja tez pracuje, tez bywam zmeczona ale mysle ze na takich
        drobiazgach jak wspolne pogadanie, wypicie wina opiera sie zwiazek. A sex...
        szkoda gadac, raz w tygodniu pomimo moich wyraznych sugestii ze moze by
        czesciej.
        A poza tym Twoj post jest zupelnie inny od tego co napisal koles ktory zalozyl
        watek, kleofas czy jakos tak. Z jego strony to faktycznie jakas niedojrzalosc
        emocjonalna, zona zrzedzi, gdera, nie dba o mnie... jakis kosmos. Plomien, a
        moze Ty za bardzo nadskakujesz swojej zonie? Moze potrzebna jest jakas terapia
        wstrzasowa i wszystko wroci do normy? zycze Ci tego i pozdrawiam cieplo
        • kleofas12 Re: od 2 lat zdradzam swoją żonę 22.02.05, 13:03
          sama jesteś niedojrzała. mój wątek jest jasny. nie jestem typem masochisty jak
          ten powyżej. ty oczywiście zakładasz że tylko facet jedst be. jestem dojrzałym
          i normalnym facetem. i nie czuję się winny temu, że zona nie umie stawić
          obowiazkom. tak- to nei tylko branie kasy po wypłacie. nie czuję się winny,
          próbowałem z nią rozmwiac nie raz, zawsze bez rezultatu, gadką "że sie
          czepiam". fakt, ze mimo wszystko zależy mi na niej, bo inaczej dawno bym sie
          jej pozbył. próbuję, ale nie będę tego robił bez końca. chce ci powiedzieć, że
          to nie tylko mąż ma oboewiazki, zony też, tylko nie umieją się zn ich
          wywiązywać, przynamnniej moja.

          wizadora napisała:

          > nie zamierzam wylewac na Ciebie zadnych pomyj ;-)
          > moze dlatego, ze widzie tutaj sporo podobienstw do mojego zwiazku... z tym ze
          > to moj mezczyzna nie bardzo chce dbac o to co jest miedzy nami.
          > I dlatego jestem w stanie zrozumiec ze czasem zdrada moze byc w pewien sposob
          > usprawiedliwiona. Jezeli ta druga strona nie wykazuje zadnych checi zeby
          > zwiazek urozmaicic, dbac o to uczucie zeby namietnosc nie wygasla. Bardzo
          > proste jest byc w super zwiazku przez pierwszy rok. Moze troche dluzej. My
          nie
          > jestesmy malzenstwem ale jestesmy ze soba 9 lat. Mieszkamy razem od 3 lat i
          > naprawde nic nie jest takie jak bym chciala. Kocham mojego faceta, naprawde
          bo
          > jest swietnym czlowiekiem. Ale jasna cholera mnie bierze jak po pracy wraca
          > zawsze potwornie zmeczony, kladzie sie przed telewizorem i zasypia.
          Zamieniamy
          > doslownie pare slow. Ja tez pracuje, tez bywam zmeczona ale mysle ze na
          takich
          > drobiazgach jak wspolne pogadanie, wypicie wina opiera sie zwiazek. A sex...
          > szkoda gadac, raz w tygodniu pomimo moich wyraznych sugestii ze moze by
          > czesciej.
          > A poza tym Twoj post jest zupelnie inny od tego co napisal koles ktory
          zalozyl
          > watek, kleofas czy jakos tak. Z jego strony to faktycznie jakas niedojrzalosc
          > emocjonalna, zona zrzedzi, gdera, nie dba o mnie... jakis kosmos. Plomien, a
          > moze Ty za bardzo nadskakujesz swojej zonie? Moze potrzebna jest jakas
          terapia
          > wstrzasowa i wszystko wroci do normy? zycze Ci tego i pozdrawiam cieplo
          • wizadora Re: od 2 lat zdradzam swoją żonę 22.02.05, 13:10
            sorry, ale nie najlepiej swiadczy o tobie sposob w jaki wypowiadasz sie o
            swojej zonie. Nie bede cie jednak oceniac, nie znam ani ciebie ani twojej zony,
            nigdy nie jest tak ze wina lezy tylko po jednej stronie. Sprecyzuj tylko prosze
            jakie obowiazki ma twoja zona i z jakich sie nie wywiazuje. Czy masz na mysli
            obowiazki w stylu pranie, gotowanie i sprzatanie ktore chyba w partnerskim
            zwiazku naleza do obojga zainteresowanych czy moze obowiazek okazywania
            czulosci i po prostu dbania o zwiazek (nie nazwalabym tego obowiazkami ale
            niech bedzie).
            • kleofas12 Re: od 2 lat zdradzam swoją żonę 22.02.05, 13:16
              dotyczy to tych i tych obowiązków, te drugie są wazniejsze. ale co do
              pierwszych ustaliliśmy że ten kto wiecdej jest w stanie zarobić, łozyć na dom,
              w domu ma mniejsze obowiązki. to wiąze się ze stresem i wiekszym czasem mojej
              pracy:) ja pracuję 10 godzin, dziennie, moja żon jest nauczycielka więc
              zaledwie 25 godz tyg. ale mniejsza z tym. nie wyrażam się o mojej zonie źle.
              przeczytaj to zobaczysz, jesteś poprostu do mnie uprzedzona i zwycieża
              solidarność janijków. ale moge ci powiedzieć jedno facet nie zdradza kobiety
              która o niego dba i to pod każdym wzgledem. kiedy zona tylko seks i jest
              leniwym flejtuchem, wybacz sama rozumiesz....,ale jeżlki chodzo i te obowiązki
              moja zona jest ok:) myśleże wiesz o czym mówie. nie czuję się winny, wręcz
              wsciekły na zonę że przez nią musze szukać seksu i nie tylko u innych.

              wizadora napisała:

              > sorry, ale nie najlepiej swiadczy o tobie sposob w jaki wypowiadasz sie o
              > swojej zonie. Nie bede cie jednak oceniac, nie znam ani ciebie ani twojej
              zony,
              >
              > nigdy nie jest tak ze wina lezy tylko po jednej stronie. Sprecyzuj tylko
              prosze
              >
              > jakie obowiazki ma twoja zona i z jakich sie nie wywiazuje. Czy masz na mysli
              > obowiazki w stylu pranie, gotowanie i sprzatanie ktore chyba w partnerskim
              > zwiazku naleza do obojga zainteresowanych czy moze obowiazek okazywania
              > czulosci i po prostu dbania o zwiazek (nie nazwalabym tego obowiazkami ale
              > niech bedzie).
              • Gość: plomien Re: od 2 lat zdradzam swoją żonę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.05, 13:44
                Może coś sobie wyjaśnimy drogi Kleofasie... nie obrażałem Ciebie więc nie
                obrażaj mnie - rzucając inwektywami w stylu "masochista". Patrzac na Ciebie
                zaczynam twierdzić, że Twoja postawa jest bardzo roszczeniowa. A już całkowicie
                rozbawiłeś mnie stwierdzeniem, iż ten kto mniej pracuje, mniej daje na życie,
                zajmuje sie większą ilością obowiązków domowych.

                Twoja 10h praca Twoim zdaniem usprawiedliwia Twoje żądania. Widzisz, tak się
                składa, że ja średnio w pracy przebywam okolo 12-14h. Zresztą w dzisiejszych
                czasach wiekszość ludzi pracuje ponad normę. Co zaś do pracy Twojej żony, moja
                rodzicielka pracowała jako nauczycielka, chyba nie zdajesz sobie sprawy jak
                wyczerpującą pracą jest "uczenie obcych dzieci". Ciekawe swoja drogą czy
                zajmujesz się dzieckiem czy to też obowiązek Twojej żony. Może wtedy byś
                chociaż trochę zrozumiał, na czym polega wychowanie obcych dzieci. I czy jest
                to łatwe.

                Myślę, że Twoim problemem nie jest Twoja żona tylko Ty sam, ze swoja postawą
                roszczeniową i... fochami "pana na rykowisku". Tak nazywam tych, którym się
                wydaje, że gdy zarabiają więcej to im się więcej należy.

                Wobec swojej żony ja mam konkretne zarzuty, które także tutaj przedstawiłem, Ty
                nie tylko nie potrafisz ich sprecyzować, ale wrecz sam nie wiesz czego chcesz.
                Nie znam Twoich uczuć, ale kochając nie można zdradzić, robi to ktoś kto
                całkowicie lekceważy wszelkie uczucia drugiej osoby.

                Twoja żona swoim sposobem postępowania myśle, że zwyczajnie karze Ciebie za
                próbę zrobienia z niej kury domowej (brak szacunku - pomimo, iż twierdzisz cos
                przeciwnego), tylko dlatego, ze mniej zarabia. Poza tym, zaczynam uważać, iż
                ona doskonale wie o Twoich skokach w bok, a przynajmniej Cię o nie podejrzewa.
                I być może poniekąd jej zachowanie jest wynikiem Twojego zachowania.

                Ja widzisz znam powód zachowania swojej żony, ale go tutaj nie ujawniłem bo
                jest związany z jej osobistymi przeżyciami (tragicznymi). Mam do niej pretensje
                o to, ze wcześniej umiała sobie z tymi problemami radzić i zyła normalnie a
                teraz spuściła z tonu.

                I jeszcze jedno, ja pracując 12-14h, mam siłę i chęć na skoszenie trawnika,
                majsterkowanie w domu, spacery, wyjścia do pubu itp. Przychodząc po pracy nie
                oczekuje ciepłych kapci, obiadu na stole, ale właśnie ciepła mojej żony i jej
                wysiłku w celu utrzymania naszego związku. Ty jak widzę wolisz pranie,
                sprzątanie i gotowanie, aby mieć czyste skarpetki, wypastowaną podłogę i ciepły
                obiad, bo przecież wracasz zmęęęęczony po ciężkim stresującym dniu. Kurde
                powiedz mi siły nie masz, żeby sobie uprać w pralce automatycznej ciuchy i
                powiesić na suszarce (tarki chyba nie używacie). Korona z głowy by Ci spadła??
                Byłbyś wtedy mięczakiem prawda a nie prawdziwym MACHO ?? No bo jak ja sobie
                wypiore ciuchy a olaboga także żony to staję się masochistą, dupkiem itp?? Tak
                mnie więcej ja rozumiem Twój tok myslenia. Jeśli jest inaczej, oświeć mnie.


                A wracając do tego masochisty, wybacz, ale odpowiem ci tym samym, to Ty jesteś
                masochistą, bo męczysz się ze względu na dziecko, brak ci odwagi, ja związek
                mogę urwać, jeśli uznam, że nic z niego nie będzie, ale daję nam poprostu
                szanse. Ty jesteś zmuszony być z nią. Więc komu pasuje bardziej przydomek
                masochisty?????

                Wiesz w pierwszym swoim poście napisałem, "jakbym czytał siebie" - myliłem
                się, spod cienkiej warstwy makeup Twojego opisu wychodzi problem bardziej
                złożony i śmiem twierdzić, że to Ty jesteś winien a nie Twoja żona. To moje
                zdanie.

                Mnie nie możesz zarzucic "solidarności jajników" - więc co znów mnie obrazisz??


                pozdrawiam mimo wszystko - swoja drogą nie lubie cwaniaków
                • mrowka221 Re: od 2 lat zdradzam swoją żonę 22.02.05, 14:23
                  Drogi Płomieniu myślę, że niewiele w dzisiejszych czasach zostało mężczyzn
                  takich jak Ty(oczywiście w pozytywnym znaczeniu), mężczyzn przez duże "M".
                  Wydaje mi się, że Twoja żona poprostu Cię nie docenia.
                  Mam nadzieję, że to tylko chwilowe (czasami kobiety mają takie momenty w
                  życiu), a jeżeli to zachowanie wynika z jej osobistych tragicznych przeżyć, to
                  może powinniście pomyśleć o jakiejś wspólnej terapii u psychologa?? Co Ty na
                  to??
                  Z tego co piszesz, to nie powinieneś mieć sobie absolutnie nic do zarzucenie
                  (ideał??:)
                  Życzę Ci wszystkiego najlepszego i żeby Wam się w końcu ułożyło.
                  A historia Kleofasa??? Bez komentarza...

                  Pozdrawiam Mrówka
                  • Gość: Lukas Re: od 2 lat zdradzam swoją żonę IP: *.core.lanet.net.pl / *.1.core.lanet.net.pl 22.02.05, 15:37
                    po tym co widzę, jesteście bardzo stronniczy wobec Kleofasa. ja jestem byłym
                    nauczycielem, lubialem to robic, ale za mało mi płacili.praca w szkole jest
                    jednak o wiele latwiejsza pod każdym zwgledem niż moja obecna. więc nie
                    opowiadajcie tu o tyrce nauczyciela i leniuchowaniu w innych zawodach. po
                    drugie Kleofas ma w jdnym racje. On sam nie jest bz winy, ale jego zona też nie.
              • dodo25 Re: od 2 lat zdradzam swoją żonę 22.02.05, 18:30
                (...) kiedy zona tylko seks i jest
                > leniwym flejtuchem, wybacz sama rozumiesz....,ale jeżlki chodzo i te obowiązki
                > moja zona jest ok:) myśleże wiesz o czym mówie.

                No nie za bardzo wiem, o czym mówisz. W jakich to obowiązkach twoja żona jest
                ok? Tylko seks jej w głowie? To po co Ci kochanki? A co TY robisz, żeby naprawić
                wasz związek? Może spróbuj zaprosić żonę do restauracji, mów jej, że ją kochasz,
                że Ci na niej zależy, ale jest Ci ciężko samemu i ona też niech się postara...
                Ale mam wrażenie, że rzeczywiście masz roszczeniowy stosunek do niej. Mówisz, że
                pracujesz po 10 godz., ale w ten czas wliczają się też te kochanki.. To może
                wróć wcześiej do domu i zaproponuj żonie, że zrobicie razem to czy tamto (czego
                Ci tak brakuje). Chcesz, żeby Twoja żona się zmieniła, to jej w tym pomóż! A nie
                tylko narzekasz... Ech, nie wiem, czy Cię na to stać.
        • ala666 Re: od 2 lat zdradzam swoją żonę 22.02.05, 20:16
          Sprząta - żle, nie sprzata - żle, gotuje - żle, nie gotuje - żle, za często
          chce się kochać - żle, zbyt rzadko też żle. Ja chyba zaraz bedę rzyg....
          Ciekawe co Ci wspaniali faceci jeszcze wymyślą (a jeden lepszy od drugiego).
      • anikas2 Re: od 2 lat zdradzam swoją żonę 22.02.05, 21:58
        coś mi się wydaje że nas nabierasz. piszesz jak kobieta. ale wracając do
        meritum sprawy - ja rozumiem kleofasa. i podzielam pogląd, że to wina jego
        żony. ja nigdy bym nie dopusciła aby mój mąż był zmuszony szukać kochanki.
        poprstu dbam o niego, bo mi nan im zależy. ale mam sporo koleżanek, którym
        poprostu się nie chce.
    • Gość: kicia Re: od 2 lat zdradzam swoją żonę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.05, 15:21
      Sadzac po stylu pisania, interpunkcji i agresji wobec wszystkich ktorzy maja
      inne zdanie zdanie niz ty, to moze i pracujesz 10 godzin, ale co najwyzej jako
      robotnik niewykwalifikowany, HIIIIIIIIII
      • Gość: mm Re: od 2 lat zdradzam swoją żonę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.05, 19:47
        Nie boisz sie chorób?? Nie lepiej się rozstać??
    • anikas2 Re: od 2 lat zdradzam swoją żonę 22.02.05, 21:27
      kleofaise sama jestem żoną od 10 lat, mam 2 dzieci. we wszystkich postach Cię
      tu krytykują. ja ciebie rozumiem. chociaż uważam,że uczciciwiej byłoby się
      rozwieść. Nie zdziwiłoby mnie gdbym traktowała tak swojego męża- jak twoja żona
      ciebie- i on znalałby sobie kogoś innego. Moja recepta to dbałość o niego, o
      nasze małżeństwo. A tego u Twojej żony nie zauważam. Powodzenia

      kleofas12 napisał:

      > od 7 lat jestem żonaty, od 2 lat zdradzam żonę. obecnie już z 3 partnerką
      > jestem od 8 miesięcy. jakoś nie mam wyrzutów sumienia. moja żona poprostu o
      > mnie nie dba. ciągle ma tylko pretensje i roszczenia. uważa, że jak wyszła za
      > mąż to wszystko się jej należy, a ona nic nie musi się starać. ostatnio na
      > interii i w GW czytałem o wierności. po sobie wiem, że gdy kobieta zabiega o
      > swojego męża, że coś się jej chce robić nie musi się bać. od dawna nie
      > słyszałem choćby "kochanie", nie zaznałem czułości, troski. a jęczenie mam
      > codziennie tak sobie myślę, że gdyby moja żona nie była tak leniwa i zepsuta
      > przez te feministyczne brednie, nie musiałbym szukać seksu, czułości i
      > bliskości u innych. nie jestem bez winy, ale nie czuję się winnym,
      > przynamniej nie tylko ja. jednocześnie zależy mi na niej, inaczej bym
      > odszedł. mamy dziecko to też powstrzymuje od radykalnych decyzji. może ciągle
      > się łudzę, że mimo wszystko jeszcze jakoś się to ułoży. w takiej sytuacji
      > jest wielu facetów. ich "żony" to oczywiście "biedne ofiary" - przynamniej w
      > oczach nie których pacanów. ale mi ich nie żal. one same pchają swoim
      > egoizmem i lenistwem mężów w ramiona innych, lepszych, bardziej zaradnych
      > życiowo kobiet.
      • Gość: ala666 Re: od 2 lat zdradzam swoją żonę IP: *.aster.pl 22.02.05, 21:34
        Ot głupia baba, wysłuchała żałosnego biadolenia jednej strony i już wszysko dla
        Niej jest jasne. Zastanów sie trochę i coś jeszcze - możesz być super żoną a
        jak trafisz na takiego kleofaisa to i tak Cię bedzie zdradzał. Takie jest, było
        i bedzie.
        • anikas2 Re: od 2 lat zdradzam swoją żonę 22.02.05, 21:39
          dlaczego mnie obrażasz? masz swój pogląd ok. pewnie jesteś młoda jeszcze i
          głupiutka. ten kleofaś trafił jak widać na beznadziejną kobietę. widzisz ja
          dbam o swojego męża. jakby była mądra on by jej nie zdradzał. ale jest jak
          widać głupia.

          Gość portalu: ala666 napisał(a):

          > Ot głupia baba, wysłuchała żałosnego biadolenia jednej strony i już wszysko
          dla
          >
          > Niej jest jasne. Zastanów sie trochę i coś jeszcze - możesz być super żoną a
          > jak trafisz na takiego kleofaisa to i tak Cię bedzie zdradzał. Takie jest,
          było
          >
          > i bedzie.
          • Gość: ala666 Re: od 2 lat zdradzam swoją żonę IP: *.aster.pl 22.02.05, 23:18
            Przepraszam jeżeli Cie obraziłam, ale zastanów się jak można kogoś osądzić po
            tak ogólnikowych oskarżeniach. Po drugie nie jestem już taka młoda a staż
            małżeniski to już duwcyfrowy. I nie wierz w te bzdury, tak osoba zawsze
            znajdzie wytłumaczenie. Żona go nie rozumie to zaczyna kolekcjonować kochanki -
            przecież to jest beznadziejne co ten człowiek pisze.
            Pozdrawiam i uwierz że i te idealne żony też może spotkać taka sytuacja.

            (oczywiście kobiety też zdradzają i też nie ma reguły czasem przyczyną jest zły
            mąż, czasem nudny, a czasem może jest za dobry)
            • neutrum1 Re: od 2 lat zdradzam swoją żonę 22.02.05, 23:24
              tu złapałaś się we własne sidła, bo jak zły mąz to i zla żona czy nudna...

              Gość portalu: ala666 napisał(a):

              > Przepraszam jeżeli Cie obraziłam, ale zastanów się jak można kogoś osądzić po
              > tak ogólnikowych oskarżeniach. Po drugie nie jestem już taka młoda a staż
              > małżeniski to już duwcyfrowy. I nie wierz w te bzdury, tak osoba zawsze
              > znajdzie wytłumaczenie. Żona go nie rozumie to zaczyna kolekcjonować
              kochanki -
              >
              > przecież to jest beznadziejne co ten człowiek pisze.
              > Pozdrawiam i uwierz że i te idealne żony też może spotkać taka sytuacja.
              >
              > (oczywiście kobiety też zdradzają i też nie ma reguły czasem przyczyną jest
              zły
              >
              > mąż, czasem nudny, a czasem może jest za dobry)
        • Gość: Lukas Re: od 2 lat zdradzam swoją żonę IP: *.core.lanet.net.pl / *.1.core.lanet.net.pl 22.02.05, 21:50
          a ty nie chcesz słuchać. dla ciebie facet to be a kobieta zawsze bez winy i
          święta? jesteś żałosna i tyle

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka