Dodaj do ulubionych

przemysł ślubny

03.02.06, 13:55
Dajecie się wciągnąć? Rozbawiło mnie zdanie z jakiegoś artykułu
przedślubnego: "Fotografa i kamerzystę należy zamówić na kilka miesięcy przed
ślubem". Nie ma nawet miejsca na alternatywę...
Obserwuj wątek
    • genoveva Re: przemysł ślubny 03.02.06, 14:02
      Nie, nie dałam się wciągnąć, ale trzeba było się nieźle nakombinować, żeby
      całej tej szopki uniknąć :)
      • harriet_makepeace Re: przemysł ślubny 03.02.06, 14:07
        no mnie na szczęście nie ma kto _spróbować_ zmusić ;-))))))))))
        • khaki3 Re: przemysł ślubny 03.02.06, 14:14
          Przyjaciolka bierze slub w lipcu tego roku.Zareczyli sie dwa lata temu.Od 2 lat
          planuje idealny slub.Sala juz jest,fotograf,kamera,suknia,dodatki,menu,lista
          gosci.Nawet sobie ustalila kto gdzie bedzie stal,ze ryzu nie bedzie tylko
          platki roz,zrobila liste prezentow.kazdemu wreczyla.takie planowanie przez dwa
          lata,wydawanie full kasy,bieganie po sklepach.POjechala nawet do Niemiec po
          buty do sukienki bo w Polsce nie znalazla takich jakich by chciala.Dla mnie to
          taka szopka,postaw sie a zastaw sie.Dla ludzi cale wesele a przeciez to jej
          dzien a nie ciotek,babc,kolezanek,czy jeszcze Bog jeden wie kogo.

          Dla mnie slub ma byc skromna uroczystoscia,a nie balem na tysiac osob,a pozniej
          glodowac bo cala kase na slub wywalilam,bo chcialam,zeby mi zazdroscili.
    • kohol Re: przemysł ślubny 03.02.06, 14:14
      Nia dałam się wciągnąć :)
      Sami drukowaliśmy zaproszenia, fotografowali nas znajomi, salę rezerwowaliśmy
      dwa miesiące przed terminem. W ogóle wszystko załatwialiśmy w ostatniej chwili
      (oprócz kursu przedmałżeńskiego - na ten poświęcilismy najwięcej czasu).
      I było dokładnie tak, jak chciałam.
      • harriet_makepeace Re: przemysł ślubny 03.02.06, 14:18
        no my też sami będziemy drukować zaproszenia. i w ogóle ma być skormnie i
        miło. :-))))))))))
        • messja Re: przemysł ślubny 03.02.06, 15:23
          harriet_makepeace napisała:

          > no my też sami będziemy drukować zaproszenia. i w ogóle ma być skormnie i
          > miło. :-))))))))))

          wszystkiego dobrego na nowej drodze zycia harriet!


          ps.
          pisze to z pewna niesmialoscia bo tu wycinaja bardzo rygorystycznie wszystkie
          moje posty "nie na temat".
          • harriet_makepeace Re: przemysł ślubny 03.02.06, 15:25
            dzięki :-)
    • morfeuszka22 Re: przemysł ślubny 03.02.06, 14:52
      Ja mysle ze kazdy powinien robic i planowac wszystko tak jak chce. Jesli ktos
      chce miec slub i wesele z pompą to ok. Jesli ktos chce miec skromna
      uroczystosc to tez ok. Wazne zeby w tym dniu kazda z nas byla najszczesliwsza
      na swiecie.
      • harriet_makepeace Re: przemysł ślubny 03.02.06, 15:03
        w sumie masz rację, aje ja wyznaję jeszcze trochę inne kryterium. Jeżeli kogoś
        _stać_ na wesele z pompą to ok. :-)
    • genoveva Re: przemysł ślubny 03.02.06, 14:55
      Z drugiej strony, dobra kondycja finansowa przemysłu ślubnego chyba nie jest do
      końca kwestią sztucznie nadmuchiwanej koniunktury. Te wszystkie gadżety –
      limuzyny, szeleszczące suknie, welony, kwiaty, zdjęcia z głowami wykręconymi o
      180 stopni ;), odzwierciedlają jakieś potrzeby społeczne. Może w głębi serca
      każdy/ każda z nas marzy, żeby stać się na chwilę księciem/księżniczką z bajki,
      choćby na jeden dzień, ten właśnie dzień ;)
      • harriet_makepeace Re: przemysł ślubny 03.02.06, 15:05
        potrzebę społeczną też można wykreować ;-))))))
      • messja Re: przemysł ślubny 03.02.06, 15:21
        genoveva napisała:

        odzwierciedlają jakieś potrzeby społeczne. Może w głębi serca
        > każdy/ każda z nas marzy, żeby stać się na chwilę księciem/księżniczką z
        bajki,
        >
        > choćby na jeden dzień, ten właśnie dzień ;)

        masz racje. marzenia sa piekne i jesli nie robi sie tego wszystkiego tylko "pod
        publiczke" to czemu nie? wazne by nie popasc w przesade i stres z obawy, ze ten
        szczegolny dzien nie bedzie doskonaly. osobiscie nie lubie gestow na pokaz, ale
        rozumiem dziewczyny, ktore chca zapamietac dzien slubu jako najpiekniejszy w
        swoim zyciu.
        • arletta.wagner Re: przemysł ślubny 03.02.06, 15:36
          dzień ślubu ma być najpiękniejszym dniem w życiu.nie ma miesjca na przypadkowe
          sytuacje,improwizacje,niedopracowane szczegóły począwszy od zaproszeń przez
          wystrój kościoła,muzykę podczas mszy,stroje,dobór gości,wybór
          świadków,restauracji na wesele,muzyki,wystrój sali,kompozycję dekoracji
          stołu,menu az po takie drobnostki jak dekoracja samochodu.co jest najważniejsze
          na ślubie? wszystko.nie ma spraw nieistotnych czy mniej istotnych.dlatego
          dobrze skorzystać z usług firm doradczych,poczytać pisma.to ma być bajka a nie
          prowizorka.ja miałam bajkę;)kosztowało duuużo pracy,przygotowań,planowania i
          pieniędzy ale było warto.nie rozumiem ludzi którzy biorą ślub
          prowizorycznie,bez gości i oprawy.
          • harriet_makepeace Re: przemysł ślubny 03.02.06, 15:50
            ja uważam, ze im mniej szczegółów tym łatwiej kontrolować całość i tym mniej
            przypadkowości :-))))))

            i jeszcze raz powtarzam, jeżeli ktoś może i chce wydać duże pieniądze na
            wystawny ślub i wesele to mi nic do tego. ja natomiast nie pragnę mieć takiego
            ślubu.
          • sumire Re: przemysł ślubny 03.02.06, 16:19
            No widzisz, ale niektórzy inaczej sobie wyobrażają najpiękniejszy dzień w
            życiu. Nie wszystkim jest potrzebna wielka pompa, brylanty, limuzyny i Piper
            Heidsieck dla dwustu zaproszonych gości. Mnie to jest zupełnie zbędne, mam inne
            marzenia, ważniejsze cele i nie czuję się z tego powodu upośledzona.
    • szczawka Re: przemysł ślubny 03.02.06, 15:49
      no czasami ludzie to sie tak stresuja ze masakra.a moim zdaniem jest to bardzo
      wazny dzien w zyciu kazdej mlodej pary-wspomnienia zostaną na cale zycie.ja
      poniewaz jestem zwariowana bede mial niekonwencjonalny slub ,kiecke tez.juz
      sobie mysle ze do slubu pojade autobusem -wynajme autobus-pan kierowca bedzie
      ladnie ubrany-przejedziemy sie przez cale miasto -goscie z zaproszeniami beda
      wchodzic przednimi drzwiami - tak jak w calej czestochowie -na podstawie
      zaproszenia na slub.gitarka ,szampan smiechy hihy.WIEM JESTEM WALNIETA
      • szczawka Re: przemysł ślubny 03.02.06, 15:50
        oczywiscie zrobie to jak znajde swoja 2 polowke hehehehehehe
        • harriet_makepeace Re: przemysł ślubny 03.02.06, 15:53
          fajny pomysł :-)
          • arletta.wagner Re: przemysł ślubny 03.02.06, 15:57
            druga połowka moze być innego zdania;)
            • harriet_makepeace Re: przemysł ślubny 03.02.06, 17:29
              już widzę jak się facetowi chce dobierać kolor kwiatków w wiązankach
              przystrajających ławki w kościele...
    • fleurette Re: przemysł ślubny 03.02.06, 16:16
      byćmoze jestem dziwna i nietuzinkowa, ale ja uważam, ze prawdziwa watosc w
      ślubie ma tylko sam ślub. wesela raczej nie planuje, jesli juz to sam obiad,
      później impreze dla znajomych, ale bez orkiestry, wideokamerzysty, wizażystki,
      itd. suknia spromna bo po pierwsze nie lubie tzw. bez, po drugie nie wydam na
      suknię wiecej niz 2000 za nic. samochód bedzie do ślubu nasz. nie mam potrzeby
      bycia księzniczka ten jeden dzień w zyciu. jakoś czuję się ksiezniczka zawsze
      przy moim narzeczonym, nie potrzebuje w tym celu wydawac straszliwych pieniedzy
      na wesele na 200 osób, żwietnie sie bawić przy fałszujacej orkiestrze i upitych
      wujkach licząc, ze choć część wydatkó się zwróci. nawet gdyby mnie było stać na
      wielkie wesele rodem z hollywood nie chciałabym takiego. pieniądze tłumia
      prawdziwą moc przyrzeczenia miłosci. ale oczywiscie jesli ktoś ma tką wielka
      ochotę przeżyc największy dzień swojego życia w inny sposób to jego sprawa.
      • kurczeno Re: przemysł ślubny 03.02.06, 18:11
        Zgadzam się z Tobą.

        Dodam jeszcze tylko że chyba ważniejsze jest to co będzie po tym "najważniejszym
        dniu w życiu".
      • genoveva Re: przemysł ślubny 03.02.06, 18:15
        A co rodzina na to ? ;)
        Pytam, bo opisałaś mniej więcej mój ślub i pamiętam, że nie było lekko.
        • fleurette Re: przemysł ślubny 03.02.06, 18:27
          rodzina ma niewiele do powiedzenia. nie nalezę do osób które za bardzo obchodzi
          czy ciocia basia z wujkiem zdzisiem sie obrażą. poza tym moja rodzina jest dosć
          nietypowa jak na polskie warunki. przyszły mąż też nie ma ochoty na jedna wielka
          szopkę.
          • genoveva Re: przemysł ślubny 03.02.06, 18:32
            No to masz problem z głowy. Mnie zależało na babciach, dziadkach, ciociach i
            wujkach, bo mimo odmiennych poglądów, to kochani ludzie.
            • harriet_makepeace Re: przemysł ślubny 03.02.06, 19:17
              moja rodzina w pełni to rozumie, również ta trochę dalsza. rodzinie mojego
              przyszłego męża wytłumaczyliśmy, że tak będzie rozsądniej z ekonomicznego punktu
              widzenia i nikt nam póki co w oczy nie powiedział, że ma coś przeciwko, chociaż
              były takie obawy. więc robimy dalej swoje :-)
            • 1zeus1 Facettt nie rob jaj:) 03.02.06, 19:18
        • szczawka Re: przemysł ślubny 03.02.06, 18:28
          ja zrobie wszystko by nie myslec ile w kopercie da mi ciocia kazia z
          truskolasów,ktora na slubie bede widziec 2 raz w zyciu.moj slub i moje wesele
          to bedzie jedna wielka imprez z ktorej bede sie cieszyc i dobrze bawic ze
          znajomymi i najblizsza rodzina.nie chce staego bigosu i pjanej kapelii jak w
          filmie wesele -kto ogladal ten wie.pozdrawiam szalencow
    • glonik Re: przemysł ślubny 03.02.06, 18:44
      Kto ma ochotę na fanaberie i stać go na to - proszę bardzo - to nie ja płacę.
      Kto ma ochotę fanaberie, ale go nie stać i kredyty bierze - też nie moja
      sprawa, ale się zastanowię, czy państwo młodzi mają dobrze w głowie.
      Ja w sprawie ślubów jestem minimalistką - najważnieszy jest akt i ci
      najbardziej życzliwi obok nas.
      Czyli - papiórki i takie tam, muszą być correct, a reszta..... my, świadkowie
      świadczący z radością prawdziwą i jeden gość, równie życzliwy przyjaciel - wew
      trzech nie pozwalają świadkować; a potem cały wieczór swobodny, wesoły, na
      luzie dla naszej piątki.
      No, fakt była maleńka pięcioosobowa wnęka w "Dubrowniku", obiad, a potem
      autobusem - a co :P - do domu i imprezy część dalsza.
      Aaaaaa i jeszcze taniec państwa młodych na stole fabrykantów - kompletnie na
      trzeźwo.
      Panna, ekhem, młoda - czyli ja i świadkowa, zapędzone zostały do kuchni, coby
      męskiej części strawę przygotować - na rozruch była pigwówka i było świetnie.
      Żadnych strojów z trzema zerami w cenie, żadnej rodziny - nawet najbliższej,
      albowiem i zaprawdę powiadam Wam był to NASZ, nie innych ludzi dzień.
      Ale jeśli ktoś chce, ma za co i lubi - ależ proszę bardzo, może se nawet każdą
      rzęsę innym kolorem pomalować w cenie 100PLN za włos ;-).
      Dlaczego tak się rozpisałam? Bo właśnie wybieram zdjęcia z płytki do wysłania i
      tak mi sie jakoś...... :DDDDD
      Pozdrawiam mini- i maksymalistki: kazdemu wedle potrzeb, a innym wara!!!

    • cippolinka Re: przemysł ślubny 03.02.06, 18:47
      Ja tak marzę zeby wyjść za mąż, starzeje się i mi nie wyhodzi;(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka