Dodaj do ulubionych

wojna w iraku...

31.10.02, 18:23
no wlasnie, co myslicie o planach usa, aby rozpoczac
atak na irak?
atak, ktory spowoduje smierc wielu ludzi, nie majacych
z dyktatura huseina nic wspolnego? atak, ktory sam w
sobie jest bezprawnym dzialaniem i wywolywaniem wojny.

moje zdanie raczej jest jasne (patrz powyzej :)
a co Wy myslicie?

a jesli jestescie przeciwko atakowi, to jak daleko Wasz
protest by siegal? podpisalibyscie jakas deklaracje?
dalibyscie pieniadze na publikacje tej deklaracji w
gazecie? zorganizowalibyscie ejszcze cos innego? co?

bardzo jestem ciekawa Waszych opini.
i tego, czy ten temat jest rzeczywiscie aktualny i
'goracy' w polsce.

ps. umieszcze ten post rowniez na spoleczenstwie, aby
miec wiekszy odzew.
Obserwuj wątek
    • nell26 Re: wojna w iraku... 31.10.02, 18:30
      Jak zwykle, jestem przeciw agresji, i hegomonistycznym zapedom Usa. Trudno mi
      powiedziec, co z tej wojny wyniknie, ale z pewnoscia nic dobrego..To kolejny
      pokaz sily, i tego kto tu rzadzi.Kilka madrych, europejskich krajow juz sie
      temu sprzeciwilo. Moze Polska powinna isc ich sladem? A co do finansowego
      wspierania protestu...no coz , biedny zuczek jestem, za wysokie progi, na moje
      nogi..
      • nell26 a... 31.10.02, 18:37
        nie doczytalam, na zamieszcenie publikacji w gazecie to mnie jeszcze stac...
        • sagan2 Re: a... 01.11.02, 08:21
          nell26 napisała:

          > nie doczytalam, na zamieszcenie publikacji w gazecie to
          > mnie jeszcze stac...

          czy masz moze akies specjalne dojscia??? cwierc strony w
          niemieckim dzienniku kosztue od 5-9 tys euro! wiesz moze,
          ile w polsce??? pytam serio i powaznie!
          • nell26 Re: a... 01.11.02, 10:17
            sagan2 napisała:

            > nell26 napisała:
            >
            > > nie doczytalam, na zamieszcenie publikacji w gazecie to
            > > mnie jeszcze stac...
            >
            > czy masz moze akies specjalne dojscia??? cwierc strony w
            > niemieckim dzienniku kosztue od 5-9 tys euro! wiesz moze,
            > ile w polsce??? pytam serio i powaznie! ]


            Specjalnie dla ciebie, misiaczku:)


            wyborcza.gazeta.pl/pub/gw/wyborcza_cen.pdf
            • sagan2 Re: a... 01.11.02, 12:19
              no tez sobie znalazlam rano... drogo :(((
              dziekuje, fistaszku :)
    • niedzwiedziczka Re: wojna w iraku... 31.10.02, 21:58
      Arsenał broni się starzeje, więc trzeba zużyć stare
      zapasy... Trzeba gdzieś przetestować nowe technologie...
      No i żołnierze by się rozleniwili... A poza tym każdy
      amerykański prezydent musi mieć swoją wojnę: Clinton miał
      Jugosławię, ojciec Bush - Kuwejt.
      A w ogóle, to zasoby ropy na świecie się kończą (starczą
      na jakieś 40 lat) to trzeba przejąć nad nimi kontrolę...
      • Gość: Mrufka Re: wojna w iraku... IP: *.abo.wanadoo.fr 31.10.02, 23:15
        Jesli USA nie rzuci sie na Irak to ciagle beda tam gineli niewinni ludzie, a
        jesli sie rzuci to tez beda tam gineli niewinni ludzie. Jak wybrac pomiedzy
        zlem a zlem ?

        Mrufka.
    • Gość: ktos Re: wojna w iraku... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.10.02, 23:21
      No tak ! Do autorki tego posta. Postawa jaka reprezentujesz, to postawa
      Francuzow przed II wojna swiatowa , ktorzy tez nie chcieli ginac za Gdansk.
      Wiesz dobrze co z tego wyniklo. Nie pomyslalas ze Irak naprawde moze dazyc do
      wyprodukowania broni atomowej. To ze teraz unikniemy wojny, moze znaczyc ze
      przyczynimy sie do uratowania istnien ludzkich teraz, ale za to zgotujemy sobie
      taki pasztet na przyszlosc, ze ewentualne ofiary poniesione dzisiaj to maly
      pikus z tym co sie wtedy stanie.
      • Gość: J.S. Re: wojna w iraku... IP: proxy / *.hemocleanse.com 01.11.02, 02:21
        Swoja odpowiedz umiescilem na Spoleczenstwie. Porownanie wypowiedzi na
        obydwu "forach" ujawnia byc moze gorszy konflikt niz iracko-amerykanski. Nawet
        nie chce go nazwac. Sagan jakie wnioski w kontekscie zblizajacych sie wydarzen
        czerwcowych? A propos, czy krem retinylowy dziala?
        Pozd.
        J.S.

        • sagan2 Re: wojna w iraku... 01.11.02, 09:26
          Gość portalu: J.S. napisał(a):

          > Sagan jakie wnioski w kontekscie zblizajacych sie
          > wydarzen czerwcowych? A propos, czy krem retinylowy
          > dziala?

          jakich wydarzen czerwcowych? nie rozumiem :(

          kremu zdecydowalam sie nie stosowac. jeszcze mam czas...
          ... tak sobie przynajmniej mysle... ;)
          • Gość: J.S. Re: wojna w iraku... IP: proxy / *.hemocleanse.com 01.11.02, 15:30
            sagan2 napisała:

            > Gość portalu: J.S. napisał(a):
            >
            > > Sagan jakie wnioski w kontekscie zblizajacych sie
            > > wydarzen czerwcowych? A propos, czy krem retinylowy
            > > dziala?
            >
            > jakich wydarzen czerwcowych? nie rozumiem :(
            >
            > kremu zdecydowalam sie nie stosowac. jeszcze mam czas...
            > ... tak sobie przynajmniej mysle... ;)
            ****
            Z sympatia sledze informacje o zblizajacym sie slubie, ktory jak przypuszczam
            zostal przesuniety z maja na czerwiec. Rzeczywiscie ponoc "zwiazki majowe" nie
            sa trwale. Sam na tym bolalem bo maj jest moim ulubionym miesiacem i kojarzy
            sie z pieknie pachnacymi konwaliami.
            Watek iransko-amerykanski wyraznie podzielil dyskutantow na dwa obozy powiedzmy
            damski i meski stad "paralela" ktora traktuj z przymruzeniem oka, czy polityka
            jesli chcesz ja uprawiac nawet w wydaniu forumowym, nie bedzie pierwszym
            cierniem na nowej drodze zycia.
            Co do kremu to dobrze myslisz masz jeszcze sporo czasu.
            Pozdrawiam,
            J.S.
            • sagan2 Re: wojna w iraku... 05.11.02, 13:19
              Gość portalu: J.S. napisał(a):


              J.S... czy Ty czytasz i pamietasz wszystko jak leci, czy
              tez jestes jakis moj cichy wielbiciel?... :)

              > Rzeczywiscie ponoc "zwiazki majowe" nie sa trwale. Sam
              > na tym bolalem bo maj jest moim ulubionym miesiacem i
              > kojarzy sie z pieknie pachnacymi konwaliami.

              zostal przesuniety ze wzgledu na tesciowa, a nie
              trwalosc... a raczej ze wzgledu na przesady tesciowej, a
              nie nasze... w sumie przystalam bez bolesci, bo jej corka
              brala slub w maju i umarla w maju - 2 lata temu... dla
              matki to musi byc straszny cios, wiec konwalie
              konwaliami, ale zgodzilam sie na zmiane terminu z
              przyjemnosci.

              bardzo chcialam miec bukiet z konwali i stokrotek! w
              czerwcu to chyba zostaja mi tylko stokrotki... a konwalia
              majowa tak pieknie pachnie...

              a tak w ogole, to bardzo zle z tym majem. ponoc kobieta
              po 30tce ma wieksze szanse byc porwana przez terrorystow
              niz wyjsc za maz... ('bezsennosc w seattle) a mnie sie
              'okres gwarancyjny' konczy w maju... ;)

              tak wiec tym oto optymistycznym akcentem koncze moj mail
              o slubie, terrorystach w iraku i kremie retinolowym...
              ... jak to latwo wszystko w jednym poscie polaczyc... :)

              • pajdeczka Re: wojna w iraku... 05.11.02, 13:28
                sagan2 napisała:

                > Gość portalu: J.S. napisał(a):
                >
                >
                > J.S... czy Ty czytasz i pamietasz wszystko jak leci, czy
                > tez jestes jakis moj cichy wielbiciel?... :)
                >
                > > Rzeczywiscie ponoc "zwiazki majowe" nie sa trwale. Sam
                > > na tym bolalem bo maj jest moim ulubionym miesiacem i
                > > kojarzy sie z pieknie pachnacymi konwaliami.
                >
                > zostal przesuniety ze wzgledu na tesciowa, a nie
                > trwalosc... a raczej ze wzgledu na przesady tesciowej, a
                > nie nasze... w sumie przystalam bez bolesci, bo jej corka
                > brala slub w maju i umarla w maju - 2 lata temu... dla
                > matki to musi byc straszny cios, wiec konwalie
                > konwaliami, ale zgodzilam sie na zmiane terminu z
                > przyjemnosci.
                >
                > bardzo chcialam miec bukiet z konwali i stokrotek! w
                > czerwcu to chyba zostaja mi tylko stokrotki... a konwalia
                > majowa tak pieknie pachnie...
                >
                > a tak w ogole, to bardzo zle z tym majem. ponoc kobieta
                > po 30tce ma wieksze szanse byc porwana przez terrorystow
                > niz wyjsc za maz... ('bezsennosc w seattle) a mnie sie
                > 'okres gwarancyjny' konczy w maju... ;)
                >
                > tak wiec tym oto optymistycznym akcentem koncze moj mail
                > o slubie, terrorystach w iraku i kremie retinolowym...
                > ... jak to latwo wszystko w jednym poscie polaczyc... :)
                >


                Bo jak mówią Saganku: "Jak się popieści to się i zmieści".
      • melinek Re: wojna w iraku... 01.11.02, 22:25
        Skąd wiadomo, ze Irak jest bliski posiadania broni atomowej? Czy nie jest to
        propaganda USA? Czy Stany Zjednoczone po prostu nie potrzebują ponownie
        poligonu do wypróbowania nowej broni, jak to bylo w przypadku wojny w golfie,
        kiedy zastosowano komunikaty wysylane droga radiowa dzialajace na podswidomość
        zolnieży Iraku w ten sposób, ze poddawali sie grupowo? Oczywiscie oficjalny
        powod musi byc inny, dla uspokojenia opinii publicznej.
        Dlaczego nie wspomina sie przy okazji rozpetania wojny o wyzwoleniu Kurdów,
        narodu ktorego ojczyzna zostala podzielona miedzy trzy panstwa: Irak, Iran i
        Turcje i ktorego aktualna sytuacja przypomina sytuacje rozbiorowej Polski?


        Gość portalu: ktos napisał(a):
        > ...Nie pomyslalas ze Irak naprawde moze dazyc do
        > wyprodukowania broni atomowej. To ze teraz unikniemy wojny, moze znaczyc ze
        > przyczynimy sie do uratowania istnien ludzkich teraz, ale za to zgotujemy
        > sobie taki pasztet na przyszlosc,...
    • pajdeczka Re: wojna w iraku... 04.11.02, 09:36

      Sagan napisala, że wojna w Iraku dotknie ludzi , którzy nic nie mają z
      dyktaturą Husajna wspolnego. Zawsze się tak mówi. Ale faktem jest, że facet ten
      od dziesiątków lat trzyma twardą ręką swój naródf. I naród się nie buntuje.
      Jeśli więc nie buntuje się to oznacza,że godzi się ze stanem rzeczy.
      Ale Husajn zagraża (jeśli wierzyć USA) już prawie całemu światu. A z tym świat
      nie może się pogodzić.
      Każda wojna zabiera niewinnych ludzi. W tym wypadku będzie to zaledwie ułamek,
      bo za Husajna jest gotowy oddać życie prawie każdy Irakijczyk.

      A propos Iraku. Spotykają się dwie blondynki i jedna do drugiej mówi:" Wiesz,
      nie rozumiem tych politycznych niuansów. Jak to się wymawia wreszcie: Iran czy
      Irak?"
      Sorry za żart.
      • Gość: J.S. Re: Do Pajdeczki IP: proxy / *.hemocleanse.com 04.11.02, 17:23
        pajdeczka napisał:

        > Każda wojna zabiera niewinnych ludzi. W tym wypadku będzie to zaledwie
        ułamek,
        > bo za Husajna jest gotowy oddać życie prawie każdy Irakijczyk.
        >
        > A propos Iraku. Spotykają się dwie blondynki i jedna do drugiej mówi:" Wiesz,
        > nie rozumiem tych politycznych niuansów. Jak to się wymawia wreszcie: Iran
        czy
        > Irak?"
        > Sorry za żart.
        ******
        Pajdeczka,
        "Dobry zart tynfa wart", chyba tak sie dawniej mowilo. Przypuszczam byl do mnie
        skierowany chociaz nie jestem blondynka. A wogole anatomicznie roznie sie od
        blondynki nie tylko kolorem wlosow. Nie wiem skad to "przejezyczenie" tym
        bardziej ze w pierwszym moim poscie i na Spoleczenstwie wszystko jest OK. Nie
        szukam usprawiedliwienia, nawet sie zarumienilem czytajac twoja odpowiedz.
        Natomiast nie zgadzam sie co do poparcia jakie narod irakijczycki jak piszesz
        udziela Sadaamowi. Chyba nie mozesz pamietac poteznych pochodow 1-majowych w
        ktorych caly nasz narod byl z Partia. Nie pamietasz tlumow "zebranych" na
        stadionie Dziesieciolecia ktore lzyly spedzonych na murawe warcholow( czytaj
        strajkujacych robotnikow). U nas wybory tez zawsze byly prawie 100%. Razu
        pewnego w dniu wyborow pojechalem na narty. Wieczorem przed zamknieciem lokali
        czesc komisja zjawila sie pod moimi drzwiami z lista wyborcza i duzym
        oczekiwaniem na glosowanie bez skreslen.
        Pozdrawiam,
        J.S.
        • pajdeczka Re: Do J.S. 05.11.02, 10:54
          Gość portalu: J.S. napisał(a):

          > pajdeczka napisał:
          >
          > > Każda wojna zabiera niewinnych ludzi. W tym wypadku będzie to zaledwie
          > ułamek,
          > > bo za Husajna jest gotowy oddać życie prawie każdy Irakijczyk.
          > >
          > > A propos Iraku. Spotykają się dwie blondynki i jedna do drugiej mówi:" Wie
          > sz,
          > > nie rozumiem tych politycznych niuansów. Jak to się wymawia wreszcie: Iran
          >
          > czy
          > > Irak?"
          > > Sorry za żart.
          > ******
          > Pajdeczka,
          > "Dobry zart tynfa wart", chyba tak sie dawniej mowilo. Przypuszczam byl do
          mnie
          >
          > skierowany chociaz nie jestem blondynka. A wogole anatomicznie roznie sie od
          > blondynki nie tylko kolorem wlosow. Nie wiem skad to "przejezyczenie" tym
          > bardziej ze w pierwszym moim poscie i na Spoleczenstwie wszystko jest OK. Nie
          > szukam usprawiedliwienia, nawet sie zarumienilem czytajac twoja odpowiedz.
          > Natomiast nie zgadzam sie co do poparcia jakie narod irakijczycki jak piszesz
          > udziela Sadaamowi. Chyba nie mozesz pamietac poteznych pochodow 1-majowych w
          > ktorych caly nasz narod byl z Partia. Nie pamietasz tlumow "zebranych" na
          > stadionie Dziesieciolecia ktore lzyly spedzonych na murawe warcholow( czytaj
          > strajkujacych robotnikow). U nas wybory tez zawsze byly prawie 100%. Razu
          > pewnego w dniu wyborow pojechalem na narty. Wieczorem przed zamknieciem
          lokali
          > czesc komisja zjawila sie pod moimi drzwiami z lista wyborcza i duzym
          > oczekiwaniem na glosowanie bez skreslen.
          > Pozdrawiam,
          > J.S.


          Żadne moje słowo nie było skierowane bezpośrednio do Ciebie, tym bardziej żart,
          bo jesteś mężczyzną. Może pamiętam tamte lata, może nie. Brakuje mi raptem 10
          lat aby osiągnąć półmetek wieku. Sam oceń.
          Nigdy nie interesowała mnie polityka i związane z nią tzw. "zadymy".
          Losy narodu zależa również od tego, jacy ludzie składają się w większości na
          ten naród.
          Pozdrawiam
    • Gość: grogreg Re: wojna w iraku... IP: *.univ.szczecin.pl 04.11.02, 18:11
      1.Wojna ta jest nieunikniona i pewna.
      2.Wojna ta jest w pelni zawiniona przez koalicje antyiracka z 1991. Dlatego, ze
      nie skonczyli roboty i zostawili Saddama przy wladzy.
      3.Nie twierdze, ze Saddam jest jedynym, albo nagorszym Skur....nem w okolicy,
      ale nie zaszkodziloby, gdyby bylo o jednego skur....na mniej.



      • pajdeczka Abstrahując od tematu wojny, nawiązując do Leppera 05.11.02, 10:56
        Czy ma ktoś najświeższe informacje na temat pana Leppera. Był w tym Iraku czy
        nie, bo jakoś ucichło.
        Pozdrawiam
        • Gość: grogreg Re: Abstrahując od tematu wojny, nawiązując do Le IP: proxy / 212.160.165.* 06.11.02, 15:01
          Niestety osla...o przepraszam... posla Leppera nie puszczono do Iraku. A
          szkoda, posel Lepper tam pojechal to:
          warianty otymistyczne:
          1. Saddam udzielim by mu gosciny i powiezyl jakze odpowiedzialna funkcje zywej
          traczy
          2. Lepper przejalby w Iraku wladze o dal nam wreszcze spokoj.

          • pajdeczka Re: Abstrahując od tematu wojny, nawiązując do Le 06.11.02, 15:02
            Gość portalu: grogreg napisał(a):

            > Niestety osla...o przepraszam... posla Leppera nie puszczono do Iraku. A
            > szkoda, posel Lepper tam pojechal to:
            > warianty otymistyczne:
            > 1. Saddam udzielim by mu gosciny i powiezyl jakze odpowiedzialna funkcje
            zywej
            > traczy
            > 2. Lepper przejalby w Iraku wladze o dal nam wreszcze spokoj.
            >

            A ja Leppera lubię.

            • Gość: grogreg Re: Abstrahując od tematu wojny, nawiązując do Le IP: proxy / 212.160.165.* 06.11.02, 15:19
              Czyzby ten wieprz poganski rywalem mym byl.
              • pajdeczka Re: Abstrahując od tematu wojny, nawiązując do Le 08.11.02, 09:09
                Gość portalu: grogreg napisał(a):

                > Czyzby ten wieprz poganski rywalem mym byl.


                No co Ty Gredziu! Muminek zakochany jest w swojej Zośce. Aktualnie oczekuje na
                czwarte dziecko (niezły buhaj z niego).
                A propos , nie wiesz czy urodziło się już coś? Pewnie marzy o takim małym
                Lepperątku, które w przyszłości zrealizowałoby marzenia ojca - zostać
                prezydentem RP.
                • Gość: greogreg Re: Abstrahując od tematu wojny, nawiązując do Le IP: proxy / 212.160.165.* 08.11.02, 10:12
                  Sila dzieciow naplodzil? Tak jeszcze ze czterech i rzad moga utworzyc.
    • Gość: Alla Re: wojna w iraku... IP: *.a2000.nl 06.11.02, 16:02
      A jak myslicie ta wojna wplynie na ceny ropy i akcje Shella?
    • matrek Re: wojna w iraku... 06.11.02, 16:05
      sagan2 napisała:

      > no wlasnie, co myslicie o planach usa, aby rozpoczac
      > atak na irak?

      Ja popieram

      > atak, ktory spowoduje smierc wielu ludzi, nie majacych
      > z dyktatura huseina nic wspolnego? atak, ktory sam w
      > sobie jest bezprawnym dzialaniem i wywolywaniem wojny.

      Znasz trochę historię ? Przypomnij sobie lata 30-te ub. wieku. Z historii
      trzeba potrafić wyciśągać wnioski inaczej giną miliony...
      • Gość: Alla Re: wojna w iraku... IP: *.a2000.nl 06.11.02, 17:32
        E tam. Amerykanie zrobili propagande przeciw Husajnowi robiac z niego drugiego
        Hitlera, zeby podburzyc opinie publiczna w Europie. Drugi Hitler, dobre
        sobie... Wiadomo, ze nic tak nie dziala na Europe jak wspomnienia II wojny itp.
        Chwyt propagandowy.
        Nie wiadomo jak z tym Husajnem jest, bo to co wiemy, wiemy z amerykanskich czy
        zachodnioeuropejskich agencji informacyjnych, ale wiadomo ze w Iraku jest ropa.
        Wielka ropa...
        I to wystarczy za caly komentarz.



        • Gość: J.S. Re: wojna w iraku... IP: proxy / *.hemocleanse.com 06.11.02, 18:01
          Alla(ch) jest wielki i wie co mowi. A Sadaama zaprosic do Polski by robil za
          Sw. Mikolaja - Swieta coraz blizej. Kazde dziecko dostanie od niego butelke
          ropy z knotem, paczke zapalek i wykaz obiektow. Zabawa bedzie swietna,
          dzieciska to polubia.
          Poza tym precz z propaganda amerykanska !!Kurcze nie ma kto ksztaltowac naszej
          opinii tylko popaprancy kapitalistyczni.
          J.S.
          • Gość: ............... Re: wojna w iraku... IP: *.sympatico.ca 06.11.02, 20:24
            Jezeli juz o Hitlerze tutaj mowa, to nie Irak dzisiaj go ma
            lecz Ameryka. Dzisiejsza Ameryka bardzo mi przypomina Niemcy
            hitlerowskie. Hitler dostawal szacunek i poparcie nie tylko u
            Niemcow ale i po za krajem. Niektorzy tylko z Niemcow mu sie
            sprzeciwiali. Podobnie tez tylko niektorzy Amerykanie robia
            demonstracje, protestujac agresji amerykanskiej w swiecie. Niemcy
            sztafirowali sie flaga hitlerowska na kazdym kroku - podobnie jak
            dzisiaj Amerykanie. Niemcy spiewali stojac na bacznosc swoje hymny
            -podobnie tez dzisiaj jest w Ameryce. Hitler mowil: Deutsche,
            Deutsche uber ales. Bush tez to samo: the greatest nation in
            the world. Co to znaczy dla mniejszych narodowosci? Znaczy to
            mniej wiecej, ze nic nie znacza, ze sie nie licza. To Hitler
            wyszedl poza granice swego kraju z wojna -podobnie jak dzisiaj
            robia to Amerykanie. Jugoslawia byla Monachium (Czechoslowacja)
            Afganistan -Polska. Kolejne...? Ktos i gdzies ich w koncu
            zatrzyma. Zatrzyma tak, ze zolnierz amerykanski nie bedzie mial
            dokad wrocic ze swoich wojazy wojennych. Nie tylko Amerykanski.
            Roznice widze ta, ze Hitler zawojowac chcial swiat dla rasy, a
            ci dla kasy. Nie bez przyczyny powiedzieli dla reszty bankow swiata
            pootwierac konta dla ich wgladu. Hitler zagladal w zeby,
            niebieskie oczy itp. Wiemy jak skonczyl Hitler. Niczego dobrego
            nie wroze dla Ameryki. Osobiscie juz jej koniec widze. Z bronia
            atomowa zartowac nie mozna a jeszcze bardziej nieodpowiedzialnie sie
            nia bawic. Czlowiek przycisniety do muru i bez wyjscia, nie
            bedzie sie wahal by ja uzyc. Jest to tylko sprawa czasu,
            nic wiecej. A maja ja dzisiaj nie tylko Amerykanie, o tym tez
            nie powinni zapominac, wychodzac z kolejnymi wojnami. Moim zdaniem
            ta wojna wcale nie powinna miec miejsca. "Nowy porzadek" w
            swiecie nie Amerykanie sami powinni robic lecz w kooperacji
            reszty swiata. Porzadek niech zrobia najpierw u siebie, a pozniej
            moga proponowac innym.Pozdrawiam
            • matrek Re: wojna w iraku... 08.11.02, 10:00
              Gość portalu: ............... napisał(a):

              > Jezeli juz o Hitlerze tutaj mowa, to nie Irak dzisiaj go ma
              > lecz Ameryka. Dzisiejsza Ameryka bardzo mi przypomina Niemcy
              > hitlerowskie. Hitler dostawal szacunek i poparcie nie tylko u
              > Niemcow ale i po za krajem. Niektorzy tylko z Niemcow mu sie
              > sprzeciwiali. Podobnie tez tylko niektorzy Amerykanie robia
              > demonstracje, protestujac agresji amerykanskiej w swiecie. Niemcy
              > sztafirowali sie flaga hitlerowska na kazdym kroku - podobnie jak
              > dzisiaj Amerykanie. Niemcy spiewali stojac na bacznosc swoje
              hymny
              >
              > -podobnie tez dzisiaj jest w Ameryce. Hitler mowil: Deutsche,
              > Deutsche uber ales. Bush tez to samo: the greatest nation in
              > the world. Co to znaczy dla mniejszych narodowosci? Znaczy to
              > mniej wiecej, ze nic nie znacza, ze sie nie licza.

              Znaczy to ni mniej, ni więcej tylko tyle, że ameryklanie są patryjotyczni - w
              przeciwieństwie do zblazowanej Europy i polaków, którzy swoją własną flagę
              często-gęsto depczą na ulicach.

              Całość - owszem, bardzo ciekawy wywód...
              Nie myślałeś nad doktoratem ze stosunków międzynarodowych ?
        • pajdeczka Re: wojna w iraku... 08.11.02, 09:12
          Gość portalu: Alla napisał(a):

          > E tam. Amerykanie zrobili propagande przeciw Husajnowi robiac z niego
          drugiego
          > Hitlera, zeby podburzyc opinie publiczna w Europie. Drugi Hitler, dobre
          > sobie... Wiadomo, ze nic tak nie dziala na Europe jak wspomnienia II wojny
          itp.
          >
          > Chwyt propagandowy.
          > Nie wiadomo jak z tym Husajnem jest, bo to co wiemy, wiemy z amerykanskich
          czy
          > zachodnioeuropejskich agencji informacyjnych, ale wiadomo ze w Iraku jest
          ropa.
          >
          > Wielka ropa...
          > I to wystarczy za caly komentarz.
          >
          >
          >


          Koleżanka byla w Iraku kilkanaście lat temu. To nie jest normalne, kiedy
          wszędzie gdzie się obrócisz widzisz portrety Naczelnego Wodza. To jest
          FANATYZM. A od fanatyzmu do tragedii krótka droga.
          • Gość: Alla Re: wojna w iraku... IP: *.demon.nl 08.11.02, 09:19
            Normalne nie jest i przypomina kult jednostki w ZSRR.
            • matrek Re: wojna w iraku... 08.11.02, 10:04
              Gość portalu: Alla napisał(a):

              > Normalne nie jest i przypomina kult jednostki w ZSRR.


              A iracko-husajnowski atak na Iran w latach osiemdziesiątych i agresja na Kuwejt
              6 lat później - co przypomina ?
        • matrek Co to ropa ? Wytrych ? 08.11.02, 09:46
          w Iranie też jest ropa. Podobnie jak na Allasce.
          • pajdeczka No właśnie 08.11.02, 10:41
            matrek napisał:

            > w Iranie też jest ropa. Podobnie jak na Allasce.
            >


            A my mamy wągiel.
      • Gość: ................. Re: wojna w iraku... IP: *.sympatico.ca 08.11.02, 02:53

        > Znasz trochę historię ? Przypomnij sobie lata 30-te ub. wieku. Z historii
        > trzeba potrafić wyciśągać wnioski inaczej giną miliony...

        * A no przypomnialem sobie te lata 30 ubieglego roku. Oczywiscie
        historie, nie wlasne wspomnienia. Hitler postepowal z UN dokladnie
        taksamo jak Bush obecnie. Dokladniej piszac, Hitler postawil dla UN
        warunek (ultimatum); albo UN bedzie robic tak jak on (Hitler) tego
        wymaga, albo on ma ich (UN) gdzies, i zrobi sobie sam po
        swojemu. Jak wiemy zostawil organizacje UN i zaczal robic to,
        co jemu i tylko jemu pasowalo. Czyz dzisiaj nie jest dokladnie
        taksamo gdy chodzi o Ameryke. Nawet cel jest dokladnie ten sam
        co Hitlera(agresja). Ameryka przeciez nie liczy sie z UN, z opinia
        reszty swiata. Nie placa nawet skladek czlonkowskich (pomimo to
        smia krzyczec ze sa najbogatsi) i maja najwiecej zawsze do
        gadania. Najsmutniejsze jest to, ze ci, ktorzy wojny zaczynaja
        nie licza sie z ich konsekwencjami. Wlasnie przez nich gina
        miliony niewinnych ludzi. Nie badz slepy. Otworz oczy. Hitler
        tez byl lubiany przez wielu. Bylby dzisiaj bozkiem, gdyby nie
        przegral. A w swiecie tak bylo, jest i pewnie bedzie, ze kto
        szuka guza ten go znajdzie. Przyszla kolej na Ameryke. Smutne ale
        prawdziwe.
        • matrek Re: wojna w iraku... 08.11.02, 10:08
          Gość portalu: ................. napisał(a):

          >
          > > Znasz trochę historię ? Przypomnij sobie lata 30-te ub. wieku. Z historii
          > > trzeba potrafić wyciśągać wnioski inaczej giną miliony...
          >
          > * A no przypomnialem sobie te lata 30 ubieglego roku. Oczywiscie
          > historie, nie wlasne wspomnienia. Hitler postepowal z UN
          dokladnie
          > taksamo jak Bush obecnie. Dokladniej piszac, Hitler postawil dla
          UN
          >
          > warunek (ultimatum); albo UN bedzie robic tak jak on (Hitler)
          tego
          > wymaga, albo on ma ich (UN) gdzies, i zrobi sobie sam po
          > swojemu. Jak wiemy zostawil organizacje UN i zaczal robic to,
          > co jemu i tylko jemu pasowalo. Czyz dzisiaj nie jest
          dokladnie
          >
          > taksamo gdy chodzi o Ameryke. Nawet cel jest dokladnie ten
          sam
          >
          > co Hitlera(agresja). Ameryka przeciez nie liczy sie z UN, z
          opinia
          >
          > reszty swiata. Nie placa nawet skladek czlonkowskich (pomimo to
          > smia krzyczec ze sa najbogatsi) i maja najwiecej zawsze do
          > gadania. Najsmutniejsze jest to, ze ci, ktorzy wojny
          zaczynaja
          > nie licza sie z ich konsekwencjami. Wlasnie przez nich gina
          > miliony niewinnych ludzi. Nie badz slepy. Otworz oczy. Hitler
          > tez byl lubiany przez wielu. Bylby dzisiaj bozkiem, gdyby nie
          > przegral. A w swiecie tak bylo, jest i pewnie bedzie, ze
          kto
          >
          > szuka guza ten go znajdzie. Przyszla kolej na Ameryke. Smutne
          ale
          >
          > prawdziwe.

          Nie ma to jak najprostsze skojarzenia i i brak krytycyzmy wobec swoich poglądw.
          Nie widzisz żadnych różnic pomiędzy Niemcami w latach trzydziestych, a
          współczesną ameryką ?
          Mam Ci współczuć wiedzy o świecie współczesnym ?
        • Gość: J.S. Re: wojna w iraku... IP: proxy / *.hemocleanse.com 08.11.02, 20:31
          Gosciu,
          Nie chce byc zlosliwy ale poczytaj, posluchaj i miej uszy szeroko otwarte.
          Wasze ataki na Busha i USA biora sie stad ze jest to rzeczywiscie jedyna potega
          militarna ktora mogla gdyby chciala byc "dyktatorem" swiat. Ale oni nie chca bo
          maja demokracje i pojecie wolnosci w genach po przodkach ktorzy o nia walczyli.
          Szanuja wiec prawo do wolnosci innych. Robia to co musza robic aby ochronic
          wlasne panstwo. Cala ideologia ropna to jest klamstwo.
          Wojna jest poza tym ostatnia alternatywa w strategii rzadu w Waszyngtonie.
          Mocno staraja sie przekonac UN do swojej strategi co wlasnie dzisiaj
          zaowocowalo deklaracja do Sadaama. Caly wiec ten wywod porownujacy Busha do
          Hitlera oparty na podobnym traktowaniu UN przez obydwu jest jak sie za moich
          mlodych lat mowilo "o dupe rozbic". Na koniec jesli chcemy dyskutowac o
          polityce to powinnismy miec elementarna wiedze. UN nie istnialo przed druga
          wojna swiatowa. Wiec Hitler bimbal sobie z innej organizacji. Nazwy nie podam
          by zachecic niedouczonych do studiowania historii na ktora tak glosno powoluja
          sie.
          J.S.
          • Gość: ................. Re: wojna w iraku... IP: *.sympatico.ca 09.11.02, 01:15
            Czyz obecna Ameryka nie jest tym wlasnie dyktatorem o ktorym
            wspominasz? Popatrz blizej jak dyktuja innym co maja robic. A kto
            Polsce budzet militarny dzisiaj ustala? Cala ideologia ropna jest
            wlasnie prawda, nie zadnym klamstwem. Dlaczego np. nie atakuja
            Korei, ktora jawnie oglosila swoj program nuklearny? Mysle, ze na
            Koree tez przyjdzie czas. Nie wszyscy na raz. U Hitlera tez bylo
            stopniowo. A Hitler bimbal z Ligi Narodow (odpowiednik dzisiejszego
            ONZ). U Hitlera wojna tez byla ostatnia alternatywa. Udalo mu
            sie bez wojny wejsc do Austrii, Czechoslowacji. Wlasnie ta droga
            chcialby wejsc wszedzie, ale jak wiemy nie wszedzie mogl tak
            zdobywac. Amerykanie tez chca rozbrajac "pokojowo" wszystkich
            niewygodnych sobie, by pozniej samemu tam wejsc, na gotowy grunt,
            postawic swojego pacholka (wasala) i krzyczec o demokracji. Nie
            zapominaj ze Ameryka we krwi ma nie demokracje lecz niewolnictwo,
            zabijanie niewinnych odwiecznych mieszkancow tej ziemi - Indian
            (obecnie dalej trzymanych w rezerwatach), rasizm itp. To sa ich
            geny o jakich wspominasz. Gadanie o demokracji jest blefem i
            zbednym slowem. Demokratyczny kraj nie wspiera swojej pozycji w
            swiecie wysylajac wojska, ktore codziennie zabijaja (w imie tej
            wlasnie okrzykiwanej przez nich demokracji). Obludni sa z ta swoja
            demokracja. Tylko ciemniaki nie moga widziec jej prawdziwego
            oblicza. Zal mi ich. To wlasnie ciemnota i slepy patriotyzm
            narodu amerykanskiego doprowadzi ich tam, gdzie kiedys doprowadzila
            Niemcow. Tylko ze tym razem ocaleje znacznie mniej niz to stalo
            sie z Niemcami. Jest tylko sprawa czasu. Kolejny Hitler juz ruszyl
            na swiat. A poteg militarnych dzisiaj nie ma. To jest wciskanie
            Ci ciemnoty. Dzisiaj kazda potega moze w popiol sie obrocic w
            przeciagu pol godziny.
            • Gość: J.S. Re: wojna w iraku... IP: *.tnt1.lafayette.in.da.uu.net 09.11.02, 04:44
              Gość portalu: ................. napisał(a):

              > Czyz obecna Ameryka nie jest tym wlasnie dyktatorem o ktorym
              > wspominasz? Popatrz blizej jak dyktuja innym co maja robic. A
              kto
              >
              > Polsce budzet militarny dzisiaj ustala? Cala ideologia ropna
              jest
              > wlasnie prawda, nie zadnym klamstwem. Dlaczego np. nie atakuja
              > Korei, ktora jawnie oglosila swoj program nuklearny? Mysle, ze na
              > Koree tez przyjdzie czas. Nie wszyscy na raz. U Hitlera tez
              bylo
              >
              > stopniowo. A Hitler bimbal z Ligi Narodow (odpowiednik dzisiejszego
              > ONZ). U Hitlera wojna tez byla ostatnia alternatywa. Udalo mu
              > sie bez wojny wejsc do Austrii, Czechoslowacji. Wlasnie ta droga
              > chcialby wejsc wszedzie, ale jak wiemy nie wszedzie mogl tak
              > zdobywac. Amerykanie tez chca rozbrajac "pokojowo" wszystkich
              > niewygodnych sobie, by pozniej samemu tam wejsc, na gotowy
              grunt,
              >
              > postawic swojego pacholka (wasala) i krzyczec o demokracji. Nie
              > zapominaj ze Ameryka we krwi ma nie demokracje lecz niewolnictwo,
              > zabijanie niewinnych odwiecznych mieszkancow tej ziemi - Indian
              > (obecnie dalej trzymanych w rezerwatach), rasizm itp. To sa
              ich
              >
              > geny o jakich wspominasz. Gadanie o demokracji jest blefem i
              > zbednym slowem. Demokratyczny kraj nie wspiera swojej pozycji
              w
              > swiecie wysylajac wojska, ktore codziennie zabijaja (w imie tej
              > wlasnie okrzykiwanej przez nich demokracji). Obludni sa z ta swoja
              > demokracja. Tylko ciemniaki nie moga widziec jej prawdziwego
              > oblicza. Zal mi ich. To wlasnie ciemnota i slepy patriotyzm
              > narodu amerykanskiego doprowadzi ich tam, gdzie kiedys
              doprowadzila
              >
              > Niemcow. Tylko ze tym razem ocaleje znacznie mniej niz to stalo
              > sie z Niemcami. Jest tylko sprawa czasu. Kolejny Hitler juz
              ruszyl
              >
              > na swiat. A poteg militarnych dzisiaj nie ma. To jest
              wciskanie
              > Ci ciemnoty. Dzisiaj kazda potega moze w popiol sie obrocic w
              > przeciagu pol godziny.
              ***
              Drogi G.
              Wydaje sie ze nic nie trafia do ciebie nie tylko z moich wypowiedzi. Masz prawo
              glosic swoje zdanie, ale ja nie chce wiecej byc wciagany w jalowe dyskusje.
              Moge przyznac sie do jednego, gdy pisalem ostatni post dotyczacy korzeni
              demokracji amerykanskiej, tknelo mnie ze pewno uzyjesz argumentu niewolnictwa
              w Ameryce. Nie pomylilem sie, co wiecej dolozyles sprawe Indian. Oczywiscie
              jest to ciemna strona historii Stanow Zjednoczonych, tylko czy zdajesz sobie
              sprawe, ze oni wyciagneli z tej lekcji historii wnioski i jak sadze obecnie
              jest tu mniej podzialow "klasowych" niz w Polsce.
              Wracajac do glownego watku. Z dostepem do ropy nie masz racji. Stany sa prawie
              samowystarczalne, jest ropa w Teksasie, na Alasce, sa zloza pod zatoka
              meksykanska jeszcze nie eksploatowane, jest w koncu Wenezuela bliski sasiad
              ktorego glownym bogactwem jest wlasnie ropa naftowa. Wiec prosze bez demagogi.
              Jeszcze wieksza demagogie uprawiasz twierdzac ze Bush podobnie jak Hitler chce
              zajmowac wszystko bez wojny o ile to mozliwe. Po pierwsze falszywie
              interpretujesz moja wypowiedz, po drugie masz marna wiedze o intencjach
              Hitlera. On nie rozwazal zadnej alternatywy od poczatku dazyl do konfrontacji i
              szukal okazji. Jak myslisz, gdyby rzad II Rzeczypospolitej zaakceptowal i
              udostepnil mu korytarz do Gdanska nie byloby II wojny swiatowej? Idac tym torem
              twoja chora argumentacja moze oskarzac nas Polakow o jej wywolanie.
              Czas na opamietanie. Gdybys mogl zrozumiec odczucia prostych Jankesow po
              wydarzeniach 11 wrzesnia bylbys bardziej wstrzemiezliwy w swoich sadach. Ty
              dalej nie rozumiesz ze oni czuja potworne zagrozenie i potrzebe by temu
              zaradzic. Oni maja dobre sluzby wywiadowcze i wiedza po ktorej stronie aktywnie
              dziala lider Iraku. Nie wiem czy pamietasz ale inny podobny watazka tylko
              libijski chcial podobnie jak Sadaam wpisac sie w historie. Nawet nieudany do
              konca zamach na niego przeprowadzony przez Amerykanow ostudzil na lata jego
              zapedy zmiany politycznej mapy swiata.
              Jesli wspolczesnie jest ktos podobny do do Hitlera to tym kims jest Milosevic,
              ale ty znowu masz za zle Amerykanom ze zrobili porzadek na Balkanach gdy narody
              Europy nie byly w stanie kiwnac palcem.
              I jeszcze raz na zakonczenie, twoje teksty kojarza mi sie z wypowiedziami
              nawiedzonego. Ja takich ludzi szanuje, ale nie ma ochoty na glebsze lub dalsze
              dyskusje.
              Zegnam wiec dziekujac za dotychczasowa uwage.
              J.S.
              • Gość: ................. Re: wojna w iraku... IP: *.sympatico.ca 09.11.02, 05:53
                Tak, wlasciwie to nie mamy o czym dyskutowac. Ty masz inne
                zapatrywanie na calosc obecnej polityki zagranicznej USA, ja zupelnie
                inne. Zloza ropy maja swoje, ja wiem o tym. Dlaczego wiec przywoza
                ja od Arabow? Maja wystarczajaco ludzi by szyc np. buty u
                siebie. Dlaczego je przywoza z Chin. Powiem Ci dlaczego. Bo
                taniej. Arabska ropa sama ze tak powiem tryska, a na Alasce
                trzeba ja ciagnac i to mocno, niszczac srodowisko naturalne. Tak
                mozna pisac i pisac. To nie jest zaden argument na wytlumaczenie
                ze im na ropie nie zalezy, bowiem maja swoja u siebie. W takim
                razie co tam robia od lat na pustyni? Czyzby im piasku w
                Arizonie brakowalo?Ja rozrozniam zwyklego Amerykanina od tego
                ktorego imperialista smie nazwac. Szanuje zwyklego Amerykanina,
                pomimo nawet tego ze jest mocno zaslepiony propaganda. Z
                pogarda patrze na tego drugiego, ktory dla zysku poszerza
                swoje imperium niszczac wartosci innych narodow, wcale sie z nimi
                nie liczac. Amerykanie z historii swojej nie wyciagneli zadnych
                wnioskow. Podzial klasowy dalej istnieje i to duzy. Podzial
                klasowy dzisiaj zielony okresla. Niewolnictwo tez nabralo drugiej
                formy. Nie bez przyczyny kraj jest bardzo zadluzony, zreszta
                potrafili zadluzyc prawie wszystkie rozwiniete kraje. Ktos
                pobiera procenty i to duze. Ten ktos (mysle ze jest to nieliczna
                grupa ludzi ktora decyduje finansami swiata) do tego nie chce
                sie przyznac i o tym malo sie wspomina, zas klepie sie codziennie
                co sie dzieje na gieldzie nowojorskiej. Dla przykladu powiem Ci
                jak ta sprawa w Kanadzie wyglada. Otoz Kanadyjczyk placi polowe
                tego co zarabia jako podatki. 1/3 pieniedzy uzyskanych z podatkow
                idzie na splacanie samego procentu wynikajacego z zadluzenia kraju
                (zaznaczam, nie na splaty dlugu, lecz tylko procentu). Biorac
                srednia zarobkow 60 tys. na rodzine wynikalby prosty rachunek -
                srednia rodzina w Kanadzie placi 10 tys. do czyjejs kieszeni
                corocznie na ten wlasnie procent. Podobnie z tym sprawa wyglada tez
                w USA. Polaka tez postawili wcale w nielepszej sytuacji. To sa
                kolosalne i straszne sumy. Dlatego stac jest ich prowadzic wojny
                tam gdzie chca, kiedy chca i ile chca, za nasze pieniadze. To nie
                narod amerykanski wojuje, to elita prowadzi wojny. Oprocz tego
                sprawdz ile jest szarak amerykanski zadluzony personalnie (splaca
                dom, samochod, studia, meble byc moze itp). Czyz nie jest on tym
                nowym niewolnikiem w nowym wydaniu? On glosu nie ma (oprocz
                wyborow) i on nic z wojnami nie ma wspolnego. Popiera je ogolnie,
                bo tak mu kaza, podobnie jak Niemcy popierali Hitlera. Duzo mozna
                by bylo pisac ale mi sie nie chce, zreszta co to da? Ameryka
                pomimo wczesniej opisanych czarnych stron, byla ta ziemia
                obiecana dla wielu - to prawda. Jest nia czesciowo i dalej. Szkoda
                ze dla innych narodow jest Hitlerem ze swoim dyktandem. To
                dyktando i chec dyktowania jest jej petla na szyi. Szkoda ze ona
                wlasnie o tym nie wie, wielka szkoda. Pozdrawiam i rowniez zegnam
            • arwal Re: wojna w iraku... 09.11.02, 11:44
              Gościu, mała prośba, przestań wreszcie czerpać wiedzę z komiksów, a sprbuj
              przeczytać choć jedną książkę.
              Raz jeszcze pozdrawiam.
        • arwal Re: wojna w iraku... 09.11.02, 11:42
          Proponuję, żebyś przypomniał sobie historię znacznie lepiej i dokładniej - w
          latch trzydziestych nie było UN. Rozumiem, ze czepiam się szczegółów, a Ty
          miałeś na myśli Ligę Narodów, jednak historia, czy tego chcemy, czy nie, na
          szczegółach właśnie się opiera. Inaczej mozemy zacząć smiało twierdzić,
          że: "Kara Mustafa, wielki wódz Krzyzaków z szwedzkimi wojskami najechał na
          Kraków" - bo przecież ogólnie chodzi o to, że jakas tam wojna kiedyś była i
          wymienieni w wierszyku na terenach Polski tłukli się ile wlezie.
          pozdrawiam
          • Gość: .................. Re: wojna w iraku... IP: *.sympatico.ca 09.11.02, 20:20
            Liga Narodow jak pewnie wiesz miala za swe glowne zadanie utrzymanie
            pokoju na swiecie, czyli rozwiazywac problemy pokojowo. Sa to tez
            glowne zadania obecnego UN. Jej glownym fiaskiem bylo dopuszczenie
            do drugiej wojny swiatowej. Podobnie jak Liga, UN zrzesza
            dobrowolnie czlonkow suwerennych krajow. Tych podobienstw jest cala
            masa. Jezeli juz tak dobry jestes z historii to powinienes
            wiedziec ze UN obecny ma te same dwa glowne instrumenty wladzy
            (dokladnie te same nawet w nazwie) co miala Liga Narodow. Podam
            Ci je po angielsku gdyz po polsku moge znieksztalcic. Jest to
            General Assembly and the Security Council. Zarzadzanie, lub
            sprawowanie wladzy u Ligi i UN jest tez to samo. Jednym slowem UN
            przejal funkcje Ligi Narodow, bardziej je rozbudowujac i tak np.
            jednostek pokojowych wojska Liga nie miala, a UN je wprowadzil.
            Masz racje, w dokladnej nazwie obecnej UN w latach 30 nie
            istnialo, o czym chyba kazdy wie. Ja sie nie pomylilem, poprostu
            w tej wypowiedzi wolalem tak napisac by odzwierciedlic
            podobienstwo zachowania Hitlera z Liga i Busha z UN. Mieszasz Turka
            ze Szwedem lub Niemcem - dlaczego? Czyzbys od nagromu czytania Ci
            sie pomieszalo? A moze chcesz sie popisac jaki to madry jestes -
            zbytecznie! Ja ksiazek nie musze czytac, wystarczy ze oczy mam
            otwarte i pisze to co widze. Wojen tez nie lubie. Jestem
            przekonany ze ludzie w Iraku tez jej nie chca. Amerykanie zas
            maja przyjemnosc siedzenia przed TV ogladajac zarazem swoich pilotow-
            mordercow zabijajacych dosc czesto glodnych i niewinnych zupelnie
            ludzi w biednych krajach ktorzy nawet o Ameryce nie slyszeli (TV
            bylo zabronione do ogladania lub nie bylo pieniedzy za co je
            kupic, a do szkoly sie nie chodzilo gdyz na drodze strzaly
            sie rozlegaly a i szkola tez byla nie dla wszystkich). Czy wiesz
            ze w Afganistanie zabili tysiace cywilow do ktorych sami sie
            przyznaja, a tego ktorego mieli zlapac dalej nie maja. Pytam
            sie, dlaczego zabili tylu niewinnych ludzi? Czyz za to nie
            powinni byc sadzeni? Niemcy tez podobnie sie zachwycali sukcesami
            swoich wojsk. Sluchali dumnie glosnikow obwieszczajacych osiagniecia
            ich wojsk na frontach. Dziwia mnie ludzie ktorzy popieraja
            agresje. Wytlumaczenie ze sie sami boja, jest ironiczne i swiadczy o
            tchorzostwie nacji ktora smie siebie nazywac "the greatest". A czy
            ludzie na ktorych bomby amerykanskie dzisiaj spadaja ich sie nie
            boja ? Postaw siebie w sytuacji jednego z nich. Nie zapominaj
            ze taka "okazja" i Tobie moze sie nadarzyc, co wg. mnie bedzie
            zreszta slusznym, podobnie jak slusznym bylo kiedys dla Niemcow
            ginac w Berlinie. A bomby sa dzisiaj ponoc "smart", takie ze
            wszystko niszcza by sprawiedliwosc wytyczyc, podobnie jak czyni to
            smierc. Nie badzmy az tak obludni i znieczuleni, bowiem sam Bog
            oblude toleruje ale tez do czasu. Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka