Dodaj do ulubionych

Bandyta- potrąciłą szczeniaka i odjechał!!!

05.04.05, 17:37
Jejkuu, jak ludzie mogą być tacy podli! Mały bezpański szceniak biegł przy
drodze. Widać było, ze jest zagubiony i chce przebiec na druga stronę.
Samochody zaczęły zwlaniać ale nie bus jadąy przede mną. Zobaczyłam jak
piesek wybiega spod koła. To było okropne. Jakiś pie....burak z czerwona gebą
za kierownicą. Nawet nie zwolnił, jechał prosto na psa. Miałam ochotę
zatrzymać sie i wybić mu szybę skur...lowi. Na pewno tego psa widział, bo ja,
jadąc za nim widziałam go kilka minut wczesniej. Pies pogiegł na pobliskie
pdwórko. Nie wiem... moze powinnam tam podjechać. Zabrać go do weterynarza.
Mam nadzeję, ze nic mu sie nie stało, ale raczej konfrontacja małego
szczeniaczka z busem moze wypaść niekorzystnie..Może on gdzie cierpi. Nie
mogę sobie darować, ze nie zatrzymałam się, ale zanim to wszystko do mnie
dotarło odjechałm już daleko. Czemu ten świat jest taki okrtuny???
Obserwuj wątek
    • dr.verte Re: Bandyta- potrąciłą szczeniaka i odjechał!!! 05.04.05, 17:55
      kkkkk4 napisała:

      > Jejkuu, jak ludzie mogą być tacy podli! Mały bezpański szceniak biegł przy
      > drodze. Widać było, ze jest zagubiony i chce przebiec na druga stronę.
      > Samochody zaczęły zwlaniać ale nie bus jadąy przede mną. Zobaczyłam jak
      > piesek wybiega spod koła. To było okropne. Jakiś pie....burak z czerwona gebą
      > za kierownicą. Nawet nie zwolnił, jechał prosto na psa. Miałam ochotę
      > zatrzymać sie i wybić mu szybę skur...lowi. Na pewno tego psa widział, bo ja,
      > jadąc za nim widziałam go kilka minut wczesniej. Pies pogiegł na pobliskie
      > pdwórko. Nie wiem... moze powinnam tam podjechać. Zabrać go do weterynarza.
      > Mam nadzeję, ze nic mu sie nie stało, ale raczej konfrontacja małego
      > szczeniaczka z busem moze wypaść niekorzystnie..Może on gdzie cierpi. Nie
      > mogę sobie darować, ze nie zatrzymałam się, ale zanim to wszystko do mnie
      > dotarło odjechałm już daleko. Czemu ten świat jest taki okrtuny???


      Głupia jesteś i tyle i jeszcze się stroisz na wrażliwą i nie obojętną.Widziałaś
      szczeniaka wcześniej to się trzeba było zainteresować.Po walnięciu psa przez
      dostawczaka też nie robisz nic tylko się na forum głupkowato zastanawiasz po
      niewczasie zresztą:Nie wiem... moze powinnam tam podjechać.Moze i chooj z tego
      kierowcy a ale ty nie jesteś tu specjalnie lepsza.
      • alpepe Re: Bandyta- potrąciłą szczeniaka i odjechał!!! 05.04.05, 18:57
        nic dodać, wyżalanie się na forum psu nie pomogło.
      • lena_zet Re: Bandyta- potrąciłą szczeniaka i odjechał!!! 05.04.05, 21:40
        > Głupia jesteś i tyle i jeszcze się stroisz na wrażliwą i nie
        obojętną.Widziałaś
        > szczeniaka wcześniej to się trzeba było zainteresować.Po walnięciu psa przez
        > dostawczaka też nie robisz nic tylko się na forum głupkowato zastanawiasz po
        > niewczasie zresztą:Nie wiem... moze powinnam tam podjechać.Moze i chooj z tego
        > kierowcy a ale ty nie jesteś tu specjalnie lepsza.

        faktycznie :(
        muszę się zgodzić z tobą.
    • landrynka8 Re: Bandyta- potrąciłą szczeniaka i odjechał!!! 05.04.05, 18:54
      Biedny samotny piesek. Pewnie gdzieś cierpi.
      Mogłaś się koleżanko zatrzymać i pomóc sierotce.
      • kkkkk4 Re: Bandyta- potrąciłą szczeniaka i odjechał!!! 05.04.05, 20:46
        Macie rację-mogłam. Ale byłam sama 300km od domu, na jakiejś wsi, był wieczór a
        pies poleciał na czyjeś podwórko po drugiej stronie ulicy. Musiałabym tam wejsć
        i szukać tego psiaka pewnie gdzieś po krzakach a najpierw szukać włascicieli
        psesji i pytać o zgodę, tłumaczyć czemu buszuję po ich włosciach. Na wsi ludzie
        nie zawsze są ze zrozumieniem nastawieni do takich rzeczy. Zwierze nie ma tam
        wartosci sam fakt, ze ten pies sie błąkał. Pogoniliby mnie pewnie ze swojego
        podwórka, a i weterynarza nie wiadomo gdzie szukać. Poza tym jak bym tego psa
        zabrała, może byłby agresywny jak to zwierze w szoku. Owszem mogłam coś zrobić
        a nie odjechać, ale to stało się tak szybko, tak mnie przeraziło że po prostu
        ogłupiałam. Byłam sama. Macie racje zachowałam się skandalicznie.
        • landrynka8 Re: Bandyta- potrąciłą szczeniaka i odjechał!!! 05.04.05, 21:17
          wiesz co, teraz to mam wrażenie że sie tłumaczysz żeby uspokoic sumienie. Nie
          ma nic na Twoją obronę. Nie zrób już tak nigdy więcej. Jesteśmy odpowiedzialni
          za "naszych małych braci"; wtedy gdy sie ktoś znęca i wtedy gdy ktoś potrąca.

          Pomyśl, gdyby to był Twój piesek, chciałabyś żeby ktoś mu pomógł?
          • anahella Re: Bandyta- potrąciłą szczeniaka i odjechał!!! 05.04.05, 21:30
            Latwo Wam wssytkim oceniac. Ocencie siebie, gdy bedziecie w podobnej sytuacji.
            • landrynka8 Re: Bandyta- potrąciłą szczeniaka i odjechał!!! 05.04.05, 21:35
              anahello, jak przeważnie opuszczone psy zbieram z ulicy. B.jestem wrażliwa na
              los takich piesków.
              • lena_zet Re: Bandyta- potrąciłą szczeniaka i odjechał!!! 05.04.05, 21:39
                landrynka8 napisała:

                > anahello, jak przeważnie opuszczone psy zbieram z ulicy. B.jestem wrażliwa na
                > los takich piesków.

                juz cię polubiłam :)
            • dr.verte Re: Bandyta- potrąciłą szczeniaka i odjechał!!! 05.04.05, 21:38
              anahella napisała:

              > Latwo Wam wssytkim oceniac. Ocencie siebie, gdy bedziecie w podobnej
              sytuacji.


              Bez problemu.Ja zawsze reaguje.Robiłem to nie raz.
              • anahella Re: Bandyta- potrąciłą szczeniaka i odjechał!!! 05.04.05, 22:10
                Nie zrozumieliscie: nie kaze Wam skladac deklaracji na forum: chodzilo mi o
                Wasza osobista ocene tylko przed soba. Na forum moge napisac, ze jestem
                przyjacielem zwierzat, a w realu kopac kota sasiadki. Tego sie nie sprawdzi.
                Chodzilo mi o to ze latwo jest rzucic w kogos kamieniem, trudniej przemowic, by
                ta osoba na przyszlosc zachowala sie inaczej.
                • kkkkk4 Re: Bandyta- potrąciłą szczeniaka i odjechał!!! 05.04.05, 22:41
                  Od dzieciństwa ratuję psy, koty, gołębie, kawki, wróble itp. Wciąż przed oczami
                  mam połamanego psa, którego w środku nocy, w grudniu próbowałam dogonić pod
                  moim domem aby mu pomóc. W styczniu odwoziłam do schroniska innego, który
                  ledwie uniknął wypadku również w pobliżu mojego domu na ulicy- wcześniej
                  dokarmiałam i oswajałam go ok 2 tyg. Nie mogłam go przygarnąć bo od roku mam
                  duzego i agresywnego terrorystę- egoistę ale po Świętach znalazłam mu dom u
                  kolegi. Rok temu pożegnałam mojego przyjaciela szczekającego, który był ze mną
                  14 lat a bezdusznemu człowiekowi zawdzięcza fakt, że te 14 lat przeżył na
                  trzech łapkach. Byłam jedną z niewielu osób, która dokarmia bezdomne koty pod
                  blokiem, a coroczne mioty maluchów ogłasza w lokalnych gazetach. Nie piszcie mi
                  więc że jestem bez serca i powinnam nauczyć sie miłości do zwierząt. Mam
                  nadzieję, że nigdy nie doświadzcycie takiej przykrej rzeczy jak ja ostatnio.
                  Skoro tak wielu tu miłosników zwierząt i tylu odważnch to powiedzcie mi czemu,
                  wówczas na ulicy nikt inny sie nie zatrzymał??? Ja nie jechałam sama. Na pewno
                  inni tez widzieli busa rozjeżdzajacego psa. Czemu na ulicach tak wiele
                  zabitych, pokalaczonych zwierząt?? Czy tylko ja na tym świecie jestem podła,
                  bo w nie wysiadłam na środku ulicy zostawiajac samochód i nie pobiegłam za
                  pędzącym w obłędzie psem??
                  • lena_zet Re: oj nie denerwuj się 05.04.05, 22:44
                    to po jaką cholerę zakładasz wątek, w którym zastanawiasz się czy moglaś się
                    zatrzymać czy nie.Co ci mamy powiedzieć?Ja bym sie raczej zatrzymała, chociaż
                    skoro pies wpadł w obłęd to marne szanse na złapanie go.Ale o obłędzie
                    wcześniej przecież nic nie wspomniałaś....
                    • kkkkk4 Re: oj nie denerwuj się 05.04.05, 22:49
                      Bo mi przykro..bo chciałam się wygadac...bo chciałam usłyszeć, że są jacyś
                      normalni ludzie na świecie, których tez boli jak cierpi zwierzak. W swojej
                      naiwnosci chciałam usłyszeć, że moze szczeniakowi nic nie bedzie. Mój facet
                      powiedział, że jestem kretynką i widocznie nie mam innych problemów jak ryczę
                      za kundlem. I jeszcze, że powinnam się zatrzymać, będąc sama na jakiejs wsi i
                      biegać za psem i dostać w gebę od bandy pijanych wieśniaków to może bym
                      zmądrzała.
                      • lena_zet Re: oj nie denerwuj się 05.04.05, 22:57
                        to rzeczywiście twój facet jakiś dziwny jest.Może faktycznie pies przeżył?
                        Kierowca busa to zwykły sku..el, natomiast właściciel psa to też niezły
                        palant, skoro puszcza tak psa luzem.Chyba zdaje sobie sprawę z tego, że pies
                        może wpaśc pod koła, co nie?
                        • kkkkk4 Re: oj nie denerwuj się 05.04.05, 23:06
                          Ten pies był chyba niczyj. Na wsi nikt się nie przejmuje psami. Mój facet..jak
                          to facet. Jak musi to pomoże ale podobnie jak przeciętna ludzi jest raczej
                          obojętny. Najgorsze jest to, że jakiś czas wcześniej rozmawialismy ze znajomymi
                          o tym co by było gdybyśmy widzieli taka sytuacje. Generalnie kazdy powiedział,
                          że pojechałby dalej. Ale ze nikt by czegoś takiego nie chciał doświadczyć. Los
                          jest przewrotny. Ja mówiłam ze bym zabrała tego psa.....
                          Naprawdę cieszę sie, ze na mnie naskoczyliscie, bo to znaczy, że są ludzie
                          wrazliwi a moja wrazliwosć nie jest odmiennością. Moze ten wątek przeczyta
                          ktoś, kto ma zwyczaj przyśpieszania gdy kot czy pies przebiega mu drogę, aby
                          zabić. Może dowie sie, że takie zachowanie bulwersuje normalnych ludzi- że tak
                          nie można.
                      • spaldi Re: oj nie denerwuj się 05.04.05, 22:58
                        kiedyś, parę lat temu, wieczorowa porą, zbierałam szczątki kotka potrąconego
                        przez samochód. to nie był zbyt miły widok, ale przejeżdżając obok,
                        automatycznie zatrzymałam się, to był ODRUCH, nie myślałam wtedy o tym, że jest
                        późno, jestem sama i ktoś może mi zrobić krzywdę.
                        bo gdybym się zaczęła zastanawiać, to pojechałabym dalej.

                        zresztą, usłyszałam wtedy od mijających mnie "nastolatków", że baby to nawet
                        jeździć nie potrafią.

                        a gdybyś zobaczyła człowieka? pomogłabyś mu?
                        • kkkkk4 Re: oj nie denerwuj się 05.04.05, 23:13
                          Jakby pies leżał przy drodze to normalne, że bym sie zatrzymała. Robiłam tak
                          nie raz, ale problem w tym, że on pobiegł gdzieś w podwórko, w krzaki. Nawet
                          nie zobaczyłam dokładnie bo z przeciwka tez jechałay samochody i przede mną. To
                          była chwila i on po prostu zniknął. Wyleciał spod busa i pobiegł. Zaczęłam
                          hamować aby równiez unknąć uderzenia go jak się opamiętałam to byłam juz
                          kilkadziesiąt albo set metrów dalej. Ciemno mi sie zrobiło przed oczami, rzygać
                          mi sie zachciało- nie rozumiesz???? Nawet nie wiedziałbym w które podwórko pies
                          wbiegł. Nie wiesz jak wyglada wieś?? Dom koło domu, brama koło bramy.
                          Kiedys widziałam podobna sytuację w moim miescie. Jechałam z moim chłopakiem.
                          Kazałam mu jechać tam gdzie pies pobiegł ale nie mogliśmy go znaleźć.
                        • widokzmarsa wiekszość się nie zatrzyma 05.04.05, 23:16
                          wracając w zimie wieczorem zauważyłem faceta leżącego na poboczu drogi w
                          zaspie. zawróciełem. pijak jakiś zasnął. obudziłem i postawiłem na nogi, nawet
                          chciałem zawieźć do domu ale szedł gdzieś zupełnie w bok. Pięć samochodów
                          przejechało przy mnie zanim zawróciłem i żaden się nie zatrzymał. Moze mieli
                          rację bo on poszedł do domu i pobił żonę?
                        • elutka_111 Kotek:( 05.04.05, 23:17
                          Kiedyś siedząc ze znajomymi w parku koło bardzo ruchliwej ulica, zobaczyłysmy
                          jak wielka ciężarówka przejechała (potrąciła) maleńkiego koteczka, tego samego,
                          którego 5 minut wcześniej głaskałyśmy!!! Gó także się nie zatrzymał:(, było
                          ciemno, może go nie widział??? Pobiegłyśmy do koteczka, niestety, miał
                          sparaliżowaną dolną część ciała;( Koleżanka zawinęła go w swoją bluzę, żeby
                          zanieść go do najbliższego weterynarza...było po 23...Zadzwoniłyśmy do jednego
                          z weterynarzy, żeby sprawdził, czy można kotkowi pomóc, niestety, jedyne co
                          mógł zrobic, to uśpić;( Płakać nam się chciało...ja trzymałam małemu główke,
                          kiedy dostał zastrzyk...nie cierpiał długo. Włożyłyśmy go do kartonika,
                          napisałyśmy na nim (kartonie) "Klakier", obudziłyśmy kolege, dałyśmy łopate i
                          wykopał nam dół, do którego włożyłyśmy Klakierka. Wyobraźcie sobie, jak nam
                          było wyedy przykro:( A pan weterynarz też okazał się wielkiego serca, ponieważ
                          zabieg wykonał za darmo, ponieważ my nie miałyśmy złamanego grosza:(
                          • kkkkk4 Re: Kotek:( 05.04.05, 23:26
                            Kiedyś na środku ulicy znalazłam małego kotka. Oczywiscie na wsi. Na poboczu
                            lezał drugi zabity. Przy płocie stali ludzie i mówią: juz dwa zabiły samochody,
                            tego tez zaraz ktoś pier.... i salwa smiechu. Stali i się patrzyli... Moja mama
                            nie chciała go zabrać do nas bo wówczas miałyśmy już kota przybłędę i tego psa
                            bez nogi. Próbowałyśmy zostawić w kóryms z domów - nikt nie chciał. Dopiero
                            mama zstawiła go w jakimś domu parafialnym u ksiadza. Mam nadzieję, ze go nie
                            wyrzucili. Potem jej to wypominałam i ryczałam długi czas.
                            Innym razem na moich oczach jakaś baba z kamienicy wyrzuciła kotka na ruchliwą
                            ulicę. Ledwo go uratowałam spod kół. Zabrałam do domu. Zanim znalazłam mu inny
                            dom ( umnie wówczas kot i pies bez nogi) miałam świetnego towarzysza. To był
                            chyba mój najfajniejszy kot.
                          • bloodysunday99 Re: Golabek... :/ 05.04.05, 23:28
                            Ja ostatnio, moim pieciotonowym auto-kempem zmiazdzylem golebia. Nie odwiozlem
                            go do weterynarza... Czy jestem zwyrodnialcem?????
                            • elutka_111 Zwyrodnialec:) 05.04.05, 23:37
                              No właśnie...jak to właściwie jest...są ludzie którzy lamentyją z powodu
                              smierci kotka lub pieska (nawet obcego) natomiast kiedy umrze pajak, mrówka czy
                              inny owad nikt nie reaguje płaczem, wręcz przeciwnie...ja się do tych osób
                              zaliczam:)
                              • bloodysunday99 Re: Zwyrodnialec:) 05.04.05, 23:42
                                Hehe, u nas w domu na pajaki puszczam mojego dzielnego syna ktory strzela do
                                nich z pistoletu. Sam sie boje tego swinstwa jak cholera, i na 2 metry nie
                                podchodze.
                                • kkkkk4 Re: Zwyrodnialec:) 05.04.05, 23:47
                                  Na pajaki puszczam mojego psa-killera i on je zjada bleeee... Teraz mieszkam
                                  poza miastem wiec tu są naprawdę bycze okazy. Jak się takiego rozdepcze to
                                  słychać jak strzela fuuuuuu....ochyda..
                                  • bloodysunday99 Re: Zwyrodnialec:) 05.04.05, 23:54
                                    Ja kiedys, siedzac na muszli w Azji Poludniowej, popatrzylem w lewo i
                                    zobaczylem, pol metra mojego nocha, ...okaz wielkosci piesci. Nigdy jeszcze
                                    czlowiek tak szybko nie wystrzelil ze sracza jak ja tego dnia...
                          • cham_i_prostak Re: Kotek:( 05.04.05, 23:56
                            elutka_111 napisała
                            >obudziłyśmy kolege, dałyśmy łopate i
                            wykopał nam dół, do którego włożyłyśmy Klakierka.

                            Ty jesteś nienormalna kobito, budzić kolege....
                            Ja na jego miejscu wziąłbym łopatę i ciebie nią ubij, ty bezduszna kreaturo...
                            • elutka_111 Re: Kotek:( 06.04.05, 00:03
                              Na szczęście nie każdy jest taki jak ty , gdyby nie chciał, to by nam nie
                              wykopał, proste!
    • tumoi Re: Bandyta- potrąciłą szczeniaka i odjechał!!! 06.04.05, 08:51
      Mój facet zawsze mi tłumaczył, że jeżeli zbyt późno zobaczę zwierzaka lub mi
      nagle jakiś wyskoczy nie mam gwałtownie, za wszelką cenę hamować lub odbijać w
      bok. Prawdopodobieństwo, ze zwierzę sie uratuje jest małe a ja wykonując
      gwałtowny ruch samochodem stwarzam większe zagrożenie. Dla uzupełnienia
      informacji; mojejmu mężczyźnie nieraz zdarzyło się potrącić zwierzaka, ale
      zawsze oglądał się, jeżeli zwierzę wstało jechał dalej, jeżeli leżało
      zatrzymywał się i sprawdzał jego stan. Parę razy zawoził zwierzaki do
      weterynarza. Sami mamy dwa psy i kotkę i z każdą pierdołą lecimy do weterynarza
      więc los sierściuchów nie jest nam obojętny.
      Czasami też można nie zauważyć, że się potrąciło. Mój facet kiedyś cofał na
      wiejskiej drodze. Gdy przyjechał do celu ludzie, których tam zastał nagle
      zaczęli się strasznie śmiać, kiedy wysiadł z samochodu okazało się,że na haku
      holowniczym wiózł kaczkę. Biedaczka nie przeżyła tej podróży, ale za to jego
      pies miał obiad.
    • margie Re: Bandyta- potrąciłą szczeniaka i odjechał!!! 06.04.05, 10:03
      Ja mialam podobna sytuacje, tyle ze w srodku dnia- piesio mi wlecial pod kola z
      ulicy. Zatrzymalam sie, ale okazalo sie, ze sie pzreturlal pod samochodem i nic
      mu sie nie stalo. Mam nadzieje, ze temu pieskowi rowniez nic, skoro przelecial
      na druga strone ulicy i uciekl na posesje. Nie rozumiem za bardzo napasci
      wszystkich tutaj, ja cie rozumiem, czlowiek czasaami glupieje w takich naglych
      sytuacjach, nie wiadomo, co zrobic.... Trudno, stalo sie, masz nauczke na
      przyszlosc, rowniez w kwestii zakladania takich watkow na tym forum, bo jak
      widac nie spotkalas sie ze zrozumieniem.....
    • rainer_calmund Re: Bandyta- potrąciłą szczeniaka i odjechał!!! 06.04.05, 11:47

      • justinak21 Re: Bandyta- potrąciłą szczeniaka i odjechał!!! 06.04.05, 23:52
        Najłatwiej jest atakować i oceniać innych...Większość z krytykujących Cię osób
        zapewne udałoby, że nie widziało zdarzenia albo nie chcieliby pamiętać, a Ty
        masz wyrzuty sumienia,które nie dają Ci spokoju. Ja uważam ,że jesteś wrażliwą
        na cierpienie i pełną ciepła osobą.Ja również pomagam ,ratuje zwierzeta
        porzucone, po wypadkach, skazane na smierć przez powieszenie.Spotkałam sie z
        różnymi tragicznymi przypadkami ich traktowania, ze straszna, obojętnościa,
        znieczulicą ludzi.Cieszę się, że są osoby, któres pomagają zwierzętom i nie
        boją się o tym pisać i mówić.Nie poddawaj się i pamiętaj, że nie jesteś
        sama.Pozdrawiam
    • misscraft Re: Bandyta- potrąciłą szczeniaka i odjechał!!! 07.04.05, 00:35
      Sprawa sytuacji zwierzaków i to jak sie muszą na cierpieć przez ludzką głupote
      dotyka bardziej niż cokolwiek, bluźne na wszytkich ludzi jeśli na moich oczach
      zdechnie albo cierpi zwierze. Czuje się bezradna. Zawsze jak idąc gdzieś widze
      spa starjącego sie przejsc przez ruchliwą ulice stoję i czekam, aż bezpiecznie
      przejdziem czasem wołam go jak nic nie jedzie. Pare razy spóxniłam sie na
      zajęcia przez to, ale nie moge tak spokojnie odejść. A te barany jeżdżą i mają
      w d.... Ja rozumiem, bo mi ojciec tłumaczył, że jak jest gęsty ruch to jeden
      samochód sie zatrzyma i spowoduje karambol. Ale i tak nie mogę tego przeboleć.
      Dlatego nie robie prawa jazdy.Żeby to tylko o samochody chodziło... Dlatego nie
      robie prawa jazdy.
      • wielo-kropek Re: Bandyta- potrąciłą szczeniaka i odjechał!!! 07.04.05, 02:16
        Nie mozesz tu zbytnio winic kierowce autobusu. Byc moze czlowiek tego
        psa poprostu nie widzial, albo zauwazyl w ostatniej chwili, kiedy ten
        mu pod pojazd wskoczyl. Twoje pole widzenia niestety moglo byc
        inne. Nie zawsze kierowca widzi wszystko. A pies? Coz wiadomo szkoda,
        ale skoro wyszedl zywy i potrafil nawet zwiac, to rany jesli
        jakiekolwiek ma zalecza mu sie (chyba ze ma zlamania kosci). Zagoi
        sie jak na psu zwyklismy gadac. Przewrazliwiona troche jestes. Twoj
        mezczyzna pewnie tez czulosci od ciebie zaznaje duzo.
        • kkkkk4 Re: Bandyta- potrąciłą szczeniaka i odjechał!!! 07.04.05, 09:39
          Fajni jestescie. Dzięki za słowa zrozumienia i nawet za słowa krytyki, które
          swiadczą o tym, że dobrzy z Was ludzie. Myslę, że szacunek i miłosć do zwierząt
          świadczy o kulturze osobistej. Fakt faktem, sopłeczeństwa wysoko rozwinięte
          potrafią zadbać o to aby i zwiarzęta miały godny byt. Czasem oglądam program
          Animal Planet i widzę, ze tam istnieją specjalne instytucje chroniące zwiarzaki
          przed krzywdą. Owszem, są tez zwyrodnialcy, ale system prawny jest dobrze
          skonstruowany i pozwala ich karać. Tam, mniej ludzi przechodzi obojętnie nad
          psią, kocią czy nawet ptasią niedolą. Mam nadzieję, że nam juz bliżej do
          Zachodu niż do krajów zacofanych. Będąc na wakacjach np. w Turcji czy widziałam
          koszmar jaki doświadczają tam bezpańskie czworonogi: wycho=udzone, spalone
          słońcem, bez dostepu do wody, pokaleczone. Jescze gorzej jes np. w Libii czy
          Iraku (opowiadał mój tato). Najwazniejsze abysmy my nie bali i nie wstydzili
          się zatrzymać wśród obojętnie przechodzącego tłumu, gdy zobaczymy cierpiącą
          znajdkę. Nieraz wystarczy po prostu zadzwonić do schroniska i poprosić o
          interwencję. Zmiany muszą zacząć się w nas.
          Pozdrawiam
          • wielo-kropek Re: Bandyta- potrąciłą szczeniaka i odjechał!!! 07.04.05, 21:38
            Widze ze zeszlas troche na inny temat. Rozumiem co piszesz, ale mam
            troche swoje obiekcje co do tego. Sugerujesz wieksza interwencje
            czlowieka w swiat zwierzat (rozumiem ze z celem pomocnym) ale to moze
            okazac sie niekorzystne dla samych zwierzaczkow. Krotko mowiac, dzungla
            ma swoje prawa i zasady i dobrze byloby dla czlowieka jej zbytnio
            nie naruszac. Trzebimy lasy, zanieczyszczamy wody itd, dobrze by bylo
            jakbysmy nie wyplaszali zwierzat bo wydaje mi sie tak bedzie lepiej dla
            nich samych, a tymsamym i dla nas.
            • misscraft Re: Bandyta- potrąciłą szczeniaka i odjechał!!! 09.04.05, 00:22
              Żebyśmy nie pomylili pojęć pomocy z ingerencją z naturalne śrdowisko. Myśle, że
              autorce wątku chodziło o pomoc zwierzętom udomowionym przez człowieka, a nie o
              ingerencje w nature, cieżko powiedzieć, żeby ruchliwa ulica, czy ciasna zagroda
              we jedzenia i wody byla warunkami, w które interwencja zagrozi katastrofą
              ekologiczną. Miasta raczej nie są miejscem selekcji naturalnej czy walki o byt.
              Jako społeczeństwo, które stworzyło nowe odmiany zwierząt i udomowiło je do
              własnych celów, hodowlanych czy innych, powinniśmy wziąść za to odpowiedzilność
              i zadbać o te zwierzęta.
              • wielo-kropek Re: Bandyta- potrąciłą szczeniaka i odjechał!!! 09.04.05, 01:15
                Ja mysle ze jej chodzilo o wszystkie zwierzeta ktore potrzebuja pomocy
                a z pewnoscia i szczegolnie te udomowione. Ona poruszyla Animal
                Planet, a tam ujmowany jest caly swiat zwierzat. Pisala cos o
                ptasiej niedoli. Czyzby tylko kury, indyki czy te "udomowione"
                trzymane w klatkach ptaki miala na mysli? Zgadzam sie z toba to co
                napisalas. Naszym moralnym obowaizkiem jest pomoc zwierzetom, ktore
                znajduja sie w widocznej potrzebie, a w niej szczegolnie te
                udomowione sa, bo zazwyczaj na czlowieka i jego laske sa zdane.
                Dzungla (dzicz niestety nie jest dla nich do zycia. Czlowiek im ja
                kiedys zabral, a skoro tak postapil, tymsamym wzial obowiazek na
                siebie by pomagac tym zwierzetom.
                • misscraft Re: Bandyta- potrąciłą szczeniaka i odjechał!!! 09.04.05, 15:05
                  Ciesze się, że w tej kwesti się zgadzamy:-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka