Dodaj do ulubionych

Gdzie jest pajdeczka?

02.12.02, 15:27
Moja kolezanka jest z facetem od 2 lat. Bardzo go kocha, przywiazala sie,
mowi, ze on ma duzo zalet. Ale wycina ciagle ten sam numer. Musi gdzies
jechac. Nic nie mowi tylko w ostatnim momencie mowi: choc daj caluska, musze
ci cos powiedziec. No i wtedy mowi ze musi wlasnie zaraz jechac. Tak jakby
nie mial czasu przedtem od piatku wieczorem ze musi w niedziele o 12:00
wyjechac. Ona uwaza, ze on ma druga kobiete, on sie zarzeka, ze nie. Ona
wymyslila, ze wezmie detektywa, bo nie moze juz wytrzymac, musi sie
dowiedziec chocby najgorszego.
Ja wiem, ze to malo informacji, ale to chyba wystarczy, to jest
najwazniejsze. Co moze miec jeszcze znaczenie? Oboje sa po rozwodach. Ona ma
male dziecko, a on doroslego syna. On ma niedawno wybudowany dom, do ktorego
ona nie chce sie wprowadzic z roznych przyczyn, ale klucze ma. No i oni nie
maja po 20 lat, ale drugie tyle, a on jeszcze wiecej.
Pajdeczko, ty stapasz rowno po ziemi, prosze Cie bardzo o zdanie (chociaz
zdziwialabym sie gdybys tu nie zajrzala:)))))))))))))
Obserwuj wątek
    • fe_male sorry liloom... 02.12.02, 15:40
      że na Twoim wątku, ale nie chciałam zakładać nowego, min. po to żeby nie dawać
      okazji do nowego ataku mafii lubiczów. Podobny problem był jakiś czas temu na
      forum uroda, założyłam na forum o forum wątek "lubicze-prośb. o interw."
      dopiszcie się proszę, może coś wreście z tą bandą lub jednym idiotą zrobią.
      Proszę nie komentujecie tego tutaj, żeby nie popsuć wątku liloom. Chcecie coś
      napisać to idzcie tam. OK?

      Jeszcze raz sory i już spadam.
    • Gość: grogreg pewnie pracuje w wywiadzie.... IP: proxy / 212.160.165.* 02.12.02, 15:59
      .....i w weekendy sluzy dzielnie najjasniejszej Rzeczypospolitej.
    • fe_male Re: Gdzie jest pajdeczka? 02.12.02, 16:01
      No dobra wyjeżdża o 12.00, a kiedy wraca?

      fe_Pa
      • liloom pajdeczka czy femelka wsio ryba:))) 02.12.02, 18:30
        podobno po 3-4 dniach, bywa roznie - czy to nie wszystko jedno?
        ciekawe, ze normalnie wszyscy sie rzucaja na takie tematy (pracuja czy moze cos
        jest w tv?), gadaj co sadzisz a nie mi tu dyscypline dodatkowa wyciagasz
        • melinek Re: pajdeczka czy femelka wsio ryba:))) 02.12.02, 18:43
          liloom napisała:

          > podobno po 3-4 dniach, bywa roznie - czy to nie wszystko jedno?
          > ciekawe, ze normalnie wszyscy sie rzucaja na takie tematy (pracuja czy moze
          cos
          >
          > jest w tv?), gadaj co sadzisz a nie mi tu dyscypline dodatkowa wyciagasz

          Mecze sa w srody, wiec ten sport odpada. Pewnie robia zakupy na mikolajki.
          Bo coz innego? Awaria sieci internetowych?
        • fe_male Re: pajdeczka czy femelka wsio ryba:))) 03.12.02, 08:54
          3-4 dni Pani powiada. Gdyby to było tak, że sobie w niedzielę wybywa z domu o
          12.00 i powraca tego samego dnia, nawet późno wieczorem, tobym sobie...No
          właśnie co pomyślała? W trakcie pisania uzmysłowiłam sobie, że rzeczywiście
          pewnie to samo co, jak wyjeżdża na 3-4 dni. Więc rzeczywiście nie ma różnicy.
          Punkt dla Ciebie. Tak czy inaczej sytuacja na ustabilizowany związek
          nienormalna, a jeżeli istnieje to znaczy, że chyba i związek nie do końca
          ustabilizowany. Dla mnie to normalne nie jest i napewno dusiłabym faceta, żeby
          mi powiedział.

          fe_Pa
    • melinek Nie proszono mnie o zdanie, ale... 02.12.02, 18:38
      ze jest to watek na forum publicznym, wiec prawa do glosu mi nikt nie zabroni.
      Mysle, że no moze byc meska odmiana kopciuszka, jesli o 12tej musi pryskac.
      Ale na powaznie, jesli nie sa pierwszej mlodosci a on jest na dodatek starszy,
      on moze juz cierpiec na skleroze i w ostatnim momencie sobie przypominac
      o czyms waznym.
      Albo jest to jakis rodzaj proby, podczas ktorej testuje jej cierpliwosc.
      I jeszcze jedno "albo". Nie zdaje sobie sprawy z faktu, ze ja to denerwuje
      i ze latwiej by jej bylo znosic jego wyjazdy, gdyby ja wczesniej uprzedzal.
    • liloom Re: Gdzie jest pajdeczka? 02.12.02, 23:11
      do gory aga
    • anula73 Re: Gdzie jest pajdeczka? 03.12.02, 07:51
      liloom napisała:

      > Moja kolezanka jest z facetem od 2 lat. Bardzo go kocha, przywiazala sie,
      > mowi, ze on ma duzo zalet. Ale wycina ciagle ten sam numer. Musi gdzies
      > jechac. Nic nie mowi tylko w ostatnim momencie mowi: choc daj caluska, musze
      > ci cos powiedziec. No i wtedy mowi ze musi wlasnie zaraz jechac. Tak jakby
      > nie mial czasu przedtem od piatku wieczorem ze musi w niedziele o 12:00
      > wyjechac. Ona uwaza, ze on ma druga kobiete, on sie zarzeka, ze nie. Ona
      > wymyslila, ze wezmie detektywa, bo nie moze juz wytrzymac, musi sie
      > dowiedziec chocby najgorszego.
      > Ja wiem, ze to malo informacji, ale to chyba wystarczy, to jest
      > najwazniejsze. Co moze miec jeszcze znaczenie? Oboje sa po rozwodach. Ona ma
      > male dziecko, a on doroslego syna. On ma niedawno wybudowany dom, do ktorego
      > ona nie chce sie wprowadzic z roznych przyczyn, ale klucze ma. No i oni nie
      > maja po 20 lat, ale drugie tyle, a on jeszcze wiecej.
      > Pajdeczko, ty stapasz rowno po ziemi, prosze Cie bardzo o zdanie (chociaz
      > zdziwialabym sie gdybys tu nie zajrzala:)))))))))))))

      Co prawda nie jestem Pajdeczka i nie zawsze stapam rowno po ziemi, ale najwyzej
      nie wezmiesz pod uwage mojej wypowiedzi.
      Mam takie pytanie: czy on jej nie mowi dokad jedzie? a ona nie pyta? troche to
      dziwne. Moze on uwaza ze to calkiem naturalne zachowanie, a ze ona nie
      protestuje, sytuacja trwa. Powinni usiasc i porozmawiac, niech jej wyjasni
      swoje zachowanie, ktore moim zdaniem moze oznaczac wszystko (moze syn ma
      problemy i ojciec jedzie na ratunek, moze faktycznie ma kochanke, choc wtedy
      chyba robilby to dyskretniej, a moze 100 innych powodow)
      Przepraszam ze sie wtracilam ;-)
      Pozdrawiam
      • liloom jasne ze do wszystkich 03.12.02, 10:32
        Alez oczywiscie, ze to jest do innych tez. Czy tutaj ktokolwiek kiedykolwiek
        pytal o pozwolenie pisania?
        Ciekawe, ze pajdeczka nie odzywa sie wlasnie wtedy gdy ja sie prosi.
        Moze to jakis sposob??????????:)
      • aga2112 Re: Gdzie jest pajdeczka? 03.12.02, 11:33
        anula73 napisała:

        > liloom napisała:
        >
        > > Moja kolezanka jest z facetem od 2 lat. Bardzo go kocha, przywiazala sie,
        > > mowi, ze on ma duzo zalet. Ale wycina ciagle ten sam numer. Musi gdzies
        > > jechac. Nic nie mowi tylko w ostatnim momencie mowi: choc daj caluska, mus
        > ze
        > > ci cos powiedziec. No i wtedy mowi ze musi wlasnie zaraz jechac. Tak jakby
        >
        > > nie mial czasu przedtem od piatku wieczorem ze musi w niedziele o 12:00
        > > wyjechac. Ona uwaza, ze on ma druga kobiete, on sie zarzeka, ze nie. Ona
        > > wymyslila, ze wezmie detektywa, bo nie moze juz wytrzymac, musi sie
        > > dowiedziec chocby najgorszego.
        > > Ja wiem, ze to malo informacji, ale to chyba wystarczy, to jest
        > > najwazniejsze. Co moze miec jeszcze znaczenie? Oboje sa po rozwodach. Ona
        > ma
        > > male dziecko, a on doroslego syna. On ma niedawno wybudowany dom, do ktore
        > go
        > > ona nie chce sie wprowadzic z roznych przyczyn, ale klucze ma. No i oni ni
        > e
        > > maja po 20 lat, ale drugie tyle, a on jeszcze wiecej.
        > > Pajdeczko, ty stapasz rowno po ziemi, prosze Cie bardzo o zdanie (chociaz
        > > zdziwialabym sie gdybys tu nie zajrzala:)))))))))))))
        >
        > Co prawda nie jestem Pajdeczka i nie zawsze stapam rowno po ziemi, ale
        najwyzej
        >
        > nie wezmiesz pod uwage mojej wypowiedzi.
        > Mam takie pytanie: czy on jej nie mowi dokad jedzie? a ona nie pyta? troche
        to
        > dziwne. Moze on uwaza ze to calkiem naturalne zachowanie, a ze ona nie
        > protestuje, sytuacja trwa. Powinni usiasc i porozmawiac, niech jej wyjasni
        > swoje zachowanie, ktore moim zdaniem moze oznaczac wszystko (moze syn ma
        > problemy i ojciec jedzie na ratunek, moze faktycznie ma kochanke, choc wtedy
        > chyba robilby to dyskretniej, a moze 100 innych powodow)
        > Przepraszam ze sie wtracilam ;-)
        > Pozdrawiam
        Dziekuje liloom, dziekuje femelko, dziekuje anulo, ze ruszylyscie glowa. Moze
        sie w koncu dojdzie o co chodzi.
        No wiec teraz jada odpowiedzi: Oczywiscie ze on (lat 54) mowi dokad jedzie, bo
        ona sie pyta (w koncu ma prawie 39 lat). Lista wyjasnien jest dluga jak moja
        reka, zawsze jakas wymowka, ze to do klienta, ze na jutro rano musi cos
        przygotowac, ze on tak drzy w srodku (paaaadaaaaam!!!!)i musi byc sam. Ostatni
        numer to to ze on musi na czyjes urodziny. Ona pyta czemu jedzie bez niej (w
        koncu sa juz dwa lata ze soba i nie ma co kisic narzeczonej dla siebie). Jego
        odpowiedz:
        "a dlaczego ty musisz w kazda niedziele po poludniu z synem jechac na konie?
        Kazdy weekend zajety przez to." A ona oczywiscie protestuje, wybucha awantura,
        ona mu wykrzykuje ze on ma na pewno inna i do niej jedzie, on wybucha pustym
        smiechem (pakujac przez caly czas rzeczy i wkladajac buty). On wychodzi. Nigdy
        przedtem nie wylatywala za nim. Ale tym razem doszlo do eskalacji i pognala w
        krotkim rekawku za nim do samochodu. On wola ze nie wroci i koniec. W zasadzie
        pierwszy raz odbylo sie to z takim hukiem. Przez ostatnie dwa lata czasem
        uprzedzal ze cos tam musi po poludniu w niedziele. Ona tez jezdzila do domu do
        niego na weekend, wszystko zawsze bylo cacy, mila atmosferka, dopoki nie
        wypowiadal sakramentalnego zdania: ale w niedziele po sniadaniu kolo 10:00
        musicie wyjechac bo ja musze popracowac (biuro w domu). Ja to w sumie
        denerwowalo ale po pol roku takiego bujania zorganizowala niedzielne popoludnia
        dla siebie i syna. No i w skrocie: potem wybuchla bomba bo on zniknal na 3 dni
        nie tyle po klotni co po krzywych kluchach, ona pojecha do niego, nie zastala,
        poszla do ex-malzonki ktora wydukala z siebie ze on ma babe. No wiec glowna
        bohaterka jak kazda normalna kobieta powiedziala mu: DO-WI-DZE-NIA. Na co on
        powiedzial ze to intryga bo ex-zona chce jego domu dla wspolnego doroslego syna
        i kazda kobieta na horyzoncie to dla syna o 50% mniej (takiego zdania tez jest
        liloom). Ona zerwala z nim kontakt a on wpadl w rozpacz i wypisywal jej e-maile
        jak to on tylko JA kocha. Po dwoch tygodniach milczenia sie zlamala (zdanie
        liloom bardzo sie liczy), umowili sie, poszli na obiad, wsiedli w samochod zeby
        razem pojechac na te popoludniowe zajecia syna, bo on sie ukorzyl i przyznal ze
        TO ON sie musi dostosowac do niej bo ona ma dziecko, i ze trzeba razem planowac
        wspolny czas to wtedy wszystko bedzie szlo gladko. Ale w drodze tamze mieli
        autentycznie koszmarny wypadek samochodowy. Dzieki temu ze BMW 525 to czolg a
        nie samochod to ocaleli (auto do kasacji). Potem juz byly tylko rozmowy o
        aniolach co czuwaja i ze po czyms takim to juz musi byc dobrze i ze sa sobie
        przeznaczeni (no coz, byl zdany na jej samochod teraz). Ona sie dostosowala i
        wszystko planujac delikatnie sie konsultowala czy to jemu odpowiada. Na prawde
        to funkcjonowalo. No a potem byla wlasnie ta niedziela gdzie "meski kopciuszek"
        nie wytrzymal i powiedzial ze juz 12 i musi spieprzac na czyjes urodziny
        (wyzej opisana sytuacja). Niby wszystkie plany wspolnego zycia, zamieszkania
        razem w koncu, byly caly czas omawiane a on wycina taki numer. Teraz on od
        niedzieli milczy. Ona tez. I na pewno sie nie odezwie pierwsza bo polska
        obrazona duma jej nie pozwala. Ona jest z natury wesolym czlowiekiem ktory duzo
        przeszedl ale ma w sumie lagodny charakter ale jest z cyklu optymistow co to i
        tasakiem nie dobijesz i szybko zapomina doznane jej krzywdy (niestety). No i
        jak prawie kazdy czlowiek chce sobie ulozyc zycie. No jak uwazacie, czy to on
        jest nienormalny czy ona? Prosze o glosy mlodych (bo tchna swiezoscia) i
        starych (bo z niejednego pieca chleb jedli).
        • anula73 Re: Gdzie jest pajdeczka? 03.12.02, 11:47
          moze on jest takim czlowiekiem, ktory czasem potrzebuje pobyc sam, przemyslec
          pewne rzeczy... niektorzy tak maja. Moze ona powinna sie na to zgodzic, bo
          ograniczajac te jego potrzebe moze sprawic, ze on jeszcze bardziej sie oddali...
          wydaje mi sie, ze czlowiek powinien miec w zwiazku troche wolnosci (oczywiscie
          bez przesady).

          Natomiast to, ze on idzie bez niej na urodziny gdy sa razem 2 lata uwazam za
          dziwne.
        • tetsuo_nakamura cos tu smierdzi. 03.12.02, 12:00
          cos tu smierdzi i to ostro. moze nie jestem dobrym doradca bom zazdrosnica, ale
          tu to widac jak krowie na rowie ( przepraszam za porownanie ). moj tatus tak
          samo dzialal, tylko ze tak naprawde nie za bardzo chcialo mu sie ukrywac, wiec
          po jakims czasie wychodzilo szydlo z wora ( kilka razy ). mi tez podobnie
          radzono wiec mysle ze jest to dobra rada : postaw sprawe jasno albo rybka albo
          pipka ( ponowne przeprosiny za ...) - albo prawda , albo nadal to krecenie, bo
          to jest max. kretactwo.
          pozdrawiam.
        • melinek Re: Gdzie jest pajdeczka? 03.12.02, 12:53
          Nie jest to normalna sytacja, bo wciaz nie znamy drugiej tajemniczej strony
          ksiezyca - tajemnicy jego nieobecnosci i teg na forum nie rozstrzygniemy.
          Ten mezczyzna bezsprzecznie cos ukrywa. Nie wydaje sie taki glupi pomysł
          z wynajeciem dedektywa, gorzej gdy para okarze sie miedzynarodowa, wtedy koszty
          beda wieksze.

          Czy znane sa powody, dla ktorych rzuciła go jego ex? Wartoby sie dowiedziec,
          czy pan przypadkiem nie powiela zachowan, ktore byly przyczyna rozstania
          z poprzednia zona.

          Panowie w tym wieku niestety maja za soba znaczna przeszłosc, wiec i pewne
          zobowiazania wobec innych osób i z pewnoscia uwarunkowania, ktorych sie wstydza
          i dlatego je ukrywaja. Moze czasami dla własnego dobra, lepiej ich nie znac.
          Jednak jezeli juz ustaliliscie reguly i on potrafil je respektowac przez pewien
          czas to musi istniec dla niego cos wazniejszego niz spokój i szczescie tego
          zwiazku skoro zdecydowal sie na ich pogwalcenie albo tez jest calkowicie
          nieodpowiedzilany i niepowazny i nie warto sie z nim dluzej meczyc.
          • Gość: aga2112 Re: Gdzie jest pajdeczka? IP: *.ctbto.org / *.CTBTO.ORG 03.12.02, 17:22
            > Czy znane sa powody, dla ktorych rzuciła go jego ex? Wartoby sie dowiedziec,
            > czy pan przypadkiem nie powiela zachowan, ktore byly przyczyna rozstania
            > z poprzednia zona.

            To on sie rozstal z obydwiema ex, pierwsza zdradzal a ona jego. Druga za to byla "frigid" (zamrozona
            seksualnie?nie wiem.) No i mial oczywiscie kochanki. Jak sobie znalazl nastepna to sie z druga
            rozwiodl.
            Ala ta nastepna byla super podobno i jej NIGDY nie zdradzil. Ale za to ona jego w koncu i on ja wtedy
            zostawil. Cierpial dwa lata. A potem spotkal mnie. Podobno przypominam mu jego niezyjaca matke
            (myslicie ze to bajer?)

            > Panowie w tym wieku niestety maja za soba znaczna przeszłosc, wiec i pewne
            > zobowiazania wobec innych osób i z pewnoscia uwarunkowania, ktorych sie wstydza
            >
            > i dlatego je ukrywaja. Moze czasami dla własnego dobra, lepiej ich nie znac.
            > Jednak jezeli juz ustaliliscie reguly i on potrafil je respektowac przez pewien
            >
            > czas to musi istniec dla niego cos wazniejszego niz spokój i szczescie tego
            > zwiazku skoro zdecydowal sie na ich pogwalcenie albo tez jest calkowicie
            > nieodpowiedzilany i niepowazny i nie warto sie z nim dluzej meczyc.
            Twoj bardzo logiczny argument z tym czyms wazniejszym niz spokoj i szczescie tego zwiazku bardzo do
            mnie przemowil. Mysle ze jestem na dobrej drodze do rozwiazania zagadki jego znikania. Dzieki!!!
            • melinek Prosze, tylko sie nie obraz. 04.12.02, 00:34
              Gość portalu: aga2112 napisał(a):

              > zostawil. Cierpial dwa lata. A potem spotkal mnie. Podobno przypominam mu
              > jego niezyjaca matke
              > (myslicie ze to bajer?)
              Moze bajer, moze prawda, pokazywal Ci zdjecia mamy?
              To troche daje do myslenia. Zwykle dorosli mezczyzni wylatuja ze swojego
              gniazda rodzinnego, by trafic w ramiona innej kobiety. Jesli porownanie do jego
              matki jest prawdziwe i bylo wypowiedziane w stytuacjach, w ktorych wyrazal
              swoje uznanie dla Ciebie, wiec musi byc to w jego mniemaniu duzy komplement.
              Poszukiwanie, czy odnajdywanie w partnerze ojca lub matki MOZE swiadczyc
              o niezdolnosci do samodzielnosci psychicznej - jakby trzymal sie jeszcze
              maminej spodnicy a stabilizacja w zwiazku byla dla niego "odnowieniem
              pepowiny".
              A Tobie on nie przypomina ojca, bo roznica wieku miedzy Wami jest taka,
              ze jeszcze trzy lata a moglby Cie adoptowac?
              Jesli na powyzsze mozesz odpowiedziec poztytywnie, MOZE to oznaczac, ze
              jestescie dobrze dobrani.
              Takie sa moje przypuszczenia, nie musisz sie z nimi zgadzac ani na nie
              odpisywac. Zakladam rowniez, ze moge sie mylic, ze wcale nie musi byc tak, jak
              napisalam.
              Zycze Ci jak najlepiej.


              > Twoj bardzo logiczny argument z tym czyms wazniejszym niz spokoj i szczescie
              > te go zwiazku bardzo do
              > mnie przemowil. Mysle ze jestem na dobrej drodze do rozwiazania zagadki jego
              > zn ikania. Dzieki!!!
              Tez dziekuje, ciesze sie, ze sie to na cos przydalo.
              • aga2112 Re: Prosze, tylko sie nie obraz. 05.12.02, 00:29
                > Moze bajer, moze prawda, pokazywal Ci zdjecia mamy?
                Pokazywal, od razu sobie kazalam pokazac. Ale jemu chodzilo o podobienstwo
                wewnetrzne oraz np. sposob prowadzenia domu (recznie krecone ciasta,
                krupniczki). W dobie mikrofalowek oraz dan gotowych z zamrazarki kobietom
                czesto nie chce sie wysilac. Na to moze go troche zlapalam. Kazdy mezczyzna
                lubi zjesc jak u mamusi, nawet najwiekszy twardziel.

                > A Tobie on nie przypomina ojca, bo roznica wieku miedzy Wami jest taka,
                > ze jeszcze trzy lata a moglby Cie adoptowac?
                > Jesli na powyzsze mozesz odpowiedziec poztytywnie, MOZE to oznaczac, ze
                > jestescie dobrze dobrani.
                Moj ojciec jest len a ten jest energiczny. Ale obydwaj sa szarmanccy i
                takie "miski". Moj ojciec tez ma, od lat co prawda, ale kolejna zone i
                wychowywal jej syna. Dodam ze jest nawet mlodsza od mojego narzeczonego...
                A niech cie kaczka kopnie, Melinku!!!>
                >
                >
                > > Twoj bardzo logiczny argument z tym czyms wazniejszym niz spokoj i szczesc
                > ie
                > > te go zwiazku bardzo do
                > > mnie przemowil. Mysle ze jestem na dobrej drodze do rozwiazania zagadki je
                > go
                > > zn ikania. Dzieki!!!
                > Tez dziekuje, ciesze sie, ze sie to na cos przydalo.
                >
                Bardzo czesto mysle o twoim logicznym argumencie.

                Buzka
                • melinek Re: Prosze, tylko sie nie obraz. 05.12.02, 01:35
                  Wlasnie weszlam sobie do forum i co widze, Twoj watek na szczycie, wiec
                  zajrzalam. Milo przeczytac, ze strzal okazal sie w dziesiatke.
                  Klopot jest jednak z tym mieszkaniem. Troche nad tym myslalam. Jesli chcecie
                  utrzymywac znajomosc przyjacielska, to niech tak zostanie, jak jest teraz tzn.
                  z wzajemnymi dojazdami i pomieszkiwaniem u niego, na weekendy, wakacje itp.
                  Klopot zaczyna sie, gdy sie przekonacie do zwiazku stalego. On ma racje, ze nie
                  warto wynajmowac trzeciego mieszkania, byscie mieszkali razem. Rozwiazaniem
                  nieglupim jest zamieszkanie w koncu na stale u niego. Nie robilabym tego zanim
                  nie wyjasni sie tajemnica zagadkowych wyjazdow. Nie warto pchac sie w sytuacje,
                  ktora moze okazac sie nawet niebezpieczna. Ostanie okreslenie jest
                  wyolbrzymieniem problemu, bo nie sadze, by prawda byla az tak zla.

                  Swoja droga mysle, ze warto miec starszego partnera. Mezczyzna jest wtedy
                  dojrzaly, opiekunczy, jeszcze w sile wieku, tylko z drugiej strony takiego pana
                  juz trudno wychowac. Choc na nauke nigdy nie jest za pozno, ale im czlowiek
                  starszy tym wieksze mu to sprawia problemy. Przez wychowanie rozumiem osiaganie
                  kompromisow w taki sposob, by sprawy szly po Twojej mysli. Nie chodzi mi
                  bynajmniej o kobieca przewrotnosc i przebieglosc, ze mysli sie tak a mowi nie i
                  na odwrot. Rzochodzi sie raczej o takie ustepstwo, które bedzie na tyle male,
                  ze nie naruszy Twoich uczuc i przekonan. Dlugo by mozna na ten temat lub na
                  tematy pokrewne, ale nie chce Cie zanudzac. Zdystansuj sie troche do tego
                  problemu, poczytaj sobie na forum w innych watkach o cudzych zmartwieniach,
                  wtedy te wlasne problemy troche maleja.

                  P.S. Nie mam mikrofali, sama jestem tak leniwa, ze tez preferuje polprodukty
                  lub rzeczy gotowe do odgrzania. Ale moj maz nie narzeka.
          • matrek Położyłbym na to nacisk 04.12.02, 16:17
            melinek napisał:

            > czas to musi istniec dla niego cos wazniejszego niz spokój i szczescie tego
            > zwiazku skoro zdecydowal sie na ich pogwalcenie albo tez jest calkowicie
            > nieodpowiedzilany i niepowazny i nie warto sie z nim dluzej meczyc.

            Jedno z dwóch, choć ta druga możliwość wydaje mi się mniej prawdopodobna
        • sagan2 Re: Gdzie jest pajdeczka? 03.12.02, 13:24
          Aga :) nie chce Cie martwic, ale jak ktos juz napisal -
          cos tu brzydko pachnie...
          oczywistym jest, ze czasem czlowiek potrzebuje
          samotnosci. i ma do niej swiete prawo.
          ale czym innym jest brak szczerosci. on powinien po
          prostu powiedziec: jest tak i tak, chce/musze byc sam.
          dziwne wydaje mi sie to, ze jak zrozumialam, on znika
          regularnie w niedziele kolo 12... albo inna baba - brrr,
          nie zycze Ci tego, albo moze jakis wstydliwy sekret?
          czy ja wiem? mama/siostra/brat w wiezieniu/wariatkowie? i
          on chodzi na wizyty? do tego ta regularnosc by pasowala.
          albo ma nieslubne dziecko? i je odwiedza, a nikt nie
          wie...
          ja jestem z tych, ktore *musza* wiedziec, nawet jak
          prawda ma bardzo bolec. zrobilabym duzo, aby sie
          dowiedziec prawdy.
          czy rzeczywiscie potrzebny detektyw? moze sama za nim
          pojedz? nie wyjasni sie wtedy wiele?

          teraz, po awanturze, oboje musicie ochlonac...

          buzia i badz dzielna, bede myslec o Tobie :)
          • Gość: lil Re: Gdzie jest pajdeczka? IP: *.11.vie.surfer.at 03.12.02, 18:40
            Sagan dobrze ze Ty tez:)
            Chociaz zagadka niezla, no nie?
            • lalka74 Kurcze, ale to jest niesamowite 03.12.02, 20:34
              coś tu jednak, jak słusznie zauważono, jest nie tak. Aga, spróbuj być twarda i
              postaw wszystko na jedną kartę. Niech chłop wie, że albo ma odkryć swoje
              mroczne tajemnice albo nie będzie ich już miał przed kim odkrywać. A Ty jeśli
              starcisz jego to zyskasz spokój ducha, który tak naprawdę jest najważniejszy.
              Pozdrowienia i buziaki.
              • aga2112 Re: Kurcze, ale to jest niesamowite 03.12.02, 23:06
                lalka74 napisała:

                > coś tu jednak, jak słusznie zauważono, jest nie tak. Aga, spróbuj być twarda
                i
                > postaw wszystko na jedną kartę. Niech chłop wie, że albo ma odkryć swoje
                > mroczne tajemnice albo nie będzie ich już miał przed kim odkrywać. A Ty jeśli
                > starcisz jego to zyskasz spokój ducha, który tak naprawdę jest najważniejszy.
                > Pozdrowienia i buziaki.
                Staram sie byc twarda i nie szukam go. Moze jak sie go oleje to zacznie w koncu
                sypac.
                Dobrze to sformulowalas z tym spokojem ducha. Na prawde przemowilo do mnie.
                Dzieki, buzka.

          • aga2112 Re: Gdzie jest pajdeczka? 03.12.02, 22:24
            > ja jestem z tych, ktore *musza* wiedziec, nawet jak
            > prawda ma bardzo bolec. zrobilabym duzo, aby sie
            > dowiedziec prawdy.
            Tez jestem z tych ktore musza wiedziec i draza az do bolu. Zreszta on o tym wie
            i b. tego nie lubi. Moze czuje sie zagrozony?
            > czy rzeczywiscie potrzebny detektyw? moze sama za nim
            > pojedz? nie wyjasni sie wtedy wiele?
            Bawilam sie w detektywa pare razy i jechalam za nim, oczywiscie ostatnim razem
            tez (wstyd mi sie bylo przyznac na forum). Otworzylam dom (mam klucz) a tam
            nikogo. Wiec pojechal na czyjes urodziny z brudna glowa i bez kwiatow?

            > teraz, po awanturze, oboje musicie ochlonac...
            >
            > buzia i badz dzielna, bede myslec o Tobie :)
            On zawsze po takim numerze przysyla email pelen wymowek i zarzutow w moim
            kierunku. Takie podsumowanie. Na poczatku znajomosci odpisywalam na to, i
            szukalam go (nie odbieral telefonu), potem przestalam sie tym przejmowac, nie
            odpisywalam tylko po jakichs dwoch dniach dzwonilam. Odbieral, owszem. No a
            potem wspolny obiadek, omawianie tego emailu, te sprawy (wiadomo, trzeba sie
            pogodzic). I tak w kolo Macieju. W ksiazkach pisza ze to psychoterror.
            Dzieki za to ze o mnie pomyslisz czasem. Buzka!
            • lalka74 Aga zlituj sie sama nad soba 04.12.02, 14:13
              nie dzwoń do niego, nie odpisuj - po prostu zastosuj metodę olewki. To chyba
              jedyna jaka może zadziałać w tym przypadku. Trzymaj się i daj znać jak się
              rozwija sytuacja.
              • aga2112 Re: Aga zlituj sie sama nad soba 04.12.02, 15:07
                lalka74 napisała:

                > nie dzwoń do niego, nie odpisuj - po prostu zastosuj metodę olewki. To chyba
                > jedyna jaka może zadziałać w tym przypadku. Trzymaj się i daj znać jak się
                > rozwija sytuacja.
                Popracuje nad olewka. W sumie pare razy w przeszlosci zafunkcjonowalo. Moze to
                jest trick z niektorymi ludzmi. Dzieki!!!
        • matrek paranoja 04.12.02, 15:16
          Nie wiem co ten facet robi gdy znika i nie silę się nawet na odpowiedź, ale nie
          sądzę aby uniesienie się honorem mogło coś tu wskórać. Jeśli to robi, to pewno
          ma jakiś powód. Na tyle poważny, że znika wbrew wszystkiemu, a więc uniesienie
          się honorem nic tu nie pomoże, a najprawdopodobniej rozwali związek. Raczej
          próbówałbym mimo wszystko ustalić, o co chodzi.
          • lalka74 Re: paranoja 04.12.02, 16:37
            Matrek - unoszenie się honorem ma własnie doprowadzić do tego, że facet w końcu
            zdradzi gdzie znika.
            • matrek Re: paranoja 04.12.02, 16:45
              lalka74 napisała:

              > Matrek - unoszenie się honorem ma własnie doprowadzić do tego, że facet w
              końcu
              >
              > zdradzi gdzie znika.


              Nie doprowadzi - facetowi zależy na tym związku, jak wynika z opisu sytuacji.
              Jeli więc mimo to, zachowuje się tak jak się zachowuje, tzn. że ma poważny
              powód. A jeśli tak, to nie jestem pewny, czy uniesienie się honorem, nie
              doprowadzi do tego, że postawiony pod ścianą nie wybierze "mniejszego zła"...
              • lalka74 Re: paranoja 04.12.02, 16:49
                tak, ale aga chyba nie chce z nim być za wszelką cenę...
                • matrek Re: paranoja 04.12.02, 17:14
                  lalka74 napisała:

                  > tak, ale aga chyba nie chce z nim być za wszelką cenę...


                  Co to znaczy "chcieć być z kimś za wszelką cenę ?"
                  Albo się chce z kimś być, albo nie. Nie ma nic pośrodku.
    • trinity7 skoro pajdeczka olała to 03.12.02, 21:55
      jeszcze ja cos dopisze. Aga, cos jest nie tak - to na pewno, pytanie tylko co -
      wiadomo - jest kilka opcji - najgorsza, ze kogos ma, inna ze tak na
      prawderobi cos na prwade nie wartego zachodu (tu: detektywa) z reszta - szkoda
      kasy. Kilka wnioskow: moim zdaniem przede wszystkiem powinnas pogodzic sie
      faktem, ze ... ludzie sie nie zmieniaja! moze czasem troche, ale nie
      generalnie, wiec - jesli mial kiedys kochanki to moze miec je i teraz a nawet
      jesli nie teraz to pozniej. jesli znika to - bedzie znikal chocby i na troche
      przestal.
      Wyjscia:
      1. Zycie jest zbyt krotkie by sie bawic w kotka i myszke - jesli zle Ci jest
      bez niego i jemu bez Ciebie to po prostu zaproponuj mu, ze chetnie z nim
      pojedziesz gdziekolwiek on jedze. Jak sie bedzie wykrecal to wal prosto z
      mostu z pytaniem gdzie jedzie i dlaczego nie chce Cie ze soba zabrac. Tylko
      bez awantur - nic gorszego nie mozesz zrobic!
      2. Jesli przeszkadza Ci to na tyle, ze nei mozesz wytrzymac totrzeba sie
      rozstac - bo (jak juz mowilam) nie wierze by sie zmienil!
      3.Spakuj manatki i zmyj sie sama na 4 dni - najlepiej bez slowa, bez komorki -
      niech sie gosciu pomartwi A co!!! wez dziecko na wakacje!

      powodzenia!!!! napisz jakie jest rozwiazanie zagadki bo widze tu wielu
      ciekawych (w tym ja)
      :-))
      • aga2112 czy pajdeczka juz prasuje koszule w kancik? 03.12.02, 22:57
        trinity7 napisała:

        > Kilka wnioskow: moim zdaniem przede wszystkiem powinnas pogodzic sie
        > faktem, ze ... ludzie sie nie zmieniaja! moze czasem troche, ale nie
        > generalnie, wiec - jesli mial kiedys kochanki to moze miec je i teraz a nawet
        > jesli nie teraz to pozniej. jesli znika to - bedzie znikal chocby i na troche
        > przestal.
        Tak mi tez podpowiada intuicja. Ale intuicja moge miec troche zamacona faktem
        ze moj ojciec szalal po 40ce. Moj dziadek (byly partyzant) tez znikal. Jak mial
        babci dosc to szedl do pasieki w lesie na 3 dni. A moze mezczyzna musi sie
        oddalic zeby sie potem przyblizyc?

        Wyjscia:
        > 1. Zycie jest zbyt krotkie by sie bawic w kotka i myszke - jesli zle Ci jest
        > bez niego i jemu bez Ciebie to po prostu zaproponuj mu, ze chetnie z nim
        > pojedziesz gdziekolwiek on jedze. Jak sie bedzie wykrecal to wal prosto z
        > mostu z pytaniem gdzie jedzie i dlaczego nie chce Cie ze soba zabrac. Tylko
        > bez awantur - nic gorszego nie mozesz zrobic!
        Postaram sie. Choc jest to b. trudne, bo zalezy mi na nim.
        > 2. Jesli przeszkadza Ci to na tyle, ze nei mozesz wytrzymac totrzeba sie
        > rozstac - bo (jak juz mowilam) nie wierze by sie zmienil!
        Tez nie wierze w radykalne zmiany. Zdaje sobie sprawe z tego ze bede musiala
        sie pogodzic ze znikaniem (oczywiscie zakladajac ze on nie ma jakiejs baby w
        zapasie). Moze to znikanie to jego wentyl bezpieczenstwa jak mu cos dopiecze.
        > 3.Spakuj manatki i zmyj sie sama na 4 dni - najlepiej bez slowa, bez komorki -

        > niech sie gosciu pomartwi A co!!! wez dziecko na wakacje!
        Trinity, ty mnie przy zyciu trzymasz!!!! Ze tez mi to do lba nie wpadlo? Za
        grzeczna jestem (za normalna?). Wybieram wyjscie trzy. W koncu odpoczynek
        dobrze robi w takim stresie.
        > powodzenia!!!! napisz jakie jest rozwiazanie zagadki bo widze tu wielu
        > ciekawych (w tym ja)
        > :-))
        No a myslisz ze ja nie jestem ciekawa dokad on znika? Przysiegam, film mozna
        nakrecic.
        • melinek Nikt nie jest niezastapiony. 03.12.02, 23:26
          aga2112 napisała:
          > No a myslisz ze ja nie jestem ciekawa dokad on znika? Przysiegam, film mozna
          > nakrecic.

          Wszyj mu dyskretnie nadajnik GPRS w ubranie a na monitorze w domu obserwuj
          trase przemieszczania.
          Jestem pewna, ze tajemnica znikania moze okazac sie zaskakujaca,
          jak w powieściach Agaty Christie, ktora zaczela gromadzic ciekawe
          historie i je potem opisywac, gdy zadano jej nastepujaca zagadke:
          -Jak umarł mezczyzna z dziura w spodniach?
          ?
          ?
          ?
          ?
          ?
          ?
          ?
          ?
          ?
          ?
          ?
          ?
          ?
          ?
          -Byl nurkiem, ktoremu pekl kombinezon.
          • aga2112 Re: Nikt nie jest niezastapiony. 03.12.02, 23:57
            No-jak-bo-ga-ko-cham ze kupie! Pewnie ze nikt nie jest niezastapiany tylko
            obawiam sie takie doswiadczenia niestety skrzywiaja psychike. Jak Po takich
            historiach ze "znikajacym" w przyszlosci trafie na porzadnego np. ksiegowego
            mleczarni to go nie docenie bo bedzie mi za nudny. Co na to psychologia?
            • liloom Re: Nikt nie jest niezastapiony. 04.12.02, 09:23
              niestety (szczegolnie gdy w gre wchodzi uczucie)
              ale ma to swoje dobre strony (gdy ktos oszukuje i gra)- trzeba sprobowac to
              sobie uswiadomic.

              a do szerokiej publicznosci: Aga - nie podkreslilas ze Wy nie mieszkacie razem
              a ... ile km od siebie?
              • aga2112 Re: Nikt nie jest niezastapiony. 04.12.02, 10:33
                liloom napisała:

                > niestety (szczegolnie gdy w gre wchodzi uczucie)
                > ale ma to swoje dobre strony (gdy ktos oszukuje i gra)- trzeba sprobowac to
                > sobie uswiadomic.
                >
                > a do szerokiej publicznosci: Aga - nie podkreslilas ze Wy nie mieszkacie
                razem
                > a ... ile km od siebie?

                Wspomnialam w mojej historii-wyjasnieniu:
                > Niby wszystkie plany wspolnego zycia, zamieszkania razem w koncu, byly caly
                czas omawiane a on wycina taki numer.
                Tak wiec nie mieszkamy ze soba ale nic w tym dziwnego chyba, bo znamy sie
                niecale 2 lata. mieszka 65 km ode mnie. Ma piekny dom z basenem i ogrodem. W
                lecie jest tam cudownie. Jedzie sie tam autostrada 45 min. Czasem wydaje mi sie
                to b. daleko.
                Ale kto powiedzial ze trzeba po roku ze soba zamieszkac? Poza tym mam dziecko w
                wieku szkolnym, szkole dwujezyczna w poblizu. No i rzecz jasna obawiam sie
                zranic dziecko, ktorego ukochany ojciec mieszka na drugim koncu swiata.
                Osobiscie zaryzykowalabym wprowadzenie sie ale ale jak pomysle o tym ze ktos
                moze zranic moje dziecko wyprawiajac rozne hocki-klocki to mnie zimny pot
                oblewa. Maly go b. lubi, zreszta z wzajemnoscia ale kto mial ojczyma lub
                przyrodnie rodzenstwo to wie jak to bywa...
                Dlatego uwazam ze opcja mieszkania w poblizu siebie kiedy sie ma male dziecko i
                partnera bezdzietnego (lub z odchowanymi dziecmi) jest niezla. Partner musi byc
                dobry i dla mnie i dla dziecka. Kto ma dzieci to wie o czym mowie (no chyba ze
                jest Richardem Gere, ha ha ha).
                Oczywiscie narzeczony nastaje zebym sie do niego wprowadzila a nie wyrzucala
                pieniadze na jakiej wynajmowane mieszkanie. Moje namowy wspolnego wynajecia
                mieszkania spelzly na niczym bo "nie po to on 10 lat dom budowal" zeby isc do
                bloku. Kto ma dom ten rozumie. Ja domu nigdy nie mialam i ten argument do mnie
                nie dociera. A moze to wszystko go doprowadza wlasnie do rozpaczy i ucieka od
                rzeczywistosci. Mysle ze w spokojnych acz konstruktywnych rozmowach mozna
                wypracowac rozwiazanie ktore by pasowalo dwom osobom. Pozostaje optymistka.
              • jendza1 Re: Nikt nie jest niezastapiony. 04.12.02, 10:44
                Nie jestem psychologiem, ale to, co, dzieje sie po jego powrocie,
                znaczy maile z wymowkami wobec Agi, wyglada mi na klasyczny przejaw
                obrony metoda ataku, zwiazanej oczywiscie z poczuciem winy...
                Co moze robic w tym czasie?
                Jesli ma poczucie winy, to moze tylko dlatego, ze jej taka forma
                wyjazdu poszarpal nerwy(to najlzejszy wariant...)?
                A moze rzeczywiscie ma kogos nowego?
                A moze ma kogos od lat i jakies w zwiazku z tym obowiazki?
                A moze ma jakies nieakceptowalne powszechnie fascynacje, nie wiem,
                kasyno/przypadkowy seks z tirowka/uwarunkowania dewiacyjne?
                A moze klania sie problem dr Jekyll i pan Hyde?
                A moze mu wdrukowano, ze najgorsza dla zwiazku jest nuda, wiec
                kreuje sytuacje uciekajacego zajaczka, a ona ma tego zajaczka gonic?

                Mysle, ze gdyby tylko to byla kwestia potrzeby zdystansowania sie
                i odpoczynku, powiedzialby...

                Wiem, ze nie umiem zyc w takim zwiazku.
                Nie staralabym sie sprawdzic za jego plecami.
                Bo on powinien po prostu powiedziec sam.
                Sens wspolnego bycia zasadza sie przeciez przede
                wszystkim na wzajemnym zaufaniu...
                Moim zdaniem.
                Jednak kazdy sam musi sobie odpowiedziec na pytanie,
                co jest w stanie zaakceptowac i z tym zyc, a czego nie...

                Pozdrawiam bardzo serdecznie, zyczac rozwiklania tej
                sprawy. Rychlego!
                jendza
            • melinek Re: Nikt nie jest niezastapiony. 04.12.02, 13:31
              aga2112 napisała:

              > No-jak-bo-ga-ko-cham ze kupie! Pewnie ze nikt nie jest niezastapiany tylko
              > obawiam sie takie doswiadczenia niestety skrzywiaja psychike. Jak Po takich
              > historiach ze "znikajacym" w przyszlosci trafie na porzadnego np. ksiegowego
              > mleczarni to go nie docenie bo bedzie mi za nudny. Co na to psychologia?

              Tytył postu odniosłam do Pajdeczki. Skoro sama nie chce nic napisac, to z
              powodzeniem moga ja zastapic inni.
              Co do psychologii, wypowiedzialam sie w poscie pt. "Prosze, tylko sie nie
              obraz" jest na liscie postow wyzej.

              Jesli chodzi o odleglosc 65km jest moim zdaniem w sam raz nie za daleko, zeby
              sie nie zniechecic, nie za blisko, zeby sie codziennoscia nie znudzic.
              Bardzo ci na tym czlowieku zalezy i wiaza cie z nim silne uczucia, skoro sie
              radzisz na forum. Co xxx glowy to nie dwie, wiec warto drazyc sprawe dalej.

              Natomiast ksiegowy mleczarni to tylko zawod, taki czlowiek moze miec bardza
              ciekawe hobby. Malo znam ksiegowych, ale w Polsce, gdzie prawo zmienia sie
              kilka razy do roku ich praca nie moze byc nudna.
              Pozdrawiam
              • vika411 Ksiegowy mleczarni.... 04.12.02, 13:42
                melinek napisał:

                > aga2112 napisała:
                >
                > > No-jak-bo-ga-ko-cham ze kupie! Pewnie ze nikt nie jest niezastapiany tylko
                >
                > > obawiam sie takie doswiadczenia niestety skrzywiaja psychike. Jak Po takic
                > h
                > > historiach ze "znikajacym" w przyszlosci trafie na porzadnego np. ksiegowe
                > go
                > > mleczarni to go nie docenie bo bedzie mi za nudny. Co na to psychologia?
                >
                > Tytył postu odniosłam do Pajdeczki. Skoro sama nie chce nic napisac, to z
                > powodzeniem moga ja zastapic inni.
                > Co do psychologii, wypowiedzialam sie w poscie pt. "Prosze, tylko sie nie
                > obraz" jest na liscie postow wyzej.
                >
                > Jesli chodzi o odleglosc 65km jest moim zdaniem w sam raz nie za daleko, zeby
                > sie nie zniechecic, nie za blisko, zeby sie codziennoscia nie znudzic.
                > Bardzo ci na tym czlowieku zalezy i wiaza cie z nim silne uczucia, skoro sie
                > radzisz na forum. Co xxx glowy to nie dwie, wiec warto drazyc sprawe dalej.
                >
                > Natomiast ksiegowy mleczarni to tylko zawod, taki czlowiek moze miec bardza
                > ciekawe hobby. Malo znam ksiegowych, ale w Polsce, gdzie prawo zmienia sie
                > kilka razy do roku ich praca nie moze byc nudna.
                > Pozdrawiam
                >
                >
                Znam jednego takiego co za komuny tak pieknie prowadzil ksiegowosc,ze dzisiaj
                jest ogolnie szanowanym wlascicielem tejze mleczarni i wiedzie zywot tylez
                atrakcyjny co urozmaicony.Nie mam nic przeciwko zaradnym ksiegowym:-))))))
              • aga2112 Re: Nikt nie jest niezastapiony. 04.12.02, 15:23
                > Co do psychologii, wypowiedzialam sie w poscie pt. "Prosze, tylko sie nie
                > obraz" jest na liscie postow wyzej.

                > Ok, jeszcze jestem troche nowa i nie wszystko od razu zauwazam.

                > Jesli chodzi o odleglosc 65km jest moim zdaniem w sam raz nie za daleko, zeby
                > sie nie zniechecic, nie za blisko, zeby sie codziennoscia nie znudzic.
                > Bardzo ci na tym czlowieku zalezy i wiaza cie z nim silne uczucia, skoro sie
                > radzisz na forum. Co xxx glowy to nie dwie, wiec warto drazyc sprawe dalej.

                Przedtem radzilam sie moze 2 osob ale bardzo mnie to wszystko gnebilo. Nie bylo
                latwo przyznac sie do takiego zwiazku. Ale jestem zadowolona ze sie poradzilam
                ludzi na forum.
                > Natomiast ksiegowy mleczarni to tylko zawod, taki czlowiek moze miec bardza
                > ciekawe hobby. Malo znam ksiegowych, ale w Polsce, gdzie prawo zmienia sie
                > kilka razy do roku ich praca nie moze byc nudna.
                > Pozdrawiam
                Ksiegowy mleczarni to tylko przyklad. Chodzilo mi o przecietnego, zwyklego,
                porzadnego czlowieka.
                Pozdrawiam!
                >
                >
                • melinek Re: Nikt nie jest niezastapiony. 04.12.02, 17:25
                  aga2112 napisała:
                  > Ksiegowy mleczarni to tylko przyklad. Chodzilo mi o przecietnego, zwyklego,
                  > porzadnego czlowieka.

                  Mi si kojarzy praca ksiegowego z monotonią i nuda. Raczej kojarzyla az do
                  momentu afery z amerykanskiem Enronem, gdy sie dowiedzialam o ksiegowosci
                  kreatywnej. Wiec teraz watpie w porzadnosc ksiegowych, zwaszcza tych
                  kreatywnych. Z reszta zaden zawod nie jest nudny jesli jest dobrze oplacany.
                • trinity7 DO DZIEŁA !!!!!!! 05.12.02, 09:43
                  aga2112 napisała:

                  > > Co do psychologii, wypowiedzialam sie w poscie pt. "Prosze, tylko sie nie
                  > > obraz" jest na liscie postow wyzej.
                  >
                  > > Ok, jeszcze jestem troche nowa i nie wszystko od razu zauwazam.
                  >
                  > > Jesli chodzi o odleglosc 65km jest moim zdaniem w sam raz nie za daleko, z
                  > eby
                  > > sie nie zniechecic, nie za blisko, zeby sie codziennoscia nie znudzic.
                  > > Bardzo ci na tym czlowieku zalezy i wiaza cie z nim silne uczucia, skoro s
                  > ie
                  > > radzisz na forum. Co xxx glowy to nie dwie, wiec warto drazyc sprawe dalej
                  > .
                  >
                  > Przedtem radzilam sie moze 2 osob ale bardzo mnie to wszystko gnebilo. Nie
                  bylo
                  >
                  > latwo przyznac sie do takiego zwiazku. Ale jestem zadowolona ze sie
                  poradzilam
                  > ludzi na forum.
                  > > Natomiast ksiegowy mleczarni to tylko zawod, taki czlowiek moze miec bardz
                  > a
                  > > ciekawe hobby. Malo znam ksiegowych, ale w Polsce, gdzie prawo zmienia sie
                  >
                  > > kilka razy do roku ich praca nie moze byc nudna.
                  > > Pozdrawiam
                  > Ksiegowy mleczarni to tylko przyklad. Chodzilo mi o przecietnego, zwyklego,
                  > porzadnego czlowieka.
                  > Pozdrawiam!

                  Aga, mam wrazenie, ze tracimy czas. Watek na formum sie ciagnie, dni mijaja, a
                  Ty ???? zrobilas juz cos? Jakis ruch, czy tak sobie tu tylko piszemy.....

                  Na razie gdybamy ile wlezei. Zrób ruch i daj znać jaki rezultat - będzie można
                  myśleć dalej. :-) trzymam kciuki i DO DZIEŁA!

                  • liloom Re: DO DZIEŁA ? 05.12.02, 13:17
                    Sorry, ze sie znow wtrace, bo to nie o mnie chodzi i Aga juz sama sobie tutaj
                    niezle radzi, ale jest tak, ze ona zaplanowala Swieta (nie jest tajemnica ze
                    mieszka w Wiedniu), rodzinka z Polski ma przyjechac tu. A On sie do niej DO TEJ
                    PORY nie odezwal czyli "jest znikniety". Ona oczywiscie ma ochote do niego juz
                    dzwonic, ja uwazam jednak ze powinna sie pohamowac skoro go "przegonila" niech
                    da mu zatesknic, zeby nie bylo, ze po kazdej awanturze ona go sciga. Niech
                    facet dojrzeje do tej konfrontacji. Chociaz zdarzalo sie, ze potem mial
                    pretensje, ze to ona sie nie odezwala. Wiec czeski film tak naprawde.
                    Ja jej powiedzialam, zeby sie zabrala z nami na Swieta do Wawki, w koncu jest
                    spotkanie, ale ona ma nadzieje ze to Swiat sie wszystko ulozy...
                    (wiecie jak jest z ta nadzieja). No bo Swieta, i to takie piekne...i jak powie
                    rodzinie... itd itp.
                    Trynity, co znaczy DO DZIELA? Tu za duzo nie ma co robic, a jak sie zacznie
                    przyciskac to mozna zamordowac. Tak uwazam.


                    • lalka74 Liloom masz świętą rację. n/t 05.12.02, 13:41
                    • Gość: Lena Re: DO DZIEŁA ? IP: 213.25.39.* 05.12.02, 13:49
                      Przepraszam,że ja swoje 3 grosze ale wśród znajomych napatrzyłam się na
                      tych "tajemniczych don Pedro". 100 procent na 100 mieli inne kobiety. Młodzi
                      udaja tajemniczych /częściej dziewczyny/, nie chcą sie od razu odkryć, cos
                      rozgrywaja. Koło 50-tki to już zupełnie inny wiek, ludzie gdy chcą mieć,
                      budować trwałe związki graja w otwarte karty. Znałam takiego który po dwóch
                      tygodniach gdy wracał z tajemniczego zniknięcia to nawet nie tłumaczył,że go
                      UFO porwało tylko od razu kobiecie robił awanturę,że gdzieś, z kimś na mieście
                      ją widziano, że on mógłby nie żyć a ona nawet by o nim nie pomyslała. To stara
                      i zgrana metoda. Ona czuła sie winna /choć pojęcia nie miała gdzie go szukać/ a
                      on pewny siebie. Wszyscy jej mówili że jest głupia a ona w to nie wierzyła.
                      Oczywiści kiedyś po jakiejs awanturze już sie nie odezwał. Myslę,że ona jest
                      pewna,że gdyby go odnalazła i przeprosiła to on byłby z nią.
                      Przyjaciółce radzę odwyk. Juz dziś powinna mysleć,że ten facet ją krzywidzi, po
                      kilku mieiącach będzie miała przekonania że uwolniła sie z toksycznego związku.
                      czas goi rany, odpowiedznie myslenie pomaga.
                      • trinity7 DO DZIEŁA 05.12.02, 14:06
                        A jak bedzie smutno w Swieta gdy sie nie odezwie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                        Mozna - owszem zamordowac owym naciskaniem, ale... niech sie w koncu na cos
                        zdecyduje. Jesli sie nie dowie gdzie gosciu znika, to bedzie sie tak meczyc
                        przez nastepne lata.
                        Aga, przestan myslec i zadreczac sie - wez sie po prostu zapytaj!!!
                        Co by nie mowic - uklad jest chory! Moze on wlasnie buduje nowy dom dla was, a
                        moze zajmuje sie innymi kobietami. W kazdym razie jak tak dalej pojdzie to
                        Swieta spedzisz na Forum i ... sama sobie taki prezent sprawisz.
                        Nie chodzi o sciganie go i zameczanie telefonami, jest przeciez taka mozliwosc,
                        ze facet nie odbierze i dopiero beda Ci czarne mysli do głowy przychodzic.
                        Najlepiej zacznij juz innego szukac, a Swieta i Sylwestra proponuje spedzic z
                        ludzmi ktorym na Tobie na pewno zalezy (np.liloom) - a jak tamtemu zalezy to
                        jak pies bedzie warowal pod drzwiami (im dluzej tym lepiej).
                        pozdr,

                        • liloom Aga poczytaj 05.12.02, 20:17
                          co bylo jak Cie nie bylo...
                        • Gość: aga2112 cierpliwosc to zaleta IP: *.dip0.t-ipconnect.de 05.12.02, 20:36
                          trinity7 napisała:

                          > A jak bedzie smutno w Swieta gdy sie nie odezwie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                          > Mozna - owszem zamordowac owym naciskaniem, ale... niech sie w koncu na cos
                          > zdecyduje. Jesli sie nie dowie gdzie gosciu znika, to bedzie sie tak meczyc
                          > przez nastepne lata.
                          > Aga, przestan myslec i zadreczac sie - wez sie po prostu zapytaj!!!
                          > Co by nie mowic - uklad jest chory! Moze on wlasnie buduje nowy dom dla was,
                          a
                          > moze zajmuje sie innymi kobietami. W kazdym razie jak tak dalej pojdzie to
                          > Swieta spedzisz na Forum i ... sama sobie taki prezent sprawisz.
                          > Nie chodzi o sciganie go i zameczanie telefonami, jest przeciez taka
                          mozliwosc,
                          >
                          > ze facet nie odbierze i dopiero beda Ci czarne mysli do głowy przychodzic.
                          > Najlepiej zacznij juz innego szukac, a Swieta i Sylwestra proponuje spedzic z
                          > ludzmi ktorym na Tobie na pewno zalezy (np.liloom) - a jak tamtemu zalezy to
                          > jak pies bedzie warowal pod drzwiami (im dluzej tym lepiej).
                          > pozdr,

                          Uzbroilam sie w cierpliwosc choc, nie powiem, korci mnie bardzo zeby go zaczac
                          szukac, duzo mnie kosztowalo energii zeby do niego dzis nie pojechac, bo
                          reperowalam auto w jego okolicy. Po prostu zajelam sie czym innym (dzis w nocy
                          chodzi przeciez Mikolaj). Poza tym swieta za pasem. Mialam wolne i zatopilam
                          sie kompletnie w kupowaniu prezentow. Znam tego chlopa go i wiem ze w koncu
                          zacznie dzwonic. To tak jak z rzuceniem palenia. Pierwsze dni to horror, ale
                          jak sie przestanie to juz potem idzie gladko. Przynajmniej tak bylo w moim
                          wypadku kiedy 12 lat temu przestalam palic z dnia na dzien, bo TAK
                          POSTANOWILAM. A nawet jak ja sie zlamie za pare dni to bedzie to juz mialo
                          zupelnie inny wyglad. Ale wtedy zazadam wytlumaczenia, o co chodzi.
                          Na swieta mam moja rodzinke tutaj, jesli on sie nie odezwie to bede musiala
                          powiedziec dlaczego zostajemy u mnie a nie jedziemy do niego. I koniec. Wstyd
                          przed rodzina. Trudno. A Sylwester? Nie ma dla mnie takiego znaczenia.
                          Nie moge latac za facetem. Liloom mi powiedziala ze moze go chcialam zadusic
                          swoja miloscia? Moze. Moj ex-maz tez mi zarzucal w czasie rozwodu ze mu sie
                          narzucalam. I tez za nim gonilam, jak on sie wkurzyl i wychodzil. Ale zawsze
                          musial wrocic do domu bo nie mial gdzie isc. Moze tylko dlatego nie znikal.
                          Pozdrawiam wszystki kibicow i dzieki za wsparcie!
                          • trinity7 Re: cierpliwosc to zaleta 06.12.02, 13:36
                            zgadzam się, ale tu nie chodzi o cerpliwosc, tylko o sposob porozumiewania sie
                            i "wspolnego" ukladania zycia. Czyli za kazdym razem bedzie sobie wychodzil i
                            znikal jak mu sie nie spodoba, a ty sie dostosuj do jego widzi misie... czarno
                            to widze.
                            btw. absolutnie za nim nie jezdzij, nie sledz etc. nie o to chodzilo - to
                            akurat jest strata czasu :-)

                            Ciekawe kiedy wroci. Daj znac.
                            • liloom Re: cierpliwosc to zaleta 06.12.02, 14:58
                              trinity7 napisała:

                              > zgadzam się, ale tu nie chodzi o cerpliwosc, tylko o sposob porozumiewania
                              sie
                              > i "wspolnego" ukladania zycia. Czyli za kazdym razem bedzie sobie wychodzil i
                              > znikal jak mu sie nie spodoba, a ty sie dostosuj do jego widzi misie...
                              czarno
                              > to widze.
                              > btw. absolutnie za nim nie jezdzij, nie sledz etc. nie o to chodzilo - to
                              > akurat jest strata czasu :-)
                              >
                              > Ciekawe kiedy wroci. Daj znac.

                              Wszyscy czekamy.
                              • Gość: aga2112 Re: cierpliwosc to zaleta IP: *.ctbto.org / *.CTBTO.ORG 06.12.02, 16:26
                                liloom napisała:

                                > trinity7 napisała:
                                >
                                > > zgadzam się, ale tu nie chodzi o cerpliwosc, tylko o sposob porozumiewania
                                >
                                > sie
                                > > i "wspolnego" ukladania zycia. Czyli za kazdym razem bedzie sobie wychodzi
                                > l i
                                > > znikal jak mu sie nie spodoba, a ty sie dostosuj do jego widzi misie...
                                > czarno
                                > > to widze.
                                > > btw. absolutnie za nim nie jezdzij, nie sledz etc. nie o to chodzilo - to
                                > > akurat jest strata czasu :-)
                                > >
                                > > Ciekawe kiedy wroci. Daj znac.
                                >
                                > Wszyscy czekamy.
                                Zeby on wiedzial ile osob mysli ze on sie beznadziejnie zachowuje to by moze tego nie robil. Mysle ze jak
                                sie odezwie to mu to powiem.
                                • liloom rozwiazanie zagadki blisko 17.02.03, 11:15
                                  wiec wygrzebuje ten watek, bo aga wam napisze co i jak (ale nie mogla znalezc
                                  tego watku)...
                                  • lalka74 Nie mogę się doczekać 17.02.03, 11:27
                                    pisz Aga szybko.
                                  • Gość: renia Liloom IP: *.athens.access.acn.gr 17.02.03, 11:37
                                    Korzystajac z okazji, ze Cie widze na 4um, to pls napisz cokolwiek, bo mi
                                    zrobiono takie formatowanie dysku, ze mi zostal biały kąpiuter, nie moge do
                                    Ciebie napisac bo nima adresów w ksiomżce andrensowej. Buziaczek :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka