abigail-mi
05.03.06, 20:05
I nie mowie o tych, z ktorymi mialabym zamiar stworzyc zwiazek.
Mowie o znajomych, z ktorymi sie spotykam, spedzamy godziny na rozmowach,
chodzimy do kina i do kawiarni. A potem wsiakaja, nie odzywaja sie, nic... I
ja nie wiem - czy to dlatego, ze w odpowiednim momencie nie potrafilam
pokazac, jak bardzo mi na nich zalezy? Czy to dlatego, ze chcieli czegos
wiecej? Czy naprawde jesli genialnie nam sie rozmawia, genialnie nam
sie "kumpluje", to nie mozna dalej sie kumplowac? Gdzie robie blad?
Plus jeszcze inna kategoria - tacy, ktorzy owszem, chetnie sie spotykaja, ale
znikaja po dwoch spotkaniach, jak widza, ze nie mam ochoty na faceta na jedna
noc. Ale ok, po tych nie placze.
Ale skladaja sie na tych facetow, ktorzy pojawiaja sie w moim zyciu, ktorych
zdaze nawet polubic, a potem odchodza, znikaja jak kamfora...