ms.fatbooty
25.03.06, 19:57
Moja babcia-
Zawsze nam pomagala, zawsze o nas dbala, ale nie potrafila i ne potrafi
zrozumiec ze nie jestem mala dziewczynka w rozowym ubranku tylko dorosla
kobieta. Wszystko musialo byc po jej mysli.
Ciagle opowiada o tym jaka jest chora i nieszczesliwa i jacy to ludzie sa zli,
jak ja zle traktuja. Wzbudza poczucie winy.
Przez nia zaczelam sie odchudzac, co skonczylo sie choroba. Opowiadala mi jaka
jestem gruba, tlusta, ze mam oczka jak szparki i ze facet mnie zostawi dla
innej. Wbila mi do glowy ze mezczyzni sa zli i dbaja tylko o swoja
przyjemnosc, zakorzenila we mnie strach przed ciaza i poniekad przed seksem
jako czyms zlym i przykrym.
Nauczyla mnie traktowac innych czlonkow rodziny- tej dalszej- jak wrogow i
wykorzystywac ich .
Kazde spotkanie z nia powoduje u mnie reakcje ktorych byc nie powinno, ale ona
ich nie widzi. Ma 70 lat i nie potrafi ulozyc sobie prawidlowych relacji z
siostra.
Zdaje sobie sprawe z jej « toksycznosci » (bardzo nie luboe tego okreslenia,
ale nic mi do glowy innego nie przychodzi) ale nie potrafie zmienic swoich
zachowan… Na sama mysl ze mialabym jej powiedziec zeby sie odczepila ode mnie
raz na zawsze zlewa mnie zimny pot- w koncu to biedna kobieta ktora stacila
jedyna corke, dom, ma wredna siostre, mala emeryture i jest ciezko chora,
ktora tyle dla mnie zrobila…
Niedlugo czeka mnie spotkanie z nia, nie da sie go uniknac, chcialabym sie w
jakis sposob uopornic, co nalezy zrobic?