melitele
19.10.02, 15:53
Jak sobie z tym radzicie? Dla mnie dawanie mapiwk?w fryzjerce jest bardzo
krępujace, mimo ze od lat chodzę do tej samej. Zawsze wydaje mi sie, ze to
jak taka jalmuzna (w zlym znaczeniu). Przeciez ona dostaje pensje, wiec jak
ja mam "wycenic" jej prace? Kiedy wreczyc? Ile? Ukradkiem, zeby szef nie
widzial? Do kieszonki fartuszka? Z napiwkami w knajpach nie ma takiego
problemu, zostawia sie na stole czy dorzuca do rachunku, ale tu? Jestesmy juz
troche jak stare znajome i ten napiwek jest tym bardziej krepujacy. Co
radzicie?
me