Dodaj do ulubionych

Wepchnąć się z butami

11.02.06, 19:31
Tak jak Ona wepchnęła się w mój związek? Który zakończył się tym, że mój
mężczyzna odszedł do niej. Potem szukał kontaktu ze mną i nie tylko na
przyjaźni mu zależało. Ignorowałam go. Ale teraz się zastanawiam, czy dobrze
robiłam?
Bo jak patrzę wokół to "wygrywają"kobiety z tupetem, po trupach do celu.
Taka była i Ona. Ja "szara myszka" schowałam się i samotnie przeżywałam ten
ból.

Tak się zastanawiam, dziewczyny, jakie Wy macie spostrzeżenia swoje, ze
swojego otoczenia.

No bo mówi się pięknie:daj odejść, miej swój honor, olej itp itd.
A z drugiej strony czy nie odpłacać pięknym za nadobne?
Obserwuj wątek
    • kotbehemot6 Re: Wepchnąć się z butami 11.02.06, 19:47
      to tylko potwierdzenie tego,że niektórzy faceci nie specjalnie kierują się rozumem a bardziej zawartością spodni..a to że kobiety bywają bezwzględne-właśnie się przeknałaś
      • horpyna4 Re: Wepchnąć się z butami 11.02.06, 20:03
        Nie przejmuj się, w życiu za wszystko się płaci. Ty przynajmniej uwolniłaś się
        od palanta, a ona za jakiś czas zostanie wymieniona na nowszy egzemplarz, bo
        facetowi to wejdzie w nałóg. I on też się w końcu przerobi, bo nie będzie przy
        nim wartościowej kobiety, tylko hieny, co go sobie będą wyrywać jak ochłap.
    • sweet_pea Re: Wepchnąć się z butami 11.02.06, 20:28
      jeżeli wpychać się JEJ to tylko w ramach zemsty a nie po to, żeby na stałe
      odzyskać faceta który cię zostawił.

      > Bo jak patrzę wokół to "wygrywają"kobiety z tupetem, po trupach do celu.

      Nie wierze w to, że kobiety są tak zdolne do manipulacji że każdego faceta
      przekabacą- gdyby kochał to by z tobą został i tyle. Jakiś wadliwy egzemplarz
      miałaś :)
      • balbina06 Re: Wepchnąć się z butami 11.02.06, 21:04
        Ja też tak nie uważam,że wina jest po stronie kobiety, bo skoro On zaczął mnie
        zdradzać z nią, to tego chciał i nie kochał mnie.
        Zresztą, zdrady były i przed nią. Ale do niej odszedł. A ona wiedział, że
        jestem jeszcze ja.

        Wpychać się w ramach zemsty. Chyba tylko jemu robić dobrze, bo sama jakoś się w
        takim układzie nie widzę.
        Powrotów dla mnie już nie ma, nie chcę, zresztą jemu nie o powrót chodzi. Ale o
        seks, może jemu się już nudzi tam.
        Ale przygrać jej, niech poczuje co ja kiedyś.
        Ja mam dużo podziwu dla kobiet, które potrafią tak żonglować, nie angażując
        się, dawać pstryczka w nos innym babkom. One by się chyba nie zastanawiały,
        wszak to tylko seks.
        • baba67 Re: Wepchnąć się z butami 12.02.06, 09:12
          Dziewczyno-zamiast rozmyslac o tym, jak tej drugiej krwi napsuc, serdecznie jej
          podziekuj !
          Zal Ci palanta ?
          Sama nie zdecydowalabys sie odejsc, a egzemplarz rzeczywiscie nieciekawy Ci sie
          trafil.Ja rozumiem takie uzaleznienie, bo sama przez to przeszlam.
          Tupeciary trafiaja na palantow, nie ma czego im zazdroscic.Facet z jajami dlugo
          wybiera,ale potrafi byc konsekwentny w swoim wyborze.
          • horpyna4 Re: Wepchnąć się z butami 12.02.06, 09:24
            To prawda. Jak chcesz jej dokopać, to wręcz jej kwiatki z podziękowanim, że Cię
            uwolniła od tego gnoja.
          • balbina06 Re: Wepchnąć się z butami 12.02.06, 09:36
            Tak sama wiele razy odchodziłam, ale wracałam, więc to on podjął decyzję.
            Ale to nie jest juz teraz uzależnienie, bo się wyleczyłam, choć czasem jeszcze
            żal swojej własnej naiwności i zakochania.

            Ten wątek to luźne skojarzenie, nie znaczy, ze wskoczę mu do łożka, bo nawet mi
            się z nim już nie chce, szkoda tyłka i czasu, przyjemność wątpliwa. Seks płynie
            z głowy, a na niego mam w tej dziedzinie zamkniętą.
            I to nie jest tak że rozmyslam o tej drugiej jak jej krwi napsuć, tam się slub
            będzie szykował.
            Ale nie uważam ze tupeciary trafiają na palantów. Z tym się z Tobą nie zgodzę.
            • baba67 Re: Wepchnąć się z butami 12.02.06, 12:51

              To zalezy co rozumiemy przez slowo palant.
              Ale masz racje, to uogolnienie zwiazane z dana sytuacja- ktos wcina sie w
              zwiazek, ktory istnieje nie majac zadnych skrupulow.Facet odchodzi od kobiety, z
              ktora jest zwiazany tylko dlatego, ze tamta jest bardziej blyszczaca, kolorowa
              zewnetrznie atrakcyjna to palant i tyle.
              Jesli natomiast zwiazek ma permanentne trudnosci, ludzie sie mecza, bo jedno
              jest uzaleznione bardziej od drugiego, a to drugie ma poczucie winy, a w koncu
              poznaje kobiete, z ktora naprawde czuje sie dobrze, to on nie jest palant, tylko
              zwyczajny czlowiek, ktory ma prawo do bledow.
              Do Ciebie nalezy ocena ktora z tych mozliwosci tu zaszla.
              W zyciu blyszczace tupeciary zdobywaja naprawde fajnych a nieekspansywnych
              WOLNYCH facetow, ktorych otoczenie zastanawia sie usilnie co mu na mozg padlo,
              to fakt.
              • balbina06 Re: Wepchnąć się z butami 12.02.06, 13:38
                Czasem myślę, że to ta druga opcja. Bo męczyliśmy się w pewnym momencie oboje.
                Ja uzależniona od niego, powinnam jak tylko sprawy wyszły na jaw- odejść.
                Ale wtedy to on nie pozwalał i tak to się zazębiało, że koniec był fatalny,
                padły złe słowa, dużo wzajemnych zniewag. Przy końcu związku pojawiła sie Ona-
                wiedziała, że jestem jeszcze ja. Nie winię jej,bo i tak nas by nie było, a z
                drugiej strony winię, chyba mam zal, bo pamiętam jej naigrywanie się ze mnie,
                kiedy jeszcze nie wiedziałam o co biega z nią. Tak więc myśle, ze on może jest
                dobrym człowiekiem, tylko nam nie wyszło..
                A z drugiej strony, jak tłumaczyć, to , że mimo rozstania bez tzw"przyjaźni",
                gdzie dominowały wzajemne pretensje, zale i nienawiśc- on ma ochotę na seks ze
                mną, skoki w bok.
                Kiedy go poznałam, nie wiedziałam , ze kończył związek z moją "poprzedniczką",
                kończył, nie kończył, ona myślała , ze dalej są ze sobą, nie wiem w końcu jak
                było. Potem wyszło w sumie że wszystkie swoje dziewczyny zdradzał, początkowo
                ukrywając się potem kiedy przychodił koniec związku- juz jawnie.
                Pamiętam jak ta przedemną zrobiła kiedyś u niego w domu awanturę (kiedy byłam)
                mi, a ja dopiero wtedy dowiedziałam się o niej, bo byłam przekonana, że on jest
                wolny- jak mówił. Kiedy z tamta był- prowadził równolegle związek z inną
                kobietą, co ta ostatnia przypłaciła ( nie żartuję) uzależnieniem od silnych
                leków i leczeniem odwykowym.
                Mówię Ci- to był cyrk na kółkach.
                Nikomu takiej jazdy nie życzę. Ale chyba wolę myśleć, że NAM nie wyszło.I
                męczyliśmy się oboje. To pewne.
                Długie to i chaotyczne, ale inaczej nie umiem.
                • baba67 Re: Wepchnąć się z butami 12.02.06, 14:59
                  Mnie sie wydaje, ze on po prostu nie jesrt zdolny do dojrzalego zwiazku.
                  I wspolczuje Ci Twoich przezyc-musial byc bardzo urokliwy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka