Dodaj do ulubionych

Weekendowa miłość.

27.11.05, 22:10
Wiem, że jest wiele par, które widują się ze sobą tylko w weekendy.Dla mnie
piątkowy wieczór jest zbawienny, bo wiem że przyjedzie, że będziemy mogli
spędzić cudowne chwile.Nie cierpie niedzieli, bo wiem że po południu zamknę
za Nim drzwi i bedę tęsknić, tęsknić, tęsknić...
Jak sobie radzicie w takich weekendowych związkach? Jak minimalizujecie
tęsknotę?
Obserwuj wątek
    • polla4 Re: Weekendowa miłość. 27.11.05, 22:34
      jakieś małe zdjątko do kieszeni i zerkać co godzina
      • wielo-kropek Re: Weekendowa miłość. 27.11.05, 22:37
        Mnie to nie dotyczy. Mam w poniedzialek,wtorek, srode i reszte tygodnia.
    • karol_ka82 Re: Weekendowa miłość. 27.11.05, 22:40
      Najlepiej zajac sie czyms w tygodniu zeby szybko zlecial czas... wiem ze cięzko
      ja tez od 2 godzin czekam juz na kolejny piatek...
    • die_hexe1 Re: Weekendowa miłość. 27.11.05, 22:42
      dlugie rozmowy przez telefon, mnostwo sms, gg, maile..... zdjecia , obraczki na
      palcach, wielka milosc w sercu.... i nadzieja na nastepny weekend, tak juz 3
      lata razem, a na weekendach 2 ;/ zawsze sa wakacje :))))))) chetnie podziele sie
      moimi doswiadczeniami
    • sumire Re: Weekendowa miłość. 28.11.05, 09:49
      Mam mnóstwo innych zajęć, przeważnie jestem obrzydliwie zapracowana, uprawiam
      sporty, spotykam się z przyjaciółmi i kompletnie nie mam czasu tęsknić.
      • onlyju Re: Weekendowa miłość. 28.11.05, 10:19
        Praca, praca, praca, tenis, siłownia, czasami basen; sporadycznie - przyjaciele
        i znajomi. Tęsknię w pracy, na tenisie, czasami na basenie, sporadycznie -
        wśród przyjaciół i znajomych. Czyli non-stop. Na weekend odganiam chmury z
        wielkim śniegiem, żeby szybko i bezpiecznie do mnie dojechał. W piątek mam
        gorączkę z radości, w niedzielę - z niemocy i złości. Kochamy się, kłócimy,
        trochę nie ufamy (bo daleko...), wariujemy na zmianę. Każdy weekend krótszy od
        poprzedniego, każde rozstanie na kolejny tydzień coraz trudniejsze.
        Działa to bardzo destrukcyjnie - na mnie i na niego.
        Ciągle myślę, bujam, marzę, wyobrażam sobie, a w nocy przytulam kołdrę. Na
        gwiazdkę kupiłam dwie butelki takich samych perfum - duża pojemność dla niego i
        mała dla mnie - spryskuję nimi pościel i często swoją szyję. Żeby czuć, żeby
        byc bliżej.
        Życie w półśnie. Nie do końca wiadomo, co jest prawdą - weekendowe szczęście
        czy tęsknota (samotność) dnia powszedniego.
    • sagis Dla mnie tylko weekendowa miłość nie istnieje. 28.11.05, 10:17
      Jeśli oboje poważnie traktują siebie, to znajdą dla siebie czas też w tygodniu.
      Jeśli tylko ogranicza się do weekendu, to jest ona jedynie odskocznią od pracy i
      z czasem przestaje istnieć.
      Trzeba wiedzieć, co jest dla nas dobre, bo miłość to nie ciągłe cierpienie.
      A, jeśli ktoś nie może wytrzymać bez siebie nawet jednego dnia, to też trzeba
      coś z tym zrobić. Trzeba umieć też żyć bez siebie.
      • sumire Re: Dla mnie tylko weekendowa miłość nie istnieje 28.11.05, 10:24
        A co, jeśli mieszkają 1600 km od siebie, jak to u mnie było? :) Zgadzam się, że
        trzeba umieć żyć bez siebie i być szczęśliwym wtedy, kiedy jest się solo.
        Związek z kimś jest ważny, ale nie najważniejszy.
    • karotka1982 Re: Weekendowa miłość. 28.11.05, 13:35
      Mieszkamy od siebie tylko 40km, wiec nie ma az takiego problemu, ale dla nas
      tez weekendy sa najlepsze, bo wtedy mamy wiecej czasu dla siebie. On pracuje w
      moim miescie, wiec widujemy sie zawsze na dworcu po jego pracy skad ma za
      niecale godzina pociag do siebie. Czasem przyjezdza w srodku tygodnia na
      3godzinki. Nie mieszkamy od siebie na tyle daleko, by musial u mnie (lub ja u
      niego) spedzac caly weekend, wiec zawsze przyjezdza w weekend wieczorem na
      troche i ok. godz.1 mi ucieka i nazajutrz to samo. Czasem jest gorzej, bo ja
      jeszcze studiuje (on skonczyl swoje w tym roku), wiec w weekendy nie zawsze
      jestem, choc staram sie jak najwicej czasu z nim spedzac, ale to i tak nie to
      samo, co np. wspolny wyjazd gdzies do chatki goralskiej na pare dni tylko we
      dwoje i byc ze soba 24h na dobe, a nie tylko te 4 czy 5 godzin wieczorem w
      weekend i podobnie raz w srodku tygodnia, choc oczywiscie to dla mnie
      najcenniejsze godziny i dobrze, ze chociaz tyle ich mozemy spedzac razem:)A tak
      to oczywiscie sms-y, maile(jak siedzi w pracy) i bardzo czeste rozmowy na GG.
    • noa.noa Re: Weekendowa miłość. 28.11.05, 16:09
      Są zdjęcia, maile, smsy, telefony.Jest mnóstwo pracy,ale ja nie potrafię
      czasami się skupić nad tym co robie.Myślami jestem obok Niego.W sklepie, na
      ulicy, w towarzystwie, wszędzie gdzie jestem szukam Jego spojrzenia, Jego
      dotyku i tej elektryzującej całe ciało namiętności. Wracam do domu z nadzieją,
      że wydarzy się cud i że będzie na mnie czekał. Od poniedziałku do piątku nie
      czeka... I tak już ponad półtora roku. :(((
      Daje rade bo Kocham, bo czuje się Kochana, ale jest cholernie ciężko.
      • onlyju Re: Weekendowa miłość. 28.11.05, 16:18
        Rozumiem Cię. U mnie jest podobnie. Wykańczało mnie to chwilami, zrobiłam
        sobie "świat z pończochy" - kreuję jakiś zalatany tryb życia, dokładam sobie
        zajęć, siedzę w pracy do późna. Ciężko jest. To niby nic złego (podobno
        człowiek tęskni za czymś całe życie), ale wykańcza.
        Pewnie nie wyobrażasz sobie sytuacji, gdy w ogóle go nie ma w Twoim życiu.
        Jesteś bardzo mocno przywiązana, trochę mi tu pachnie syndromem nieodciętej
        pępowiny... ("przerzuciłaś się" być może z rodzica na niego) ze mną - jak
        mówię - jest podobnie.
        Ale uświadomiłam sobie, że chcę mieć też swoje życie, które musi być na tyle
        atrakcyjne, bym nie stała się smutną, zahukaną kobietą, która odżywa dopiero w
        weekend (tak było kiedyś, aż w końcu nie miałam skąd brać tej energii na
        weekend i Mężczyzna zastawał mnie "tygodniową" - smutną, kapryśną, złą,
        pretensjonalną).
        Trzeba mieć swoje życie. Znaleźć pasję i ją poczuć. Kochać go będziesz nadal
        tak samo mocno, ale może uda Ci się go traktować jako najwspanialszy element
        Twojego życia, a nie jak tlen do tego życia niezbędny. To za bardzo obciąża
        psychicznie (a z czasem też fizycznie). Wykańcza.
        • ame_liee Re: Weekendowa miłość. 05.12.05, 21:19
          a Co powiedziec, jesli mieszkamy w tym samy miescie a on tez jest tak zabiegany ze widujemu sie pod koniec tygodnie czw,piatek i czasem w sobote.to dobiero boli.kiedy widzi sie inne pary na ulicy i wie sie ze On jest tak niedaleko ale ze taki zajety.duzo czasu mi zajelo zrozumienie ze musze sie zajac soba. ale i tak nadal potrafie porzucis wiekszosc zajec kiedy on zadzwoni bo akurat troche czasu jest.kiedys sie zastanawialam czy to nie toksyczny zwiaek,czekanie mnie wykanczalo, a ciagle proszenie o spotkania bylo przykre i poniekad upokarzjace.ale wiem ze jestem ta najwaznijesza w jego zyciu,i ze bez siebie bysmy sobie nie poradzili ( sprawdzalismy raz..krotko)wiem tez ze nikt go wczesniej nie nauczyl okazywca uczuc i przywiazania.i tak to sobie nad tym prazujemy 2,5 roku..ehh ehh
          • bruwik Re: Weekendowa miłość. 08.12.05, 14:58
            hej,

            wiesz, to chyba jest jednak toksyczny zwiazek. Ja mam identycznie, tylko, ze
            z "dziewczyna". Mieszkamy blisko siebie, ale sie widujemy w weekendy i jest
            cudownie. Niestety, to chyba zalezy od priorytetow kazdej osoby. Dla mnie ona
            jest wazniejsza od wszystkiego, ale na to wychodzi, ze ja nie i trzeba sie z
            tym oswoic, ale chyba na dluzsza mete taki zwiazek jest destrukcyjny.. cos
            chyba strasznie chaotycznie pisze.

            Ech, gdzie sie podzialy fajne kobiety???
            • ame_liee Re: Weekendowa miłość. 08.12.05, 21:29
              hmm..masz racje z tymi riorytetami.On dl amie po rpostu jets na pierwzym miejsci i generalnie tez wiemz e jestem dla niego wazna..ale czesto cos okazuje sie wazniejsze.trzeba ostro nad tym pracowac,ale byly oresy ze mialam ochoto to rzucic bo skoro nie jestem 'najwaznijesza' to jak to bedzie wygladalo kiedys..
              a powiedz mi gdzie Ci mezczyxni co to przez dzeszcz i snieg..ah ah
              • bruwik Re: Weekendowa miłość. 09.12.05, 13:49

                Ame_liee, sa, sa tutaj :))

                Niestety z czasem to sie moim zdaniem nie poprawia. Jesli od poczatku ta druga
                polowa nie uwaza nas za "najwazniejszych" to znaczy, ze nie ma milosci z obu
                stron. I albo sie z tym trzeba nauczyc zyc, ale co to za zycie, albo... no
                wlasnie, odkochac sie, jest bardzo ciezko.

                pozdrawiam serdecznie
    • iberia29 Re: Weekendowa miłość. 05.12.05, 21:31
      moze nie w weekendowym zwiazku a na odleglosc,... zatem aby
      zminimalizowac "nie widzenie sie" codziennie sa :maile, smsy, gg,telefony.
      • antybandzior Re: Weekendowa miłość. 06.12.05, 12:54
        Trzeba sobie znaleźć tygodniową miłość, jeden koleś na weekend, drugi w
        tygodniu. I naprzód.
        • iberia29 Re: Weekendowa miłość. 06.12.05, 14:06
          jakos nie skorzystam z twojej rady....
          • kociszek Re: Weekendowa miłość. 06.12.05, 14:24
            Rada jak rada, jest to jakieś rozwiązanie, jakby na to nie patrzeć, ale skoro
            kłóci sie z Twoim "ja" to cóż...rozpaczaj i cierp dalej...
            • iberia29 Re: Weekendowa miłość. 09.12.05, 13:26
              pudlo:nie rozpaczam ani nie cierpie.
    • isabelle7 Re: Weekendowa miłość. 06.12.05, 17:31
      skarbie a ilu zyje, mieszka ze soba. I to cały tydzien, a tez mowia ze soba
      tylko w weekendy, bo kazdy ma swoj swiat. A wyglada tak;
      czesc czescobiad? Impreza? No nie, idz sama
      Co robisz nic
      itd
    • agata206 Re: Weekendowa miłość. 08.12.05, 14:09
      rzucam sie w wir pracy;-)
    • rlena Re: Weekendowa miłość. 08.12.05, 21:50
      jesli jestes bardzo mloda, to taka weekendowa milosc jest urocza, wlasnie ta
      tesknota sprawia,ze jest ona taka atrakcyjna..
    • sagis Na forum psychologia możesz pżrzeczyta 09.12.05, 13:21

      • sagis Re: Na forum psychologia możesz przeczytać o 09.12.05, 13:24
        weekendowej miłości i jakie mężczyzna może mieć podejście do takich spotkań.
        Nie chcę zamieszczać tutaj linku do takiego czyjegoś wątku, ale jest on pod tytułem:

        co to znaczy gdy facet mówi...
        Autor: sylwia39
        ----
        Kiedy mężczyzna kocha, to chce coraz więcej dostawać miłości.
        • sumire Re: Na forum psychologia możesz przeczytać o 09.12.05, 13:29
          I to wcale nie oznacza, że jest bezdusznym demonem.
    • grogreg Re: Weekendowa miłość. 09.12.05, 13:36
      A co tu sie dziwic.
      Czlowiek styrany po robocie, juz tylko o spaniu mazy, a takie odwalanie byle
      bylo to bez sensu jest.
      Ale w sobote rano, to i ochota w czlowieku szczera i sposobnosc.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka