Dodaj do ulubionych

Malzenstwo z inwalida.

IP: *.ewave.at 30.09.02, 20:31
Jedna z moich przyjaciolek jest pielegniarka.Opiekowala sie jako pielegniarka
domowa przez rok chlopakiem w jej wieku,ktory ulegl powaznemu wypadkowi. Maja
po 29 lat.Obecnie zamierzaja sie pobrac.Inwalidztwo jej chlopaka jest powazne-
paraliz konczyn dolnych.Rodzina kolezanki jest zdecydowanie i ostro przeciwna
temu malzenstwu.Tymczasem ich milosc jest imponujaca.Dawno nie widzialam tak
szczerze oddanej sobie pary.Ona jest zdecydowana zerwac kontakty z rodzina
byle byc z nim.Jest przy tym oskarzana przez jego rodzine o
interesownosc.Chlopak jest faktycznie bogaty lecz bardzo schorowany.Wymaga
ciaglej opieki.Co Wy na to?
Obserwuj wątek
    • Gość: renia Re: Malzenstwo z inwalida. IP: *.spark.net.gr / *.ath.spark.net.gr 30.09.02, 22:13
      Nie wiem. JEsli to staly bezpowrotny paraliz to ja chyba nie umialabym podjac
      takiej decyzji. dobrze, ze on jest bogaty, to beda mieli za co zyc. Ale ciekawa
      jestem co by ona zrobila, gdyy on nie byl taki bogaty - tez by chciala za
      wszelka cene wyjsc za niego za maz?


      Vika, no to co? Jest wolna chwilka - robimy wymianke fotek?
      • Gość: Vika Re: Malzenstwo z inwalida. IP: *.ewave.at 30.09.02, 22:16
        Gość portalu: renia napisał(a):

        > Nie wiem. JEsli to staly bezpowrotny paraliz to ja chyba nie umialabym podjac
        > takiej decyzji. dobrze, ze on jest bogaty, to beda mieli za co zyc. Ale
        ciekawa
        >
        > jestem co by ona zrobila, gdyy on nie byl taki bogaty - tez by chciala za
        > wszelka cene wyjsc za niego za maz?
        >
        >
        > Vika, no to co? Jest wolna chwilka - robimy wymianke fotek?
        Mozemy.Tylko na moja troche poczekaj bo mi palant poczte znowu blokuje.jak
        tylko zwolni natychmiast wysle.Buziaki.
        • Gość: renia Re: Malzenstwo z inwalida. IP: *.spark.net.gr / *.ath.spark.net.gr 30.09.02, 22:18
          Ty to biedna jestes z ta poczta ;) gdzie nie otworze, tam czytam, ze jakis
          palant Vice kompa z poczta blokuje. Nie mozna zainstalowac poczty na obu
          kompach?
          • Gość: Vika Re: Malzenstwo z inwalida. IP: *.ewave.at 30.09.02, 22:21
            Gość portalu: renia napisał(a):

            > Ty to biedna jestes z ta poczta ;) gdzie nie otworze, tam czytam, ze jakis
            > palant Vice kompa z poczta blokuje. Nie mozna zainstalowac poczty na obu
            > kompach?
            Kompy sa cztery.dwa sluzbowe,jeden do buchalterii a jeden wspolny z
            palantem,ktory tam zaistalowal moja poczte tez.I to jest okropne:-(Ale
            wyslij.On juz konczy tam chyba uzedowanie.Mowie Ci,ze ja go kiedys otruje!!!!!!
            • Gość: renia Re: Malzenstwo z inwalida. IP: *.spark.net.gr / *.ath.spark.net.gr 30.09.02, 22:26
              Ja swojego wole nie truc - otrujesz palanta, a siedziec pojdziesz jak za
              czlowieka - nie opyla sie ;)

              Dobra, to ja wysylam. Napisz znowu jakis dlugi list.

              Poza tym co Ty sama sadzisz o decyzji Twojej przyjaciolki, o ktorej chodzi,
              przypominam w tym watku - ciekawa jestem Twojej opinii
              • Gość: Vika Re: Malzenstwo z inwalida. IP: *.ewave.at 30.09.02, 22:31
                Gość portalu: renia napisał(a):

                > Ja swojego wole nie truc - otrujesz palanta, a siedziec pojdziesz jak za
                > czlowieka - nie opyla sie ;)
                >
                > Dobra, to ja wysylam. Napisz znowu jakis dlugi list.
                >
                > Poza tym co Ty sama sadzisz o decyzji Twojej przyjaciolki, o ktorej chodzi,
                > przypominam w tym watku - ciekawa jestem Twojej opinii
                Wlasnie nie wiem co sadzic.Ona raczej nigdy nie klamala i nie byla wyrachowana
                ani interesowna.Z jej strony to jest szczere.A z jego...moze mysli,ze innej nie
                znajdzie.Osobiscie nie wiem czy mialabym odwage, gdyby mnie to dotyczylo ale
                jesli bym kochala?W koncu milosc pozostaje miloscie chocby byla niewiadomo jak
                trudna...
    • Gość: jendza Re: Malzenstwo z inwalida. IP: *.abo.wanadoo.fr 30.09.02, 23:38
      Wiecie dziewczyny, to tak, jakby rodzina
      sie sprzeciwiala malzenstwu z Kowalskim,
      albo Nowakiem...
      Inwalida to czlowiek. Ma swoje zady i walety.
      PIelegniarka to czlowiek. Ma swoje zady i walety.
      On ma niesprawne nogi, jego rodzina - niesprawne
      mozgi, jesli uwaza, ze najwazniejsza jest kasa...
      Roznica jest taka, ze niesprawnosc mozgu nie rzuca
      sie w oczy... od razu.
      Ona tez moze miec cos niesprawnego...

      Jesli sie decyduja, to jest ich sprawa.
      Tylko ich dwojga, jak zawsze.
      Milosc to przeciez sprawa woli.

      Co maja do tego rodziny?
      Tyle, co zawsze, czyli nic zgola.
      Ma racje dziewucha, ze chce byc konsekwentna.
      I opusci czlowiek ojca swego i matke swoja...
      Zycie jest za krotkie, by je tracic na prozne
      rozwazania. Pewnie o tym wiedza oboje do bolu -
      on swojego, ona - wszystkich pacjentow...

      pozdrawia
      jendza
      A te Wasze fotki to sa cenzuralne?
      Ups, jestem ciekawska...
      • Gość: Vika Re: Malzenstwo z inwalida. IP: *.ewave.at 01.10.02, 00:02
        Gość portalu: jendza napisał(a):

        > Wiecie dziewczyny, to tak, jakby rodzina
        > sie sprzeciwiala malzenstwu z Kowalskim,
        > albo Nowakiem...
        > Inwalida to czlowiek. Ma swoje zady i walety.
        > PIelegniarka to czlowiek. Ma swoje zady i walety.
        > On ma niesprawne nogi, jego rodzina - niesprawne
        > mozgi, jesli uwaza, ze najwazniejsza jest kasa...
        > Roznica jest taka, ze niesprawnosc mozgu nie rzuca
        > sie w oczy... od razu.
        > Ona tez moze miec cos niesprawnego...
        >
        > Jesli sie decyduja, to jest ich sprawa.
        > Tylko ich dwojga, jak zawsze.
        > Milosc to przeciez sprawa woli.
        >
        > Co maja do tego rodziny?
        > Tyle, co zawsze, czyli nic zgola.
        > Ma racje dziewucha, ze chce byc konsekwentna.
        > I opusci czlowiek ojca swego i matke swoja...
        > Zycie jest za krotkie, by je tracic na prozne
        > rozwazania. Pewnie o tym wiedza oboje do bolu -
        > on swojego, ona - wszystkich pacjentow...
        >
        > pozdrawia
        > jendza
        > A te Wasze fotki to sa cenzuralne?
        > Ups, jestem ciekawska...
        Absolutnie cenzuralne i wszystkie,ktore dostalam przedstawiaja sympatycznych i
        fajnych oraz pieknych ludzi:-)Pozrowka.
        Mysle ,ze masz racje w tym co napisalas na powyzszy temat.
        • Gość: dodo Re: Malzenstwo z inwalida. IP: *.sympatico.ca 01.10.02, 00:47
          kazde malzenstwo jest loteria. to wcale jednak nie
          znaczy, ze zawsze nalezy grac! a juz na pewno nie nalezy
          odrzucac opinii rodziny tylko dlatego, ze "tak sie
          strasznie kocha". zaden rodzic czy brat, siostra, babcia
          czy inny wujek nie zasluguja na porzucenie wylacznie
          dlatego, ze maja inne zdanie. to bardzo nierozsadny
          sposob na zakladanie nowej rodziny zwlaszcza rodziny,
          ktora juz na poczatku drogi moze potrzebowac pomocy.
          finansowej lub jakiejkolwiek innej. nie sztuka wszystko
          zniszczyc i zburzyc - duzo trudniej zbudowac i poskladac
          do kupy.
          jezeli twoja kolezanka traktuje powaznie swojego
          ukochanego i siebie sama, to musi znalezc sposob na
          porozumienie sie z obiema rodzinami - swoja i jego. sa
          rozne stadia krytycyzmu i trudno oczekiwac, ze rodzice
          przyjma z zachwytem idee polaczenia sie z kims
          niepelnosprawnym podobnie jak trudno sie dziwic drugim
          rodzicom, ze majac syna inwalide, ktory nie jest biedny
          obawiaja sie, ze potencjalna kandydatka na zone moze byc
          zainteresowana wylacznie mamona.
          czas pokaze na ile ta milosc jest naprawde silna ale aby
          czas pokazal z jak najmniejszymi stratami, obie strony
          beda potrzebowac przynajmniej zgodnego kontaktu z
          rodzinami. rodzice najczesciej naprawde chca najlepiej
          dla swoich dzieci i nawet jesli sie myla, wielokrotnie
          wiedza znacznie wiecej o zyciu niz mlodzi ludzie.
          nie twierdze, ze milosc twojej kolezanki jest nieistotna
          ale na pewno nie jest bardziej istotna niz milosc jej
          rodzicow do niej - kazdej milosci nalezy sie szacunek!
          podobnie milosci rodzicow rzeczonego chlopaka do niego.
          piszesz, ze romans trwa kolo roku - to jest wcale nie tak
          duzo czasu zarowno dla samych mlodych, jak i dla reszty
          zainteresowanych. nic na sile, lepiej sposobem - dla
          dobra wszystkich, o ktorych tu mowa. mlodzi moga przeciez
          zamieszkac ze soba na jakis czas, twoja przyjaciolka moze
          byc bardzo skrupulatna z pieniedzmi aby odsunac
          podejrzenia o interesownosc. mlody czlowiek moze szukac
          sposobu na powiekszanie swojej niezaleznosci aby powoli
          uspokajac rodzicow twojej przyjaciolki.
          totalne zerwanie z rodzina to zawsze wielka tragedia dla
          wszystkich i zaczynanie zycia razem w ten sposob
          najczesciej konczy sie wielkim niepowodzeniem - malo co
          da sie zbudowac bez fundamentow.
          • Gość: jendza Dodo IP: *.abo.wanadoo.fr 01.10.02, 01:43
            Gość portalu: dodo napisał(a):

            > kazde malzenstwo jest loteria. to wcale jednak nie
            > znaczy, ze zawsze nalezy grac! a juz na pewno nie nalezy
            > odrzucac opinii rodziny tylko dlatego, ze "tak sie
            > strasznie kocha". zaden rodzic czy brat, siostra, babcia
            > czy inny wujek nie zasluguja na porzucenie wylacznie
            > dlatego, ze maja inne zdanie.

            Zgoda. Oczywiscie.
            Ale (zawsze jest jakies 'ale').
            Jesli wujek, rodzic, brat, kuzyn itd., troszcza sie
            rzeczywiscie o dobro osoby, ktora zamierza wejsc
            w zwiazek malzenski, a nie o wlasne interesy,
            co sie niestety bardzo czesto zdarza. W przypadku
            malzenstwa z inwalida wchodzi jeszcze w gre mnostwo
            uprzedzen, wyniklych po prostu z nieoswojonego
            strachu przed cudzym cierpieniem...
            A inwalida to naprawde zwykly, normalny czlowiek.
            Gdyby padlo pytanie o malzenstwo z psychopata,
            zdecydowanie bym odradzala, i na forum,
            i bliskim oraz przyjaciolom. Wszystkim.
            Bo psychopata nie jest zdolny by kochac. Inwalida
            z postu Viki ma tylko niesprawne nogi, nie serce...

            to bardzo nierozsadny
            > sposob na zakladanie nowej rodziny zwlaszcza rodziny,
            > ktora juz na poczatku drogi moze potrzebowac pomocy.

            Kazda rodzina moze potrzebowac pomocy. I w kazdym
            momencie. Inwalida moze zostac kazdy z nas. I w kazdej
            chwili. Z innych powodow tez mozemy potrzebowac pomocy...

            > finansowej lub jakiejkolwiek innej. nie sztuka wszystko
            > zniszczyc i zburzyc - duzo trudniej zbudowac i poskladac
            > do kupy.

            I tu tez zgoda.
            Zyje sie jednak z mezem, nie z rodzina.
            Znaczy z mezem tworzy sie JEDNO.
            Malzenstwo to poniekad loteria. Ale gdy sie podejmie
            decyzje, to trzeba poniesc konsekwencje. Samemu.
            A nie zwalac je na (dalsza) rodzine...
            Za wszystkie wlasne decyzje nalezy brac na siebie
            odpowiedzialnosc. I nie wymagac pomocy od innych.
            Co nie znaczy - nie przyjmowac jej, gdy ktos z serca
            ofiaruje... Nikt jednak nie ma obowiazku pomagac
            innym. To zawsze jest wolna decyzja kazdego z nas.

            > jezeli twoja kolezanka traktuje powaznie swojego
            > ukochanego i siebie sama, to musi znalezc sposob na
            > porozumienie sie z obiema rodzinami - swoja i jego. sa
            > rozne stadia krytycyzmu i trudno oczekiwac, ze rodzice
            > przyjma z zachwytem idee polaczenia sie z kims
            > niepelnosprawnym podobnie jak trudno sie dziwic drugim
            > rodzicom, ze majac syna inwalide, ktory nie jest biedny
            > obawiaja sie, ze potencjalna kandydatka na zone moze byc
            > zainteresowana wylacznie mamona.

            A gdzie zaufanie do wyboru dziecka?
            Szlachetne to, co piszesz, ale w ten sposob mozna
            podwazyc kazda decyzje potomka. Ot, chocby te o wyborze
            zawodu: dlaczego zostala pielegniarka? Praca malo platna,
            bardzo wymagajaca, brudna, niewdzieczna... Rodzina bedzie
            ja musiala wspierac materialnie...
            Dlaczego ubiera sie zawsze na niebiesko, przeciez jej
            tak ladnie w rozowym :-)))
            Oczywiscie troche trywializuje, ale nie do konca...

            > czas pokaze na ile ta milosc jest naprawde silna ale aby
            > czas pokazal z jak najmniejszymi stratami, obie strony
            > beda potrzebowac przynajmniej zgodnego kontaktu z
            > rodzinami. rodzice najczesciej naprawde chca najlepiej
            > dla swoich dzieci i nawet jesli sie myla, wielokrotnie
            > wiedza znacznie wiecej o zyciu niz mlodzi ludzie.

            Racja, dzieci powinny sluchac rad rodzicow, ale decydowac
            nalezy samodzielnie. DOdajmy, ze rodzice zapewne zawsze
            beda wiedziec wiecej, a raczej INACZEJ o zyciu, bo zawsze beda
            o konkretny czas i doswiadczenia starsi od swoich dzieci.
            Jednakze trzeba pozwolic dziecku na realizacje jego wolnosci.
            Jak ono sie nauczy zycia, jesli nie zyjac wlasnie?
            Na wlasny rachunek?
            Bez stalego ogladania sie na to, czego chce mama, tato,
            kuzyn, wuj i brat?
            Jesli rodzice beda za dziecko podejmowac decyzje,
            to za te decyzje beda tez ponosic odpowiedzialnosc.
            Oraz za krzywde, wyrzadzona dziecku.
            Dostalismy od Stworcy wolna wole. Teraz 'tylko' sami
            sobie nawzajem na te wolnosc musimy pozwolic...


            > nie twierdze, ze milosc twojej kolezanki jest nieistotna
            > ale na pewno nie jest bardziej istotna niz milosc jej
            > rodzicow do niej - kazdej milosci nalezy sie szacunek!

            To prawda.
            Jednak
            Jak sie kocha ptaszka na przyklad, to sie go wypuszcza...

            > podobnie milosci rodzicow rzeczonego chlopaka do niego.
            > piszesz, ze romans trwa kolo roku - to jest wcale nie tak
            > duzo czasu zarowno dla samych mlodych, jak i dla reszty
            > zainteresowanych.

            'Zainteresowani' naprawde sa tylko ci dwoje mlodzi...
            A 'czasem bywa rokiem jedna chwila', ze zacytuje
            rodzimego wieszcza...

            nic na sile, lepiej sposobem - dla
            > dobra wszystkich, o ktorych tu mowa. mlodzi moga przeciez
            > zamieszkac ze soba na jakis czas, twoja przyjaciolka moze
            > byc bardzo skrupulatna z pieniedzmi aby odsunac
            > podejrzenia o interesownosc. mlody czlowiek moze szukac
            > sposobu na powiekszanie swojej niezaleznosci aby powoli
            > uspokajac rodzicow twojej przyjaciolki.

            Czasem tak mozna przez cale zycie przekonywac ludzi.
            I wraz nie przekonac...

            > totalne zerwanie z rodzina to zawsze wielka tragedia dla
            > wszystkich i zaczynanie zycia razem w ten sposob
            > najczesciej konczy sie wielkim niepowodzeniem - malo co
            > da sie zbudowac bez fundamentow.

            To prawda. Tylko ze nie wydaje mi sie, by tu bylo konieczne
            jakkolwiek totalne zerwanie z rodzina.
            Jak i w kazdym innym przypadku malzenstwa.
            Trzeba oczywiscie starac sie przekonywac obie rodziny,
            lub tez zarazic je po prostu pewnoscia mlodych...
            Jesli rodziny przekonac sie nie dadza, to nalezy
            pojsc za glosem wlasnego rozumu i serca.
            I jesli chca sie mlodzi pobrac i stanowic jedno,
            to maja do tego pelne prawo, jak i wszystkie inne pary.

            Dodam, ze rozumiem obawy rodzicow mezczyzny, jesli ow
            jest na ich utrzymaniu. Jesli utrzymuje sie sam, to jest
            w pelni wladny do podjecia decyzji o ozenku. W sensie
            spolecznym, oczywiscie. Czy jest do tego dojrzaly psychicznie,
            Vika nie pisze. Rozumiem jednak, ze rodzina boi sie o kase,
            nie o to, czy on jest dojrzaly do malzenstwa...
            Rozumiem obawy rodziny dziewczyny.
            Trudno sie oswoic z inwalidztwem, jesli to taki wstydliwy
            temat. Jesli wspolczesna pop'kultura' lansuje model mlodego,
            zdrowego, wysportowanego i bogatego...
            Nie ma miejsca na chorobe, starosc, smierc.
            Jak sie wiec z ta problematyka oswoic?
            Jak sie nauczyc, ze inwalida to tez czlowiek,
            tylko sprawny inaczej?
            BOimy sie zawsze tego, czego nie rozumiemy.
            Powtorze raz jeszcze. Nie namawiam mlodych do
            zerwania kontaktu z rodzina.
            Mysle tylko, ze trzeba byc doroslym...
            Wierze, Dodo, ze mnie zrozumialas...

            Pozdrawiam serdecznie
            jendza
          • matrek Brawo 01.10.02, 09:45
            Bardzo podoba mi się Twój tekst
        • Gość: jendza Vika IP: *.abo.wanadoo.fr 01.10.02, 01:47

          > > A te Wasze fotki to sa cenzuralne?
          > > Ups, jestem ciekawska...
          > Absolutnie cenzuralne i wszystkie,ktore dostalam przedstawiaja sympatycznych
          i
          > fajnych oraz pieknych ludzi:-)Pozrowka.
          > Mysle ,ze masz racje w tym co napisalas na powyzszy temat.

          No to sciskam!
          Tak milo, gdy ludzie sa piekni, mili i sympatyczni!
          Spijcie dobrze!
          jendza
    • matrek Vika 01.10.02, 09:41
      Mężczyzna może nie mieć ręki lub nogi, byleby nie był kaleką.
      • kini Re: Vika 01.10.02, 10:04
        Ale dlaczego?
        • matrek Re: Vika 01.10.02, 10:10
          kini napisała:

          > Ale dlaczego?

          Kini, odpowiedź jest przecież prosta - bez ręki i nogi, po prostu da się żyć ;)
          • kini Re: Vika 01.10.02, 10:40
            A będąc na wózku nie?
            • matrek Koniuś 01.10.02, 10:45
              kini napisała:

              > A będąc na wózku nie?

              Przecież właśnie piszę, że mężczyzna bez nogi, czy ręki, co z dużym
              prawdopodobieństwem może się wiązać z wózkiem, może żyć.
              Będąc kaleką już nie ;)
              • jendza1 Re: Koniuś 01.10.02, 10:47
                matrek napisał:

                > kini napisała:
                >
                > > A będąc na wózku nie?
                >
                > Przecież właśnie piszę, że mężczyzna bez nogi, czy ręki, co z dużym
                > prawdopodobieństwem może się wiązać z wózkiem, może żyć.
                > Będąc kaleką już nie ;)

                Tez moze, jesli dobrze rozumiem,
                tylko juz nie jako mezczyzna...:-)
                albo raczej :-(
                • matrek Re: Koniuś 01.10.02, 10:56
                  jendza1 napisała:

                  > matrek napisał:
                  >
                  > > kini napisała:
                  > >
                  > > > A będąc na wózku nie?
                  > >
                  > > Przecież właśnie piszę, że mężczyzna bez nogi, czy ręki, co z dużym
                  > > prawdopodobieństwem może się wiązać z wózkiem, może żyć.
                  > > Będąc kaleką już nie ;)
                  >
                  > Tez moze, jesli dobrze rozumiem,
                  > tylko juz nie jako mezczyzna...:-)
                  > albo raczej :-(

                  Podoba mi się Twój tok myślenia, całkiem dobrze rozumiesz :)
              • kini Re: Koniuś 01.10.02, 10:49
                > Przecież właśnie piszę, że mężczyzna bez nogi, czy ręki, co z dużym
                > prawdopodobieństwem może się wiązać z wózkiem, może żyć.
                > Będąc kaleką już nie ;)

                To w takim razie, co dla ciebie znaczy słowo "kaleka"?
                • matrek Re: Kiniuś 01.10.02, 10:57
                  kini napisała:

                  > > Przecież właśnie piszę, że mężczyzna bez nogi, czy ręki, co z dużym
                  > > prawdopodobieństwem może się wiązać z wózkiem, może żyć.
                  > > Będąc kaleką już nie ;)
                  >
                  > To w takim razie, co dla ciebie znaczy słowo "kaleka"?

                  Przeczytaj post wyżej ;))
                  • kini Re: Kiniuś 01.10.02, 11:03
                    > > > Przecież właśnie piszę, że mężczyzna bez nogi, czy ręki, co z dużym
                    > > > prawdopodobieństwem może się wiązać z wózkiem, może żyć.
                    > > > Będąc kaleką już nie ;)
                    > >
                    > > To w takim razie, co dla ciebie znaczy słowo "kaleka"?
                    >
                    > Przeczytaj post wyżej ;))

                    Rozumiem. Ale wiesz co? To różnie bywa. Posiadanie dzieci oczywiście odpada,
                    ale sam seks? Czasami jest to możliwe.
                    • matrek Re: Kiniuś 01.10.02, 11:09
                      kini napisała:

                      > > > > Przecież właśnie piszę, że mężczyzna bez nogi, czy ręki, co z du
                      > żym
                      > > > > prawdopodobieństwem może się wiązać z wózkiem, może żyć.
                      > > > > Będąc kaleką już nie ;)
                      > > >
                      > > > To w takim razie, co dla ciebie znaczy słowo "kaleka"?
                      > >
                      > > Przeczytaj post wyżej ;))
                      >
                      > Rozumiem. Ale wiesz co? To różnie bywa. Posiadanie dzieci oczywiście odpada,
                      > ale sam seks? Czasami jest to możliwe.

                      Kochanie, nie traktuj tego tak poważnie :)
                      A tak na prawdę, to przy dzisiejszej medycynie, jest chyba właśnie odwrotnie
                      niż piszesz. Posiadanie dzieci jest jak najbardziej możliwe, z seksem natomiast
                      mogą już wystąpić "pewne" problemy.
    • pajdeczka Re: Malzenstwo z inwalida. 01.10.02, 09:47
      Jestem jak najbardziej za! Kobieta będzie miała wszystko: problem finansowy z
      głowy, no i chłopa w domu, bo ma gwarancję, że nie będzie uciekał na piwo z
      kumplami.
      • Gość: Anka Re: Malzenstwo z inwalida. IP: *.crowley.pl 01.10.02, 09:56
        pajdeczka napisał:

        > Jestem jak najbardziej za! Kobieta będzie miała wszystko: problem finansowy
        z
        > głowy, no i chłopa w domu, bo ma gwarancję, że nie będzie uciekał na piwo z
        > kumplami.

        to głupota czy szyderstwo ?
        • frisky2 Re: Malzenstwo z inwalida. 01.10.02, 09:57
          Gość portalu: Anka napisał(a):

          > pajdeczka napisał:
          >
          > > Jestem jak najbardziej za! Kobieta będzie miała wszystko: problem finansow
          > y
          > z
          > > głowy, no i chłopa w domu, bo ma gwarancję, że nie będzie uciekał na piwo
          > z
          > > kumplami.
          >
          > to głupota czy szyderstwo ?

          tzw. proza zycia;)
        • pajdeczka Re: Malzenstwo z inwalida. 01.10.02, 09:58
          Gość portalu: Anka napisał(a):

          > pajdeczka napisał:
          >
          > > Jestem jak najbardziej za! Kobieta będzie miała wszystko: problem finansow
          > y
          > z
          > > głowy, no i chłopa w domu, bo ma gwarancję, że nie będzie uciekał na piwo
          > z
          > > kumplami.
          >
          > to głupota czy szyderstwo ?

          Wybierz sobie, co wolisz, a mnie to będzie wisieć.
          • matrek Znowu jesteś niesympatyczna (n/txt) 01.10.02, 10:11
            • Gość: renia dziwisz sie? n/t IP: *.spark.net.gr / *.ath.spark.net.gr 01.10.02, 10:18
              • matrek Nie, próbuję zwrócić jej uwagę na ten fakt n/t 01.10.02, 10:21
                • Gość: renia nic to nie da, stary :( - za stara jest :( n/t IP: *.spark.net.gr / *.ath.spark.net.gr 01.10.02, 10:24
                  • matrek Reniua, lepiej późno niż wcale :) n/txt 01.10.02, 10:46
                  • pajdeczka Re: nic to nie da, stary :( - za stara jest :( n 01.10.02, 10:49
                    Stara to jest rura w kiblu.
                    • Gość: renia Re: nic to nie da, stary :( - za stara jest :( n IP: *.spark.net.gr / *.ath.spark.net.gr 01.10.02, 10:53
                      pajdeczka napisał:

                      > Stara to jest rura w kiblu.


                      i Ty, choc nigdy nie wazylabym sie porownywac Cie z rura w kiblu. Dziwie sie,
                      ze Tobie przyszlo do glowy takie skojarzenie. hm.

                      P.S. Kulturalna kobieta, nie uzywa slowa kibel, a juz na pewno nie w publicznej
                      wypowiedzi, Pajdeczko. Cmok
                      • pajdeczka Re: nic to nie da, stary :( - za stara jest :( n 01.10.02, 10:56
                        Gość portalu: renia napisał(a):

                        > pajdeczka napisał:
                        >
                        > > Stara to jest rura w kiblu.
                        >
                        >
                        > i Ty, choc nigdy nie wazylabym sie porownywac Cie z rura w kiblu. Dziwie
                        sie,
                        > ze Tobie przyszlo do glowy takie skojarzenie. hm.
                        >
                        > P.S. Kulturalna kobieta, nie uzywa slowa kibel, a juz na pewno nie w
                        publicznej
                        >
                        > wypowiedzi, Pajdeczko. Cmok


                        Ha,ha. Pomyliły ci się chyba miejsca. Ty kochanie nie jesteś dzisiaj w salonie.
                        A tak na marginesie , psychika u ciebie w porządku? Bo cmokasz mnie i
                        jednocześnie obrażasz, to świadczyłoby o zachwianiu pewnej równowagi. No,
                        chyba, że jest to cmoknięcie w tyłek (nie piszę dupa, bo to niekulturalne).
                        • Gość: renia Re: nic to nie da, stary :( - za stara jest :( n IP: *.spark.net.gr / *.ath.spark.net.gr 01.10.02, 10:58
                          Ja Cie obrazam??? W jaki sposob? Cmokam zeby Ci pomoc zlagodniec. Dobrze, juz
                          nie cmokam, pozdrawiam tylko.
                          • pajdeczka Re: nic to nie da, stary :( - za stara jest :( n 01.10.02, 11:00
                            Gość portalu: renia napisał(a):

                            > Ja Cie obrazam??? W jaki sposob? Cmokam zeby Ci pomoc zlagodniec. Dobrze, juz
                            > nie cmokam, pozdrawiam tylko.


                            I do tego cyniczna. Ile to czasu z człowiekiem trzeba pobyć, żeby poznać go do
                            końca?
                            • Gość: renia Re: nic to nie da, stary :( - za stara jest :( n IP: *.spark.net.gr / *.ath.spark.net.gr 01.10.02, 11:02
                              To zalezy, nie ma chyba standardowergo wyznacznika. Dlaczego uwazasz, ze jestem
                              cyniczna? Ze nieco zlosliwa? Nie przesadzaj.
                              • matrek Re: nic to nie da, stary :( - za stara jest :( n 01.10.02, 11:11
                                Gość portalu: renia napisał(a):

                                > To zalezy, nie ma chyba standardowergo wyznacznika. Dlaczego uwazasz, ze
                                jestem
                                >
                                > cyniczna? Ze nieco zlosliwa? Nie przesadzaj.

                                "O to co życie
                                Dziś z nas czyni
                                Zrodził się w bajce
                                A taki cynik"

                                ;))
                                Pozdrówka, renia :)
            • Gość: Anka ten typ tak ma (n/txt) IP: *.crowley.pl 01.10.02, 10:26
              • pajdeczka Re: ten typ tak ma (n/txt) 01.10.02, 11:10
                Ty kobieto już lepiej się nie odzywa, bo cokolwiek powiesz może być użyte
                przeciwko tobie. Swoje już powiedziałaś i zostałaś za to ukarana.
                A jak cierpisz to polecam to na dole.
                • Gość: Anka Re: ten typ tak ma (n/txt) IP: *.crowley.pl 01.10.02, 11:26
                  pajdeczka napisał:

                  > Ty kobieto już lepiej się nie odzywa, bo cokolwiek powiesz może być użyte
                  > przeciwko tobie. Swoje już powiedziałaś i zostałaś za to ukarana.

                  to tylko zbieżność imion



            • pajdeczka Re: Znowu jesteś niesympatyczna (n/txt) 01.10.02, 10:47
              Nie znowu, tylko cały czas. To po pierwsze. Po drugie, sam powiedziałeś , że
              nie lubisz mnie, bo wcinam się kiedy dwie baby się kłócą, co jest oczywiście
              nieprawdą, bo czerpię wręcz dziką satysfakcję, kiedy widzę dwie baby w akcji,
              po co więc mam to przerywać? Po trzecie, sam to zrobiłeś - wciąłeś się w
              wymianę zdań dwóch bab, z tym, że jak zwykle (przecież nie możesz inaczej)winą
              obarczyłeś mnie. Ta Anka, której tak bronisz , nazwała mnie na forum kurwą, za
              co został usunięty jej wpis.
              • matrek Re: Znowu jesteś niesympatyczna (n/txt) 01.10.02, 10:55
                pajdeczka napisał:

                > Nie znowu, tylko cały czas. To po pierwsze. Po drugie, sam powiedziałeś , że
                > nie lubisz mnie, bo wcinam się kiedy dwie baby się kłócą, co jest oczywiście
                > nieprawdą, bo czerpię wręcz dziką satysfakcję, kiedy widzę dwie baby w akcji,
                > po co więc mam to przerywać? Po trzecie, sam to zrobiłeś - wciąłeś się w
                > wymianę zdań dwóch bab, z tym, że jak zwykle (przecież nie możesz inaczej)
                winą
                > obarczyłeś mnie. Ta Anka, której tak bronisz , nazwała mnie na forum kurwą,
                za
                > co został usunięty jej wpis.

                Nie napisałem, że Cię nie lubię - to po pierwsze (nie mam wszystkich na zielono
                jak Agniecha, ale nie tak łatwo zniechęcić mnie do ludzi)
                Po drugie - nie napisałem, że nie lubię Cię bo się wcinasz pomiędzy kłócące się
                baby - o ile pamiętam, sama byłaś jedną z tych dwóch (vs. Nell)
                Po trzecie - ktoś napisał opinię na temat Twojego postu - taką, czy inną, ale
                mieszczącą się - moim zdaniem - w jakichś tam normach, Ty natomiast
                odpowiedziałaś jej w dość grubiański sposób.
                Nie bronię Anki - to po czwarte - nie znam jej i ani mnie ona ziębi, ani grzeje.
                • pajdeczka Re: Znowu jesteś niesympatyczna (n/txt) 01.10.02, 11:15
                  matrek napisał:

                  > pajdeczka napisał:
                  >
                  > > Nie znowu, tylko cały czas. To po pierwsze. Po drugie, sam powiedziałeś ,
                  > że
                  > > nie lubisz mnie, bo wcinam się kiedy dwie baby się kłócą, co jest oczywiśc
                  > ie
                  > > nieprawdą, bo czerpię wręcz dziką satysfakcję, kiedy widzę dwie baby w akc
                  > ji,
                  > > po co więc mam to przerywać? Po trzecie, sam to zrobiłeś - wciąłeś się w
                  > > wymianę zdań dwóch bab, z tym, że jak zwykle (przecież nie możesz inaczej)
                  > winą
                  > > obarczyłeś mnie. Ta Anka, której tak bronisz , nazwała mnie na forum kurwą
                  > ,
                  > za
                  > > co został usunięty jej wpis.
                  >
                  > Nie napisałem, że Cię nie lubię - to po pierwsze (nie mam wszystkich na
                  zielono
                  >
                  > jak Agniecha, ale nie tak łatwo zniechęcić mnie do ludzi)
                  > Po drugie - nie napisałem, że nie lubię Cię bo się wcinasz pomiędzy kłócące
                  się
                  >
                  > baby - o ile pamiętam, sama byłaś jedną z tych dwóch (vs. Nell)
                  > Po trzecie - ktoś napisał opinię na temat Twojego postu - taką, czy inną, ale
                  > mieszczącą się - moim zdaniem - w jakichś tam normach, Ty natomiast
                  > odpowiedziałaś jej w dość grubiański sposób.
                  > Nie bronię Anki - to po czwarte - nie znam jej i ani mnie ona ziębi, ani
                  grzeje
                  > .


                  A więc odpowiedź jest prosta - jak nie wiesz, co jest na rzeczy to głośno nie
                  krytykuj. Ciekawe, gdzie byłeś, kiedy padła obelga z ust tej panienki? Któreś z
                  nas ma pecha. Lubić mnie nie musisz i wcale o to nie pytałam.
                  Co do dyskusji z niejaką Nell, to, jak właśnie zauważyłeś, nie byłam tą
                  trzecią.Tak więc nie wiem o co ci chodzi. Chcesz się popisać, czy tak po prostu
                  dowalić z zasady?
                  Bądź tak miły i jeśli kogoś nie bronisz to również nie atakuj.
                  • Gość: Vika Re: Znowu jesteś niesympatyczna (n/txt) IP: *.ewave.at 01.10.02, 11:20
                    Jestes niesympatyczna i nikt cie nie lubi.To sa fakty.Sama sobie na to
                    zasluzylas.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka