Gość: Duzy Joe
IP: *.aster.pl
24.02.05, 14:28
Czlowiek jest dziwnie skonstruowany.
W niedziele znalazlem portfel w metrze. Byly tam rozne dokumenty, karta
biblioteczna zdradzila mi adres. W informacji telefonicznej powiedzieli, ze
nie ma takiego numeru (potem okazalo sie, ze jest zastrzezony)
Wiec pojechalem tam, pol miasta ode mnie, w niedzielny wieczor.
Otworzyla drzwi kobieta. W sam raz. Ani za wysoka, ani za niska, ani brzydka
ani super pieknosc. W podobnym (do mojego) wieku. Za odniesienie zguby (ladna
suma pieniedzy...) zaprosila mnie na herbate. Mieszkala sama, byla sama.
Pilismy wiec te herbate i rozmawialismy. Z jednej herbaty zrobily sie trzy, o
polnocy byl goracy kubek, o trzeciej kanapki, a okolo szostej zasnelismy w
przypadkowych miejscach w duzym pokoju.
Zadzwonilem do biura, ze nie przyjde. Ona nigdzie nie musiala dzwonic (pracuje
w domu)
Po przebudzeniu umowilismy sie na obiad, za dwie godziny, ja wstapilem do
domu, zeby sie przebrac i... wziac troche rzeczy do przebrania (tak mi
przyszlo do glowy...)
Po obiedzie znow pojechalismy do niej i rozmawialismy. Czulismy sie jakby
napadl nas szal rozmow, o wszystkim. Noc wygladala podobnie jak poprzednia.
zadnych seksualnych aluzji, moze kilka erotycznych nawiazan, zero kontaktu
fizycznego.
Faktem jest, ze rozstalismy sie w srode rano, ja od razu do pracy.
W glowie mam rozregulowany swiat, znam jej adres, ale nie mam nr telefonu, ona
ma moj nr, ale nie dzwoni. Co teraz?