grazkagu
10.04.05, 21:00
Na krótkirj trasie do pracy (sobota 9.04) zgubiłam srebrną bransoletkę z
rozmaitymi -też srebrnymi przywieszkami. Trasa była krótka.Warszawa, barska,
przystanek 15 na Pl. Narutowicza, przystanek na Placu Zbawiciela.Przeszłam
pod kolumnadą (tą bez Euro).Zorientowałam się na Koszykowej.Bransoletka nie
przedstawia specjalnejwartości materialnej, ale była dla mnie niesłychanie
ważna. Dostałam ją od męża na 20-lecie ślubu. Rozwiesiłam na całej trasie
mnóstwo ogłoszeń. Telefon milczy mimo obiecanej nagrody.O tej porze ludzie
przeważnie szło do kościoła (8 rano).Nigdy nie przywiązywałam się do rzrczy
materialnu=ych.Zgubiłam mnóstwo znacznie cenniejszych rzeczy. Ta nieszczęsna
bransoletka była, chyba taką pierwszą rzeczą. Bardzo mi się
podobała.Potraktowałam ją jak swój talizman na dalsze szczęśliwsze życie Mogę
oczywiście kupić podobną, a przynajmniej spróbować ją odtworzyć (przynajmniej
w części, ale to już nie to. Nie jestem przesadnie przesadna, ale myślę, że
tym, którzy będą ją nosić, albo elementy - można używać ich w charakterze
wysiorków nie przyniesie szczęścia.Czy Wam też się coś takiego zdarzyło?
Ps. Niedawno byłam świadkiem kiedy młody chłopak oddał dziewczynie zgubiom=ny
przez nią zaręczynowy pierścionek z brylantem. Może ktoś przeczyta moje
ogłoszenie? Czy też miałyście rzeczy, które były Waszymi talizmanami
Swoją drogą, do głowy by mi wcześniej nie przyszło, że tak tę historię
przeżyję. Pozdrawiam