Dodaj do ulubionych

Przekornie o problemie teściów

23.07.02, 09:33
Wszyscy lub prawie wszyscy narzekamy na teściów, ja sam swojego czasu rwnież
mialemdonich wiele zastrzeżeń. Ale zdrugiej strony zastanówcie się.
Teściowie są takimi samymi ludźmi jam wszyszcy inni. Co więcej, jeśli masz
męża, albo żonę, to ona, czy ona, co do zasady równiez ma teściów i w jego,
czy jej teściach rowniez nie podoba się to czy tamto.

Każdy człowiek jest różny, a teściowie... tak samo jak na ulicy - jeden jest
przygłup, drugi jest OK. Rzecz w tym, ża fakt stania się teściem, czy
teściową, samo w sobie nie powoduje że belka spada na głowe i człowiek
głupieje. Inaczej mówiąc, jacy są ludzie w ogóle, tacy teściowie w
szczególności.

I jeszcze jedna sprawa - większość z nas, także kiedyś będzie teściem, bądź
teściową. A na marginesie... sam mialem kiedyś mnóstwo zatrzeżeń do swoich
teściów. Mieszkając u nich przez 3 lata, slyszalem szepty "po kątach" na mój
temat, wymawianie pójścia na pizzę zamiast zjedzenia obiadu w domu, pretensje
o to że kupilem taki drogi samochód, a nie np. matiza, czy cieniasa, choć
kupiem go za własne pieniądze, itp., itd. strasznie mnie to wszystko
denerwowało. Kiedy jednak - rownież nie bez pewnych problemów z ich strony -
wyprowadziliśmy sie od nich, spojrzalem na nich inaczej - przede wszystkim
życzliwiej i po jakimś czasie, zauwazylem, że ich postawa rownież sie
zmieniła. Teraz jest tak, że czasami nie pytają swojej córki przez telefon -
kiedy przyjedziesz, czy przyjedziecie, lecz kiedy przyjadę ja. :))
Pozdrawiam wszystkich, TWA w szczegolności :)
Obserwuj wątek
    • lastka Re: Przekornie o problemie teściów 23.07.02, 09:47
      A ja tam muszę powiedzieć, że będę miała naprawdę super teściów, szczególnie
      teścia. Znam ich od 14 lat, więc dobrze zdążyłam się z nimi zapoznać.
      Pewnie zaraz mi ktoś powie, że w życiu jest inaczej, ale ja wiem swoje i życzę
      każdemu takich teściów.
      • tiresias Re: Przekornie o problemie teściów 23.07.02, 09:55
        młodzi ludzie zakładając swój związek m u s z ą odseparować się od rodziców
        zarówno materialnie jak i mentalnie
        kontakty organiczyć do minimum, niezbędnego
        tylko to pozwoli na uniknięcie konfliktów
    • kini Re: Przekornie o problemie teściów 23.07.02, 09:55
      matrek napisał:

      > Kiedy jednak - rownież nie bez pewnych problemów z ich strony -
      > wyprowadziliśmy sie od nich, spojrzalem na nich inaczej - przede wszystkim
      > życzliwiej i po jakimś czasie, zauwazylem, że ich postawa rownież sie
      > zmieniła.

      Spojrzałeś życzliwiej, bo się wyprowadziłeś!

      Ja staram się myśleć o teściach w ten sposób, że po pierwsze się ich nie
      wybiera, a po drugie nie są moimi rodzicami i nie muszę ich kochać.
      To mi pomaga przetrwać jakieś cięższe chwile.

      A w ogóle to witaj po długiej przerwie! :)
    • Gość: ANKA Re: Przekornie o problemie teściów IP: 195.94.218.* 23.07.02, 10:40
      Nie zawsze teściowie są w stanie uszanować odrębność małżeństwa dzieci. I to
      niezaleznie od tego, czy mieszkają razem czy osobno. Są tacy ludzie, którzy
      wchodząc do cudzego domu zaczynają np. monolog pod tytułem "ja bym tą szafkę
      ustawiła pod oknem". Moi rodzice szanują prywatność i np. moja mama, kiedy
      została z moim dzieckiem, piła kiedyś kawę bez cukru bo nie zajrzała do szafki
      w kuchni w poszukiwaniu cukiernicy. Natomiast moja teściowa w analogicznej
      sytuacji zrobiła przepierkę i poukładała rzeczy w szafie. Wiem, że z dobrego
      serca, ale nawet jej do głowy nie przyszło, że może niekoniecznie jestem
      zachwycona tym, że ktoś mi przekłada gacie na półkach. Wywaliła przy okazji
      sadzonkę kwiatka, który zasadziłam, bo był jakiś przyklapnięty. Szczerze mówiąc
      podczas ich bytności czułam się bardziej jak gość we własnym domu. Uwag na
      najróżniejsze tematy i dobrych rad wysłuchałam mnóstwo, robiąc i tak po
      swojemu. Do szału mnie doprowadza, jak ktoś mnie traktuje jak niedorozwinięte
      dziecko. Każda przkazywana informacja była rozdmuchiwana i szczegółowo
      analizowana. Na szczęście się rozwiodłam. Ale nadal mam z nimi kontakt ze
      względu na dziecko i nawet w moim nowym mieszkaniu mają coś do powiedzenia na
      temat ustawienia mebli czy sposobu zawieszenia zasłon. Łatwiej mi to przeknąć
      bo nie jestem skazana na zbyt częsty kontakt. Z perspektywy stanowią dobry
      temat do towarzyskiej humorystycznej dyskusji.
      • matrek Re: Przekornie o problemie teściów 23.07.02, 12:57
        Generalnie uważam, że dla każdego - a już szczególnie młodego - małżeństwa, im
        dalej od obojga rodziców tym lepiej. Ideałem jest wyjechać na tyle daleko, aby
        nie mogli wpadać na niedzielne niezapowiedziane obiadki.

        Nie każdy ma jednak taką możliwość. W takiej sytuacji, należy po prostu albo
        nauczyć sie z tym żyć, albo najleopiej, "wychować sobie" teściuów i ...
        wlasnych rodziców.
        Tak Ci łatwo - mam wrażenie - doś jednoznacznie porównać swoich rodziców do
        teciów, ale Twój były mąż, pewno także miaby jakieś uwagi do Twojej mamy.
        Wiesz, każdy zwraca uwagę na coś innego.
        • Gość: dodo Re: Przekornie o problemie teściów IP: 209.226.65.* 23.07.02, 15:17
          juz to pare razy napisalam przy roznych okolicznosciach ale na starosc czlowiek
          lubi sie powtarzac, wiec niech leci po raz kolejny.
          im sie samemu jest mocniejsza osobowoscia, tym trudniejszym tesciem(tesciowa)
          bedzie sie w przyszlosci.
          jezeli macie klopoty z tesciami, bo czujecie sie przez nich kontrolowani,
          uszczesliwiani na sile czy cokolwiek tam jeszcze, to sa duze szanse, ze
          bedziecie tez miec klopoty z zieciami i synowymi, bo bedziecie miec poczucie,
          ze ci mlodzi nie doceniaja waszych staran, waszej troski, pomocy i... praw
          w rodzinie.
          tak naprawde to znam tylko jedna kobiete, ktora miala horrendalnie
          beznadziejnych tesciow i przysiegla sobie, ze ona na swoja synowa zlego slowa
          nie powie. i choc trafila jej sie synowa powiedzmy lagodnie "jako-taka", slowa
          dotrzymuje. nigdy, nawet gdy jestesmy we dwie przyjacielsko nad lampka wina, ta
          moja znajoma nie pozwoli sobie na zaden nieprzyjemny komentarz o zonie swojego
          syna. jak sie domyslacie, mloda osoba nie jest az tak honorowa ale to inna
          sprawa...
          to, jak sie wychowuje wlasne dzieci, jest zasadniczym elementem w przyszlych
          stosunkach pomiedzy tesciami a synowymi czy zieciami.
          jezeli dostrzegacie w sobie sklonnosc do bycia zaborczym, zazdrosnym o milosc
          wlasnych dzieci lub wiecie, ze jestescie nadopiekunczy czy wybaczacie swoim
          dzieciom wszystko bez zastrzezen, to jestescie na dobrej drodze do konfliktow
          z przyszlymi zieciami i synowymi.
          cofajac sie w czasie, to sa czesto powody waszych obecnych konfliktow
          z tesciami.
          dlatego ja jestem zdania, ze pewnych rzeczy naprawic sie do konca nie da ale
          to, co sie samemu ksztaltuje, nalezy czynic swiadomie i rozwaznie.
          z "potyczek" z tesciami warto wyciagnac wnioski przy wychowywaniu wlasnych
          dzieci zeby w przyszlosci nie byc tym zlosliwym tesciem czy wtracalska tesciowa
          w oczach przyszlych zieciow i synowych.
          moj syn mieszka z dziewczyna, ktora jest duchem bardzo do mnie podobna. nie mam
          innego wyjscia - musze to traktowac jako komplement czy rodzaj docenienia mnie
          ze strony mojego syna, choc na codzien obie wkladamy wiele staran we wzajemna
          akceptacje. jedno jest pocieszajace - carol mnie zdecydowanie lepsze nogi ode
          mnie ;-)
      • Gość: leo Re: Przekornie o problemie teściów IP: *.datastar.pl 23.07.02, 15:30
        Gość portalu: ANKA napisał(a):

        > Nie zawsze teściowie są w stanie uszanować odrębność małżeństwa dzieci. I to
        > niezaleznie od tego, czy mieszkają razem czy osobno. Są tacy ludzie, którzy
        > wchodząc do cudzego domu zaczynają np. monolog pod tytułem "ja bym tą szafkę
        > ustawiła pod oknem". Moi rodzice szanują prywatność i np. moja mama, kiedy
        > została z moim dzieckiem, piła kiedyś kawę bez cukru bo nie zajrzała do szafki
        > w kuchni w poszukiwaniu cukiernicy. Natomiast moja teściowa w analogicznej
        > sytuacji zrobiła przepierkę i poukładała rzeczy w szafie. Wiem, że z dobrego
        > serca, ale nawet jej do głowy nie przyszło, że może niekoniecznie jestem
        > zachwycona tym, że ktoś mi przekłada gacie na półkach. Wywaliła przy okazji
        > sadzonkę kwiatka, który zasadziłam, bo był jakiś przyklapnięty. Szczerze mówiąc
        >
        > podczas ich bytności czułam się bardziej jak gość we własnym domu. Uwag na
        > najróżniejsze tematy i dobrych rad wysłuchałam mnóstwo, robiąc i tak po
        > swojemu. Do szału mnie doprowadza, jak ktoś mnie traktuje jak niedorozwinięte
        > dziecko. Każda przkazywana informacja była rozdmuchiwana i szczegółowo
        > analizowana. Na szczęście się rozwiodłam. Ale nadal mam z nimi kontakt ze
        > względu na dziecko i nawet w moim nowym mieszkaniu mają coś do powiedzenia na
        > temat ustawienia mebli czy sposobu zawieszenia zasłon. Łatwiej mi to przeknąć
        > bo nie jestem skazana na zbyt częsty kontakt. Z perspektywy stanowią dobry
        > temat do towarzyskiej humorystycznej dyskusji.

        powyzsze poddało mi pomysł na dratsyczne ale bardzo skuteczne rozwiązanie probelmu nie chcianych
        teściów - BRAK ŚLUBU!!! Tańsze niż wyprowadzenie się do innego mista i wygodniejsze niż wyłączanie
        telefonu (były takie przypadki w którymś wątku). Teoretycznie też mogą się wtrącać, ale nie bardziej niż
        wszyscy pozostali "znajmi".

        czekam na inf. o zastosowaniu tego rozwiąznia w praktyce (w moim przypadku działa to IDEALNIE)

        nie polecam rozwodów jako sposobu rozwiązania problemu z teściami - ostatecznie za drogo wychodz.
        lepiej wyemigrować :-))
        • Gość: ANKA Re: Przekornie o problemie teściów IP: 195.94.218.* 24.07.02, 13:52
          Cóż, rozwiodłam się z całkiem innych powodów niż teściowie, ich udział
          czy "wina" sprowadzała się raczej do beznadziejnego wychowania syna
          (rozwiązywali za niego wszystkie problemy, podstawiali pod dzióbek, efekt -
          kompletna niezaradność). Jemu nie przeszkadzało wtrącanie się do wszystkiego,
          mi - wręcz przeciwnie. Teraz mam z nimi dobre układy, bo nie jestem na nich
          skazana. Była teściowa smaży mi racuszki, bywam u nich na święta. A te
          bezustanne ingerencje (głównie teścia) są podstawą niezliczonych anegdotek,
          którymi raczę znajomych. Np. kiedy moje kilkuletnie dziecko zostawało u
          dziadków, mój teść permanentnie witał mnie w progu informacją, jaką zrobiło
          kupę (za dużo, za mało, jakiś dziwny kolor, nalezałoby to sprawdzić itd.). Jak
          zwróciłam mu uwagę, że może może z tym przesadza, to było "ja mam wrażenie, że
          ty to lekceważysz, ale wypróżnienie jest szalenie ważne..."
          Tak na serio - dobrze jest, kiedy oboje potrafią wyraźnie określić granice.
          Lepiej, jeśli każde z osobna powie SWOIM rodzicom co sądzi o wtrącaniu się
          (łatwiej im to przełknąć od własnej pociechy). Nieraz się zdarzyło że wydarłam
          się na własną matkę, bo np. nie potrafiła się powstrzymać od komentarza o
          wychowaniu dziecka przy nim. Przy kolejnej okazji po prostu nie zdzierżyłam i
          wrzasnęłam, że może mieć swoje zdanie na ten temat, ale mnie ono guzik obchodzi
          i nie życze sobie więcej dyskusji na ten temat. Chodziło np. o to, że dziecko
          miało jechać z moim byłym na wakacje, co moja mamusia skwitowała
          stwierdzeniem "no ty oczywiście jesteś szczęśliwa, że możesz się jej pozbyć na
          2 tygodnie". Nie muszę dodawać, że moje dziecko pamięta o tym do tej pory i
          potrafi wyjechać mi z podobnym tekstem, kiedy np. załatwiam jej wyjazd na fajne
          kolonie. Nie było mi z tym najfajniej, ale skoro powtarza się ileś razy, żeby
          nie krytykowała mnie przy dziecku i to nie skutkuje... Obraziła się oczywiście,
          a ja jej nie przeprosiłam, po jakimś czasie przyznała się, że pożaliła się na
          mnie przyjaciółce i ta ją też zdrowo objechała. Czasem nie sposób wywalczyć
          czegokolwiek, jeśli się unika otwartego konfliktu.
          • Gość: Nina Re: Przekornie o problemie teściów ANKA IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 24.07.02, 16:23
            A to fajna babka z ciebie jak tak raczysz znajomych anegdotami na temat
            tesciow. Tylko troszke nielojalna, ale to juz inny temat. Ciekawe czy lubisz
            tez opowiadac anegdoty na swoj temat? Albo slyszec jakie anegdoty mowia do
            swoich znajomych tesciowie na twoj temat. To musi byc strasznie smieszne.
            Wydzieranie sie na swoja matke, szczegolnie przy dziecku to idiotyczne z twojej
            strony. Tak jak matka nie powinna cie krytykowac w obecnosci dziecka, tak i ty
            nie powinnas krytykowac jej rowniez w obecnosci dziecka. Nie zdziw sie jak w
            przyszlosci twoja corka bedzie wrzeszczec na ciebie przy swoich dzieciach.
            Brrrrr.
            • Gość: dodo taka sobie refleksja... IP: 209.226.65.* 24.07.02, 16:54
              moze ktos jeszcze pamieta wegierska (chyba) sztuke teatralna "drewniany
              talerz"? bardzo a propos powyzszych rozwazan...
              • anndelumester drewniany talerz ... 24.07.02, 16:57
                pamiętam...
                mocne.
            • Gość: anka Re: Przekornie o problemie teściów ANKA IP: 195.94.218.* 25.07.02, 13:57
              Nie widzę problemu, czasem nie ma innego wyjścia jak wrzasnąć, jeśli ktoś jest
              głuchy na normalną rozmowę. Co do mrocznej przyszłości - wolę żeby córka
              wrzasnęła na mnie niż zgrzytała zębami po cichu. To jest zdrowsze. Zobacz, do
              czego prowadzi brak asertywności - poczytaj opinie na temat układów z
              teściami, niektórzy sprawiają wrażenie, że mają ciężką nerwicę, albo są w
              przededniu rozwodu, bo jakoś przez kilkanaście lat po prostu kładli uszy po
              sobie i pozwalali po sobie jeździć. Zresztą czy tobie nie zdarza się działać
              impulsywnie jeśli ktoś przekroczy granice twojej wytrzymałości? Co do
              lojalności, to czy ty aby nie przesadzasz? Nigdy nie rozmawiasz ze znajomymi o
              rodzinie? Nie wierzę! A lepiej jest dostrzegać w tym wszytkim humorystyczną
              stronę, niż zapamiętywać się w niechęci patrz "dziennik z teściową w tle". A w
              ogóle tak z ciekawości - o czym ty rozmawiasz z przyjaciółmi - tylko o
              filozofii? Bądżmy realistami - przy każdym spotkaniu normalni ludzie gadają o
              sobie, swoich problemach i sprawach. Wolę to robić na wesoło, równie dobrze
              opowiadam o sobie i głupotach, które mi się przydarzyły albo o pogladach mojej
              babci. A ty piszesz tak, jakbym się dopuściła zdrady państwowej. Więcej luzu...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka