rozpacz85
14.05.06, 17:59
Witam wszystkie dziewczyny bardzo serdecznie,
chciałam podzielić się z wami Moim problemem,z którym nie daję sobie rady.
Otóż.
Mieszkam w niewielkim miasteczku,wszyscy tutaj się znają.
Wprowadzilam się 6 lat temu, 3 lata temu poznałam cudownego faceta.
Byłam nim zauroczona juz od pierwszych chwil znajomosci,rozmawialam z nim
przez gadu gadu, praktycznie o wszystkim-bardzo miło.
Juz pierwszego wieczoru zaproponowal mi spacer z psami,ze moze mi towarzyszyc.
Zgodzilam się,ponieważ bardzo mi się podobał.
(mieszka ode mnie 200metrow)
Wyszlysmy,spacerowalismy,bylo bardzo milo,caly czas rozmawialismy-swietnie sie
dogadywalismy!
I tak mijal kazdy wieczor.
codziennie ok 22 wychodzilismy z psami na długi spacer,apotem długo
rozmawialismy przez gadu gadu.
Cóż,zakochałam się w nim.
Był dla mnie ideałem,poczulam,ze to bedzie cos powaznego,chociaż znałam go nie
z pełna 2 tygodnie.
Poznalam go przez dobrego kolege,z ktorym spotkalam sie pewnego dnia,bo ten
chcial mi pokazac zdjecia z wesela jego siostry.
I wtedy:(
na jednym ze zdjęć był "mój" w objeciach jakiejs niezbyt atrakcynej dziewczyny.
Co się okazało?
To JEGO dziewczyna.
Nie bylejaka, szczeniacka.
wtedy ten zwiazek miał 2 letni staż.
Załamałam się.
Tego samego dnia,o 22 jak napisal mi na gadu " juz wychodze do Ciebie" to
napisalam mu ironicznie,ze widzialam jego dziewczyne,ze pasujecie do Siebie.
zmieszał się. ale potwierdzil,ze takowa jest.
Przepłakałam tydzien,nie wychodzac z domu.
naprawde się zakochalam w tym facecie.
Najgorsza była odleglosc- kilka domow dalej,wspolni znajomi.
i podczas ogniska,gdzie mialo go nie byc- był.
Oczywiscie natychmiast wzielam rower i zawrocilam.
on dogonil mnie,
przeprosil (! ) i blagal o spotkanie.
Zlapal mnie,przytulil i powiedzial,zebym wieczorem poswiecila mu czas.
Zrobilam to...