Gość: Lena
IP: 213.25.39.*
14.09.02, 19:01
Już w domu po pracy, mąż upichcił obiadek /kawałki mięska kurczakowego w
cieście,ryż i surówka/. Teraz popijam sobie lampkę wina. Piwo chłodzi się w
lodówce. Mąż wyskoczył do pobliskiej cukierni /otwarta do 20-ej/ kupi
sreniczek i kołocz z posypką. Mniam, mniam. Lubię takie powroty z pracy.