Dodaj do ulubionych

Co teraz?...

IP: *.aster.pl 24.02.05, 14:28
Czlowiek jest dziwnie skonstruowany.
W niedziele znalazlem portfel w metrze. Byly tam rozne dokumenty, karta
biblioteczna zdradzila mi adres. W informacji telefonicznej powiedzieli, ze
nie ma takiego numeru (potem okazalo sie, ze jest zastrzezony)
Wiec pojechalem tam, pol miasta ode mnie, w niedzielny wieczor.
Otworzyla drzwi kobieta. W sam raz. Ani za wysoka, ani za niska, ani brzydka
ani super pieknosc. W podobnym (do mojego) wieku. Za odniesienie zguby (ladna
suma pieniedzy...) zaprosila mnie na herbate. Mieszkala sama, byla sama.
Pilismy wiec te herbate i rozmawialismy. Z jednej herbaty zrobily sie trzy, o
polnocy byl goracy kubek, o trzeciej kanapki, a okolo szostej zasnelismy w
przypadkowych miejscach w duzym pokoju.
Zadzwonilem do biura, ze nie przyjde. Ona nigdzie nie musiala dzwonic (pracuje
w domu)
Po przebudzeniu umowilismy sie na obiad, za dwie godziny, ja wstapilem do
domu, zeby sie przebrac i... wziac troche rzeczy do przebrania (tak mi
przyszlo do glowy...)
Po obiedzie znow pojechalismy do niej i rozmawialismy. Czulismy sie jakby
napadl nas szal rozmow, o wszystkim. Noc wygladala podobnie jak poprzednia.
zadnych seksualnych aluzji, moze kilka erotycznych nawiazan, zero kontaktu
fizycznego.
Faktem jest, ze rozstalismy sie w srode rano, ja od razu do pracy.
W glowie mam rozregulowany swiat, znam jej adres, ale nie mam nr telefonu, ona
ma moj nr, ale nie dzwoni. Co teraz?
Obserwuj wątek
    • Gość: mm Re: Co teraz?... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.02.05, 14:34
      no co... miłość:-)))
    • Gość: nino Re: Co teraz?... IP: 62.29.136.* 24.02.05, 14:47
      No chyba ...miłość czy co?
    • Gość: Izzy Re: Co teraz?... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.02.05, 14:48
      A chcesz się z nią jeszcze spotkać? Ciągnie ci do niej? Sam sobie odpowiedz.
      Przecież wiesz, gdzie mieszka. No więc?
    • Gość: NS Re: Co teraz?... IP: *.wlop.ppp.polbox.pl 24.02.05, 14:48
      Czekaj na nią albo wpadnij do niej z kwiatami :) Powodzenia :)
    • niedzwiedzica_sousie Re: Co teraz?... 24.02.05, 14:51
      co teraz z wami? czekam na ciąg dalszy
      ja w każdym razie zbieram zęby z podłogi (opadająca szczena i te sprawy)
      • Gość: Duzy Joe Re: Co teraz?... IP: *.aster.pl 24.02.05, 14:54
        Mysle, ze my sami teraz zeby zbieramy.
        Zastanawiamy sie, czy nie zrobilismy czegos nieodpowiedzialnego, dziwnego,
        szalonego (zbyt szalonego jak na ludzi po 30), jak para dzieciakow, ktorzy
        ulegli chwilom i po prostu zrobili to, co chcieli.
        Przynajmniej tak to sobie wyobrazam. Ja mysle i ona mysli i nikt nie dziala...
        • Gość: Kasica Re: Co teraz?... IP: *.ecofis.de 24.02.05, 14:57
          podobno zycie zaczyna sie po 30-tce. uwazam, ze historia jest piekna, lepiej
          chwyc szanse i sie dowiedz, czy to milosc czy nie, niz pozniej sie zastanawiaj,
          coby bylo gdyby.
          • Gość: Duzy Joe Re: Co teraz?... IP: *.aster.pl 24.02.05, 15:05
            "Ale ludzie tak nie robia" (jestem dosc sztywny, teraz, gdy o tym mysle, to z
            powodu pracy, w pracy nie przyznalbym sie chyba - przypuszczalna reakcja: ale
            jestes nieodpowiedzialny, nie wiadomo kto i co...)
            Dopiero teraz budza sie demony, ktore nie mialy szans, kiedy rozmawialismy...
            Takie zwyczajne sprawy, przyziemne i spoleczne.
            A ja... chcialbym latac.
            To chyba nie czlowiek jest dziwnie skonstruowany, tylko swiat dziwnie urzadzony.
            • Gość: Kasica Re: Co teraz?... IP: *.ecofis.de 24.02.05, 15:07
              wiesz, gdybym byla nia, to moze bym sie tak zastanawiala, ale facet? co ty msz
              do stracenia - przeciez cie nie wciagnie w ciemna uliczke i nie zgwalci!
              nieodpowiedzialne to z jej strony, ze ci do mieszkania wposcila. teraz to juz
              za pozno na takie mysli.
            • trzydziecha1 Re: Co teraz?... 24.02.05, 15:09
              eee tam nie robią, ja gdybym nie nawiedziła mojego przejazdem (a znałam tylko z
              imprezy)...
        • niedzwiedzica_sousie Re: Co teraz?... 24.02.05, 15:05
          a czy możesz podać jakieś przybliżone dane a propos stanu cywilnego
          zainteresowanych?
          • Gość: Duzy Joe Re: Co teraz?... IP: *.aster.pl 24.02.05, 15:06
            Obydwoje wolni. Taka dwojka dziwakow troche, zajetych do tej pory swoim malym i
            duzym hobby oraz praca.
            • niedzwiedzica_sousie Re: Co teraz?... 24.02.05, 15:09
              eee, no to nie przegap tego uśmiechu losu!!!
              ja ze swej strony proponowałabym teraz dla odmiany trzy dni ciurkiem bez
              gadania, za to ....:))
            • istna Re: Co teraz?... 24.02.05, 15:09
              Joe, to taka szansa, która nie każdemu się trafia. Nie zmarnuj jej.
              Pozdrawiam i życzę odwagi.
              I odrobiny szaleństwa:)
    • Gość: marta uparta Re: Co teraz?... IP: *.iscnet.pl 24.02.05, 14:54
      aleeee suuuuper:) napisz co dalej, bom ciekawa strasznie:)
    • trzydziecha1 Re: Co teraz?... 24.02.05, 15:05
      Sie nie pytaj tylko zastanów, czy ci zależy i czy ciebie ona kreci (tez)
      erotycznie :)) jeśli odp. jest tak, to zasuwaj z pekiem tulipanów.
    • Gość: kiss Re: Co teraz?... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.05, 15:06
      A co ty się dziwisz że nie dzwoni. Spórz na to z jej strony. Jakiś gościu
      odwozi jej dokumenty, gada dwie doby, nie daje nic do zrozumienia, nie chce
      numeru telefonu. Kobieta samotna straciła dwie nocki i nie przeczyściła komina.
      Po co ma znowu nie spać i tylko gadać z jakimś frajerem a póxniej pewnie
      masturbowac się by uspokoić bolący brzuch? Moja rada:
      pojedź do niej jeszcze raz, nie gadaj tylko bzykaj całą noc a gwarantuję ci że
      będzie dzwonić po jeszcze.
      • Gość: Duzy Joe Re: Co teraz?... IP: *.aster.pl 24.02.05, 15:07
        Kiss - usmialem sie szczerze. Serio. :)
    • beatach1 Re: Co teraz?... 24.02.05, 15:13
      Zycie jest piekne !!!

      A dzisiaj jest dopiero czwartek, wjec moze jeszcze zadzwoni ;)

      Pozdrawiam i zycze wszystkiego dobrego
      __________________________________
      Chetnie rozsadzam sprawy miedzy wrogami niz miedzy przyjaciolmi, bo z
      przyjaciol w kazdym razie jedna strona stanie sie moim wrogiem, z wrogow jedna
      ze stron przyjacielem.
      Bias z Prieny
      (VI / V w. p.n.e.)
      • Gość: Duzy Joe Re: Co teraz?... IP: *.aster.pl 24.02.05, 15:18
        Ja mysle j.w. plus
        1. czlowieku to byl tylko portfel!
        2. ta kobieta chodzi ci po glowie i to jest przyjemne
        3. jak nagle ja odwiedzisz to pomysli zes zboczony
        4. jakie to banalne!
        5. chyba sie zakochalem

        A o czym mysli ona?
        Szukam odp na to pytanie na fk. Co ona sobie mysli?
        • niedzwiedzica_sousie Re: Co teraz?... 24.02.05, 15:21
          ja bym była zauroczona na bank!!!! i czekała i ściskała telefon :)
          a tak w ogóle to co masz do stracenia? najwyżej otworzy drzwi i spyta "a pan w
          jakiej sprawie?" no to powiesz, że kasety ich troje w sześciopakach sprzedajesz
          i pójdziesz w długą :)
        • beatach1 Re: Co teraz?... 24.02.05, 15:22
          Ze przetrzyma Ciebie z telefonem do piatku, az zakonczy zalegla robote. Umowi
          sie na kolejny, mily wieczor...

          __________________________________
          Chetnie rozsadzam sprawy miedzy wrogami niz miedzy przyjaciolmi, bo z
          przyjaciol w kazdym razie jedna strona stanie sie moim wrogiem, z wrogow jedna
          ze stron przyjacielem.
          Bias z Prieny
          (VI / V w. p.n.e.)
          • istna Do Joego 24.02.05, 15:26
            Gdybym to była ja, to obawiałabym sie zadzwonić do ciebie, bałabym się
            narzucać, bałabym się, że możesz nie mieć ochoty na dalsze kontakty. Czekałabym
            aż ty się odezwiesz, albo wpadniesz. Może tamta kobieta też tak ma?
            • k.j Re: Do Joego 03.03.05, 14:17
              ja tez czekalabym, az Ty sie odezwiesz, w tym wypadku przyjedziesz i tym razem
              wezmiesz nr telefonu. To ze czekalabym nie oznacza ze nie chcialabym wiecej
              Ciebie widziec. Szkoda,ze mi sie taka historia nie przytrafila.. Powodzonka!:))
    • Gość: kiss Re: Co teraz?... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.05, 15:29
      jako człowiek, wiem ze mogę się mylić. Dlatego, przekazuję druga możliwość.
      Kobieta od portfela siedzi i myśli: co za cudowny mężczyzna. Odwiózł portfel
      tracąc tyle czasu. Jaki madry i inteligentny. Nigdy z nikim mi się tak nie
      rozmawiało. I nie leci na seks, choć ja jestem taka fajna laska, ale podoba mu
      się moja inteligencja, moja wiedza i urok osobisty. Chyba się zakochałam.
      Dlaczego on nie dzwoni, przecież dałam mu swój nuer telefonu. Ach, a jak on juz
      wtedy spał? Mógł nie usłyszeć. Czy mam sama zadzwonić? Moze nie? Pomyśli, że
      jestem jakas dzika, czy napalona. Co robić? Co robić? Wiem. Opiszę tę historię
      na forum dla mężczyzn i może ktoś mi podpowie.
      • istna Re: Co teraz?... 24.02.05, 15:32
        :)))))
        Potwierdzam twoją wersję:)
      • Gość: Duzy Joe Re: Co teraz?... IP: *.aster.pl 24.02.05, 15:32
        No wlasnie...
        Hm...
        Wiec tak - postanawiam pojechac do niej. Mam nadzieje, ze w drodze sie nie
        rozmysle. Moze nawet z tymi kwiatami. Ale zeby nie wypadlo glupio.
        Lece. Trzymajcie kciuki.
        DZIEKI!
        • istna Re: Co teraz?... 24.02.05, 15:33
          TRZYMAM KCIUKI!!!
          • Gość: Kasica Re: Co teraz?... IP: *.ecofis.de 24.02.05, 15:35
            trzymam za joe i za istna - czekam na wiesci.
            • niedzwiedzica_sousie ja też trzymam, tylko żebyś tu wrócił opowiedzieć! 24.02.05, 15:41
    • Gość: nina Re: Co teraz?... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.05, 15:46
      ze też ludziom przytrafiają się takie historie....
      ja to bym się cieszyła, że mi ktoś portfel z pieniędzmi przyniósł do domu,
      bogiem jesteś czy co? ty chyba ostatni na tym padole uczciwy?
      jakie to miasto ma takiego supermana???
      • veninde Re: Co teraz?... 24.02.05, 15:52
        Duzy Joe napisał:
        „Czlowiek jest dziwnie skonstruowany.
        W niedziele znalazlem portfel w metrze (...)”

        Jeśli mieszka w PL, to odpowiedź na pytanie o miasto, jest dość prosta.

        A historia przecudna. Czekam na cd.

    • miszelka1 Re: Co teraz?... 24.02.05, 22:19
      Chyba znalazłeś wspaniałą ścieżkę w swoim życiu..
      To cudnowna historia.. bajkowa..
      Życzę wszystkiego najlepszego..

      (No i czekam na wieści.. z zainteresowaniem sledziłam wątek ;))
      • Gość: Duzy Joe Re: Co teraz?... IP: *.aster.pl 25.02.05, 00:47
        Ta historia nie jest bajkowa... Mysle, ze wiele takich historii sie zdarza
        codziennie, ale ludzie maja jakos zycie poukladane i nie zwracaja uwagi na te
        zdarzenia: wystarczyloby, ze zdobylbym w informacji nr telefonu... albo ze ona
        mieszkalaby z rodzicami... albo ze mialaby narzeczonego... itd.
        No a portfel z pieniedzmi? Gdyby nie bylo w nim zadnych danych – mozna by sie
        zastanowic. Ale w srodku troche ponad 300pln i karty uczestnictwa w roznych
        przybytkach kultury – no, nie oddalybyscie? serio? Jestem pewien, ze tak.

        Nic (albo prawie nic) sie nie wyjasnilo.
        Ale po kolei.
        Pojechalem tam. Troche stalem na ulicy, caly czas rozwazajac, czy wejsc, czy nie.
        Kwiatow nie kupilem (zabraklo odwagi)
        W koncu wjechalem winda, zadzwonilem, ona otworzyla i usmiechnela sie.
        Powiedzialem, ze zapomnialem ja wczoraj poprosic o numer telefonu, a bardzo
        chcialem zadzwonic (sam nie wiem, jak przeszlo mi to przez gardlo). Bylismy
        spieci (i to jak), ale zadowoleni (chyba).
        Powiedziala, ze swietnie sprawdzam sie w rozmowie (i tu pomyslalem, ze zaraz
        wspomni: zobaczymy jak w lozku – to po postach niektorych) i ciekawe jak sie ze
        mna milczy. Ja bez zastanowienia (idiota?) – chodzmy do kina. Do kina szlismy
        pieszo. Milczac prawie caly czas, ale mialem takie wrazenie, ze rozmawiamy w
        myslach (wariuje na starosc??), ze przetrawiamy to, co zaszlo. Doszedlem nawet
        do wniosku, ze chyba jestesmy identyczni (chociaz sa pewne roznice –
        dostrzeglem, ze jest niesamowicie piekna...)
        W kinie do wyboru byly: ”Bardzo dlugie zareczyny” (odrzucilismy, zeby nie byc
        posadzonymi o podteksty), „Poznaj moja rodzine” (podobnie, chyba troche za
        wczesnie), i wreszcie „Zatancz ze mna”, co niby ogladalismy. Niby, bo ja
        kompletnie niczego nie pamietam z tego filmu. Siedzialem obok i oddychalem tym
        samym powietrzem co ona i to bylo super. Wracajac z kina dowiedzialem sie, ze
        jutro ma jakies spotkanie sluzbowe i musi sie wreszcie wyspac. Tak powiedziane
        niespecjalnie, mimochodem, ale tresciwie. Kobiety to potrafia.
        I wciaz nie wiem na czym stoje. Raczej w ogole nie stoje – unosze sie nad
        ziemia. Nie wierze, ze to pisze. Musialem sie wypisac, dzieki.
        P.S. Nie piszcie, ze zachowuje sie jak d... Sam to wiem. To oszolomienie.
        • pauli7 Re: Co teraz?... 25.02.05, 01:21
          OJEJEJEJ
          zazdroszcze:)))))
          historia iscie filmowa:)
          mam nadzieje, ze bedzie happy end:))

          Pauli
        • miszelka1 Re: Co teraz?... 25.02.05, 07:52
          Ta historia jest bajkowa i proszę się ze mną w tej kwesti nie kłócić! :)
          Uwierz mi, miałeś farta! I to jakiego!
          No bo jeżeli innym się zdarzają takie historie, ale kobieta ma już (np.)
          narzeczonego, to to przeciez już nie jest taka historia.. prawda? ;)

          Ja na pewno bym taki portfel oddała. Ale znając moje szczęście, to trafiłabym
          na starego dziadka, albo babcię ;)

          Mimochodem wspomniała.. Bardzo dobrze.. kobieta chce się troszkę zastanowić,
          przemyśleć.. Pozwól jej pomyśleć nawet kilka dni i jeśli masz jej nr tel, to
          zadzwoń znienacka... ale dopiero za kilka dni.. Niech zatęskni ;))

          Powiem szczerze, że aż mi się w to wszystko wierzyć nie chce ;))
        • Gość: kiss Nie posłuchałeś rady!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.05, 08:52
          Pukasz do jej drzwi, otwiera, zaczynasz ja rozbierać, całować etc... ostatnia
          szansa. Czy chociaż raz ją dotknąłeś?
          Kino????? Ona juz miała dwa maratony filmowo-słowne z tobą.
          Weź ją za rękę, powiedz jej że ma piekne dlonie, czy oczy czy cokolwiek.
          Zacznij od masazu, poprawiania wlosów i głaskania. ALbo jak będziesz widział że
          już można, zerwij z niej ubranie.
          Wziąłeś telefon??
          • miszelka1 Re: Nie posłuchałeś rady!!!!!! 25.02.05, 09:00
            Kiss.. ja tego nie kumam..
            Tak od seksu?!
            Seksić to się będą mogli później całe życie!!
            • Gość: kiss Re: Nie posłuchałeś rady!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.05, 14:44
              Zaczynać nie od seksu. Ale u niego seksu nie było trzy razy. Miałem podobną
              sytuację. Też odniosłem rzecz osobie którą miałem widzieć raz i nigdy więcej.
              Była herbata, kawa, wyjście na miasto, kawiarnia, restauracja obiad, club,
              taniec do rana. Seks był za drugim razem. Bez seksu też byłoby fajnie ale po
              dwóch wieczorach i nocach pełnych erotyzmu i emocji, to trzeba mieć
              samozaparcie by nie doszło przynajmniej do pieszczot czy pocałunków(dwojga
              wolnych, dorosłych ludzi). I widać że lasce się to znudziło. (pomijając że to
              pewnie podpucha). Ale może gość nie dażył do seksu. Ja odnosiłem rzecz modelce
              i stanąłem na głowie by ten erotyzm był. Spędziłem dwa cudowne wieczory z
              piękna i inteligentną kobietą. Spędziłem ich później więcej ale to inna
              historia. Ech, gość może jeszcze coś nadrobi i wcale mi nie chodzi o seks. ale
              takie historie powinny mieć kontynuacje.
              • istna Re: Nie posłuchałeś rady!!!!!! 25.02.05, 14:50
                Niektóre kobiety bywają tzw. romantyczkami, taki relikt z okresu kredy, i nie
                chcą z facetem przespać się ani na 1 randce, ani na 3, ani na 5... tylko np. na
                10:) A jak je facet wcześniej do łóżka ciągnie, to się płoszą i myślą, że
                chodzi mu tylko o dupę.
                Pozdrawiam - amonit:)
              • miszelka1 Re: Nie posłuchałeś rady!!!!!! 25.02.05, 15:05
                Jeżeli spotykasz się z kims trzeci raz (np.) to jest to cały czas początek!
                Jak Ty to sobie wyobrażasz..?
                Wpadnie czwarty raz i rzuci hasło: "To moze pościelimy to łóżko?" ?? ;)
                Nie, no dajcie spokój..
                Erotyzm jest ważny, jak najbardziej..

                Ale sposób w jaki o tym piszesz.. jest taki banalny..
                Czy tylko seks się liczy w Twoim życiu, kiss?

                Ja wiem, że to takie proste..
                ...jakie masz ładne dłonie.. masowanie tu i tam..
                Ale piszesz o tym mechanicznie.. jak zawodowiec.. nie chciałabym trafić na
                takiego mężczyznę..
                • Gość: kiss Re: Nie posłuchałeś rady!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.05, 15:56
                  nie chodzi tylko o seks ale facet będzie wiedział czy ten seks będzie czy nie
                  już na pierwszej randce. I zachodzą dwie mozliwości, albo jesteśmy od razu
                  walnięci w głowę przez aniołka ze strzałą, albo widzimy ze mozemy na luzie coś
                  tam pobaraszkować.
                  Co do bajerowania kobiet to one to lubią. Dlaczego im to zabierać?
                  • miszelka1 Re: Nie posłuchałeś rady!!!!!! 25.02.05, 20:54
                    Nie wiem, ale jakies takie mam wrażenie, że Ty nie masz pojęcia, czym jest
                    miłość.. Widzisz, to jest tak, ze .. miłość to nie jest bajerowanie..
                    Inaczej uprawia się seks z osobą, którą się kocha.. a inaczej z osobą, której
                    sie nie kocha..
                    Nie potrafiłabym nigdy oddać sie facetowi, do którego kompetnie nic nie czuję.
                    Fizyczność fizycznościa..
                    Natomiast miłość - miłością..

                    Ja tam wolę pełnię, a nie okruchy spod stołu..
          • Gość: niedzwiedzica Re: Nie posłuchałeś rady!!!!!! IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 25.02.05, 09:04
            daj człowiekowi żyć własnym życiem!!!!!!!!!!!11
        • Gość: niedzwiedzica nr tel wziąłes? n/t IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 25.02.05, 09:04
        • Gość: Kasica Re: Co teraz?... IP: *.ecofis.de 25.02.05, 09:05
          historia jest taka, ze sie nie chce w nia wierzyc. Zycze wszystkiego dobrego i
          happy endu (bo sformulowanie bardzo pasuje do caloksztaltu)
        • Gość: marta uparta Re: Co teraz?... IP: *.iscnet.pl 25.02.05, 14:47
          i dobrze. Tylko na milosc boska, trzymaj kontakt, trzymaj kontakt!
        • Gość: po_cichutku Re: Co teraz?... IP: 80.92.73.* 25.02.05, 19:27
          ojojo
          duzy joe
          jak ja Ci zazdroszcze.. zawsze mi si ewydjae, ez to juz nigdy sie nie zdarzy,
          to uczucie unoszenia sie nad ziemia
          ale zdarza sie:))))
          trzymmy kciuki:))b mocno
        • Gość: ania Re: Co teraz?... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.05, 10:38
          Nie zachowujesz sie jak ..... .
          Myślę,że zdarzyło Ci się coś niesamowitego i trudno sobie z tym poradzić.
          Nie zastanawiaj się, czy to nie zbyt szalone na Twoje 30 i wiecej lat.Nie
          robisz nic złego !!! Życie zrobiło Ci fajną niespodziankę i nawet jesli
          (powtarzam:jeśli, ale chyba w to nie wierzę,,,) nie będzie nic więcej, to i tak
          fajnie się stało. No i działaj. Znając adres zawsze możesz napisać list.
          Bardzo Cię pozdrawiam.
          PS.
          Nie widze nic złego w tym, że ona czasem musi się wyspać.
    • Gość: tosia Re: Co teraz?... IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 25.02.05, 07:16
      teraz... teraz pora się obudzic bo juz po 7 i zaspisz do roboty. a nastepnym
      razem nie czytaj na noc romansidel.
    • ticoqp moze to tylko znaleźne było?;)nt 25.02.05, 15:12

      • Gość: mm Re: moze to tylko znaleźne było?;)nt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.02.05, 15:59
        cholerka to miał facet farta;-)))
        • ticoqp Re: moze to tylko znaleźne było?;)nt 25.02.05, 16:02
          myslisz?:) a jak go teraz kopnie? będzie cierpiał, moze trzeba było forse
          wziąć?;)
    • Gość: aretse11 Re: Co teraz?... IP: *.upc-f.chello.nl 25.02.05, 17:06
      na co czekasz//jedz do niej//..zawsze przeciez mogles byc akurat w okolicy i
      wpasc zapytac sie..czy przypadkiem dzis czegos nie zgubila..bo chetnie
      pomoglbys jej szukac:)hihi
    • Gość: aretse11 Re: Co teraz?... IP: *.upc-f.chello.nl 25.02.05, 17:08
      wiele jest kobiet,ktore uwazaja ze nie wypada zrobic pierwszego
      kroku..pierwszego ruchu..jakis taki stereotyp///wiec...nic nie zaszkodzi..jak
      wybierzesz sie Ty do niej/..ale zeby nie czula sie zobowiazana....zabierz ja
      gdzies do kawiarnii..zeby kazdy mial mozliwosc w odpowiednim dla siebie
      momencie wyjscia..a nie ze ty siedzisz u niej..a ona mysli..moglby juz isc..daj
      jej swobode tym razem..
      • Gość: Duzy Joe Re: Co teraz?... IP: *.aster.pl 25.02.05, 18:32
        Aretse, nie zadaj wyplaty za prawa autorskie, ale ten pomysl bardzo mi sie spodobal.
        Czy niczego nie zgubila, bo chetnie bym znalazl.
        Weekend jest nasz!!!!
        Wam tez milego!
        • beate1 Re: Co teraz?... 25.02.05, 18:56
          miłego szukania! chociaż najwyraźniej już znaleźliście :). wspaniała historia
    • abenetti Re: Co teraz?... 25.02.05, 19:43
      Fantastyczne, kuj żelazo póki gorące. Nie daj się zwieść różnym "lekko"
      rzucanym tekstom o wysypianiu, ćwicz riposty i walcz. Ile znasz osób, o których
      myśl rozgrzewa ci serce?? No właśnie, dlatego nie przegap tego:)))))
    • Gość: Pola Re: Co teraz?... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.05, 11:05
      hmmm....chyba się w Tobie zakochałam, Duży Joe;)Ale cos mi się wydaje,ze po tym weekendzie bedziesz juz formalnie zajety (czego Ci z całego serca życzę!). To niesamowite,ze takie historie się jeszcze zdarzają,czekam na dalszy ciąg:)
      • Gość: baluska CO DALEJ?.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.05, 13:38
        • Gość: Pola Re: CO DALEJ?.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.05, 22:31
          Duży Joe!Nie odzywasz się-to chyba dobry znak.Rozumiem,ze miłość spadła na Ciebie nagle i nie wiesz o co chodzi ale NAPISZ CO I JAK!!!!!:)Myślę,że nie tylko ja będę Ci wdzięczna:)
          • Gość: ola Re: CO DALEJ?.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.05, 00:25
            idz oglądać modę na sukces
    • Gość: :) Re: Co teraz?... IP: 62.233.169.* 28.02.05, 12:56
      hmmm
      • Gość: Karin Napisz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.05, 14:50
        Napisz do niej liścik i wsuń pod drzwi ;) zaproponuj hm.... cokolwiek Ty
        wiesz...teatr, spacer... Ona pewnie tez myśli i jak to kobieta, czeka na Twój
        krok. Powodzenia
        • truskawka75 Re: Napisz... 28.02.05, 16:02
          Historia jest cudna. Tylko nie rozumiem, czemu uważasz, że jesteście
          nieodpowiedzialni. Tracić taką szansę na miłość - to by było nieodpowiedzialne.
          • Gość: Duzy Joe Re: Napisz... IP: *.aster.pl 28.02.05, 20:21
            Jestem troche smutny.
            Spedzilismy troche wspolnego weekendu, na ktory sie cieszylem (nieslusznie sie
            cieszylem?) i juz dzis nie napisze (wybaczcie), bo nie chce tego smutku rozsiewac.
            Pewnie i tak wiecie czemu jestem (troche) smutny...
            • aureliana Re: Napisz... 28.02.05, 20:46
              czasem ludzie nagle zacyznaja sie bac( ze to za duze, ze 'ja sobie wyobrazam
              niewiadomo co, a on/ ona traktuje mnie jak kolege/ kolezanke), tego co sie z
              nimi dzieje, i robia sie bardziej zdystansowani
              hope, ze bedzie lepiej, bo historia wydaje sie byc piekna:)


              ----glosna muzyka, ale calkiem do dupy
            • madzia_1982 Re: Napisz... 01.03.05, 21:57
              Oh Joe nie martw się jakoś to będzie, z kobietami juz tak jest. bardzo martwimy
              sie wszystkie o Ciebie i chcemy Twojego szczescia. Na pewno wszystko sie
              wyjasni, musisz dac jej tylko troche czasu.
    • Gość: magda Re: Co teraz?... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.05, 23:30
      poczekaj na telefon...
      • Gość: Duzy Joe Re: Co teraz?... IP: *.aster.pl 02.03.05, 12:32
        Mijaja kolejne dni, ktore udowadniaja mi, ze bajki owszem istnieja, ale krotkie
        i z moralem.
        Zycie toczy sie dalej.
        Komunikacja miedzy ludzmi i normy ich zachowan pokrecily sie totalnie, nie ma
        juz takich klarownych sztywnych regul, wg ktorych mozna ocenic to i owo.
        Czy takie specjalne kursy, warsztaty „nowoczesnej komunikacji” mialyby szanse,
        jak myslicie?
        Kobiety. Jesli facet jest krotko po 30, mieszka z psem i tona ksiazek, naprawde
        nie musi byc dziwakiem. (co? ze sam siebie przekonuje, ze tak nie jest? :P )
        Spojrzcie. Przeciez on nawet calkiem fajnie wyglada, niezle zarabia, uprawia
        sport. Moze nie poznal tej jedynej, bo (jeszcze) nie mial okazji?
        Ok, troche sie zalu wylalo, a troche mnie chcialo ujrzec wiecej swiatla.
        Pozdrawiam.

        • istna A Ona? 02.03.05, 12:35
          • Gość: Duzy Joe Re: A Ona? IP: *.aster.pl 02.03.05, 12:53
            Mysle, ze ona sie dystansuje poniewaz boi sie, za ja cos ukrywam (typu nieslubne
            dziecko, nieciekawa przeszlosc itp). To taki spozniony strach, ktorego nie miala
            na samym poczatku. Ot, mysl spoleczna ja dopadla.
            • istna Re: A Ona? 02.03.05, 12:56
              Hm, trudno się jej dziwić, niejeden podły człowiek chodzi po tej ziemi, nie
              masz na czole odbitej pieczątki "uczciwy". Ale przecież świat się jutro nie
              kończy, masz dużo czasu, by ją cierpliwie i spokojnie przekonywać do siebie. O
              ile oczywiście sam jeszcze tego chcesz.
              • Gość: Duzy Joe Re: A Ona? IP: *.aster.pl 02.03.05, 13:04
                Masz racje (piszac o ludziach).
                Ale rzeczywiscie ponowne odgrzewanie i zamrazanie potraw moze byc niebezpieczne
                dla zdrowia. Takie zmrazanie pewnych emocji (w najmniej oczekiwanych momentach)
                wysmuca mnie.
                A jak Twoja randka?
                • istna Re: A Ona? 02.03.05, 13:07
                  Moja randka? <rumienię się> Czy ja tu wspominałam o jakiejś mojej randce?
                  • Gość: Duzy Joe Re: A Ona? IP: *.aster.pl 02.03.05, 13:08
                    (w sumie nie wiem skad to wiem, wydawalo mi sie ze szykowalas sie na jakas
                    randke... a moze... ja potrafie czytac w myslach???)
                    • istna Re: A Ona? 02.03.05, 13:15
                      Hm, możliwe, że gdzieś wspomniałam.
                      No cóż, nic z tego nie wyszło.
                      I raczej już nie wyjdzie.
                      Ale ty się Joe tak prędko nie poddawaj, mówię poważnie. Chyba, że sam też
                      uznałeś, że to nie to.
                      • Gość: Duzy Joe Re: A Ona? IP: *.aster.pl 02.03.05, 13:20
                        Czyli generalnie nie byl to najlepszy weekend na randki ;)
                        Ja mam sie nie poddawac, a Ty jednak mozesz?

                        >>Chyba, że sam też
                        > uznałeś, że to nie to.

                        Fajnie jest wierzyc w milosc chemiczna, nagla i slodko nieuleczalna.
                        Ale oprocz tego jest (musi byc?) miejsce na porozumienie, zrozumienie,
                        wyrozumialosc czyli troche tego, co ma w sobie odrobine rozumu, nawet gdy w
                        parze z miloscia nie idzie.
                        • istna Re: A Ona? 02.03.05, 13:28
                          > Fajnie jest wierzyc w milosc chemiczna, nagla i slodko nieuleczalna.
                          > Ale oprocz tego jest (musi byc?) miejsce na porozumienie, zrozumienie,
                          > wyrozumialosc czyli troche tego, co ma w sobie odrobine rozumu, nawet gdy w
                          > parze z miloscia nie idzie.

                          Prawda.
                          To się robi coraz trudniejsze.
                • Gość: wieczna_23 Re: A Ona? IP: *.81-161.gts.tkb.net.pl 02.03.05, 13:59
                  Jeśli Ci zależy, warto dać sobie szansę. Ja jakiś czas temu nie zrezygnowałam,
                  nikt nie da mi gwarancji, że będziemy ze sobą na zawsze, ale w tej chwili mam
                  taki uśmiech na twarzy :))))))))))))))))))))))) gdy tylko o NIM pomyślę!!!!!!!
                  Czy warto - sam musiasz sobie odpowiedzieć na to pytanie. Ja uważam, że nie
                  można zamykać oczu na szanse, które daje los niezależnie od tego czy ma się 20,
                  30 czy 50lat. Pozdrawiam serdecznie:)
    • Gość: zuzzzzzzzzz Re: Co teraz?... IP: 213.17.175.* 02.03.05, 13:19
      Drogi Joe, nie toń w smutku... Dlaczego nie stac cie na okazanie emocji?
      Dlaczego nie powiesz jej wprost: Podobasz mi się, poznajmy się lepiej?
    • Gość: ANIA Re: Co teraz?... IP: *.chello.pl 02.03.05, 16:39
      Jak ja jej zazdroszcze!!!!!!
    • Gość: Ania Re: Co teraz?... IP: *.chello.pl 02.03.05, 16:44
      Zadroszcze jej, ze spotkala takiego faceta!!!!!
    • oberver No super, kapitalna historia, zwłaszcza dla .... 02.03.05, 16:44
      wszystkich załamanych, porzuconych, samotnych itd.
      Kiedyś, nie przez zgube, ot tak sobie poznałam chłopaka w tramwaju, i potem
      baardzo się zakochałam.
      To było dawno, ale trochę podobna historia, bo padało, i temu obcemu chłopakowi
      dałam swój parasol.
      A on na drugi dzień go odniósł z bukietem kwiatów :-))))
      Aż sie cieplutko robi, jak to sobie przypominam, a było to ok. 20 lat temu !

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka