Dodaj do ulubionych

on jest w trakcie rozwodu

19.06.05, 14:10
ma dwójkę dzieci, była żona robi ciągle problemy, ma co chwila inny, a ja
nadal chcę z nim być, czasami jestem tarczą, na której on wyładowuje awanturą
problemy z tamtą, ciągle jestem podejrzewana o romanse i nieuczciwośc, ale
mimo to wszystko jestem z nim i chcę nadal być, może niedługo przeprowadzę
sie do niego, jak myślę o tej sytuacji bez emocji, to widzę swą głupotę i
bagno, w które pcham się dobrowolnie, kiedy myślę sercem, nie moge wytrzymać
bez niego dłużej niż pół dnia, moi rodzice jeszcze nie wiedzą w co się
ładuję, wszyscy mi odradzają ten związek, boję się, ale idę w to, jestem
lekkomyślna, naiwa, że ja mu pomogę ułozyć sobie życie, mam mętlik w głowie,
co robić? iść w to, czy po prostu zacząć żyć swoim życiem? brać na siebie
ciężar jego przeszłości? może macie podobne doświadczenia?
Obserwuj wątek
    • magda792 on nie chce mieć dzieci 19.06.05, 14:15
      przez najbliższe 10 lat, nie chce już ślubu i woli luźny związek, ale powtarza,
      że mnie kocha i jestem jego przyszłością, mam w głowie młyn....
      • jazzgirl Re: on nie chce mieć dzieci 19.06.05, 14:26
        Magda, to jest egoista. Z resztą pewnie sama o tym wiesz.
        Zastanów się, jak będzie wyglądać Twoje życie za kilka lat. Widzisz się w tym?
        • magda792 Re: on nie chce mieć dzieci 19.06.05, 14:33
          wiem, mój rozsądek mówi mi to wszystko, jest mi ciężko bo uczucia i chęć bycia
          przy nim jest równie silna, nie mam odwagi mu powiedzieć że nie ma dla nas
          przyszłości, boje się, że mnie znienawidzi, strasznie trudno odnaleźć się w tak
          skrajnych emocjach:(
          • chantal11 Re: on nie chce mieć dzieci 19.06.05, 16:31

            no i bedzie kolejna ofiara psychola.widzisz jaki jest to poco sie w to chcesz
            ladowac?nie bez powodu jest tam rozwod.poczytaj posty o tym temacie.jest ich
            ostatnio bez liku.
    • donna.libera Re: on jest w trakcie rozwodu 19.06.05, 17:03
      Napisałąm do Ciebie na priv
      • magda792 Re: on jest w trakcie rozwodu 19.06.05, 17:24
        też napisałąm do ciebie:)
      • anna_pacyk Re: on jest w trakcie rozwodu 20.06.05, 08:48
        szukaj wiadomosci na prywatnym
    • jayin Re: on jest w trakcie rozwodu 19.06.05, 17:39
      Primo: jak "w trakcie rozwodu" to ta zona to nie jest jeszcze "była". nie wiem jak jest u was - ale czasami te "w trakcie rozwodu" ciągną się długo, długo, a potem się okazuje, że on wcale się nie chce rozwieść :-)

      secundo: o tym, że im się nie układa - wiesz, bo widziałaś? czy tylko z jego relacji?

      tertio: jeśli masz na tyle siły, żeby się od tego odciąć - to nie łąduj się w to, jak napisałaś, bagno. Rzadko kiedy wychodzą z tego "ładne związki".

      Jak naprawdę mu zależy na tobie - to najpierw załatwi tamtą sytuację "na czysto" i nie będzie ciebie narażał na jakiś dyskomfort związany z "odreagowywaniem" na tobie kryzysów małżeńskich. Jak kocha - to się postara :-) A jak nie - to jego problem.

      Tylko tak sobie myślę... Czy wasze wzajemne oczekiwania co do siebie nie rozmijają się czasem zbyt drastycznie? Pomyśl o tym. Człowieka nie da się zmienić. Wiec jeśli teraz coś tobienie pasuje, to nie oczekuj, że uda ci się to poprawić, czy go przekonać do wielu rzeczy.

      pozdr. serdecznie

      Joanna
    • inez_22 Re: on jest w trakcie rozwodu 19.06.05, 17:41
      Witaj
      Nigdy nie bylam w takiej sytuacji jak Ty i nie chcialabym byc. I powiem
      szczerze, ze nie rozumiem dziewczyn, ktore tak jak Ty pakuja sie w takie
      zwiazki..Sama piszesz ze 'pchasz sie w bagno'. Skoro tak czujesz to dlaczego
      sie nie wycofasz? Rozejrzyj sie wokol i zobacz ilu jest wolnych facetow
      bez 'przejsc'. Twoj facet, nawet jesli sie w koncu rozwiedzie, to i tak
      przeciez do konca zycia bedzie zwiazany ze swoimi dziecmi, a przy okazji w
      jakis sposob ze swoja byla zona..Zastanow sie czy to Ci bedzie odpowiadac?
      Pozdrawiam i zycze wszystkiego dobrego
      • corgan1 bo kobiety wolą facetów ktorych juz ktos wybrał 19.06.05, 18:09
        a nie samotnych. Jak samotny to nigdy nie wiadomo dlaczego samotny, może jest
        jakis powód ze nikt go nie chcial? hehe
        • inez_22 Re: bo kobiety wolą facetów ktorych juz ktos wybr 19.06.05, 19:36
          Ciekawa teoria :P
    • iberia29 Re: on jest w trakcie rozwodu 19.06.05, 18:09
      czasem lepiej posluchac rozumu.....zatem nie pakuj sie w to, pamietaj, ze
      zawsze mimo rozwodu, jego ex zona bedzie w waszym zyciu obecna, ze jego dzieci
      zawsze beda na pierwszym miejscu, nie ludz sie ze to sie zmieni..
      Jestes mloda, wszystko przed Toba, znajdziesz sobie faceta bez zobowiazan.
    • helaraja A ja byłam taką była żoną 19.06.05, 18:14
      Czy naprawdę muszę Ci pisać, że to ja chciałam rozwodu z powodu zdrady, a on
      się bronił rękoma i nogami?Ze wciąż mówił jak mnie kocha, a tamta to tylko
      przelotna przygoda? Ze nie może żyć beze mnie? Potem okazało się, że ja "wciąż
      stwarzałam problemy", że jej mówił, że ją kocha, że bez niej nie może
      żyć...Stał rozkrokiem między jednym a drugim związkiem. Teraz jest sam.
      Nie ładuj się w to, zaciśnij zęby i wytrzymaj. Wyjedż, zajmij się czymś,
      zapomnij. Szykujesz sobie niezły bal. A gdyby nawet Wam wyszło: pomyśl,
      wszystkie święta i weekendy on wychodzi do dzieci, ma miesiąc urlopu, z czego
      połowę z dziećmi - ale nie z Tobą, bo była sobie nie życzy, abyś spędzała czas
      z jej dziećmi, 6telefony w środku nocy, że ma migrenę a ktoś się musi zająć
      dzieciakami, domem czy psem...
      • magda792 Re: A ja byłam taką była żoną 19.06.05, 18:52
        dziękuję Ci za ten post, trochęmnie zamurowało, nie myślałm o tym w ten sposób,
        dzięki, naprawdę:)
        • zyletaaaaa Re: A ja byłam taką była żoną 20.06.05, 10:10
          witaj
          dobrze Cie roumiem.mam taki sam metlik w glowie.i satuacja tez nie jest mi obca:
          (
    • six_a Re: on jest w trakcie rozwodu 20.06.05, 09:42
      ale się wkopuuuuuuujesz! z tą przeprowadzką to się lepiej jeszcze zastanów.
    • scania81 współczuję... 20.06.05, 09:52
      Jeśli masz na tyle odwagi,żeby porozmaiwać z jego żoną, to będziesz miała pogląd
      na sytuację z dwóch stron, nie z jednej. A co, jeśli się okaże, że nie sprawdza
      się jako mąż i ojciec? Masz ochotę go nawrócić, zmienić?! A może nauczyć?
      Egoista jest egoistą, i tego nie zmienisz. A jeśli nie masz odwagi z nią
      porozmawiać, daj sobie looz, bo może jesteś dla niego tylko odskocznią, a może i
      workiem treningowym, choćby nawet psychicznym...
      • sagis Re: współczuję...Czego?Głupoty. 20.06.05, 11:39

    • sara-bez-zegara Re: on jest w trakcie rozwodu 20.06.05, 10:41
      no to i ja Ci do tego cos dorzuce:-)
      Nie dalej jak wczoraj moj facet (od kilku lat mieszkamy razem ale sie biedaczek
      nie jest w stanie rozwiesc, taka blokada psychiczna rozumiesz, dwoje dzieci i
      eks w pakiecie) zostawil mnie na caly dzien sama i pobiegl do dzieci. Dodam, ze
      jestem strasznie chora, wczoraj zupelnie stracilam glos, nie bylam w stanie
      sobie lekarza zamowic bo szeptu przez telefon nikt jakos nie slyszal. Chcialam
      zeby ze mna zostal, ale zeby nie przyprowadzal dzieci do domu, czulam sie zle,
      nie mialam sily sobie zrobic herbaty, chcialam zeby po prostu ze mna byl jak w
      kazdej innej NORMALNEJ rodzinie by bylo w takiej sytuacji. Niestety, niedziela
      to niedziela, a ty mozesz zdechnac byle by dzieci nie wyly ze tatuncia nie
      zobacza. Zapomnij o kompromisie i lepiej juz teraz znajdz sobie jakies hobby
      ktore bedziesz mogla uprawiac w kazdy dzien swiat i w KAZDY weekend (zwroc
      uwage ze napisalam to duzymi literami) kiedy to bedziesz siedziec sama w domu.
      Poza tym moglabym dlugo na ten temat ale nie mam czasu. Napisze tylko ze
      zaczynajac tak jak Ty, po kilku latach mam zupelnie dosc i mysle nad odejsciem.
      I Ty tez tak zrobisz, tylko ze zmarnujesz pare lat. Jesli chcesz byc szczesliwa
      to odejdz teraz i nie ogladaj sie za siebie.
      Caluje mocno i zycze Ci zebys podjela jedyna sluszna decyzje.
    • sagis Czy to jest miłość,czy tylko uzależnienie emocjona 20.06.05, 11:38
      lne?
      Dlaczego kobieta pcha się w takie bagno?
      Słuchaj rozumu i intuicji, która może prawdę Ci mówi.
      Dlaczego budujesz swoje szczęście na czyimś nieszczęściu. Oni są małżeństwem i
      mają dzieci.
      Jeśli on teraz znalazł inną kobietę, to tak samo będzie z Tobą. Widać, że nie
      umie samemu dać sobie rady z problemami i szuka na zewnątrz związku innej
      kobiety. Pamiętaj, że jeśli żona robi takie problemy i łączą ich dzieci, to
      zawsze oni będą stać między Wami. Wasz związek będzie bardzo trudny, a on tego
      jeszcze nie ułatwia.
      Najśmieszniejsze, że on podejrzewa Ciebie o to, co sam robi, czyli o romanse i
      nieuczciwość.
      • magda792 głosy rozsądku 20.06.05, 11:57
        ale czy nikt naprawdę nie rozumie? tak, uzależnienie emocjnalane, i to jest
        właśnie problem, to jest najtrudniejsze do przerwania, rozsądek zwycięża,
        pokonuje emocje, ale czy zawsze warto używać tylko rozsądku? może czasmi warto
        dać się ponieść... może... już samam nie wiem, boję się podejmować decyzję, im
        mniej dla niego się staram, tym bardziej jemu zależy, błędne koło, nadal nie
        weim jak sobie to wytłumaczyć, dlaczego to jest takie trudne być zdecydowanym i
        trochę egoistycznym?
        • sara-bez-zegara Re: głosy rozsądku 20.06.05, 12:25
          Prosze bardzo, juz Ci odpowiadam. Nie warto dac sie poniesc emocjom, sluchaj
          glosu rozsadku. On i tak sie predzej czy pozniej odezwie. A wtedy moze byc za
          pozno. Nie wiem ile masz lat ale wiedz, ze bedziesz do konca zycia zalowac ze
          zmarnowalas najlepsze lata swego zycia na uzeranie sie z jego problemami az w
          koncu znajdziesz sie w takim wieku ze sama bedziesz miala problemy z zajsciem w
          ciaze a bardzo bedziesz chciala miec SWOJE dzieci, ktorych jak piszesz gosciu
          nie chce. Nie licz na to ze zmieni zdanie. Ty bys chciala miec wiecej niz dwoje
          z dwoma roznymi facetami? No chyba raczej nie. Radze Ci z calego serca, uciekaj
          z normalnym facetem, dla ktorego bedziesz najwazniejsza, bedzie z Toba czekal
          na dzidziusia, bedzie sie cieszyl razem z Toba Waszym slubem i zadne dzieci ani
          zadna byla Ci nie beda bruzdzic. Pomysl sobie, ze Twoj facet bedzie siedzial
          przy stole i odrabial lekcje ze swoimi dziecmi jak ty bedziesz tulic swoje bo
          placze w drugim pokoju, wyjedzie z dziecmi na wakacje a Ty zostaniesz w domu w
          zaawanswanej ciazy np, pojdziecie wszyscy na spacer, dzieci wezma go za rece z
          dwoch stron a Ty bedziesz pomykac nieprzyporzadkowana. Poza tym jesli to nie
          milioner to bedziecie raczej klepac biede bo rzadko ktora rodzina moze sobie
          pozwolic na troje i wiecej dzieci. Oczywiscie ze on Ciebie potrzebuje w tym
          calym syfie, tylko zastanow sie czy Ty potrzebujesz tego syfu.
          • magda792 Re: głosy rozsądku 20.06.05, 12:48
            ta wizja mnie przeraża, prawie sie poryczałam myśląc o sobie w tej sytuacji, im
            więcej czytam o tym co piszecie, tym bardziej jestem przekonana , że nie
            dojrzałąm do zerwania tego związku, ale dojrzałąm do rozluźnienia go i do
            postawienia jasno sytuacji, nie oczekujęnic od niego, nie będę stawiać na
            przyszłośc z nim, chyba muszę sie postarać żyć swoim życiem i może czasmi warto
            być egoistką....
            • sara-bez-zegara Re: głosy rozsądku 20.06.05, 13:05
              Bardzo sie ciesze ze dochodzisz do takich wnioskow. Naprawde nie warto,
              czekalyby Cie lzy i wieczne poczucie odrzucenia, najpierw w imieniu wlasnym,
              potem i waszych ewentualnych wspolnych dzieci. A Ty bys nie mogla nawet
              slowkiem pisnac bo zaraz by zastosowano knebel w postaci szeroko pojetego dobra
              dziecka skrzywdonego rozwodem. Niech gosciu spada syfic zyciorys innej lasce a
              Ty sie zajmij soba i ukladaniem sobie zycia tak, jak na to zaslugujesz. Nie daj
              sie.
              • magda792 Re: głosy rozsądku 20.06.05, 18:49
                tylko dlaczego z góry wszyscy zakłądają , że to on jest zły, dlaczego to facet
                jest zły jeśli ludzi sie rozstają, nie chcę go bronić, wiem, że rozkład
                zwiazków następuje z winy oby dwóch stron, ale czasmi to wina kobiet moze być
                większa, jeśli przez całe małżeństwo siedziałą w domu, nie pracowałą ani
                jedniego dnia, zabrała mu wszystko i zgnoiła, i gnoi nadal, przy każdej lepszej
                okazji, przy dzieciach, którym wmawia jaki to on jest zły, czy taki człowiek
                nie ma prawa być szczęśliwym, spróbować ułożyć sobie życia, nie chcę go
                zbawiać, ciężko mi, ale chyba każdy z nas zasługuje na szanse, ja już sama nie
                wiem jak o tym myśleć, jak postąpić...
                • sara-bez-zegara Re: głosy rozsądku 20.06.05, 19:44
                  Magda, mam deja vu:))) Juz kiedys tu cos dokladnie takiego samego napisalam jak
                  nastepuje: Oczywiscie ze on ma szanse ulozyc sobie zycie i byc moze jest super
                  gosciem i rozpad tamtego zwiazku to nie jego wina. Ja nie mam nic przeciwko
                  niemu. Ja raczej mysle (czego Ty nie robisz) o TWOIM szczesciu. I podalam Ci
                  pare przykladow jak bedzie wygladac TWOJE codzienne zycie. Jesli lubisz i masz
                  predyspozycje do bycia na drugim planie to ok. Jesli nie, bedziesz cierpiec. A
                  ze znam to ze swego doswiadczenia i wiem jak to boli to uznalam ze powinnam Ci
                  o tym powiedziec. Piszesz o tym, ze on ma prawo ulozyc sobie zycie. I ok, on
                  bedzie zadowolony jak w poniedzialek po pracy poleci odebrac dzieci ze szkoly,
                  po drodze wstapia na lody, potem wejdzie do bylej na kawke obgadac postepy w
                  nauce, we wtorek bedziecie sami i bedzie seksik, w srode zawiezie dzieci na
                  angielski, w czwartek zostanie dluzej w pracy, w piatek zadzwoni byla ze
                  dziecko rozbilo nos i trzeba jechac do szpitala, w zwiazku z tym odwolacie swoj
                  wyjazd sobotni na Mazury, on spedzi caly dzien w szpitalu, ty bedziesz siedziec
                  sama w domu. W niedziele bedzie luzik ale za to w nastepny weekend bedziecie
                  musieli wziac dzieci na caly weekend zeby odpracowac te niedziele co dziecko
                  lezalo w szpitalu. Beda siedziec objeci na Waszej kanapie ogladac telewizje a
                  Ty bedziesz sterczec w kuchni robic obiad i sprzatac po nich. On bedzie extra
                  zadowolony! A Ty? Ty mysl o sobie. Nie o nim.
                  • magda792 Re: głosy rozsądku 20.06.05, 20:07
                    straszny mętlik, ale dzięki, dziękuje bardzo za to co piszecie, ale mam doła,
                    strasznie się boję bo wiem, że to co piszecie to prawda, okropnie się czuje,
                    jak znaleźć odwagę?
        • arancia74 Re: głosy rozsądku 20.06.05, 23:19
          Ja myślę, że niedługo przejrzysz na oczy,rozjaśni się bo każdy ma swoje granice
          dojrzysz, że nie jesteś jedyną, najważniejszą kobietą w jego życiu (która
          kobieta może tak na dłuzszą metę?). Zrozumiesz, że nie da się żyć bez poczucia
          bezpieczeństwa jakie musi dać facet niezależnie czy jest po rozwodzie czy nie.
          Zauważysz każde puste słowa nie znajdujące odzwierciedlenia w czynach. Kiedyś
          będzie to kiedyś będzie tamto...Wszystko po to żeby osoba obok miała złudzenia
          i nie odeszła a on żeby nie musiał się deklarować i angażować.
          Myslę, że niekoniecznie musisz zaraz to kończyć i uciekać ale na pewno musisz
          wiedziec na jakie zachowania nie możesz pozwolic pod żadnym pozorem i
          konsekwentnie sie tego trzymać. I to wcale nie jest słuchanie "rozumu", to jest
          słuchanie siebie, tego czego ty potrzebujesz, co jest dla ciebie ważne. Nie
          możesz z tego rezygnowac bo nie będziesz się szanować.
          I chyba nadszedł czas konfrontacji jego uczuć, zebys wiedziała czy mu na prawdę
          zależy i czy warto iść dalej w tym kierunku. Wszelkimi możliwymi sposobami
          wystaw jego uczucia na próbę. Zobaczysz czy będzie przy tobie, czy się ulotni
          poszukując ukojenia w następnych ramionach. Nie warto mieć koło siebie
          emocjonalnego popaprańca na którego nie można liczyć.
    • gospodarzdomu2 Re: on jest w trakcie rozwodu 20.06.05, 14:52
      I tak to z tymi babami jest. Mówił mi to dziadek, mówił mi to ojciec. U nas na
      klatce jest jedna taka głupia baba. On chleje i pali jak smok, że już dwa razy
      w szpitalu na zawał był. Niby serce słabe ale jak widać ręka już nie. Babę tak
      kiedyś zlał, że zabrało ją pogotowie. Afera na klatce i policja była. W
      prawdzie to już dawno było, ale ostatnio pogadałem z kobietą i się okazuje, że
      leje dalej ale cicho. Na co ja mówię "Pani się w głowę puknie i dziada
      zostawi". A ona, że gdzie pójdzie i że poza tym zły, ale go kocha. No ja nie
      mogę...
      • zyletaaaaa Re: on jest w trakcie rozwodu 20.06.05, 17:14
        teraz i mi sie praktycznie rozwiazaly watpliwosci...i mysle nad poorzuceniem
        takiego zwiazku.moj facet jest przed pierwsza rozprawa rozwodowa,jeszcze kilka
        dni...ma jedno dziecko...ale problemy o ktorych tu ws[pominacie sa....
        z tym ze chce miec dzieci ze mna,nawet juz teraz...
        noie jest latwo...
        kazdego dnia zadaje sobie pytanie czy dam rade?
        czy dam rade udzwignac ten caly jego bagaz,czy jestem na tyle silna....
        wydaje mi sie ze powoli gasne....przy nim?
        • magda792 Re: on jest w trakcie rozwodu 20.06.05, 19:04
          to naprawdę jest trudne zdecydowac, dobrze, że któś to rozumie, myślę ze zarzut
          że buduję szczęście na cudzym nieszczęściu jest troszkę przesadzony bo poznałam
          go po rozstaniu z żoną, wręcz przeciwnie, nie chciałam się angażowac, tak
          poprostu to nastąpiło, samo przyszło, uczucia, zaangażowanie, myślę, ze taki
          problem ma jak ja ma niejedna kobieta, rozumiem też postawę byłych żon, że
          walczą o dzieci, choć nie rozumiem, że robią to kosztem swojego honoru, nie
          jest łatwo kochać, gdzy nie widzi się przyszłości, gdy niewiadomo co nastapi
          jutro, jak długo potrwa ta walka, czy naprawdę kobietki nie rozmumiecie
          dlaczego tak trudno zerwać, dlaczego tak trudno wybrać drogę rozsądku? :(
          • sinsi kobieto przestan 21.06.05, 09:27
            przestan go wybielac i usprawiedliwiac- chyba przed sama sobą chcesz się w kółko
            upewniać że on jest świetny a zona be. zostaw ich w spokoju to ich sprawy.

            zastanów się co on oferuje tobie,z tego co napisałaś to dostajesz WIELKIE ZERO,
            seks, uzaleznienie emocjonalne które cie przy nim trzyma, jego problemy, jego
            humory, jego potrzebe posiadania kobiety do obslugi w domu, i nic więcej, ciebie
            w tym nawet nie widać.

            nawet jesli w to wejdziesz dalej to za pare lat będziesz smutną sfrustrowaną
            dziwnie starą jak na swój wiek kobietą "po przejściach" .
            dbasz o jego życie i komfort, martwisz się jego problemami,
            A TWOJE??
            DLACZEGO NIE UPOMNISZ SIĘ O SIEBIE W TYM ZWIĄZKU?? o swoje pragnienia, marzenia?

            za te pare lat możesz zapomnieć o swoich dzieciach, a przeciez ON NIE ZAMIERZA
            ICH Z TOBĄ MIEĆ, nie widzisz tego? kim chcesz być w tym związku? jak na razie
            zapowiada się ze będziesz "pania do obsługi", materacem, i okazjonalną opiekunką
            dla JEGO dzieci. A dlaczego tak będzie? bo jego gloryfikujesz, a siebie i
            swoich potrzeb nie szanujesz. jego tez nauczysz braku szacunku do ciebie,
            chociaz chyba juz to umie, i korzysta z tego. a pretensje w przyszłosci miej
            tylko do siebie. on taki był od początku tylko ty nie chcialas tego widziec ani
            zmienic WYMAGANIEM, także od niego, nie tylko od siebie.
            • magda792 tylko cięzko mi 21.06.05, 15:24

              dlaczego macie wszyscy rację? i dlaczego tak trudno mi to zrobić, trudno to
              skończyć, skoro wiem, że nie ma sensu iść dalej?
    • kobieta_na_pasach a po co pytasz , jak sama zaraz sobie odpowiadasz? 21.06.05, 15:30
      ostatecznie rozwodnik tez musi znalezc jakas amatorke odgrzewanej zupy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka