Dodaj do ulubionych

skoro nie chcę dziecka...

12.08.05, 11:58
Proszę o opinię. Od zawsze wiedziałam, że nie przepadam za dziećmi, myślałam,
że z czasem jakiś instynkt macierzyński się we mnie obudzi, ale nic z tego.
Wciąż dzieci, prawdę mówiąc, trochę mnie brzydzą i nudzą. Nie potrafię się
zachwycać ich urodą, nie wzruszają i nie śmieszą, choć potrafię się nimi
zając, ubrać, bawić, jeśli sytuacja tego wymaga i oczywiście ich rodzicom nie
daje poznac, że wolałabym zrzucic dziecko z kolan, jak wlezie... mam 30 lat,
jestem w stałym związku, mysle, że na zawsze (pewnym niczego byc nie można),
niesformalizowanym, bo kościelna ceremonia nie wchodzi w grę ze względu na
estetkę, a cywilna, jak na razie nie jest potrzebna. mój partner lubi dzieci,
uwielbia sie z nimi bawic, uczc je itd, ale sam wie, że to nie tylko
przyjemnosc. Niemal od początku naszej znajomosci powiedziałam mu, że czuje
że nie będę chciała miec dzieci, że moze to sie zmienic, ale nie liczłabm na
to. Nie przeraża mnie bynajmniej poród, czy sama ciąża, ale te pare lat
wychowania - najpierw układ pokarmowy w postaci niemowlaka, potem bezrozumny
egoista. odrażająca jest dla mnie świadomość, że musiałabym zredukowac sie do
biologicznej sfery życia, być samicą. Nie potrafie odnaleźć nic wzruszającego
i pieknego w takim całkowitm uzależnieniu dziecka od matki, może hormon
załatwiłyby u mnie takie odruchy. Oczwiscie obserwujac rodziny moich
przyjaciół, macierzyństwo koleżanek, buduje mnie to i cieszy czasem wzruszam.
Mojemu M. parokrotnie powiedziałam; zastanów się, potrzeba posiadania własnch
dzieci jest bardzo silna, lepiej się rozstac wczesniej, dla ciebie i dla
mnie. Uznał, że chce byc ze mna i zrezgnowac z dzieci. Zazdrosci kolegom
synów... ale twierdzi ze nie chce bachorów, bo ogólnie mówiac sa uciazliwe, a
poza tym on jest nauczcielem i ma dzieci dość i jak będzie pracował w swoim
zawodzie...
W mojej wizji przszłosci jest jeszcze adopcja podrośniętych dzieci – kiedyś
kiedy nasza sytuacja będzie ustabilizowana ( bo wciąż jesteśmy na zakręcie),
myśle o zaopiekowaniu się w jakis sposób np. rodzeństwem. Wiem że mogłabym
stworzyc dobry dom dla dzieci z ominięciem tego wczesnego etapu.
Jak myślicie? Mogłabym zajść w ciążę i jakoś się ułoży, zrobić to z miłości
dla M.?
Obserwuj wątek
    • edzia-fredzia Re: skoro nie chcę dziecka... 12.08.05, 12:00
      ja polubilam dzieci jak moja siora urodzila :)
    • aniczanka Re: skoro nie chcę dziecka... 12.08.05, 12:09
      Hm... skoro nie chcesz miec dzieci, to raczej nie mysl o adopcji juz
      podrosnietych. Do takich dzieci trzeba dopiero pracy, sily i cierpliwosci.
      Troche dziwnie kojarzy ci sie macierzynstwo - z byciem samica, no i dziecko z
      ukladem pokarmowym, czy egoista. To troche nie tak. A moze ciebie przeraza
      odpowiedzialnosc?? A moze zle to wszystko postrzegasz??
      Twoje zycie, dobrze, ze sama wiesz, czego chcesz, ale adopcje zdecydowanie przy
      takim nastawieniu odradzam.
    • kobieta80 Re: skoro nie chcę dziecka... 12.08.05, 12:14
      Skoro odczuwasz do nich tak wielką niechęć, to nie zmuszaj się. Tym bardziej
      nie rób tego dla partnera (który tego przecież od Ciebie nie wymaga), bo tylko
      siebie unieszczęśliwisz.
      Poczekaj: albo Ci się uczucia zmienią, albo w ogóle nie decyduj się na adopcję
      (tym bardziej starszych dzieci, które jest trudniej wychowywać).
      • e1wira Re: skoro nie chcę dziecka... 12.08.05, 12:21
        Od dawna myslałam, ze adoptowanie dzieci jest dla mnie rozwiązaniem, mam dobry
        kontakt ze starszmi dziecmi, pedagogiczne podejscie i z trudnmi ludźmi też.
        takie wzwanie mnie pociaga. Ale jesli.. to dległa decyzja. Wiem że moje
        odczucia wzgledem małch dzieci są "dziwne" napisałam szczerze co czuje, nie mam
        duzo kontaktu z dziecmi, ale jesli mam to tak je odbieram.
        • edzia-fredzia Re: skoro nie chcę dziecka... 12.08.05, 12:24
          a w ogole to gdzie jest napisane, ze trzeba miec dziecko???
        • kobieta80 Re: skoro nie chcę dziecka... 12.08.05, 12:31
          e1wira napisała:

          > Od dawna myslałam, ze adoptowanie dzieci jest dla mnie rozwiązaniem, mam
          dobry
          > kontakt ze starszmi dziecmi, pedagogiczne podejscie i z trudnmi ludźmi też.
          > takie wzwanie mnie pociaga. Ale jesli.. to dległa decyzja. Wiem że moje
          > odczucia wzgledem małch dzieci są "dziwne" napisałam szczerze co czuje, nie
          mam
          >
          > duzo kontaktu z dziecmi, ale jesli mam to tak je odbieram.



          Może źle Ciebie zrozumiałam, ale ujmowanie kwestii wychowania dziecka
          jako "wyzwania" to chyba nie najlepsze podejście. Brzmi to trochę tak, jakbyś
          podchodziła do zadania w karierze zawodowej. A z dziećmi tak nie można.
          Dzieciom adoptowanym tym bardziej trzeba okazywać wsparcie, miłość, empatię. To
          bardzo trudny proces i wymagający nie tylko rozsądnego, wyuczonego i wręcz
          strategicznego podejścia, ale po prostu miłości do dzieci..

          Przy takim podejściu być może lepiej byś się realizowała pracując z takimi
          dziećmi w ośrodkach opiekuńczo - wychowawczych.
          Jeśli Ciebie źle zrozumiałam, to przepraszam. W sumie to musisz sama
          zadecydować i odpowiedzieć na pytanie: co dziecku z siebie możesz dać.
          • e1wira Re: skoro nie chcę dziecka... 12.08.05, 12:36
            >> Może źle Ciebie zrozumiałam, ale ujmowanie kwestii wychowania dziecka
            > jako "wyzwania" to chyba nie najlepsze podejście. Brzmi to trochę tak, jakbyś
            > podchodziła do zadania w karierze zawodowej. A z dziećmi tak nie można.
            > Dzieciom adoptowanym tym bardziej trzeba okazywać wsparcie, miłość, empatię.
            To
            >
            > bardzo trudny proces i wymagający nie tylko rozsądnego, wyuczonego i wręcz
            > strategicznego podejścia, ale po prostu miłości do dzieci..
            >
            > Przy takim podejściu być może lepiej byś się realizowała pracując z takimi
            > dziećmi w ośrodkach opiekuńczo - wychowawczych.
            > Jeśli Ciebie źle zrozumiałam, to przepraszam. W sumie to musisz sama
            > zadecydować i odpowiedzieć na pytanie: co dziecku z siebie możesz dać.
            doskonale sobie zdaje sprawę, że to trdne zadanie i nie wiem cz dałabm sobie
            rade, ale ja własnie mogłabm da dużo miłosci i ciepła. takie mam zwiazki z
            ludzmi. Widze że moje dosadne okreslenia bardzo wzburzł coniektórch. nie jetem
            cnicznm monstrum.
    • mmagi Re: skoro nie chcę dziecka... 12.08.05, 12:22
      idz do psychiatry:>
    • reniatoja Re: skoro nie chcę dziecka... 12.08.05, 12:24
      > wychowania - najpierw układ pokarmowy w postaci niemowlaka, potem bezrozumny
      > egoista. odrażająca jest dla mnie świadomość, że musiałabym zredukowac sie do
      > biologicznej sfery życia, być samicą. Nie potrafie odnaleźć nic wzruszającego
      > i pieknego w takim całkowitm uzależnieniu dziecka od matki, może hormon
      > załatwiłyby u mnie takie odruchy.

      Jak ktoś powie coś nieprzychylnego o kobiecie, która nie chce miec dzieci, to
      się robi awantura, że się narzucamy z naszym światopoglądem, ze otoczenie
      terroryzuje ciągłymi aluzjami, sugestiami itp, że każdy ma prawo do swojej
      decyzji i ja mam obowiązek wasza decyzję szanować. I ja się z tym zgadzam. Raz
      zadałam najprostsze na świecie pytanie - dlaczego nie chcecie mieć dzieci, to
      ktoś mi zarzucił, ze ja ZMUSZAM do tłumaczenia się.

      Tymczasem jakaś GŁUPIA BABA, która nie chce mieć dzieci tak opisuje
      macierzyństwo i dziecko:

      > wychowania - najpierw układ pokarmowy w postaci niemowlaka, potem bezrozumny
      > egoista. odrażająca jest dla mnie świadomość, że musiałabym zredukowac sie do
      > biologicznej sfery życia, być samicą. Nie potrafie odnaleźć nic wzruszającego
      > i pieknego w takim całkowitm uzależnieniu dziecka od matki, może hormon
      > załatwiłyby u mnie takie odruchy.

      więc ja przeciwko takim PROSTACKIM opisom protestuje, bo skoro was i wasze
      upodobanie do bezdzietności mam szanować, to proszę również szanować mnie, z
      moim upodobaniem do macierzystwa i nie pisac pogadliwie o dziecku czy kobiecie,
      która ma dziecko. Powyższy opis jest po prostu obraźliwy, i nie wiem dlaczego
      jedna strona ma mieć prawo pisać takie rzeczy bezkarnie, a druga ma sie
      obchodzić z ta pierwszą jak ze smierdzącym jajem, bo tamta nie chce mieć
      dzieci. A ja chcę i proszę to również szanować, tak jak ja szanuję to, ze ktoś
      nie chce.
      • mmagi Re: skoro nie chcę dziecka... 12.08.05, 12:27
        Renia wyluzuj to jakaś biedna kobieta,powinna iśc do psychiatry lub psychologa
        dowiedziec sie skad sie w niej takie myslenie wzieło,bo to nie jest normalne:-)
      • e1wira Re: skoro nie chcę dziecka... 12.08.05, 12:32
        Mam koleżanki które są cudownymi matkami mają ukochane dzieci i doskonale
        wiedzą, że te dzieci sa łakome egoistczne, pasoztnicze i takie okreslenia im
        nie przeszkadzaja. Wszstkie jestesmy samicami i mamy zwierzęcą nature. Nie
        zamierzałam i sądze ze nikomu nie uwłaczam moim szczerm do bólu, bo na to
        anonimowośc internetu pozwala, listem.
        • reniatoja Re: skoro nie chcę dziecka... 12.08.05, 12:34
          e1wira napisała:

          > Nie
          > zamierzałam i sądze ze nikomu nie uwłaczam

          No mi trochę uwłaczasz.
          • reniatoja Re: skoro nie chcę dziecka... 12.08.05, 12:35
            ...i mojemu dziecku też uwłacasz tym szcerym opisem.
            • reniatoja Re: skoro nie chcę dziecka... 12.08.05, 12:38
              reniatoja napisała:

              > uwłacasz , szcerym - miało być cz ocZywiście, tylko coś z się nie wklepuje
              jak należy. ;)
        • mmagi Re: skoro nie chcę dziecka... 12.08.05, 12:36
          wiem ze dzieci to takie kochane wredoty ale to co Ty piszesz jest dla mnie nie
          zrozumiałe i jak bym to była ja to chciała bym wiedziec skad mi sie takie
          myślenie wzięło,łakome egoistycznie rany boskie co ty wypisujesz:>
    • mmagi a i tak czy chesz czy nie jestes ludzką samicą:> 12.08.05, 12:31

      • grogreg Re: a i tak czy chesz czy nie jestes ludzką samic 12.08.05, 12:34
        Obie wulgaryzujecie maciezynstwo. Nie musicie byc matkami, nikt was do tego nie
        ma prawa zmusic. Ale dlaczego upadlacie cos co jest z natury piekne.
        • mmagi Re: a i tak czy chesz czy nie jestes ludzką samic 12.08.05, 12:37
          ja nie wulgaruzuję ja ide tokiem jej myślenia:>
          mam córkę i nigdy o niej nie myslałam w ten spodób jak ona pisze:P
          • grogreg Re: a i tak czy chesz czy nie jestes ludzką samic 12.08.05, 12:44
            Idziesz jej tokiem myslenia? Nie masz wlasnego?
            W polemice stosuj kontrargumenty.Przekaz bedzie wtedy czytelny. Chocby dla
            mnie.
            • mmagi Re: a i tak czy chesz czy nie jestes ludzką samic 12.08.05, 12:49
              mam własny ale akurat ona wspomniała coś o samicy wiec próbowałam jej
              uświadomic ze jest,ja o sobie ani innych kobietach nie mysle w kategoriach
              samicy:>
              • grogreg Re: a i tak czy chesz czy nie jestes ludzką samic 12.08.05, 12:51
                I slusznie.

    • grogreg Re: skoro nie chcę dziecka... 12.08.05, 12:31
      Mysle, ze adopcja w waszym przypadku bylaby bledem. Sprawcie sobie psa, albo
      zlota rybke.
      Dzieci adoptowane wymagaja o wiele wiecej niz wlasne. Wlasne kochasz z "natury".
      Adoptowane z wyboru. To jest trudniejsze.
      • mmagi Re: skoro nie chcę dziecka... 12.08.05, 12:32
        tez mi sie tak nasuneło,przeciez dziecku trzeba cos przekazac a ona co....?
        • grogreg Re: skoro nie chcę dziecka... 12.08.05, 12:42
          Nie zrozumialas mnie. Nie twierdze ze nic nie mieliby do przekazania. Zapewne
          maja bardzo wiele do przekazania innym ludziom. Nie musi sie to odbywac przez
          rodzicielstwo. Mozna pisac ksiazki, malowac obrazy, uczyc w szkole.....
          Stwierdzam tylko, ze skoro ona nie ma naturalnej potrzeby posiadania wlasnych
          dzieci nie powinna adoptowac obcych.
      • reniatoja Re: skoro nie chcę dziecka... 12.08.05, 12:33
        Tylko nie sprawiaj sobie układu pokarmowego w postaci szczeniaka. Weź sobie
        strego rozumnego psa ze schroniska. A najlepiej kup w sklepie z zabawkami, on
        ani nie je ani nie sra, w ogóle nie ma nic wspólnego z układem pokarmowym.
        • e1wira Re: skoro nie chcę dziecka... 12.08.05, 12:42
          dlaczego nie wolno mi powiedziec, że brzdzi mnie kiedy dziecku leje sie z buzi,
          slinisię, brzydzą mnie pieluchy. Że dzieci grube niezdarne nie sa dla mnie
          piekne. Nie przeczę że cudem, szczesciem są narodziny upragnionego dziecka i
          dzieci są najpiekniejsze dla ich matek i wiekszosci kobiet. Może powinnam sie
          leczyc?
          • reniatoja Re: skoro nie chcę dziecka... 12.08.05, 12:47
            Mozesz powiedzieć co tylko chcesz. Nie mam nic przeciwko Twojemu oświadczeniu
            co Cię brzydzi. Ja zacytowałam z Twojego postu to, co mi uwłacza i proszę,
            żebyś tak nie wyrażała się o dzieciach i matkach jak zrobiłaś to w tym
            zacytowanym przeze mnie fragmencie, bo zieje z niego pogarda, a skoro
            oczekujesz szacunku, to też powinnaś innych szanować.

            Ponadto, prosisz na początku posta o opinię. Czy mozesz sprecyzować co
            właściwie ma czytelnik zaopiniowac?
            • e1wira do reniatoja 12.08.05, 12:55
              ja nie pogardzam macierzństwem - a nie odnajduje w sobie zupełnie instnktu
              macierzńskiego, to chba jasno wnika z moich słów. uwazasz ze użyłam zbyt
              dobitnch słów obrazujacch moje odczucia wobec dzieci - przepraszam, ze zraniłam
              Twoje uczucia.
          • grogreg Re: skoro nie chcę dziecka... 12.08.05, 12:50
            A moze powinnas przestac to traktowac tak powaznie? Widze ze niepokoi cie ten
            negatywny stosunek do niemowlat. Jest wielce prawdopodobne ze taniechec
            przeszlaby ci w momemcie zajscia w ciaze. Sprawa natury.
            • reniatoja Re: skoro nie chcę dziecka... 12.08.05, 12:52
              grogreg napisał:

              > Jest wielce prawdopodobne ze taniechec
              > przeszlaby ci w momemcie zajscia w ciaze.

              Ja bym nie ryzykowała, żeby to sprawdzić. A co, jeśli jej nie przejdzie?
              Unieszczęśliwi siebie i ten układ pokarmowy, bezrozumnego egoistę, który jej
              się urodzi.
              • grogreg Re: skoro nie chcę dziecka... 12.08.05, 13:03
                Ty rowniez za bardzo sie tym przejmujesz. Nie kazdy musi sie realizowac w
                maciezynstwie. Trudno, nie bedzie wyzu demograficznego.
                Rozumiem ze autorka watku weszla Ci na emocje. "Bezrozumny egoista", "uklad
                pokarmowy" .... bezrozumny egoista..... dobra, jendza to jest pierwszej wody!
          • aguszak Re: skoro nie chcę dziecka... 12.08.05, 14:00
            a widzisz, choć trochę wulgarne są Twoje opisy, to z jednym muszę się zdradzić,
            bo tak mnie trochę zainspirowałaś: u obcych dzieci brzydzą mnie różne sprawy,
            natomiast u mojego właśnego nic mnie nie rusza. Czy ja jestem tez jakaś dziwna?
            Bo większość jednak kobiet rozpływa się na swoimi i nad cudzymi, natomiast, ja
            mam kontakt, komunikację i inne taki tylko z moim dzieckiem i choć się staram,
            to z innymi nie potrafię się tak bawić, zajmować, etc...
            • reniatoja Re: skoro nie chcę dziecka... 12.08.05, 17:37
              Nie sądzę, Aguszak, ze jesteś dziwna. Ja mam to samo. Moje własne dziecko nigdy
              mnie jeszcze niczym nie obrzydziło, natomiast nie jestem w stanie przewinąć
              cudzego dziecka (wcale nie musi to być kupa, wystarzy mi zapach moczu), mało
              tego, nie daję rady wytrzeć kapiącego gluta z nosa nie swojemu dziecku bez
              odruchu wymiotnego. Tak miałam zawsze, co nie znaczy, że nie lubie tego
              dziecka, czy coś takiego. po prostu się brzydzę. A mojej młodej to wszystko
              mogę zrobić i ani mi nie śmierdzi, ani nie mam odr. wym, no nic z tych rzeczy.
              Chyba dlatego, że to krew z mojej krwi.
          • baszi Idealne dziecko 12.08.05, 18:03
            może sklonuj, wyselekcjonuj doskonałe geny wtedy bedziesz miec pewnosc ze
            dziecko nie bedzie grube, bedzie mialo dlugie nogi, "szlachetne" rysy twarzy, i
            bedzie geniuszem, ale musisz mu odebrac tez geny odpowiedzialne za uczucia, a co
            jak bedzie mialo humory, okaze sie ze ma slabosc do uzywek, albo zajdzie w ciaze
            - o trzeba by je wykastrowac od razu
    • pimpek_sadelko Re: skoro nie chcę dziecka... 12.08.05, 12:57
      wiesz.... nikt ci nie powie czy to sie na pewno zmieni. na moj gust tak... ale
      ryzyko jest Twoje.
      kiedys baaaaaaaardzo nie lubilam dzieci, mowilam, ze nie chce ich miec itd...
      bo krzycza, bo sraja, bo placza, itd... sama wiesz dlaczego:)
      pozniej zmienilo mi sie. teraz odliczam dni do przyjscia mojego syna na swiat
      i nie moge sie go doczekac. wiem, ze bedzie dlugo "ukladem pokarmowo-
      wydalniczym", ale to nie wszystko... naprawde nie.poza tym inaczej odbiera sie
      wrzeszczace dziecko kolezanki a ionaczej swoje, inaczej odbiera sie kupe
      cudzeska a inaczej naszego bobasa.
      zycze Ci podjecia wlasciwej decyzji.
      • e1wira Re: skoro nie chcę dziecka... 12.08.05, 13:05
        pimpek_sadelko napisała:

        > zycze Ci podjecia wlasciwej decyzji.
        A to decyzja na całe życie. zaczęłam ten wątek z nadzieją, że odpowiedzą
        kobiety, które podjęły taką trudną decyzje w jedną lub drugą stronę. Tylko
        watpie czy sie odezwie kobieta, która urodziła i żałuje tego? a może takich nie
        ma:)
        • mmagi Re: skoro nie chcę dziecka... 12.08.05, 13:23
          na bank nie ma takich a taki watek juz tu niedwano był,jak pogrzebiesz to
          napewno go znajdziesz:>
        • reniatoja Re: skoro nie chcę dziecka... 12.08.05, 13:26
          e1wira napisała:

          > Tylko
          > watpie czy sie odezwie kobieta, która urodziła i żałuje tego? a może takich
          nie
          >
          > ma:)

          A znasz taką? Takich nie ma. A nawet jeśli jest jakiś wyjątek, to mała szansa,
          ze akurat ma dostęp do komputera, wie jak odpalić przeglądarkę, wpadnie na to
          forum, na ten wątek i jeszcze bedzie wiedziała co trzeba kliknąć, zeby
          pochwalić się swoją wyjątkowością. Nadal chciałabym wiedzieć, o co Ci chodziło
          z ta opinią. czy mam wyrazić swoje zdanie na temat Twojej niechęci do dzieci? -
          wg mnie to normalna sprawa, mnóstwo kobiet nie chce mieć dzieci, zwłaszcza
          teraz to jest coraz modniejsza tendencja, odnosze też wrażenie, że obnoszenie
          się z tą niechęcią jest dla tych osób, namiastką prestiżu, czy czegoś takiego,
          podkreślają tymi deklaracjami swoje poczucie wyjątkowosci i "lepszosci", Moze
          to teraz taka moda, a może po prostu wyszło z podziemia, nie ma co się tak
          emocjonowac, to żadne halo, ze nie masz ochoty mieć dzieci.

          Opinię na temat sposobu w jaki wyrażasz się o dzieciach i matkach juz
          wyraziłam.
          • e1wira do reniatoja 12.08.05, 13:56
            znam takie kobiety, które urodziły i nie jest to dla nich jedoznacznie
            szczescie. gdybś przcztała mój list do końca, wiedziałabys nad czm sie
            zastanawiam. Skoncentrowałas sie na obronie etosu matki.
        • zosiasamosia6 Re: skoro nie chcę dziecka... 12.08.05, 13:26
          watpie czy sie odezwie kobieta, która urodziła i żałuje tego? a może takich nie
          >
          > ma:)
          czasami załuje(ale nie tak całkiem bo moje dzieci kocham ) że zostałam matka ale
          tylko dlatego że nie jestem dobrą matka i moje dzieci mogłyby mieć lepszą
          -jestem matka która doskonale zajmuje sie przewodami "pokarmowo-wydalniczymi" i
          zresztą dzieci do 1 r.zycia to moja pasja bo jestem pielęgniarką ale już te
          starsze które wymagaja cierpliwości -no bo przeciez rosna z tych " przewodow"
          mali egoisci ,daja mi w kośc nie potrafie byc anielsko cierpliwa i tu nadrabia
          mój mąż którego dzieci uwielbiaja ,on moze godzinami się bawić ,jak przychodza
          do córki kolezanki to jego oblepiają ( sie śmieje że ma powodzenie u "bab").
          Pimpek mogę cie pocieszyć dzieci nie tak długo są tymi przewodami ,najgorsze
          to pierwsze 6 tyg.gdzie jak nie cycek to kupka,potem juz tak bliżej 3 m. sprawy
          sie normują ,kupka raz dziennie a reszte załatwiaja pampersy ,
          ja dzieci którymi sie opiekuję juz w wieku 6m.sadzam na nocnik bo dziecko które
          mniej rozumie jest bardziej podatne na nauke korzystania nocniczka a później
          "mały egoista" będzie sam chciał dyktowac co jemu pasuje :D
      • mmagi Re: skoro nie chcę dziecka... 12.08.05, 13:22
        ja do tej pory nie przewinę cudzego dziecka jesli walnie smierdziela:-)))
        • mmagi poczytaj 12.08.05, 13:27
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=20636666&a=20912336
          • e1wira Re: poczytaj 12.08.05, 14:06
            dzieki mmagi.
            w cytowanym przez Ciebie wątku problem jest nieco inaczej ujęty, ale w sumie
            chodzi o to samo.
            Nie jestem wyjątkiem.
            Dziwią mnie posądzenia niektórch forumowiczów, że niechec do posiadania dzieci
            jest kwestją mody. Owszem swiat sie zmienia, jesteśmy coraz wgodniejsi, ale to
            chyba cos poważniejszego niż moda..
            • mmagi Re: poczytaj 12.08.05, 14:15
              nie jestes wyjątkiem,sa kobiety bez tzw instynktu macierzynskiego,ja sama mam
              go w sobie mało ale pisanie ze maluch to przewód pokarmowy i cos tam jeszcze
              ech.....skad to w tobie,ten lęk,moze warto zebys pogrzebała we włanej
              przeszłości:-))
            • mmagi Re: poczytaj 12.08.05, 14:16
              wejdz w wyszukiwarkę i wpisz w temacie nie chce miec dzieci i wyskoczy ci tyle
              ze czytanie zajmie ci cała noc;-))
    • mmagi Re: skoro nie chcę dziecka... 12.08.05, 13:24
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=22839600&a=22839945
    • asia9961 Re: skoro nie chcę dziecka... 12.08.05, 18:46
      witaj.Wspolczuje Ci tych durnych komentarzy, bo nie o to pytalas, czy Ty
      prosilas "a teraz mnie dobijcie" ? Prosze nie komentujcie tego co ja pisze, bo
      odpisuje wylacznie autorce listu. Ja Ciebie rozumiem. Ja nie chce urodzic z
      powodu, ktory Tobie nie przeszkadza - ciaza, porod - to wlasnie mnie napawa
      obrzydzeniem, a rowniez rozwazam adpocje i nie sadze, bym z tego powodu miala
      sie okazac zla matka... Tak jak Ty - masz do tego prawo, to dobry pomysl, nie
      daj sie stlamsic mamusiom z powolania, ktore pisza by wylansowac swoje swiete
      poglady a nie widza o co naprawde pytasz... Pozdrawiam
      • e1wira Re: skoro nie chcę dziecka... 12.08.05, 19:23
        dziekuje. Nie ma powodu przejmowac sie komentarzami ludzi o którch nic nie
        wiemy, a krytyka ze strony mamuś jest normalna, o tyle że steruje nimi silny
        instnkt, którego nam brakuje.:)Prawdę mówiac zaskoczył mnie aż tak napastliwy
        ton niektórch wpowiedzi i dopatrwanie sie pogardy dla macierzństwa?!?
        ostatecznie dosadne (nie wulgarne)nazwanie niemowlaka układem pokarmowym (tez
        nim byłam i drącą sie larwą:)) to powiedzenie tyle co, że czasem smierdzimy, co
        oczwiście nie wczerpuje opisu, a moze mamusie i ich dzieci składaja sie jednie
        z miłości...
        piszesz że przeraża Cię poród:mnie nie, bo ostatecznie trwa krótko, a ciaza
        przez wiekszosc czasu jest dosc znosna, podobno, tak mi mówiono.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka