Dodaj do ulubionych

Czy życie z jedynakiem to HORROR?

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.06.02, 01:45
Czy jedynacy Waszym sprawdzają się jako partnerzy, mężowie?
Piszę reportaż o jedynakach jako partnerach - czy macie jakieś doświadczenia?

Czekam na odp. tutaj lub mailem: zadako@poczta.onet.pl

Czy gdyby nie był jedynakiem, byłby lepszym mężem?
Czy ciągle myśli tylko o sobie?
Czy domaga się specjalnych praw w domu?
Czy nie macie poczucia, że jest ciągle zamknięty?
Czy nie macie też poczucia, że tak naprawdę WOLAŁBY BYĆ SAM, a tylko
społeczeństwo i nacisk kulturowy zmusiły go do małżeństwa?
Strach przed bliskością - czy to modne tłumaczenie mężczyzn jego też dotyczy?
Czy walczyłby o Ciebie z konkurentem, czy raczej uciekł?
A może posiadanie jednego dziecka - wiecie to jako Żony jedynaków - powinno być
zabronione?
A może jedynactwo NIE UNIEMOŻLIWIA dopasowania się do życia rodzinnego.

Będę wdzięczny za głosy - Darek.
Obserwuj wątek
    • Gość: Alennka Re: Czy życie z jedynakiem to HORROR? IP: *.wola-justowska.sdi.tpnet.pl 26.06.02, 01:49
      Gość portalu: zadako napisał(a):

      > Czy jedynacy Waszym sprawdzają się jako partnerzy, mężowie?
      > Piszę reportaż o jedynakach jako partnerach - czy macie jakieś doświadczenia?
      >
      > Czekam na odp. tutaj lub mailem: zadako@poczta.onet.pl
      > Ja jestem jedynaczką. Okropną!!!
      > Czy gdyby nie był jedynakiem, byłby lepszym mężem?
      Tego nie wiem. Jestem panną. Mam nadzieję, że jeszcze nie starą :-))
      > Czy ciągle myśli tylko o sobie?
      Tak. Myślę. Ale tego "uczą" od młodych lat rodzice. Nie wszystkich oczywiście.
      > Czy domaga się specjalnych praw w domu?
      Tak. Do tej pory (mam 28 lat) jestem małą księżniczką.
      > Czy nie macie poczucia, że jest ciągle zamknięty?
      Nieee. Raczej skupiona na sobie. Dużo gadam, ale najczęściej o sobie. O dziwo, są
      tacy,którzy mnie lubią.
      Pozdr.
      Alennka





      > Czy nie macie też poczucia, że tak naprawdę WOLAŁBY BYĆ SAM, a tylko
      > społeczeństwo i nacisk kulturowy zmusiły go do małżeństwa?
      > Strach przed bliskością - czy to modne tłumaczenie mężczyzn jego też dotyczy?
      > Czy walczyłby o Ciebie z konkurentem, czy raczej uciekł?
      > A może posiadanie jednego dziecka - wiecie to jako Żony jedynaków - powinno być
      >
      > zabronione?
      > A może jedynactwo NIE UNIEMOŻLIWIA dopasowania się do życia rodzinnego.
      >
      > Będę wdzięczny za głosy - Darek.

    • wierna1 Re: Czy życie z jedynakiem to HORROR? 26.06.02, 08:13
      Gorszy od jedynaka jest taki, ktry ma starszą siostrę.
    • boledo Re: Czy życie z jedynakiem to HORROR? 26.06.02, 08:52
      > Czy gdyby nie był jedynakiem, byłby lepszym mężem?

      nie

      > Czy ciągle myśli tylko o sobie?

      nie

      > Czy domaga się specjalnych praw w domu?

      nie

      > Czy nie macie poczucia, że jest ciągle zamknięty?

      ciągle raczej nie, ale często się to zdarza

      > Czy nie macie też poczucia, że tak naprawdę WOLAŁBY BYĆ SAM, a tylko
      > społeczeństwo i nacisk kulturowy zmusiły go do małżeństwa?

      nie

      > Strach przed bliskością - czy to modne tłumaczenie mężczyzn jego też dotyczy?

      nie

      > Czy walczyłby o Ciebie z konkurentem, czy raczej uciekł?

      nie wiem, raczej starałby się przeczekać licząc na to, że mi przejdzie

      > A może posiadanie jednego dziecka - wiecie to jako Żony jedynaków - powinno być
      > zabronione?

      jestem przeciw wszelkim zakazom

      > A może jedynactwo NIE UNIEMOŻLIWIA dopasowania się do życia rodzinnego.

      Ja nie narzekam, a wręcz odwrotnie. Mój mąż jako dziecko nie był "pępkiem
      świata". Wszystko zależy od tego co dany osobnik wyniósł z domu. Znam wielu
      niedopasowanych mimo, że pochodzili z rodzin wielodzietnych.

    • kini Re: Czy życie z jedynakiem to HORROR? 26.06.02, 09:08
      Jezus Maria, ja jestem jedynaczką!!!!! Czy życie ze mną to horror????
      • wierna1 Re: Czy życie z jedynakiem to HORROR? 26.06.02, 10:22
        kini napisał(a):

        > Jezus Maria, ja jestem jedynaczką!!!!! Czy życie ze mną to horror????

        Kini, tak podejrzewałam. Niestety, ale to się wyczuwało w Twoich tekstach.
        • kini Re: Czy życie z jedynakiem to HORROR? 26.06.02, 10:25
          Łaj????
        • matrek Re: Czy życie z jedynakiem to HORROR? 27.06.02, 07:27
          wierna1 napisał(a):

          > kini napisał(a):
          >
          > > Jezus Maria, ja jestem jedynaczką!!!!! Czy życie ze mną to horror????
          >
          > Kini, tak podejrzewałam. Niestety, ale to się wyczuwało w Twoich tekstach.

          Ja tam nic nie wyczuwam, jest bardzo sympatyczna.
          • kini Re: Czy życie z jedynakiem to HORROR? 27.06.02, 08:13
            matrek napisał(a):

            > Ja tam nic nie wyczuwam, jest bardzo sympatyczna.

            Dzięki za wsparcie! :)
            • matrek Re: Czy życie z jedynakiem to HORROR? 28.06.02, 10:52
              kini napisał(a):

              > matrek napisał(a):
              >
              > > Ja tam nic nie wyczuwam, jest bardzo sympatyczna.
              >
              > Dzięki za wsparcie! :)

              Nie ma sprawy, na TWA zawsze można liczyć :)
      • aagnes Re: Czy życie z jedynakiem to HORROR? 28.06.02, 10:50
        Typowy przyklad jedynaka - na zadane pytanie jak sie zyje z jedynakiem
        odpowiada nic nie wnosząc: JA jestem jedynaczka...itd.
        Proponuje obserwowac jak czesto dana osoba zaczyna zdanie od JA, bez wzgledu na
        jaki temat toczy sie rozmowa.
        • kini Re: Czy życie z jedynakiem to HORROR? 28.06.02, 10:56
          Wybacz, ale teraz to dowaliłaś, jak Boga kocham...
          • aagnes Re: Czy życie z jedynakiem to HORROR? 28.06.02, 13:35
            Taka jest prawda, jedynacy to osoby, myslace, ze swiat kreci sie wokol nich. I
            nic w tym dziwnego, po prostu tak jest.
            • kini Re: Czy życie z jedynakiem to HORROR? 28.06.02, 13:40
              Ja tak nie myślę.
              Skąd masz w ogóle takie niezachwiane zdanie? Rozwiodłaś się z jedynakiem, czy
              co?
    • eremka Re: Czy życie z jedynakiem to HORROR? 26.06.02, 09:30
      Beeez przesady, pls! życie ze mną to horror, ale nie z tego powodu, że jestem
      jedynaczką.
    • lastka Re: Czy życie z jedynakiem to HORROR? 26.06.02, 10:23
      Może nie koniecznie horror ale coś w tym jest. Jedynacy chcą aby każdy tańczył
      tak jak oni zagrają i to jest właśnie smutne. :(
      • matrek Re: Czy życie z jedynakiem to HORROR? 26.06.02, 12:10
        lastka napisał(a):

        > Może nie koniecznie horror ale coś w tym jest. Jedynacy chcą aby każdy tańczył
        > tak jak oni zagrają i to jest właśnie smutne. :(

        Przesadzasz lastuś jak ogrodnik marchewkę. To taka sama prawda jak warszwiacy, to
        świnie.
        • lastka Re: Czy życie z jedynakiem to HORROR? 27.06.02, 08:26
          matrek napisał(a):

          > lastka napisał(a):
          >
          > > Może nie koniecznie horror ale coś w tym jest. Jedynacy chcą aby każdy tań
          > czył
          > > tak jak oni zagrają i to jest właśnie smutne. :(
          >
          > Przesadzasz lastuś jak ogrodnik marchewkę. To taka sama prawda jak warszwiacy,
          > to
          > świnie.

          Matruś nie przesadzam, mam takiego jednego jedynaka w domu to wiem coś na ten
          temat.

          • kini Re: Czy życie z jedynakiem to HORROR? 27.06.02, 08:31
            Może to wyjątkowy przypadek??? A może zachowanie tego jedynaka nie wynika tylko
            z tego, że jest jedynakiem?
            • lastka Re: Czy życie z jedynakiem to HORROR? 27.06.02, 08:32
              kini napisał(a):

              > Może to wyjątkowy przypadek??? A może zachowanie tego jedynaka nie wynika tylko
              >
              > z tego, że jest jedynakiem?


              Wynika z Tego, że jest ropieszczonym jedynakiem.
              • kini Re: Czy życie z jedynakiem to HORROR? 27.06.02, 08:35
                Ale ja nie jestem, przynajmniej aż tak bardzo!!! :)
                • lastka Re: Czy życie z jedynakiem to HORROR? 27.06.02, 08:38
                  kini napisał(a):

                  > Ale ja nie jestem, przynajmniej aż tak bardzo!!! :)

                  Ja nie twierdzę kini, że ty jesteś, ale ten mój jedynak to akurat właśnie taki
                  jest, tak żeśmy go wszyscy nauczyli :(((
                  No i teraz mam:((

                  • kini Re: Czy życie z jedynakiem to HORROR? 27.06.02, 09:00
                    Na naukę nigdy nie jest za późno, ale im później, tym trudniej! :)
          • matrek Re: Czy życie z jedynakiem to HORROR? 27.06.02, 14:07
            lastka napisał(a):

            > matrek napisał(a):
            >
            > > lastka napisał(a):
            > >
            > > > Może nie koniecznie horror ale coś w tym jest. Jedynacy chcą aby każd
            > y tań
            > > czył
            > > > tak jak oni zagrają i to jest właśnie smutne. :(
            > >
            > > Przesadzasz lastuś jak ogrodnik marchewkę. To taka sama prawda jak warszwi
            > acy,
            > > to
            > > świnie.
            >
            > Matruś nie przesadzam, mam takiego jednego jedynaka w domu to wiem coś na ten
            > temat.
            >

            Może, ale we mnie nie zauważyłabyś jedynaka. Jestem tego pewny.
    • Gość: Nell Re: Czy życie z jedynakiem to HORROR? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 26.06.02, 10:28
      Gość portalu: zadako napisał(a):

      > Czy jedynacy Waszym sprawdzają się jako partnerzy, mężowie?
      > Piszę reportaż o jedynakach jako partnerach - czy macie jakieś doświadczenia?
      >
      > Czekam na odp. tutaj lub mailem: zadako@poczta.onet.pl
      >
      > Czy gdyby nie był jedynakiem, byłby lepszym mężem?

      nie

      > Czy ciągle myśli tylko o sobie?

      nie, nigdy.

      > Czy domaga się specjalnych praw w domu?

      co za bzdura?

      > Czy nie macie poczucia, że jest ciągle zamknięty?

      jest wrecz odwrotnie

      > Czy nie macie też poczucia, że tak naprawdę WOLAŁBY BYĆ SAM, a tylko
      > społeczeństwo i nacisk kulturowy zmusiły go do małżeństwa?

      sam to wymysliles??? buhhahahhahhaah

      > Strach przed bliskością - czy to modne tłumaczenie mężczyzn jego też dotyczy?

      nie

      > Czy walczyłby o Ciebie z konkurentem, czy raczej uciekł?

      walczyl

      > A może posiadanie jednego dziecka - wiecie to jako Żony jedynaków - powinno być
      >
      > zabronione?

      nie, tylko jedynakowi smutno potem, maz zaluje , ze nie ma brata, ktory umarl we wczesnym dziecinstwie.
      Milo bybylo miec brata...

      > A może jedynactwo NIE UNIEMOŻLIWIA dopasowania się do życia rodzinnego.

      Co za bzdurnee pytania, sam je darku wymysliles?????

      >
      > Będę wdzięczny za głosy - Darek.

    • goga.74 Re: Czy życie z jedynakiem to HORROR? 26.06.02, 10:56
      Moj jedynak sie sprawdza idealnie jako partner (czyli na wszystkie Twoje pytania-
      nie).
      A co to za reportaz? Tak z iekawosci pytam, bo temat, bez obrazy, troche plytki.
      Daj tutaj namiary na tekst jak juz go napiszesz.

      > Czy jedynacy Waszym sprawdzają się jako partnerzy, mężowie?
      > Piszę reportaż o jedynakach jako partnerach - czy macie jakieś doświadczenia?
      >
      > Czekam na odp. tutaj lub mailem: zadako@poczta.onet.pl
      >
      > Czy gdyby nie był jedynakiem, byłby lepszym mężem?
      > Czy ciągle myśli tylko o sobie?
      > Czy domaga się specjalnych praw w domu?
      > Czy nie macie poczucia, że jest ciągle zamknięty?
      > Czy nie macie też poczucia, że tak naprawdę WOLAŁBY BYĆ SAM, a tylko
      > społeczeństwo i nacisk kulturowy zmusiły go do małżeństwa?
      > Strach przed bliskością - czy to modne tłumaczenie mężczyzn jego też dotyczy?
      > Czy walczyłby o Ciebie z konkurentem, czy raczej uciekł?
      > A może posiadanie jednego dziecka - wiecie to jako Żony jedynaków - powinno być
      >
      > zabronione?
      > A może jedynactwo NIE UNIEMOŻLIWIA dopasowania się do życia rodzinnego.
      >
      > Będę wdzięczny za głosy - Darek.


    • Gość: Remo Re: Czy życie z jedynakiem to HORROR? IP: *.zetokat.com.pl / 192.168.0.* 26.06.02, 11:34
      Moja żona jest jedynaczką. Horrorem tego bym nie nazwał, ale łatwo nie jest.
      • default Re: Czy życie z jedynakiem to HORROR? 26.06.02, 11:49
        Jestem jedynaczką, ale nie wydaje mi się, aby życie ze mną było horrorem. To
        rzeczywiście kwestia tego, co się wyniesie z domu - jak to już ktoś napisał.
        Moi rodzice nie wychowali mnie na księżniczkę, wymagającą ciągłej obsługi i
        czującej się pępkiem świata. Ale np. mój były mąż (jedynak, w dodatku wychowany
        bez ojca, przez mamę i babcię) był leniem i samolubem doskonałym. M.in. dlatego
        się z nim rozwiodłam. Mój obecny facet ma rodzeństwo, ale w sumie miał niezłe
        szanse wyrosnąć na podobnego "królewicza", jak mój były (trzy dużo starsze
        siostry, on był tym najmłodszym, wyczekanym, upragnionym syneczkiem). Ale tak
        się nie stało - wychowano go na bardzo odpowiedzialnego i pracowitego człowieka.
        I to jest najważniejsze - nie jedynactwo, ale właściwe wychowanie.
        Tak się mądrzę, a sama mam jedynaczkę i wcale nie jestem pewna, czy dobrze ją
        wychowałam.....;)
        • Gość: Remo Re: Czy życie z jedynakiem to HORROR? IP: *.zetokat.com.pl / 192.168.0.* 26.06.02, 12:20
          A moja szanowna małżonka, jest jedyną córunią mamusi, wychowana bez ojca, więc
          jest córunia podwójną, poza tym ulubioną, bo najmłodszą wnusią babusi i to
          dziadka, który już nie żyje, więc wnusią jest podwójną, jedyną w rodzinie,
          która skończyła studia, więc jest córunią/wnusią najmądrzejszą i nawet jak
          klnie jak szewc, to wszyscy udają że wiaterek wieje, no oczko i pępuszek. A ja
          przez lata byłem dla jej rodziny skutkiem ubocznym urodzenia przez
          córunię/wnusię dziecka. I wiele siły mnie kosztowało, żeby nabrano do mnie
          szacunku. Moja żona na początku wcale nie uławiała mi życia, ale muszę
          przyznać, że finisz miała wspaniały.
    • Gość: Liver Re: Czy życie z jedynakiem to HORROR? IP: 157.25.84.* 26.06.02, 11:41
      A może tak : kim Ty jesteś ( dziennikarz, student itp. ), co to za reportaż i
      w jakim medium się ukaże ?
    • al_he_mja co za głupi temat n/t 26.06.02, 16:22
      • Gość: alissa19 Re: co za głupi temat n/t IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.06.02, 17:27
        no wiec tak-jestem jedynaczka totalnie rozpieszczona.wszedzie mnie wozi tatus
        autem bo nienawidze autobusow i komunikacji miejskiej [dobre dla plebsu].starzy
        mnie caly czas utrzymuja a ja sie zastanawiam czy mi sie chce studiowac-ale
        raczej nie[przynajmniej nie w Polsce].mamusia na mnie swoje ambicje przelewa
        wiec zdazylam juz byc:tancerka ,cheerleaderka,miss,obecnie modelka.mam po
        prostu dobrze wygladac i tyle.w najblizszej rodzinie
        [dziadkowie,ciocia,wujkowie ]jestem gwiazdka ,dostaje prawie zawsze to co
        chce,a cale dnie spedzam u kosmetyczek i w fit-klubach.moj problem to w co sie
        ubrac zeby zakasowac kolezanki .chyba wszystko.i bynajmniej nie jest to ironia.
        • Gość: Liver Re: co za głupi temat n/t IP: 157.25.84.* 27.06.02, 09:03
          Ha ha ha.
          Znam takie panienki.
          Pracują w pewnej agencji.
          Ha ha ha.
    • borys-krakow Re: Czy życie z jedynakiem to HORROR? 26.06.02, 17:31
      Ja jestem jedynakiem i jestem bardzo fajnym mężem.
      • Gość: Liver Re: Czy życie z jedynakiem to HORROR? IP: 157.25.84.* 27.06.02, 09:04
        Ale co żona o Tobie sądzi ?
    • Gość: Leon NIe piszccie, że to płytki temat, płytcy - to WY. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.06.02, 02:05
      A ja nie widzę w tym temacie płytkości. To poważny problem dla mnie, a jestem
      jedynakiem od 36 lat. Mam żonę, dwoje dzieci i bardzo im współczuję. Zawsze
      byłem przyzwyczajony do tego, że mam swój pokój i swoje rzeczy. Jeśli batonik
      to tylko dla mnie, dla kogoś - drugi, ale broń Boże mój na pół, tego bym nie
      zniósł.
      To, że zawsze mogłem się zamknąć w moim pokoju, do którego nikt nie wchodził,
      żadne namolne rodzeństwo, które pcha się bez pytania - spowodowało, że kiedy
      moje dzieci wchodzą do mnie (obojętne czy z pukaniem czy bez) keidy tylko mają
      ochotę - wkurwia mnie maksymalnie. Może powinienem napisać w czasie przesżłym,
      bo staram się nad niechęcią wobecz takich zachowań panować. Zawsze miałem
      spokój, którego nikt nie miał parwa zakłócać - to było prawo jedynaka. Nie
      tylko pokój, przestrzeń! Przestrzeń, która jest tylko dla mnie.
      Z ejdnej strony kochasz dziecko a z drugiej wiesz, że ogranicza Twoją
      przestrzeń w mieszkaniu, twoją przestrzeń psychiczną. (Więc kochasz tak
      naprawdę czy nie).
      Po rozmowie z psychoterapeutą wiem, że to wynika z mojego jedynactwa (w moim
      przypadku).
      Więc nie piszcie, że temat jest płytki. Jest ważny dla wielu osób.
      Dalej - z rodzicami niegdy o nic się nie kłóciłem, nie sprzeczałem. Nie miałem
      rodzeństwa z którym mógłbym rywalizować, walczyć. Czy wiecie jak mi było cięzko
      wziąć udział w sporze? W dorosłym sporze między moją żoną a teściową, między
      moim prezesem a viceprezesem. Każda z tych osób chciała, żebym się opowiedział
      po któejś ze stron. A ja? UCIECZKA. Nie, żebym nie miał zdania, ale zzasady nie
      umiałem uczestniczyć w sporze, w przepychance. Jak dwie osoby się kłócą, a nie
      daj Boże krzyczą - uciekam. Z zasady natychmiast uciekam.Mam wrażenie, że świat
      mi się wali na głowę. Potem oczywiscie uchodziłem w pracy za takiego, który nie
      ma swojego zdania. A ja mam, tylko od dziecka nie chciałem zadrzeć ani z
      mamusią, ani z tatusiem.
      Jak możecie pisać, że temat jest płytki?!
      A potrzeba akceptacji i podobania się wszystkim? Nieznośna, nie pozwalająca
      normalnie funkcjonować. Bo mamusi i tatusiowi jedynak podoba się zawsze,
      bezwarunkowo,więc już kiedy naprawdę musi wyjść ze swojego pokoju do świata, to
      stawia przed sobą podstawowy wymóg: podobać się wszystkim. Bo inaczej nie można
      żyć. A ponieważ jest to nie do spełnienia, zaczyna się coś okropnego.
      Jeśli ktoś tu napisał, że to temat płytki, to chcę mu powiedzieć, że etap kiedy
      żona miała depresję, ale na nieszczęście była chłopką na wsi w Kieleckiem i
      stary mówił do niej: Maryśka, leniu pierdolony weź sie do roboty, a nie ino
      myslisz i myślisz, a jak nie to wygonie z chałupy a dziećmi babka sie zajmie,
      ten etap mamy już w naszym cywilizowanym kraju za sobą. A mówiąc, że facet
      podjął płytki temat, trochę sprowadzacie rzecz do tamtych realiów. Pozdrawiam.
      • Gość: Rachele Re: Leon IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 27.06.02, 03:52
        Chyba jednak przesadzasz albo upraszczajac wyniosles z domu fatalne
        wychowanie,podejrzewam rowniez ze byles straszliwie leniwy by uczyc sie
        zycia.Nie jest jednak za pozno,pozwol zonie zjesc caly batonik a synowi uzywac
        wszystkiego co "nalezy" do Ciebie.To pewne ze jesli przebrniesz przez pierwszy
        raz pozniej jest juz z gorki.Temat nie jest plytki zreszta jak kazdy dotykajacy
        wspolzycia.
        Powodzenia i bez urazy "samolubku"...
        • kini Re: Leon 27.06.02, 08:16
          Bardzo dużo z tego, co napisał Leon, zauważam u siebie. Nie jestem jeszcze żoną
          i matką, ale mam silne poczucie swojej własności i terytorium, i, podobnie jak
          Leon, nie potrafię walczyć o swoje, przepychać się łokciami. Czasami jestem
          trochę zbyt bierna, czekam, aż coś przyjdzie samo, bez mojego udziału.
          • Gość: Liver Re: Leon IP: 157.25.84.* 27.06.02, 09:10
            Z tego się wyrasta.
            Popracuj nad charakterem.
            • kini Re: Leon 27.06.02, 09:14
              Mylisz się. Z tego się nie wyrasta. Zresztą już za stara jestem na "wyrastanie"
              z czegokolwiek.
              • Gość: Liver Re: Leon IP: 157.25.84.* 27.06.02, 09:18
                Stara panna ? Chyba jeszcze nie.
                Wyrasta się, wyrasta.
                To się nazywa dojrzałość życiowa.
                Trzeba kochać i być kochaną a sama zobaczysz jakie to łatwe.


                • kini Re: Leon 27.06.02, 09:27
                  Ojejku, rozśmieszyłeś mnie! :)))
                  Nie jestem niekochaną strą panną. :)))
                  A co do dojrzałości życiowej, to przecież nie można powiedziec, że jestem
                  niedojrzała z tego powodu, że nie jestem asertywna albo że mam silne poczucie
                  własńości. To wszystko składa się na mój charakter, osobowość, która, jak
                  sądzę, jest już w tej chewili ukształtowana.
                  Jedynacy są trochę inni od niejedynaków, ale nie można przecież orzec, że są
                  mniej dojrzali.
                  • Gość: Liver Re: Leon IP: 157.25.84.* 27.06.02, 09:45
                    Skoro niektóre jedynaki nie umieją żyć w grupie, rodzinie i zamykają się w
                    sobie, chcą spokoju i przestrzeni, nie myślą o innych, nie umieją się
                    przystosować to dla mnie jest to niedojrzałość.
                    Można być jedynakiem i akceptować innych i nie patrzeć tylko w siebie.

                    • kini Re: Leon 27.06.02, 09:47
                      Gość portalu: Liver napisał(a):

                      > Skoro niektóre jedynaki nie umieją żyć w grupie, rodzinie i zamykają się w
                      > sobie, chcą spokoju i przestrzeni, nie myślą o innych, nie umieją się
                      > przystosować to dla mnie jest to niedojrzałość.
                      > Można być jedynakiem i akceptować innych i nie patrzeć tylko w siebie.
                      >

                      Ale o czym ty mówisz? Z twojego opisu wynika, że jedynacy to socjopaci!
      • Gość: Liver Re: NIe piszccie, że to płytki temat, płytcy - to WY. IP: 157.25.84.* 27.06.02, 09:08
        Mogę Ci tylko współczuć.
        Nie jesteś po prostu przystosowany do życia w rodzinie.
        Musisz popracować nad swoim charakterem i wcale nie jest za późno.


      • goga.74 Re: NIe piszccie, że to płytki temat, płytcy - to WY. 27.06.02, 13:56
        Ja napisalam ze temat plytki i dalej to podtrzumuje. A sformulowanie pytan tez
        mnie ubawilo (czy posiadanie jednego dziecka powinno byc zabronione itd). Mysle
        ze to kwestia charakteru czlowieka i tego jak go rodzice wychowali. Moj jedynak
        absolutnie nie przystaje do stereotypu jedynaka. Ale znam ludzi trudniejszych,
        ktorzy maja rodzenswto.

      • zelotka Re: NIe piszccie, że to płytki temat, płytcy - to WY. 27.06.02, 17:11
        Tez jestem jedynaczka.
        Uwazam, ze Twoje spostrzezenia sa bardzo sluszne i w duzej mierze prawdziwe.
        Szczegolnie te dotyczace kontaktow: jedynak - rodzice oraz chorobliwe wrecz
        pragnienie by byc lubianym przez wszystkich. Z tym ostatnim walczylam bardzo
        dlugo, ale w szkole podstawowej przezywalam dramat. Po prostu nie moglam
        zrozumiec, DLACZEGO ktos moze mnie nie lubi, mimo iz nie robie mu nic zlego,
        nie dokuczam, nie zaczepiam i staram sie byc mila.

        Z kolei zwiazek jedynaka z rodzicami niesie ze soba nie tylko niechcec do
        sporow, co akurat u mnie przerodzilo sie na szczescie w zdolnosc do ich
        rozwiazywania i lagodzenia. Chodzi tez o to, ze nie moge podzielic sie z nikim
        obowiazkami zwiazanymi z pomoca rodzicom. Nie mam siostry, ktorej powiem -
        "dzisiaj Twoja kolej", albo "dzisiaj nie mam sily jechac - prosze pojedz,
        zajrzyj". A Swieta? Wigilia? Zawsze sa problemy z wyborem :)

        No ale jakos zyje :)
    • Gość: ex zona Re: Czy życie z jedynakiem to HORROR? IP: *.oc.oc.cox.net 27.06.02, 05:32
      Gość portalu: zadako napisał(a):

      >
      >
      > Czy gdyby nie był jedynakiem, byłby lepszym mężem?

      Przypuszczam, ze tak.
      >
      Czy ciągle myśli tylko o sobie?

      O sobie i o swojej pracy, ktora jest jego namietnoscia.Wolny zawod.
      >
      Czy domaga się specjalnych praw w domu?

      Po prostu unika siedzenia w domu.

      > Czy nie macie poczucia, że jest ciągle zamknięty?

      Tak. Zle sie czuje miedzy ludzmi. Nie ma przyjaciol.
      >
      Czy nie macie też poczucia, że tak naprawdę WOLAŁBY BYĆ SAM, a tylko
      > społeczeństwo i nacisk kulturowy zmusiły go do małżeństwa?

      Wiem o tym teraz na 100%, niestety troche zbyt pozno
      >
      Strach przed bliskością - czy to modne tłumaczenie mężczyzn jego też dotyczy?

      Tak. To jakis autyzm w wydaniu doroslym.
      >

      Czy walczyłby o Ciebie z konkurentem, czy raczej uciekł?

      Poddal sie i pogodzil z tym.To fakty, nie projekcja.
      >
      A może posiadanie jednego dziecka - wiecie to jako Żony jedynaków - powinno być
      >
      > zabronione?

      Nie mam zdania.
      > A może jedynactwo NIE UNIEMOŻLIWIA dopasowania się do życia rodzinnego.

      Nie wiem. Mialam do czynienia tylko z jednym takim osobnikiem w
      charakterze meza.
      >
      > Będę wdzięczny za głosy - Darek.

      • Gość: Liver Re: Czy życie z jedynakiem to HORROR? IP: 157.25.84.* 27.06.02, 09:13
        A próbowałaś mu pomóc ?
        Czy tylko umiesz biadolić nad sobą.
        Z reguły, gdy jest rozwód winne są obie strony.
        • Gość: ex zona Re: Czy życie z jedynakiem to HORROR? IP: *.oc.oc.cox.net 27.06.02, 09:47
          Gość portalu: Liver napisał(a):

          > A próbowałaś mu pomóc ?
          > Czy tylko umiesz biadolić nad sobą.
          > Z reguły, gdy jest rozwód winne są obie strony.


          Liver, czy to bylo do mnie?
          Ja nie biadole. Odpowiadam na pytania ankiety.

          Ty dorzucasz swoje pytania...
          A wiec tak - probowalam na wiele sposobow.
          Nie udalo. Kiedys konczy sie cierpliwosc. Rola zawsze wybaczajacej i rozumiejacej pielegniarki nigdy mnie nie
          bawila i wreszcie dalam sobie spokoj.
          Ulozylam sobie zycie bez niego.
          To fajny czlowiek i dobrze mu zycze. Nie jest niczyja wina, ze jest taki pokrecony. Slysze, ze kolejna pani tez sobie
          nie radzi. Wcale mnie to nie cieszy, wbrew pozorom.
          • Gość: Liver Re: Czy życie z jedynakiem to HORROR? IP: 157.25.84.* 27.06.02, 10:01
            Dzięki za odpowiedź.
            Cóż, mogę Ci tylko życzyć powodzenia w nowym związku.
            Pozdr.
        • Gość: ada Re: Czy życie z jedynakiem to HORROR? IP: 195.117.159.* 27.06.02, 09:57
          Moja mama mówiła mnie, żebym nie brala sobie za męża :
          1.jedynaka, bo z takim jest ciężkie życie
          2.przystojniaka, bo takiego się bierze dla koleżanek

          Mój mąż jest przystojnym jedynakiem....
          Początkowo był rzeczywiście nauczony , że wszystko mu się należy, mamusia go
          obsługiwała, ustępowała na każdym kroku, gdy coś mu się nie udało - winni byli
          wszyscy dookoła , tylko nie on, a gdy ja się pojawiłam , niestety nie
          spełniałam wymagań , jakie stawiano wobec przyszłej synowej, za brzydka, za
          biedna, ze zbyt zwyczajnej rodziny, wymagań, których nie wiem czy ktokolwiek
          potrafiłby spelnić.Gdy urodzily się dzieci, stałam się, podobnie jak ktoś tu
          już wcześniej napisał, dodatkiem niepotrzebnym.Moja teściowa chciała mieć syna
          i wnuki , a synowa - po co się plącze i trzeba się z nią tymi dobrami dzielić?
          Na szczęście mój mąż, kochał mnie i był zawsze po mojej stronie.
          Z przyzwyczajeń jedynaka również wyrósł, choć jest bardzo zaborczy i zazdrosny
          o moją siostrę, o moje rozmowy z nią.
          Dużo pracy wlożyłam w to ,ale opłacało się.
          Dziś oddałby mi , a przede wszystkim dzieciom ostatnią koszulę.
          Czy walczyłby ?
          Tak, gdy na horyzoncie pojawił się rywal, wziął go na męśką rozmowę.
          Jej przebiegu nie znam , ale rywal odsunął się.
          • Gość: Liver Re: Czy życie z jedynakiem to HORROR? IP: 157.25.84.* 27.06.02, 10:05
            Gratuluję.
            Tak trzymać.
            • Gość: Rachele Re: kini IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 27.06.02, 13:44
              Nie sa inni;zostali wychowani by czuc sie jako inni co skrzetnie i dla
              przyziemnych korzysci wykorzystuja.Idac tokiem Twojego rozumowania nie
              potrafia oni kochac,sa aspoleczni itd.Tak nie jest co nie znaczy ze nie
              zdarzaja sie jednostki takie ktore sa za slabe by zrezygnowac z wygodnej
              pozycji zgarniajacego pod siebie
    • pieskuba Re: Czy życie z jedynakiem to HORROR? 27.06.02, 15:16
      Mój mąż jest jedynakiem. I najlepszym mężem na świecie.
      Ja jestem jedynaczką. Mój najlepszy na świecie mąż nie narzeka, więc może nie
      najgorsza ze mnie żona.
      Nasza córeczka jest jedynaczką, ale już we wrześniu będzie starszą siostrzyczką.
      Nie rozpycha się łokciami.
      Nie walczy o swoje, bo nie ma takiej potrzeby (my też nie).
      Nie ma roszczeniowego nastawienia do życia.
      Dzieli się zabawkami, potrafi je też podarować.
      Dzieci w przedszkolu robią ją w bambuko, bo zostały wychowane w atmosferze
      konkurencji i mają wysoko rozwinięty gruczoł sprytu.
      A nawet cwaniactwa.
      Jest łagodna i wrażliwa, a w obecnych czasach to też niedobrze.
      Mity, drodzy Państwo, mity!
      Jedynak wcale nie musi być egoistą.
      Najwięksi znani mi egoiści to tacy, którzy od małego musieli z kimś walczyć o
      własne miejsce, przestrzeń życiową, uczucia rodziców i takie tam.

      Pieskuba
      • wierna1 Re: Czy życie z jedynakiem to HORROR? 27.06.02, 15:18
        Mąz-jedynak ma niewątpliwie jedną, podstawową zaletę - nie posiada rodzeństwa. T
        • kini Re: Czy życie z jedynakiem to HORROR? 27.06.02, 15:30
          Pewnie, że to zaleta! Nie będzie bitwy o schedę po teściach! ;)
          • Gość: Remo Re: Czy życie z jedynakiem to HORROR? IP: *.zetokat.com.pl / 192.168.0.* 28.06.02, 08:19
            Chyba że teściowie zapiszą co nieco parafii ;)
    • al_he_mja a jednak temat jest płytki 27.06.02, 16:26
      albo raczej źle sformułowany, zakładanie, ze jedynactwo ma skutkować czymś w
      rodzaju patologii społecznej (lub nie) jest błędne. Owszem jedynactwo jest
      specyficzną sytuacją, jednak nie sam fakt posiadania rodzeństwa, czy jego braku
      decyduje o umiejętności współżycia z innymi ludźmi, tylko sposób wychowania
      przez rodziców.

      Dziennikarze zyją z tego rodzaju prymitywnych tematów, typu: czy łysi są
      lepszymi kochankami od wąsatych? czy blondynki gotują lepszą zupę pomidorową,
      niż burunetki? itede itepe założenia odnośnie związków przyczynowo-skutkowych
      są tu z zasady błedne, ale kto by się tym przejmował....czy dziennikarze są
      bardziej dociekliwi od hydraulikow? :-)
      • kini Re: a jednak temat jest płytki 27.06.02, 16:31
        al_he_mja napisał(a):

        > jednak nie sam fakt posiadania rodzeństwa, czy jego braku
        >
        > decyduje o umiejętności współżycia z innymi ludźmi, tylko sposób wychowania
        > przez rodziców.

        Ale rodzice inaczej wychowują jedynaków. O to właśnie chodzi.
        • al_he_mja Re: a jednak temat jest płytki 27.06.02, 18:29
          kini napisał(a):

          > al_he_mja napisał(a):
          >
          > > jednak nie sam fakt posiadania rodzeństwa, czy jego braku
          > >
          > > decyduje o umiejętności współżycia z innymi ludźmi, tylko sposób wychowani
          > a
          > > przez rodziców.
          >
          > Ale rodzice inaczej wychowują jedynaków. O to właśnie chodzi.

          przecież napisałam. wychowanie A NIE ilość rodzeństwa, wychowanie odnosi się tak
          samo do rodzin z 1, 2...n dzieci.
          • kini Re: a jednak temat jest płytki 28.06.02, 08:13
            al_he_mja napisał(a):

            > przecież napisałam. wychowanie A NIE ilość rodzeństwa, wychowanie odnosi się t
            > ak
            > samo do rodzin z 1, 2...n dzieci.

            Ale wychowanie WYNIKA między innymi z tego, czy ma się więcej, niż jedno dziecko,
            czy nie! Liczba rodzeństwa ma bezpośredni wpływ na wychowanie!
            • al_he_mja Re: a jednak temat jest płytki 28.06.02, 12:21
              kini napisał(a):

              > al_he_mja napisał(a):
              >
              > > przecież napisałam. wychowanie A NIE ilość rodzeństwa, wychowanie odnosi
              > się t
              > > ak
              > > samo do rodzin z 1, 2...n dzieci.
              >
              > Ale wychowanie WYNIKA między innymi z tego, czy ma się więcej, niż jedno dzieck
              > o,
              > czy nie! Liczba rodzeństwa ma bezpośredni wpływ na wychowanie!

              ciekawam skąd czerpiesz swą wiedzę. że niby zaborcza (przykładowo) matka zmienia
              się w liberalną gdy rodzi drugie dziecko (?) nie jest tajemnicą, że w rodzinach w
              których jest więcej dzieci rodzice całkiem inaczej tyraktują np. syna i córkę,
              dziecko najstarsze i najmłodsze, dziecko chciane i wpadkowe itd. itp. Nie mam
              rodzeństwa (a może mam - przyrodnie i duuuużo starsze, chociaż to się chyba nie
              liczy) i nie podoba mi się traktowanie 'jedynactwa' jako czegoś w rodzaju
              czynnika ryzyka.

              jest taka książka "Jedynacy" (nie pamiętam autora) opisano tam sytuację
              psychologiczną jedynaka, której specyfika może przejawiać się w różny sposób i
              mieć rozmaite konsekwencje, w każdym razie na pewno nie jest tak że życie z
              jedynakiem to horror, a z "wielodzietnym" sielanka. nie jest też tak, że rodzice
              popełniający błędy wychowawcze nagle przestają je popełniać, gdy rodzi im się
              drugie i kolejne dziecko.

              • kini Re: a jednak temat jest płytki 28.06.02, 13:21
                Jestem jedynaczką i znam sprawę z własnego doświadczenia. Jestem pewna, że
                gdybym miała rodzeństwo, trochę inaczej by mnie wychowywano. I inna byłaby moja
                sytuacja jako niejedynego dziecka. To wszystko wpłynęłoby na trochę odmienne
                ukształtowanie mojej osobowości, jak sądzę.
                • al_he_mja Re: a jednak temat jest płytki 28.06.02, 13:52
                  kini napisał(a):

                  > Jestem jedynaczką i znam sprawę z własnego doświadczenia. Jestem pewna, że
                  > gdybym miała rodzeństwo,

                  >trochę

                  właśnie "trochę", a nie radykanie


                  >inaczej by mnie wychowywano. I inna byłaby moja
                  >
                  > sytuacja jako niejedynego dziecka. To wszystko wpłynęłoby na trochę odmienne
                  > ukształtowanie mojej osobowości, jak sądzę.

                  zapewne, co niekoniecznie oznacza, że gdybyś miała rodzeństwo, to
                  prawdopodobieństwo, że życie z Tobą będzie horrorem byłoby nizsze, mogłoby być na
                  odwrów, albo nie, nie wiadomo. zgadzam się, że co innego mieć rodzeństwo, co
                  innego go nie mieć, ale przecież wpływa to na różne obszary funkcjonowania, nie
                  tylko na to, czy będzie się "dobrym mężem/żoną".

                  nie wiem jak Ty, ale ja swojego jedynactwa nie żałuję, zwłaszcza kiedy widzę
                  jakie różnice czasami robią rodzice między dziećmi, szczególnie między synem i
                  córką, znam baaardzo duuuuużo takich rodzin.



                  • kini Re: a jednak temat jest płytki 28.06.02, 13:57
                    al_he_mja napisał(a):

                    > zapewne, co niekoniecznie oznacza, że gdybyś miała rodzeństwo, to
                    > prawdopodobieństwo, że życie z Tobą będzie horrorem byłoby nizsze, mogłoby być
                    > na
                    > odwrów, albo nie, nie wiadomo.

                    Ja bynajmniej nie twierdzę, że życie ze mną to horror! :))))


                    zgadzam się, że co innego mieć rodzeństwo, co
                    > innego go nie mieć, ale przecież wpływa to na różne obszary funkcjonowania, nie
                    >
                    > tylko na to, czy będzie się "dobrym mężem/żoną".

                    Oczywiście.


                    >
                    > nie wiem jak Ty, ale ja swojego jedynactwa nie żałuję, zwłaszcza kiedy widzę
                    > jakie różnice czasami robią rodzice między dziećmi, szczególnie między synem i
                    >
                    > córką, znam baaardzo duuuuużo takich rodzin.

                    A ja chyba trochę żałuję. Wydaje mi się, że posiadanie rodzeństwa ułatwia
                    odnalezienie się w nieprzyjaznym świecie. :))

                    • al_he_mja Re: a jednak temat jest płytki 28.06.02, 14:41
                      kini napisał(a):

                      > A ja chyba trochę żałuję. Wydaje mi się, że posiadanie rodzeństwa ułatwia
                      > odnalezienie się w nieprzyjaznym świecie. :))

                      nie jest taki nieprzyjazny, chociaż z drugiej strony... ja na wakacjach, a tu
                      leje brrrrr

                      • kini Re: a jednak temat jest płytki 28.06.02, 14:48
                        Faktycznie brrrr. I kasy szkoda.
    • nurek69 Re: Czy życie z jedynakiem to HORROR? 27.06.02, 18:40
      Gość portalu: zadako napisał(a):

      > Czy jedynacy Waszym sprawdzają się jako partnerzy, mężowie?
      Jestem mile zaskoczony, zwłaszcza pracowitością.
      Np. to godzinne przygotowywanie się do wyjścia do pracy i te wieczorne nacieranie
      się specjalistycznymi preparatami do każdej części ciała ;-)

      > Czy gdyby nie był jedynakiem, byłby lepszym mężem?
      Myślę, że tak.

      > Czy ciągle myśli tylko o sobie?
      Mhm.

      > Czy domaga się specjalnych praw w domu?
      Raczej nie, ale w pewnych kwestiach jest nieustępliwa.

      > Czy nie macie poczucia, że jest ciągle zamknięty?
      Nie.

      > Czy nie macie też poczucia, że tak naprawdę WOLAŁBY BYĆ SAM, a tylko
      > społeczeństwo i nacisk kulturowy zmusiły go do małżeństwa?
      Nie

      > Strach przed bliskością - czy to modne tłumaczenie mężczyzn jego też dotyczy?
      n.d.
      > Czy walczyłby o Ciebie z konkurentem, czy raczej uciekł?
      Wynajęłaby ruskich ;-)

      > A może posiadanie jednego dziecka - wiecie to jako Żony jedynaków - powinno być
      > zabronione?
      Zakaz nie przejdzie, ale można by premiować wielodzietność.

      > A może jedynactwo NIE UNIEMOŻLIWIA dopasowania się do życia rodzinnego.
      Czasem tracę nadzieję.

      Te pytania są mocno tendecyjne, czyżby tylko faceci jedynacy byli BE?
      R.

      • Gość: Ela Re: Czy życie z jedynakiem to HORROR? IP: 216.143.112.* 27.06.02, 19:04
        Ja jestem zona i corka jedynaka, i widze duze podobienstwa.
        1. obydwaj introvertycy
        2. obydwaj bardzo wstydliwi ( nie do zon, ale np.spanie w schronisku w sali
        wieloosbowej nie do zakceptowania)
        3. mogliby przez zycie przejsc sami (ewentualnie z zonami)
        4. egoistyczni troche i spedzajacy mase czasu z ksiazkami
        5. czesto niecierpliwi ( dajcie mi wszyscy swiety spokoj)
        6. nie za bardzo tolerancyjni
        W moim przypadku "wzielam' to co znalam ( dobrze przynajmniej ze to jedynacy a
        nie np. alkoholicy :)).

        Ela
    • kosturek Re: Czy życie z jedynakiem to HORROR? 28.06.02, 11:13
      Jak sobie poscielesz tak sie wyspisz, a te pytania ( byc moze ) bardzo duzo
      mowia o potrzebach pytajacego a nie o jedynaku.
      Wszyscy jestesmy na swoj sposob jedynakami od urodzenia az po kres i nie ma tu
      znaczenia ilosc posiadanego rodzenstwa tylko umiejetnosc bycia tolerancyjnym,
      akceptacji, czucia ( i wiele innych cech ). To wynosi sie z domu i nie jest
      ksztaltowane przez rodzenstwo czy jego liczbe tylko ich rodzicow i tym samym
      ich materialno - intelektualnych - uczuciowe mozliwosci oraz przez droge
      edukacyjna,srodowisko i cechy genetyczne.
      Jedynak
      • matrek Częściowo się zgadzam 28.06.02, 14:55
        Zgadzam się co do tego, że cechy charakteru jedynak nie są ksztaltowane
        genetycznie - przynajmniej w jakiś specyficzny odminny niż innych, sposób.
        Sądzę że ccechy charakteru, choć uwarunkowane częściowo także genetycznie,
        ksztaltowane są w dużej mierze przez rodzicw - ich stosunek do jedynaka, a
        także przez to, że z braku rodzenstwa, tego typu dziecko nie nabywa
        umiejętności zgopdnego współżycia z rowieśnikami. Jest w rodzinie cały czas na
        pierwszym planie, nie musi godzić się na oddanie czego komuś np. bratu zabawki,
        itd.
        Nie wyrabiają się, bądź sabiej wyranbiają się skłonności altruistyczne,
        empatia, bezinteresowność, czy choćby (albo aż) umiejętność poświlastka (12:19)
        Jutro od godz.17.00 jestem sama do niedzieli do 11.00, potem w niedzielę chyba
        od ok.14 ale nie jestem pewna do ok. 17.00.nia się, czy szlachetność. Stąd
        stereotyp jedynaka jest jaki jest, i chyba słusznie. Z drugiej strony, to
        jednak stereotyp - z przyczyn oczywistych, tylko stereotyp.
        • matrek Re: Częściowo się zgadzam 28.06.02, 14:57
          sorki, coś nieopatrznie wkleiło mi się tam :(
    • Gość: mario2 Re: Czy życie z jedynakiem to HORROR? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 28.06.02, 15:02
      Obecnie jestem z jedynaczka i jest niezle. Przedtem bylem zonaty z
      niejedynaczka i jej siostra mnie wkurwiala.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka