kleofas12
18.02.05, 13:45
od 7 lat jestem żonaty, od 2 lat zdradzam żonę. obecnie już z 3 partnerką
jestem od 8 miesięcy. jakoś nie mam wyrzutów sumienia. moja żona poprostu o
mnie nie dba. ciągle ma tylko pretensje i roszczenia. uważa, że jak wyszła za
mąż to wszystko się jej należy, a ona nic nie musi się starać. ostatnio na
interii i w GW czytałem o wierności. po sobie wiem, że gdy kobieta zabiega o
swojego męża, że coś się jej chce robić nie musi się bać. od dawna nie
słyszałem choćby "kochanie", nie zaznałem czułości, troski. a jęczenie mam
codziennie tak sobie myślę, że gdyby moja żona nie była tak leniwa i zepsuta
przez te feministyczne brednie, nie musiałbym szukać seksu, czułości i
bliskości u innych. nie jestem bez winy, ale nie czuję się winnym,
przynamniej nie tylko ja. jednocześnie zależy mi na niej, inaczej bym
odszedł. mamy dziecko to też powstrzymuje od radykalnych decyzji. może ciągle
się łudzę, że mimo wszystko jeszcze jakoś się to ułoży. w takiej sytuacji
jest wielu facetów. ich "żony" to oczywiście "biedne ofiary" - przynamniej w
oczach nie których pacanów. ale mi ich nie żal. one same pchają swoim
egoizmem i lenistwem mężów w ramiona innych, lepszych, bardziej zaradnych
życiowo kobiet.