fry_wolnie
12.05.06, 00:55
Otóz chciałam się podzielić pewna sprawą która mnie nurtuje. Od prawie 3
miesięcy spotykam się z pewnym facetem. Na początku w ogóle własciwie nie
miałam ochoty tego ciągnąć, zastanawiałam się czy warto. Zrobił na mnie bardzo
dobre 1 wrażenie a potem bardzo szybko okazało się że jest bardzo zamknięty,
dosyć nieśmiały, wycofany. Zachowuje się od samego początku sprzecznie, z
jednej strony widzę że jest mną zainteresowany i chce się ze mną spotykać a z
drugiej ten kontakt nasz jest jakiś taki bardzo rzadki. Normalnie facet
dzwoni, smsuje, dąży do kontaktów, do spotkań. On tego nie robi. Kontakt mamy
co 1 - 2 tygodnie. Bardzo rzadko dzwoni. Ale jednocześnie widzę że mu się
podobam! Z mojej strony przez ten cały czas miotało mną od rezygnacji i
niechęci do uczucia że się zakochałam, teraz przeszło mi to w jakąś taką
wielką bliskość i przywiązanie, przyjaźń. Odkryłam w nim wiele zalet i
podobieństwa do mnie, a to zbliża. Ale tak do końca ja nie wiem co do niego
czuję, to jest takie jakies nieokreślone. Dla wyjaśnienia on jest facetem po
przejściach, nie wyleczył się z poprzedniego związku ale on się skończył już
prawie rok temu. Tłumaczył mi że nie potrafi z siebie wykrzesać uczuć.
Jesteśmy ze sobą bardzo związani, chyba. Żeby nie było niedomówień - sypiamy
ze sobą, interesujemy się naszymi sprawami, życiem, on jest bardzo opiekuńczy
i troskliwy, ja się troszczę o niego. Jest wszystko poza normalnym związkiem!!
Nie mogę zrozumieć czemu tak jest, męczę się w tym. Sama też do końca nie
jestem pewna czy to nie jest facet dla mnie. Z drugiej strony nie chcę go
stracić i stawiać wszystkiego na 1 kartę. Wolę mieć go trochę niz wcale. Co
zrobić z tą sytuacją?? Czy ktoś przeżył coś podobnego?