onalala
01.11.05, 20:13
Wiem ze takich postow pojawia sie kazdego dnia mnostwo, moj pewnie nie bedzie
niczym nowym. Nie oczekuje nawet waszych odpowiedzi ani pocieszenia, mam po
prostu ogromna potrzebe wygadania sie, wyrzucenia z siebie tego co mnie
trapi. Kochalam sie z mezczyzna 7 dnia cyklu, zabezpieczalismy sie
prezerwatywa, ktora niby nie pekla ani nie zsunela sie, facet byl raczej z
tych ktorzy maja duza wprawe w poslugiwaniu sie takim sprzetem :> Po
zaistnialej sytuacji nie mialam juz z nim kontaktu :( Biorac to wszystko na
logike tlumacze sobie, ze nie mam powodow do stresu, ze wszystko bedzie Ok, a
mimo to strach przed ciaza nie pozwala mi normalnie funkcjonowac ... nie moge
skupic mysli, mam problemy z koncentracja, stalam sie malomowna .. wciaz
tylko jadna i ta sama mysl :(( Najgorsze jest to, ze dusze to w sobie, nie
mam z kim pogadac na ten temat. Mam 18 lat, mieszkam z rodzicami, ktorym
nawet do glowy nie przyjdzie, ze ich coreczka moglaby isc do lozka z
nieznajomym, bo po prostu miala na to ochote :-/ Jestem tylko ja i moj lek,
czy to normalne ze strach przed ciaza nie daje mi spokoju ? Moze jest to
spowodowane tym, ze pierwszy raz kochalam sie stosujac jako jedyne
zabezpieczenie prezerwatywe (wczesniej tabletki). Staram sie jakos sobie
przetlumaczyc, ze stres w niczym nie pomoze, najwyzej tylko pogorszy sprawe,
ze to byl 7 dzien cyklu (a zazwyczaj sa one dlugie 30-32 dni oraz regularne),
ze bylo zabezpieczenie, ze nie mam zadnych objawow ciazy... Ale takie
tlumaczenia nic nie daja ;(( Na dzien dzisiejszy jest jeszcze za szybko aby
robic test (wynik moze byc mylacy)... Kolezanka pocieszajacym tonem mowi mi,
ze zajsc wcale nie jest tak latwo, ze to byl tylko JEDEN raz!! Do
spodziewanego okresu pozostaly jeszcze dwa tygodnie, nie wiem jak wytrzymam
czekac ...