Dodaj do ulubionych

Odszedł... :(((

03.04.06, 22:13
Pięć minut tem mój dwuletni związek legł w gruzach :( Mój mężczyna odszedl
ode mnie rzucając tylko: mam dość kłótni, coś mi w tym wszystkim nie
pasowało... Kocham Go nad zycie, nigdy tak żadnego mężczyzny nie kochałam,
miał byc moim mężem, ojcem moich dzieci... Nie spodziewałam sie tego...
myślałam, ze kazdy odejdzie, tylko nie On.. Nie chcę juz życ bez niego... Nie
dam rady... Nie wyobrazam sobie dnia bez niego :((((
Obserwuj wątek
    • deszczowanoc Re: Odszedł... :((( 03.04.06, 22:14
      to chyba gdzieś popełniłaś błąd
      • martus26 Re: Odszedł... :((( 03.04.06, 22:17
        Myslisz?? A moze przestal mnie kochac... A moze tej milosci nigdy nie bylo :((
        Powiedzial mi, ze cos mu nie gra, ze nie jest szczesliwy, pewnie tak samo jak
        ja... ze za duzo sie klocilismy :(((
        • deszczowanoc Re: Odszedł... :((( 03.04.06, 22:46
          może jest jak piszesz, nie znam Waszego związku,
          ale widzisz, na pewno lepiej że powiedział Ci prawdę (zakładam że prawdę), mimo
          że bolesną, musisz to przetrawić, przepłakać, nie ma wyjścia, emocji tłumić nie
          warto
          tylko - Baaardzo Cię proszę, nie myśl o sobie jak o nieatrakcyjnej dziewczynie,
          nie załamuj się całkiem,
          po burzy naprawdę przychodzi słońce jak w pogodzie
          Uwierz mi
          to życie, trzeba spotkać tego właściwego we właściwym czasie, Dbaj o siebie
          Bądź aktywna, a będzie dobrze , no i "wyjdź" do ludzi, wygadaj się
          Ja skromnie trzymam za Ciebie kciuki !
    • martus26 Re: Odszedł... :((( 03.04.06, 22:28
      Pomóżcie... nie chce juz życ :((((
      • bzyk100 Ewnentualna pomoc :))). 04.04.06, 00:43
        martus26 napisała:

        "Pomóżcie... nie chce juz życ :(((."

        Ja bym tobie ewentualnie pomogl. Ale czytam, ze lubisz sie klocic.
        Ja unikam jak zarazy klocacych sie kobiet. Moze twoj ex-facet tez :).
        • martus26 Re: Ewnentualna pomoc :))). 04.04.06, 00:52
          Dziekuje... nie trzeba...
          • bzyk100 Re: Ewnentualna pomoc :))). 04.04.06, 00:56
            Ja nie oferowalem pomocy tylko podzielilem sie moja opinia i obawami :).
            Nie bierz tego osobiscie. Kloc sie z kims innym.
            Pozdrawiam.
    • triss_merigold6 Re: Odszedł... :((( 03.04.06, 22:37
      Popłaczesz i przejdzie Ci. Wszystko kiedyś mija nawet jeśli aktualnie jesteś
      przekonana, że będziesz cierpieć zawsze. Zresztą tego kwiatu jest pół światu.
      • martus26 Re: Odszedł... :((( 03.04.06, 22:39
        Ale nie takiego jak TEN :(((
        • monalajza no pewnie ze nie.... 03.04.06, 22:41
          no nie pewnie ze nie taki .....Pewnie lepszy, madrzejszy, piekniejszy, czulszy,
          dojrzalszy, opiekunczy, cudowny...taki bedzie nastepny:) 3maj sie:*
        • martalek Re: Odszedł... :((( 03.04.06, 22:42
          oj moja siostra tez plakala jak legl jej zwiazek, teraz minelo u niej 2
          miesiace i powiedzialabym, ze daje sobie rade dziewczyna, glowa do gory!
          Zreszta potrzebujesz teraz troche czasu na oswojenie sie z ta mysla, czas leczy
          rany.
        • triss_merigold6 Re: Odszedł... :((( 03.04.06, 22:59
          Będzie inny, lepszy. Nie ma ludzi niezastąpionych, przynajmniej w relacjach
          męsko-damskich.
      • przed_nami Re: Odszedł... :((( 03.04.06, 22:40
        idź spać. rano zawsze wszystko wygląda lepiej.będzie dobrze.zawsze prędzej czy
        później jest dobrze:)
    • kolorowa_diablica Re: Odszedł... :((( 03.04.06, 22:49
      nie Ty pierwsza i nie ostatnia... widocznie to nie "ten" choć teraz wydaje Ci sie całkiem inaczej...
      po każdej burzy wychodzi słońce :)
      • tasmania69 Re: Odszedł... :((( 03.04.06, 22:58
        wszystko kiedys przemija- i te bardzo złe chwile(np. takie które teraz
        przezywasz)i niestety te dobre tez
    • patrycja033 Dziwne to forum, same problemy i narzekanie 03.04.06, 23:01
      Normalnie na forach jest dyskusja a nie płacz, ze sobie poszedł albo ze dupa
      boli
      • tasmania69 Re: Dziwne to forum, same problemy i narzekanie 03.04.06, 23:08
        A o czy byś chcial pisać???przeciez zawsze mozesz założyć wątek radosny-chetnie
        sie wypowiem
        • martus26 Re: Dziwne to forum, same problemy i narzekanie 03.04.06, 23:10
          Dziekuje...
        • patrycja033 Re: Dziwne to forum, same problemy i narzekanie 03.04.06, 23:22
          tasmania69 napisała:

          > A o czy byś chcial pisać???przeciez zawsze mozesz założyć wątek radosny
          chetnie
          > sie wypowiem

          Zwariowałaś? Zeby Grzesiowi kieszen nabić? Ja marze o tym, zeby go zrujnować:)
      • tasmania69 sorry-mialo byc chciała 03.04.06, 23:10
      • martus26 Re: Dziwne to forum, same problemy i narzekanie 03.04.06, 23:11
        Mnie naprawde jest ciezko :(((
        • patrycja033 Re: Dziwne to forum, same problemy i narzekanie 03.04.06, 23:20
          To rozdrapuj rany jeszcze na forum, z pewnoscia pomoze
          • martus26 Re: Dziwne to forum, same problemy i narzekanie 03.04.06, 23:25
            A wlasnie, ze zyczliwe slowa innych osob pomagaja...
            • patrycja033 Re: Dziwne to forum, same problemy i narzekanie 03.04.06, 23:26
              Zważ na to, ze taka życzliwosc jest złudna, wiem cos o tym
    • navajo1 Re: Odszedł... :((( 03.04.06, 23:10
      skoro tak zrobił to pewnie ma kogoś, nikt tak poprostu nie rezygnuje, nie
      próbując rozmawiać, walczyć. Widocznie już na niego czekało coś nowego. Musisz
      być silna, a jeśli tak ci zalezy spotkaj się z nim, na neutralnym grucie,
      porozmawiaj o co mu chodzi, co można zrobić, jak oboje możecie to naprawić, bo
      może poprotu nuda go zabiła, nie chcę cię urazić, nie znam szczegółów ale jest
      kilka opcji. 3-mam kcuiki
      • martus26 Re: Odszedł... :((( 03.04.06, 23:13
        Nie uraziles... Dziekuje za pomoc.. Mysle, ze nikogo nie ma.. ze po prostu mnie
        nie kocha :((
        • tasmania69 Re: Odszedł... :((( 03.04.06, 23:16
          A nie wyczułaś wcześniej,ze coś jest nie tak???przeciez z dnia na dzien nie
          przestal Cie kochac
          • martus26 Re: Odszedł... :((( 03.04.06, 23:17
            Zauwazylam.. Uciekal w prace... a poobno tyle jej mial... teraz wyznal, ze to
            byla ucieczka...
            • tasmania69 Re: Odszedł... :((( 03.04.06, 23:22
              Ciekawe co było impulsem,że w końcu odważył sie zerwać z Tobą. W takim związku
              gdzie wszystko sie wali,ale osoby nadal sie kochają mozna cos jeszcze ratowac.
              Jest jeszcze taka możliwość,że jutro(albo poźniej)przyjdzie o odwoła swoje słowa
              • martus26 Re: Odszedł... :((( 03.04.06, 23:24
                Obys tylko miala racje :((( Jesli tak, stawiam piwo ;)
                • tasmania69 Re: Odszedł... :((( 03.04.06, 23:29
                  czasem bywa tak,ze osoby myślą,że juz nie kochają a później gdy zostają na
                  własne życzenie same-żałują swojej decyzji
            • navajo1 Re: Odszedł... :((( 03.04.06, 23:28
              no właśnie dlaczego uciekał, co było nie tak? mój mąz też uciekał w pracę, w gry
              komputerowe itp, bo jak się okazało po jakimś czasie nasze życie przestało go
              inspirować, a koleżanka z pracy go zainspirowała do pewnych działań, głupie
              gadanie, ale coś w tym jest, bo chciał odejść
              • martus26 Re: Odszedł... :((( 03.04.06, 23:29
                Bo chciał odejść?
              • tasmania69 Re: Odszedł... :((( 03.04.06, 23:30
                navajo1, no i w koncu odszedł????
                • navajo1 Re: Odszedł... :((( 03.04.06, 23:32
                  nie, został, bo przemyślał i znazał co w życiu ważne, ale oboje co pozytywnego z
                  tego wynieśliśmy i wiemy czego od siebie oczekujemy, ale to długa historia,
                  najważniejsze że nam sie udało:)
                  • tasmania69 Re: Odszedł... :((( 03.04.06, 23:34
                    no własnie jak oboje chce to wszystko sie udaje
                    • martus26 Re: Odszedł... :((( 03.04.06, 23:37
                      Nam sie nie uda :(( Nie wroci... A ja tak strasznie Go kocham :((( Boze.. ja
                      nie dam sobie rady... Tomku... nie bez Ciebie :(((
                      • tasmania69 Re: Odszedł... :((( 03.04.06, 23:38
                        Nie ma ludzi niezastąpionych-wypij meliske i do łóżka hyc
                      • patrycja033 Re: Odszedł... :((( 03.04.06, 23:40
                        Forum to nie teatr, to nie wystawienie dramatu szekspirowskiego, cos ci sie
                        pomyliło
                        • tasmania69 Re: Odszedł... :((( 03.04.06, 23:45
                          nikt Ci nie każe zaglądać akurat na ten wątek a jednak dopisujesz coś tam (nie
                          na temat)
                          • patrycja033 Re: Odszedł... :((( 03.04.06, 23:48
                            Ten Grześ jest żałosny
    • martus26 Re: Odszedł... :((( 03.04.06, 23:56
      Jak żyć?? Jak???
      • patrycja033 SRAK 03.04.06, 23:56
        • martus26 Re: SRAK 04.04.06, 00:00
          Czy odnajdujesz radość w tym, że sprawiasz komuś przykrość? Tak cięzko Ci
          odmówić sobie złosliwych komentarzy? Jesli ci przeszkadzaja cudze problemy, to
          przejdz obok nich obojetnie - nie dokladaj innym... to boli !!
          • tasmania69 no coments 04.04.06, 00:02
            Nie gadaj z patrycja,bo wyraźnie szuka zaczepki
          • patrycja033 Re: SRAK 04.04.06, 00:02
            Dlaczego humor wszystkich na forum ma być uzależniony od humoru wiecznie
            nieszczesliwego i knujacego Grzesia
        • tasmania69 na nowo 04.04.06, 00:01
          narazie mamy północ wiec nowy dzien 4 kwietnia,4maja bedzie juz bardzo
          cieplutko na dworzu i kazda depresja minie-porób sobie krzyżówki mi to zawsze
          pomaga
          • martus26 Re: na nowo 04.04.06, 00:02
            4 maja? Wtedy mial byc nasz wymarzony dlugi weekend z przyjaciolmi :(((
            • tasmania69 Re: na nowo 04.04.06, 00:03
              no,ale przyjaciól to chyba jakis masz????takich co są tylko Twoi a nie jego
              • martus26 Re: na nowo 04.04.06, 00:05
                Raczej wspolnych... Choc to z moimi mielismy jechac :(
            • alterna Re: na nowo 04.04.06, 00:04
              Trzymaj się Marta, ja też czasami jestem w podobnej, jak Twoja, sytuacji... tez
              sie kłócimy, odchodzimy, wracamy...
              Z jakiego jesteś miasta?
              • martus26 Re: na nowo 04.04.06, 00:05
                z Katowic,a Ty?
                • patrycja033 Re: na nowo 04.04.06, 00:06
                  Grześ a nie z Bytomia?:)
                  • martus26 Re: na nowo 04.04.06, 00:08
                    Jaki Grzes? Czy ty aby nie jestes chora?
                    • patrycja033 Re: na nowo 04.04.06, 00:08
                      Zdrowa jestem, jak najbardziej:)
                • alterna Re: na nowo 04.04.06, 00:09
                  Kurcze, prawie, prawie... Kraków:(
                  Ide spać, jutro rano mam rozmowę o pracę...Odezwę się jak wrócę, może coś się
                  do jutra zmieni w Twojej sytuacji...
                  Na razie trzymaj się dzielnie, jeszcze wszystko może sie odmienić, pamiętaj:)
                  Dobranoc
                  • martus26 Re: na nowo 04.04.06, 00:11
                    Ooo trzymam kciuki !! Trzeba wierzyc, ze sie uda..
                    W Krakowie bywam bo siostra tam studiuje...
                    Odezwij sie.. moze nawet na maila :) Potrzebna jest ciepla dusza w takich
                    chwilach..
                    i daj znac jak poszlo :)
          • patrycja033 Re: na nowo 04.04.06, 00:04
            Lepiej zagraj z wiewiórem:))))))))
            • tasmania69 Re: na nowo 04.04.06, 00:22
              Prawda jest taka,ze teraz to nikt Ci nie pomoże. Musisz sama sie podnieść zeby
              zyć na nowo.Wypłacz sie dzisiaj (a moze i jutro) w poduszke-to pomaga.Wstaniesz
              rano i na pewno dół Cie złapie,ale nie załamuj sie,rób to co masz robic i nie
              popadaj w depresje-wiosenka jest taka piekna
              • martus26 Re: na nowo 04.04.06, 00:41
                A myslisz, ze warto zyc nadzieja, ze wroci?? Ze znowu bedziemy razem??
                • pasztet.z.psowia Re: na nowo 04.04.06, 00:45
                  Cw..issimo idz do wrozki i sie zamknij
    • john_malkovitch Re: Odszedł... :((( 04.04.06, 00:50
      martus26 napisała:

      > myślałam, ze kazdy odejdzie, tylko nie On..

      To konkretnie ilu zostało..?
      • tarantella2 Re: Odszedł... :((( 04.04.06, 01:10
        Nie przejmuj sie! Jezeli naprawde go kochasz, w co wierze to wszystko da sie
        odwrocic! Moj mnie tez rzucil w ktoeryms momencie, ale po dwoch dniach sam
        zrozumial ze jednak tego nie chce. Poczekaj, a jezeli on nadal bedzie trwal
        przy swoim to zareaguj ty. Jestem pewna ze wszystko dobrze sie skonczy!
    • santanka Re: Odszedł... :((( 04.04.06, 07:26
      pamietaj nikogo nie mozna miec na wlasnosc. kazdy czlowiek ma swoje zdanie i
      swoja wolnosc. Sprobuj go zrozumiec, a Tobie bedzie latwiej.
      • horpyna4 Re: Odszedł... :((( 04.04.06, 07:52
        Martus, pamiętaj, że do kłótni trzeba dwojga. Wykorzystaj ten czas, kiedy jesteś
        sama, przypomnij sobie wasze kłótnie (konkretne przypadki) i spróbuj na chłodno
        je przeanalizować. Może uświadomisz sobie, że czasem przeginałaś pałę. Widzisz,
        trzeba umieć się kłócić, nie można dawać upustu emocjom i zawsze trzeba myśleć,
        jak Twoje słowa może odczuć druga osoba. Ważna jest też umiejętność kompromisu.
        No i właściwej oceny - czy sprawa, w której macie przeciwne zdania, warta jest
        wzajemnego przekonywania się? Widzisz, nie znam szczegółów, ale kłótnie bywają
        bez sensu. Na przykład, jeśli dotyczą poglądów na coś - każdy ma prawo do
        własnych.
        • martus26 Re: Odszedł... :((( 04.04.06, 09:30
          Serdecznie ci dziekuje... Wiem, ze ja tez nie jestem bez winy, bo wina zawsze
          leży po obu stronach..
          Widzę, jak wiele rzeczy źle robiłam, chciałabym też cos w sobie zmienić... ale
          nie wiem czy bedzie chcial dac mi szanse :((
          • tasmania69 Re: Odszedł... :((( 04.04.06, 15:50
            Nie czekaj tylko na jego powrót. Jak wroci nie mozesz od razu rzucic mu sie w
            ramiona , bo za miesiac znowu Cie zostawi jak bedzie pewny ze zawsze ma szanse
            powrotu!!!badz twarda nawet w obliczu miłości
            • martus26 Re: Odszedł... :((( 14.04.06, 10:25
              Dalej nie wrócił... minęło już 1,5 tyg... Twierdzi, ze kocha ale się boi, że mi
              nie ufa, i nie wierzy... :(((
              • mb800 Re: Odszedł... :((( 14.04.06, 11:26
                Zacznij żyć na nowo. Ten związek napewno czegoś Cię nauczył i możesz zmienić
                parę rzeczy na przyszłość dla kogoś innego. Wiem że to nie łatwe ale uwierz mi
                że nie ma co "wchodzić dwa razy do tej samej rzeki" znam to ze swojego
                przykładu. Skoro się rozeszliście widocznie tak musiało być.Moje motto"Coś
                musiało się stać, zakończyć by coś nowego lepszego mogło się zacząć"- tak sobie
                tłumaczyłam rostanie po 9 latach (byliśmy już m-ce przed ślubem,a jednak...) i
                pomogło!!!
                Poznałam super chłopaka w którym się zakochałam i wiem teraz że to jest to!!!

                Ciebie też to spotka. Musisz tylko żyć dalej i brać lekcje jakie daje Ci
                życie ;)
    • walutka Re: Odszedł... :((( 14.04.06, 11:12
      UUU, ile odpowiedzi, widzisz możesz pocieszyć się tym, że dużo osób zna ten
      ból. Ja też się dołączam, też niedawno chciał ze mną zerwać mimo, że mnie
      kochał (tak jak w twoim przypadku wydaje mi się ciebie twój facet) i z
      podobnego powodu co u ciebie ale ja go przekonałam po prostu porozmawiałam
      (zrozumialam jego powód dokładniej, powiedziałam co mogę temu zaradzić) po
      jakimś czasie(kilka dni), pokazałam, że mi mocno zależy.
    • agata206 Re: Odszedł... :((( 14.04.06, 18:01
      kolejny...rece opadaja. Wszystko dla tego ze jestesmy ZA dobre, juz im odbija.
    • frutinka Re: Odszedł... :((( 14.04.06, 19:16
      Cóż... Sama odeszłam od faceta właśnie z powodu nieustannych kłótni. I to nie
      prawda, jak ktos tam pisał, ze ktoś na niego musiał czekać, bo sam z siebie by
      nie odszedł. Ja odeszłam i nikt na mnie nie czekał. Nie wiem dlaczego się
      kłóciliscie i kto więcej oliwy do ognia dolewał, ale są po prostu ludzie,
      którzy nienawidzą klimatu ciągłej kłótni i nawet miłość nie wystarcza, by to
      osłodzić. Wiem, bo ja do tego typu ludzi należę i nie pomogło nic, a była
      miedzy nami miłość. Ale po prostu nie pasowaliśmy do siebie, nie moglismy sie
      dogadać i tyle. Kłótnie potrafią zabić wszystkie pozytywne uczucia. Niestety,
      może po prostu Twój facet nie odnajduje się w klimacie wiecznego wrzenia...
      Przykro mi, naprawdę:( Wyciągnij wnioski na przyszłość po prostu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka