nie wiem co robic

26.11.05, 19:32
czesc dziewczyny
Jestem z moim mezczyna 7 lat, przez ostatnie 3 lata mielismy tzw zwizek na
odleglosc, bo studiowalismy w roznych miastach, w tym roku on znalazl prace w
miescie, w ktorym ja wciaz studiuje, no i zamieszkal ze mna i moimi
wspolokatorami (tymczasowo). Ostatnio chodzi strasznie smutny i
przygnebiony,nie wiem co mam robic,wiem ze diametralnie obrocila mu sie
sytuacja,ze nie ma tuu nikogo odprocz mnie, i czuje sie potwornie samotny,
nie ma nawet z kim pogadac "po mesku". dzisiaj rano powiedzial,ze nie wie co
mu sie pochrzanilo w glowie,ze zaczal "kochac mnie inaczej", mowi ze jestem
dobra, on nie chce mnie ranic, i ze wszystko chce zrobic,aby moc naprawic ta
sytuacje. dodam ze do tej pory mielismy szczesliwy zwiazek, bez zadnych
powazniejszych problemow.Kocham Go strasznie mocno, nie wyobrazam sobie zycia
bez niego..co ja mam robic?
    • khaki3 Re: nie wiem co robic 26.11.05, 19:44
      Pogadaj z nim szczerze.Zabierz na jakas impreze.Przedstaw go swoim
      znajomym.Zaplanuj mu wolny czas.Spedzaj go z nim i pozwol siebie kochac i
      pokazuj mu jak wazny jest dla Ciebie:)
      • milena58 Re: nie wiem co robic 26.11.05, 19:47
        juz to przerobilam:) jak mowie jestesmy ze soba 7 lat, poznal moich znajomych
        bardzo dobrze,wiem ze sie lubia, a jednak...brak mu czegos. powiedzial mi,ze
        gdyby mu na mnie nie zalezalo,powiedzialby mi ze to koniec,meczy mnie to
        potwornie, bo nie wiem juz o co chodzi
      • polla4 Re: nie wiem co robic 26.11.05, 19:47
        khaki3 ma rację - chłopak musi poznać nowych ludzi, a wtedy jak to mówi mój
        wujek "samo mu przejdzie, jak sraczka". wszyscy mamy gorsze i lepsze dni, ale
        nie ma powodu do dramatyzowania, na pewno w końcu chwyci klimat miasta i będzie
        dobrze.
        • khaki3 Re: nie wiem co robic 26.11.05, 19:50
          Wlasnie!!Chodzi pewnie o to,ze jeszcze sie nie zaaklimatyzowal( czy jakby to
          sie tam nie pisalo) musie sie przyzwyczaic.Daj mu triche czasu.Pogoda pewnie
          tez ujemnie wplywa na jego samopoczucie.Chlopak ampewniemala depreche.Zadbaj o
          niego.W koncu go kochasz:) Pokarz mu to:)
          • wielo-kropek Re: nie wiem co robic 26.11.05, 20:14
            Jaki on tam samotny. Bzdura jest takie twierdzenie. Jak mozna mowic ze
            chlopak jest samotny, kiedy ma pod bokiem kochana dziewczyne (zakladam ze on
            ciebie kocha, znaczy sie naprawde kocha, w sercu). Nie wiem co mu dolega. Byc
            moze ma "problem", np. ten, ze planuje ci sie oswiadczyc i nie do konca jest
            pewien czy slusznie uczyni. Byc moze chce "uciec" i nie wie jak ma to zrobic by
            ciebie mocno nie zranic. Nie wiem.
            • khaki3 Re: nie wiem co robic 26.11.05, 20:53
              z kad wiesz?dziewczyna nie moze byc calym zyciem chlopaka.facet potrzebuje tez
              kolegow,chwili wolnego.Kocha ja?Mysle,ze tak.Moze wspolokatorzy daja mu pewien
              dyskomfort?Nie ma co gderac i dziewczynie niepotrzebnie glowke zawracac.ja
              sadze,ze on potrzebuje czasu zeby sie odnalesc w nowej sytuacji.7 lat to
              duzo.Badzcie szczesliwi i nie zwracaj uwagi na zlosliwe komentarze.
              • wielo-kropek Re: nie wiem co robic 26.11.05, 20:59
                Wiadomo ze inni ludzie oprocz niej sa mu potrzebni. Zgadzam sie z toba.
                Zwrocilem uwage dlatego gdyz ona napisala ze jest bardzo samotny. Powinno
                raczej byc troszke inaczej, czyli odczuwac bardziej samotnosc, kiedy jej nie
                ma, kiedy jej mu brakuje.......
                • khaki3 Re: nie wiem co robic 26.11.05, 21:01
                  Zapewne ja odczuwa( samotnosc) kiedy jej nie ma.Facet to tez czlowiek( tak
                  mawiala moja Ukochana S.P Babcia) i jemu tez trzbe atowarzystwa.Ciut meskiego:)
    • rosa_de_vratislavia Re: nie wiem co robic 26.11.05, 21:15
      milena58 napisała:

      > dzisiaj rano powiedzial,ze nie wie co
      > mu sie pochrzanilo w glowie,ze zaczal "kochac mnie inaczej", mowi ze jestem
      > dobra, on nie chce mnie ranic, i ze wszystko chce zrobic,aby moc naprawic ta
      > sytuacje.

      i do ttego teksty, ze w zasadzie, to by cię rzuciła ale tego nie zrobi bo...

      A może przestał Cię kochać/ma kogoś/chce odejśc aa le brak mu odwagi, zeby to
      z siebie wykrztusić?
      Tak sobie gdybam...bo co to znaczy, ze "kocha cię inaczej"?
      • khaki3 Re: nie wiem co robic 26.11.05, 21:21
        Zapytaj go co znaczy "kochan inaczej??????"
      • wielo-kropek Re: nie wiem co robic 26.11.05, 21:22
        Ja mysle ze w tym przypadku "kocham inaczej" on chcial powiedziec, ze inaczej
        troche ja widzi (nie o jej wyglad tutaj chodzi). Tylko raczej on wie, czy
        kocha ja teraz mniej czy tez wiecej.
        • khaki3 Re: nie wiem co robic 26.11.05, 21:26
          A moze o to czy kocha ja tak jak kiedys?A moze o to czy cala sytuacja go nie
          przerasta?A moze o wspolne zamieszkanie?jak to z Wami facetami jest?
          • wielo-kropek Re: nie wiem co robic 26.11.05, 21:41
            Z facetami roznie bywa. Czasem przez was, to wlasnie tak jak tutaj dla
            faceta dziewczyny, autorki tego watku, az samotnie sie robi i wszystko
            odwraca. A bez was nam jeszcze gorzej jest. Oj biedne my chlopy, biedne.
            • milena58 Re: nie wiem co robic 26.11.05, 23:06
              dziekuje za wszystkie odpowiedzi,khaki- moj poglad na temat zycia facetow jest
              bardzo zblizony do Twojego.Osobiscie zwiazek dla mnie jest cudowna sprawa, ale
              trzeba zachowac pewna niezaleznosc " terytorium", ktore nalezy tylko do Ciebie.
              Robienie wszystkiego razem nie jest dobre.Dlatego,w tym konteskcie powiedzial
              mi ze czuje sie samotnie, ze nie ma z kim pogadac, jak juz to wczesniej
              nazwalam "po mesku",a dodatkowo zamieszkal nagle z nami, tak naprawde (dziele
              pokoj z jeszcze jedna osoba) nie mamy warunkow zeby porozmawiac normalnie i
              miec "swoj intymny maly swiat". Przez ostatnie 3 lata byly studia, teraz nagle
              praca, czyli zaczyna sie lekka rutyna, typu pobudka 7 rano, powrot 16, obiad,
              spac.Nie wiem co on chcial mi powiedziec tym "kocham inaczej", pytalam wiele
              razy,zrozumialam mniej wiecej to w ten sposob, ze wypalily sie w nim pewne
              emocje, ze wkradla sie nagle szara codziennosc. Przez ostatnie 3 lata nasz
              zwiazek polegal na tym ze spotykalismy sie 4 razy w miesiacu, czyli glownym
              motorem byla tesknota, teraz czegos takiego nie ma..Wiecie co, po prostu chyba
              musze poczekac,az ta sytuacja sie rozwiaze, mam nadzieje,ze szczesliwie dla nas
              obojga, bo niejedno w zyciu przeszlismy:) Przepraszam za ten belkot chaotyczny
              troche, ale pisze co mi mysli podsuwaja.
              • wielo-kropek Re: nie wiem co robic 26.11.05, 23:17
                Nie jest to zaden belkot, tylko naswietlilas blizej sprawe. Uwazam ze twoj
                chlopak powinien rozumiec okolicznosci i warunki waszego wspolzycia. Wydaje
                mi sie, ze on po czesci obwinia ciebie za taki a nie inny uklad (bardzo
                nieslusznie i niesprawiedliwie zreszta). Wygasaja w nim jakoby uczucia tez
                z tegoz powodu. Kolejna porazka z jego strony. Moze lepiej by bylo dla
                niego (dla was) jakby on pomyslal i konkretnie popracowal nad tym by cos
                zmienic na lepsze.
                • milena58 Re: nie wiem co robic 26.11.05, 23:21
                  kurcze wiem,ze mnie nie obwinia,raczej obwinia siebie za to,ze wtargnal nagle
                  do mojego zycia, ja sie za bardzo dla niego staram ( nawet rzecza prozaiczna-
                  codziennie gotuje, z przyjemnoscia zreszta)etc. nie daje mi odczuc tego, bym ja
                  sie czula winna za ta cala sytuacje..
                  • wielo-kropek Re: nie wiem co robic 26.11.05, 23:24
                    Jak to wtargnal nagle do twojego zycia. W koncu jak piszesz jest w nim
                    juz 7 lat. Okolicznosci sie tylko troszke zmienily, nic wiecej.
                    • milena58 Re: nie wiem co robic 26.11.05, 23:32
                      tak, masz racje, zle to ujelam, chodzilo mi to,ze nagle zaczelismy byc ze soba
                      codziennie,a slowo "wtargnal" mialo oznaczac to ze mialam swoj swiat, ktory
                      nagle troszke sie zmienil, bo on sie w nim pojawil. Boze,juz sama sie gubie,
                      nie mowie chyba jednak opisywac moich problemow:))
                      • wielo-kropek Re: nie wiem co robic 26.11.05, 23:43
                        Wiesz co, ja uwazam ze ty zle odbierasz swojego chlopaka, uwazajac jakoby
                        on dawal tobie do zrozumienia ze to z twojej winy on jest niezadowolony.
                        Oczywiscie on jest niezadowolony, ale glownie niezadowolony sam z
                        siebie. Najwidoczniej chcialby cos zmienic, ale, albo go nie stac, lub sie
                        poprostu boi zaryzykowac cos zmienic w danej chwili -to moze byc
                        irytujace i wywolujace niezadowolenie w nim. Wczesniej pisalas by dac temu
                        czas. Mysle ze slusznie zrobisz. Daj mu i sobie tez czas. Mysle tez ze on
                        powinien sobie jakies zajecie znalezc (glownie prace). Wypelni to mu
                        nadmiar czasu, poprawi wasza kase i zmieni codziennosc zarazem. Zycze
                        powodzenia i wytrwalosci.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja