matyldan
08.12.05, 17:29
Moja koleżanka dosłownie chwali się swoimi próbami samobójczymi. Co
najciekawsze - tych prób w ogóle nie miała, po prostu je sobie wymyśla! A to
że sobie żyły podcięła (jedynym śladem były bardzo powierzchowne cięcia, a że
sama widywałam rany po samookaleczeniach, tak więc nie wmówi mi że te byle
zadrapania sprawiły że krwawiła jak zażynane prosię), a to że zjadła 50
ibupromów max i 30 apapów i wylądowała na oiomie. Zawsze w krytycznej chwili,
w ostatnim momencie, ratuje ją chłopak (za każdym razem inny, bo zmienia ich
jak rękawiczki).
Czemu to robi? Nawiasem mówiąc pół jej życia jest zmyślone. Skąd w ludziach
takie skłonności do zmyślania?