aduniak 09.05.05, 09:23 No mnie szlag trafia bo oboje jesteśmy osły i zadne nie ustąpi drugiemu i tym sposobem nie odzywamy się do siebie nawet tydzień. Co z tym robić? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
trzydziecha1 Re: Ciche dni....macie to? 09.05.05, 09:30 Przetrzymać :) to z doświadczenia. A rozsądek mówi: Lepiej oczywiście porozmawiac. Po kilku dniach "dojrzejecie" do porozmawiania. Odpowiedz Link Zgłoś
liss.ek Re: Ciche dni....macie to? 09.05.05, 09:31 Tydzień?! My mamy góra "cichy dzień" ;) Co z tym zrobić? Gdyby to było takie proste :( Spróbuj ustąpić, nie traktuj tego jak ujmy na honorze, tylko coś, co robisz dla wspólnego dobra. Dla własnego dobrego samopoczucia możesz sobie przy tym myśleć, jakie to mądre z Twojej strony. Odpowiedz Link Zgłoś
krysica Re: Ciche dni....macie to? 09.05.05, 09:36 Dwa osły....coś wiem na ten temat....ustąpić jedyna rada tylko gdy stale ty ustępujesz facet zacznie to bardzo szybciutko wykorzystywać - twoją dobroć... Odpowiedz Link Zgłoś
kobieta_na_pasach Re: a dzieci macie ? btxt 09.05.05, 11:36 aduniak napisała: > Mamy jedno pytam, bo znam taka aduniak co ma dwoje:) Odpowiedz Link Zgłoś
mmagi Re: Ciche dni....macie to? 09.05.05, 10:01 jak lubice tracić czas to wasza sprawa:> Odpowiedz Link Zgłoś
aduniak Re: Ciche dni....macie to? 09.05.05, 10:10 No właśnie najbardziej szkoda mi tego czasu... Odpowiedz Link Zgłoś
mmagi Re: Ciche dni....macie to? 09.05.05, 10:14 no to wypadało by wam o tym podagac:-) Odpowiedz Link Zgłoś
margie Re: Ciche dni....macie to? 09.05.05, 10:13 Nie wiem... ja nie miewam cichych dni, zbyt jestemsy oboje impulsywni:) Miewamy cicjhe godziny, ale zawsze krotes peknie:)) Wam tez radze powoli walczyc z ta przypadloscia, niech ktores pierwsze reke wyciagnie.... Odpowiedz Link Zgłoś
grogreg Re: Ciche dni....macie to? 09.05.05, 10:13 U nas ciche dni trwaja jakies 15 sekund. Taka dobra kobiete mam. Odpowiedz Link Zgłoś
mmagi Re: Ciche dni....macie to? 09.05.05, 10:14 bo wyzsze sa fajniejsze;-)))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
grogreg Re: Ciche dni....macie to? 09.05.05, 10:18 Niii. Bo moja jest fajniesza. Odpowiedz Link Zgłoś
aduniak Re: Ciche dni....macie to? 09.05.05, 10:18 Powiem szczerze że jestem dość wybuchowa i kiedyś "trzaskałam" od razu , ale mój kochany to tzw. "równowaga chodząca" -nie umie i nie lubi się kłócić i na zimno drwił sobie zmoich nerwów . No to jestem cicho i.... gotuję sie w środku. On jest taki zrównoważony że mnie czasem trafia! Odpowiedz Link Zgłoś
dalija26 Re: Ciche dni....macie to? 09.05.05, 10:18 niestety ja mam tylko ciche dni z kotem:) nie potrafie być obrażona na ludzi.nawet jeśli mi dopiekli to nie mogłabym nie odzywać się ...to bez sensu...dla mnie zdrowiej schować dumę w kieszeń i przyznać się do błedu niż robić coś co szkodzi zdrowiu psychicznemu...a do kogo się w nocy przytulę,a z kim zjem śniadanie,podzielę się radościami i smutkami...a z kotem potrafię sie 2 dni nie odzywać jak mnie wkurzy,ale potem tak się łasi,że od razu wszystko ma wybaczone... ale wiem też z dośwaidczenia że są osoby z któymi nie da się normalnie porozmawiać bo nie uznają zadnej prawdy poza swoja i wtedy niech sie nie odzywają...zdrowiej dla mnie,przynajmniej spokoj jest... Odpowiedz Link Zgłoś
aduniak Re: Ciche dni....macie to? 09.05.05, 10:25 Najgorsze jest to że ja też nigdy na nikogo się nie obrażam i jestem pokojowo nastawiona , a z tym na kim mi najbardziej zależy mam takie cyrki . Odpowiedz Link Zgłoś
dalija26 Re: Ciche dni....macie to? 09.05.05, 10:45 ciężka sprawa...jak moje kochanie sie na mnie pogniewa (jak zwykle nie wiem dlaczego,bo wydaje mi sie ze nic takiego nie powiedzialam,ale kto faceta zrozumie i na odwrot) to daje sobie troche czasu na ochłonięcie a potem idę się miziać do niego...czułości zawsze są najlepsze.Połowce gniew schodzi i nie przepuści okazji na miłe conieco :)... a jak ja sie pogniewam to sobie poryce i potem tez ide sie miziać bo mi zle :) myślę ze zawsze znajdzie sie jakis sposob na kogos, bo przeciez nawet jesli tydzien nie rozmawiacie to potem sie jakos godzicie,wiec czemu by nie wczesniej.no i sprawa najwazniejsza!! bo chyba masz dziecko jesli dobrze zrozumialam..nawet sobie nie zdajecie sprawy jaki to stres dla dziecka i konsekwencje w przyszlosci..dziecko uczy sie zwiazku opartego na przemilczaniu klotpotow i konfliktow.wiem ze wiekszosc moich fochow to nieumiejetnosc rozmawiania o nich.dlatego teraz z calych sil staram sie by moj zwiazek kipial miloscia i szacunkiem i to jest dla mnie najwazniejsze.jak jestem wciekla to przypominam sobie ze przeciez jestem z tym czlowiekiem tyle lat (7) i go cholernie kocham .przypominam sobie dobre chwile i jak to jest gdy jest dobrze.(pomaga)..wiec po sie kłocic?? Odpowiedz Link Zgłoś
aduniak Re: Ciche dni....macie to? 09.05.05, 10:52 dalija masz rację , najbardziej szkoda mi dziecka ale nas też...Jesteśmy małżeństwem 8 lat -ch yba coś z tym zrobię bo dłużej nie wytrzymam! A i mam pytanie czy jak się kłócici to Ty zaawsze pierwsza podajesz łakę do zgody? I jak reaguje Twój mąż? Odpowiedz Link Zgłoś
dalija26 Re: Ciche dni....macie to? 09.05.05, 11:06 Oczywiście ze nie zawsze ja wyciągam rękę pierwsza..tylko wtedy gdy moje bzdyczenie sie (Moje Kochanie daje mi wtedy spokoj i czeka az mi przejdzie..tzn wtedy gdy rzeczywiscie daje popis swoim wyimaginowanym problemom) znudzi mi sie i juz nie pamietam o co mi chodzilo...malo bylo sytuacji gdy mnie ubódł do żywego...ale wtedy zawsze przepraszał...widzisz dosc śmiesznie to wyglada, bo jak mnie Grzes nawet czyms zdenerwuje i sie poplacze (to bardziej dla sportu niz z przykrosci,jestem dosc placzliwa osoba) to potem szukam pocieszenia wiec ide sie tulic i mowie ze mi przykro ze zrobil to czy tamto..ale staram sie zawsze przemicic "i tak cie kocham",nawet jesli w danej chcwili tego nie czuje bo zlosc jest silniejsza... to "kocham cie" naprawde bardzo pomaga...Grzes wtedy wrzuca z usmiechem "no to teraz mozesz mnie przeprosic:) " i juz jakos lepiej...co do "męża".zyjemy jak małzeństwo ale jeszcze(kwestia kasy:(,wiecie chcielibysmy zeby slub mial ladna oprawe,zeby wesele bylo..no ale na razie odkladamy) nim nie jesteśmy,choc mowimy do siebie "mezu" i "żonko" i nie wyobrazamy sobie by moglo byc inaczej:) Odpowiedz Link Zgłoś
aduniak Re: Ciche dni....macie to? 09.05.05, 11:38 Ja to rycze jak nie wiem i przewracam się całą noc w łóżu a potem nam mija i jest super. Fajnie że tak się kochacie z Grzesiem:-))) Odpowiedz Link Zgłoś
aduniak Re: Ciche dni....macie to? 09.05.05, 10:26 No i szkoda że nie mam kota bo je uwielbiam! Odpowiedz Link Zgłoś
landrynka8 To moze z drugiej strony 09.05.05, 10:50 Ja jestem akurat taka osobą która potrafi długo sie nie odzywać. To nie wynika z tego że jestem obrażona (bo prawie nigdy się nie obrażam)tylko z tego ze poprostu nie jestem w stanie rozmawiać z kimś kto aż tak bardzo mnie rozczarował. Zwłaszcza gdy widze że mówi co innego, a co innego robi. No poprostu nie mogę sie przełamać. Niby odpowiadam jak sie zapyta, ale to nie jest to. Odpowiedz Link Zgłoś
tonya4 Re: To moze z drugiej strony 09.05.05, 11:04 Ja mam podobnie.I chyle w tym momencie glowe przed moim mezem.Z reguly to on pierwszy sie odzywa.Ale ja gdy jeszcze nie dojrzalam do rozmowy to po prostu nauczylam sie to mowic.POczekaj, bo mi nie przeszlo a nie chce sie klocic.To dobra metoda. Odpowiedz Link Zgłoś
landrynka8 Re: To moze z drugiej strony 09.05.05, 11:10 Ja również nie lubie się kłócić. W błachych sprawach mówię na gorąco. Jednak jeśli jest coś co mnie bardzo rozczaruje - nie potrafię być taka sama jak przedtem. Odpowiedz Link Zgłoś
lineczka77 Re: Ciche dni....macie to? 09.05.05, 19:04 a nie...mamy krzyki, burze..ale obrażenie wykluczamy :):) Odpowiedz Link Zgłoś