jasskier
20.09.05, 14:59
40 lat, wyksztalcony, rodzina.
Nagle mu odbilo: mimo ze w domu i pracy wszystko ok, zaczal sie juz nie tylko interesowac (jak
kazdy facet) ale krecic wokol krecacych sie wokol niego mlodych dziewczyn.
Zaczal przyjmowac ich zaloty, karesy, w koncu jena zaciagnela go do lozka
Potem byly nastepne. Nie chodzilo o ilosc (w sumie nie duzo ich bylo) ale o intensywnosc.
Efekt jest taki, ze teraz ma dom, rodzine, stala kochanke na miejscu i z racji czestych wyjazdow -
druga w innym miescie.
To nie wszystko: 1-3 razy w tygodniu wspolzyje z zona (atrakcyjna babka, kocha ja) i 2-5 razy z
kochanka (22 lata, wyglad modelki, zakochana w nim, on w niej troche) a jak wyjezdza, zalicza z
inna jednej nocy nawet do 4 razy (bez zadnych srodkow wspomagajacych).
Nie szuka nowych znajomosci (nie jest typem takiego facecika ktory "zalicza"), ale wciaz flirtuje, w
internecie oglada zdjecia porno, czasami wypozycza takowy film.
To trwa od paru lat i sie nasila. Wczesniej mial uregulowane zycie (seksualne tez, z duza iloscia
seksu), ale seks nie zajmowal mu tyle czasu co teraz.
Pytanie jest: czy to jakis sexoholizm, czy smuga cienia, ostatnie podrygi starzejacego sie faceta?
Czy to wykorzystywanie sposobow i mozliwosci (przy "dobrze" dzialajacym domu i firmie w mysl
zasady Carpe Diem, czy nasilajaca sie choroba, a moze nieswiadome ratowanie swojej podupadajacej
meskosci (ponc wlasnie przy 40 acet przechodzi tzw "smuge cienia").
PS:
Na wszelkie komentarze "umoralniajace" i obrazajace nie bede reagowal.
Prosze o opinie, wypowiedz lub wlasne wspomnienia tylko od osob, ktore maja cos do powiedzenia
NA TEMAT