takajataka1
20.02.06, 11:38
od rozstania z hukiem minął tydzień. od tamtej pory cisza. mało,ze sie nie
odzywa, to jeszcze "ucieka" na mój widok, odwraca głowę, idzie w inną stronę.
jest mi o tyle ciężko,ze jesteśmy bliskimi sąsiadami, a on mieszka z tamtą.
przechodze straszna huśtawke nastrojów. czasem myslę o nim, jak najgorzej,
czasem mam nadzieję, ze przyjdzie do mnie, ze jak kocha faktycznie, to nie da
rady beze mnie. on wybrał ją. do ostatniej chwili mówił mi, ze jestem dla
niego ważniejsza. a teraz co? chciałabym wierzyć, ze był szczery, że on też to
przeżywa, tak jak i ja. w pół godziny moje zaplanowane życie legło w gruzach.
i wiem, ze nic nie mogłam na to poradzic... strasznie mi smutno