Dodaj do ulubionych

Miłość aż po grób czyli wersja brazylijskiego

18.10.02, 07:58
romansu realnie.
Wielu moich znajomych na tym Forum wie, że mój Wujek umiera w tej chwili w
szpitalu. Niestety umiera w samotności opuszczony przez najbliższą rodzinę (
żonę, syna i pasierbicę) Był dobrym wołem roboczym. Ale wół się zużył. Teraz
sprawia tylko kłopot, bo trzeba siedzieć przy konającym. W kwietniu, kiedy
wykryto chorobę u wujka ciocia odwiozła go do szpitala i wstąpiła do mojej
mamy z tą wiadomością oraz słowami: Teraz Teresko zostawiam go na Twojej
głowie.
W sumie to nie wiem po co Wam to piszę.....
Obserwuj wątek
    • muszek0 jaki z tego morał? 18.10.02, 08:07
      żyj mocno i korzystaj z życia a nie tyraj jak głupek na jeszcze większe
      mieszkanie, na jeszcze lepszy samochód. zabierze to kto inny a ciebie zostawią
      w szpitalu na łasce losu.
      • lyche1 Re: Muszek nie dołuj mnie 18.10.02, 08:09
        I tak jestem wystarczająco zdołowana.
        • muszek0 nie miałem takiego zamiaru, przykro mi 18.10.02, 08:15
          stara zasada, że przyjaciół, czy miłość poznaje się w biedzie jest cały czas
          aktualna. możemy się razem bawić, jeździć na wycieczki, kupować sobie razem
          nowe meble, ale dopiero jak zycie da nam solidnie w dupę, to wtedy następuje
          naturalny odsiew. jasno wtedy widac kto nas kocha, kto jest naszym przyjacielem.
    • lastka Re: Miłość aż po grób czyli wersja brazylijskiego 18.10.02, 08:08
      Cześć Lyche!
      Wydaje mi się, że wiem po co to piszesz poprostu czujesz żal do cioci. Też bym
      go na Twoim miejscu czuła. Jakiś czas temu czułam dokładnie to samo do pewnej
      osoby z mojej rodziny. Wtedy właśnie zobaczyłam, że niektórzy ludzie kochają
      innych do chwili kiedy ci są piękni, sprawni, no i najwazniejsze jak to
      określiłaś są wołami do pracy i przynoszą kasę do domu. Ale kiedy dopadnie ich
      choroba i trzeba się nimi opiekować odwracają się. Oczywiście nie wszyscy są
      tacy sami ale niestety są też tacy którzy odwracają się od człowieka kiedy są
      potrzebni.
      Smutne to ale niestety prawdziwe.
      Trzymaj się cieplutko.
      • lyche1 Re: Dzięki Lastka 18.10.02, 08:12
        Mnie chodzi o to tylko by wujek spokojnie umarł. A nie w oczekiwaniu czy Hrabia
        ( jego syn) łaskawie odwiedzi go. Mama mówi, że woli byśmy to my się wujkiem
        opiekowały w tej chorobie.
        • lastka Re: Dzięki Lastka 18.10.02, 08:21
          Tak mój kuzyn kiedy leżał w szpitalu, to jego zona zleciła mnie odwiedzanie
          jego w szpitalu a potem bo sama albo nie chciała albo nie mogła a on oczywiście
          każdego dnia czekał na nią i kiedy przychodziłam do niego za każdym razem pytał
          kiedy ona przyjdzie rozmawiałś z nią? Do pewnego czasu miała to wszystko w za
          przeprszeniem w dupie, ale kiedy umarł a minęło już 1,5 roku cały czas ma
          wyrzuty sumienia, że jej wtedy nie było. Poszła do niego do szpitala i to tylko
          dlatego że rodzina na nią nasiadła ale on już był nieprzytomny. A
          sumienie...cały czas ją gryzie choć może nie bardzo bo w niecały rok znalazła
          sobie innego męża.
    • Gość: jendza Re: Miłość aż po grób czyli wersja brazylijskiego IP: *.abo.wanadoo.fr 18.10.02, 08:10
      Witaj z rana!
      Zupelnie nie wiem dlaczego, przypomnialo mi sie
      'Nad Niemnem'. Orzeszkowa tego wprawdzie nie dopisala,
      ale ja mysle, iz Benedykt pewno umarl na raka,
      a jego zona - gdy chorowal - bardzo przezywala, ze jest
      zona chorego, a po jego smierci bardzo sobie z tego
      powodu wspolczula...
      I to klasyczne pytanie: 'dlaczego wlasnie mnie to
      spotkalo'?

      Pewnie to bedzie pesymistyczne, ale mysle,
      ze wazne jest bardzo, iz sa LUDZIE, ktorzy takich
      postaw, jak ta Twojej cioci, nie chca, nie moga
      zaakceptowac...

      Pozdrawiam cieplo...
      jendza
    • Gość: Lena Re: Miłość aż po grób czyli wersja brazylijskiego IP: 213.216.82.* 18.10.02, 10:24
      Mogę tylko powiedzieć,że jest mi ogromnie przykro i bardzo Ci współczuję. Twój
      wujek mimo waszej troski i tak będzie czekał na syna i żonę.
      Ja w rodzinie mam odwrotny przypadek. Moja ciocia - siostra mojej Mamy - ma
      męża chorego na horobę Alzhaimera. Już nikogo nie poznaje, nosi pampersy, nie
      umie nie tylko sam zjeść ale nawet nie wie po co jest łyżka czy widelec. Ciocia
      obsługuje go dzień i noc z pomocą oddanego zięcia i mniej oddanej córki. Ciocia
      nie wyobraża sobie wujka w jakimkolwiek zakładzie. Mówi,że jeśli będzie musiała
      to pójdzie tam z nim.
      • Gość: Vika Re: Miłość aż po grób czyli wersja brazylijskiego IP: *.ewave.at 18.10.02, 11:15
        Kiedy czlowiek umiera nie wolno zostawiac go samego.To straszne co
        napisalas.Niedawno na forum napisalam watek o pewnym czlowieku,ktory pracowal
        na rodzine przez 25 lat tutaj w Austrii.Okazalo sie, ze zona przez te lata
        miala stalego partnera a on byl dla rodziny finansista.Teraz kiedy chcialby
        wracac do kraju,nie chca go tam.Twoj wujek umiera.Teskni za tymi,ktorych
        kocha.Ten czlowiek musi zyc z bulem odrzucenia i zdrady... To dotyczy takze
        Twojego wujka.Sa to tematy straszne,wrecz nieludzkie.Lyche!Trzymaj sie
        jakos.Nie opuszczaj go.Jestesmy z Toba.Jak Ci ciezko-pisz.Buziaki.
    • Gość: ska do jendzy IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 18.10.02, 11:02
      z pewnością nie mówisz o "Nad Niemnem"
      ostatnią sceną w tej książce jest jak Benedykt daje Justynie przyzwolenie na
      ślub z Jankiem
      i cieszy sie wtedy jak najlepszym zdrowiem
      być może chodzi ci o "Noce i dnie" Dąbrowskiej
      tam główna postacią był Bogumił
      i on faktycznie umarł
      • Gość: Vika Do Ska.jedza napisala prawdopodobny epilog po ... IP: *.ewave.at 18.10.02, 11:21
        zakonczeniu powiesci przez Orzeszkowa.Jestem takiego samego zdania jak ona-to
        jedyna z mozliwych wersji zachowania ludzi bez serca.Moralny wydzwiek takich
        ludzkich zachowan jest nie do przyjecia.To bardzo zle,ze sa to przypadki
        czeste.Niestety egoistow i egocentrykow jest wiecej niz ludzi uczuciowych i
        dobrych.
        • jendza1 Re: Do Ska.jedza napisala prawdopodobny epilog po 18.10.02, 11:30
          Gość portalu: Vika napisał(a):

          > zakonczeniu powiesci przez Orzeszkowa.Jestem takiego samego zdania jak ona-to
          > jedyna z mozliwych wersji zachowania ludzi bez serca.Moralny wydzwiek takich
          > ludzkich zachowan jest nie do przyjecia.To bardzo zle,ze sa to przypadki
          > czeste.Niestety egoistow i egocentrykow jest wiecej niz ludzi uczuciowych i
          > dobrych.

          Witaj Vikus!
          Ze wszystkim zgoda!
          Mam tylko nadzieje, ze moze statystyka nie jest az tak dramatyczna.
          Dobro jest bardziej dyskretne, bezosobowe, 'normalne'...
          Dlatego mniej sie rzuca w oczy...
          Inna rzecz, ze jeden zgnily owoc psuje smak calego kompotu...
          Dobrego dnia!
          jendza
      • jendza1 Ska 18.10.02, 11:27
        Gość portalu: ska napisał(a):

        > z pewnością nie mówisz o "Nad Niemnem"
        > ostatnią sceną w tej książce jest jak Benedykt daje Justynie przyzwolenie na
        > ślub z Jankiem
        > i cieszy sie wtedy jak najlepszym zdrowiem
        > być może chodzi ci o "Noce i dnie" Dąbrowskiej
        > tam główna postacią był Bogumił
        > i on faktycznie umarł

        Zachowalam sie troche 'na wyrost', to fakt.
        Troszke scen po prostu 'dokrecilam'.
        Wezmy 'na warsztat' malzenstwo Benedykta Korczynskiego.
        On jest wlasnie takim 'wolem', jak wujek Lyche,
        wolem, ktory pracuje i sprzata. Wszystko sprzata, albo
        raczej wchlania w siebie. Przede wszystkim emocje i to
        te najtrudniejsze emocje...
        Dzieki temu zonka moze byc stale wycofana, skupiac sie
        na swoim globusie i romansach, czytanych przez skolatana
        Tereske (jesli dobrze imie pamietam....).
        Ile mozna tak w siebie brac, w tak kompletnym osamotnieniu?
        Wszystko sie przeciez somatyzuje!
        Stad moje przewidywania choroby Benedykta...
        A spodziewana reakcja zony na projektowana chorobe?
        a) dlaczego mnie wlasnie to spotkalo?
        b) nie moge patrzec na chorego czlowieka, bo to brzydkie,
        nieestetycznie wyglada i pachnie...
        c) jak on mogl mi to zrobic? Przeciez teraz musze sobie poszukac innego
        wola, a to wysilek...

        Co gorsza, ten - uproszczony bardzo, przyznaje - schemacik jest bardzo
        powszechny... Zbyt powszechny...

        Pozdrawiam!
        jendza

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka