Dodaj do ulubionych

do dziewczyn biorących tabletki anty.............

    • nauma Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 10:46
      Bądźmy konsekwentni: NPR też powinien być grzechem, albowiem jest NIEZGODNY z
      ludzką biologią i wynikającą z chrześcijaństwa ideą, że seks ma służyć li tylko
      prokreacji.
      1) Kobiety mają (w ogromnej większości przypadków) największą ochotę na seks,
      gdy mają dni płodne.
      2) NPR służy do unikania seksu właśnie w dni płodne.
      Ergo NPR jest bezczelną formą oszukiwania boskiego pomysłu, jakim stała się
      ludzka rozrodczość.
      W związku z tym nie widzę różnicy między NPR, a klasyczną antykoncepcją. No,
      może poza tym, że NPR w takim ujęciu jest... czystą hipokryzją.
      • genovefa Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 11:01
        nauma napisał:

        > Bądźmy konsekwentni: NPR też powinien być grzechem, albowiem jest NIEZGODNY z
        > ludzką biologią i wynikającą z chrześcijaństwa ideą, że seks ma służyć li
        tylko
        >
        > prokreacji.
        > 1) Kobiety mają (w ogromnej większości przypadków) największą ochotę na seks,
        > gdy mają dni płodne.
        > 2) NPR służy do unikania seksu właśnie w dni płodne.
        > Ergo NPR jest bezczelną formą oszukiwania boskiego pomysłu, jakim stała się
        > ludzka rozrodczość.
        > W związku z tym nie widzę różnicy między NPR, a klasyczną antykoncepcją. No,
        > może poza tym, że NPR w takim ujęciu jest... czystą hipokryzją.

        ty nie jestes konsekwentna tylko obracasz kota ogonem!
        NPR sluzy do tego zeby zgodnie z naturalnym cyklem plodnosci kobiety planowac
        poczecie lub jego brak! I to jest jak bajbardziej NATURALNE !!!!!!!!
        Nigdzie w Biblii czy jakimkolwiek innym pismie NIE JEST POWIEDZIANE, ŻE KAZDY
        STOSUNEK MUSI SIE KONCZYC CIAŻA!!!!!!!!!!!!
        Dlatego Bóg dał kobiecie dni płodne i niepłodne, żeby zachodziła lub nie
        zachodzila w ciąże!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

        logiczne!
        • wariant_b Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 20.04.06, 00:52
          genovefa napisała:

          > NPR sluzy do tego zeby zgodnie z naturalnym cyklem plodnosci kobiety planowac
          > poczecie lub jego brak! I to jest jak bajbardziej NATURALNE !!!!!!!!
          ....
          > Dlatego Bóg dał kobiecie dni płodne i niepłodne, żeby zachodziła lub nie
          > zachodzila w ciąże!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          >
          > logiczne!

          Nie Genowefo, nie logiczne!
          Nie dyskutujemy w temacie: jak to zrobić RAZ A SKUTECZNIE.

          A pomijając temat naszego forum, człowiek ma również głowę!
          • arne69 Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 20.04.06, 01:52
            a i jeszcze jedno chcialabym sie zapytac co w tym temacie maja do powiedzenia
            mezczyzni..tez obserwuja swój sluz ze tak maja duzo do powiedzenia...a i radzila
            bym panowie pieluche zakladac na noc..jakby sie wam ulało...rano pozbierac i sie
            pomodlic za nienarodzone dzieci
          • genovefa Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 20.04.06, 07:57
            wariant_b napisał:

            > genovefa napisała:
            >
            > > NPR sluzy do tego zeby zgodnie z naturalnym cyklem plodnosci kobiety plan
            > owac
            > > poczecie lub jego brak! I to jest jak bajbardziej NATURALNE !!!!!!!!
            > ....
            > > Dlatego Bóg dał kobiecie dni płodne i niepłodne, żeby zachodziła lub nie
            > > zachodzila w ciąże!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
            > >
            > > logiczne!
            >
            > Nie Genowefo, nie logiczne!
            > Nie dyskutujemy w temacie: jak to zrobić RAZ A SKUTECZNIE.
            >
            > A pomijając temat naszego forum, człowiek ma również głowę!


            alez to BARDZO LOGICZNE! jak 2+2=4!!!!!!!
    • paulamik Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 10:51
      1. Przyjmowałam tabletki i wcale nie jest tak kolorowo. Większość powoduje
      zwezanie naczyn i ogromne bole glowy. Czulam jakby mi czasami ktos mlotkiem
      walnal w glowe i zaraz ustawalo. Lekarz kazal odstawic. Wszystko zalezy od
      reakcji organizmu, ale tabletki choc sa super skuteczne i bardzo wygodne to nie
      wplywaja korzystnie na nasze organizmy:(
      2. Kościół mowi ze tabletki to grzech itp. że nie mozna zabijac dziecka
      nienarodzonego a ciekawe jak przyjde z druzyna pilkarska do ksiedza po pomoc bo
      sama nie zdolam wyzywic tej gromady to ciekawe kto mi pomoze. Przewaznie
      rodziny wielodzietne zyja w skrajnym ubostwie w naszym kraju wiec jakbym
      zarabiala miliony to na pewno bym robila i rodzila dzieci bez opamietania a tak
      to ludzie bez pracy i nawet 2 dzieci to juz sporo.
      3. Jestem dość mloda osoba dlatego moze ktoras kobietka napisalaby mi na czym
      polega metoda z mierzeniem temp. itd. tylko prosze bardzo dokladnie bo narazie
      nie zabezpieczam sie wcale a raczej jest cos wskazane no i chcialabym ja poznac.
      • iluminacja256 Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 11:29
        No wybacz, ale nei zabezpieczanie się wcale to dopiero jest ciekawa sprawa ...
        Prezerwatywa tez ci nei odpowiada? Spirala? Od 7 lat sa w Polsce spirale dla
        nieródek - tylko oczywiście nikt o tym nie wie;/
      • sikorka68 Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 12:10
        paulamik napisała:

        > 1. Przyjmowałam tabletki i wcale nie jest tak kolorowo. Większość powoduje
        > zwezanie naczyn i ogromne bole glowy. Czulam jakby mi czasami ktos mlotkiem
        > walnal w glowe i zaraz ustawalo. Lekarz kazal odstawic. Wszystko zalezy od
        > reakcji organizmu, ale tabletki choc sa super skuteczne i bardzo wygodne to
        nie
        >
        > wplywaja korzystnie na nasze organizmy:(
        > 2. Kościół mowi ze tabletki to grzech itp. że nie mozna zabijac dziecka
        > nienarodzonego a ciekawe jak przyjde z druzyna pilkarska do ksiedza po pomoc
        bo
        >
        > sama nie zdolam wyzywic tej gromady to ciekawe kto mi pomoze. Przewaznie
        > rodziny wielodzietne zyja w skrajnym ubostwie w naszym kraju wiec jakbym
        > zarabiala miliony to na pewno bym robila i rodzila dzieci bez opamietania a
        tak
        >
        > to ludzie bez pracy i nawet 2 dzieci to juz sporo.
        > 3. Jestem dość mloda osoba dlatego moze ktoras kobietka napisalaby mi na czym
        > polega metoda z mierzeniem temp. itd. tylko prosze bardzo dokladnie bo
        narazie
        > nie zabezpieczam sie wcale a raczej jest cos wskazane no i chcialabym ja
        poznac
        > .


        Najlepiej poszukaj literatury na ten temat. Tam wypowiadają się fachowcy,
        inacszej dostaniesz dziesiątki różnych wersji.
      • rosalba Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 12:44
        Nie napisałaś jakie brałaś. Lekarz je zmieniał? A moźe to był - sorry - konował a nie lekarz? Ja ostatnio
        musiałam zmienić Regulon na Yasmin. Zmienić, nie odstawić. Miałaś robione badania?
    • kreska1978 Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 11:23
      jestem mężatką , zażywam pigułki, spowiadam się, nie załuję, wyjaśniam księdzu
      dlaczego tak myślę,ksiądz wyjaśnia mnie dlaczego on ma odmienne zdanie,
      dostaję rozgrzeszenie. i tyle. nawet JP2 przewidział takie sytauacje, poszukaj
      sama odpowiedzi.pozdrawiam. Księża o też ludzie- ale księża;).
      • edessa do Genowefy 19.04.06, 12:08
        Witaj. Obserwuję Twój niestrudzony trud w wyjaśnianiu Twojego punktu widzenia i
        chciałam pogratulować. Sama też nie jestem z obozu o. Rydzyka. Do tego wiem, co
        to pigułki. I nie polecam, jeśli ktoś nie musi.
        A jeśli chodzi o metody naturalne, to bardzo zaawansowane urządzenie
        niemieckiej firmy Valley Electronics do badania cyklu kobiety (tzw. Ladycomp
        albo Babycomp -mozna to sobie ogladnac na stronie: www.metodynaturalne.pl)
        bazuje wlasnie na analizie pomiarow temperatury z uwzglednieniem calej reszty
        parametrow (dzien cyklu, poprzednie cykle, wiek i IBM kobiety itp.). Ciekawe,
        ze najnowsza technologia bazuje na obserwacji organizmu kobiety a nie na
        hormonalnych manipulacjach.
        Pozdrawiam serdecznie,
        e.
        • 11kama11 Re: do Genowefy 21.04.06, 22:21
          Co rozumiesz przez IBM kobiety?
          • edessa Re: do Genowefy 22.04.06, 14:15
            Sorry, w ferworze walki z BMI zrobiłam IBM :)
            Za dużo siedzę w komputerach. Teraz także w komputerze Ladycomp, który jest
            rewelacyjnym połączeniem naturalnej metody z najnowszą technologią. Szkoda, że
            tak mało o tym słychać - na Zachodzie jest to dość popularna sprawa. Choć
            rozumiem, że jest to związane z bardzo wysokimi kosztami. Chociaż gdyby
            podsumować koszt pigułki na przestrzeni kilku lat, to ta metoda stanowczo się
            amortyzuje.
    • rosalba Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 12:26

      • majowa-panna Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 12:43
        Ja się nie zapędzam w chwaleniu NPR, oczywiścię że są i wady, ale nie są to
        sprawy decydujące o życiu i śmierci. Cóż jest złego w tym że trzeba się
        powstrzymywać? Dzieki temu można nauczyć się okazywać sobie uczucia na 1000
        innych sposóbów, nie samym orgazmem żyje człowiek.

        A jeśli uważacie że wytrzymacie tygodnia bez seksu to to już jest
        uzależnienie :]
        • rosalba Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 12:52
          Mam duźy temperament (taki mi Bozia dała) i tydzień bez seksu to problem. Widać Tobie dała mniejszy.
          • majowa-panna Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 12:56
            Może nie mniejszy tylko ja nie zwierzątko, umiem się opanować...
            • rosalba Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 13:02
              Ja teź, tylko mi trudno i źle :D Od miesiąca nie mam faceta i mi żle - jestem zboczona?
    • rosalba Do Genovefy (i innych teź) 19.04.06, 12:39
      Zapewne metoda objawowo-termiczna jest skuteczna.
      Tyle źe jest cała masa kobiet. które - jeśli chcą mieć kiedyś dzieci - powinny brać tabletki. miałam w
      LO kumpelę, która miałla początki endometriozy - po prostu musiała brać pigułki. Po pierwsze po to,
      by móc normalnie się uczyć, a po drugie po to, by za parę lat się nie okazało, źe jest bezpłodna.
      Ja równieź od roku biorę pigułki, z tego samego powodu. Nie byłam w stanie w czasie okresu nic robić,
      mdlałam na lekcjach i potem w pracy. Cierpiałam na koszmarne bóle - i żadne "naturalne" metody mi
      nie pomagały, żadne napary z marchwi, masaźe, nic. Apapy i ibupromy mogłam równie dobrze wywalić
      do kosza.
      Rzadko się spowiadam (raz mnie nawet ksiądz wyrzucił z konfesjonału), ale ostatnio rozmawiałam z
      misjonarzem. Powiedział mi, źe grzechem jest załoźenie: nie będę mieć dzieci. A załoźenie: teraz nie,
      bo studia, bo praca, bo brak mieszkania - to odpowiedzialność, nie grzech. Lepiej, by małe rosło w
      dobrych warunkach, a nie było narażone na wieczne pretensje: przez ciebie nie mogłam się uczyć,
      przez ciebie... etc.
      Nie odsądzaj od czci i wiary tych, co biorą pigułki, bo pigułki to lek, a nie dzieło Szatana. Ja bardzo
      chcę mieć dzieci. I po to biorę tabletki.
      • majowa-panna Re: Do Genovefy (i innych teź) 19.04.06, 12:45
        Jeśli są sytuacje kiedy ma to pomóc twojemu zdrowiu to dlaczego nie. Ale jeśli
        różwnocześnie korzystasz z antykoncepcyjnego działania pigułek w praktyce to
        już niestety grzech.
        • rosalba Re: Do Genovefy (i innych teź) 19.04.06, 12:51
          A co z NPR? Nie jest grzeszny? A co ze stosunkiem przerywanym? W Starym Testamencie stoi jak byk źe
          "wylanie nasienia na ziemię" grozi karą boźą.
          • rubra Re: Do Genovefy (i innych teź) 19.04.06, 13:09
            stosunek przerywany nie ma nic wspólnego z NPR!!!!!!!!
            • rosalba Re: Do Genovefy (i innych teź) 19.04.06, 13:16
              Przepraszam, a czy NPR dopuszcza seks oralny w dni płodne? A wzajemną masturbację? Seks z
              zabawkami typu wibrator? Bo jak rozumiem do NPR jest przyczepiona ideologia zakazująca innych form
              współżycia?
              • rubra Re: Do Genovefy (i innych teź) 19.04.06, 13:56
                z tego co piszesz wynika, ze nie pasz pojęcia o tym , czym jest NPR..
                • rosalba Re: Do Genovefy (i innych teź) 19.04.06, 14:15
                  Mam pojęcie, tylko że co innego mówią betonowe katoliczki, a co innego mówią te niebetonowe.
                  Dlatego chciałabym doznać oświecenia :))))))
                  • rubra Re: Do Genovefy (i innych teź) 19.04.06, 14:18
                    NPR ze swej słuzy temu co naturalne-więc odpowiedz sobie sama..
                    • rosalba Re: Do Genovefy (i innych teź) 19.04.06, 14:25
                      Seks oralny jest nienaturalny?
        • scarlett_kapusta Re: Do Genovefy (i innych teź) 19.04.06, 12:59
          przerąbane :D
          czyli, jeżeli biorę tabletki leczniczo, a przy tym uprawiam seks... to rozumiem,
          że oprócz tabletek mam stosować npr i kochac się tylko wtedy, kiedy mam dni
          niepłodne, tak?
          no to wałek, bo wtedy niepłodne mam wszystkie :P
          jedyne wyjście - nie uprawiać seksu, jeżeli biorę leczniczo tabletki ;)
      • azja1955 Re: Do Genovefy (i innych teź) 19.04.06, 13:10
        A ja nie zamierzam się w ogóle zabezpieczać. Po to brałam ślub, by mieć
        rodzinę.Kocham się z mężem codziennie po kilka razy- w małżeństwie to nie
        grzech. Nie zabezpieczam się i mam zamiar urodzić tyle dzieci, ile spłodzimy.
        Zabezpieczanie się nawet naturalnie to grzech. Po co się zabezpieczać? Dzieci
        nie chcecie? Ja będę miała tyle, ile spłodzę, a nie- udają katoliczki, a się
        zabezpieczają. Hipokrytki jedne!!!
        • rosalba Re: Do Genovefy (i innych teź) 19.04.06, 13:18
          Masz fajnie - chcecie mieć stado dzieciakczków, super.

          Tylko mam pytanie od siebie: jesteś żoną Kulczyka albo jakiegoś ministra?
        • hohoho7 Re: Do Genovefy (i innych teź) 19.04.06, 13:22
          A zastanawialas sie za co wyzywisz i wyksztalcisz cala ta gromadke?
          Mam nadzieje, ze twoj maz duuuuzo zarabia. No chyba, ze wychodzicie z
          zalozenia, ze "Bog dal dzieci, to da i NA dzieci".
          • rosalba Re: Do Genovefy (i innych teź) 19.04.06, 13:23
            Ale to jej wybór, chce mieć duźo dzieci, to super (byleby nie latały głodne, brudne i posiniaczone).
          • winnix Re: Do Genovefy (i innych teź) 21.04.06, 15:38
            > A zastanawialas sie za co wyzywisz i wyksztalcisz cala ta gromadke?
            > Mam nadzieje, ze twoj maz duuuuzo zarabia.

            Chyba jednak nie, skoro kochają się codziennie po kilka razy:) Chyba że po prostu wracają z pracy i reszta dnia w łóżku (czy tam na stole, czy w wannie, czy gdziekolwiek:)))
        • genovefa Re: Do Genovefy (i innych teź) 19.04.06, 14:43
          zabezpieczanie sie naturalne TO NIE GRZECH!!!!!!!!! to naturalne wybieranie,
          czy sie kochac w dni plodne czy nieplodne!
          • rosalba Re: Do Genovefy (i innych teź) 19.04.06, 15:18
            no to ja naturalnie wybieram hormony :P
      • rubra Re: Do Genovefy (i innych teź) 19.04.06, 13:13
        oczywoscie-branie tabletek z zalecen zdrowotynych to zupełnie inna sprawa i nie
        to iec wspólnego z grzechem.O tym co jest grzechem a co nie decyduja intencje
        czynu!!Dlatego tez branie hormonów w celch leczniczych jest traktowaniem ich
        jako leku, natomiast stosowani ich jako antykoncepcja jest grzechem, poniewaz
        jest wbrew naturze.
        Chyba nalezy te dwie sprawy w tej dyskusji JASNO ROZGRANICZYĆ!
        • rosalba Re: Do Genovefy (i innych teź) 19.04.06, 13:20
          Ale ja nie chcę mieć dzieci TERAZ. Chcę je mieć w PRZYSZŁOŚCI. Jak będę miała odpowiedzialnego faceta i
          jakieś oszcvzędności. Dziecko przy pensji 600PLN? Szaleństwo.
          Zaznaczam, źe jestem przeciwniczką aborcji i w razie wpadki wybór byłby oczywisty. Ale wolałabym nie
          wpaść.
          • rubra Re: Do Genovefy (i innych teź) 19.04.06, 14:21
            To, ze odkładsz poczecie wcale nie zmusz cie do stosowania antykoncepcji.Metoda
            objawowo-termiczna podwójbego sprawdzenia ma skutecznośc taka sama jak pigułki,
            a przy tym zyskujesz pełna znajomosc tego, co dzieje sie w trakcje cylku i zero
            skutków ubocznych..
            • rosalba Re: Do Genovefy (i innych teź) 19.04.06, 14:37
              Ale ja (załóżmy, źe nie jestem chora) mam fatalny PMS i bóle w trakcie okresu. I koszmarny trądzik.
              Dlaczego nie mogę brać tabletek, skoro dzięki temu likwiduję kłopoty z cerą i odzyskuję tydzień życia,
              ktory wcześniej zabierał mi okres i PMS? Masz pojęcie, co oznaczają bóle miesiączkowe, przy których
              się mdleje? Nie wiem, moźe jesteś jedną z tych szczęściar, które przy okresie czują tylko lekki
              dyskomfort. A dla mnie okres to była tortura. no i ta cera, której nie dało się wyleczyć. Wyglądałam
              strasznie. Wiem, wiem, "to defekt kosmetyczny", ale to też defekt poważnie utrudniający życie.

              Antybiotyki są nienaturalne, bo zabijają bakterie obecne w organizmie czy na skórze. Nienaturalne jest
              wklepywanie kremu z retinolem. I tak dalej, i tak dalej. Różnimy się poglądem na to, co naturalne, a co
              nie, i na to, co dozwolone, a co nie.

              Dla mnie pigułka była i jest błogosławieństwem, bo uwolniła mnie od wielu problemów. I nie chodziło o
              antykoncepcję.
              • rubra Re: Do Genovefy (i innych teź) 19.04.06, 14:41
                juz chyba gdzies pisałam, ze stosowanie lecznicze pigułek antykoncepcyjnych to
                zupełnie inna sprawa i nie podlega takiej samej ocenie moralnej jak stosowanie
                antykoncepcji.
                • rosalba Re: Do Genovefy (i innych teź) 19.04.06, 14:49
                  Ale to jest jednocześnie antykoncepcja! kocham się z facetem przez cały, nienaturalnie zmieniony cykl i
                  nie zachodzę w ciążę! Akceptuję tym samym efekt antykoncepcyjny pigułek, nie tylko leczniczy!

                  Aktualnie nie mam faceta, ale pewnie bedę go mieć za jakiś czas - i pigułki dalej będą mnie chronic
                  przed ciąźą. I pewnie dodatkowo będę stosować gumki - na wszelki wypadek, bo skąd mam wiedzieć,
                  że facet nie ma np. chlamydii albo innego świństwa, o którym nie ma pojęcia?

                  By the way - jakiś czas temu słyszałam jednego księdza, ktory mówił, źe kobieta ma prawo żądać
                  stosowania gumek, jeśli wie, że mąź jest nosicielem choroby wenerycznej czy HIV. Dobrze, że jakiś
                  ksiądz to powiedział głośno, bo duchownych czy babć moherowych gumkę traktującą jak wytwór diabła
                  jest na pęczki, a mądrych ludzi nie.
                  • rubra Re: Do Genovefy (i innych teź) 19.04.06, 14:54
                    to prawde-isnieja takie mozaliwosci, ale w okreslonych wypadkach, ktore nalezy
                    tez traktowac indywidualnie i nie naduzywać..
                    a by the way..gdyby nie "swoboda seksualna"(do ktorej przyczynia sie
                    antykoncepcja) nie trzebaby by sie bac chlamydii i nnych "ciekawostek..
                    • rosalba Re: Do Genovefy (i innych teź) 19.04.06, 15:09
                      Chlamydie są dość powszechne i ryzyko złapania bakterii przy pierwszym razie też istnieje. Oczywiście
                      zgodnie z rachunkiem prawdopodobieństwa ryzyko jest dużo większe przy 50 partnerach :)
                      A ja nie mam ochoty umierać na raka szyjki macicy. Sama nawet zmusiłam swego byłego, by zrobił
                      badania (jego była źona poszła w tango i nie mógł mieć pewności, że po drodze czegos od niej nie
                      złapał). Na szczęście był zdrowy. Ale nie mogę mieć takiej gwarancji następnym razem. Nie każdy facet
                      zgodzi się na badania, no bo przecieź on jest prawdziwym mężczyzną :P

                      Źyjemy w świecie, gdzie seks wyszedł poza małżeństwo (zawsze był poza nim, dość wspomnieć
                      Barbarę Radziwiłłównę, zresztą teź biedaczka umarła na raka szyjki macicy, przy tej ilości kochanków
                      któryś musiał ją czymś zarazić, choć równie dobrze mógł to być August - sam miał bab na pęczki). Jeśli
                      rzeczywistość jest taka, źe mój przyszły facet na 99% nie będzie prawiczkiem, to wolę mieć pewność,
                      źe nic w związku z tym mi nie grozi, choćbyśmy nie wiem jak się kochali i spedzili potem ze sobą
                      resztę źycia.
        • lacitadelle Re: Do Genovefy (i innych teź) 19.04.06, 16:03
          > O tym co jest grzechem a co nie decyduja intencje
          > czynu!!

          z tego wynika, ze metody naturalne niczym sie nie roznia od sztucznych -
          intencja niewatpliwie jest ta sama!

          nareszcie same sie do tego przyznalyscie.
          • genovefa Re: Do Genovefy (i innych teź) 19.04.06, 19:49
            lacitadelle napisała:

            > > O tym co jest grzechem a co nie decyduja intencje
            > > czynu!!
            >
            > z tego wynika, ze metody naturalne niczym sie nie roznia od sztucznych -
            > intencja niewatpliwie jest ta sama!
            >
            > nareszcie same sie do tego przyznalyscie.


            BZDURA! nikt nie powiedzial, ze TRZEBA ZACHODZIC W CIAZE., ZE KOSCIOL TAK KAŻE.
            WIec dlatego dozwalan na naturalne metody, ktore NIE INGERUJA W ORGANIZM
            KOBIETY!
    • kadialerman Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 12:49
      Tabletki naty to cywilizacja. Nie ma o czym mówić.
      • mamamisiasia Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 13:12
        Nie jestem religijna katoliczka, sama zyje z facetem bez slubu i kilka razy
        bralam tabletki, ale zgadzam sie z genowefa. Albo akceptuje sie to co Kosciol
        nakazuje, albo sie nie twierdzie, ze jest sie 100% katolikiem. Wiele
        osob "praktykuje" chyba jedynie zeby sasiad widzial, nie rozumiejac o co
        chodzi. Wiele osob uprawia relatywizm dobierajac jedynie to co jest im wygodnez
        wiary, a reszta jest niedobra, bo ogranicza wolnosc ciala i osobista. Zycie
        zgodne z wiara i nakazami kosciola wcale nie jest latwe, bo pewnych rzeczy
        WYMAGA sie od wiernych. Zreszta przyklad mojego meze- nie byl w kosciele od
        wielu lat, unika najwazniejszych swiat w roku, ale dziecko chcial ochrzcic. Nie
        wiem dlaczego, bo nawet nie wychowa dziecka zgodnie z nakazami wiary. Co do
        plodnosci- zajsc w ciaze naprawde nie jest latwo, bo dni plodnych jest tylko
        kilka w ciagu miesiaca. Problem w tym, ze wtedy akurat najbardziej sie chce a i
        kobieta wyglada atrakcyjniej (udowodnione naukowo). Jezeli ktos ma regularne
        miesiaczki, okreslenie dni plodnych nie powinno stanowic problemu- zawsze wiem
        co sie dzieje, nawet bez mierzenia temperatury, bo dobrze znam swoje cialo. Ale
        z drugiej strony nigdy nie poszlabym na taki zywiol.
        • iluminacja256 Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 13:15
          dla mnie cała ta rozmowa to farsa. CCzy to nie przypadek , ze jestescie
          katolikami? Przypadek, bo rodzice ochrzcili was, gsdy mieliście pare miesiecy.
          Protestanci i prawosławni wierzą w tego samego Boga i jego syna i co? Im
          nikt do łózka nie zagląda! Czy to ma znaczyć, ze Bóg katolików , który jest tym
          samym Bogiem, co Bóg protestantów dla kobiet katoliczek wymyslił inne zasady ?
          Zrozumncie, ze całą te farse ustalili wam mezczyźni z kleru katolickiego, a
          nie Bóg!!!!!
          • rubra Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 13:24
            ..a to ciekawe..??
            • iluminacja256 Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 13:33
              Co jest ciekawe? Zarówno w protestantyzmie, jak i w prawosławiu nie ma ani
              słowa o antykoncepcji - jaką chcesz taką wybierasz - chodzi o to, aby twoja
              rodzina była szczeliwa , tylko katolicyzm uznaje kazda metodę poza pomiarami
              temperatury za grzech, każe otwierać siena zycie, a wszystko to mówia księza
              zyjący w celibacie, podczas gdy kazdy pop i pastor ma rodzinę.
              • rosalba Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 13:41
                Nie każdy. Protestanci i prawosławni nie mają obowiązku zachowywania celibatu, ale mogą go wybrać,
                jeśli uważają, że tak będzie lepiej.
                • iluminacja256 Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 13:45
                  Ale większość ma , bo wtedy rośnie automatycznie ich ranga w zborze:)
                  • rosalba Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 13:47
                    Większość to nie wszyscy. Popadii jest mniej niż popów ;)))
                    • iluminacja256 Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 13:50
                      I tutaj sie głęboko mylisz - zazwyczaj popadii nei mają tylko popi w maistach,
                      gdzie życie jest lzejsze. Pop bez popadii na wsi to pop nieustannie swatany
                      przez wiernych:)))))
          • genovefa Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 14:45
            iluminacja256 napisał:

            > dla mnie cała ta rozmowa to farsa. CCzy to nie przypadek , ze jestescie
            > katolikami? Przypadek, bo rodzice ochrzcili was, gsdy mieliście pare
            miesiecy.
            > Protestanci i prawosławni wierzą w tego samego Boga i jego syna i co? Im
            > nikt do łózka nie zagląda! Czy to ma znaczyć, ze Bóg katolików , który jest
            tym
            >
            > samym Bogiem, co Bóg protestantów dla kobiet katoliczek wymyslił inne zasady ?
            >
            > Zrozumncie, ze całą te farse ustalili wam mezczyźni z kleru katolickiego, a
            > nie Bóg!!!!!

            ale PO TO WYBIERA SIE DANY KOŚCIÓŁ ZEBY ZYC ZGODNIE Z JEGO PRZYKAZANIAMI!!!!
            nikt ci nie kaze byc katolikiem!
            mozesz byc buddysta, scjentologiem, czy wiezyc w ufo z wenus!!!!!!!!!!!!!
            • rosalba Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 14:51
              Chwila - chrzeczeni zazwyczaj jesteśmy jako katolicy w wieku, w którym nic z tego się nie rozumie, a
              czasem jeszcze się widzi do góry nogami :P
            • eloizka Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 15:56
              Genowefo - cały dzień czytam ten wątek (jestem w pracy i nie bardzo mam czas)
              i albo czytałam nieuważnie albo nic nie było na temat, który mnie bardzo ciekawi
              CZY MASZ DZIECI? ILE?
              ILE MASZ LAT?
              Ja mam 29 lat i dwoje dzieci (w tym córcia - wielka wpadka dzięki metodom
              naturalnym), nie stać mnie materialnie na kolejne dziecko. Biorę tabletki bo
              uważam to za mniejsze zło niż kolejna ciąża, nerwy i napięcia w małżeństwie
              (6 lat stażu).
              Jestem katoliczką ale kościół nie wychowa za mnie moich dzieci, nie da im jeść
              i nie ubierze.
              To moje zdanie na ten temat w wielkim skrócie bo nie mam czasu rozpisywać się
              w pracy. Tabletki jestem pewniejsza niż wszelkich metod obserwacyjno-objawowo-
              termicznych.
              Niektórzy mówią żee\ NAJLEPSZA METODA TO SZKLANKA WODY ZAMIAST :)
              ale ja lubię sex i mój mąż też :))
              • eloizka Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 15:58
                czekam na odpowiedź - do jutra już fajrant
              • sikorka68 Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 16:02
                eloizka napisała:

                > Genowefo - cały dzień czytam ten wątek (jestem w pracy i nie bardzo mam czas)
                > i albo czytałam nieuważnie albo nic nie było na temat, który mnie bardzo
                ciekaw
                > i
                > CZY MASZ DZIECI? ILE?
                > ILE MASZ LAT?
                > Ja mam 29 lat i dwoje dzieci (w tym córcia - wielka wpadka dzięki metodom
                > naturalnym), nie stać mnie materialnie na kolejne dziecko. Biorę tabletki bo
                > uważam to za mniejsze zło niż kolejna ciąża, nerwy i napięcia w małżeństwie
                > (6 lat stażu).
                > Jestem katoliczką ale kościół nie wychowa za mnie moich dzieci, nie da im
                jeść
                > i nie ubierze.
                > To moje zdanie na ten temat w wielkim skrócie bo nie mam czasu rozpisywać się
                > w pracy. Tabletki jestem pewniejsza niż wszelkich metod obserwacyjno-objawowo-
                > termicznych.
                > Niektórzy mówią żee\ NAJLEPSZA METODA TO SZKLANKA WODY ZAMIAST :)
                > ale ja lubię sex i mój mąż też :))


                To i tak masz dobrze. Lekarz zabronił zachodzić 3-ci raz w ciąże, jestem po
                2-uch cesarkach. Nie mam tego komfortu wyboru; nie mogę i już.
              • genovefa Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 19:47
                > Genowefo - cały dzień czytam ten wątek (jestem w pracy i nie bardzo mam czas)
                > i albo czytałam nieuważnie albo nic nie było na temat, który mnie bardzo
                ciekaw
                > i
                > CZY MASZ DZIECI? ILE?
                > ILE MASZ LAT?

                ile mam lat? 28 i jestem zamezna. czy mam dzieci? to moja sprawa.. podobnie jak
                moja metoda antykocepcyjna lub jej brak.
                a twoje pobudki do brania tabletek rozumiem, podobnie jak powody, dla ktorych
                wiele kobiet je zazywa.
                acha - i tez lubie seks :)
        • rubra Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 13:21
          Bardzo popieram to co napisałas.Chodzi o to aby jasno opowiedziec sie po jednej
          lub drugiej stronie:Zasady sa jasno ppdane i albo sie z nimi zgadzam i zyje w
          zgodzie z nimi albo nie.Tym samym deklaruje sie jako prawdziwie wierzaca osoba
          lub nie (i to zyciem a nie słowami ,albo zwyczajowym pokazaniem sie w kościele
          2 razy w roku z okazji świat).Nie ma wiec sensu kłocic sie z zasadmi i czarnego
          nazywać białym, dorabiajac do tego rózne ideologie i tłumaczyc lub
          racjonalizować swoje postepowanie, ktore od tych zasad odbiega(z róznych
          powodów).Pan jezus powiedział jasno:"masz byc zimny, albo gorący" i to jest
          chyba najlepsze podsumowanie tego watku..
          • rubra Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 13:23
            oczywiście Bardzo popieram to co napisała MAMAMISIASIA
          • iluminacja256 Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 13:25
            Nie wierząca, ale "wyznająca katolicyzm". Fakt , ze kiedyś setki kobiet zginęło
            na stosie za kontakty z diabłem, nie znaczył, ze miały te kontakty, a jedynie,
            ze kosciół myli się w wielu sprawach , ale nei ma z tym żadnego problemu, jak
            również nie przeszkadza mu narzucać zasad, które nie mają nic wspólnego z
            zadnym Bogiem. Może mi ktoś wyjasnić , jak to jest możliwe , ze we wszystkich
            odgałezieniach chrześcijaństwa tylko katoliczki muszą stosować metode NPR?
            Przeciaż wszystkie te wyznania mają jednego Boga!
            • rosalba Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 13:28
              Spokojnie :) Kościół przepraszał tyle razy, że musiałaś zauważyć :)))))))))))))))

              Słuchasz czasem Kazika?

              Jestem grzesznikiem
              I o tym wiem
              O tym wiem
              Że jestem grzesznikiem
              Jestem świętym
              Czy ta różnica
              Taka różnica
              Mnie nie zachwyca
            • rubra Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 13:35
              nikt Ci niczego nie narzuca (tak samo jak nie "zaglada Ci do łozka")-jestes
              wolna wiec wybierasz to co chcesz i te wybory decyduja o tym kim jestesmy.

              sama tez oczywiście ponosisz konsekwencje..
              • iluminacja256 Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 13:38
                Oczywiście i dlatego też nie jestem już katolikiem, ale jestem chrzescijanka :)
                • rubra Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 13:40
                  masz do tego prawo
                • rubra Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 13:43
                  Ty, bardziej nie ma chyba sensu "polemizować" z zasadami, które sie odrzuciło..

                  • iluminacja256 Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 13:49
                    Ja nie polemizuję z tymi zasadami - pokazuję tylko, że te zasady pochodzą od
                    ludzi, którzy odgórnie narzucli kobietom szczęscie i dziwią się, ze wiele z
                    tych kobiet niejak nei jest szczęsliwa, a przeciez powinna być. A jak nie ejst
                    to znaczy, ze:
                    - nie ejst prawdziwym katolikiem
                    - nie ma silnej wiary
                    - grzeszy

                    A ja pytam - gdzie w tym wszystkim szczęście dwóch osób, a potem całej
                    rodziny? I mam pzremożne wrazenie, ze dlatego własnie, ze duchowni poza
                    katolicyzmem mają rodziny i nie muszą zyć w celibacie, sami widzą jak ważne
                    jest szczęscie i fizyczne spełnienie w rodzinie, a nei mówienie o szczesciu i
                    otwieraniu sie na życie , kiedy jest sie samemu sobie sterem, zeglarzem i
                    okretem, a spełneinie ma przynieść tylko jedna droga, bo wszystko inne jest
                    grzechem.
                    • rubra Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 14:04
                      Wybacz, ale nie zgodze sie z Toba, ze te zasady pochodza od ludzi.One sa dane
                      człowikowi przez Boga własnie po to, zeby była szczesliwy i korzystał,ze swojej
                      seksualności w sposób godny, a wiec własnie taki, który da mu szczęscie i to
                      takie na całe, zycie a nie na kilka miesiecy albo lat.Przykładem moze byc fakt,
                      ze wsród małzenstw stosujacych NPR rozwody zdarzaja sie w kilku procentach
                      małzenstw.
                      Natomiast to anykoncepcja nalezy własnie do "ludzkich" pomysłów na szczescie,
                      poniewaz próbuje poprawiac Boga..
                      Osobiście nie znam nieszcesliwych małzenstw stosujacych NPR, natomiast znam
                      wiele par i małzenstw, ktore stosując antykoncepcje wcale nie sa takie zgodne i
                      szceśliwe, bo to co sie w tej sferze wybiera nie ma wpływu wbrew pozorom tylko
                      na zycie seksulane..
                      • rubra Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 14:05
                        i wydaje mi sie, celibat duchownych to chyba temat na oobna dyskusję..
                      • rosalba Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 14:20
                        Rubra, brak rozwodu nie oznacza, że małżonkowie są zgodni.
                        Znam takie małźeństwo: oboje nie uznają rozwodów, stosują NPR, mają dzieci, co tydzień w kościele, na
                        ścianach Matki Boskie i Jezusy Miłosierne, a brat brata się wyrzekł, bo tamten jest rozwiedziony. Oni sami
                        są ze sobą, bo tak być musi. A miłości to tam nikt nie widzi od ładnych paru lat.
                        NPR nie ma nic wspólnego z uczuciami i zgodą w małżeństwie.
                        • rubra Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 14:28
                          To prawda, ze indywidualne przypadki moga byc rozne.Jednak NPR ma bardzo wiele
                          z uczuciami i zgoda w małzeenstwie chocby dlatego, ze małzonkowie szanuja
                          nawzajem swoja naturę, nie walcza z nia.A przy tym bardziej sie rozumieja
                          poniewaz maz, ktory uczestniczy w obserwacjach zony, wiec co w danej chwili
                          dzieje sie w jej organiznie, poza tym oboje świadomie podejmuja decyzje o
                          wspólzyciu.Dlatego wiecej ze soba rozmawiaja, a to ma bardzo wielki wpływ i na
                          uczucia i na porozumienie.
                          Zaznaczam jednak, ze mozna stosowac NPR zrzucając cała sprawe na kobietę, lub
                          majac do tego "czysto antykoncepcyjne" podejscie, wtedy faktycznie nie musi to
                          wcale przynosic profitów małzeństwu..
                          • rosalba Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 14:40
                            No właśnie. Tabletki mogą być stosowane w tem sam sposób - mąź leci z receptą do apteki, czasem
                            przypomni o zapomnianej tabletce, kupi, gdy trzeba, gumki (np. przy kłopotach żołądkowych).
                            Więź między dwojgiem ludzi nie zależy od metody antykoncepcji, tylko od tego, jakimi są ludżmi.
                            • rubra Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 14:52
                              to przedewszystkim , ale nie zaprzeczysz chyba , ze znac cykl zony a poleciec
                              do apeki to chyba jednak nie to samo..
                              • rosalba Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 14:59
                                Przeca przy tabletkach wszystkie dni są niepłodne :D a, i trzeba wiedzieć, źe zapomniana pigulka w
                                pierwszych 8 tabletkach z opakowania moźe spowodować owulację, zatem ryzyko ciąży rośnie :) mój
                                chłop wiedział, kiedy zaczynam opakowanie, kiedy mam się spodziewać okresu, przypominał, jeśli
                                byłam bardzo zajęta i mogłam zapomnieć o tabletce. A przed tym, jak zaczęłam brać tabletki razem
                                wyliczaliśmy dni płodne i wiedzieliśmy, kiedy moźemy bezpiecznie się kochać bez gumek.
                                To naprawde zaleźy od człowieka, a nie od metody.
                              • iluminacja256 Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 15:36
                                Znać cykl zony to też wiedzieć , ze kocha sie z Toba w czasie, kiedy większość
                                kobiet chce zeby sie od nich odczepić - w trakcie PMS
                      • nieprawomyslny Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 15:01
                        rubra napisała:

                        > Wybacz, ale nie zgodze sie z Toba, ze te zasady pochodza od ludzi.One sa dane
                        > człowikowi przez Boga

                        --a w ktorym to momencie Bog przekazal czlowiekowi te zasady?

                        własnie po to, zeby była szczesliwy i korzystał,ze swojej
                        >
                        > seksualności w sposób godny, a wiec własnie taki, który da mu szczęscie i to
                        > takie na całe, zycie a nie na kilka miesiecy albo lat.Przykładem moze byc
                        fakt,
                        >
                        > ze wsród małzenstw stosujacych NPR rozwody zdarzaja sie w kilku procentach
                        > małzenstw.

                        --jakies 100 lat temu niemal wcale nie bylo rozwodow, nie potwierdza to jednak
                        wcale tezy, ze ludzie wowczas zyli w zgodzie i szczesciu. Malzesntwa stosujace
                        npr na ogol naleza do ortodoksji i stad tez nie akceptuja rozwodow, traktujac
                        nieszczesliwy zwiazek jak krzyz, ktory trzeba targac do konca swych dni.

                        > Natomiast to anykoncepcja nalezy własnie do "ludzkich" pomysłów na szczescie,
                        > poniewaz próbuje poprawiac Boga..

                        --ludzkim "pomyslem na szczescie" jest rowniez leczeniec raka, przeszczepy
                        organow itp cuda, nie tak dano uznawane przez kk za "proby poprawioania Boga",
                        a dopiero od niedawna akceptowane z obawy przed kompromitacja i osmieszeniem
                        • rosalba Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 15:14
                          100 lat temu nie, ale w wieku XVIII i na początku XIX były częste (oczywiście głównie wśród arystokracji),
                          nie mówiąc o tabunach kochanek i kochanków przewijających się przez niemal wszystkie łóźka ;))))
                          • nieprawomyslny Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 15:49

                            --Moze ktos tam z arystokracji sie rozwiodl ale: primo- to byly wyjatki;
                            secundo -arystokracja stanowila jakis procent (o ile nie promile) spoleczenstwa.
                            Co do tych "tabunow kochanek...", trudno powiedziec jaka skale przybral ten
                            proceder, moze i masowa ale z pewnoscia nie przetaczaly sie przez "wszystkie
                            loza":)))

                            rosalba napisała:

                            > 100 lat temu nie, ale w wieku XVIII i na początku XIX były częste (oczywiście
                            g
                            > łównie wśród arystokracji),
                            > nie mówiąc o tabunach kochanek i kochanków przewijających się przez niemal
                            wszy
                            > stkie łóźka ;))))
                            • rosalba Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 15:51
                              Przypominam też o powszechnym obyczaju odwiedzana przez panów domów publicznych juź w wepoce
                              wiktoriańskiej. Często ojciec przowadził tam syna, by się "wszystkiego nauczył" ;))))))))
                            • sikorka68 Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 15:53
                              Ktoś mi niedawno napisał, że to ja piszę nie na temat, a teraz rozmowa jest
                              baardzo na temat. To taka mała dygresja :))
                      • agatazieba Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 20.04.06, 15:11
                        rubra napisała:

                        >> Osobiście nie znam nieszcesliwych małzenstw stosujacych NPR, natomiast znam
                        > wiele par i małzenstw, ktore stosując antykoncepcje wcale nie sa takie zgodne
                        i
                        >
                        > szceśliwe, bo to co sie w tej sferze wybiera nie ma wpływu wbrew pozorom
                        tylko
                        > na zycie seksulane..

                        bo właśnie tylko w takich idealnych małżeństwach npr może działać.
    • siegfriedswaelderin Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 14:31
      Dodac trzeba, ze nad kwestia dopuszczenia antykoncepcji obradowal za pontyfikatu
      Pawla VI kilkudziesiecioosobowy zespol zlozony w glownej mierze z
      duchownych/teologow (ale takze z par malzenskich i lekarzy). Jak to sie
      skonczylo, widac.

      Szkoda, ze zwolennicy metod naturalnych nawet nie wiedza, dlaczego maja stosowac
      owe naturalne metody i zarazem krzycza od razu o pigulkach wczesnoporonnych, gdy
      tylko uslysza slowa "antykoncepcja hormonalna".

      Ponoc chodzi o to w zakazie antykoncepcji, by partner nie stal sie li tylko
      narzedziem w rekach drugiego, sluzacym do zaspokajania potrzeb seksualnych.

      PS.
      Stosowanie hormonow w celu podtrzymania ciazy tez jest szkodliwe, bo to
      ingerencja chemiczna w plodnosc - ktora wszakze powinna byc naturalna?


      amelov napisał:

      > Co do podstaw stanowiska KK w sprawie antykoncepcji, to wynikają one z
      encykliki papieża Pawła VI "Humanae Vitae" z 1968 r.
      • rubra Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 14:47
        PS.
        > Stosowanie hormonow w celu podtrzymania ciazy tez jest szkodliwe, bo to
        > ingerencja chemiczna w plodnosc - ktora wszakze powinna byc naturalna?
        >
        to akurat błedny wniosek

        natomist przytoczenie "Humane vitae jaes jak najberdziej trafne i polecam ja
        wszystkim, ktorzy maja watpliwosci w kwestii antykoncepcji i wiary..
        • siegfriedswaelderin Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 14:52
          > PS.
          > > Stosowanie hormonow w celu podtrzymania ciazy tez jest szkodliwe, bo to
          > > ingerencja chemiczna w plodnosc - ktora wszakze powinna byc naturalna?
          > >
          > to akurat błedny wniosek

          To nie wniosek, to pytanie uswiadamiajace brak wiedzy dotyczacej koniecznosci
          stosowania metod naturalnych. W wielu postach widzi sie argumentacje, ze hormony
          sa "be", bo to ingerencja w organizm.
          • rubra Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 14:56
            nie hormaony wogole, ale antykoncepcja, jako cos co niszczy naturalna ,
            normalna i zdrowa czynnosc organizmu, jaka jest płodnośc - i o to tu chodzi!
            • nieprawomyslny Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 15:13
              rubra napisała:

              > nie hormaony wogole, ale antykoncepcja, jako cos co niszczy naturalna ,
              > normalna i zdrowa czynnosc organizmu, jaka jest płodnośc - i o to tu chodzi!

              --bullshit, nie chodzi o to, ze niszczy (w ogole to hamuje a nie niszczy, a to
              roznica), kk chodzi o zupelnie co innego -a sam slyszalem to z ust jakiegos
              notabla koscielnego- o tzw. boski udzial w planowaniu rodziny- tj pozwolenie
              Bogu na ostateczna decyzje, czy ma byc poczecie, czy nie. Metody naturalne z
              racji swej zawodnosci "daja wlasnie Bogu te szanse", podczas gdy pozostale
              bardzo ograniczaja ryzyko poczecia, niejako krępując boskie mozliwosci
              tworzenia (kon by sie usmial, ze byle tabletka/latex moze powstrzymac samego
              Boga:)). Tak to wlasnie tlumaczy (a przynajmniej tlumaczyl jeszcze 10 lat temu)
              kk. Powod jest oczywisty- wiecej narodzin, wiecej chrztow, wiecej komunii,
              bierzmowan, slubow, zgonow... gospodarke napedza popyt i to jest cale sedno a
              nie zaslanianie sie Bogiem i ukazywaniem Go jako istoty ulomnej, ktorej plany
              byle czlowieczek moze pokrzyzowac.
              • rosalba Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 15:25
                W ten sam sposób protestantyzm i brak postu podkopały gospodarkę licznych portów w Europie
                Zachodniej (bo zmniejszyły się wpływy z rybołóstwa) :P
                • iluminacja256 Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 15:35
                  Nie wydaje mi sie to smieszne. ZWarto przypomnieć sobie odpowiedzią na co był
                  protestantyzm - odpowiedzią na kupowanie odpustów, zakaz czytania(!) Biblii
                  samodzielnie w jej wersji w jezykach narodowych, łupienie wsi przez Kosciół z
                  dziesięcin, pływanie w dostatku i bredzenie o ubóstwie. I tak już zostało, ze
                  koscioły protestanckie nie maja kościołów kapiących zlotem, czego nei mozna
                  powiedzieć o katolickich...oczywiście , wiele dzieł sztuki to cacka produkowane
                  dla kosciołów, tyle tylko, ze pieniądze na te cuda, nie pochodziły z innej
                  rzeczy niż kasa wrzucana do puszki. Jedyne co dla mnie w katolicyzmie ma racje
                  bytu to zakony typu urszulanki czy franciszkanie, nie cała hierarchia
                  biskupów , kardynałów itp
                  • rosalba Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 15:44
                    Iluminacjo, nie masz racji! Większość dzieł sztuki w kościołach katolickich było fundowanych przez
                    zamoźnych mieszczan. Pooglądaj sobie obrazy renesansowe i barokowe - na wielu widnieje ktoś taki
                    jak FUNDATOR. Dlatego potem protestanci nie usuwali ich z przejmowanych kościołów katolickich. Taki
                    obraz czy rzeźba miał właściciela, i nie była to parafia. Protestanci dorrabiali tylko np. skrzynkę na
                    figurę Matki Boskiej albo dodatkowe, protestanckie w duchu skrzydła do starych ołtarzy. Pojedź kiedyś
                    do Gdańska i odwiedź kościół mariacki.

                    Poza tym w póżniejszym okresie wiele zborów było bardzo bogato zdobionych :P głównie w malowidła
                    ilustrujace dobre uczynki i grzechy, ale w ogromnej ilości.

                    Poza tym nie o tym jest wątek.
                    • iluminacja256 Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 15:53
                      Iluminacjo, nie masz racji! Większość dzieł sztuki w kościołach katolickich był
                      > o fundowanych przez
                      > zamoźnych mieszczan. Pooglądaj sobie obrazy renesansowe i barokowe - na wielu
                      w
                      > idnieje ktoś taki
                      > jak FUNDATOR.

                      I tu cię musze zadziwić , bo niestety, ale na większości to fundatorem jest
                      wląsciciel ziemski, czyli człowiek utzrymujący sie z rolnictwa, nie z handlu
                      czy rzemiosła. Doskonała większość mieszczan to neistety protestanci - cała
                      kupiecka Hanza, Rzesza , Belgia itd jak połamani ruszyła za Lutrem a potem i za
                      Kalwinem:))) A dlaczego? No to już wystarczy pomysleć - bogacenie sie kogoś
                      poza klerem było surowo potepiane pzrez sam kler:)
                      • rosalba Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 16:05
                        Nie zadziwisz mnie, kiedyś studiowałam historię sztuki. I najwaźniejsze dzieła były fundowane przez radę
                        lub bogatych kupców, ewentualnie majętnych właścicieli ziemskich, np. arystokratów.

                        O! i w tym miejscu moźemy zacząć dyskutować o wyzysku chłopów pańszczyźnianych i o tym, jak pan
                        nalewał do butelki wódkę, by rozpijać chłopstwo ;)))
                        • totalna_apokalipsa Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 16:35
                          Nie zadziwisz mnie, kiedyś studiowałam historię sztuki. I najwaźniejsze dzieła
                          > były fundowane przez radę
                          > lub bogatych kupców, ewentualnie majętnych właścicieli ziemskich, np.
                          arystokra
                          > tów.


                          o to przecież napisałaś dokładnie to samo, wiec w czym problem?:)

                          Kosciół ściągał pzreciez tzw. swiętopietrze - to naprawdę sporo pieniedzy, bo
                          ściagał na panstwo kościelne z każdego kraju europejskiego. Z tym też
                          protestanci zrobili porządek, bo po prostu powiedzieli - koniec z kasą z
                          kazdego łana ziemii dla Rzymu.
                          • totalna_apokalipsa Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 16:36
                            A poza tym jedna pańszczyżniana zostawili w muzeum:)
              • rubra Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 22:49
                ..jak widac Twoja wiedza zatrzymała sie chyba na etapie sprzed 10 lat(a moze
                nawet 30) kiedy NPR sprowadzała sie do kalendarzyka, ktory faktycznie był mało
                skuteczny, ale od tamtej pory wiedza i praktyka w tej dziedzinie zaszły juz o
                wiele dalej-wiec proponuje sie douczyć zanim bedzisz znów zabierał głos w tej
                sprawie..
                a co do kwestii tabletka/latex moze powstrzymac samego
                > Boga:)). -pozostawię to bez komentarza..
                • rubra Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 22:52
                  to miała byc oczywiście opowiedz do NIPEPRAWOMYSLNEGO
          • sikorka68 Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 15:04
            siegfriedswaelderin napisała:

            > > PS.
            > > > Stosowanie hormonow w celu podtrzymania ciazy tez jest szkodliwe, b
            > o to
            > > > ingerencja chemiczna w plodnosc - ktora wszakze powinna byc natural
            > na?
            > > >


            > > to akurat błedny wniosek
            >
            > To nie wniosek, to pytanie uswiadamiajace brak wiedzy dotyczacej koniecznosci
            > stosowania metod naturalnych. W wielu postach widzi sie argumentacje, ze
            hormon
            > y
            > sa "be", bo to ingerencja w organizm.


            Ja znam paskudne skutki leczenia hormonalnego, mimo szczegółowych badań, jakie
            ta osoba musiała przedtem zrobić.
            • siegfriedswaelderin Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 15:09
              > Ja znam paskudne skutki leczenia hormonalnego, mimo szczegółowych badań, jakie
              > ta osoba musiała przedtem zrobić.

              A ja znam osobe, ktora brala hormony i dzieki temu zaszla w ciaze.
              Takich egzemplów tutaj nie trzeba. Watek traktuje o czym innym.
              • majowa-panna Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 16:16
                Człowiek ma wolą wolę więc wybiera to co mu pasuje. Tylko nie miejcie potem o
                nic pretnesji do Pana Boga skoro zupełnie nie przejmujecie się wiarą i jej
                zasadami.
    • pszczolka84 Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 16:04
      czytam wypowiedzi i smiech mnie ogarnia,choc to wcale nie jest smieszne.Jeśli
      zazywa sie tabletki tylko i wyłacznie w celu terapeutycznym(leczniczym)-trądzik
      itp nie uprawiajac przy tym seksu pozamałzenskiego(zwanego cudzołostwem)-nie
      jest to grzechem,jesli natomiast zazywasz tabletki,aby nie zajsc w ciaze no
      niestety według koscioła jest to "zabijanie zycia niepoczetego"lub"godzenie w
      metody naturalnego planowania rodziny",kiedys tabletki mały działanie
      wczesnoporonne czyli gdy dochodziło do zapłodnienia komorki jajowej tabletki
      powodowały jej uszkodzenie lub obumarcie,dzis w 21 wieku ich działanie polega
      na niedopuszczemiu do jajeczkowania kobiety a co za tym idzie na
      niedopuszczeniu do zapłodnienia komorki jajowej.jednak lepiej zapobiegac i
      grzeszyc niz pozniej płakac i "klepac biede"lub co gorsza zmarnowac sobie zycie
      pozdrawiam
      • rosalba Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 16:06
        O.
      • totalna_apokalipsa Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 16:27
        jesli natomiast zazywasz tabletki,aby nie zajsc w ciaze no
        > niestety według koscioła jest to "zabijanie zycia niepoczetego"lub"godzenie w
        > metody naturalnego planowania rodziny"

        Jak mozna zabić kogoś kto jeszcze się nie
        począł? :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))Czy można
        strumieniem moczu podnieść szafę ? Własnie o takich rzeczach tu sie pisze...
        Są granice absurdu. Zresztą sorry, ale to myślenie w tym wątku o poczetym,
        naturalnym, nienaturalnym , zgodnym, niezgodnym odbiera człwoeikowi chęc do
        jakiegokolwiek seksu z kimkolwiek - małzeńskiego, pozamałzeńskeigo, cudzołóstwa
        i jakiegokolwiek łóstwa, dziękuję.
        • rosalba Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 16:37
          eeeee, przestań, zatęskniłam :(
    • fagay Dla prawdziwie wierzacych 19.04.06, 16:11
      nie ma alternatywy.
      Dlatego nalezy wybrac: albo seks albo modlitwa.
      Osobiscie wybralem to drugie.
      A jak juz nie bede mogl tego pierwszego to wroce na lono KK. Dam na tace i za
      to pojde do nieba.
      Ludzie opanujcie sie ! - czyz jest piekniejsza forma modlitwy i wielbienia pana
      Boga niz milosny okrzyk kochankow ? Nie wierzcie czarnym - oni wylacznie chca
      miec wiecej owieczek do skubania a w nosie maja wasze szczescie wiekuiste.
      • terrestre biedne,oglupione kobietki!!!! Cieszcie sie zyciem 19.04.06, 17:20
        same decydujcie o swoim losie i pogoncie wszystkich czarnych oszolomow.
        Po co to wam????
        Przeciez oni sami to wszystko wymyslili,a teraz maja narzedzie do kontroli nad
        wami.
        Porzuccie te bzdury,a swiat od razu bedzie jasniejszy i piekniejszy.
        Po to mamy wolna wole,rozum o orgazm,zeby z tego korzystac.
        Gdyby wielki konstruktor chcial inaczej,czlowiek mialby okres rui
        przymusowo,jak zwierzeta,raz do roku.
        Po to dano nam jednak inaczej,zebysmy mogli sie kochac kiedy chcemy.Bez
        niczyjego pozwolenia.
        • andy_1975 a może trochę konkretów: 19.04.06, 18:06
          Podstawowa sprawa to sposób działania pigułki. Chyba wszyscy zgadzają się, że jej działanie polega na wpływaniu na poziom hormonów. W WIĘKSZOŚCI przypadków powoduje to, że cykl jest cyklem bezowulacyjnym, czyli nie uwalnia się jajeczko więc nie ma czego zapłodnić. Ale NIE JEST TAK W 100% przypadków. I co wtedy? Drugim skutkiem zmiany poziomu hormonów jest reakcja macicy. Reakcja ta polega najogólniej na tym iż po uwolnieniu się jajeczka i zapłodnieniu go nie może się ono zagnieździć w ściance macicy więc jest wydalane z organizmu! Każdy kto dokładnie przeczytał instrukcję środków antykoncepcyjnych musiał spotkać się z tą informacją. I właśnie to jest największym grzechem: często dochodzi to poczęcia tylko że zarodek jest wydalany bo ścianka macicy nie jest przystosowana do przyjęcia go!
          I biorąc to pod uwagę chemiczne środki antykoncepcyjne nie różną się niczym (oprócz skuteczności) od tzw. "pigułek po" czyli środków wczesnoporonnych.
          • rosalba Re: a może trochę konkretów: 19.04.06, 18:11
            Miałeś na myśli hormonalne chyba? Chemiczne to np. pianki :)
            • andy_1975 Re: a może trochę konkretów: 19.04.06, 18:21
              rosalba napisała:

              > Miałeś na myśli hormonalne chyba? Chemiczne to np. pianki :)
              "chemiczne" w sensie działające poprzez swój skład chemiczny, w odróżnieniu od środków mechanicznych. Ale nie zbaczaj z tematu: odpowiedz na główną część mojego postu.
          • siegfriedswaelderin Re: a może trochę konkretów: 19.04.06, 18:44
            Istnieja takze poronienia samoistne, wynikajace np. z zbyt niskiego poziomu
            odpowiednich hormonow. Wtedy to nie jest wina kobiety, ktora sie nie przebadala
            przed zajsciem w ciaze i wszystko jest ok?

            > Podstawowa sprawa to sposób działania pigułki. (...) Drugim skutkiem zmiany
            poziomu hormonów jest reakcja macicy. Reakcja ta polega najogólniej na tym iż po
            uwolnieniu się jajeczka i zapłodnieniu go nie może się ono zagnieździć w ściance
            macicy więc jest wydalane z organizmu! I właśnie to jest największym grzechem:
            często dochodzi to poczęcia tylko że zarodek jest wydalany bo ścianka macicy nie
            jest przystosowana do przyjęcia go!
            > I biorąc to pod uwagę chemiczne środki antykoncepcyjne nie różną się niczym
            (oprócz skuteczności) od tzw. "pigułek po" czyli środków wczesnoporonnych.
            • andy_1975 Re: a może trochę konkretów: 19.04.06, 18:56
              W zasadzie sama sobie odpowiedziałaś: Nie jest OK bo kobieta straciła dziecko i na pewno jeśli go pragnęła to mocno tą sytuację przeżyje. Ale na pewno wtedy to nie jest grzech. A dlaczego? Bo do grzechu potrzeba świadomości czynu!
              Tak samo jeśli ktoś strzelając do dzika na polowaniu zastrzeli przez przypadek innego człowieka to jest WYPADEK, ale jeśli do człowieka celował to jest MORDERSTWO. Przecież to takie proste.

              siegfriedswaelderin napisała:

              > Istnieja takze poronienia samoistne, wynikajace np. z zbyt niskiego poziomu
              > odpowiednich hormonow. Wtedy to nie jest wina kobiety, ktora sie nie przebadala
              > przed zajsciem w ciaze i wszystko jest ok?
              >
              • siegfriedswaelderin Re: a może trochę konkretów: 19.04.06, 18:59
                > W zasadzie sama sobie odpowiedziałaś: Nie jest OK bo kobieta straciła dziecko i
                > na pewno jeśli go pragnęła to mocno tą sytuację przeżyje.

                Ach, to tylko kobieta traci dziecko? Mezczyzna juz nie?
              • totalna_apokalipsa Re: a może trochę konkretów: 19.04.06, 19:24

                > W zasadzie sama sobie odpowiedziałaś: Nie jest OK bo kobieta straciła dziecko
                i
                > na pewno jeśli go pragnęła to mocno tą sytuację przeżyje.

                Nie przeżyje , bo wydali w pierwszej meisiączce, nei mając nawet pojecia o tym,
                ze byla w ciązy.
                • andy_1975 Re: a może trochę konkretów: 19.04.06, 19:36
                  To zależy... Niski poziom hormonów może spowodować że ciąża się rozpocznie (czyli miesiączka się nie pojawi) ale się nie utrzyma. Wtedy kobieta będzie przynajmniej przypuszczała że była w ciąży.
                  Tak czy inaczej nie to było początkiem całej rozmowy: zaczęło się przecież od tego czy ŚWIADOME działanie przeciwko poczętemu życiu jest złe. Naturalne poronienie nie nosi przecież najmniejszego śladu świadomego czynu.

                  totalna_apokalipsa napisała:
                  >
                  > Nie przeżyje , bo wydali w pierwszej meisiączce, nei mając nawet pojecia o tym,
                  >
                  > ze byla w ciązy.
              • apothetai Re: a może trochę konkretów: 24.04.06, 14:15
                Przecież to takie proste...
                A mogłabym być wstrzemięźliwa, cudowna, niewyżyta, święta.
                Nie jestem, mój wybór. Ale proszę mi nie wmawiać, że jestem morderczynią. To, co
                pisze andy_1975, to niestety jest kiepskie. fakt, piszą takie rzeczy na
                opakowaniach od tabletek, i ja decyduję się na wszystko ze świadomością
                konsekwencji. Ale nie przeraża mnie to, ponieważ nie traktuję zygoty jako
                człowieka. Dla mnie problemu nie ma. nie wiem tylko, kogo próbuje się tu
                przekonywać - jeśli ktoś nie jest katolikiem, to nie powinno być żadnego
                problemu moralnego, co najwyżej wątpliwości dot. zdrowia. A jeśli ktoś jest, to
                powinno być jasne, że tabletki = grzech = morderstwo (sic!). Więc... po co
                dyskutować?
                • sikorka68 Re: a może trochę konkretów: 24.04.06, 14:19
                  Wymiana poglądów jeszcze nikomu nie zaszkodziła.
    • poramancz Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 19:58
      Kościół bardzo jasno mówi, że jest to grzech, więc nie spowiadanie się z tego
      całkowicie unieważnia spowiedź. Tak, jak celowe zatajenie każdego innego grzechu.
      A z tego, co wiem - księza dosyć łagodnie podchodzą do tej sprawy.
    • kam_mar Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 20:03
      Z tymi tabletkami jest tak, ze ich branie jest grzechem, ale... ja mam nieco
      inne zdanie na ten temat, co do znaczenia pojecia "grzech" również! Czy
      ostrozność (tj. plany, marzenia, a takze chec ich spelnienia jest zlem???),
      troska o przyszlość jest grzechem??? Najlepiej jak rozmnażalibysmy się jak
      króliki??? Bez zadnych obaw??? Jesli ktoś sie uczy, jest dojrzały na swoj
      sposob (a nie gotowy na założenie rodziny) i stosuje antykoncepcję,
      jakakolwiek, jestem ZA! Jestem wierząca, ale ta kwestia jest dla mnie sporna i
      nie spowiadam się z tego, nie uważam, że jest to wilekim grzechem (a pytanie o
      moje zycie intymne...moja sprawa...to zlamanie pewnej zasady). Kościól ma prawo
      się zmieniać, a społeczeństwo nie??? Luzdie zabijają, kradną, cudzołożą,
      oglądają "zakazane" przez Kosciól pisemka i co??? O czym się więcej mówi??? O
      antykoncepcji! Paranoja... Mamy prawo decydować o swoim losie, a nie ludzie,
      którzy o tej sferze tylko czytają i prawią morały...
      Może brzmi to okropnie, ale...nikt nic złego tym, że stosuje antykoncepcje
      nikomu nie robi...
      • orguncja Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 20:25
        grzech i moje przekonania to dwie rozne rzeczy. co jest grzechem niestety
        ustnawia nam kosciol. boli mnie to bo przynajmniej w kilku kwestiach <dziwne, ze
        czesto zlokalizowanych wokol tematu SEKS> sie nie zgadzam. coz
        przykre dla mnie jest niestyty to, ze kobieta <I MEZCZYZNA, bo antykoncepcja,
        jak seks nie sa kwestia tylko jednej ze stron> ktora troszczy sie ot chocby o
        swoj status materialny jest "potepiona".
        nie wiem czy wstrzemieżliwosc mozna nazwac metoda, bo np dla mnie npr sa
        zupełnie bazuzyteczne <moj i podejrzewam ze nie tylko moj organizm juz tak ma,
        ze nie mam najmniejszej roznicy w temperaturze, a kalendarzyk to dopiero loteria...>
        ech
        • poramancz Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 21:14
          Cóż - fakty wyglądają tak, że Twoje przekonania w kwestii tego, co jest
          grzechem, a co nie - sa nieistotne. Gdyby każdy sobie mógł wybierać, co dla
          niego jest grzechem, kościół byłby raczej niepotrzebny. Bóg zresztą też. Można,
          oczywiście, dyskutować z tym, czy Kościół ma rację, można się z nim nie zgadzać,
          ale nadal nie zmiania to faktu, że niczego w kwestii prawnej to nie zmieni.
    • podfur Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 21:09
      czy ktoś mógłby mi wyjaśnić, jaka jest MORALNA różnica między metodami
      "sztucznymi" a "naturalnymi"? Przecież intencja jest IDENTYCZNA:uniknąć ciąży!!!
      Więć co za różnica jakich narzędzi użyjemy:gumki, termometru, tabletki,
      kalendarzyka...
    • earlyyears Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 21:25
      przy takich dylematach , moralno-etyczno-filozoficznych to wspolczuje
      nieszczesnikowi , ktory cie bzyka.
    • kosa_dk Grzech to krasc i z dupy spasc skarbie, o reszte s 19.04.06, 22:04
      Grzech to krasc i z dupy spasc skarbie, o reszte sie nie martw
    • waligora11 Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 22:08
      Witam!
      Przeczytaj prosze do konca...
      Mam 27 lat. Jestem mezatka od 5 lat. Nie mamy dzieci, bo teraz nie chcemy.
      Stosuje tylko metody naturalne, ktore DZIALAJA!!!. Wszystko wskazuje na to ze
      jestem plodna (badania ginekologiczne, obserwacje cyklu, test
      owulacyjny).Zdecydowalam sie na naturalne metody, poniewaz:
      1. Nie lubie chemii. Cykl sterowany hormonami nie jest pelnowartosciowym
      cyklem, jest sprzeczny z naturalnym rytmem kobiety. Do utrzymania macicy,
      jajnikow i reszty we wlasciwej kondycji (np. po to, aby w przyszlosci bez
      komplikacji urodzic zdrowe dziecko)potrzebne sa zmiany hormonalne typowe dla
      cyklu, pigulki nie do konca ten cykl nasladuja; M.in. z tego powodu moj
      ginekolog, ktorego bardzo cenie i szanuje, z zasady nie przepisuje
      antykoncepcji hormonalnej kobietom, ktore nigdy nie rodzily.
      2. Po dluzszym czasie stosowania pigulek kobiecie obniza sie tzw. libido tzn.
      ma coraz mniejsza ochote na seks; A ja bardzo lubie sie kochac i nie chce, zeby
      kiedykolwiek sie to zmienilo;
      3. Mam dwie kolezanki, ktore zaszly w ciaze mimo stosowania antykoncepcji, nie
      mam wiec do tej metody zaufania, bardziej ufam mojemu rozsadkowi;
      4. Byc moze nie wiesz do konca, jak dzialaja pigulki. Najczestsze pigulki,
      ktore przepisuja ginekolodzy, dzialaja na dwa sposoby: po pierwsze zmieniaja
      wlasciwosci sluzu plodnego (w polowie cyklu, kilka dni przed jajeczkowaniem, w
      normalnym, nie sterowanym sztucznymi hormonami cyklu, pojawia sie plodny
      przezroczysty sluz; jest on konieczny, aby zaplodnienie bylo mozliwe, poniewaz
      uzdalnia plemniki do zaplodnienia (kapacytacja); pigulka sprawia, ze ten sluz
      nie wystepuje, w zwiazku z tym plemniki nie moga spelnic swojej funkcji). Po
      drugie, pigulka zawiera jeszcze inny skladnik "na wszelki wypadak", gdyby
      jednak pierwszy składnik „nie zadzialal” i gdyby jednak do zaplodnienia doszlo.
      Skladnik ten zmienia wlasciwosci blony wyscielajacej macice, powodując, ze
      niemozliwe staje sie zagniezdzenie tam zarodka, tzn. zaplodnione jajeczko (dla
      mnie juz CZLOWIEK, ponieważ uwazam, ze zycie ma poczatek w zaplodnieniu, w
      polaczeniu sie komorki meskiej i zenskiej) nie moze sie zagniezdzic w macicy,
      jest usuwane z organizmu kobiety i ginie. Jaka jest wiec roznica miedzy
      dzialaniem tego drugiego skladnika a aborcja? Dla mnie zadna. Co za roznica czy
      niszczymy zycie w jego drugim, trzecim czy czterdziestym dniu? Mozna sobie
      tlumaczyc, ze byc moze usuniecie tego zarodka nie bylo konieczne, byc moze
      zadzialal pierwszy skladnik pigulki, ale skad mamy pewnosc, ze tak bylo? W
      koncu po cos ten drugi skladnik w pigulce jest; skoro jest, tzn. ze takie
      ryzyko istnieje. Jest wprawdzie pigulka, ktora zawiera wylacznie ten pierwszy
      skladnik zmieniajacy sluz (tzw. minipigulka), ale jest ona malo skuteczna i
      lekarze przewaznie przepisuja ja bardzo mlodym dziewczynom, ktore nie maja
      jeszcze czestych regularnych stosunkow;
      5. Jesli dojdzie do zaplodnienia, mimo pigulki, co sie zdarza (tak jak pisalam,
      dwa przypadki, ktore znam osoboscie), istnieje dosyc powazne ryzyko uszkodzenia
      plodu i urodzenia dziecka z roznymi wadami;
      6. Naturalne planowanie nic nie kosztuje;
      7. Fajnie jest wiedziec, ze w moim organizmie wszystko dziala jak nalezy. Na
      podstawie pomiarow temperatury i obserwacji sluzu mozna stwierdzic, czy
      wystepuje jajeczkowanie, czy jest obecny plodny sluz, czy jest go wystarczająco
      duzo, ile dni trwa druga faza cyklu (od jajeczkowania do miesiaczki) - powinna
      trwac 10 - 16 dni. Jesli krocej, najczesciej swiadczy to o niewydolnosci cialka
      zoltego tzn. de facto nieplodnosci - do zaplodnienia dochodzi, ale zarodek nie
      ma mozliwosci utrzymania sie w macicy, ginie po paru dniach. Im szybciej sie to
      u siebie rozpozna, tym wieksze szanse na wyleczenie i potomstwo w przyszlosci;
      8. Przy naturalnych metodach mozna przewidziec z dokladnoscia co do jednego -
      dwoch dni termin miesiaczki, nie jest to taka dokladnosc jak przy antykoncepcji
      hormonalnej, ale zawsze; Miesiaczka w naturalnym cyklu nie jest czyms
      nieprzewidywalnym i niemożliwym do czasowego określenia, tak jak przeczytałam w
      niektórych wypowiedziach na tym forum.
      9. Bedac juz w ciazy mozna sobie bardzo dokladnie wyliczyc termin porodu,
      dokladniej niz lekarz, poniewaz co do dnia wiadomo, kiedy dziecko zostalo
      poczete;
      10. Z pewnym prawdopodobienstwem mozna zaplanowac plec dziecka w przyszlosci.
      Ze stosunkow 3 - 4 dni przed jajeczkowaniem w 60% rodza sie dziewczynki, ze
      stosunkow w dniu lub dzien po jajeczkowaniu w 70 - 80% rodza sie chlopcy. Jest
      to zwiazane z budowa i zywotnoscia plemnikow. Plemniki zenskie (X) sa mniej
      ruchliwe, ale bardziej wytrwale, potrafia dluzej przetrwac z kobiecych
      narzadach rodnych; przy wspolzyciu kilka dni przed jajeczkowaniem do czasu
      jajeczkowania plemniki meskie zgina i na na jajeczko doczekaja sie glownie te
      zenskie.I odwrotnie, meskie plemniki (Y) sa bardziej ruchliwe, poruszaja sie
      szybciej, bo maja dluzsze witki i bardziej szpiczasta glowke, za to zyja krocej
      niz zenskie. Przy wspolzyciu w dniu lub dzien po jajeczkowaniu szybciej dotra
      do jajeczka niz zenskie i bedzie wieksze prawdopodobienstwo, ze urodzi sie
      chlopiec;
      11. Nieprawda, ze naturalne metody sa nieskuteczne. Wspolczesne naturalne
      planowanie rodziny (NPR) to nie kalendarzyk!!! Kalendarzyk to przezytek,
      ktorego juz nikt o zdrowych zmyslach nie stosuje. W NPR opierasz sie na:
      pomiarach temperatury, obserwcji sluzu, badaniu szyjki macicy i dopiero na
      szarym koncu obliczeniach. Gdy bierzesz pod uwage te wszyskie wskazniki
      plodnosci, skutecznosc NPR jest szacowana na 97 - 99%, tyle co pigulka.
      Nieregularnosc cyklu nie ma tu nic do rzeczy. Majac nieregularne cykle i
      stosujac kalendarzyk pomylka prawie pewna. Przy NPR ,czyli biorac pod uwage te
      wszystkie wskazniki, o których pisałam, nawet przy nieregularnych cyklach
      pomylic się trudno..
      12. Nieprawda, ze przy NPR malo zostaje okazji do sexu. W moich dlugich, 32
      dniowych cyklach, dni płodnych (czyli tych, kiedy się można kochac) jest tylko
      około 10. W pozostale możemy się kochac. I tak jest ok.. Wole 10 dni wyrzeczen
      niż szprycowanie się chemia.
      13. Mam czyste sumienie. Nie musze się nikomu spowiadac z mojego zycia
      intymnego, bo nie mam sobie nic do zarzucenia. Chodze do kościoła i do komunii,
      nie mam zadnych rozterek typu antykoncepcja – wiara i mogę się w spokoju
      cieszyc seksem; Jan Pawel II sporo napisal na ten temat (tj. radości z seksu) ,
      np. w „Miłość i odpowiedzialność” – seks w kościele jest wartością, JP II pisal
      ze i kobieta i mezczyzna maja prawo do przyjemności seksualnej, ze jest to
      czyms dobrym, a nie czyms potępianym przez kościół. Poczytaj, polecam. Gdyby
      stanowisko kościoła było inne, zmieniłabym wyznanie religijne na jakies inne,
      bo katolicyzm i jednoczesnie antykoncepcja to dla mnie jaks obluda. . Nie wiem
      skad się biora te wszystkie slowa skrytyki pod adresem kościoła, które tu
      przeczytałam na forum. To jakies kompletne bzdury. Słuchacie tego, co pisze
      papiez – glowa kościoła, czy tego, co powiedział proboszcz z Koziej Wolki?
      Jeśli Proboszcz z Koziej Wolki ma problem z seksem, to już jego sprawa, ale to
      nie jest stanowisko kościoła!
      14. NPR nie wymaga wcale tak wiele wysilku jak się wydaje. Zabiera około 10
      min. dziennie (pomiar temperatury, notatki, obserwacje). Za to korzyści sa
      według mnie duze. Poza tym mi np. te obserwacje, wykresy itp. sprawiaja
      przyjemność. Lubie to robic. A nauczenie się NPR również nie jest trudne.
      Wystarczy troche poczytac, ewentualnie skonsultowac się z DOBRYM nauczycielem
      NPR.
      15. Nieprawda, ze współżycie można rozpocząć dopiero po 6 miesiacach
      obserwacji, tzn. tak byloby najlepiej, bo ma się praktyke… Ale można wczesniej,
      tylko na początku jest „mniej dni do kochania” i trzeba obserwowac całość cyklu
      (potem można już tylko niektóre dni-wersja skrocona).
      • rubra Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 22:37
        Brawo waligora11!
        Nic dodać nic ując- bo wyjaśniłas wszystko co najwazniejsze w tym temacie-i co
        najważniejsze bazując na własnym doswiadczeniu.
        Nie mam tu juz nic do dodania, chociaż sama jestem insruktorem NPR:)
        Pozdrawiam
        (również wszystkich "watpiących")
        • osmanthus Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 19.04.06, 23:28
          Szkoda wobec tego, ze to nie ty jestes autorka powyzszych 15 punktow, rubra.
          Moze w takim razie powinnas zrezygnowac z pracy w charakterze instruktora NPR ?

          Rozumiem rowniez, ze kk stosowanie metody NPR rozciaga rowniez na nawrocone na jedynie sluszna
          wiare ludy afrykanskie ? Niech mnie znawcy tematu oswieca w tej materii, pls.
          • zoe13 Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 20.04.06, 08:37
            waligora 11
            Wszystko fajnie. Zmienisz zdanie jak ci szlag trafi owulację, cykle,
            gospodarkę hormonalną.... ciekawe jakie wtedy bedziesz miała zdanie. Żeby było
            jasne. Jestem za tym, ze dopóki kobieta jest zdrowa i funkcjonuje zgodnie z
            naturą powinno sie stosowac metody naturalne (dla zdrowia to na pewno lepsze
            niz profilaktyczna i wygodna chemia). Ale co zrobić jak natura weżmie w łeb!? A
            człowiek jest młody na tyle, zeby sie kochać, a za stary na dzieci?????????
            • totalna_apokalipsa Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 20.04.06, 08:56
              Taka jedna śmieszna sprawa jesli idzie o niescisłści w tym opisie:)))))

              Np. Waligóra np pisze, ze nie kocha sie przez 10 dni w miesiąću. Zakładam, ze
              to dzień owulacji oraz 6-5 dni przed nim i około trzy po nim na wszelki
              wypadek. To daje własnie 10 dni:)

              Czyli okazuje sie, ze Waligra nie ma miesiączki! Bo jakby miała to juz nei jest
              10 dni, ale 15-17:) Czyli już ponad dwa tygodnie:) do tego dodajemy, ze
              Waligóra kocha sie dokładnie w tygodniu przed miesiaczką , w którym wiele
              kobiet czuje sie tak, z eodpadają jeszcze 3-4 dni. W sumie to już 21 dni -
              zostaje tydzień :))))))))
              • totalna_apokalipsa Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 20.04.06, 08:59
                i dalej:
                >Nieprawda, ze współżycie można rozpocząć dopiero po 6 miesiacach
                >obserwacji, tzn. tak byloby najlepiej, bo ma się praktyke… Ale można
                wczesniej,
                .tylko na początku jest „mniej dni do kochania” i trzeba obserwowac całość
                cyklu
                (potem można już tylko niektóre dni-wersja skrocona).

                Oczywiście, ze neiprawda, bo jedyne co nam grozi to ciąza , tak jak pewnemu
                panu na początku watku, który to zaczał zaraz po ślubie i w trzy mieciące
                póżniej został ojcem. Mozna wszystko i wsystko jest świetne, tyle tylko, ze w
                rezultacie to ma sie dziecko, a nie o to chodzi w antykoncepcji:))))

                • sikorka68 Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 20.04.06, 09:26
                  totalna_apokalipsa napisała:

                  > i dalej:
                  > >Nieprawda, ze współżycie można rozpocząć dopiero po 6 miesiacach
                  > >obserwacji, tzn. tak byloby najlepiej, bo ma się praktyke… Ale można
                  >
                  > wczesniej,
                  > .tylko na początku jest „mniej dni do kochania” i trzeba obserwowac
                  > całość
                  > cyklu
                  > (potem można już tylko niektóre dni-wersja skrocona).
                  >
                  > Oczywiście, ze neiprawda, bo jedyne co nam grozi to ciąza , tak jak pewnemu
                  > panu na początku watku, który to zaczał zaraz po ślubie i w trzy mieciące
                  > póżniej został ojcem. Mozna wszystko i wsystko jest świetne, tyle tylko, ze w
                  > rezultacie to ma sie dziecko, a nie o to chodzi w antykoncepcji:))))
                  >

                  Ten pan został ojcem nie dlatego, że stosował naturalne metody, ale dlatego, że
                  za mało o nich wiedział :))
                  • totalna_apokalipsa Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 20.04.06, 09:29
                    Oczywiście , klasyczna odpowiedż serwowana kobietom karmiącym albo w trakcie
                    menopauzy, dla których ta metoda sie nie nadaje - za mało pani o tej metodzie
                    wie.
                    • rubra Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 20.04.06, 09:45
                      niestety to Ty chyba niewiele o tej metodzie wiesz, bo ta metoda ma
                      zastosowanie zarówno w menopauzie, po odsawieniu antykoncepcji jak i po
                      porodzie-sa te sytuacje szczegolne, w ktorych reguły sa jedynie nieco
                      zmodyfikowane i dopasowane do specyfiki i "nietypowosci" tego czasu.Tak wiec
                      proponuje podszkolic swoj awiedze, albo nie zabierac głosu.
                      • iluminacja256 Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 20.04.06, 10:59
                        Oj, wiesz co nie rób z ludzi kretynów - przy menopauzie masz taką burzę w
                        otrganizmie, ze masz wszystkie sygnały sprzeczne, wiec nie pisz mi o
                        modyfikacji. Zadnych skoków, cykle bezowulacyjne, a nastepnie owulacyja w
                        cyklu po trzech czy czterech miesiącach i np. dwutyfgodniowa miesiączka,
                        tydzień pztrerwy i tzry dni krwawienia (to są cykle mojej matki w trakcie
                        menopauzy() - własnie chciałabym ,zebyście wreszcie przestali wmawiać ludziom,
                        ze skoro coś sie nei daje, to zle zaobserwowali. Zniosę wszystko, ale
                        wmawianie, ze to metoda, którą można tylko trochę zmodyfikować dla kobiety w
                        trakcie menopauzy jest po prostu kłamstwem ! Proponuję własnie podszkolić
                        swoja wiedzę, a pzrede wszystkim może spotkać kilka kobiet w trajkcie menopauzy
                        i widzieć co sie dzieje , a potem wmawiać im, ze mogą sie obserwować! Nawer
                        persony nei da się stosować w trakcie manopauzy, bo głupieje! To juz mnie
                        autentycznie wkurzyło - taka sama jesteś zaslepiona, jak ci anty NPR - nei
                        chcesz widzieć, ze Twoja metoda ma też wady, a jak widzisz , to twioerdzisz, ze
                        to wina ludzi. a jasne, ze ludzi, bo kobieta w trakcie menopazy jest jak
                        kompletnie rozregulowany zegarek! miej pretensje do Pana Boga, ze massz 48 lat
                        i nagłą niespodziewaną ciązę!
                        • iluminacja256 Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 20.04.06, 11:03
                          I jeszcze jedno - nie da sie zmodyfikować reguł, do cyklu , który pzrestał mieć
                          reguły - jesli tego nei rozumiesz, to znaczy, ze po prostu wolisz nie wierzyć w
                          logikę, a w Pana Boga - tyle tylko, ze pogadamyy, jak zaczniesz 45-50 rok życia
                          mneij więcej.
                          • rubra Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 20.04.06, 16:30
                            Może i chętnie bym pogadała, ale jesli bedziemy miały o czy, bo na razie z tego
                            co piszesz wynika, ze masz (zreszta nie tylko Ty)powazne luki w tym
                            temacie.Dlatego proponuję troche pogłebić swoja wiedzę:
                            www.npr.prolife.pl/NPR_po_porodzie.htm
                            www.npr.prolife.pl/NPR_w_premenopauzie.htm
                            www.npr.prolife.pl/npr_po_odstawieniu_pigulki.htm
                            • iluminacja256 Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 21.04.06, 09:41
                              To jest jedyne, co masz do napisania wszystkim w tym wątku - mająpowazne luki,
                              bo ich cykl nijak się nie zgadza z wzorcem cyklu, a nawet raz jest owulacja, a
                              cztery razy nei ma. Uwazam, ze ty po prostu nei masz pojecia o czym piszesz i
                              nie masz pojęcia o tym , czym jest menopauza w rzeczywistości. Wiesz tylko to,
                              czego sie dowiedziałaś na kursie i nacyztałaś w ksiązce - a rzeczywistość jest
                              taka, ze niejeden ginekolog ma powazne problemy z pomoca kobiecie w trakcie
                              manopauzy, a wy, nie mając kompletnie wykształcenia medycznego uwazacie, ze
                              wiecie lepiej. Wiesz co? Autentycznie mi Cię zal , bo bronisz czegoś ttak
                              ślepo, z e nie jesteś nawet w stanie dostrzec wad - zadnych. Ja jasno mówię,
                              ze tabletki sa nei dla wszystkich, a anwet hormonalna terapia zastępcza jest
                              nie dla wszystkich - ciebie nie stać na powiedzenie tego samego w stosunku do
                              NPR w trakcie menopauzt, a nie masz o tym zielonego pojęcia. Dlatego też nie
                              mam zamieru kontynuować rozmowy z kimś , kogo nei stać na odrobinę
                              obiektywizmu, za to uwielbia zarzucać innym niewiedzę.
                              • rubra Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 21.04.06, 09:57
                                Nie wiem, czy zauwazyłas, ale ja w zadneej ze swoich wypowiedzi nie podwazam
                                terapeutycznej koniecznosci i słusznosci stosowania terapii hormonalnych(w
                                kilku postach nawet to wyraźnie zaznaczyłam).
                                Nie pisałam, tez nigdzie, ze NPR jest bez wad, a raczej trudności-owszem jest
                                to metoda wymagająca troche wiecej czasu, uwagi, a przedewszyskim wiedzy na
                                temat swojego organizmu.Ja te wiedze posiadam, wbrew temu co piszesz, ale nie
                                mam zamiaru Ci nieczego udowadniac. Nie zgodze sie jednak z tym, ze NPR nie
                                nadaje sie dla kobiet w menopauzie.

                                PS
                                > To jest jedyne, co masz do napisania wszystkim w tym wątku - mająpowazne
                                luki,
                                > bo ich cykl nijak się nie zgadza z wzorcem cyklu, a nawet raz jest owulacja, a
                                >
                                -to chyba logiczne, w koncu chodzi o cykl nietypowy, bo w menopauzie i nie ma
                                tu zadnych wzorców..
          • rubra Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 20.04.06, 09:26
            Szkoda wobec tego, ze to nie ty jestes autorka powyzszych 15 punktow, rubra.
            > Moze w takim razie powinnas zrezygnowac z pracy w charakterze instruktora
            NPR ?
            >
            wyglada na to, ze zupełnie mnie nie zrozumiałes-chodziło mi o to, ze waligora
            zawarła w swoim poscie cała istote sprawy i zrobiła to na tyle wyczerpujaco, ze
            nie widze tam nic do dodania.Dlatego tez nie widze tu zadnego zwiazku z Twoja
            koncowa aluzją.
            A co do "misyjnego aspektu" NPR, to i owszem ma on zastosowania równiez np w
            Afryce chociazby dlatego, ze jest prosty, naturalny i nie wymaga dodatkowych
            nakladów finansowych, a to sie w tamtych krajach bardzo liczy.
            • alinaw1 jestem przeciw 20.04.06, 09:39
              skończyłam 38 lat, zachowaliśmy czystość przedmałłżeńską.Potem nigdy nie
              przyjmowałam żadnych tabletek, nic sobie nie przyklejałam, nie zakładano mi
              żadnych spirali (br...!) itd. To niezwykłe szczęśćie i wolność (tak, tak!) być
              otwartym na życie i wolę Boga. Osobiście przeraża mnie taka powszechność
              środków antykoncepcyjnych. Kiedyś była dyskusja jak przygotować dzieci do życia
              seksualnego. Czasem myślę o tym, choć moje dzieci jeszcze małe. Wzrastają w
              rodzinie, gdzie wiarę traktuje się poważnie, a kontakt z Panem nie ogranicza
              się do cotygodniowych nabożeństwi ceremonii li tylko światecznych. No i w tej
              dyskusji dominowały głosy o podpowiedziach i delikatnym sugerowaniu, że na
              randkę nastolatkowi należy zakupić prezerwatywę. W podobnym tonie przemawiają
              współczesne bożysze (czyli prasa młodzieżowa i kobieca). Nic dziwnego, że jak
              chrześcijańska Polska długa i szeroka zarówno młode dziewczyny, jak i kobiety
              faszerują się różnymi środkami antykoncepcyjnymi. Jest takie
              forum "ANTYKONCEPCJA" i tam czasem czytałam alarmujące pytania w stylu:
              kochałam się z facetem, mam przyklejony plaster ale miesiączka mi się opóźnia.
              Czy to ciąża? Ratunku, w tym roku mam maturę!
              Nikogo nie chcę osądzać, nikogo przekonywać, chciałam tylko podać tu osobiste
              świadectwo, że życie bez środków antykoncepcyjnych jest wspaniałe nie tylko
              dlatego, że jest zgodne z wolą Bożą (a także w konsekwencji z nauką Kościoła)
              ale także po prostu zdrowe.
            • rubra Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 20.04.06, 09:42
              miało byc do osmanthus
            • osmanthus Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 21.04.06, 02:56
              Wynika z tego, ze nigdy nie mieszkalas w Afryce, rubra. Gdybys znala tamtejsza
              rzeczywistosc moze bys zmienila zdanie.
              • sikorka68 Re: osmanthus 21.04.06, 10:07
                A tak przez ciekawość, ty mieszkałaś/-eś?
              • sikorka68 Re: osmanthus 21.04.06, 10:10
                A tak przez ciekawość, ty mieszkałeś?
                • osmanthus Re: osmanthus 21.04.06, 10:35
                  Owszem.
      • atropa_belladonna Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 20.04.06, 09:43
        waligora11 napisała:
        > 3. Mam dwie kolezanki, ktore zaszly w ciaze mimo stosowania antykoncepcji, nie
        > mam wiec do tej metody zaufania, bardziej ufam mojemu rozsadkowi;

        A ja znam parę dzieci poczętych dzięki nieskuteczności NPR :)

        > 11. Nieprawda, ze naturalne metody sa nieskuteczne. Wspolczesne naturalne
        > planowanie rodziny (NPR) to nie kalendarzyk!!! Kalendarzyk to przezytek,
        > ktorego juz nikt o zdrowych zmyslach nie stosuje. W NPR opierasz sie na:
        > pomiarach temperatury, obserwcji sluzu, badaniu szyjki macicy i dopiero na
        > szarym koncu obliczeniach. Gdy bierzesz pod uwage te wszyskie wskazniki
        > plodnosci, skutecznosc NPR jest szacowana na 97 - 99%, tyle co pigulka.
        > Nieregularnosc cyklu nie ma tu nic do rzeczy. Majac nieregularne cykle i
        > stosujac kalendarzyk pomylka prawie pewna. Przy NPR ,czyli biorac pod uwage te
        > wszystkie wskazniki, o których pisałam, nawet przy nieregularnych cyklach
        > pomylic się trudno..

        Dla jednej osoby NPR będzie skuteczne, dla innej - nie. Zależy od organizmu i
        trybu życia. Indeks Pearla dla metody o-t wynosi 3,3-35.
        kobieta.gazeta.pl/poradnik-domowy/1,57322,2702272.html?as=4&ias=4
        > 14. NPR nie wymaga wcale tak wiele wysilku jak się wydaje. Zabiera około 10
        > min. dziennie (pomiar temperatury, notatki, obserwacje). Za to korzyści sa
        > według mnie duze. Poza tym mi np. te obserwacje, wykresy itp. sprawiaja
        > przyjemność. Lubie to robic. A nauczenie się NPR również nie jest trudne.
        > Wystarczy troche poczytac, ewentualnie skonsultowac się z DOBRYM nauczycielem
        > NPR.

        Miałam okazję poznać instruktorkę NPR, która miała siedmioro(!) dzieci, co chyba
        jest najlepszym dowodem na wątpliwą skuteczność tej metody :)
        • rubra Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 20.04.06, 09:48
          wiesz, poradnik domowy (podobnie jak inne kobiece gazetki ) sa raczej mało
          przekonujaca literatura i zrodło wiedzy w tej dziedzinie, dlatego raczej nie
          traktowałabym ich powaznie..
          a co do pani instruktor-nie przyszło ci do głowy, ze moze ta pani poprostu
          kocha dzoeci i dlatego sie na nie decyduje?
          • atropa_belladonna Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 20.04.06, 09:55
            Owa instruktorka już przy piątej czy szóstej ciąży rozkładała bezradnie rączki i
            twierdziła, że (cytuję) "nie wiem, jak to się stało" :)
            Dane o skuteczności antykoncepcji są uniwersalne, skoro nie pasuje Ci strona PD,
            to zobacz tu (to samo, 3-35):
            www.narodziny.med.pl/pearl.htm
            • rubra Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 20.04.06, 10:27
              ja mogłabym Ci podac tez jeszcze kilka linków, z ktorych informacje mowia co
              innego..
              Mysle, jednak, ze takie udowadnianie nie ma sensu.Kazdy ma prawo wierzyc i
              wybierac co chce i jesli chce uparcie trwac przy swoim przekonaiu zadne
              logiczne, ani wziete z zycia przykłady go nie przekonaja, tym bardziej nie
              nadaje sie do tego forum internetowe...
            • sikorka68 Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 20.04.06, 10:43
              atropa_belladonna napisała:

              > Owa instruktorka już przy piątej czy szóstej ciąży rozkładała bezradnie
              rączki
              > i
              > twierdziła, że (cytuję) "nie wiem, jak to się stało" :)
              > Dane o skuteczności antykoncepcji są uniwersalne, skoro nie pasuje Ci strona
              PD
              > ,
              > to zobacz tu (to samo, 3-35):
              > www.narodziny.med.pl/pearl.htm


              No i... Przecież to całkiem fajnie wygląda. Ta druga kolumna, to dla ludzi,
              którzy raz pamiętają a 10 razy nie, więc o co chodzi. Trzeba tylko należeć do
              grupy zdyscyplinowanej, zresztą brak jej szkodzi nie tylko w łóżku, więc nie
              widzę problemu.
              • atropa_belladonna Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 20.04.06, 17:11
                Bardzo fajnie :) Tylko porównaj ten wskaźnik (nawet dla grupy "zdyscyplinowanej"
                - z tym bym polemizowała, bo nie o dyscyplinę tu chodzi, ale niech będzie) ze
                skutecznościa spirali czy pigułki. Na tym tle NPR wypada słabo.
        • rubra Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 20.04.06, 09:51
          PS
          zajrzałam na te stronke i jak zreszta przypuszczałam pisał ja ktos kto NIE MA
          ZIELONEGO POJECIA o metodzie ani NPR wogóle.Moze metoda, ktora opisuje ma
          faktycznie taka skuteczność, ale ja osobiście o niej nie słyszałam...
        • majowa-panna Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 20.04.06, 09:58
          > A ja znam parę dzieci poczętych dzięki nieskuteczności NPR :)

          Już o tym pisałam, wiele zalezy od znajomości metody. NPR to nie jest pigułka
          którą zażywa się tak i tak i ma taką i taka skuteczność, przy NPRze ważny jest
          czynnik ludzki - wiedza i przede wszystkim konsekwencja w działaniu.

          Jeśli ktoś wie że jest w płodnej fazie a mimo to decyduje się na seks z
          prezerwatywą to o ironio w razie ciąży nie wini prezerwatywy tylko NPR...

          > Miałam okazję poznać instruktorkę NPR, która miała siedmioro( !) dzieci, co
          > chyb a jest najlepszym dowodem na wątpliwą skuteczność tej metody :)

          A ja znam instruktorkę z czwórką, ale ona chciała, więc skąd wiesz czy tamta
          nie chciała? Są rodziny otwarte na życie...
        • sikorka68 Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 20.04.06, 10:28
          Jest coś co mnie wzruszyło: "Jak najszybciej zgłoś się do ginekologa, on da ci
          receptę na lek (ponieważ czas odgrywa tu ważną rolę, najlepiej byłoby postarać
          się o to wcześniej i trzymać lek w domowej apteczce na wszelki wypadek).
          Postinor jest legalnym preparatem wymyślonym właśnie dla osób, które znalazły
          się w opałach." Ja mam pytanie: kim my jesteśmy. Właśnie patrze na moją małą i
          czytając ten fragment, zdałam sobie sprawę, że gdybym miała takie populistyczne
          poglądy pro-antykoncepcyjne, to pewnie bym znalazła się w podobnej sytuacji i
          bym jej nie miała.A ona była niespodzianką, choć myśleliśmy o drugim dziecku,
          ale trochę w innym momencie. Muszę przyznać, że wtedy z mężem trochę
          odpuściliśmy z uważaniem, ale teraz tego nie żałujemy. Życie bez niespodzianek
          byłoby nudne, czyż nie?
      • oliwka117 Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 20.04.06, 09:59
        Ja też wolałam stosować metody naturalne. Nie było dla mnie problematyczne
        obserwowanie śluzu, mierzenie temperatury itp. Ale. No właśnie jest jedno ale.
        Moje cykle wydłużały się niemiłosiernie a organizm dawał sprzeczne sygnały np.
        brak śluzu i skok temperatury albo na odwrót. Teraz jestem zmuszona do
        stosowania plastrów anty. Też mi się to nie podoba, ale jeśli nie będę się
        leczyć to trudno będzie mi zajść w ciążę i tym bardziej ją utrzymać z uwagi na
        znaczne zaburzenia hormonalne. Poza tym czuję się teraz lepiej-nie mam
        koszmarnych bólów brzucha, zmian nastroju. I co mam zrobić? Ryzykować życie
        mojego przyszłego dziecka-jeśli będę miała na nie szansę, czy wziąć się w garść
        i wyleczyć?
        Stosowanie innych metod "sztucznych" nie zawsze wynika ze "zła", wygodnictwa czy
        braku wiary.
        • rubra Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 20.04.06, 10:13
          oczywiscie , ze nie-stosowanie lecznicze to inna sprawa.
          Ale jesli chodzi o Twój przypadek, to moze np. po urodzeniu dziecka wszystko
          sie unormuje i bedziesz mogła wrócic do NPR.Poza tym, moze warto byłoby od
          czasu do czasu odstwic hormony i poobserwowac sie, zeby sprawdzic, czy cykl
          wraca do normy.
    • barwaldi Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 20.04.06, 09:52
      Witam! A co powiecie o takiej metodzie antykoncepcyjnej jak sterylizacja? Może
      sie temu zabiegowi poddać zarówno kobieta jak i mężczyzna. Czy to także grzech?
      Czy sami, oczywiscie mająć już wszystkie dzieci i troche lat, skorzystali
      byscie z tej metody. Jest nieodwracalna!!!!
      • atropa_belladonna Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 20.04.06, 09:57
        Bardzo chętnie bym skorzystała (rodzinę mam już w komplecie), ale w Polsce
        sterylizacja jest zakazana.
        • zoe13 Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 20.04.06, 19:22
          A szkoda, niektórym by sie przydało:{
        • osmanthus Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 21.04.06, 03:09
          We Francji sterylizacja tez jest zakazana ale wlasnie zaczeto organizowac
          wyjazdy do Londynu dla facetow pragnacych poddac sie vasectomy. Jedna z dwoch
          klinik oferujacych ten 5 minutowy zabieg znajduje sie tuz kolo dworca, ktory
          przyjezdzaja pociagi z Paryza. Cena przystepna. Ciekawostka taka: Le Figaro i
          bodajze Le Monde odmowily publikowania reklamy klinik.
          FYI : w USA przeprowadza sie ok. pol miliona vasectomies rocznie, w Australii
          okolo 30 tys (koszt pokrywa ubezpieczenie). Jest ona rowniez bardzo popularna w
          katolickiej Hiszpaniii i Wloszech.
          Tylko trzeba pamietac, ze jest to zabieg w zasadzie nieodwracalny (kaza
          podpisac papier) i na ogol decyduja sie nan mezczyzni posiadajacy rodzine i po
          35 roku zycia.
          • zoe13 Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 21.04.06, 09:51
            Dla mnie BOMBA!!!Mój stary jest za granicą..w drodze powrotnej moze sobie
            zafundowac zabieg:)
          • sikorka68 Re: osmanthus 21.04.06, 10:13
            Obrzydliwość, zupełnie jak nie człowiek, tylko pies, czy kot.
            • osmanthus Re: osmanthus 21.04.06, 10:28
              Nie rozumiem, gdzie tu widzisz obrzydliwosc ?
              • sikorka68 Re: osmanthus 21.04.06, 10:39
                osmanthus napisała:

                > Nie rozumiem, gdzie tu widzisz obrzydliwosc ?


                Bardzo proste, jesteśmy ludzmi, a nie zwierzętami. Jak do tej pory , to je się
                sterylizowało. Wydaje mi się to upodleniem człowieka i to bez względu na wiarę,
                czy światopogląd.
                • atropa_belladonna Re: osmanthus 21.04.06, 15:54
                  Pięknie :) Osoby, które decydują się na sterylizację, są jak zwierzęta, ci
                  którzy stosują antykoncepcję są jak zwierzęta (bo przecież żeby zasłużyć na
                  miano człowieka trzeba panować nad sobą i odmawiać sobie seksu)... tylko dziwnym
                  trafem to właśnie miłośnicy NPR rozmnażają się jak zwierzęta dzięki
                  nieskuteczności swoich metod.
                • vivian.darkbloom a jakieś argumenty? 21.04.06, 16:41
                  nie przedstawiasz ani jednego sensownego argumentu przciw sterylizacji. piszesz
                  o sterylizacji "obrzydliwość" czy "upodlenia", ale słowem nie wspominasz
                  dlaczego niby jest to upodlenie albo obrzydliwość. widac, ze kierujesz się
                  emocjami a nie przesłankami racjonalnymi.
                  • vengo5 Re: a jakieś argumenty? 21.04.06, 16:53
                    nie wydaje wam sie , ze sterylizacja jest uprzedmiotowieniem człowieka ? Czy
                    Seks nie jest stawiany w takiej sytuacji ponad wszystko i nie jest traktowany
                    bezuczuciowo , jakby to było jedzenie czekolady?.
                    • vivian.darkbloom Re: a jakieś argumenty? 21.04.06, 17:37
                      chyba nie wiesz co oznacza uprzedmiotowienie... (pojęcie to jest używane w
                      sposób osobliwy przez ludzi inspirowanych myślą katolicką) jesli ktoś podejmuje
                      WOLNĄ decyzję o dokonaniu sterylizacji to działa w sposób podmiotowy.
                      dlaczego sterylizacja ma oznaczac stawianie seksu ponad wszystko? naprawdę nie
                      rozumiem.
                      co to ma do uczuciowosci? seks bezuczuciowy mozna uprawiać nie będąc
                      wysterylizowanym i odwrotnie - sterylizacja w zaden sposób nie przeszkadza
                      seksowi opartemu na miłości.
                      • vengo5 Re: a jakieś argumenty? 21.04.06, 18:06
                        vivian.darkbloom napisała:

                        > chyba nie wiesz co oznacza uprzedmiotowienie... (pojęcie to jest używane w
                        > sposób osobliwy przez ludzi inspirowanych myślą katolicką) jesli ktoś
                        podejmuje
                        > WOLNĄ decyzję o dokonaniu sterylizacji to działa w sposób podmiotowy.
                        > dlaczego sterylizacja ma oznaczac stawianie seksu ponad wszystko? naprawdę nie
                        > rozumiem.
                        > co to ma do uczuciowosci? seks bezuczuciowy mozna uprawiać nie będąc
                        > wysterylizowanym i odwrotnie - sterylizacja w zaden sposób nie przeszkadza
                        > seksowi opartemu na miłości.

                        Doskonale wiem co oznacza uprzedmiotowienie człowieka...
                        moją intencja nie było urażenie kogokolwiek...(zwolenników sterylizacji)
                        i nie napisałam że uważam sterylizacje za uprzedmiotowienie człowieka, że w
                        takim przypadku stawia sie seks ponad wszystko i że wtedy seks jset traktowany
                        bezuczuciowo...

                        zadałam tylko pytanie czy wy tak nie uważacie :)
                        rozumiem, że vivian.darkbloom tak nie uważa i nie widzi absolutnie nic złego w
                        serylizacji :)..., a czy gdyby vivian.darkbloom miała córkę, która chciałaby
                        sie poddać takiemu zabiegowi to czy plecałaby tą metodę, zgodziłaby sie,
                        chciałaby ?
                        • vivian.darkbloom Re: a jakieś argumenty? 21.04.06, 20:44
                          to zalezy od sytuacji hipotetycznej córki - generalnie doradzalabym każdej
                          osobie, u ktorej
                          a) nie ma ku temu przeciwwskazań zdrowotnych
                          b) ma już ok. 40 lat lub więcej i zajście w ciaże byłoby już dla niej ryzykowne
                          c) jeśli jest osobą młodszą - w sytuacji gdy ma już wiecej dizeci niż planowała
                          i sama bym się temu zabiegowi poddała w takich sytuacjach.
                          • vengo5 Re: a jakieś argumenty? 22.04.06, 15:28
                            vivian.darkbloom napisała:

                            > to zalezy od sytuacji hipotetycznej córki - generalnie doradzalabym każdej
                            > osobie, u ktorej
                            > a) nie ma ku temu przeciwwskazań zdrowotnych
                            > b) ma już ok. 40 lat lub więcej i zajście w ciaże byłoby już dla niej ryzykown
                            > e
                            > c) jeśli jest osobą młodszą - w sytuacji gdy ma już wiecej dizeci niż
                            planowała
                            > i sama bym się temu zabiegowi poddała w takich sytuacjach.

                            hmm...ciekwe...zastanawiajace....doprawdy niewiarygodne
                            gratuluję sposobu myślenia aczkolwiek nie zazdroszczę...
                            no ale spojrzenie na sprawę sterylizacji zależy od moralnosci i systemu
                            wartości danego człowieka
                            • vivian.darkbloom ale co w tym niewiarygodnego? 22.04.06, 17:29
                              problem sterylizacji nie ma moim zdaniem żadnego zwiazku z moralnością - tak
                              samo jak nie ma sensu w kategoriach moralnych rozważać wycięcia wyrostka
                              robaczkowego. nie twierdze, ze kazemu doradzałabym sterylizację - bo
                              odradziłabym ją kobiecie, dla której ciąża nie stanowi jeszcze ryzyka i albo nie
                              ma dzieci albo nie ma więcej dzieci niż chciała mieć.
                              • sikorka68 Re: ale co w tym niewiarygodnego? 22.04.06, 18:28
                                "Wady sterylizacji:
                                nieodwracalność zabiegu - próby ponownego chirurgicznego udrożnienia jajowodów
                                lub nasieniowodów rzadko kończą się sukcesem i są kosztowne,
                                w bardzo rzadkich przypadkach ciąży będącej wynikiem ponownego udrożnienia się
                                jajowodów lub zapłodnienia przed dokonaniem sterylizacji duży odsetek stanowią
                                ciąże pozamaciczne,
                                sterylizacja u kobiet, jak każda operacja, niesie ze sobą pewne ryzyko - jest
                                ono większe niż w przypadku wazektomii.
                                Operacje przywracania płodności po zabiegach sterylizacji bywają
                                przeprowadzane, jednak ich skuteczność nie jest duża, zależy bowiem od wielu
                                czynników, często bardzo indywidualnych. Zdarza się, że mimo ponownego
                                udrożnienia nasieniowodów lub jajowodów nie dochodzi do zapłodnienia. Ponadto w
                                przypadkach udanych operacji przywracania płodności u kobiet należy się liczyć
                                ze zwiększonym ryzykiem ciąży pozamacicznej. I tak egoistycznie na koniec:
                                Jestem osobą, która nie może zajść w ciąże, bo istnieje ryzyko i nie mam
                                zamiaru wysłuchiwać głupich rad typu "wysterylizuj się", natomiast przyjmę
                                każdą pomoc w celu znalezienia lekarza, który podjąby się leczenia.

                                To jest fragment ze strony Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny,
                                organizacji, która popiera ten zabieg. Jest tam opis korzyści, przy czym godne
                                jest tylko: nie chcą przekazywać potomstwu chorób dziedzicznych lub wad
                                wrodzonych, reszta to coś w stylu "nie chcą", "boją się" i tym podobne pitu
                                pitu.

                                I tak egoistycznie na koniec.Jestem osobą, która nie może zajść w ciąże, bo
                                istnieje ryzyko i nie mam zamiaru wysłuchiwać głupich rad typu "wysterylizuj
                                się", natomiast mam zamiar (jak mała jeszcze trochę podrośnie) znaleźć lekarza,
                                który podjąby się leczenia.


                                • vivian.darkbloom Re: ale co w tym niewiarygodnego? 22.04.06, 19:30
                                  przecież podkreśliłam - odradzałabym sterylizację osobie młodej, której w wieku
                                  dwudziestukilku lat moze sie wydawać, że nie będzie chciała mieć dzieci, a
                                  pożniej moze zmienic zdanie. Ale bądzmy powazni - musisz mieć wizje człowieka
                                  jako istoty calkowicie nieracjnalnej, nie potrafiącej zaplanować swojego życia,
                                  jesli sprzeciwiasz sie sterylizacji u kobiet koło 40 albo np. w sytuacji gdy
                                  kobieta, ktora chciala mieć powiedzmy dwoje dzieci ma już troje, bo zdarzyła jej
                                  się nieplanowana ciąża. wydaje Ci się, że taka osoba nagle zapała chceią
                                  posiadania czwartego dizecka? ja sądze, że ludzie są w miarę rozsądni i wiedza
                                  czego chcą.
                                  • sikorka68 Re: ale co w tym niewiarygodnego? 23.04.06, 00:55
                                    Mam dziwne wrażenie,że uważasz mnie za osobę młodą i prawdopodobnie bez
                                    doświadczenia. Otórz jesteś w błędzie, mam prawie 40. Także mam swoją wiedzę i
                                    nastoletnią praktykę. Mam dwoje dzieci i żadnych poronień . Obie ciąże były
                                    chciane, a oboje z mężem znależliśmy sposób, żeby być ze sobą wtedy, kiedy
                                    chcemy i nie zachodzić, ale to już są nasze sprawy. Każda para powinna mieć
                                    swoje tajemnice, które powinny należeć tylko do nich.
                                    Tą metodę stosujemy od samego początku ze 100% skutkiem.
                                    Wyobraż sobie, że jest grupa kobiet, która w tym właśnie wieku rozpoczyna np.
                                    karierę zawodową uwieńczoną sukcesem. Te osoby mają już pewien bagaż
                                    doświadczeń i są cenione. Wcale nie mam "wizji człowieka, jako istoty
                                    calkowicie nieracjonalnej, nie potrafiącej zaplanować swojego życia", a
                                    sprzeciwiam się, ponieważ kobieta po 40-ce też ma prawo do dziecka. Wcześniej
                                    pisałam, że spotkałam kilka takich pań, któtym się to przydarzyło i wręcz
                                    odmłodniały. Dziecko po latach, to dla nich było wielką radością, nawet jeśli
                                    było niespodzianką. I co, odmówić im tego prawa, bo są po 40-tce, to byłby
                                    absurd. Czy naprawdę dojdzie do tego, że jeżeli będzie na porodówce 40-tka, to
                                    będą inne panie patrzeć na nią jak na dziwoląga, bo się nie wysterylizowała? A
                                    do tego pewnie dojdzie, jeżeli pewne durne teorie staną się normą. Poza tym
                                    przez cały czas podchodzi się do niechcianaj ciąży jak do tragedii. Tak
                                    naprawdę nią nie jest, jest niespodzianką, która potrafi niezle namieszać w
                                    życiu. Tego właśnie należy się wystrzegać. Powinnam jeszcze odpowiedzieć, co z
                                    paniami, które i tak mają "nadmiar" dzieci. No cóż, im brakuje przedewszystkim
                                    wiedzy. Tylko wiedza uratuje je przed niechcianymi ciążami. Wiem, że to
                                    niemodna trochę teoria, ale w dalszym ciągu się sprawdza.
                                    • vivian.darkbloom Re: ale co w tym niewiarygodnego? 23.04.06, 10:02
                                      ale ja przecież nie odmawiam 40latkom prawa do dziecka. sterylizacja jest dla
                                      tych kobiet, ktore chcą sie jej poddać, to przecież nie obowiazek. uważam, że
                                      kobiety powinny mieć wybór - poddac sie sterylizacji albo nie. To Ty odbierasz
                                      kobietom w pewnym wieku czy z problemami zdrowotnymi prawo do uniemożliwienia
                                      ciąży.
                                      niechciana ciąża to nie tragedia? zależy dla kogo - jesli ktos jest w dobrej
                                      sytuacji finansowej to rzeczywiscie nie, ale dla kobiety w trudnej sytuacji
                                      materialnej, dla młodej dziewczyny, która przez nią zawali szkołę lub studia to
                                      jest tragedia.
                                      • sikorka68 Re: ale co w tym niewiarygodnego? 23.04.06, 11:37
                                        Antykoncepcja nie jest dla kobiet, czy dziewczyn ogólnie, lecz tylko dla tych,
                                        które taką decyzję podejmą. Różnica niewielka, ale zawsze. Dlaczego reklamuje
                                        się antykoncepcję tylko od strony pozytywnej, dlaczego tak samo głośno nie mówi
                                        się o jej negatywnych skutkach. Przecież nawet najlepsza antykoncepcja nie
                                        chroni przed ciążą w 100%; długie branie tabletek może spowodować skutki
                                        uboczne. Jedna pani podała link, gdzie jakaś kobieta pisze, że próbuje
                                        odstawić środki i nie może, bo ze zdrowiem cuda się dzieją; że sterylizacja-
                                        to zwększone ryzyko ciąży pozamacicznej. Dlaczego okłamuje się
                                        kobiety "propagandą sukcesu", którego nie ma.D laczego uniemożliwia się
                                        kobietom podejmowanie świadomej decyzji, jaką formę zabezpieczania się przed
                                        niechcianą ciążą przyjąć, nie przedstawiając wszystkich stron: pozytywnych i
                                        negatywnych. Przecież są kobiety, które nawet nie wiedzą gdzie szukać, więc
                                        biorą to, co głośniej krzyczy, twierdząc przy tym, że są nowoczesne. Osoby
                                        propagujące antykoncepcję nie nadmieniają nawet, że są alternatywy. I tu
                                        wszyscy powinni się chyba ze mną zgodzić, że to nie jest uczciwe stawianie
                                        sprawy, jest chyba w tym jakaś obłuda.
                                        To propagujący antykoncepcję twierdzą, że niechciana ciąża, to tragedia. Ja
                                        proponuję, żeby zapytć panie, które to spotkało. One są osobami adekwatnymi do
                                        udzielenia odpowiedzi na to pytanie. Nieprawdą też jest, że młoda dziewczyna
                                        zawala szkołę, czy studia. Raczej większość z nich staje się bardziej
                                        odpowiedzialna, bo odpowiada nie tylko za siebie, ale i za dziecko. Studentka
                                        kończy architekture ze średnią ponad 4, mając 2-je dzieci, inna kończy prawo
                                        też mając dzieci. Takich przykładów z mojego otoczenia mogłabym napisać więcej.
                                        • vivian.darkbloom Re: ale co w tym niewiarygodnego? 25.04.06, 16:34
                                          nie twierdzę, ze każda metoda antykoncepcji jest odpowiednia dla każdej kobiety
                                          - zawsze istnieją jakieś przeciwwskazania.
                                          jesli chodzi o zawalenie studiów to rzeczywiscie użyłam zbyt mocnego okreslenia
                                          , bo w sytuacji gdy rodzice są w stanie dziewczynę wesprzeć to nie musi ona ze
                                          studiów rezygnować (ale pamietaj, że nie jest tak we wszystkich przyapdkach)
                                          chodziło mi o to, że taka osoba osiąga gorsze rezultaty niz mogłaby osiągac
                                          gdyby nie miała dziecka.
                                      • sikorka68 Re: ale co w tym niewiarygodnego? 23.04.06, 13:20
                                        Jeszcze jedno. Pominęłam kobiety w trudnej sytuacji finansowej. Załóżmy, że
                                        sterylizacja jest dozwolona i kobieta z problemami finansowymi poddaje się
                                        zabiegowi. I przytrafia się jej ciąża pozamaciczna (tego nie możesz 100%-towo
                                        wykluczyć). Zobacz co się dzieje: idzie na operację, bo taka jest konieczna,
                                        żeby ratować jej życie, oraz wydaje pieniądze, których ma mało na leki. Widzisz
                                        jaki to jest absurd? Nie wiem, czy wiesz, ale taka ciąża jest zagrożeniem życia.
                                        • totalna_apokalipsa Re: ale co w tym niewiarygodnego? 23.04.06, 21:23
                                          Ciazę pozamaciczną usuwa sie jak najszybciej bezpłatnie wszędzie, bo inaczej
                                          lekarz moż ewylądować w ciupie za niumyślne spowodowanie śmierci. Jakiś we
                                          Wrocławiu juz siedzi.
                              • vengo5 Re: ... 23.04.06, 18:37
                                vivian.darkbloom napisała:

                                > problem sterylizacji nie ma moim zdaniem żadnego zwiazku z moralnością - tak
                                > samo jak nie ma sensu w kategoriach moralnych rozważać wycięcia wyrostka
                                > robaczkowego. nie twierdze, ze kazemu doradzałabym sterylizację - bo
                                > odradziłabym ją kobiecie, dla której ciąża nie stanowi jeszcze ryzyka i albo
                                ni
                                > e
                                > ma dzieci albo nie ma więcej dzieci niż chciała mieć.

                                chyba porównywanie wycięcia wysrostka do sterylizacji to nie najlepszy
                                przykład. Sterylizacja nie jest operacją , która ratuje życie człowieka w
                                przeciwieństwie do usunięcia wyrostka.
                                Co do moralności to dla mnie ma to dużo wsólnego (ale nie wnikam każdy ma prawo
                                do własnej interpretacji)
                                Sterylizacja upośledza organizm człowieka pozbawia go jednej z wielu ważnych
                                funkcji zubaża go, a poza tym to walka z naturą (Bogiem - jak kto woli) tak i
                                jest to w pewnym sensie zniewolenie, poddanie się presji otoczenia i
                                społeczenstwa nastawionego hedonistycznie.

                                • sikorka68 Re: ... 23.04.06, 20:36
                                  hedonizm filoz. doktryna etyczna, uznająca przyjemność (rozkosz) za cel i
                                  najwyższe dobro człowieka, za główny motyw działania, a uniknięcie przykrości
                                  (bólu) za warunek szczęścia- Def. ze słownika www.slownik-online.pl

                                  I co w tym złego, że człowiek dąży do przyjemności. Dzisiejsze życie dostarcza
                                  tyle problemów, i to nieraz ciężkich, że uprzyjemnianie sobie życia jest
                                  konieczne. )Trzeba jeszcze nadmienić, że hedonizm taki, jaki był w starożytnej
                                  Grecji jest praktycznie w dzisiejszych czasach niemożliwy, a choćby dlatego, że
                                  społeczeństwo zmieniło się setki razy. Poza tym z resztą się zgadzam dodając
                                  tylko, że to, co wyrabia pogląd dużej części kobiet przy wyborze sposobu
                                  antykoncepcji, to reklama, a nie rzetelne informacje. O nie trzeba się chcieć
                                  postarać, gdyż tak naprawdę nie są niestety na wyciągnięcie ręki. Z dostępem do
                                  nich inaczej wygląda sprawa w dużym mieście, inaczej w małym, a inaczej na wsi.
                                  • vengo5 Re: ... 24.04.06, 16:09
                                    sikorka68 napisała:

                                    > hedonizm filoz. doktryna etyczna, uznająca przyjemność (rozkosz) za cel i
                                    > najwyższe dobro człowieka, za główny motyw działania, a uniknięcie przykrości
                                    > (bólu) za warunek szczęścia- Def. ze słownika www.slownik-online.pl
                                    >
                                    > I co w tym złego, że człowiek dąży do przyjemności. Dzisiejsze życie
                                    dostarcza
                                    > tyle problemów, i to nieraz ciężkich, że uprzyjemnianie sobie życia jest
                                    > konieczne. )Trzeba jeszcze nadmienić, że hedonizm taki, jaki był w
                                    starożytnej
                                    > Grecji jest praktycznie w dzisiejszych czasach niemożliwy, a choćby dlatego,
                                    że
                                    >
                                    > społeczeństwo zmieniło się setki razy. Poza tym z resztą się zgadzam dodając
                                    > tylko, że to, co wyrabia pogląd dużej części kobiet przy wyborze sposobu
                                    > antykoncepcji, to reklama, a nie rzetelne informacje. O nie trzeba się chcieć
                                    > postarać, gdyż tak naprawdę nie są niestety na wyciągnięcie ręki. Z dostępem
                                    do
                                    >
                                    > nich inaczej wygląda sprawa w dużym mieście, inaczej w małym, a inaczej na
                                    wsi.

                                    no widzę że aby zabłysnąć podałaś ładną definicje hedonizmu, ściągniętą z
                                    ładnej strony internetowej :) bardzo dobrze trzy plus

                                    Owszem niektórzy mogą uważać hedonizm za nieszkodliwy kierunek filozoficzny czy
                                    jakis tam, jednak wydaje mi sie,że pełnowartościowy człowiek powinien nie tylko
                                    kożystać z przyjemności tego świata bo to może zabić jego wrażliwość i nieco go
                                    skrzywić, ale ma również obowiązki między innymi wobej swojej wiary (jeśli
                                    takową posiada). Podkreślam, że to tylko moje zdanie i absolutnie nie neguje
                                    innych wariantów, ale logicznym wydaje mi sie, iz chrześcijanin (katolik) nie
                                    powinien być hedonistą i wtedy widzę w tym coś złego.
                                    Swoją drogą ciekawe czy hedonista zaznawszy wszystkich mozliwych przyjemności,
                                    nie skusiłby sie sprawdzić cz na przykład zabicie człowieka nie sprawi mu
                                    równie przyjemnych wrażeń.
                                    • sikorka68 Re: ... 25.04.06, 01:45
                                      Dzięki za ocenę, wprawdzie jest ona surowa, no i mogłaś docenić moją fatygę.
                                      Używanie górnolotnych wyrazów, czy zwrotów sprowadza nieraz ważne sprawy do
                                      poziomu płaszczaka, takiej sobie małej istoty dwuwymiarowej.

                                      Coś mi się wydaje, że nie dokońca zrozumiałaś, co napisałam; no i skąd to
                                      czarnowidztwo. Dlaczego uważasz, że ktoś może doznać wszystkich mozliwych
                                      przyjemności, jak to wogóle możliwe? No chyba, że przyjemności ograniczysz
                                      tylko do kilku typu np: dyskoteka, ciuchy itd. No i małe wyjaśnienie:
                                      chrześcijanin (katolik) też ma prawo do przyjemności. Proszę bardzo, jeżeli się
                                      mylę, to udowodnij...
                                      Korzystanie z przyjemności nie zaszkodziło jeszcze nikomu. Każdy ma jakieś
                                      obowiązki i połączenie tych dwóch spraw daje dobrą mieszankę. Mnie ona daje
                                      siłę, żeby "walczyć" dalej. To "chodzenie na sróty", których nie ma, wypacza
                                      człowieka. A tak małe pytanko: skoro jesteś taką przeciwniczką sprawiania sobie
                                      od czasu do czasu przyjemności, to pewnie nawet sylwestra nie obchodzodzisz?
                                      • vengo5 Re: ... 25.04.06, 18:17
                                        Zsikorka68 napisała:

                                        > Dzięki za ocenę, wprawdzie jest ona surowa, no i mogłaś docenić moją fatygę.
                                        > Używanie górnolotnych wyrazów, czy zwrotów sprowadza nieraz ważne sprawy do
                                        > poziomu płaszczaka, takiej sobie małej istoty dwuwymiarowej.
                                        >
                                        > Coś mi się wydaje, że nie dokońca zrozumiałaś, co napisałam; no i skąd to
                                        > czarnowidztwo. Dlaczego uważasz, że ktoś może doznać wszystkich mozliwych
                                        > przyjemności, jak to wogóle możliwe? No chyba, że przyjemności ograniczysz
                                        > tylko do kilku typu np: dyskoteka, ciuchy itd. No i małe wyjaśnienie:
                                        > chrześcijanin (katolik) też ma prawo do przyjemności. Proszę bardzo, jeżeli
                                        się
                                        >
                                        > mylę, to udowodnij...
                                        > Korzystanie z przyjemności nie zaszkodziło jeszcze nikomu. Każdy ma jakieś
                                        > obowiązki i połączenie tych dwóch spraw daje dobrą mieszankę. Mnie ona daje
                                        > siłę, żeby "walczyć" dalej. To "chodzenie na sróty", których nie ma, wypacza
                                        > człowieka. A tak małe pytanko: skoro jesteś taką przeciwniczką sprawiania
                                        sobie
                                        >
                                        > od czasu do czasu przyjemności, to pewnie nawet sylwestra nie obchodzodzisz?


                                        tą oceną to taki żarcik mam nadzieje że nieszkodliwy ;)
                                        myslę że zrozumiałam co wczesniej napisałaś, ale skoro twirdzisz inaczej to ok
                                        Twoje prawo, natomiast niebardzo wiem o jakie górnolotne wyrazy chodzi ...i co
                                        z tym płaszczykiem przecież juz mamy prazwie lato... mniejsza z tym.
                                        Co do katolików to jasne, że nie mylisz sie, jednak hedonizm jak samo
                                        przytoczyłaś to dążenie do przyjemności za wszelka cenę, a także (tego juz nie
                                        cytowałas)używanie życia i wykluczenie jakiegokolwiek cierpienia w tym także
                                        cierpienia innych. Wydje sie to wysoce egoistyczne, a gdzie tu miejsce na
                                        nieodłączne aspekty wiary katolickieJ, wielki post i przeżywanie Męki Pańskiej,
                                        dlatego twierdzę, że katolicyzm i hedonizm trochę się gryzą. Natomiast
                                        absolutnie w tym co napisałam nie było "mowy" o calkowitym odmoawianiu sobie
                                        przyjemności w życiu. Jednak nie powinien to być jedyny cel i nie ponad
                                        wszystko. W życiu nie można tylko brać trzeba też dawać (co to też jest
                                        przyjemne, choć nie zawsze). Tak więc sprawianie sobie czy innym przyjemności
                                        nie zawsze jest hedonizmem.
                                        Nie jestem przeciwniczka sprawiania sobie przyjemności i sylwestra obchodzę
                                        wtedy kiedy mam na to ochotę
                                        Widzisz wydaje mi sie ze nie do końca na forum można wyrazić to co chciałoby
                                        sie przekazać, bo albo ktoś nie zrozumie Twojej wypowiedzi albo Ty czyjejś :)

                                        • vivian.darkbloom hedonizm 26.04.06, 08:36
                                          hedonizm nie zakłada dążenia do przyjemności za wszelką cenę, lecz stwierdza, że
                                          przyjemnośc jest najwyższym albo jednynym dobrem - to jednak jest pewna różnica.
                                          poza tym przyjemnośc była różnie rozumiana przez filozofow głoszących - Epikur
                                          rozumiał ją negatywnie - jako brak cierpień, a nie używanie.
                                          • sikorka68 Re: hedonizm 26.04.06, 14:48
                                            Hedonizm znany był już ponoć w starożytnej Grecji, gdzie nie uznawano czegoś
                                            takiego jak grzech cielesny. W ich rozumieniu wolno było: co się chciało, gdzie
                                            i z kim się chciało- jest pewna różnica. Potem Rzymianie przejęli tę kulture.
                                        • sikorka68 Re: ..vengo5 . 26.04.06, 14:41
                                          Widzisz, trzeba uznać "zasadę złotego środka". Ja też dostosowuję się do
                                          praktyk religijnych, ale sorki, "wyzywać od hedonistów"- małe nieporozumienie.
                                          • vengo5 Re: ..vengo5 . 26.04.06, 21:13
                                            > Widzisz, trzeba uznać "zasadę złotego środka". Ja też dostosowuję się do
                                            > praktyk religijnych, ale sorki, "wyzywać od hedonistów"- małe
                                            nieporozumienie.

                                            nie przypominam sobie abym kogoś wyzywała od hedonistów, a poza tym nie wiem
                                            dlaczego tak bardzo prubujesz mi udowodnić że nie mam racji :) może nie i mam,
                                            ale ja nikogo nie próbuje przekonywać, o słuszności tego co piszę, bo dla
                                            większości może to są brednie nie wnikam i nie interesuje mnie to.
                                            • sikorka68 Re: ..vengo5 . 26.04.06, 23:10
                                              Użyłaś:"społeczenstwa nastawionego hedonistycznie"- wybacz, ale nie każdy musi
                                              znać tą filozofie. Ja nigdy nie spotkałam się z tym, żeby którykolwiek z księży
                                              u nas w parafii mówił do ludzi używając tego typu słów. Nie powstają w ten
                                              sposób nieporozumienia. Powinnam jeszcze się wytłumaczyć (żebyś nie miała
                                              żalu), że widziałam coś co mnie poruszyło. Otórz, zachowanie słuchacza RM,
                                              starszego człowieka, który zachowywał się na widok kamery jak (nie da się
                                              ukryć) huligan. W tym radiu padają takie słowa, nie do końca zrozumiałe i
                                              powstają nieporozumienia, dlatego uczepiłam się tego słowa. A jestem
                                              przeciwniczką przemocy i awanturnictwa- a to zakrawało na to.Pozdrawiam.
                                              • vengo5 Re: ..vengo5 . 27.04.06, 07:49
                                                sikorka68 napisała:

                                                > Użyłaś:"społeczenstwa nastawionego hedonistycznie"- wybacz, ale nie każdy
                                                musi
                                                > znać tą filozofie. Ja nigdy nie spotkałam się z tym, żeby którykolwiek z
                                                księży
                                                >
                                                > u nas w parafii mówił do ludzi używając tego typu słów. Nie powstają w ten
                                                > sposób nieporozumienia. Powinnam jeszcze się wytłumaczyć (żebyś nie miała
                                                > żalu), że widziałam coś co mnie poruszyło. Otórz, zachowanie słuchacza RM,
                                                > starszego człowieka, który zachowywał się na widok kamery jak (nie da się
                                                > ukryć) huligan. W tym radiu padają takie słowa, nie do końca zrozumiałe i
                                                > powstają nieporozumienia, dlatego uczepiłam się tego słowa. A jestem
                                                > przeciwniczką przemocy i awanturnictwa- a to zakrawało na to.Pozdrawiam.

                                                Oczywiście że nie każdy musi znać tę filozofię, ale przynajmnie jeśli nie zna
                                                to sprawidzi co to oznacza i się nauczy czegoś nowego.
                                                Poza tym ja nie jestem księdzem i nie jesteśmu u Ciebie w parafi to jest forum
                                                gazety wyborczej.

                                                Używając słowa społeczeństwo nastawione hedinistyczne nikogo nie wyzywam od
                                                hedonistów, nie zwracam się do nikogo osobowo, (może wzięłaś to za bardzo "do
                                                siebie), a myślę że na pewno są wśród nas ludzie, którzy świadomie się do tego
                                                nurtu stosują.
                                                A porównanie moich wypowiedzi do RM to chyba lekka przesada. Przemoc i
                                                awanturnictwo....hmmm....chyba nie rozumiesz tego wszystkiego co wcześniej
                                                napisałam, albo ja wyraziłam się nie jasno...
                                                • sikorka68 Re: ..vengo5 . 27.04.06, 10:27
                                                  "Oczywiście że nie każdy musi znać tę filozofię, ale przynajmnie jeśli nie zna
                                                  to sprawidzi co to oznacza i się nauczy czegoś nowego"- nie liczyłabym na to,
                                                  że każdy. I w tym jest właśnie sęk.
                                                  Nie porównywałam też twoich wypowiedzi do RM. Podałam przykład, jakie skutki
                                                  niesie za sobą używanie niezrozumiałych pojęć, niezależnie, czy to w kościele,
                                                  czy w wyborczej, czy gdziekolwiek). Tam takie słowa, niestety się słyszy. Tu
                                                  też pada teroria, że wszyscy, którzy nie znają jakiegoś słowa, zajżą do
                                                  słownika. Ludzie, w dużej części, nie czytają nawet ulotek przy lekach, a co
                                                  dopiero mówić o słownikach. To zle, ale takie są fakty. Ludzie słyszą tego typu
                                                  określenia, nie rozumiejąc do końca ich znaczenia, wyobrażają sobie niewiadomo
                                                  co i powstają wtedy nieporozumienia. Stąd blisko już do wzajemnej niechęci a
                                                  nawet agresji. Tak już, niestety, się stało.
                                                  • vengo5 Re: ..vengo5 . 27.04.06, 16:28
                                                    Przykro mi że nie zrozumiałaś moich wypowiedzi i wzbudziło to w tobie niechęć i
                                                    agresję (nie takie było moje zamierzenie), ale przecież forum polega na tym, że
                                                    wyrażamy nasze myśli. Nie mogę przewidzieć czy ktoś zna znaczenie wszystkich
                                                    słów, które używam w "wypowiedzi", czy nie, a jeśli czegoś nie może pojąć to
                                                    już nie moja wina.
                                                  • sikorka68 Re: ..vengo5 . 27.04.06, 18:11
                                                    Ja też przecież przez cały czas traktuję, jako polemikę. Poruszam tylko pewne
                                                    problemy, zawsze to jakaś wymiana. Jeśli chodzi o poglądy, to pewnie nawet mamy
                                                    podobne, chodzi tylko o sposób ich wyrażania.
                      • sikorka68 Re: a jakieś argumenty? 22.04.06, 08:15
                        jesli ktoś podejmuje
                        > WOLNĄ decyzję o dokonaniu sterylizacji to działa w sposób podmiotowy.
                        > dlaczego sterylizacja ma oznaczac stawianie seksu ponad wszystko? naprawdę nie
                        > rozumiem.

                        Wolna decyzja? O czym, o samookaleczaniu? To może pozwólmy ludziom podejmować
                        tzw. wolną decyzję do popełniania samobójstw. Naprawdę krok jest już niewielki.
                        Jest chyba różnica między wolnym wyborem, a zwykłą głupotą.
                        • vivian.darkbloom Re: a jakieś argumenty? 22.04.06, 09:02
                          jak ktoś sie uprze to może udowodnić, ze kolczyki to też samookaleczenie, bo w
                          uszach powstają dwie dziury... nie można za samookaleczenie uwazać zabiegu,
                          który (o ile jest przemuyślany) w niczym danej osoby nie krzywdzi a wręcz
                          przeciwnie - ułatwia jej życie
                          • sikorka68 Re: a jakieś argumenty? 22.04.06, 09:24
                            Kolczyki też są w pewnym sensie samookaleczeniem, ale po nich można mieć
                            dzieci. A co do osób starszych, to kojarzy mi się trochę z Narodowym Funduszem
                            Zdrowia- do odstrzału (taką politykę próbowali kiedyś mieć). Znam kilka kobiet
                            w wieku starszym, które po latach urodziły dziecko. Wierz mi, odmłodniały, a
                            tak naprawdę, to ryzyko wad u takich dzieci jest tylko niewiele większe. Więcej
                            jest huku, niż to warte.
                            • vivian.darkbloom jaki odstrzał? 22.04.06, 17:32
                              w którym miejscu piszę o "odstrzale" osób starszych? czytasz to co chcesz
                              przeczytać. czy nie potrafisz zrozumieć, że niektore kobiety w starszym wieku
                              nie chcą mieć dzieci, bo mimo wszystko boja się komplikacji zdrowotnych,
                              niepełnosprawonosci u dziecka albo uważają, że są za stare na dziecko (nie mają
                              już tyle sił etc)?
                  • sikorka68 Re: a jakieś argumenty? 21.04.06, 22:27
                    Po pierwsze, nie mogę się zgodzić, że kieruję się emocjami. W żadnym wypadku.
                    Szkoda, że oprócz tzw. plusów nie widzisz minusów sterylizacji. Plusem jest to,
                    że w ciąże nie zajdziesz, nawet wtedy, gdy po jakimś czasie, razem ze swoim
                    partnerem (domyślam się, że jesteś kobietą) zmienicie zdanie i bardzo będziecie
                    pragnęli dziecka- ciąże masz z głowy. Wiem conieco na ten temat, ponieważ sama
                    jestem w sytuacji, kiedy następna ciąża jest związana z ryzykiem nawet mojego
                    życia i wiem co to brak wyboru, co to brak alternatywy. Według mnie to jest
                    obrzydliwe i upokarzające, człowiek zrobi wszystko, żeby tylko pójść na
                    łatwiznę, chce pokazać jaki to jest nowoczesny. Nie przemyśli wszystkicgh
                    aspektów sprawy. Ty też to robisz: popierając sterylizację nie przemyślawszy
                    minusów. I na koniec: facet może nie mieć rąk, nóg, najważniejsze, żeby nie był
                    kaleką. Pozdrawiam, coś więcej napiszę pózniej, bo muszę zwolnić pilnie kompa.
                    • vivian.darkbloom zakładam, ze ludzie sa w miarę racjonalni... 22.04.06, 08:57
                      zdaję sobie sprawe, ze sterylizacja to nieodwracalna decyzja, wiec nie
                      doradzalabym jej np. bezdzietnej 30 latce, bo jest mozliwość, ze ona zmieni
                      zdanie. ale jeśli kobieta koło 40 decyduje się na sterylizacje to jest to
                      rozsądna decyzja, bo w jej wieku ciąża jest dużym ryzykiem
          • delfina77 Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 21.04.06, 14:23
            Mając już dwójkę dzieci i powiedzmy ok. 35 lat, zdecydowałabym się na to -
            jeśli oczywiście nie jest to szkodliwe z medycznego punktu widzenia
    • majowa-panna Czy NPR to jedna z metod antykoncepcji?-odpowiedź 20.04.06, 10:04
      Czy NPR to jedna z metod antykoncepcji ?

      Określanie metod NPR mianem „naturalnej antykoncepcji” jest błędem. NPR nie
      jest antykoncepcją, a i na odwrót: żadna z metod antykoncepcji nie jest
      naturalna.

      Różnice są tu bardzo istotne:

      · NPR, w zależności od decyzji małżonków, może być stosowane przez nich
      zarówno w celu odłożenia zamiaru poczęcia dziecka, jak i w celu jego poczęcia.
      Antykoncepcja natomiast, z samej definicji, polega wyłącznie na „zapobieganiu”
      poczęciu.

      · Metody NPR respektują prawa natury, są ekologiczne, wykluczają
      jakąkolwiek ingerencję w poprawnie funkcjonujący organizm człowieka.
      Antykoncepcja zaś polega na celowym niszczeniu tego, co naturalne i zdrowe –
      płodności – poprzez ingerencję za pomocą środków farmakologicznych,
      mechanicznych, czy też nienaturalne zachowania.

      · NPR w żaden sposób nie narusza naturalnego porządku we współżyciu
      małżeńskim, nie pozbawia aktu małżeńskiego jego pełni. Pozwala małżonkom na
      pełną radość obcowania ze sobą. Antykoncepcja zakłóca naturalny przebieg aktu
      płciowego, uzbrajając małżonków, jakby wyprawiali się na wojnę przeciw sobie, a
      nie mieli obdarowywać się nawzajem miłością.

      · Praktykowanie NPR zakłada pełną akceptację samego siebie oraz
      współmałżonka takim jakim jest, wraz ze swoją i jego płodnością. Antykoncepcja
      wynika ze strachu przed płodnością; stawia warunek: „akceptuję cię, o ile
      jesteś ubezpłodniony”.

      · NPR jest całkowicie nieszkodliwe dla zdrowia. Uczy dbałości o zdrowie.
      Umożliwia kobiecie lepsze poznanie swojego ciała, a obojgu małżonkom
      zrozumienie ich płodności. Każda antykoncepcja jest szkodliwa. Samo zaburzanie
      płodności jest niszczeniem zdrowia, bo płodność jest przecież jedną z oznak
      tegoż zdrowia. Poza tym, lista szkodliwych działań ubocznych antykoncepcji jest
      bardzo długa - im bardziej jest ona „skuteczna”, tym bardziej jest ...
      szkodliwa.

      · Stosowanie NPR nie powoduje konfliktu sumienia. Jest zgodne z nauką
      Kościoła Katolickiego. Ze względów moralnych jest do zaakceptowania nie tylko
      przez katolików, ale przez ludzi różnych kultur i religii. Stosowanie
      antykoncepcji sprzeciwia się prawu naturalnemu. Według nauki Kościoła jest
      grzechem śmiertelnym.

      „Różnica antropologiczna, a zarazem moralna, jaka istnieje pomiędzy środkami
      antykoncepcyjnymi a odwoływaniem się do rytmów okresowych (...) w ostatecznej
      analizie dotyczy dwóch, nie dających się z sobą pogodzić, koncepcji osoby i
      płciowości ludzkiej.”

      Jan Pawel II, Familiaris consortio, 32
      • rubra Re: Czy NPR to jedna z metod antykoncepcji?-odpow 20.04.06, 10:20
        i jeszcze jedno:
        NPR jest otwarte na zycia, natomiast antykoncepcja zamyka sie na dziecko (co
        nie oznacza, ze kazde wspólzycie ma konczyc sie poczęciem!)-w tym tkwi sedno
        róznicy miedzy NPR a antykoncepcją.Róznica jest wiec w sferze mentalnej a nie
        technicznej.
        • nieprawomyslny Re: Czy NPR to jedna z metod antykoncepcji?-odpow 20.04.06, 15:47

          --hmmm, zwolennicy npr twierdza, ze jest rownie/bardziej skuteczna
          niz "antykoncepcja", w takim razie rowniez "zamyka sie na zycie"- bo jesli
          partnerzy wspolzyja tylko w nieplodne dni, to calkowicie uniemozliwiaja
          poczecie... Sek w tym, ze npr jest zawodna i o tym b. dobrze wie KK.

          rubra napisała:

          > i jeszcze jedno:
          > NPR jest otwarte na zycia, natomiast antykoncepcja zamyka sie na dziecko (co
          > nie oznacza, ze kazde wspólzycie ma konczyc sie poczęciem!)-w tym tkwi sedno
          > róznicy miedzy NPR a antykoncepcją.Róznica jest wiec w sferze mentalnej a nie
          > technicznej.
          • rubra Re: Czy NPR to jedna z metod antykoncepcji?-odpow 20.04.06, 16:43
            NPR jest otwarte na zycie - (co
            > > nie oznacza, ze kazde wspólzycie ma konczyc sie poczęciem!)-

            "Sek" w tym, ze nie bardzo rozumiesz o czym piszę..
            • delfina77 Re: Czy NPR to jedna z metod antykoncepcji?-odpow 23.04.06, 21:02
              Nie, to ty cytujesz czyjeś słowa bez zrozumienia - co to znaczy: zamykać się na
              życie? Przecież gdy np. prezerwatywa pęknie i zajdę w ciążę to zaakceptuję ten
              fakt, tak samo jak ty zaakceptujesz to, że mimo swoich wyliczeń zajdziesz w
              ciążę nie wtedy kiedy byś chciała. Pytanie, co jest bardziej skuteczne. Ja
              stosowałam gumki przez 10 lat bez wpadki i akurat pod tym względem polecam
    • foczkaaa Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 20.04.06, 10:09
      Nie wiem czemu założyłaś ten wątek...Wiadomo, że jest to jeden z bardziej
      ogniozapalnych tematów. Bierzesz tabletki? Twoja sprawa...To, że ktoś Ci
      napisze, że to grzech nie spowoduje, że przestaniesz je brać. Tylko
      niepotrzebnie wzbudzasz w niektórych zacietrzewienie.
      Ja biorę tabletki od ok. 5 lat. W tym czasie miałam przerwę w ich przyjmowaniu,
      żeby zajść w ciążę i urodzić dziecko. Mam wspaniałego 2,5 letniego syna. Wiem,
      że zawdzięczam to Bogu i codziennie mu za to dziękuję.
      Nie spowiadam się z różnych powodów min. dlatego, że tak jak część osób tu
      napisała i tak tego samego dnia przyjmę tabletkę i nie będę tego żałować, więc
      spowiedź w rozumieniu kk nie ma sensu.
      Kiedyś i na mnie przyjdzie czas, że stanę przed Panem Bogiem i to przed nim się
      wyspowiadam. I to on mi powie czy moje życie było pełne grzechu czy jednak
      przeżyłam je godnie, uczciwie i z sensem.
      • sigrun Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 20.04.06, 12:31
        Kwestia dość skomplikowana i delikatna, ale spróbuję się streścić. Każda metoda
        ma swoje wady i zalety. Tak samo jak dogmaty i ich kolejne interpratacje
        ustanowione przez ludzi - w imię Boga, ale zawsze przez ludzi. Fakt, że
        antykoncepja hormonalna może mieć negatywny wpływ na ludzki organizm, ale może
        też pomagać, a nawet okazać się wręcz zbawienna. To prawda, że np. estrogeny i
        równoczesne palenie tytoniu są istną mieszanką wybuchową sprzyjąjącą powstawaniu
        nieprawidłowych komórek. Z drugiej strony rzekomo większa zapadalność na
        nowotwory u kobiet zażywających pigułki jest spowodowana tym, że to właśnie te
        kobiety najczęściej robią cytologię, mammografię i USG piersi. Ponadto właśnie
        estrogeny okazały się bardzo skuteczne w walce z zaawansowanym trądzikiem oraz
        nieregularnymi i bolesnymi miesiączkami. Nikt jednak nie wspomniał, że sztuczny
        progesteron - poprzez zwiększenie i zagęszczenie śluzu - oprócz w/w skutków
        antykoncepcyjnych, skutecznie chroni szyjkę macicy przez nadmiernym rogowaceniem
        nabłonka i powstawaniem komórek dysplastycznych. Dlatego w pewnym sensie pigułki
        nie tylko są nastawione "anty-życiu", ale mogą przyczynić się (ot, paradoks!) do
        jego ochrony - w tym wypadku życia kobiety. Jak widać punk widzenia zależy od
        pukntu siedzenia i kto się raz przekonał na własnej skórze co to jest wysoka
        grupa cytologiczna, nie będzie polegał wyłącznie na metodach naturalnych, które
        są może i skuteczne (próbowałam ;-)) ale nie oddalą ryzyka (wybaczcie) nieco
        większego niż ból głowy czy pryszcz na czole. Jak widać parametry grzechu w
        naszym, ludzkim pojęciu są bardzo, bardzo względne, a kler to też ludzie.
        Pozdrawiam :-)

        P.S. Pewien wers encykliki JPII dotyczący właśnie antykoncepcji trochę mnie
        zdziwił, choć resztę przynajmniej staram się zrozumieć. Papież kategorycznie
        określił pigułki jako "wygodnictwo" i nic poza tym. W takim razie "wygodnictwem"
        są również środki przeciwbólowe, znieczulenie, narkoza i środki odchudzające.
        Rozumiem, że w razie migreny mam nie łykać panadolu aby po godzinie mieć sprawę
        dosłownie z głowy ;-) Mam stosować "metody naturalne" w formie zimnego okładu na
        czoło i męczyć się przez dwa dni i dwie noce. Przepraszam bardzo, ale wolę moje
        "wygodnictwo" ;-)
        • kkokos Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 20.04.06, 13:06
          W takim razie "wygodnictwem
          > "
          > są również środki przeciwbólowe, znieczulenie, narkoza i środki odchudzające.
          > Rozumiem, że w razie migreny mam nie łykać panadolu aby po godzinie mieć
          sprawę
          > dosłownie z głowy ;-) Mam stosować "metody naturalne" w formie zimnego okładu
          na
          > czoło i męczyć się przez dwa dni i dwie noce.


          nieś swój krzyż, kochana, nieś swój krzyż.
          widać Pan Bóg chce, żebyś cierpiała dwa dni, bo to cię ubogaci (co za
          obrzydliwy neologizm).
          • sigrun Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 20.04.06, 13:43
            :-)))))))))))))) "Ubogaci" mnie na pewno - w nowe bruzdy na czole z powodu
            ustawicznego grymasu bólu ;-) Mam już inne krzyże do noszenia. Niepotrzebny mi
            dodatkowy w postaci migreny. Nie sądzę też, aby wolą Stwórcy było złośliwe
            wywoływanie bólu głowy u swoich dzieci poprzez np. napieranie niżu znad
            Skandynawii i hektopaskali poniżej tysiąca ;-) Dziękuję, poczekam ;-)
            • winnix Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 21.04.06, 16:08
              > Nie sądzę też, aby wolą Stwórcy było złośliwe
              > wywoływanie bólu głowy u swoich dzieci poprzez np. napieranie niżu znad
              > Skandynawii i hektopaskali poniżej tysiąca ;-)

              ROTFL:))))))))))))))
              • indygobebe Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 22.04.06, 09:44
                Uważam, że każda kobieta ma prawo do decydowania o metodzie antykoncepcji.
                Gdybym słuchała księży, których dane mi było spotkac w moim życiu, to byłabym
                już mężatką - bo kobieta do 20 roku życia powinna wyjśc za mąż, a nie iśc na
                studia; byłabym matką polką - bo to misja kobiety itd. A i pewnie brałabym
                udział w nauczkach przedmałżeńskich, które prowadziłaby jakaś sfrustrowana i
                stłamszona przez swoją pseudowiarę panna na wydaniu.
                Biorę tabletki i nie uważam tego za grzech, a juz na pewno nie spowiadam się z
                tego u księdza, który siedząc w konfesjonale mówi: "prosze szybciej mówić" i ma
                podniesioną rękę by machinalnie odpukać na odpuszczenie.
                Przeczytałam tutaj stwierdzenie - tabletka jest dla wygodnickich - owszem
                jestem wygodnicka i naprawdę dobrze mi z tym.
        • majowa-panna Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 20.04.06, 13:35
          > okazały się bardzo skuteczne w walce z zaawansowanym trądzikiem oraz
          > nieregularnymi i bolesnymi miesiączkami

          póki bierzesz to może i jest lepiej - przynajmniej fajnie jest z niebolesnymi
          miesiączkami, bo "to" co zdarza się w czasie 7-dniowej przerwy prawdziwą
          miesiączką przecież nie jest tylko krwawieniem. co to zbawiennego wpływu na
          trądzik - nie zauważyłam żadnej różnicy, a co się może zdarzyć po odstawieniu
          pokazuje ten bardzo ciekawy wątek:

          www.gimbla.pl/forum/viewtopic.php?t=33302&highlight=pigu%B3ki
        • majowa-panna Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 20.04.06, 13:40
          Tu jest wątek o tym jaki zbawienny wpływ na cerę mają tabletki anty:
          www.gimbla.pl/forum/viewtopic.php?t=33302&highlight=pigu%B3ki
          • sigrun Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 20.04.06, 13:58
            Wszystko załeży od bardzo wielu czynników. Jeśli już jesteśmy w kwestii
            dermatologii, także sterydy mogą zarówno zdziałać cuda, jak i poważnie
            zaszkodzić. To kwestia kompetencji i podejścia lekarza oraz indywidualnej
            reakcji pacjenta, którą lekarz powinien brać pod uwagę. Niestety wielu
            ginekologów i deramatologów przepisuje silne hormony nastolatkom, których
            organizmy nie są jeszcze w pełni dojrzałe i uregulowane. Na pewno najwięcej
            pozytywnych opinii na temat tabletek znajdziesz wśród osób, które zaczęły
            terapię hormonalną jako dorosłe kobiety (czytaj dwudziestoparo-trzydziestolatki)
            i które już mają pierwsze dziecko, ergo już przeszły pierwszą, poważną burzę
            hormonalną, a ich narządy rodne są w pełni wykształcone - a do tego potrzebna
            jest ciąża i poród (nie wystarczy data w metryce), o czym wiele kobiet i
            lekarzy, niestety zdaje się zapominać.
            Mnie raczej chodziło o podkreślenie faktu, że to właśnie dzięki pigułkom
            wreszcie wiem, co to pierwsza grupa ;-) I wreszcie żyję spokojnie i jestem
            wolna. Nie wolna od myśli przed niechcianą ciążą, bo i tak z Mężem myślimy o
            następnym dziecku, ale wolna od czarnych myśli ;-) Nie szprycuję się chemią dla
            własnego wygodnictwa, ale dla tego, by dla własnego małżonka i własnej pociechy
            jak najdłuzej cieszyć się zdrowiem i życiem. Gdyby istniała inna metoda, na
            pewno bym z niej skorzystała.
            • sigrun Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 20.04.06, 14:02
              Oczywiście miało być "dlatego" - razem ;-)
            • sikorka68 Re: sigrun 20.04.06, 14:09
              Ciekawe, ciekawe, tylko niedokońca prawdziwe. Nie znam chemii bez skutków
              ubocznych, zwłaszcza, jak bierze się przez dłuższy czas.
              • sigrun Re: sigrun 20.04.06, 14:52
                > Ciekawe, ciekawe, tylko niedokońca prawdziwe. Nie znam chemii bez skutków
                > ubocznych, zwłaszcza, jak bierze się przez dłuższy czas.
                Wiesz, każdy widzi to co chce zobaczyć. Czasami wybiera się tzw. mniejsze zło.
                Po stokroć wolę wypadające włosy, sto pryszczy, huśtawkę humorów niż bilet w
                jedną stornę w wiadome miejsce (a już był precedens w rodzinie). Bez jednej
                piersi też sobie poradzę. Mam wzór w postaci szwagierki :-) Brzmi to trzochę
                pokrętnie, ale biorę tabletki po to aby ponownie być matką - "łopatologicznie"
                rzecz biorąc, chcę dożyć ponownego macierzyństwa. Metoda objawowo - termiczna mi
                tego komfortu nie zapewni. Chroni przed ciążą i owszem, bo stosowałam ją przez
                trzy lata. Jednak innych działań terapeutycznych i anty-nowotworowych niestety
                nie ma.
                Wiem, że i tak wiesz swoje, bo syty głodnego nigdy nie zrozumie, dopóty sam
                ubóstwa nie doświadczy. Ale ja nie życzę Ci podobnych doświadczeń, mimo wszystko.
                A skoro chemia jest zła, to co z chemioterapią? Też do odstrzału? Wiesz, Vegeta
                to też sama chemia, a glutaminian sodu również dobrze nie wpływa na organizm
                przy przewlekłym stosowaniu, tak gwoli ścisłości ;-)
                • sikorka68 Re: sigrun 20.04.06, 15:32
                  Mylisz się, że nie rozumiem. NIe neguje, Ze są sytuacje, kiedy wyboru nie ma.
                  Jadę z moim maleństwem do lekarza, ten mówi mi, że ma zapalenie oskrzeli i
                  stan jest poważny, nawet nie dyskutuję, tylko daję antybiotyk. Są jednak takie
                  sytuacje, że ten antybiotyk nie jest potrzebny- ostatnio mała miała pojedyncze
                  świsty na oskrzelach i lekarka dała tylko wykrztuśne. 5 dni i po krzyku. A
                  antybiotyk to wiadomo- uczulenia itd. Z tym, że ja z dziećmi jeżdżę 25 km do
                  lekarza i to z wyboru. Wybieram to co lepsze, a nie wygodniejsze. Sąsiedzi
                  zazdroszczą, że moje dzieci tak rzadko chorują, a jeżeli coś się przydarzy, to
                  szybko im to przechodzi. Jeżeli jest coś nie tak, to bierze się wszystko, co
                  może pomóc- z tym nie dyskutuję. Przez cały czas tylko rozważam temat od strony
                  dobrowolności, prawa do świadomego wyboru, brać, by było łatwiej, ale co mnie
                  za to czeka. Większość nawet "fachowców" niestety pomija ten fakt- a może to ja
                  niedokładnie patrzę. Nigdy z nikim nie polemizowałam, ani tu na forum, ani
                  wśród bliskich, że zle robi, gdy bierze środki, aby zajść w ciąże- to zupełnie
                  co innego. Sama, mimo moich wiadomości na ten temat, pewnie robiłabym to samo.
                  Dlatego całym sercem jestem z osobami, które mają taki problem. Nigdy też nie
                  podwżałam chemioterapii, to nie o to chodzi, a Vegety nie używam, bo jest
                  dziwna.
              • sigrun Re: sigrun 20.04.06, 15:07
                > Ciekawe, ciekawe, tylko niedokońca prawdziwe. Nie znam chemii bez skutków
                > ubocznych, zwłaszcza, jak bierze się przez dłuższy czas.
                Każdy widzi, to co che zobaczyć. Po stokroć wolę mieć wypadające włosy, sto
                pryszczy i huśtawkę nastrojów, niż zafundować sobie bilet w jedną stronę w
                wiadome miejsce (już był precedens w rodzinie). Tak samo poradziłabym sobie bez
                jednej piersi. Mam doskonały przykład w szwagierce :-) Natomiast chciałabym
                (mówiąc łopatologicznie) dożyć następnego macierzyństwa i - czemu nie -
                starości. Czy to takie dziwne? Niestety metoda objawowo - termiczna tego
                komfortu mi nie zapewni. Owszem, być może zapobiegnie nieplanowanej ciąży
                (stosowałam ją trzy lata), ale nie ma innych terapeutycznych czy
                anty-nowotworowych właściwości.
                Wiem, że i tak już masz swoje wyrobione zdanie na ten temat. Dlatego syty
                głodnego nigdy nie zrozumie, dopóty sam nie doświadczy ubóstwa. Mimo wszystko
                nie chciałabym abyś zaznała podobnych doświadczeń, by zrozumieć co to walka o
                zdrowie.
                Jeśli chemia jest zła, to co w takim razie z chemioterapią? Też na odstrzał?
                Nadmieniam, iż Vegeta to też czysta chemia, a glutaminian sodu przy przewlekłym
                stosowaniu może okazać się wyjątkowo szkodliwy, tak gwoli ścisłości ;-)
                • sigrun Re: sigrun 20.04.06, 15:12
                  Przepraszam, musiałam dwa razy napisać post. Coś dzieje się z serwerem Gazety :-(
                • iluminacja256 Re: sigrun 20.04.06, 15:16
                  Sigrun, twój głos to chyba najrozsądniejszy głos w tym wątku :) Pokazuje cos w
                  co zadna strona nie chce uwierzyc - otóz to, ze kazda z tych metod ma plusy i
                  ma minusy, a chodzi o to,aby wybrać tę, która ma więcej plusów, przy czym nie
                  zawsze to co naturalne ma same plusy:)
                  • sigrun Reasumując 20.04.06, 16:12
                    Mam nadzieję, że nadejdzie dzień w którym i medycyna pójdzie tak do przodu jak i
                    kler złagodzi swoją postawę wobec laikatu, że ani antykoncepcja, ani
                    zapładnianie in vitro, ani współzycie przed ślubem nie będą budzić tak wielu
                    kontrowersji, bo w tym całym zacietrzewieniu zapominamy o sednie nauk Jezusa,
                    koncentrując się na ludzkich, przyziemnych błahostkach i przepychankach :-)
                    Pozdrawiam :-)
                    • rubra Re: Reasumując 20.04.06, 16:39
                      ..tylko, że te "błahostki" to nie kwestia medycyny, a moralności...
                      i raczej nie liczyłabym, ze nadejda, czasy, w których zmieni sie sens Dekalogu
                      a dokładnie V przykazania...
                      • zdanka1 Re: Reasumując 20.04.06, 16:57
                        Skoro KK już przeprosił za zastosowanie V przykazania w formie pozabijania
                        czrownic , heretyków, nawracania ogniem i mieczem na chrześcijaństwo itp, to
                        zapewnee i to się zmieni, choć trudno w to dziś uwierzyc. To jest naprawde
                        kwestia tego, kto zostanie papiezem po Ratzingerze, czyli raczej za naszego
                        zycia. Naukę, która jest tak ortodoksyjna wobec antykoncepcji zawdzięczamy
                        Wojtyle , a nie 1000 lat pzred nim. Szereg dogamtów typu nieomylnośc papieska
                        czy wniebowzięcia NMP - tego kiedyś też nie było, a tudno sobie wyobrazić, ze
                        nei było , prawda? A nei było:)
                        • rubra Re: Reasumując 20.04.06, 17:22
                          ..czy nie prościej i nie uczciwiej byłoby poprostu zdeklarowac sie jako osoba,
                          która nie uznaje nauczania Koscioła katolickiego niż polemizować z nim?
                          To chyba jasne i logiczne, że jesli jakies "reguły gry" mi nie pasuja to
                          poprostu w nie nie wchodze, a nie próbuje je zmieniac.
                          Problem w tym, że niewiele osób stac na uczciwe postawienie sie po jednej lub
                          drugiej strony, stad szerzace sie naginanie zasad, racjonalizowanie swoich
                          błedów i słabości itd...
                          • hohoho7 Re: Reasumując 20.04.06, 17:33
                            To chyba jasne i logiczne, że jesli jakies "reguły gry" mi nie pasuja to
                            > poprostu w nie nie wchodze, a nie próbuje je zmieniac.
                            > Problem w tym, że niewiele osób stac na uczciwe postawienie sie po jednej lub
                            > drugiej strony, stad szerzace sie naginanie zasad, racjonalizowanie swoich
                            > błedów i słabości itd...

                            Zrozum, ze sa ludzie, ktorzy korzystaja z hormonalnej antykoncepcji i tez czuja
                            sie czescia Kosciola. Chodzi o to, ze niektorzy staraja sie ich z tego powodu
                            wyklac. Oni nie staraja sie narzucic innym swojego myslenia, wiec Ty nie
                            narzucaj swojego. To nie po chrzescijansku.
                            • rubra Re: Reasumując 20.04.06, 20:51
                              Nie mam zamiaru narzucac nikomu swojego sposobu myslenia, tylko wyjasnic
                              pewne "nieścisłości" lub nieporozumienia lub zwyczajne bzdury, ktore wynikaja
                              albo z niedoinformowania albo wrogości, jakie sie tu pojawiaja.
                              A co do przynaleznosci do Koscioła, to nikt nikogo nie wyklina-chodzi tylko o
                              to,zeby nazwac rzeczy po imieniu...
                          • zdanka1 Re: Reasumując 20.04.06, 17:57
                            nie prościej i nie uczciwiej byłoby poprostu zdeklarowac sie jako osoba,
                            > która nie uznaje nauczania Koscioła katolickiego niż polemizować z nim?
                            > To chyba jasne i logiczne, że jesli jakies "reguły gry" mi nie pasuja to
                            > poprostu w nie nie wchodze, a nie próbuje je zmieniac.


                            Hmmm...Tyle tylko, ze:

                            - chrzczą nas rodzice, gdy mamy kilka miesięcy (czemu jestem zupełnei
                            pzreciwna, ale to już inna sprawa) i wybieraja za nas, więc to nei tak , ze my
                            dobrowolnie wybralismy i weszliśmy.

                            - Kosciół jest wybitnie wybiórczy w uznawaniu tego, co wygodne i co neiwygodne,
                            dając tym doskonały wzorzec dla hipokryzji wiernych...Słowem, raz słyszy się,
                            ze kosciół to wszyscy wierni , a zatem skoro iles tysiecy tych wiernych
                            lekceważy włąsnie tę jedną regułę, to włąsnie nalezy POLEMIZOWAC, a nei
                            mówić , ze sprawy nei ma. Bo kiedy już docghodzi do polemiki w sprawie tej
                            reguły, to nagle okazuje sie, ze kościół to kler , a juz nei wszyscy wierni i
                            to grzech - koniec polemiki. tak wiec, akurat co do tego punktu to otwiera on
                            bardzo szerokądyskusję na temat kwestii, o której dlugo by pisać...
                            • rubra Re: Reasumując 20.04.06, 20:57
                              chrzczą nas rodzice, gdy mamy kilka miesięcy (czemu jestem zupełnei
                              > pzreciwna, ale to już inna sprawa) i wybieraja za nas, więc to nei tak , ze
                              my
                              > dobrowolnie wybralismy i weszliśmy.

                              tak, ale to jako osoba wierzaca TY sama ostatecznie deklarujesz sie jako osoba
                              wierzaca bądz nie.Chrzest jest właczeniem do Kosciła, ale jesli chcesz jako
                              osoba dorosła z tej przynależnosci zrezygnowac.
                              • zdanka1 Re: Reasumując 21.04.06, 09:53
                                Nie widzę jakoś związku z tym,zeby antykoncepcja miała od razu zadeklarować
                                cie jako osobe niewierzącą .

                                Jedyne, co katolicy zawsze mają do zaproponowania osobie, która nei zgadza sie
                                z taką formą kontroli urodzin jaką jest NPR , ejst zaproponowanie odejścia od
                                kościoła. Tak więc radze sie zastanowić jaki sens jest w mówieniu, ze kośció to
                                wspolnota wiernycch, skoro problem podnoszony oprzez wielu wiernych, jest
                                automatycznie nazywany grzechem, nie poddawany dyskusji i proponuje sie
                                zabieranie z tej wspólnoty. Klasyczny syndrom oblęzonej twierdzy , a prawda
                                jest taka, ze chocby Kosciół stanał na głowie - ludzie nie wrócą do metod
                                opracowanych w latach 30-stych i 50-tych XX wieku w kontroli urodzin, tak samo
                                jak nie wrócą do znieczulania przed operacją alkoholem.
                                • rubra Re: Reasumując 21.04.06, 10:13
                                  Jedyne, co katolicy zawsze mają do zaproponowania osobie, która nei zgadza sie
                                  > z taką formą kontroli urodzin jaką jest NPR , ejst zaproponowanie odejścia od
                                  > kościoła.
                                  Nigdzie tego nie napisałam i nikt tez nie ma prawa wykluczyc nikogo z Kosciła i
                                  tego nie czyni.Prawda jest natomiast, ze dokonujac określonych wyborów ludzie
                                  sami oddalają sie od wspólnoty, ktora jest Kosciól zyjąc w grzechu cięzkim.To
                                  jedynie miałam na myśli pisząc o zdeklarowaniu sie.

                                  a prawda
                                  > jest taka, ze chocby Kosciół stanał na głowie - ludzie nie wrócą do metod
                                  > opracowanych w latach 30-stych i 50-tych XX wieku w kontroli urodzin

                                  - Kosciól z pewnościa "nie bedzie stawał na głowie" poniewaz, kazdy posiada
                                  własny rozum i wolna wole, przy pomocy ktorych sam wybiera(i sam ponosi moralne
                                  i zdrowotne konsekwencje). Kosciól jedynie proponuje takie rozwiazanie, które,
                                  o czym chyba nie wiesz, sa znacznie bardziej nowoczesne i skuteczne niz
                                  proponowany 30 lat temu kalendarzyk, ktory jest dzis metoda historyczna, a na
                                  ktorym niestety wiele osob zatrzymało swoja wiedze na temat NPR...
                                  • zdanka1 Re: Reasumując 21.04.06, 11:03

                                    Prawda jest natomiast, ze dokonujac określonych wyborów ludzie
                                    > sami oddalają sie od wspólnoty, ktora jest Kosciól zyjąc w grzechu cięzkim.

                                    Prawdą jest również i to, ze kler juz dawno oddalił sie od wspolnoty laikatu a,
                                    bo po prostu nei słucha laikatu. Dowodem na to jest ponad 500 postów tego
                                    watku, gdzie ludzie wierzący pisza, ze używają tabletek i to są tysiace ludzi.
                                    Dziwnym trafem nie łamią tak nagminnie zadnego innego nakazu , a jedyne co KK
                                    ma do pwiedzenia to tyle , ze zyją w grzechu cięzkim. A moze zadać sobie
                                    kiedyś pytanie dlaczego to grzech i dlaczego tylu porządnych ludzi , którzy
                                    wierzą, zdecydowało sie zyć w tym grzechu cięzkim, albo odejść od kościoła?
                                    Dopóki takiego pytania nie zaczną sobie zadawać , ciągle podpierajac sie jedną
                                    encykliką byłego papieża , do tego też momentu nie bedzie siemówić o zadnej
                                    wspólnocie - bo wspólnota , jak sama etymologia słowa wskazuje - to coś co
                                    łaczy wszystkich w grupie i łaczy poglądy wszystkich na jedną rzecz, a nie
                                    narzucenie przez jednych czegoś, z czym wielu się nei zgadza, a jak sie nei
                                    zgadza, to moze odejść. To nie jest zadna wspólnota.

                                    Kosciól jedynie proponuje takie rozwiazanie, które,
                                    > o czym chyba nie wiesz, sa znacznie bardziej nowoczesne i skuteczne niz
                                    > proponowany 30 lat temu kalendarzyk, ktory jest dzis metoda historyczna, a na
                                    > ktorym niestety wiele osob zatrzymało swoja wiedze na temat NPR...

                                    Ja doskonale wiem, o czym pisze, bo neijedną godzinę spędziłam na forach NPR i
                                    doskonale wiem, ze metoda nei rózni się niczym od tej z lat 50-tych, kiedy
                                    zakładała obserwację sluzu, pomiar temperatury i położenie szyjki macicy.
                                    Wszystko jest identyczne, moze oprócz wprowadzonej kilka lat temu persony,
                                    która jednak nie moze być np. stosowana pzrez kobiety w trakcie menopauzy,
                                    gdyż zwyczajnie przekłamuje wyniki. Wcale przy tym nie mówię, ze metoda jest
                                    zła , nie - ona jest po prostu nie dla wszyystkich, a odpowiedzialnosc do dla
                                    mnei odpowiedzialnosć za to, zeby dzieciak nie biegał w dziurawych butach po
                                    urodzeniu , a nei odpowiedzialnosć za kolejną ciążę .

                                    --


                                    nie ma wybawców, którzy wiodą tłum
                                    nie ma wybawców, którzy zbawią nas
                                    jest tylko układ wrogich sił
                                    • sikorka68 Re: zdanka1 21.04.06, 11:41
                                      "Prawda jest natomiast, ze dokonujac określonych wyborów ludzie
                                      sami oddalają sie od wspólnoty"

                                      Ja tego nie nazwałabym "oddalaniem", ale rozdwojeniem światopoglądu. Takie coś
                                      istnieje od lat i to niekoniecznie tylko w temacie antykoncepcji. Pamiętam z
                                      czasów PRL-owskich moją panią z polskiego. Była pierwsza w partii (dla bułki z
                                      masłem) i pierwsza w kościele (z przekonania), a przecież jasno było napisane w
                                      ideologii marksistowsko-leninowskiej, że każda wiara jest przeżytkiem i należy
                                      z nią walczyć. Teraz jest tak samo: chodzi do kościoła, bo wierzy, a bierze
                                      tabletki dla wygody.
                                    • sikorka68 Re: Reasumując 21.04.06, 11:45
                                      Muszę dodać, że zgadzam się z tobą, że mogą być przy okazji fantastycznymi
                                      ludzmi.
                                    • rubra Re: Reasumując 21.04.06, 12:00
                                      Prawdą jest również i to, ze kler juz dawno oddalił sie od wspolnoty laikatu a,
                                      >
                                      > bo po prostu nei słucha laikatu.

                                      Pomijając wszystko inne to coraz bardziej nie rozumiem dlaczego do tej dyskusji
                                      tak uparcie mieszasz(zreszta nie tylko TY) duchowieństwo?Czy uważasz, za księza
                                      maja jaki kolwiek cel czy interes w tym, zeby wierni wybierali ta czy inna
                                      metode regulacji poczęć?
                                      • atropa_belladonna Re: Reasumując 21.04.06, 22:11
                                        rubra napisała:

                                        > Prawdą jest również i to, ze kler juz dawno oddalił sie od wspolnoty laikatu a,
                                        > >
                                        > > bo po prostu nei słucha laikatu.
                                        >
                                        > Pomijając wszystko inne to coraz bardziej nie rozumiem dlaczego do tej dyskusji
                                        >
                                        > tak uparcie mieszasz(zreszta nie tylko TY) duchowieństwo?Czy uważasz, za księza
                                        >
                                        > maja jaki kolwiek cel czy interes w tym, zeby wierni wybierali ta czy inna
                                        > metode regulacji poczęć?

                                        Uważam, że istnieje wyraźny związek pomiędzy celibatem księży a zakazem środków
                                        antykoncepcyjnych (w innych kościołach chrześcijańskich, gdzie księża mogą mieć
                                        żony i dzieci, metody regulacji poczęć są prywatną sprawą małżonków). Gdyby taki
                                        ksiądz katolicki powstawał parę razy w nocy do płaczącego dziecka, gdyby musiał
                                        utrzymać niepracującą żonę i 5 dzieci - szybko zmieniłby zdanie na temat
                                        antykoncepcji :)
                                  • delfina77 Re: Reasumując 21.04.06, 19:09
                                    Kobieto, prezerwatywy, które stosujemy z mężem, nie są szkodliwe ani moralnie,
                                    ani fizycznie, gdy chciałam zajść w ciążę po prostu przestaliśmy się
                                    zabezpieczać i tyle. Metody o-t nie przekonują mnie, uważam, że są obrzydliwe i
                                    niepraktyczne, wymagają w moim przypadku co najmniej 18-dniowej abstynencji, a
                                    ja nie jestem maszynką, żeby kochać się tak jak mi wykres każe. Poza tym jeden
                                    z głupszych argumentów, jaki stosują zwolennicy tej metody to taki, że osoby
                                    stosujące antykoncepcję są "wrogo nastawione" wobec życia a te drugie nie. To
                                    nieprawda - podejmując współżycie chyba większość osób zakłada, że ciąża może
                                    się przydarzyć, w końcu nigdy nie ma 100% pewności. Jednak ciąża nie zawsze
                                    jest pożądana i wyczekiwana. Myślę, że gdybym nie miała za co wyżywić swojej
                                    rodziny i przydarzyłaby mi się "wpadka", czułabym dokładnie to samo, bez
                                    względu na to, czy stosowałabym metody naturalne czy jakiekolwiek inne. Tylko
                                    nie pisz, że w metodach naturalnych wpadki się nie zdarzają - w końcu natura
                                    jest za rozmnażaniem a nie jego kontrolą
                • majowa-panna Re: sigrun 20.04.06, 19:01
                  > Niestety metoda objawowo - termiczna tego
                  > komfortu mi nie zapewni. Owszem, być może zapobiegnie nieplanowanej ciąży
                  > (stosowałam ją trzy lata), ale nie ma innych terapeutycznych czy
                  > anty-nowotworowych właściwości.


                  terapeutycznych właściwości? chyba nie umiem czytać ze zrozumieniem... Od kiedy
                  pigułki mają terapeutyczne właściwości i przedłużają czyjeś życie?
                  • zdanka1 Re: sigrun 20.04.06, 19:40
                    Zaburzenia hormonalne

                    Jedną z przyczyn kłopotów z poczęciem jest hiperprolaktynemia. W chorobie tej
                    przysadka produkuje za dużo hormonu prolaktyny. Może to być spowodowane
                    zaburzeniem czynności samej przysadki, albo też przyczyną zewnętrzną - np.
                    mechanicznym uciskiem przysadki przez makrogruczolaki (czyli najczęściej
                    łagodne guzy przysadki). Ich objawem może być zaburzenie widzenia albo bóle
                    głowy.

                    Wysoki poziom prolaktyny prowadzi do zaburzenia gospodarki hormonalnej w
                    organizmie kobiety, a w konsekwencji do cyklów bezowulacyjnych lub do
                    całkowitego zaniku miesiączki. Hiperprolaktynemię leczy się farmakologicznie,
                    podając leki, które powodują zmniejszenie produkcji prolaktyny przez przysadkę.

                    Innym częstym schorzeniem jest zespół policystycznych jajników, czyli
                    zwyrodnienie pęcherzykowate jajników. Jeszcze do niedawna sądzono, że to
                    choroba o podłożu wyłącznie hormonalnym. Obecnie zespół policystycznych
                    jajników uważa się za chorobę polimetaboliczną, czyli związaną z zaburzeniami
                    przemiany materii.

                    W chorobie tej w jajnikach wzrastają liczne i drobne pęcherzyki, w których
                    dochodzi do nieprawidłowej przemiany materii. Pęcherzyki te zaburzają pracę
                    jajników, które zaczynają produkować więcej androgenów - męskich hormonów.
                    Konsekwencją podwyższonego poziomu androgenów są nieregularne cykle miesięczne,
                    zanik owulacji i miesiączki. Innym objawem jest hirsutyzm - czyli owłosienie
                    typu męskiego. Włosy mogą wówczas rosnąć na odcinku między wzgórkiem łonowym a
                    pępkiem, wokół sutków, na piersiach, ramionach, plecach, udach i podudziach, a
                    także na twarzy, zwłaszcza na brodzie.

                    Kolejnym objawem zespołu policystycznych jajników jest podwyższony poziom
                    hormonu insuliny i jednocześnie insulinooporność - czyli brak reakcji organizmu
                    na zwiększone wydzielanie tego hormonu. Dzieje się tak dlatego, że receptorów
                    insuliny jest za mało lub są one nieaktywne.

                    Na skutek tych zaburzeń kobiety z zespołem policystycznych jajników są
                    zagrożone cukrzycą (głównie typu 2), otyłością, miażdżycą, nadciśnieniem
                    tętniczym, chorobą wieńcową, zawałem serca, i hiperlipidemią (czyli
                    podwyższonym poziomem tłuszczów we krwi).

                    Aby wykryć zespół policystycznych jajników, trzeba zrobić szereg badań. Nie
                    wystarczy tutaj jedynie badanie ultrasonograficzne, w którym można by zobaczyć
                    zmiany pęcherzykowate jajników. Okazuje się bowiem, że ok. 20 proc. kobiet ma
                    różne zmiany w jajnikach, które oglądane na obrazie USG mogłyby świadczyć o
                    zespole policystycznych jajników. Tak jednak nie jest. Aby prawidłowo rozpoznać
                    chorobę, trzeba jeszcze wykonać dodatkowe badania hormonalne.


                    Bezpłodność spowodowaną zespołem policystycznych jajników można leczyć. Jedną z
                    metod jest stymulowanie owulacji przez podawanie antyestrogenów (tzn. takich
                    sztucznych hormonów, które blokują działanie estrogenów). Jednak niektóre
                    kobiety są na taką terapię "odporne". Pacjentkom podaje się też analogi GnRH
                    (syntetycznie wytwarzane substancje, które są podobne do jednego z hormonów
                    wytwarzanych w mózgu, ale działają od niego dłużej). Analogi podaje się po to,
                    by najpierw całkowicie wytłumić cykl miesięczny, a potem go sztucznie wywołać.
                    Można też podawać leki hipoglikemizujące, czyli takie, które obniżą
                    insulinooporność i zwiększą wrażliwość na insulinę. Kolejną metodą jest
                    operacja, np. przy użyciu laparoskopu - zabieg wykonuje się przez małe nacięcia
                    w ciele i pod kontrolą kamery i zestawu optycznego. Można wówczas dokonać
                    perforacji, czyli dziurkowania otoczki jajników, tak by jajeczko mogło się
                    przecisnąć na zewnątrz. Można też perforować lub wyciąć fragment zrębu jajników
                    (czyli ich wewnętrznej części), w którym dochodzi do nadmiernej produkcji
                    androgenów - męskich hormonów.

                    Jeśli kobiecie chorującej na zespół policystycznych jajników uda się jednak
                    zajść w ciążę, musi liczyć się z ryzykiem poronienia.



                    Pacjentka taka jest ponadto zagrożona cukrzycą ciężarnych (czyli taką jej
                    odmianą, która występuje po raz pierwszy w czasie ciąży), nadciśnieniem
                    tętniczym indukowanym w ciąży (czyli takim, które pojawia się wówczas po raz
                    pierwszy). Konsekwencją nadciśnienia w ciąży może być z kolei rzucawka - napady
                    drgawek, które grożą śmiercią zarówno dziecku, jak i kobiecie.

                    Przyczyną bezpłodności jest również nadczynność kory nadnerczy, w której są
                    produkowane męskie hormony androgeny. Kiedy jest ich w organizmie kobiety za
                    dużo, dochodzi do hiperandrogenizacji. Jej objawem jest głównie hirsutyzm
                    (czyli owłosienie ciała typu męskiego) oraz łysienie, łojotokowa skóra,
                    obniżenie głosu czy przerost łechtaczki. Inne częste przyczyny kłopotów z
                    zajściem w ciążę to m.in. niedobór estrogenów, niewydolność ciałka żółtego czy
                    obumieranie pęcherzyka.

                    Przyczyny niepłodności wykrywa się głównie przez badania hormonalne.

                    Takie zaburzenia leczy się zwykle hormonalnie. Najogólniej mówiąc, terapia
                    polega na tym, że:


                    uzupełnia się ilość hormonu, którego w organizmie jest za mało,


                    obniża się poziom hormonu, którego w organizmie kobiety jest za dużo,


                    blokuje się całkowicie poziom jednego z hormonów.


                    (przeklejone - nie chce mi sie pisać, ilu ludziom endokrynologia pomogła, skoro
                    ktos pisze, ze hormony nie mają terapeutycznego działania...)
                    • majowa-panna Re: sigrun 20.04.06, 19:50
                      Wiesz ciekawe co piszesz o hiperprolaktynemii, PCO, androgenach, ja byłam
                      całkiem zdrową kobietką tylko miałam uporczywy trądzik i wysoki testosteron i
                      dałam się nabrac na "leczenie hormonani" - w czasie kiedy brałam różne piguły
                      dorobiłam się:

                      - hiperprolaktynemii po ostatecznym odstawieniu tabletek - poziom prolaktyny
                      miałam jak matka karmiąca
                      - mnóstwa torbieli na jajniku (dało się na szczęście wyleczyć zwykłą luteiną)
                      - trądzik miałam jak miałam
                      - w czasie brania tabletek miałam atak guzków w piersiach (na co pomógł mi
                      zwykły ziołowy lek)
                      - po odstawieniu miałam bardziej bolesne miesiączki niż wcześniej

                      rozumiem kurację hormonalną (w końcu luteina to też hormon) ale żeby na
                      wszystko przepisywac pigułki to totalne nieporozumienie... takie złote środki
                      na wszystko w brązowej buteleczce to całkiem nieźle szły na dzikim zachodzie x
                      lat temu ;)
                      • sigrun Re: sigrun 20.04.06, 21:46
                        Widzisz, każdy patrzy na te sprawy poprzez pryzmat własnych doświadczeń. Twoja
                        "przygoda" z hormonami akurat nie okazała się trafnym rozwiązaniem, co nie
                        oznacza, że cała endokrynologia jest do kitu i sprzeczna z Dekalogiem. Jak
                        widzę, nadal obstajesz przy swoim (to dobrze), jednak nie starasz się
                        przynajmniej spojrzeć nieco dalej. Bo przyznasz, że jest różnica między
                        "uporczywym trądzikiem i wysokim testosteronem", a nawrotom nieprawidłowych
                        komórek. Więc czym jest utrzymywanie jak najdłużej podatnej na chorobę części
                        ciała w dobrym stanie, jak nie ochroną życia? Też myślałam, że pewne sprawy
                        nigdy mnie nie będą dotyczyć, dopóki nie odebrałam wyników swoich badań, a w
                        międzyczasie ciotce zmarło się na tą samą dolegliwość :-(
                        Ponadto nie podoba mi się ton co poniektórych, pełen wyższości, buty i zadufania
                        - z cyklu: Tym co śmią kwestionować i myślą, dziękujemy. Ekskomunika i już nie
                        wracajcie! Hańba wam i wogóle!
                        Przypominają mi się od razu słowa Benedykta XVI, kiedy wspominał o arogancji kleru.
                        Gdybyście, drogie panie, widziały więcej poza granicę własnego ego i
                        bezwzględnego zacietrzewienia, dostrzegłybyście, że pośród innych europejskich
                        katolickich krajów, tylko w Polsce panuje tak dosłowna i zarazem zacofana
                        interpretacja Pisma Świętego i nie jest bynajmniej jedynie słuszna. Uważajcie
                        zatem ze zbyt pochopnymi osądami, bo same popełniacie grzech pychy ;-) Jednak
                        widzę, że dialog między kościołami do którego i JPII dążył, nadal będzie
                        niemożliwy skoro w ramach jednego Kościoła jest wieczny konflikt między klerem a
                        laikatem, ba, nawet pomiędzy samymi wiernymi, jak widać :-(

                        Sigrun, katoliczka z dużym naciskiem na "rzymsko", bo to właśnie księżom i
                        zakonnikom zza granicy zawdzięczam moją edukację religijną i obecne poglądy
                        (żeby nie było, że na niczym się nie znam i sobie wymyślam) :-)

                        P.S. Obżarstwo jest grzechem - każdy to wie. Ergo Ranigast i Alca Seltzer też są
                        "wygodnictwem" tudzież ludzką ingerencją? ;-)))))))))))
                        Ach, wcale nie uważam, iż osoby o innch poglądach nie są godne chodzenia na Mszę
                        Świętą czy przystępowania do sakramentów Spowiedzi i Komunii, ergo nie są godne
                        Chrystusa. Nie mnie to oceniać, bo Murzynek Bambo co kłania się drewnianemu
                        bożkowi w dżungli może być bardziej wartościowym człowiekiem i żyć bardziej
                        zgodnie z wartościami chrześćjańskimi niż niejeden zdeklarowany Polak-Katolik,
                        co to Biblię przeczytał wzdłuż i wszerz i wszystkie rozumy pozjadał.
                        Niniejszym, Dobranoc Państwu :-)
                        • ejkuraczek Re: sigrun 20.04.06, 22:34
                          sigrun napisała:

                          > Widzisz, każdy patrzy na te sprawy poprzez pryzmat własnych doświadczeń. Twoja
                          > "przygoda" z hormonami akurat nie okazała się trafnym rozwiązaniem, co nie
                          > oznacza, że cała endokrynologia jest do kitu i sprzeczna z Dekalogiem. Jak
                          > widzę, nadal obstajesz przy swoim (to dobrze), jednak nie starasz się
                          > przynajmniej spojrzeć nieco dalej. Bo przyznasz, że jest różnica między
                          > "uporczywym trądzikiem i wysokim testosteronem", a nawrotom nieprawidłowych
                          > komórek. Więc czym jest utrzymywanie jak najdłużej podatnej na chorobę części
                          > ciała w dobrym stanie, jak nie ochroną życia? Też myślałam, że pewne sprawy
                          > nigdy mnie nie będą dotyczyć, dopóki nie odebrałam wyników swoich badań, a w
                          > międzyczasie ciotce zmarło się na tą samą dolegliwość :-(
                          > Ponadto nie podoba mi się ton co poniektórych, pełen wyższości, buty i
                          zadufani
                          > a
                          > - z cyklu: Tym co śmią kwestionować i myślą, dziękujemy. Ekskomunika i już nie
                          > wracajcie! Hańba wam i wogóle!
                          > Przypominają mi się od razu słowa Benedykta XVI, kiedy wspominał o arogancji
                          kl
                          > eru.
                          > Gdybyście, drogie panie, widziały więcej poza granicę własnego ego i
                          > bezwzględnego zacietrzewienia, dostrzegłybyście, że pośród innych europejskich
                          > katolickich krajów, tylko w Polsce panuje tak dosłowna i zarazem zacofana
                          > interpretacja Pisma Świętego i nie jest bynajmniej jedynie słuszna. Uważajcie
                          > zatem ze zbyt pochopnymi osądami, bo same popełniacie grzech pychy ;-) Jednak
                          > widzę, że dialog między kościołami do którego i JPII dążył, nadal będzie
                          > niemożliwy skoro w ramach jednego Kościoła jest wieczny konflikt między
                          klerem
                          > a
                          > laikatem, ba, nawet pomiędzy samymi wiernymi, jak widać :-(
                          >
                          > Sigrun, katoliczka z dużym naciskiem na "rzymsko", bo to właśnie księżom i
                          > zakonnikom zza granicy zawdzięczam moją edukację religijną i obecne poglądy
                          > (żeby nie było, że na niczym się nie znam i sobie wymyślam) :-)
                          >
                          > P.S. Obżarstwo jest grzechem - każdy to wie. Ergo Ranigast i Alca Seltzer też
                          s
                          > ą
                          > "wygodnictwem" tudzież ludzką ingerencją? ;-)))))))))))
                          > Ach, wcale nie uważam, iż osoby o innch poglądach nie są godne chodzenia na
                          Msz
                          > ę
                          > Świętą czy przystępowania do sakramentów Spowiedzi i Komunii, ergo nie są
                          godne
                          > Chrystusa. Nie mnie to oceniać, bo Murzynek Bambo co kłania się drewnianemu
                          > bożkowi w dżungli może być bardziej wartościowym człowiekiem i żyć bardziej
                          > zgodnie z wartościami chrześćjańskimi niż niejeden zdeklarowany Polak-Katolik,
                          > co to Biblię przeczytał wzdłuż i wszerz i wszystkie rozumy pozjadał.
                          > Niniejszym, Dobranoc Państwu :-)

                          Czego się czepiasz Murzynka bambo? Masz nieaktualne dane- w Afryce jest wielu
                          bardzo wierzacych katolikówi i to bardzo radykalnych.
                          A Kosciół ma jedna zwięzła nauke spoełczna i dogmatyczną ogłoszona w
                          oficjalnych dokumentach w Watykanie a nie w Toruniu,więc nie twórz jakiejś
                          własnej, lękowej teorii spiskowej...
                          Co to tematu antykoncepcji to przeciez nie chodzi przede wszytstkim o wględy
                          medyczne ,a o teologiczne wynikłe z całej filozofii chrzescijanstwa.
                          I jak ktos chce wyznawac tą filozofie i trwac przy tych wartosciach to niech
                          sobie trwa, po co to "antyswięte" oburzenie i te 500 postów i "bicia piany"?
                          • sigrun Re: sigrun 21.04.06, 07:54
                            > Czego się czepiasz Murzynka bambo? Masz nieaktualne dane- w Afryce jest wielu
                            > bardzo wierzacych katolikówi i to bardzo radykalnych.
                            > A Kosciół ma jedna zwięzła nauke spoełczna i dogmatyczną ogłoszona w
                            > oficjalnych dokumentach w Watykanie a nie w Toruniu,więc nie twórz jakiejś
                            > własnej, lękowej teorii spiskowej...
                            > Co to tematu antykoncepcji to przeciez nie chodzi przede wszytstkim o wględy
                            > medyczne ,a o teologiczne wynikłe z całej filozofii chrzescijanstwa.
                            > I jak ktos chce wyznawac tą filozofie i trwac przy tych wartosciach to niech
                            > sobie trwa, po co to "antyswięte" oburzenie i te 500 postów i "bicia piany"?

                            Ot, kolejny przykład polsko-katolickiej skromności, pokory, tolerancji i miłości ;-)
                            Dlaczego tak Ci przeszkadzają ludzie myślący? Bóg dał nam intelekt, więc czemu
                            mamy z niego nie korzystać? A w naszej ludzkiej naturze jest dociekanie i
                            podważanie niektórych wątpiwych tematów. Nie zapominaj, że same Pismo zostało
                            napisane przez LUDZI i przez tysiąclecia przez LUDZI interpretowane. Nie sądzę
                            aby sednem nauk Chrystusa było ślepe i bezwzględne poddanie się wyższym w
                            hierarchii, a tym "myślącym nieco inaczej" - fora ze dwora. Jezus też na
                            początku był przkonany, że ma zbawić jedynie lud Izraela. Dopiero potem
                            zrozumiał, że przyszedł zbawić cały świat. I na tym polega jego wielkość, między
                            innymi :-)
                            Zarzucasz mi przeinaczanie "jedynie słusznej, polskiej wersji Pisma". W takim
                            razie większość włoskiego kleru i laikatu jest w błędzie (jako członkini
                            tamtejszej Akcji Katolickiej często uczestniczyłam w różnych spotkaniach,
                            obozach i naukach udzielanych nam przez księży, misjonarzy i biskupa naszej
                            diecezji) ;-) Pomyśl o tym, że nie wokół Polski świat się kręci i kręcić się już
                            nie będzie, bo obecna Głowa Kościoła jest innej narodowości ;-)

                            P.S.
                            Co do 500 postów, to się pomyliłaś i to grubo. Napisałm ich już ponad 1500, tak
                            na marginesie :-)
                            • andy_1975 Re: sigrun 21.04.06, 15:15
                              Są jeszcze dwie sprawy, które nie były poruszane wcale lub tylko w niewielkim
                              stopniu:
                              1. zwolennicy pigułek powinni prześledzić dawki hormonów jakie były stosowane na
                              przestrzeni lat. Wtedy odkryliby, że od wprowadzenia pierwszych pigułek do
                              chwili obecnej radykalnie zmniejszono dawki hormonów (i będą one dalej
                              zmniejszane!). Dlaczego? Ponieważ po upływie kilku lat okazywało się że wskaźnik
                              powikłań przy stosowaniu pigułek był nadal zbyt wysoki aby firmy farmaceutyczne
                              było stać na taką ilość procesów i odszkodowań. Zmniejszają więc dawki hormonów
                              aby zmniejszyć wypłaty odszkodowań. A jaka jest druga strona medalu? Mniejsze
                              dawki to częstsze poczęcia po których dziecko nie może zagnieździć się w ściance
                              macicy. I tu dochodzimy do drugiego o wiele ważniejszego punktu:
                              2. każdy cykl w którym jednak dojdzie do owulacji to potencjalne sztuczne
                              poronienie. Co z tego że kobieta nie będzie pewna czy była w ciąży przez jeden
                              dzień czy też tym razem akurat nie była w ciąży. POTENCJALNIE CO MIESIĄC MOŻE
                              ZABIJAĆ DZIECKO!! Z moralnego punktu widzenia nie ma żadnego znaczenia czy
                              zabija się dziecko w pierwszym dniu po poczęciu czy też w pierwszym dniu po
                              urodzeniu. Tylko że tą drugą sytuację często pokazuje np. TV i wszystkich to
                              bulwersuje. A ta pierwsza sytuacja dzieje się po cichutku i bez świadków...
                              Ktoś może zaprotestować że przecież nie co miesiąc dochodzi do jajeczkowania
                              przy stosowaniu pigułki. I co z tego? Jaka jest granica, którą uznają za
                              dopuszczalną? Raz na 3 miesiące? Raz na rok? Co za różnica...?
                        • majowa-panna Re: sigrun 21.04.06, 09:56
                          widzisz sigurn, ty chcesz dożyć późnych lat i ja też dlatego wolę za młodu
                          niepotrzebnie nie obciążać mojej wątróbki codzienną dawką pigułki, bo nie wiem
                          jakie leki i ile przyjdzie mi łykać jeszcze w bliższej czy dalszej przyszłości -
                          przykład ludzi wokół mnie wskazuje że warto jednak oszczędać swój organizm.
                          poza tym uważam że skutki uboczne wystąpią u większości zażywających - różnica
                          jest tylko taka że objawią się prędzej czy później. nie wierzę w to że nie mają
                          skutków ubocznych, taka ingerencja w organizm nie może pozostac obojętna,
                          pigułki to nie witaminy na cerę.
                          • sigrun Re: sigrun 21.04.06, 15:04
                            Rozumiem Twój punkt widzenia. Fakt, mogłabym zrezygnować z "osłony", którą
                            zapewniają mi sztuczne hormony i dalej używać metody o-t. Jednak mam już dość
                            wizyt u lekarza i duszy na ramieniu za każdym razem, gdy robię cytologię. Nie
                            mam już ochoty zgadywać czy to już teraz, czy jeszcze nie tym razem. Tak na
                            marginesie, dzięki tej historii przybyło mi dosłownie kilka siwych włosów ;-)
                            Mój Mąż cierpiał i bał sie razem ze mną, więc nie chcę jeszcze jego dodatkowo
                            stresować. Myślę, że to normalne gdy kogoś się bardzo kocha.
                            To są dość skomplikowane sprawy i trzeba umieć w takich przypadkach zdjąć
                            przysłowiowe klapki z oczu by wyłapać odcienie szarości.
                            Akurat współżycie to tylko jedna ze sfer życia każdego człowieka i nie widzę
                            powodu aby czepiać się i prawić morały tylko i wyłącznie o tym, wszak Kościół
                            Katolicki to nie Zrzeszenie Kochających Się Bez Gumki, Szybko i Po Ciemku.
                            Dlatego potem rodzą się zabobonne przekonania i wiele kobiet umiera na raka
                            szyjki macicy, bo choroby narządów płciowych są domeną ludzi "rozwiązłych", jest
                            niski odsetek dawców organów, bo co zrobimy bez wątroby w dniu Sądu
                            Ostatecznego, kiedy to przyjdzie nam się wałęsać po ulicach, a cmentarze to
                            bezkresne pola, wszak kremować nie wolno, bo patrz punk wcześniej. To smutne,
                            mimo wszystko. I tu też się pewnie różnimy, bo ja i tak nie uwierzę w Noc Żywych
                            Trupów - moi rzymsko-katoliccy nauczyciele interpretowali to trochę inaczej (tam
                            praktykuje się inne metody pochówku, notabene).
                            Ale to temat na inna dyskusję ;-)
                            • skp110 Re: sigrun 21.04.06, 22:23
                              > Tak namarginesie, dzięki tej historii przybyło mi dosłownie kilka siwych
                              >włosów ;-)Mój Mąż cierpiał i bał sie razem ze mną, więc nie chcę jeszcze jego
                              >dodatkowo stresować

                              Tak na marginesie to dlaczego u ciebie występuje taki strach przed dzieckiem że
                              aż siwiejesz? Czy to ma być dowodem że jesteś mądra i postepowa, czy strach
                              przed dzieckiem jest wrodzony czy wtłoczony w szkole?

                              >a cmentarze to bezkresne pola, wszak kremować nie wolno

                              Kremować wolno, ale tak naprawdę po co to robić, czy tylko po to aby jak
                              najszybciej zapomnieć o zmarłym, notabene na zachodzie to po kremacji kobiety
                              mają podobno problem z silikonem
                              • osmanthus Po kremacji kobiety maja problem z silikonem? 22.04.06, 00:26
                                Do skp110
                                Czy mozesz wyjasnic o co ci chodzi z tym silikonem?

                                Moja matka zmarla w Stanach, tam zostala skremowana. Jej prochy pochowalismy na cmentarzu w Polsce.
                                Czy sadzisz, ze zrobilismy to aby jak najszybciej o Niej zapomniec?
                              • sigrun Re: sigrun 22.04.06, 14:11
                                > Tak na marginesie to dlaczego u ciebie występuje taki strach przed dzieckiem że
                                >
                                > aż siwiejesz? Czy to ma być dowodem że jesteś mądra i postepowa, czy strach
                                > przed dzieckiem jest wrodzony czy wtłoczony w szkole?
                                Jak widzę nadal są osoby, które są tak zaślepione swoimi przkonaniami, że trudno
                                u nich wymagać czytania ze zrozumieniem ;-) Gdybyś raczyła przejrzeć jeszcze raz
                                moje poprzednie posty, zrozumiałabyś, że już jestem szczęśliwą matką, ba, nawet
                                planujemy z Mężem kolejne dziecko, a komórki dysplastyczne nie mają nic
                                wspólnego z zarodkiem ;-)
    • xena_x Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 22.04.06, 03:49
      Malinka po tabletkach roztyjesz sie tylko i zestarzejesz szybko a przed
      choroba weneryczna nie zabezpieczysz wiec stosuj/ cie gumy .
      Co do kosciola i wiary nie wtracam sie bo mam gleboko w dupie ale twoj post
      jest tak smieszny , ze wyglada na prowokacje ale trzymam dystans bo
      ciemniakow nie brakuje wiec moze byc prawdziwy jak nasz prezydent .
    • indygobebe Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 22.04.06, 09:45
      Uważam, że każda kobieta ma prawo do decydowania o metodzie antykoncepcji.
      Gdybym słuchała księży, których dane mi było spotkac w moim życiu, to byłabym
      już mężatką - bo kobieta do 20 roku życia powinna wyjśc za mąż, a nie iśc na
      studia; byłabym matką polką - bo to misja kobiety itd. A i pewnie brałabym
      udział w nauczkach przedmałżeńskich, które prowadziłaby jakaś sfrustrowana i
      stłamszona przez swoją pseudowiarę panna na wydaniu.
      Biorę tabletki i nie uważam tego za grzech, a juz na pewno nie spowiadam się z
      tego u księdza, który siedząc w konfesjonale mówi: "prosze szybciej mówić" i ma
      podniesioną rękę by machinalnie odpukać na odpuszczenie.
      Przeczytałam tutaj stwierdzenie - tabletka jest dla wygodnickich - owszem
      jestem wygodnicka i naprawdę dobrze mi z tym.
      • lola1231 któryś klasyk kościoła... 23.04.06, 08:22
        wspominał, iż stosunek można odbywać tylko jeśli pragnie się potomstwa... cnotą
        wstrzemięźliwość. ciekawe kto w obecnych czasach jest tak wierzący....
        • sikorka68 Re: któryś klasyk kościoła... 23.04.06, 09:48
          lola1231 napisała:

          > wspominał, iż stosunek można odbywać tylko jeśli pragnie się potomstwa...
          cnotą
          >
          > wstrzemięźliwość. ciekawe kto w obecnych czasach jest tak wierzący....


          Ciekawostką jest to, że tą teorię słyszałam, ale zawsze głosiły ją osoby,
          które podają sie za niewierzące i do kościoła nie chodzą- NIGDY OD KSIĘDZA.
          Jeżeli chdziłabyś choćby na kurs przdślubny, to wiedziałabyś o tym. My z mężem
          na takim kursie usłyszeliśmy tylko, ze należy w tych sprawach zachować
          wstrzemięźliwośc, gdy akurat tego dnia druga połowa nie ma ochoty, oraz nie
          należy robić rzeczy, z którymi druga strona się nie zgadza, zresztą, spróbuj
          zapytać księdza, jakie jest zdanie kościoła , tak przez ciekawość. Ciekawostką
          jest taże to, że najwięcej do powiedzenie w dziedzinie KK mają osoby, które
          wogóle tam nie bywają.
          • lola1231 Re: któryś klasyk kościoła... 23.04.06, 14:09
            tak się składa, że kurs mam juz za sobą - i całe szczęście że juz więcej nie
            bedę musiała wysłuchiwać teorii osób, które z małzeństwem nie mają nic
            wspólnego. powtarzać z broszurek to i ja potrafię - nic skomplikowanego.
            natomiast proponuję lekturę żywotów ojców kościoła. bardzo wiele ciekawych
            rzeczy mozna się dowiedzieć.faktycznie niektórzy księża się odcinają od tych
            teorii. ciekawe tylko dlaczego...
    • aktsieta Wierząca w co?. 22.04.06, 19:09
      Gość portalu: malinka napisał(a):

      > wiecie zastanawiam sie tak.zakładam że wiekszosc z was jest wierząca

      ?
      • totalna_apokalipsa Podejrzewam ,z e coniektórych szlag dziś trafił... 23.04.06, 21:21
        Benedykt oświadczył, ze zgadza sie na prezerwatywy dla małzonków, gdy ktos
        jest chory zakazne, wenerycznie lub ma Aids/ HIV,. A to ci wykopał norkę pod
        nauką JPII :))))))) Zaczynam lubić tego Benedykta, bo to ju drugie posunięcie
        po lefebrystach , które kazde powiedzieć jasno - mysli i wie, gdzie zyje.
        • bez.wyksztalcenia Re: Podejrzewam ,z e coniektórych szlag dziś traf 24.04.06, 16:50
          Ciekawe, co teraz powiedza wszyscy zwolennicy jedynej slusznej metody NPR?
          • wzr1 Re: Podejrzewam ,z e coniektórych szlag dziś traf 24.04.06, 22:55
            Poczekamy zobaczymy
            A kiedy Benedykt tak powiedział?
        • heather4 Re: Podejrzewam ,z e coniektórych szlag dziś traf 25.04.06, 12:47
          totalna_apokalipsa napisała:

          > Benedykt oświadczył, ze zgadza sie na prezerwatywy dla małzonków, gdy ktos
          > jest chory zakazne, wenerycznie lub ma Aids/ HIV,. A to ci wykopał norkę pod
          > nauką JPII :))))))) Zaczynam lubić tego Benedykta, bo to ju drugie posunięcie
          > po lefebrystach , które kazde powiedzieć jasno - mysli i wie, gdzie zyje.

          a możesz podać źródło informacji?
          • sikorka68 Re: heather4 25.04.06, 13:49
            Wczoraj był artykuł w gazecie. Szukaj w archiwum. Chyba do końca nie jest to
            jeszcze przesądzone, ale huku na forum wiele.
    • nela42 Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 25.04.06, 14:14
      Nie mam tego typu dylematów jestem osobą nie wierząca. Dla Katolików jest to
      jasne, albo, albo .. zasady wiary są jasne.
      • iza.bella1 Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 03.05.06, 03:19
        zasady wiary......bojka... nie chce tu nikogo obrazac ale ja wierze w Boga i to
        mi wystarczy. staram sie byc dobrym czlowiekiem, nie folgowac chuciom itd i
        nadal biore tabletki. i wierzcie mi Bogu blizsze bedzie to jak zyje a nie czy
        biore tabletki. zasady wiary.. jedyna zasada to granica wolnsosci jest drugi
        czlowiek, odpowiedzialnosc ( co mam na mysli chciane dzieci a nie wpadki po
        kalendarzykach i Bozia da na jedzonko) radu sie zyciem nie raniac innych itd
        itd zasady kosciola, instytucji nie istnieja dla mnie. choc nadal wierze w Boga
        i nie wkuja mi do lba ze Mu sie to nie podoba....sory, ale sposoby naturalne sa
        procentowo nalepsza forma szybkiego posiadania dzieci. niech tylko cos ci sie
        przesunie, zdenerwuje lub cos. i mam sie ciagle denerwowac? dacie spokoj. to my
        w glowach mamy sie ograniczac wiec wezmy sie za edukacve a nie jakies tabletki
        bo cos tam.
        • wzr1 Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 03.05.06, 17:18
          >ale ja wierze w Boga
          Ale twój obraz Boga jest stworzony przez ciebie i tak naprawdę to chcesz aby
          Bóg był twoim "poddanym"
          • iza.bella1 Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 03.05.06, 19:26
            nie pod siebie. pod ludzi i swiat w ktorym zyjemy. czyli jedyna zasada to drugi
            czlowiek. nei wierze w bojazn boza, jakies straszenie ze to trzeba sie go bac,
            ciale blaac o wybaczenie. wyobrazam sobie go tak jak paulo coelho w ksiazce
            PIATA GORA. zyciem dziekujesz Bogu, przez szacunek dla wolnosci innych, robisz
            bledy nie popelniasz ich drugi raz i Bogu to blizsze pewnie niz jakies
            jeczenie. a czy wezme pigulke czy ksiadz mnie rozgrzeszy? wiekszosc to odpukana
            formulka. nie to nadaje prawdziwosci. to samo malzenstwo. wole stanac na lace i
            przysiac facetowi ze zrobie wszystko bysmy razem przetrwali i prosic Boga o
            blogoslawienstwo i wierz mi obietnica bedzie dla mnie tak samo wazna a moze dla
            Boga blizsza niz jakiekolwiek papierki ktore kosciol instytucja daje. bo to czy
            bedzie prawdziwa jest wazne. czy jakby nie bylo kosciola nie bylo by Boga?
            zasady wiary..... zasada jedna - czlowiek.
            • iza.bella1 Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 03.05.06, 19:29
              oraz, czy jak ktos ci stwarza Boga to bedzie on pawdziwy? co ma pigulka do
              wiary w Boga nie rozumiem. estem odpowiedzialna no i przez to ze e biore nie
              oznacza ze puszczam sie na lewo i prawo. wszystko masz w glowie.
            • andy_1975 do iza.bella1 05.05.06, 16:05
              iza.bella1 napisała:

              > czyli jedyna zasada to drugi
              > czlowiek.
              Drugi człowiek czyli Twój mąż lub partner? Dziecko, które pocznie się "co jakiś
              czas" gdy pigułka nie zadziała to już dla Ciebie nie człowiek?

              > zyciem dziekujesz Bogu, przez szacunek dla wolnosci innych, robisz
              > bledy nie popelniasz ich drugi raz i Bogu to blizsze pewnie niz jakies
              > jeczenie.
              A gdzie wolność dziecka, które nie może się urodzić?

              > a czy wezme pigulke czy ksiadz mnie rozgrzeszy? wiekszosc to odpukana
              formulka. nie to nadaje prawdziwosci.
              Nic nie rozumiesz z Sakramentu Spowiedzi. To Jezusowi wyznajesz grzechy i to
              Jezus odpuszcza grzechy. Ksiądz jest tylko pośrednikiem, wykonuje to co Pan
              Jezus zlecił: "komu grzechy odpuścicie są im odpuszczone, a komu zatrzymacie są
              im zatrzymane".

              Polecam Ci do przeczytania:
              www.npr.prolife.pl/mity_o_antykoncepcji_1.htm
              • iza.bella1 Re: do andy_1975 06.05.06, 13:29
                Drugi człowiek czyli Twój mąż lub partner? Dziecko, które pocznie się "co jakiś
                > czas" gdy pigułka nie zadziała to już dla Ciebie nie człowiek?

                a gdzie ja kurcze napisalam ze jak sie pocznie to trzeba zabijac. nei wiesz na
                czym dziala pigulka? wlasnei po to by sie nie poczelo chyba co?

                >A gdzie wolność dziecka, które nie może się urodzić?

                jezeli wierzysz ze dziecko hula gdzies w niebie i czeka na zejscie na zieme a
                my przez pigulke mu nie pozwalamy to juz twoja srawa. tak Bog dal ze czlowiek
                jest w stanie stworzyc dziecko. jest XXI wiek i mamy wolnosc wyboru czy je
                chcemy czy nie. a takze mamy potrzeby sexualne, ktore nie koniecznie powinny
                konczyc sie ciaza. lepiej czasami dla tego dziecka. wlasnie dlatego ze o nim
                mysle biore pigulki by przyszlo wtedy kiedy bede gotowa.


                Nic nie rozumiesz z Sakramentu Spowiedzi. To Jezusowi wyznajesz grzechy i to
                > Jezus odpuszcza grzechy. Ksiądz jest tylko pośrednikiem, wykonuje to co Pan
                > Jezus zlecił: "komu grzechy odpuścicie są im odpuszczone, a komu zatrzymacie

                > im zatrzymane".

                no wlasnie rozumiem. i dlateo nie potrzebuje nikogo pomiedzy mna a BOgiem.
                slyszy mie bez ksiedza skoro jestem jego dzieckiem.

                • andy_1975 do iza.bella1 06.05.06, 16:05
                  iza.bella1 napisała:
                  > a gdzie ja kurcze napisalam ze jak sie pocznie to trzeba zabijac. nei wiesz na
                  > czym dziala pigulka? wlasnei po to by sie nie poczelo chyba co?

                  Ja wiem na czym polega działanie pigułki a Tobie się WYDAJE że wiesz... Właśnie
                  nieprawdą jest że oprócz powstrzymywania owulacji pigułka nie daje innych skutków.
                  Nie czytałaś linku który Ci zamieściłem? A może przeczytałaś i nadal nie wierzysz..?
                  www.npr.prolife.pl/mity_o_antykoncepcji_1.htm
                  >
                  > >A gdzie wolność dziecka, które nie może się urodzić?
                  >
                  > jezeli wierzysz ze dziecko hula gdzies w niebie i czeka na zejscie na zieme a
                  > my przez pigulke mu nie pozwalamy to juz twoja srawa.
                  Specjalnie cytujesz moje zdanie wyrwane z kontekstu czy też wynika to z Twojej
                  niewiedzy (patrz początek tego postu)? Nie ma czegoś takiego jak "dziecko
                  hulające gdzieś w niebie i czekające na zejście". Miałem na myśli dziecko, które
                  poczęło się MIMO tabletki ale Z POWODU TABLETKI nie mogło zagnieździć się w
                  ściance macicy więc musiało zginąć.

                  >
                  > Nic nie rozumiesz z Sakramentu Spowiedzi. To Jezusowi wyznajesz grzechy i to
                  > > Jezus odpuszcza grzechy. Ksiądz jest tylko pośrednikiem, wykonuje to co Pan
                  Jezus zlecił: "komu grzechy odpuścicie są im odpuszczone, a komu zatrzymacie
                  > są im zatrzymane".
                  >
                  > no wlasnie rozumiem. i dlateo nie potrzebuje nikogo pomiedzy mna a BOgiem.
                  > slyszy mie bez ksiedza skoro jestem jego dzieckiem.
                  >
                  Więc po co Jezus zlecił odpuszczanie grzechów Kościołowi?
                  • iza.bella1 Re: do iza.bella1 06.05.06, 18:06
                    Ja wiem na czym polega działanie pigułki a Tobie się WYDAJE że wiesz... Właśnie
                    > nieprawdą jest że oprócz powstrzymywania owulacji pigułka nie daje innych
                    skutk
                    > ów.
                    znowu nie czytasz a mi to zarzucasz. gdzie napisalam ze nie daje innych
                    skutkow. oczywiscie daje.

                    > Specjalnie cytujesz moje zdanie wyrwane z kontekstu czy też wynika to z Twojej
                    > niewiedzy (patrz początek tego postu)? Nie ma czegoś takiego jak "dziecko
                    > hulające gdzieś w niebie i czekające na zejście". Miałem na myśli dziecko,
                    któr
                    > e
                    > poczęło się MIMO tabletki ale Z POWODU TABLETKI nie mogło zagnieździć się w
                    > ściance macicy więc musiało zginąć.

                    alez czlowieku, to twoim zdaniem dziecko poczete to kiedy? to nie jest dziecko
                    bo sie jajeczko nie zagniezdzilo i nie doszlo do procesow. tak jak ziarenko
                    pozostaje ziarenkiem chyba ze da sie wody i rozpocznie sie proces rozwoju. poza
                    tym zgodze sie z tym ze przedmiotowy sex nie jest wcale czyms co powinno
                    istniec jak tylko wyraz milosci jednakze dziecko rosnie w brzuchu kobiety nie
                    jestem kurcze tylko jakims reproduktorem a czlowiek to tazkze osoba sexualna,
                    Kosciol nie moze temu zaprzeczac.

                    > Więc po co Jezus zlecił odpuszczanie grzechów Kościołowi?

                    nie Kosciolowi.grupie ludzi jego uczniom inerpretowanym jako Kosciol, ktory
                    maipuluje swiatem od wiekow. mozemy interpretowac to roznie. skad wiadomo ze
                    wszystko zostalo jawnie powiedziane a my o tym wiemy. ogladales film STYGMATY?
                    moze to jest prawda, nikt nie wie albo wie i nie jest to publiczne. ale jestem
                    wolna osoba i chce miec wybor. sexem nikogo nie ranie, jezeli ktos jest
                    rozwiazly jego sprawa i jego wybor ale musi to byc uczciwe i to jest moja
                    religia. mam prawo decydowac tego czy chce sexu a nie chce dziecka bo jestem
                    jednostka wolna. nikt nie bedzie decydowal co mam zrobic kiedy to MOjE CIALO I
                    MOj ORGANIZM. taki wybor dal mi Bog. nadal uwazam ze poczeta dziecko to nie
                    tylko plemnik i jajko. zabranianie tabletek nie obnizy gwaltow czy rozpusty,
                    tylko edukacja i protytety w zyciu nauczone przez rodzicow ale nikt w tych
                    czasach nie ma na to czasu. rozpusta byla nawet bez tabletek.
                    • andy_1975 Re: do iza.bella1 08.05.06, 16:24
                      iza.bella1 napisała:
                      > znowu nie czytasz a mi to zarzucasz. gdzie napisalam ze nie daje innych
                      > skutkow. oczywiscie daje.
                      no to w jednym punkcie jesteśmy zgodni :)


                      > alez czlowieku, to twoim zdaniem dziecko poczete to kiedy? to nie jest dziecko
                      > bo sie jajeczko nie zagniezdzilo i nie doszlo do procesow. tak jak ziarenko
                      > pozostaje ziarenkiem chyba ze da sie wody i rozpocznie sie proces rozwoju.
                      poza tym zgodze sie z tym ze przedmiotowy sex nie jest wcale czyms co powinno
                      > istniec jak tylko wyraz milosci jednakze dziecko rosnie w brzuchu kobiety nie
                      > jestem kurcze tylko jakims reproduktorem a czlowiek to tazkze osoba sexualna,
                      > Kosciol nie moze temu zaprzeczac.
                      Dziecko jest poczęte w momencie połączenia jajeczka z plemnikiem. Nie było
                      połączenia nie ma dziecka, doszło do połączenia - jest dziecko. Dlaczego właśnie
                      w tym momencie a nie w jakimś innym? Czy to wcześniejszym czy późniejszym?
                      Nie wcześniej niż w momencie połączenia ponieważ jeśli do połączenia nie dojdzie
                      to są to dwie osobne komórki, nie zmienią się one, nie przekształcą w nic nowego
                      a po pewnym czasie obumrą, ale będzie to naturalny proces, tak jak np.
                      złuszczanie się naskórka czy wypadanie włosów wraz z cebulkami.
                      Po połączeniu komórki jajowej z plemnikiem powstaje nowy byt! Od tego momentu
                      rozpoczynają się: gwałtowne zmiany, podział zapłodnionej komórki i rozwój
                      zarodka. I naprawdę nie wchodźmy tu w medyczne szczegóły czy w ściance macicy
                      zagnieżdża się zarodek składający się z 2, 4 czy z tysiąca komórek powstałych z
                      ciągłego podziału. To nie jest istotne w naszej rozmowie. Istotne jest to że
                      jest to proces podziału i wzrostu, który tylko śmierć może zatrzymać... Czasem
                      jest to śmierć w kilka godzin po zapłodnieniu (np. z powodu niemożności
                      zagnieżdżenia w ściance macicy), czasem w kilka tygodni po zapłodnieniu
                      (aborcja) a czasem w 9 miesięcy po zapłodnieniu (porzucenie noworodka). To
                      trzecie bulwersuje wszystkich, to drugie tych którzy nie popierają aborcji a to
                      pierwsze tylko tych którzy rozumieją kiedy życie się zaczyna...

                      > > Więc po co Jezus zlecił odpuszczanie grzechów Kościołowi?
                      >
                      > nie Kosciolowi.grupie ludzi jego uczniom inerpretowanym jako Kosciol, ktory
                      > maipuluje swiatem od wiekow. mozemy interpretowac to roznie. skad wiadomo ze
                      > wszystko zostalo jawnie powiedziane a my o tym wiemy.
                      Dla jednych to interpretacja, dla innych manipulacja. Jesteś wolnym człowiekiem
                      i ja szanuję Twoją wolną decyzję że w to nie wierzysz i nie uznajesz Kościoła.

                      > nikt nie bedzie decydowal co mam zrobic kiedy to MOjE CIALO I
                      > MOj ORGANIZM. taki wybor dal mi Bog. nadal uwazam ze poczeta dziecko to nie
                      > tylko plemnik i jajko.
                      Jajeczko jest częścią kobiecego ciała do momentu zapłodniania. Jak pisałem wyżej
                      potem jest to już autonomiczne życie, choć zależne od kobiety. Ale przecież jest
                      zależne nie tylko przez 9 miesięcy, potem też trzeba je karmić i chronić.

                      > zabranianie tabletek nie obnizy gwaltow czy rozpusty,
                      > tylko edukacja i protytety w zyciu nauczone przez rodzicow ale nikt w tych
                      > czasach nie ma na to czasu. rozpusta byla nawet bez tabletek.
                      Rozpusta czy ogólnie styl życia to tematy na osobne forum. Natomiast zgadzam się
                      z Tobą że wychowanie jest bardzo istotne.
                      • iza.bella1 Re: do andy 28.08.06, 19:10
                        sory za duze opoznienie w odpowiedzi. wiec....

                        > Dziecko jest poczęte w momencie połączenia jajeczka z plemnikiem. Nie było
                        > połączenia nie ma dziecka, doszło do połączenia - jest dziecko. Dlaczego
                        właśni
                        > e
                        > w tym momencie a nie w jakimś innym? Czy to wcześniejszym czy późniejszym?
                        > Nie wcześniej niż w momencie połączenia ponieważ jeśli do połączenia nie
                        dojdzi
                        > e
                        > to są to dwie osobne komórki, nie zmienią się one, nie przekształcą w nic
                        noweg
                        > o
                        > a po pewnym czasie obumrą, ale będzie to naturalny proces, tak jak np.
                        > złuszczanie się naskórka czy wypadanie włosów wraz z cebulkami.
                        > Po połączeniu komórki jajowej z plemnikiem powstaje nowy byt! Od tego momentu
                        > rozpoczynają się: gwałtowne zmiany, podział zapłodnionej komórki i rozwój
                        > zarodka. I naprawdę nie wchodźmy tu w medyczne szczegóły czy w ściance macicy
                        > zagnieżdża się zarodek składający się z 2, 4 czy z tysiąca komórek powstałych
                        z
                        > ciągłego podziału. To nie jest istotne w naszej rozmowie. Istotne jest to że
                        > jest to proces podziału i wzrostu, który tylko śmierć może zatrzymać... Czasem
                        > jest to śmierć w kilka godzin po zapłodnieniu (np. z powodu niemożności
                        > zagnieżdżenia w ściance macicy), czasem w kilka tygodni po zapłodnieniu
                        > (aborcja) a czasem w 9 miesięcy po zapłodnieniu (porzucenie noworodka). To
                        > trzecie bulwersuje wszystkich, to drugie tych którzy nie popierają aborcji a
                        to
                        > pierwsze tylko tych którzy rozumieją kiedy życie się zaczyna...

                        rozumieja kiedy zycie sie zaczyna? nawet ty tego nie wiesz. ty po prostu chcesz
                        w to wierzyc ze po poleczeniu sie plemnika z jajeczkiem. ale to jest twoja
                        indywidualna sprawa w co wierzysz i nic tobie i nikomu do tego w co ja wierze w
                        tej sprawie, nikt nie ma prawa decydowac za mnie czy chce by we mnie rozwinelo
                        sie zycie ktore nota bene nie jest autonomiczne tylko zalezne odemnie. dziecko
                        w moim rozumieniu to zakonczony proces podzialu i osadzenia sie w macicy.
                        jedyny proces to wzrost i rozwiniecie sie tych juz zaczatkow ludzkich narzadow.
                        proces poczatku zycia to proces poczatku zycia ale nie samo zycie jeszcze.to
                        jest nadal proces zmiany. to nie jest zadanie smierci branie pigulek.
                        NIEDOPUSZCZENIE DO jEDNEj Z WAZNYCH SPRAW BEZ KTORYCH DZIECKO NIE MOZE POWSTAC
                        czyli osadzenia sie tej komorki to nie jest zabojstwo! tak jak mamy jajko od
                        kury. to nie jest kurczak bo zabraklo jednego elementu i jest to cieplo!



                        > > > Więc po co Jezus zlecił odpuszczanie grzechów Kościołowi?
                        > >
                        > > nie Kosciolowi.grupie ludzi jego uczniom inerpretowanym jako Kosciol, kto
                        > ry
                        > > maipuluje swiatem od wiekow. mozemy interpretowac to roznie. skad wiadomo
                        > ze
                        > > wszystko zostalo jawnie powiedziane a my o tym wiemy.
                        > Dla jednych to interpretacja, dla innych manipulacja. Jesteś wolnym
                        człowiekiem
                        > i ja szanuję Twoją wolną decyzję że w to nie wierzysz i nie uznajesz Kościoła.
                        >


                        aaa dziekuje bardzo.



                        > > nikt nie bedzie decydowal co mam zrobic kiedy to MOjE CIALO I
                        > > MOj ORGANIZM. taki wybor dal mi Bog. nadal uwazam ze poczeta dziecko to n
                        > ie
                        > > tylko plemnik i jajko.
                        > Jajeczko jest częścią kobiecego ciała do momentu zapłodniania. Jak pisałem
                        wyże
                        > j
                        > potem jest to już autonomiczne życie, choć zależne od kobiety. Ale przecież
                        jes
                        > t
                        > zależne nie tylko przez 9 miesięcy, potem też trzeba je karmić i chronić.


                        moment a co z moja autonomia? czy ja jestem tylko inkubatorem dla noworodka?
                        niestety natura, Bog lub cokolwiek tak ulozylo swiat ze to kobieta ma nawiecej
                        do udzwigniecia w tej sprawie. i korzystajac z tej wolnosci oraz z tego ze
                        sprawa KIEDY ZACZYNA SIE ZYCIE lub CZY ISTNIEjE BOG? nie jest tak jasna jak
                        CZY ZABICIE KOGOS NA ULICY TO ZLO? korzystam z prawa wyboru czy chce miec
                        dziecko za kazdym razem jak uprawiam seks czy nie. jestem autonomicznym zyciem
                        ktore chce decydowac o swoim ciele i reszcie zycia bo to jest bardzo wazna
                        decyzja i dlatego ze jest wazna biore pigulki. ciekawe ze kiedy przychodzi do
                        zakazu aborcji odzywaja sie glosy ale kiedy dziecko sie urodzi kto wtedy pomaga
                        kiedy matka czesto walczy o byt, jak jest samotna matka to juz w ogole, potem
                        moze walczyc z depresja lub z innymi stanami zdrowotnymi. DZIECKO TO NIE jEST
                        ZABAWKA. odpowiedizalnosc wiaze sie z braniem pigulki bo daje bardzo wysoka
                        skutecznosc i lepsze to niz skrobanka a kalendarzyki to najszybszy sposob do
                        posiadania dziecka a jak nie to ciagly stres jezeli nie jestes przygotowana na
                        dziecko. a stres to takze wplyw na swoj zwiazek ktory jezeli bedzie
                        nieszzcesliwy to nie bedzie szczesliwego dziecka. wierz mi zrobienie krzywdy
                        psychicznej dziecku ktorego nie chcialas jest latwo. a jest to "zabojstwo"
                        ktore trwa czesto cale zycie w psychice dziecka. ono zyje potem z poczuciem
                        wielu krzywd.i nie chce tlumaczyc ze WSZYSTKIE KOBIETY KOCHAjA SWOjE DZIECI BO
                        MAjA TO ZAKODOWANE A jAK NIE TO SA NIENORMALNE ze to bzdura. to ze posiadamy
                        macice nic nie znaczy. trzeba w koncu zrozumiec ze czlowiek to istota bardziej
                        skomplikowana niz penis, macica.


                        > zabranianie tabletek nie obnizy gwaltow czy rozpusty,
                        > > tylko edukacja i protytety w zyciu nauczone przez rodzicow ale nikt w tyc
                        > h
                        > > czasach nie ma na to czasu. rozpusta byla nawet bez tabletek.
                        > Rozpusta czy ogólnie styl życia to tematy na osobne forum. Natomiast zgadzam
                        si
                        > ę
                        > z Tobą że wychowanie jest bardzo istotne.



                        nie to nie jest istotne. wychowanie a raczej jakosc twojego dziecinstwa to jest
                        wazniejsze niz to czy biore pigulke blokujaca element potrzebny do powstania
                        zycia.wierz mi to klucz do jakosci twojego dalszego istnienia dla samej siebie.


                        pzdr
            • wzr1 Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 05.05.06, 23:19
              > robisz bledy nie popelniasz ich drugi raz
              O kim piszesz te słowa?

              > wole stanac na lace i
              > przysiac facetowi ze zrobie wszystko bysmy razem przetrwali i prosic Boga o
              > blogoslawienstwo i wierz mi obietnica bedzie dla mnie tak samo wazna a moze
              > dla
              > Boga blizsza niz jakiekolwiek papierki ktore kosciol instytucja daje. bo to
              > czy bedzie prawdziwa jest wazne
              Tylko Bóg który zna ludzkie dusze jest w stanie to ocenić kto jest Mu bliższy

              >czy jakby nie bylo kosciola nie bylo by Boga?
              A czy nie po to Jezus ustanowił Kościół aby ludzie mieli gdzie poznawać Wolę
              Boga, a nie wzorem Greków "wymyślać go" na swoje podobieństwo i pod swoje
              zachcianki
              • iza.bella1 Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 06.05.06, 13:40
                > > robisz bledy nie popelniasz ich drugi raz
                > O kim piszesz te słowa?

                pisze w co wierze. ze to jest dla mnie wiara. kazdy je popelnia i jezeli
                wyciagnie sie odpowiednie wnioski to blizsze niz sleczenie w kosciele.


                > Tylko Bóg który zna ludzkie dusze jest w stanie to ocenić kto jest Mu bliższy

                no wlasnie:) wiec twoja droga wiary tez moze byc nie calkiem prawdziwa, tylko
                dlatego ze jestes katoliczka. skad wiesz ze wiesz wszystko. wiec ja pisze co
                jest moim zdaniem.

                > >czy jakby nie bylo kosciola nie bylo by Boga?
                > A czy nie po to Jezus ustanowił Kościół aby ludzie mieli gdzie poznawać Wolę
                > Boga, a nie wzorem Greków "wymyślać go" na swoje podobieństwo i pod swoje
                > zachcianki

                Kosciol, Wola Boga?

                teraz to jest parodia co sie dzieje w tym kosciele. wiele rzeczy jest
                inerpretowanych jak sie podoba.

                nie ustawiam go pod swoe zachcianki. byc uczciwym i tyle. to jest moja wiara i
                mo Bog. zyciem bede Go chwalic a nie. w kosciloach juz dawno nie ma wiary.




        • ofelia1982 Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 28.08.06, 20:18
          widzisz izabella, wszystko to co piszesz ma jeden blad logiczny - to nie Ty
          ustalasz zasady wiary. nie mozesz pisac:"i wierzcie mi Bogu blizsze
          bedzie "...skad wiesz co Bogu bedzie blizsze? Ty sobie cos racjonalizujesz,
          mowisz o biednych dzieciach i tym co Bog tak naprawde mysli. ale TY tego nie
          wiesz i zasady KK sa takie a nie inne..dla Ciebie bycie dobra chrzescijanka
          to "byc dobrym czlowiekiem, nie folgowac chuciom itd", ale to Twoj obraz tego,
          jakim nalezy byc wierzacym i co Bogu sie podoba..nie twierdze, ze mowisz
          glupoty - bo to TWOJA wiara. ale to Twoja konformistyczna wiara, cos co Ci sie
          wydaje. nie patrzysz na to, czego KK od CIebie wymaga, tylko co Ci na reke w
          tej wierze a co nie..
          • iza.bella1 Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 01.09.06, 02:40
            ofelio moja droga, czy ty przeczytalas co napisalas? przyznalas sie wlasnie ze
            bierzesz to co zostalo ci zakodowane w glowie kiedy bylas dzieckiem. wyroslas w
            ramkach, na tacy zostala ci podana twoja wiara a ty po prostu w to wroslas i
            uwazasz to za swoje. czy szukalas sama Boga? czy przeczytalas chocby Biblie?
            czy widzialas tam moze jakies sprzecznosci? NIE ZABIjAj np. tablica zniesiona z
            gor przez mojzesza. tylko zszedl i polala sie krew bo ludzie oddawali czesc nie
            temu Bogu. a rytualy? co robisz w kosciele? co ludzie caluja w kosciele?
            monument ktory jest im potrzebny do zobrazowania Boga bo nie potrafia sie
            wysilic by go po prostu miec w sercu na codzien patrzac w niebo. a chrzest? a
            religia w szkolach? dlaczego nie daja wolnosci w wyborze ktora ponoc dal nam
            Bog i chrzcza mnie kiedy jezus zrobil to w wieku 33 lat. dlaczego? bo
            wychowanie ma duza moc moja droga. twoje dziecinstwo i to co w nim przezylas
            nawet nie wiesz jak toba kieruje. i to najprostsza droga do stworzenia nowych
            czlonkow wiary. to zwykla psychologia. itd itd.

            czy zadawalas sobie pytania jak? dlaczego? tak, ja uwazam ze nalezy go szukac,
            dowiadywac sie a nie brac to co ci wciska kosciol i wychowanie i srodowisko i
            wiele innych. taka wiara pasuje do ludzi ktorzy sory nie chce nikogo urazic ale
            ida slepo z fala ogolu. wtedy czuja sie mniej samotni, nie musza sie wysilac w
            szukaniu swoich drog do Boga. bo nigdy to nie jest latwe.

            kto ustala zasady wiary? tobie ustalili ludzie ktorzy rownie dobrze mogli miec
            takie sprytne umysly ze stworzyli cos w co uwierzyli ludzie bo czuli sie pusci
            w zyciu.a ty to moze przyjelas. a ten kosciol zabijal ludzi kiedy im sie nie
            podobalo. ten kosciol mogl i bardzo dobrze zmanipulowac wszysto w co wierzysz.

            tak, wierze ze Bog jest wszedzie i nie mysle ze bycie dobrym chrzescijaninem to
            byc dobrym czlowiekiem. gdzie to napisalam? chce byc tylko dobrym czlowiekiem.
            granica mojej wolnosci jest drugi czlowiek. Bog jest w najprostszych dla mnie
            rzeczach, nie w watykanie gdzie bazylika ugina sie od monumentow i pozlacanych
            scian. nie w tlumie ludzi ktorzy stoja tam tylko by poczuc sie ze gdzies
            przynaleza. to wszystko bazuje na prostych ludzkich potrzebach.

            jak to bylo w filmnie STYGMATY nie potrzebuje instytucji pomiedzy mna a Bogiem.
            PO PROSTU jA I BOG. CZLOWIEK I jEGO OjCIEC. i prosta rozmowa nie formulka ktora
            powtarzaja tlumy i nie wiedza co mowia.

            wiec konczac ten wywod dluuugi i sory za to:) akceptuje to ze przyjelas to co
            istnialo przez wieki. ale nie pisz prosze ze mi sie cos wydaje. wole by mi cos
            switalo droga poszukiwan niz bym miala zgodzic sie na brak poszukiwan i
            przyjecie cos co zauwazam ze jest absurdem.

            pzdr
            izabella
    • savyer Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 25.04.06, 17:44
      Jak jesteś taka wierząca to ich nie bierz, w ogóle się nie zabezpieczaj i licz
      na cud, że może nie wpadniesz. Czego oczekujesz od innych, akceptacji? Ja nie
      jestem wierzaca, biorę tabletki i jestem z nich zadowolona. I innym dziewczynom
      też polecam, bo to najpewniejsze zabezpieczenie.
      • javert Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 27.04.06, 12:45

        Mam pytanie: a jeśli kobieta jest po kilku cesarkach i wg lekarzy każda kolejna
        ciąża będzie stanowiła poważne zagrożenie życia matki, to jakie jest stanowisko
        Kościoła w kwestii stosowania tabl. ant.?Pozostaje NPR?
        • sikorka68 Re: javert 27.04.06, 14:01
          Jestem w takiej sytuacji i stosuje naturalne metody ze 100%-towym skutkiem.
          Obawy mogą być, ale na początku.
        • majowa-panna Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 28.04.06, 11:44
          > Mam pytanie: a jeśli kobieta jest po kilku cesarkach i wg lekarzy każda
          > kolejna ciąża będzie stanowiła poważne zagrożenie życia matki, to jakie jest
          > stanowisko Kościoła w kwestii stosowania tabl. ant.?Pozostaje NPR?

          Nie wiedziałam że tabletki anty dają 100% skuteczności, w sieci można znaleźć
          wiele "pigułkowych" dzieci, sama znam jedno (i to żony lekarza) więc co to za
          pytanie?
          • vivian.darkbloom nic nie daje 100% skuteczności - zgoda 28.04.06, 14:04
            ale skutecznośc może być mniejsza lub większa. z tego, ze ryzyka niebezpiecznej
            dla zdrowia ciąży nie da się całkowicie wyeliminować nie wynika, że nie powinno
            się go zmniejszać, więc Twoja uwaga jest całkowicie nielogiczna.
            • sikorka68 Re: nic nie daje 100% skuteczności - zgoda 29.04.06, 01:37
              Jeżeli znasz swój organizm, jeżeli można mieć zaufanie do partnera- można
              zmniejszyć ryzyko do minimum. Wierz mi, że gdybym brała jakieś środki, to już
              dawno byłabym w ciąży. Tego trzeba chcieć. Ja nie chcę i wcale nie uważam, że
              jestem z tego powodu bardziej zagrożona.
    • majowa-panna Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 29.04.06, 15:05
      Tak na marginesie, ktoś tu pisał o tym że koncerny produkujące np. pigułki
      robią badania - z których miałoby niby wynikać że ich produkty są "bezpieczne w
      stosowaniu".
      Otóż producenci masła i margaryny także robią badania w róznych instytutach -
      chcąc dowieść co lepsze: masło czy magraryna? i z tych badań wynika mniej
      więcej tyle, że instytut który robi badania dla masła - mówi że masło lepsze, a
      ten od margaryn, mówi że margaryna lepsza niż masło, więc specjalnie nie
      wierzyłabym tym wielkim "badaniom", bo za tym stoi kasa, nic więcej...
    • aiguille Re: do dziewczyn biorących tabletki anty......... 06.05.06, 14:36
      Dla mnie to jest trochę niezrozumiałe - w końcu NPR też można stosować jako
      unikanie ciąży. Jaka jest różnica między NPR-em i prezerwatywami? Albo i
      tabletkami? wszytsko prowadzi do tego samego.

      Jeśli o mnie chodzi, to jako agnostyczka nie mam powodu, żeby zachowywać
      wstrzemięźliwość. Nie biorę jednak tabletek ze względu na obawy zdrowotne.
      Stosuję obserwację własnego organizmu, zazwyczaj wstrzemięźliwość w dni
      najbardziej płodne i prezerwatywy. Właśnie, mam pytanie, bo ciekawi mnie ta
      kwestia - co, jeżeli para w dni niepłodne (kiedy i tak nie ma możlisoći
      poczęcia) zastosuje prezerwatywę? To wtedy też jest grzech? Tak/nie i dlaczego?
      • andy_1975 do aiguille 06.05.06, 16:14
        aiguille napisała:
        > Dla mnie to jest trochę niezrozumiałe - w końcu NPR też można stosować jako
        > unikanie ciąży. Jaka jest różnica między NPR-em i prezerwatywami? Albo i
        > tabletkami? wszytsko prowadzi do tego samego.

        Proszę bardzo:
        www.npr.prolife.pl/npr_a_antykoncepcja.htm
        • aiguille Re: do aiguille 06.05.06, 20:48
          Hmm, przeczytałam to sobie...
          Uwaga numer jeden, strona traktuje o nprze od strony wyłącznie rodzinnej. Wiem,
          że takie jest założenie Kościoła, ale przecież na tę metodę mogą decydować się
          także ludzie z Kościołem niezwiązani, ateiści czy też wyznawcy innych religii.
          Także ludzie, którzy współżyją przed ślubem.

          1. Naturalne Planowanie Rodziny (NPR), w zależności od decyzji małżonków, może
          być stosowane przez nich zarówno w celu odłożenia zamiaru poczęcia dziecka, jak
          i w celu jego poczęcia. Antykoncepcja natomiast, z samej swej definicji, polega
          wyłącznie na „zapobieganiu” poczęciu.
          Ale prezerwatywy czy inne środki także mogę stosować w celu odłożenia poczęcia.
          A kiedy ich nie zastosuję, na przykład w celu zajścia w ciążę, to będzie to po
          prostu brak zabezpieczenia.

          2. Metody NPR respektują prawa natury, są ekologiczne, wykluczają jakąkolwiek
          ingerencję w poprawnie funkcjonujący organizm człowieka. Antykoncepcja zaś
          polega na celowym niszczeniu tego, co naturalne i zdrowe – płodności – poprzez
          ingerencję za pomocą środków farmakologicznych, mechanicznych, czy też
          nienaturalne zachowania. Zanieczyszcza wewnętrzne środowisko naturalne człowieka.
          Ja jako ingerencję rozumiem zmienianie zasad funkcjonowania organizmu. Przy czym
          nadal nie widzę w tym niczego złego, jesli to jest czyjś wybór - pigułki
          antykoncepcyjne albo spirala. Nie rozumiem też, w jaki sposób np. lateksowa
          "osłonka" ma znacząco ingerować w środowisko wewnętrzne człowieka czy niszczyć
          płodność. Mam też pytanie, na czym polegają nienaturalne zachowania? Czy chodzi
          o stosunek przerywany? Z tego co pamiętam, moja katechetka to polecała, kiedy
          prowadziła wychowanie sek... em, do życia w rodzinie.

          3. NPR w żaden sposób nie narusza naturalnego porządku we współżyciu małżeńskim,
          nie pozbawia aktu małżeńskiego jego pełni. Pozwala małżonkom na pełną radość
          obcowania ze sobą. Antykoncepcja zakłóca naturalny przebieg aktu płciowego,
          uzbrajając małżonków, jakby wyprawiali się na wojnę przeciw sobie, a nie mieli
          obdarowywać się nawzajem miłością.
          Przepraszam, ale to mi już pachnie demagogią. Takie np. pigułki w niczym nie
          zakłócają aktu seksualnego (cleowo nie małżeńskiego, bo jak podkreślam, seksu
          nie uprawiają tylko małżonkowie:)). Czy zakłóceniem jest nakładanie prezerwatywy
          albo aplikowanie globulki? I co jest w tym złego, o ile to jest zakłócenie? A
          porównanie do wojny przypomina mi opinię, że antykoncepcja prowadzi do
          rozwiązłości :) :D

          4. Praktykowanie Naturalnego Planowania Rodziny zakłada pełną akceptację samego
          siebie oraz współmałżonka takim jakim jest, wraz ze swoją i jego płodnością.
          Antykoncepcja wynika ze strachu przed płodnością; stawia warunek: „akceptuję
          cię, o ile jesteś ubezpłodniony”.
          Uwielbiam nową polszczyznę : "ubezpłodniony" :)
          Teraz: co, jeżeli jestem osobą nie akceptującą swojej płodności? Może jest darem
          od Boga, ale na pewno nie jest to argument przekonujący dla osoby nie będącej
          członkiem KK. Antykoncpecja wynika ze strachu przed płodnością? A czym jest
          stosowanie npru i współżycie w trakcie dni niepłodnych? Rygorystyczne
          przestrzeganie obserwacji, żeby nie zajść w ciążę?

          5. Naturalne Planowanie Rodziny jest całkowicie nieszkodliwe dla zdrowia. Uczy
          dbałości o zdrowie. Umożliwia kobiecie lepsze poznanie swojego ciała, a obojgu
          małżonkom zrozumienie ich płodności...
          Tu się zgodzę.

          ...Każda antykoncepcja jest szkodliwa. Samo zaburzanie płodności jest
          niszczeniem zdrowia, bo płodność jest przecież jedną z oznak tegoż zdrowia. Poza
          tym, lista szkodliwych działań ubocznych antykoncepcji jest bardzo długa - im
          bardziej jest ona „skuteczna”, tym bardziej jest ... szkodliwa.
          Poproszę o listę skutków ubocznych prezerwatyw, globulek, podwiązania
          jaowodó/nasieniowodów (tak, wiem, zabronione w Polsce). A zdrowa i naturalna
          płodność może być czasowo niepożądana. Także w przypadku, jeśli ewentualna ciąża
          zagrażałaby matce.

          6. Rezygnacja ze współżycia w fazie płodnej, gdy małżonkowie z ważnych względów
          nie mogą przyjąć dziecka, nie jest porównywalna ze stosowaniem antykoncepcji.
          Wstrzemięźliwość jest bowiem cnotą i nie może być pojmowana jako środek
          antykoncepcyjny...
          Nie pojmuję wstrzemięźliwości w kategoriach cnoty. To jest gloryfikacja na siłę.
          Sama ją stosuję, tak dla bezpieczeństwa, i jakoś nie wnosi nic w moje życie
          duchowe ani moralność. Ale oczywiście, wstrzemięźliwość to przysłowiowa
          "szklanka wody zamiast" i raczej nie zalicza się do matod antykoncepcji :P

          ...Antykoncepcja sprzyja traktowaniu współmałżonka instrumentalnie, jako
          przedmiotu użycia, który w każdej chwili musi być gotowy do zaspokajania potrzeb
          drugiej strony.
          Jeżeli tak jest, to coś jest mocno nie tak ze związkiem dwojga ludzi, a nie z
          antykoncepcją. Nie mylmy przyczyn ze skutkami!

          7. Stosowanie Naturalne Planowanie Rodziny nie powoduje konfliktu sumienia. Jest
          zgodne z nauką Kościoła Katolickiego. Ze względów moralnych jest do
          zaakceptowania nie tylko przez katolików, ale przez ludzi różnych kultur i
          religii. Stosowanie antykoncepcji sprzeciwia się prawu naturalnemu. Według nauki
          Kościoła jest grzechem śmiertelnym.
          Tutaj się nie wypowiem, ponieważ u mnie antykoncepcja też nie powoduje konfliktu
          sumienia.

          Aha, czy mogłabym też uzyskać odp. na zadane wcześniej pytanie? Czy używanie
          prezerwatyw w dni nieplodne jest też niemoralne?
          I jeszce jedno - skoro stosowanie jakiejkolwiek antykoncepcji jest grzechem
          śmiertelnym, dlaczego nie jest nim stosowanie prezerwatyw w przypadku aids czy
          innych chorób? Poprawcie mnie, jeśli przekręcam, ale ostatnio słyszałam, że
          Benedykt XVI coś takiego ogłosił. Czyżby przekazywanie choroby było bardziej
          "śmiertelnym" grzechem? Nie tylko w sensie dosłownym:)
          Podsumowując, dzięki za odpowiedź, tak sobie tylko popolemizowałam. Rozumiem, że
          skoro dla Kościoła jest taka przepaść moralna między antykoncepcją a nprem, to
          nawet jeśli mnie wydaje się bezzasadna, ludzie wierzący pewnie widzą róznicę i
          dla nich jest to istotna kwestia, więc absolutnie nie sprzeczam się z ich
          poglądami :)
          Pozdrawiam!
          • aiguille Re: do aiguille 08.05.06, 16:11
            ...
          • andy_1975 Re: do aiguille 10.05.06, 19:38
            Twoja wypowiedź była długa więc odniosą się do najważniejszych fragmentów.

            aiguille napisała:
            > ale przecież na tę metodę mogą decydować się
            > także ludzie z Kościołem niezwiązani, ateiści czy też wyznawcy innych religii. Także ludzie, którzy współżyją przed ślubem.
            Jak najbardziej mogą stosować tą metodę, co oczywiście nie zmieni zdania Kościoła w sprawie seksu przed ślubem...

            > Mam też pytanie, na czym polegają nienaturalne zachowania? Czy chodzi
            > o stosunek przerywany? Z tego co pamiętam, moja katechetka to polecała, kiedy
            > prowadziła wychowanie sek... em, do życia w rodzinie.
            Twoja katechetka powinna wylecieć ze swojej posady i to nawet nie za nauczanie niezgodne ze stanowiskiem Kościoła ale po prostu za skrajną głupotę.

            > 3. NPR w żaden sposób nie narusza naturalnego porządku we współżyciu małżeńskim, nie pozbawia aktu małżeńskiego jego pełni. Pozwala małżonkom na pełną radość
            > obcowania ze sobą. Antykoncepcja zakłóca naturalny przebieg aktu płciowego,
            > uzbrajając małżonków, jakby wyprawiali się na wojnę przeciw sobie, a nie mieli obdarowywać się nawzajem miłością.
            > Przepraszam, ale to mi już pachnie demagogią. Takie np. pigułki w niczym nie
            > zakłócają aktu seksualnego (cleowo nie małżeńskiego, bo jak podkreślam, seksu
            > nie uprawiają tylko małżonkowie:)). Czy zakłóceniem jest nakładanie prezerwatywy
            > albo aplikowanie globulki? I co jest w tym złego, o ile to jest zakłócenie? A
            > porównanie do wojny przypomina mi opinię, że antykoncepcja prowadzi do
            > rozwiązłości :) :D
            Kwestie ładu moralnego powinien chyba wyjaśniać jakiś specjalista. Nie o chodzi o to że nie mam własnego zdania, ale trzeba umieć dobrze to wyłożyć. Ale w najprostszym ujęciu, tak na podstawie wypowiedzi niektórych kobiet biorących pigułki to po prostu zaburzenie poziomu hormonów obiera/obniża im ochotę na seks. Oczywiście zaraz mogą się podnieść głosy że to nie prawda. Nie mamy obiektywnych badań u ilu kobiet więc nie będę o tym dyskutował. Jedno jest pewne: u jakiejś części kobiet powoduje to zmniejszenie ochoty na seks.
            Co do prezerwatywy to przecież też na forach można przeczytać że niektórym osobom (kobietom i mężczyznom lateks odbiera ochotę na wszystko ;)

            >
            > 5. Naturalne Planowanie Rodziny jest całkowicie nieszkodliwe dla zdrowia. Uczy
            > dbałości o zdrowie. Umożliwia kobiecie lepsze poznanie swojego ciała, a obojgu
            > małżonkom zrozumienie ich płodności...
            > Tu się zgodzę.
            >

            > 6. Rezygnacja ze współżycia w fazie płodnej, gdy małżonkowie z ważnych względów
            > nie mogą przyjąć dziecka, nie jest porównywalna ze stosowaniem antykoncepcji.
            > Wstrzemięźliwość jest bowiem cnotą i nie może być pojmowana jako środek
            > antykoncepcyjny...
            > Nie pojmuję wstrzemięźliwości w kategoriach cnoty. To jest gloryfikacja na siłę.
            > Sama ją stosuję, tak dla bezpieczeństwa, i jakoś nie wnosi nic w moje życie
            > duchowe ani moralność. Ale oczywiście, wstrzemięźliwość to przysłowiowa
            > "szklanka wody zamiast" i raczej nie zalicza się do matod antykoncepcji :P
            >
            >
            > 7. Stosowanie Naturalne Planowanie Rodziny nie powoduje konfliktu sumienia. Jes zgodne z nauką Kościoła Katolickiego. Ze względów moralnych jest do
            > zaakceptowania nie tylko przez katolików, ale przez ludzi różnych kultur i
            > religii. Stosowanie antykoncepcji sprzeciwia się prawu naturalnemu. Według nauk i Kościoła jest grzechem śmiertelnym.
            > Tutaj się nie wypowiem, ponieważ u mnie antykoncepcja też nie powoduje konfliktu sumienia.
            >
            > Aha, czy mogłabym też uzyskać odp. na zadane wcześniej pytanie? Czy używanie
            > prezerwatyw w dni nieplodne jest też niemoralne?
            To jest link z wypowiedzią bardzo oficjalną, ale przecież kwestie moralne nie dają się oceniać w oderwaniu od światopoglądu danej osoby. Np: jeśli ktoś nie uznaje sakramentu małżeństwa to jak z nim rozmawiać o cudzołóstwie (pojmowanym jako seks między osobami nie będącymi małżonkami)?
            www.mateusz.pl/pow/020426.htm
            > I jeszce jedno - skoro stosowanie jakiejkolwiek antykoncepcji jest grzechem
            > śmiertelnym, dlaczego nie jest nim stosowanie prezerwatyw w przypadku aids czy
            > innych chorób? Poprawcie mnie, jeśli przekręcam, ale ostatnio słyszałam, że
            > Benedykt XVI coś takiego ogłosił. Czyżby przekazywanie choroby było bardziej
            > "śmiertelnym" grzechem? Nie tylko w sensie dosłownym:)
            To już jest zabawa w głuchy telefon. Ktoś coś powiedział, ktoś to przekazał, coś dodał i już mamy gotowe że "Papież ogłosił". Nic nie ogłosił, tylko poddał teologom pod rozważanie temat prezerwatywy w małżeństwie w którym jedna z osób ma AIDS. Na razie tyle wiadomo. Teraz nie ma co gdybać.

            > Podsumowując, dzięki za odpowiedź, tak sobie tylko popolemizowałam. Rozumiem, że skoro dla Kościoła jest taka przepaść moralna między antykoncepcją a nprem, to nawet jeśli mnie wydaje się bezzasadna, ludzie wierzący pewnie widzą róznicę i dla nich jest to istotna kwestia, więc absolutnie nie sprzeczam się z ich
            > poglądami :)
            > Pozdrawiam!

            Również pozdrawiam!
            • aiguille Re: do aiguille 11.05.06, 16:06
              Dziękuję za odpowiedź :)
              też jeszcze chętnie się odniosę do niektórych fragmentów.

              > > ale przecież na tę metodę mogą decydować się
              > > także ludzie z Kościołem niezwiązani, ateiści czy też wyznawcy innych rel
              > igii. Także ludzie, którzy współżyją przed ślubem.
              > Jak najbardziej mogą stosować tą metodę, co oczywiście nie zmieni zdania Kościo
              > ła w sprawie seksu przed ślubem...

              To był taki skrót myślowy z mojej strony, przepraszam za niejasność :) Bardziej
              chodziło mi o to, że strony traktujące o NPR (tak, wiem, nazwa mówi sama za
              siebie - naturalne planowanie rodziny) są silnie katolickie i jakby nie
              dopuszczają możliwości stosowania tej metody, zwanej również objawowo-termiczną,
              przez nie-małżeństwa. Przyznaję, że mi to po prostu przeszkadza :) Zastanawiam
              się, dalczego nie ma polskich portali o NPR czy też metodzie ot, które nie
              byłyby katolickie... brakuje mi tego :(

              Co do zakłócania aktu małżeńskiego.
              W ten sam sposób co pigułki, npr stosowany jako metoda odłożenia ciąży może
              zakłócać akt małżeński - libido jest najwyższe w trakcie dni płodnych, potem
              spada. Pigułki niejako "utrzymują" organizm kobiety w drugiej fazie cyklu. Hm,
              sama słyszałam o ostatnich, dość głośnych badaniach uniwersytetu w Bostonie,
              mówiących o wpływie tabletek na libido. Sama nie biorę ich m.in ze strachu przed
              takimi skutkami ;) Ale to faktycznie zależy od organizmu. Przecież może nic się
              z popędem nie dziać. Ponoć może nawet wzrosnąć, dzięki psychicznemu poczuciu
              bezpieczeństwa.
              Poza tym, wszystko zależy od indywidualnych preferencji. Niektórych lateks
              odrzuca. innym nie robi róznicy, a niektóre kobiety wręcz chroni przed
              podrażnieniem pochwy - też słyszałam o takim przypadku, gdzieś na tym forum.

              Podsumowując, sam fakt, że jakiś środek antykoncepyjny _może_ prowadzić do
              pewnych niedogodności, jest jednym z powodów grzeszności antykoncepcji? Ale w
              tami razie npr pod tym akurat względem niczym się nie różni od innych, też ma
              swoje minusy. Pod tym względem, podkreślam.

              Dziękuję za linka :) Rzeczywiście bardzo oficjalny, niezbyt dla mnie
              przekonujący, ale przyznaję Ci rację: nie da się pewnych rzeczy oddzielić od
              światopoglądu. Dobrze, że istnieją takie szczegółowe regulacje dla osób
              wierzących, które mają wątpliowści co do pewnych kwestii. chętnie bym
              skomentowała kilka stwierdzeń stamtąd, ale właściwie nie widzę sensu - przecież
              nikogo tym nie przekonam do zmiany poglądów :)

              A co do tego poddania teologom do rozważenia kwestii prezerwatyw w przypadku
              AIDS przez Benedykta XVI, dzięki za wyprostowanie. Rzeczywiście nie byłam pewna.
              Ale nie uważasz, że możnaby "pogdybać"? Po prostu ciekawią mnie takie dyskusje,
              może z czasów fascynujących lekcji etyki :)
              Jeśli mogłabym jeszcze zapytać o jedno, słyszałam też o jakimś zgromadzeniu,
              które doradziło któremuś z papaieży (Pawłowi VI?), żeby jednak wprowadzić
              prezerwatywy, ale mimo większosći głosów to nie przeszło. To prawda? I co to
              było dokładnie? Rozumiem, że skoro istnieje w Kościele dogmat o nieomylności
              papieża, to on miał decydujący głos? To jest pytanie, nie głuchy telefon :)

              Pozdrawiam :)
              • heather4 Re: do aiguille 11.05.06, 17:11
                aiguille - podoba mi się Twój tok rozumowania :-)
                mimo, że jestem katoliczką, podobnie jak Ty pewne kwestie związane z
                antykoncepcją, a raczej z antykoncepcyjną filozofią kościoła ;) są dla mnie
                niejasne...
                np. kwestia zakłócania aktu małżeńskiego..
                albo prezerwatyw - według mnie nie ma zasadniczej różnicy między prezerwatywą a
                npr (jeśli npr stosuje się w celu uniknięcia ciąży).

                strony traktujące o NPR (tak, wiem, nazwa mówi sama za
                > siebie - naturalne planowanie rodziny) są silnie katolickie i jakby nie
                > dopuszczają możliwości stosowania tej metody, zwanej również objawowo-
                termiczną
                > ,
                > przez nie-małżeństwa. Przyznaję, że mi to po prostu przeszkadza :) Zastanawiam
                > się, dalczego nie ma polskich portali o NPR czy też metodzie ot, które nie
                > byłyby katolickie... brakuje mi tego :(

                dla mnie też jest to dziwne, jaby mówiło, że są katolicy, i reszta świata czyli
                wszyscy inni grzesznicy.

                > A co do tego poddania teologom do rozważenia kwestii prezerwatyw w przypadku
                > AIDS przez Benedykta XVI

                rzeczywiście, kwestia jest dopiero rozważana, ale sądzę, że to dobry znak :)
              • andy_1975 Re: do aiguille 17.05.06, 19:21
                aiguille napisała:

                >
                > To był taki skrót myślowy z mojej strony, przepraszam za niejasność :) Bardziej chodziło mi o to, że strony traktujące o NPR (tak, wiem, nazwa mówi sama za siebie - naturalne planowanie rodziny) są silnie katolickie i jakby nie
                > dopuszczają możliwości stosowania tej metody, zwanej również objawowo-termiczną,
                > przez nie-małżeństwa. Przyznaję, że mi to po prostu przeszkadza :) Zastanawiam
                > się, dalczego nie ma polskich portali o NPR czy też metodzie ot, które nie
                > byłyby katolickie... brakuje mi tego :(
                Hmmm... też nie wiem czy są niekatolickie portale o NPR... A przynajmniej w Polsce. Osobiście uważam, że większe otwarcie katolickich portali zrobiłoby w tej dziedzinie więcej dobrego niż złego (mam na myśli zachęcanie niekatolików do NPR a nie "rozmiękczanie" doktryny Kościoła). Ale cóż, może osoby animujące te portale obawiają się że byłyby przez to mniej wyraziste? A może po prostu zbyt mało niekatolików otwarcie mówi o tym że stosuje lub choć rozważa stosowanie NPR. Wtedy sytuacja może ulegnie zmianie?

                > Podsumowując, sam fakt, że jakiś środek antykoncepyjny _może_ prowadzić do
                > pewnych niedogodności, jest jednym z powodów grzeszności antykoncepcji?
                Zdecydowanie nie o to chodzi. Wyjaśnianie, że środki antykoncepcyjne szkodzą, służy właśnie przekonaniu tych do których względy religijne nie przemawiają. I myślę, że to właśnie jest takie "zakamuflowane" otwarcie na niekatolików ;)


                > Jeśli mogłabym jeszcze zapytać o jedno, słyszałam też o jakimś zgromadzeniu,
                > które doradziło któremuś z papaieży (Pawłowi VI?), żeby jednak wprowadzić
                > prezerwatywy, ale mimo większosći głosów to nie przeszło. To prawda? I co to
                > było dokładnie? Rozumiem, że skoro istnieje w Kościele dogmat o nieomylności
                > papieża, to on miał decydujący głos? To jest pytanie, nie głuchy telefon :)
                Nie wiem o co dokładnie mogło chodzić... Trzeba by zapytać kogoś od historii Kościoła. Nie znam szczegółów (ani ile prawdy jest w całym stwierdzeniu o tym zgromadzeniu) więc nie mogę tego komentować.
                Ogólnie mogę tylko powiedzieć, że na Soborze Watykańskim II kwestia antykoncepcji była mocno dyskutowana. Ostatecznie przyjęto stanowisko głoszone m.in. przez Karola Wojtyłę, który m.in. dzięki tym wystąpieniom został bardzo zauważony i potem na konklawe już wszycy Go znali :) Już jako Papież dalej głosił i uzasadniał to stanowisko Kościoła.

                >
                > Pozdrawiam :)

                Również pozdrawiam!
                • heather4 Re: do aiguille 17.05.06, 23:37
                  jest bardzo wiele osób, ktore nie są katolikami a są zainteresowane i stosują
                  npr. Wystarczy przejrzeć gazetowe forum.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka