Gość: Unreal
IP: *.ds.pg.gda.pl
16.03.05, 13:34
z którą jestem ponad dwa lata. Robie to ponieważ nasze temperamenty były skrajnie różne, ja miałem ochotę na seks i pieszczoty codziennie, ona dajmy na to raz na tydzień. Nie przejawiała entuzjazmu w łóżku, inicjatywy. A ja chciałem być z kobietą która doceni radość z seksu, będzie go lubic tak samo jak ja. Decyzja jest cięzka, długo się zbierałem, żeby to zrobić i w końcu stało się. Wiem, że gdybyśmy byli razem, pobrali się, to bym unieszczęśliwił i ją i siebie. Ja chodziłbym przybity, z powodu braku seksu i nieodczuwania, ze pociągam partnerkę. Ona dlatego, że nie chcę chodzić do kościoła. dogryzalibysmy sobie, podobnie jak już teraz czasem robiliśmy. Więc dla wspólnego dobra zakończyłem ten związek, pierwszy związek w moim zyciu
W sumie nie wiem po co to napisałem, pewnie zaraz posypie się na mnie grad wyzwisk, ze jestem egoistą, zboczeńcem itp., ale moze znajdzie się choć jedna osoba, która potwierdzi, że może nie robię az tak źle. Wiem, ze ją tym ranię, bo ona jest we mnie strasznie zakochana, ale miłośc to nie wszystko. Chyba każdy chce przezyć całe swoje życie z kimś, z kim jest mu naprawde dobrze. A ona teraz mi napisała, ze chciałaby umrzeć. Moze chociaż ktoś mi podpowie, co powinienem do niej jeszcze napisać, jak ją uspokoić, żeby bolało jak najmniej. Bo to naprawde cudowna dziewczyna, ale nie jest mi pisana. Mam dla niej wielki szcunek, chce dla niej jak najlepiej, chociaż pewnie i ona i wy mi nie wierzycie.