Dodaj do ulubionych

faceci odchodza... i odchodza...

05.03.06, 20:05
I nie mowie o tych, z ktorymi mialabym zamiar stworzyc zwiazek.

Mowie o znajomych, z ktorymi sie spotykam, spedzamy godziny na rozmowach,
chodzimy do kina i do kawiarni. A potem wsiakaja, nie odzywaja sie, nic... I
ja nie wiem - czy to dlatego, ze w odpowiednim momencie nie potrafilam
pokazac, jak bardzo mi na nich zalezy? Czy to dlatego, ze chcieli czegos
wiecej? Czy naprawde jesli genialnie nam sie rozmawia, genialnie nam
sie "kumpluje", to nie mozna dalej sie kumplowac? Gdzie robie blad?

Plus jeszcze inna kategoria - tacy, ktorzy owszem, chetnie sie spotykaja, ale
znikaja po dwoch spotkaniach, jak widza, ze nie mam ochoty na faceta na jedna
noc. Ale ok, po tych nie placze.

Ale skladaja sie na tych facetow, ktorzy pojawiaja sie w moim zyciu, ktorych
zdaze nawet polubic, a potem odchodza, znikaja jak kamfora...
Obserwuj wątek
    • malenka Re: faceci odchodza... i odchodza... 05.03.06, 21:20
      Z facetami po prostu juz tak jest. Chyba...
      • abigail-mi Re: faceci odchodza... i odchodza... 05.03.06, 21:23
        Ale ja nie chce! Trace naprawde bardzo wartosciowe osoby i nie za bardzo wiem,
        dlaczego? Czasem zdaze ich pokochac, a oni odchodza. Czy dlatego, ze nie kocham
        ich jak mezczyzn, tylko jak ludzi?

        Niektorzy pewnie powiedza, ze nie moze byc przyjazni miedzy facetem a kobieta.
        Ale ja mam dwie takie przyjaznie, wiec wiem, ze to mozliwe. Tylko moze nie dla
        wszystkich facetow.

        Ja nie wiem. Mam dola. Ogromnego jak row marianski.
        • frostinio bo za malo sie starsz by ich zatrzymac. 06.03.06, 09:18
          abigail-mi napisała:
          > Ale ja mam dwie takie przyjaznie, wiec wiem, ze to mozliwe. Tylko moze nie
          dla wszystkich facetow.

          To chyba juz wystarczy, jak masz takie dwie przyjaznie?
          Po co ten dol?
          Pora teraz ,skoro kogos poznasz, poznawac nie jako "ludzi" tylko jako mezczyzn
          i dac temu odpowiedni wyraz? Slowny i cielesny?
          • abigail-mi Re: bo za malo sie starsz by ich zatrzymac. 06.03.06, 21:50
            mam faceta, wiec nie musze innych starac sie "kochac jak mezczyzn".

            Zalezy mi na przyjazniach, na ludziach strasznie wartosciowych, ktorzy za
            szybko odchodza
            • agg_ata a ja mysle... 06.03.06, 22:26
              ze na forum jest jakis wirus :)
              Dosyc dlugo zyje, ale nigdy nie slyszalam o takim problemie w moim otoczeniu.
              Zdarzalo mi sie migac po pierwszej, drugiej randce, jesli nie chcialam
              nastepnych. Ale na szczescie raczej nikt mnie potem specjalnie nie nachodzil.
              No moze, raz czy drugi, nie mogac inaczej ze mna sie skontaktowac,
              przychodzil "zdziwiony" do mnie do pracy. ALe wymijajace odpowiedzi
              wystarczaly. Jezeli nic nie zaszlo, nic nie zblizylo ludzi podczas "zwiazku",
              niczyje zycie nie zmienilo biegu - uwazam, ze nie ma potrzeby wyjasniac
              czegokolwiek. Natomiast te opowiesci o "potworach", ktorzy znikaja,
              przeprowadzaja sie do innego miasta - to jak z kroniki kryminanej!
              Co wy wypisujecie?
              Moze lepiej drogie panie poradzcie, ja rozcukrzyc konfiture z wisni, bo ni
              emiala prawa wyprodukowac grudek od lipca do lutego. Albo czym sie wywabia
              dlugopis z bialej, atlasowej bluzki. Gerry Weber - troche szkoda wyrzucic po
              jednym zalozeniu...
              • abigail-mi Re: a ja mysle... 06.03.06, 22:48
                przeciez sie nie wyprowadzaja do drugiego miasta!!! Znikaja, czyli juz nie maja
                tego samego glosu, jak ze mna rozmawiaja, coraz rzadziej sie spotykamy, coraz
                rzadziej dzwonimy, coraz rzadziej odpowiadaja na sms'y, a potem znajomosc sie
                urywa, bo nikogo nie mozna przymusic do przyjazni.
                • agg_ata Re: a ja mysle... 06.03.06, 23:15
                  A dlaczego tak bardzo ci zalezy na meskich przyjazniach? Na ryby, czy do
                  strzelnicy chcesz z nimi chodzic? Czy chcesz "szpanowac"?
                  Od przyjaznienia sa przyjaciolki. A damsko-meskie przyjaznie sa mozliwe, jesli
                  razem pracujecie, studiujecie, spotykacie sie w jakis klubie. TYlko, ze wtedy
                  to jest zwykle gromada zaprzyjaznionych osob.
                  Pojawilo sie kilk podobnych watkow. I juz sie zaczelam zastanawiac, czy to taka
                  tendencja w narodzie sie ujawnila a ja tego nie zauwazylam.
                  Nie rozumiem problemu.
                  • abigail-mi Re: a ja mysle... 07.03.06, 09:36
                    a ja nie rozumiem twojego postu. Nic nie pisze o moich przyjazniach z
                    kobietami, bo z tym nie mam problemu. Pisze o facetach, bo z nimi wlasnie mam
                    problem. Nie rozumiem tego podzialu - kobiety sa od przyjazni, a faceci od..
                    wiadomo czego. Czasami mam ochote przyjaznic sie po prostu z czlowiekiem, bez
                    wzgledu na plec. Tak trudno to zrozumiec?
                    • nattashaa Re: a ja mysle... 07.03.06, 09:37
                      Patrzac na twoje wpisy na temat przyjazni, nie tylko w tym watku mozna
                      wywnioskowac, ze rozumiesz ja jako zaduszanie swoja osoba 24/24 i krótki
                      lancuch, inaczej jest foch:)
                      • abigail-mi Re: a ja mysle... 07.03.06, 09:59
                        nie, chyba jednak mnie nie rozumiesz. Mam znajomych, ktorych uwielbiam, a z
                        ktorymi widuje sie raz na pare miesiecy - zadne z nas nie ma za wiele czasu,
                        poza tym mamy swoje osobne zycia. Chodzi mi o to, ze bardzo czesto po pewnym
                        czasie kontakt urywa sie zupelnie. Ludzie przestaja sie starac, albo
                        stwierdzaja, ze dla samej przyjazni starac sie nie warto. Moze rzeczywiscie,
                        jak ktos tu juz powiedzial, czekaja na cos wiecej, a jak czegos wiecej nie ma,
                        to...


                        Poza tym nie za bardzo wiem, o jakich innych wpisach mowisz, bo ja niedawno
                        pojawilam sie na forum.

                        • nattashaa Re: a ja mysle... 07.03.06, 10:03
                          Po twoim traktowaniu tematu przyjaźni, zazwyczaj damsko meskiej mozna sie
                          domyslic, ze to tobie chodzi o cos wiecej. Chcialabys, zebys dla twoich kolegow
                          byla wazniejsza osoba, niz kobiety, z ktorymi sa. Taka potrzeba
                          dowartosciowania, ktora widac gołym okiem:)
                          • abigail-mi Re: a ja mysle... 07.03.06, 15:11
                            naprawde nie wiem, po czym tak wnioskujesz. Wyciagasz zbyt pochopne wnioski.
                            • mmagda6 Re: a ja mysle... 07.03.06, 15:28
                              ja tez takie wnioski wyciagnelam :)
                    • mmagda6 Re: a ja mysle... 07.03.06, 09:53
                      abigail-mi napisała:

                      > a ja nie rozumiem twojego postu. Nic nie pisze o moich przyjazniach z
                      > kobietami, bo z tym nie mam problemu. Pisze o facetach, bo z nimi wlasnie mam
                      > problem. Nie rozumiem tego podzialu - kobiety sa od przyjazni, a faceci od..
                      > wiadomo czego. Czasami mam ochote przyjaznic sie po prostu z czlowiekiem, bez
                      > wzgledu na plec. Tak trudno to zrozumiec?

                      czego nie rozumiesz z mojego postu?
                      • abigail-mi Re: a ja mysle... 07.03.06, 10:01
                        aha, mmagda6 to aggata.

                        Nie rozumiem, dlaczego piszesz, ze "przyjazn to z kobietami". I dlaczego
                        piszesz, ze chce sie przyjaznic z facetami, bo to "modne".
                        • mmagda6 Re: a ja mysle... 07.03.06, 10:14
                          abigail-mi napisała:

                          > aha, mmagda6 to aggata.
                          >
                          > Nie rozumiem, dlaczego piszesz, ze "przyjazn to z kobietami". I dlaczego
                          > piszesz, ze chce sie przyjaznic z facetami, bo to "modne".

                          aaaa, bo to tak wyszlo jakos :)) byly w historii forumowej wieksze wpadki.
                          aggata nieboszczka sie stala.
                          NIe napisalam, ze z mezczyznami nie mozna sie przyjaznic. Ale musi byc cos, co
                          zlagodzi napiecie, ktore zawsze jest - czyli wspolne zainteresowania,
                          dzialania, dazenia, cokolwiek. Rozmowa, ze tak powiem koedukacyjna zawsze jest
                          flirtem. Jezeli potrzebne jest ci towarzystwo meskie, nie stawiaj "jasno" - nic
                          miedzy nami nie bedzie. Migaj sie. Zobaczysz, przestana znikac :)
                          A poza tym, jeszcze jedna uwaga. Przyjaznienie sie z kims, nie musi oznaczac
                          regularnych spotkan. Zawieszenie ich, nie oznacza konca przyjazni. To relacja
                          na lata. Czasem z dlugimi przerwami.
    • glasear Re: faceci odchodza... i odchodza... 06.03.06, 09:11
      A czy wiedzieli, że nie miałaś zamiaru stwarzać z nimi związku?
      Jeżeli nie powiedziałaś im tego (i to dwu-, trzykrotnie:)), to - jak wiadomo -
      odczytywanie gestów pozawerbalnych wychodzi ludziom kiepsko, mężczyznom
      dodatkowo gorzej niż kobietom. A nawet jeżeli wiedzieli, to łudzić się przez
      jakiś czas nie jest tak trudno :).

      Za to bardzo, bardzo trudno, jest kumplować się z kobietą, która podoba nam się
      jako kobieta - w tym sensie, że chciało by się z nią być. No i chyba żadna
      strona w takiej sytuacji kumplować by się nie chciała, prawda? Więc zapewne
      niektórzy z Twoich znajomych rezygnują z dalszych kontaktów, często nie podając
      przyczyny (ze wstydu, źle pojmowanej kultury osobistej, 'bo tak łatwiej'
      itp.) :). Nie ma się co pognębiać, trzeba szukać dalej - przyjaciół :).

      A bezinteresowna przyjaźń (ale przyjaźń, nie znajomość) między kobietą a
      mężczyzną czasem nawet po 10, 20 latach odkrywa swoje drugie dno! Co nie
      oznacza, że takowa nie istnieje, choć zdarza się tak rzadko jak wiosna w
      marcu :).

      • zazulka.1 Re: faceci odchodza... i odchodza... 06.03.06, 23:04
        zgadzam się w 100%.Przyjaźn damsko -męska to raczej niemożliwe. Nie
        twierdze ,że nie ma wyjątków ,ale generalnie to wcześniej czy później zaczyna
        iskrzyć i wtedy bardzo głosno krzyczymy to tylko Przyjaźń,nic wiecej.
        • abigail-mi Re: faceci odchodza... i odchodza... 07.03.06, 09:37
          nie, nie, nie, nie!!!! Nie chce, zeby tak bylo, nie musi tak byc, wystarczy byc
          szczerym od samego poczatku!
    • rtz.rtz Re: faceci odchodza... i odchodza... 06.03.06, 22:50
      Może straszysz?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka