Dodaj do ulubionych

jak postępować??

25.02.06, 20:48
wiecie co nie wiem co myśleć...wydaje mi sie, że mój chłopak za często
wyskakuje na tzw"piwko" np: w poniedziałek pije..później w piątek i znowu w
poniedziałek, czasmi w środku tygodnia też sobie strzeli jakieś piwko.
oczywiscie nie zawsze sie uipija czasmi kończy sie na jednym browarze innym
razem sie tzw podpije. czy waszym zdaniem to za czesto??

poza tym wkurza mnie jak idzie gdzieś na "piwko" beze mnie

Powiedzcie prosze co o tym myślicie, bo nie bardzo wiem jak postępować.
Obserwuj wątek
    • alpepe Re: jak postępować?? 25.02.06, 20:52
      ja bym zerwała. Mówię serio. Pochodzę z rodziny, gdzie się praktycznie nie pije
      alkoholu i wnerwiają mnie "piwka"
    • cala_w_kwiatkach Re: jak postępować?? 25.02.06, 20:53
      skoro ci jego zachowanie przeszkadza, to mu o tym powiedz
      gdybym ja była w takiej sytuacji to bym okazywała swoje niezadowolenie
      czemu nie mozecie tego piwa wypic razem?

      jesli nic sie zlego nie dzieje, to nie widze powodu do niepokoju
      (chyba ze ma skłonnosci do siegania po alkohol jak ma jakies problemy)
      a robi to tylko dla rozrywki?
      • alisssa Re: jak postępować?? 25.02.06, 20:56
        cala_w_kwiatkach napisała:

        > skoro ci jego zachowanie przeszkadza, to mu o tym powiedz
        > gdybym ja była w takiej sytuacji to bym okazywała swoje niezadowolenie
        > czemu nie mozecie tego piwa wypic razem?
        >
        > jesli nic sie zlego nie dzieje, to nie widze powodu do niepokoju
        > (chyba ze ma skłonnosci do siegania po alkohol jak ma jakies problemy)
        > a robi to tylko dla rozrywki?


        tak twierdzi ze przy piwku sie relaksuje i poprostu je lubi. A jeżeli chodzi o
        niezadowolenie to już mu o tym mówiłam, zawsze ma argument ze ja tez z
        koleżankami gdzieś wychodze- owszem ale my siedzimy wtedy przy herbacie i na
        plotach a nie w knajpie przy piwie-ale on nie widzi róznicy :/
    • mimezis99 Re: jak postępować?? 25.02.06, 20:57
      mnie by to zaniepokoiło. Alkohol to jest poważna sprawa, a w alkoholizm popaść
      wcale nie jest tak trudno, jeśli się lubi "popijać". Poza tym wiele słyszałam
      np. o mężach, którzy za młodu niekoniecznie uwielbiali pić a potem sie rozpili.
      A Ci, którzy lubili od zawsze, to...szkoda gadać. Zatem ja bym się na Twoim
      miejscu kłócila-i o sam alkohol i o tak częste wypady z kumplami (co za dużo,
      to niezdrowo)
      • alisssa Re: jak postępować?? 25.02.06, 21:07
        mimezis99 napisała:

        > A Ci, którzy lubili od zawsze, to...szkoda gadać. Zatem ja bym się na Twoim
        > miejscu kłócila-i o sam alkohol i o tak częste wypady z kumplami (co za dużo,
        > to niezdrowo)


        ehh szczerze mówiąc, to mieliśmy już kilka kłótni z tego powodu, ale on twierdzi
        ze przesadzam...a nie chce go strać, u mnie w domu sie nie pije wiec nie wiem
        czy takie piwko np:3 razy w tygodniu jest biciem
        • alisssa heh poprawka 25.02.06, 21:08
          alisssa napisała:

          > mimezis99 napisała:
          >
          > > A Ci, którzy lubili od zawsze, to...szkoda gadać. Zatem ja bym się na Tw
          > oim
          > > miejscu kłócila-i o sam alkohol i o tak częste wypady z kumplami (co za d
          > użo,
          > > to niezdrowo)
          >
          >
          > ehh szczerze mówiąc, to mieliśmy już kilka kłótni z tego powodu, ale on twierdz
          > i
          > ze przesadzam...a nie chce go strać, u mnie w domu sie nie pije wiec nie wiem
          > czy takie piwko np:3 razy w tygodniu jest czymś alarmującym
          • mimezis99 Re: heh poprawka 25.02.06, 22:12
            klasyczna odpowidź-że to Ty przesadzasz :/ a Ty wcale nie przesadzasz!!
            Bo "niewinne" piwko 3 razy w tygodniu na prawde dobrze nie wróży. No ok, znam 2
            facetów, którzy są dobrymi mężami i ojcami, a pija co wieczór podczas oglądania
            tv to piweczko. Ale po 1. to ponoć tez jest alkoholizm, po 2. robią to w domu-
            a to mi się wydaje jest spora róznica, bo czasem towarzystwo (nieodpowiednie)
            może zdziałać więcej złego niż alkohol a po 3.zdają sobie sprawę z tego, że
            takie picie częste to nic dobrego i chcieliby to zmienić. A to już połowa
            sukcesu
            • alisssa Re: heh poprawka 01.03.06, 14:21
              dzięki dziewczyny :) za wsparcie
    • mmagi Re: jak postępować?? 01.03.06, 14:41
      od czegos trzeba nałog zaczac:>
    • czarna_inez2 Re: jak postępować?? 01.03.06, 15:30
      Hm... ja też chciałam być wielce tolerancyjna.... i mam....(a właściwie już nie
      mam, bo odszedł...) Na początku popijanie piwka w miejscu zamieszkania gdy
      jeszcze nie sprowadził się do Warszawy - to po pracy z kolegami, to z
      koleżankami z poprzedniej pracy, to z przyjaciółmi ze studiów, to w pubie
      samemu bo kiepski nastrój... Kiedy przeprowadził się, zmienił pracę, to na
      wyjeździe do domu praktycznie nawet przez 2 tygodnie picie (i nie tylko piwka)
      bo kumple z byłej pracy, koleżanki itd...
      Na początku w nowym miejscu nie balował, ale potem żeby zintegrować się z
      kolegami, którzy "krzywo" na niego patrzyli, nie omijał prawie żadnej imprezy
      (weekendy zawsze spędzaliśmy razem).... Zaczynał tydzień treningiem i potem
      wyjściem do pubu z kolegami na piwko, potem w tygodniu imprezki z różnej
      okazji, albo samotne wyjścia do pubu na piwko, grile z powodu "ładnej pogody",
      wyjazdy, zawody i wszystko również zakrapiane... Do tego doszły dyskoteki,
      koleżanki kolegów do towarzystwa.... A ja zawsze życzyłam udanej zabawy bo
      uważałam, że przecież nie mogę go ograniczać, jest odpowiedzialnym facetem i
      mogę mu ufać... Z czasem dowiaduję się jakie to były imprezki, „sodoma i
      gomora”.... a ja taka wspaniałomyślna 20 km od niego myślałam, że jak melduje
      mi się po imprezie to jest ok. Przyszedł moment, że weekend też stał się czasem
      dla kolegów.... i to był nasz ostatni weekend ponieważ nie chodziło tylko o
      kolegów...:/
      Martwił mnie fakt, że pije tak często niby nie dużo ale....właśnie nie
      wiedziałam jak daleko mogę posunąć się w ograniczaniu jego swobód, nie byłam
      jego narzeczoną ani żoną, nie mieszkaliśmy razem, dzieliła nas odległość 20 km,
      praca do późnego popołudnia sprzyjała bardziej wyjściom z kolegami
      i „panienkami do towarzystwa” na miejscu niż dojazdom do mnie... Przykro mi
      było, że nawet kiedy miałam ochotę wyjść w weekend z nim na spacer, a potem do
      pubu na piwo (rzadko pijam), to niestety nic z tego bo on nie miał ochoty
      ponieważ „miał chwilowe urazy do alkoholu” z powodu nadmiernego spożywania w
      ostatnim czasie....
      Dzisiaj, gdybym miała możliwość zrobienia coś z tym, powiedziała bym, że
      imprezy 2-3 razy albo i więcej w tygodniu ze spożyciem alkoholu nie ważne w
      jakich ilościach powodują mój niepokój o losy naszego związku, ponieważ nie
      planowałam układać sobie życia z osobą, która potrzebuje alkoholu do dobrego
      samopoczucia zabawy, ulega wpływom.... Imprezy owszem, jak z alkoholem to raz
      na jakiś czas, spotkania ze znajomymi - piwko bezalkoholowe, soczki, cola itp.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka