Dodaj do ulubionych

Moja Mama jest...głupia?...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.03, 00:17
Zanim mnie ukamieniujecie oburzeniem, przeczytajcie...
Kocham moja mamę bardzo. Ale to mi nie przeszkadza widzieć jej wady.
Mama jest głupia, stwierdzam to z bólem. Jest nie kurą domową, jest gęsią.
Niczego nie chce zrobić sama, wychodzi z założenia, że ona "i tak się nie
nauczy". Koszmar. Cokolwiek chciałoby się jej pokazać, z góry napotyka się
na opór, bo to "za trudne dla niej". Dla kobiety z wyższym wykształceniem,
która ma dopiero 52 lata!!!
Nie umie obsłużyć pilota do video. Nie odczyta SMS-a (ma telefon od dwóch
lat). Mogę ją uczyć, tłumaczyć, wyjaśniać. Widzę tylko jej tępe
spojrzenie "a po co mi to, JA I TAK SIĘ NIE NAUCZĘ, w razie czego kto inny
za mnie to zrobi". Nie załatwi najprostszej sprawy w urzędzie, choćby na
poczcie, bo po co. Jeśli dzwonię do niej i opowiadam o czymś,
słyszę "moment, przyszedł ojciec, powtórz mu to". Powtarzam. Dwa zdania
typu „trzeba póśjśc do urzędu, a oni cie skierują dalej albo "X powiedział
to to i tamto". Mama po prostu z góry wyłącza słuchanie, bo przeciez kto
inny za nią załatwi sprawę. Najdrobniejszą. Po co ma sobie obciążać pamięć.
Przeciez inni za nią wszystko zrobią, no nie?
Jest odtwórcza. Chętnie i dużo rozprawia na różne tematy.... cytując jako
własne to, co powiedziałam ja, tata lub mój mąż. Z wielce mądrą miną
powtarza to, co kto inny wymyślił, oczywiście biorąc to za swoje. Czasem
cytując zupełnie ni w pięć,ni w dziewięć, kiedy to zupełnie nie pasuje do
tematu. To nie jest istotne.
Jeśli już się zdarzy, ze jest zmuszona pójść coś załatwić, przez następne
dwa miesiące opowiada o tym jak o bohaterstwie w czasie wojny, tak jakby
złożenie papierka w okienku było bóg wie jakim wyczynem.
Zanim obrzucicie mnie wyzwiskami, że tak myślę o własnej matce, zrozumcie,
ze ja ją kocham. I tym bardziej mnie boli, że mam za matkę... perliczkę.

Obserwuj wątek
    • Gość: suri Re: Moja Mama jest...głupia?... IP: *.supermedia.pl / *.mapster-net.com.pl 25.01.03, 00:49
      Gość portalu: Francka II napisał(a):

      > Zanim mnie ukamieniujecie oburzeniem, przeczytajcie...
      > Kocham moja mamę bardzo. Ale to mi nie przeszkadza widzieć jej wady.
      > Mama jest głupia, stwierdzam to z bólem. Jest nie kurą domową, jest gęsią.
      > Niczego nie chce zrobić sama, wychodzi z założenia, że ona "i tak się nie
      > nauczy". Koszmar. Cokolwiek chciałoby się jej pokazać, z góry napotyka się
      > na opór, bo to "za trudne dla niej". Dla kobiety z wyższym wykształceniem,
      > która ma dopiero 52 lata!!!
      > Nie umie obsłużyć pilota do video. Nie odczyta SMS-a (ma telefon od dwóch
      > lat). Mogę ją uczyć, tłumaczyć, wyjaśniać. Widzę tylko jej tępe
      > spojrzenie "a po co mi to, JA I TAK SIĘ NIE NAUCZĘ, w razie czego kto inny
      > za mnie to zrobi". Nie załatwi najprostszej sprawy w urzędzie, choćby na
      > poczcie, bo po co. Jeśli dzwonię do niej i opowiadam o czymś,
      > słyszę "moment, przyszedł ojciec, powtórz mu to". Powtarzam. Dwa zdania
      > typu „trzeba póśjśc do urzędu, a oni cie skierują dalej albo "X powiedzia
      > ł
      > to to i tamto". Mama po prostu z góry wyłącza słuchanie, bo przeciez kto
      > inny za nią załatwi sprawę. Najdrobniejszą. Po co ma sobie obciążać pamięć.
      > Przeciez inni za nią wszystko zrobią, no nie?
      > Jest odtwórcza. Chętnie i dużo rozprawia na różne tematy.... cytując jako
      > własne to, co powiedziałam ja, tata lub mój mąż. Z wielce mądrą miną
      > powtarza to, co kto inny wymyślił, oczywiście biorąc to za swoje. Czasem
      > cytując zupełnie ni w pięć,ni w dziewięć, kiedy to zupełnie nie pasuje do
      > tematu. To nie jest istotne.
      > Jeśli już się zdarzy, ze jest zmuszona pójść coś załatwić, przez następne
      > dwa miesiące opowiada o tym jak o bohaterstwie w czasie wojny, tak jakby
      > złożenie papierka w okienku było bóg wie jakim wyczynem.
      > Zanim obrzucicie mnie wyzwiskami, że tak myślę o własnej matce, zrozumcie,
      > ze ja ją kocham. I tym bardziej mnie boli, że mam za matkę... perliczkę.
      >

      jesli uwazasz, ze Twoja Mama jest glupia, to sama chyba taka jestes...)

      Matka dala Ci zycie!!!
      • ydorius Re: Moja Mama jest...głupia?... 25.01.03, 09:18

        Czy fakt spłodzenia dziecka dodaje inteligencji?

        mm,
        .y.

        ----------------------------------
        What is home without Plumtree's Potted Meat?
        Incomplete.
        • Gość: Xanatos Re: Moja Mama jest...głupia?... IP: *.acn.pl 25.01.03, 12:58
          ydorius napisał:

          >
          > Czy fakt spłodzenia dziecka dodaje inteligencji?
          >
          > mm,
          > .y.
          >
          > ----------------------------------
          > What is home without Plumtree's Potted Meat?
          > Incomplete.



          Jak wiemy przyjacielu nie dodaje :))))
        • Gość: suri Re: Moja Mama jest...głupia?... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.01.03, 20:14
          pytanie retoryczne.
          za to odpowiadanie na posty bez ich uprzedniego przeczytania z pewnoscia juz o
          czyms swiadczy ;)))
    • isis! Re: Moja Mama jest...głupia?... 25.01.03, 01:32
      SUPER WĄTEK!!!!!!!
      Boże, jakbym czytała o mojej mamie! Tylko Ty odważyłaś się to napisać.
      suri, nie oburzaj się, "matka dała życie" to slogan. Nie potrafisz nawet
      uzasadnić "swojego" zdania (i po co to cytowanie i zaśmiecanie Forum?).
      Wszystko co napisała założycielka wątku odnosi się do mojej mamy. Może nawet
      bardziej - studiów nie skończyła, bo zaszła w ciążę, potem nie chciała już
      wracać, bo "po co?", komórki nawet nie ma, bo nie tylko SMSy byłyby problemem,
      ale i naciśnięcie guziczka "odbierz". Urzędy, te sprawy - czarna magia. Co
      więcej - nawet zakupy ostatnio robi tata. Prawo jazdy ma za łapówkę (sprzed
      wielu laaat), jest "od zawsze" wożona przez tatę. Jeśli chodzi o pojęcie "kury
      domowej" - całkowicie się do niej odnosi (pranie tacie nawet majtek i
      skarpetek!, gotowanie z przynoszeniem przed nos), choć nawet w gotowaniu brak
      fantazji i urozmaicenia. Kocham ją bardziej niz ojca (który był zawsze sztywny
      i... skąpy), ale widzę to co widzę i... nie zamierzam powielać jej wzorca.
      Udało mi się to chyba w zupełności - mam zmysł techniczny, gotuję z wyobraźnią
      i bardziej dla siebie niż męża, dobrze prowadzę samochód, ale największe
      osiągnięcia mam w relacji z mężem - sam sobie pierze (plus pranie ogólne typu
      pościel, ręczniki), prasuje (nawet czasem prasuje moje rzeczy), jest partnerem,
      a nie władcą. W ostatni weekend miałam właśnie wizytę rodziców - była o tym
      mowa przy okazji pytania mamy czy dodaję do prania czegoś tam. Ja na to, że ma
      zapytać męża, bo on się zajmuje praniem. Mama chyba mnie za to podziwia...
      Podobnie jak autorka wątku - zdaję sobie sprawe, że więcej będzie przeciwniczek
      takiego myślenia. Ale cóż - są rzeczy, o których boimy powiedzieć głośno,
      przyznać się do tego co naprawdę myslimy. Brava za odwagę - FranckaII !!!
    • Gość: Zosia Re: Moja Mama jest...głupia?... IP: *.telia.com 25.01.03, 01:40
      Rozumiem Cie , a tym samym potwierdzam, ze nie jestes osamotniona. Jestem w
      wieku twojej mamy, natomiast jej opis jest zwierciadlanym odbiciem mego meza.
      -telefonu komorkowego,nie wezmie do reki ,bo za bardzo skompilikowany
      ( nie chce sluchac,zeby mu pokaza co i po co sie przyciska - SMSy....?)
      - video,wie gdzie przycisnac play, nic wiecej,bo i po co?
      - Komputer, czarna magia dla niego (ale zaloz adres, moze ktos cos do niego
      napisze).
      - wszystkie sprawy ( w banku, w urzedach, wyjazdy na urlop itd, itp) zalatwiam
      ja, ale musze zdac z tego dokladna relacje.
      W wiekszym towarzystwie: rodzinnym, czy wsrod znajomych - blyszczy swoja
      wiedza, zaradnoscia , madroscia ( to od niego mozesz dowiedziec sie ,dlaczego
      to konto jest lepsze od innego, dlaczego kupujac wczasy wybrac to biuro
      podrozy ,a nie inne ,,,,,,,, on wie wszyskto, ( ale to wszystko , ja
      zalatwilam i ze wszystkiego zdalam mu relacje ).
      Ty okreslilas, ze Twoja mama jest...glupia. Ja tego bym tak nie nazwala....
      To jest raczej asekuranstwo , wygoda i wybor zycia lekkiego, bez stresow.
      Jestem takim... akceptujcie mnie,lub nie.....
      Gdyby znalazl, -la sie w sytuacji , ze nikt za niego nie bedzie robil ,
      stwierdzi , ze tez bedzie zyl (jak czlowiek pierwotny w cywilizowanym
      swiecie ) .
      Napewno Twoja mama: poczyta gazete,ksiazke, obejrzy ( i sama wlaczy) cos w
      TV , ale tylko to co ja interesuje, natomiast instrukcje obslugi pralki, lub
      innego uzadzenia,zostawi dla Twego ojca.
      Ten typ ludzi nie jest glupi , oni wiedza , ze jest przy nich ktos , kto te
      wszystkie ( inne) rzeczy zrobi, wie jak , i nic sie nie stanie...
      Taka "glupota" to wielki skarb.
      Nie wszyscy potrafia dojsc do takiej perfekcji.
      A ja jestem za zywa , pelna energi , i nie chce w taki sam sposob " wegetowac "
      Dlatego nazywaja mnie Zosia samosia.

      • Gość: Remi Re: Moja Mama jest...głupia?... IP: *.cpe.quickclic.net 25.01.03, 03:53
        Osadzac swoja mame po tym ze nie umie czytac SMs,czy obsluzyc komputera,albo
        innego typy sprzet rtvi- pochodne, to czysta kpina!,a z kolei wysmiewajac ja za
        pranie i gotowanie dla ojca i ciebie to juz ochyda,tak na ta swoja roslinke
        dmuchala i dbala ze wyrosla z niej egoistka i ksiezniczka,szydzaca z
        najblzszych, nie rozumisz Wielka Tepoto ze mamusia szczesliwa jest z
        ojcem,przerwala studia,wyszla za maz i urodzila ,wychowala,a mogla,powtarzam
        mogla zrobic skrobanke i nigdy tego swiata bys nie ogladala,nie ciesz sie za
        wczasu zes tak se meza wychowala,ze chodzi jak zegarek,poczekaj,urodz dzieci i
        je wychow z mezem,zabierze to jakies 20-lat,i wtedy jak jescze bedziecie
        razem?! mozesz cos powiedziec Wielka Tepoto!!!
        • isis! Remi... 25.01.03, 18:20
          Gość portalu: Remi napisał(a):

          > sprzet rtvi
          > ochyda
          > nie rozumisz
          > je wychow
          > mozesz cos powiedziec Wielka Tepoto!!!

          Mogę. Poradzić ci słownik ortograficzny.
    • Gość: Lena Re: Moja Mama jest...głupia?... IP: 80.48.96.* 25.01.03, 09:15
      Bez przesady! Podają tu gromy na tych, którzy krytykują matkę jakby to było
      czymś obrazoburczym, kalaniem świętości. A tak nie jest. Naszych rodziców
      osądzamy tak samo jak innych ludzi. Oni nas też osądzają. Bywają rodzice,
      którzy wychowują dzieci w przeświadczeniu,że to wyłącznie one są oceniane,
      dorosły a już rodzic na pewno zawsze ma rację. Do tego jeszcze rodzic wszystko
      robi z miłości do dziecka. Jak to się kończy - wiadomo. Mama, które z domu
      wyniosła posłuszeństwo i grzeczność i przeświadczenie,że inni wiedzą lepiej wie
      to z góry. Jej córka już się buntuje, bo ona chce wiedzieć lepiej i -moim
      zdaniem słusznie.Już dawno minęły czasy gdy dziecko uczyło się od dorosłych i
      wiek oznaczał większą wiedzę i doswiadczenie. Dzisiaj wiedza jest tak wąsko
      specjalistyczna, że często młody człowiek uczy się obok wiedzy dorosłych.
      Oczywiście od pewnego momentu.A rodzice często układają z dziećmi stosunki
      bardziej partnerskie. Najważniejsze by z naszej oceny rodziców nie wynikało
      lekceważenie ich a raczej popychało nas to do zmian tego co uważamy za błędne.
      Trzeba docenić u rodziców i to,że pewną otwartość umysłu i otwartość na świat
      dostaje się dzięki tym rodzicom którzy wychowywali nas być może inaczej niż oni
      sami byli wychowywani.
      • meniskwypukly Re: Moja Mama jest...głupia?... 25.01.03, 09:25
        Otóż to, takie rozumowanie, jak u Remi, zakłada że dziecko powinno do końca
        swoich dni być rodzicom wdzięczne, że sprowadzili je na ten świat.Żadnego
        dialogu, żadnej krytyki.A przecież można kogos kochać a równocześnie
        dostrzegać jego wady i próbowac cos z nimi zrobić.Po co dusic w sobie irytację-
        bo tak podobmo wypada ?
    • Gość: annie podrzucam ze spoleczenstwa IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 25.01.03, 11:08
      • Re: Moja mama jest...głupia? adres: *.wlop.ppp.polbox.pl
      Gość: julka 25-01-2003 02:24 odpowiedz na list odpowiedz cytując
      Zachowania Twojej Matki nie świadczą raczej o jej głupocie. Ja odbieram jako
      świadomy i bardzo mądry wybór, żeby nie dać się stłamsić do końca. Wiesz
      przychodzi z czasem etap, że nie ma ochoty się walczyć. Wszystko traci sens tym
      bardziej, że większość życia za nami a przed nami pustka. Prawdopodobnie jako
      rozrywkę miała wychowanie dziecka czy dzieci, pranie, sprzątanie, gotowanie i
      takie bezużyteczne, nikomu nie potrzebne prace, przy których młodość minęła
      bezpowrotnie. Teraz po co jej się czegokolwiek uczyć? Dla kogo? Tak się składa,
      że miałam podobne życie i wiek Twojej mamy. Tylko miałam (teraz tak uważam)
      szczęście, że mój pan odszedł ( nie napiszę gdzie, żeby nie urazić Twoich
      uczuć). I jak widzisz potrafię pracować z komputerem ( nie tylko pisać),
      korzystać ze wszystkich dostepnych cudów techniki no i najważniejsze żyć. Więc
      zamiast oceniać może zrób coś i wyrwij Ją z tego marazmu???

      • Moja mama jest...głupia? nie, wygodna! adres: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl
      Gość: annie 25-01-2003 10:28 odpowiedz na list odpowiedz cytując

      Gość portalu: julka napisał(a):
      > Zachowania Twojej Matki nie świadczą raczej o jej głupocie. Ja odbieram jako
      > świadomy i bardzo mądry wybór, żeby nie dać się stłamsić do końca. Wiesz
      > przychodzi z czasem etap, że nie ma ochoty się walczyć.

      stlamsic? przez kogo? rodzina raczej wolalaby matke jako partnera a nie punkt
      uslugowy. nie wynika bynajmniej z listu autorki watku ze opisywana mama
      jest/byla przez kogokolwiek tlamszona. to raczej wygodna pozycja osoby, ktorej
      nie chce sie podejmowac decyzji. jaki madry wybor? po coz dorabiac idee gdzie
      jej brak? sa osoby tworcze i odtworcze fakt, a taka postawa jest baardzo
      wygodna i to moze jest ta madra decyzja? brak podjecia odpowiedzialnosci za
      cokolwiek, za swoje zycie nawet?

      > młodość minęła bezpowrotnie. Teraz po co jej się czegokolwiek uczyć? Dla
      kogo?

      tak sie sklada, ze przede wszystkim DLA SIEBIE. jak zreszta wiekszosc ludzi
      przez cale zycie czyni, dle siebie....

      > Tak się składa, że miałam podobne życie i wiek Twojej mamy. Tylko miałam
      > (teraz tak uważam)szczęście, że mój pan odszedł ( nie napiszę gdzie, żeby nie
      > urazić Twoich uczuć). I jak widzisz potrafię pracować z komputerem ( nie
      > tylko pisać), korzystać ze wszystkich dostepnych cudów techniki no i
      > najważniejsze żyć.

      czemu kobiety dopoki moga przenosza odpowiedzialnosc na swojego pana? (boze co
      za okreslenie?!!) czemu sie droga julko dziwisz ze dziewczynie sie taka
      zaleznosc od rodziny, czy tez brak samodzielnosci u mamy nie podoba? sama na
      wlasnej skorze przekonalas sie jednak odpowiedzialnosc za swoje zycie to piekna
      sprawa, mozna tylko ubolewac ze czesto nie udaje sie jej budowac w warunkach
      normalnych - potrzebny jest wstrzas...


      > Więc zamiast oceniać może zrób coś i wyrwij Ją z tego marazmu???

      Mogę ją uczyć, tłumaczyć, wyjaśniać. Widzę tylko jej tępe spojrzenie "a po co
      mi to, JA I TAK SIĘ NIE NAUCZĘ, w razie czego kto inny za mnie to zrobi". Nie
      załatwi najprostszej sprawy w urzędzie, choćby na poczcie, bo po co. Jeśli
      dzwonię do niej i opowiadam o czymś, słyszę "moment, przyszedł ojciec, powtórz
      mu to".

      no to wlasnie dziewczyna robi. ona sie martwi i probuje pomagac!!!
      tylko ze trafia na mur wygodnictwa... bo latwiej sie zyje gdy sie przyjmuje
      pozycje podlegla :(

      pozdrawiam
      a
    • Gość: lili Re: Moja Mama jest...głupia?... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.01.03, 12:06
      suri i remi - jestescie zdrowo walniete!
      i zmartwie was : wsrod rodzicow trafiaja sie alkoholicy i schizofrenicy i
      kryminalisci, nie tylko glupole.

      to co opisala autorka watku nosi w psychologii nazwe ZESPOL WYUCZONEJ
      BEZRADNOSCI , jest rodzajem zaburzenia i mozna to "leczyc" za pomoca terapii.
      O ile oczywiscie uda sie do niej zmusic zainteresowana osobe.
    • Gość: weronika Re: Moja Mama jest...głupia?... IP: *.kopernik.gliwice.pl 25.01.03, 12:18
      Wypowiadałam się w tej sprawie na forum społeczeństwo.
      Słuchaj, skoro jest taki układ między twoją matką a ojcem że to on załatwia
      sprawy urzędowe i rózne "papierkowe" i sprzętowe a ona pierze i gotuje to ich
      sprawa. Widac tak im było najwygodniej ułożyć sobie życie. Ktoś tu pisze o
      zwyrodniałych matkach, ale jak widze to nie tu jest problem. Ty po prostu
      chciałbys mieć mamę idealną, no nie?
      Oburza mnie twój sposób fomułowanie problemu. Moja matka jest głupia. Naprawdę
      ohydna niewdzięcznicą jesteś. Jedno co można na pewno zarzucic twojej matce to
      to że nie końca dobrze cię wychowała.
      • Gość: Margaret Re: Moja Mama jest...głupia?... IP: *.echostar.pl / 212.126.30.* 25.01.03, 13:31
        Gość portalu: weronika napisał(a):
        > ohydna niewdzięcznicą jesteś. Jedno co można na pewno zarzucic twojej matce
        to
        > to że nie końca dobrze cię wychowała.


        a mnie oburza feorwanie wyrokami na prawo i lewo. JAk inaczej dziewczyna
        miała przedstawić problem?. Poza tym, ma prawo czu się żle z faktem , że
        hmm..jej matka jest taka jaka jest. Dwa-nie napisala "głupia"-z wykrzynikami,
        tylko to było pytanie..byc moze retoryczne?.Ale odpowiedzi forumowiczów
        dowodzą, że niekoniecznie.

        ps-dowodem braku wychowania jest raczej Twoja odpowiedz :))
        pzd

        • Gość: weronika Re: Moja Mama jest...głupia?... IP: *.kopernik.gliwice.pl 25.01.03, 16:28
          przecież ona mówi o osboie która poświęciła mase sowjego czasy, kawał życia mnóstwo trudu po to żeby ją
          wychować. na pewno ją kocha i pewnie sie cieszy że jest zardna. Ludzie wy chyba naprawde nie wiecie jakie
          można mieć problemy w życiu. Matka mojego mężą zostawiła ich jak byli mali, wróciła po 8 latach. borykają sie z jej
          alkoholizmem, ale nigdy nie słyszałam z ich ust podobnych herezji. Chyba autorka postu jest zwyczajnie
          rozpuszczonym dzieciakiem.
          A pani Margaret może by zabrała głos w meritum dyskusji a nie skupiała się na moich wypowiedziach.
          Nie mówie też że przez sam akt poczeciea i urodzenia juz trzeba człowieka szanowac. Ale za danie zycia i
          wychowanie należy sie chyba miminum szacunku, nieprawdaż????
          Moja koleżanka która jest wziętym prawnikiemm a jej mama jest sprzątaczką z wykształceniem podstawowym bardzo
          zażenowana powiedziała mi kiedys że czasami ma wyrzuty sumienia jak jej mama powie cos nie tak a ona sobie źle o
          niej pomyśli. Problem inaczej postawiony, nieprawdaż???? Poza tym ona te problemy miała 10 lat temu, a teraz jest
          dumna z tego że ma taką a nie inną matke która mimo swojego kiepskiego wykształcenia zrobiła wszystko aby jej córki
          miały inne życie.
          Może w ogóle pozbawmy sie wszelkich zasad. Zwyzywajmy matki od głupich ojców od idiotów tylko dlatego że nie
          potrafią wysłać smsa albo dlatego że nie są salonowymi lwami.
    • the_dzidka Twoja Mama w żadnym razie nie jest głupia! 25.01.03, 12:50
      Nie przesadzasz czasem, dziewczyno?! Moja Mama jest pod kilkoma względami
      podobna do Twojej. Też boi się nowinek technicznych, omija komputer i
      magnetowid szerokim łukiem. Też lubi od czasu do czasu przypisywać sobie cudze
      słowa (a komu z nas to się nie zdarza?). Czasami doprowadza mnie do rozpaczy,
      bo muszę jej pięć razy to samo powtarzać, obsługiwac jej komórkę, bo skręca
      uporczywie kaloryfer (no bo skoro jej nie jest zimno, to znaczy że wszystkim
      jest ciepło ;-), bo jest zapominalska, bo nie umie poprawnie wymówić
      słowa "Alzheimer", a nie jest zniedołężniałą staruszką, tylko 57-letnią babką
      na fleku, za którą jeszcze się na ulicy obejrzą. Ale choć czasem pół żartem
      mówię jej, ze wścieka mnie jej totalne zaimpregnowanie na pewne sprawy,
      nazywanie jej przez to głupią uznałabym delikatnie mówiąc za szczyt nietaktu.
      Świadczący raczej o mojej głupocie.
      Jeśli tylko opisane przez Ciebie wady świadczą o rzekomej głupocie Twojej
      matki, to Ty dziękuj Bogu, dziewczyno. Ja znałam jedną naprawdę głupią matkę.
      Pani pod tytułem "co ludzie powiedzą" plus "a Malinowska to znowu ma nowego
      kochanka", rozplotkowana na klatce schodowej, a nie zauważajaca poważnych
      problemów, jakie pod jej durnym wścibskim nochalem miały jej własne dzieci.
      Gdyby jej córka nie wyszła za mąż za faceta z dużą ilością oleju w głowie,
      podejrzewam, że skończyłaby pod latarnią.
      Nie mówię, ze nie ma głupich matek. I jeśli są, to należy mówić o nich tak jak
      o wrednej teściowej lub nielojalnym mężu. Niby co - matka ma być tabu,
      bo "dała nam życie"? To nie podnosi IQ. Ale nie miej do swojej Mamy pretensji,
      że "nie dostaje" do współczesności. Kochaj ją za jej niezaradność i oderwanie
      od brutalnosci tego świata. Tak jak ja kocham moją Wspaniałą, Niezaradną Mamę,
      co wcale nie zmienia faktu, ze czasami mam ochotę ją udusić i zakopac pod
      progiem :-)))
      • Gość: julka Re: Twoja Mama w żadnym razie nie jest głupia! IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 25.01.03, 13:17
        Twoja mama faktycznie gejzerem intelektu nie jest, ale naprawdę mogłoby być
        gorzej. Mogłaby być wredna, albo popaprana emocjonalnie. Moja mama jest bardzo
        silnie znerwicowana, choruje odkąd pamiętam i mam różne z nią przejścia np.
        w ogóle nie odpowiada na moje pytania albo okresowo wini mnie za całe zło w
        swoim życiu. Po czym jej przechodzi. Obcowanie z nia wymaga anielskiej
        cierpliwości, gdy byłam dzieckiem i nie zdawałam sobie sprawy z jej choroby
        cierpiałam nieraz okrutnie, teraz juz potrafię wiele rzeczy zrozumieć i
        odpuścić.
        Marzyłbym jednak o tym, żeby problemy z nią ograniczały się do jej niechętnego
        stosunku do SMS-ów. Naprawdę...
      • the_dzidka Jeszcze coś!! 26.01.03, 23:07
        Francka, czy Twoja Mama przypadkiem nie czuje sie bardzo niedowartościowana?
        Czy ONA SAMA nie uważa się za głupią, niedołężną babę? Skoro jak mówisz,
        próbuje zaimponować ludziom przywłaszczanymi mądrościami, może to znaczyć, że
        sama czuje sie gorsza i głupsza od innych.
        Czy Mama nie pociesza się alkoholem? Czy nie podkreśla w rozmowach z
        postronnymi osobami, jaką to ona jest małą, mizerną, "cienką" osóbką?
        A jeśli tak, to zastanów się, dlaczego tak jest? Czy to czasem zachowanie
        rodziny nie miało wpływu na to, że poczuła sie gorsza i mniej udana od innych?
        Ja dopiero po latach się dowiedziałam, że część rodziny Ojca uznała, że on
        popołnił mezalians (sic!!). Bo on był synem Dyrektora Banku, a moja Mama co
        prawda Córką Ułana 1939, ale "bez pochodzenia", a Mama Mamy była "zwykłą
        wieśniaczką" (najwspanialszą Kobietą Świata!!). Idiotyzm, w kóry trudno
        uwierzyć, ale Rodzice pobierali sie 35 lat temu - wtedy było inaczej.
    • melinek Francka, czy twoja mama.... 25.01.03, 14:25
      pracuje zawodowo? Jesli tak, to w jakim zawodzie?
      • Gość: lili Re: Francka, czy twoja mama.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.01.03, 17:13
        czy wy naprawde nie rozumiecie ze Zespol Wyuczonej Bezradnosci jest rodzajem
        (drobnej,ale zawsze) patologi i ze osoba cierpiaca na niego stosuje swoisty
        szantaz,wywierajac presje na otoczenie,zmuszajac innych do podejmowania za nia
        wszelkich decyzji,wykonywania co bardziej skomplikowanych prac itd...
        Korzysci z takiego postepowania wynosi wylacznie osoba cierpiaca na to
        zaburzenie.Odsuwa od siebie odpowiedzialnosc,wegetuje w wygodnym i znajomym
        swiecie.
        Zycie z takimi osobami to horror,to zwykle niestety koszmarni egoisci...
        • melinek Re: Francka, czy twoja mama.... 25.01.03, 21:35
          Staram sobie wyobrazic jak taka osoba funkcjonuje w pracy?
    • Gość: Guardian girl Re: Moja Mama jest...głupia?... IP: *.acn.waw.pl 25.01.03, 17:24
      Wiesz moja mma jest tez niby "kura domowa"...ale ona stwierdzila, ze ni chce
      przegrac zycia, nauczyla sie odczytywac sms- a, to ona pierwsza sie uczy
      obslugiwac sprzet, lazi po internecie...wszystko chce zobaczyc,
      sprobowac...cieszy mnie to!!!
    • x-ray2003 Re: Moja Mama jest...głupia?... 25.01.03, 19:36
      a moja mama mnie nie kocha i widzi tylko pieniadze. calkiem jej sie
      poprzestawialo w bani. poklocilysmy sie o to 22 grudnia i nawet na swieta nie
      byla ze mna i do tej pory sie do siebie nie odzywamy!!! pogielo babke, a
      przeciez siana nam nie brakuje ona tak tylko ciagle twierdzi. jedyne co ma mi
      do zaoferowania to pieniadze, samochod i komorke wiec jej to oddalam i mam ja
      gdzies mieszkam z babci i daje sobie rade.uwolnilam sie od problemu pieniadze i
      jestem happy.szkoda ze ona tego nie rozumie. pieniadze to nie wszystko,
      najwazniejsze jest szczescie!!!!!!1
      • Gość: mamosz Re: Moja Mama jest...głupia?... IP: *.acn.pl 26.01.03, 00:56
        A nie pomyślalaś sobie dziewczyno co poczułaby Twoja Mama gdyby nie omijała
        łukiem kompuyera tylko przeczytała sobie czym zechciała się podzielić ze
        światem jej ukochana córeczka.
        Naprawdę nie jest miernikiem inteligencji umiejetnosc wysylania debilnych SMS-
        ów ani nawet umiejetność czy chęc załatwiaenia spraw urzedowych.
        Jeśli dla Ciebie jest to wyznacznik inteligemcji to nie tylko jesteś głupia ale
        do tego jeszcze wyjątkowo tepa i niewtrażliwa.Idż do psychiatry,"przepracuj"
        urazy z dzieciństwa i może śladem Twojej Mamy daj od siebie odpoczać
        komputerowi i nam.
    • Gość: ax Re: Moja Mama jest...głupia?... IP: *.proxy.aol.com 26.01.03, 03:24
      moze to z pozoru nie zwiazane konkretnie z twoja mama, ale poza cechami
      indywidualnymi i zasadami wychowania duza role /wg. mnie/ odgrywa fakt ze kilka
      pokolen zostalo spaczonych przez zycie w najgorszym z mozliwyh panstw PRL-u
      gdie wszytko zlatwia panstwo, obywatel ma sie nie wychylac a jakakolwiek
      inicjatywa jest przejawem co najmniej glupoty. niestey teraz spijamy te
      smietanke i jeszce nam troche z tym zejdzie
      nie pekaj, takie zycie, ludzie maja wieksze problemy
    • Gość: Lena Re: Moja Mama jest...głupia?... IP: 80.48.96.* 27.01.03, 09:25
      Popatrzyłam sobie w myslach na mamy moich znajomych i widzę,że lepiej jest mieć
      mamę bez wszelakich umiejętności obsługiwania nowinek technicznych, bez
      poczucia własnej ogromnej wartości i nieomylności, mamę która prowadzi dom i
      daje ciepło, poczucie bezpieczeństwa choćby cierpiał na tym jej "intelekt i
      obycie". Takie matki dają dzieciom bazę, utwierdzają je w przekonaniu, że są
      ważne, zdolne i osiągną wiele. Matki wykształcone, realizujące się,
      poszerzające horyzonty, na bieżąco z nowinkami często dają dzieciom poczucie,że
      one muszą dopiero dążyć do tego by być takie jak te mamusie a pewnie im się nie
      uda.Znam matkę tak mądrą,że dziecko z doktoratem i tak jest dla
      niej "intelektualnym smarkaczem".
      Dał mi ten temat trochę do myslenia, bo własnemu dziecku wysoko stawiam
      poprzeczkę.
    • pajdeczka Jaka matka taka córka. 27.01.03, 09:32
      I tyle w tym temacie.
    • putka Re: Moja Mama jest...głupia?... 27.01.03, 09:35
      Gość portalu: Francka II napisał(a):

      > Zanim mnie ukamieniujecie oburzeniem, przeczytajcie...
      > Kocham moja mamę bardzo. Ale to mi nie przeszkadza widzieć jej wady.
      > Mama jest głupia, stwierdzam to z bólem. Jest nie kurą domową, jest gęsią.
      > Niczego nie chce zrobić sama, wychodzi z założenia, że ona "i tak się nie
      > nauczy". Koszmar. Cokolwiek chciałoby się jej pokazać, z góry napotyka się
      > na opór, bo to "za trudne dla niej". Dla kobiety z wyższym wykształceniem,
      > która ma dopiero 52 lata!!!
      > Nie umie obsłużyć pilota do video. Nie odczyta SMS-a (ma telefon od dwóch
      > lat). Mogę ją uczyć, tłumaczyć, wyjaśniać. Widzę tylko jej tępe
      > spojrzenie "a po co mi to, JA I TAK SIĘ NIE NAUCZĘ, w razie czego kto inny
      > za mnie to zrobi". Nie załatwi najprostszej sprawy w urzędzie, choćby na
      > poczcie, bo po co. Jeśli dzwonię do niej i opowiadam o czymś,
      > słyszę "moment, przyszedł ojciec, powtórz mu to". Powtarzam. Dwa zdania
      > typu „trzeba póśjśc do urzędu, a oni cie skierują dalej albo "X powiedzia
      > ł
      > to to i tamto". Mama po prostu z góry wyłącza słuchanie, bo przeciez kto
      > inny za nią załatwi sprawę. Najdrobniejszą. Po co ma sobie obciążać pamięć.
      > Przeciez inni za nią wszystko zrobią, no nie?
      > Jest odtwórcza. Chętnie i dużo rozprawia na różne tematy.... cytując jako
      > własne to, co powiedziałam ja, tata lub mój mąż. Z wielce mądrą miną
      > powtarza to, co kto inny wymyślił, oczywiście biorąc to za swoje. Czasem
      > cytując zupełnie ni w pięć,ni w dziewięć, kiedy to zupełnie nie pasuje do
      > tematu. To nie jest istotne.
      > Jeśli już się zdarzy, ze jest zmuszona pójść coś załatwić, przez następne
      > dwa miesiące opowiada o tym jak o bohaterstwie w czasie wojny, tak jakby
      > złożenie papierka w okienku było bóg wie jakim wyczynem.
      > Zanim obrzucicie mnie wyzwiskami, że tak myślę o własnej matce, zrozumcie,
      > ze ja ją kocham. I tym bardziej mnie boli, że mam za matkę... perliczkę.
      >

      Brawo, brawo ilez zjadliwości i jaka krytyczna ocena! widać Twoja mataka nie
      jest głupia skoro potrafiła wychować taką spostrzegawczą i pełną krytycyzmu
      osobę!!!
      Jej należy się medal! A tobir moja droga nie obraź się - kubeł zimnej wody na
      głowę. Czy tobie ktoś mówi jaka masz być????? Czy ty zmienisz się np.
      przestaniesz korzystać z durnowatej komórki bo ktoś cię za to skrytykuje???
      A może przestaniesz pisać na forum bo ktoś ci powie, że to głupie? Dlaczego nie
      pozwolisz swojej matce zyć swoim zyciem??? Czy ona nie ma do tego prawa?Czy ona
      mówi ci jak masz zyć? Jesteś osobą nietolerancyjną i to bardzo. Jeżeli jej styl
      życia jej odpowiada to zostaw ją w spokoju i pozwól aby była szczęśliwa na swój
      sposób. A tak wogóle czy ludzie z komórką, komputerem i pilotem w ręku to
      jedyne mądre istoty na świecie????? Brak komórki dyskredytuje ludzi w Twoich
      oczach??? Grtulacje
      Putka
      • putka Re: Moja Mama jest...głupia?... 27.01.03, 09:38
        Przepraszam za cytowanie postu w całości. Zrobiłam to bezwiednie i zupełnie
        niepotrzebnie.
        Putka
    • stoprocentkobiety obrońcy moralności... 27.01.03, 10:26
      po raz kolejny spostrzegam, że na tym forum nie opłaca się być szczerym, a już
      na pewno nie wolno dać ponieść się emocjom, bo zaraz na człowieka wsiądzie
      grono Katonów i moralizatorów cholernych. teraz huzia! na osobę, która
      stwierdziła, że jej matka jest głupia, i jedziemy, idiotka, niewdzięcznica,
      rpzecież to twoja matka... so what? czy dziewczyna nie ma prawa patrzeć
      krytycznie? jak już sie zauważy u matki jakieś wady, to znaczy, że się jej już
      nie kocha? czy każdego można poprawiać z wyjątkiem własnej matki?
      akurat czyjś komentarz, że "ona cię przecież urodziła" po mnie spływa,
      zwłaszcza, że niedawno dowiedziałam się, że mój brat, kuzyn właściwie, jest
      adoptowany. wychowywaliśmy się dwadzieścia parę lat razem, i co? okazuje się,
      że brakuje między nami więzów krwi. czy to coś zmienioa? nic a nic.

      F. trzymaj się, nie daj się. żeby z matką było idealnie, trzeba chyba mieszkać
      osobno, a spotykać się przy okazji obiadków niedzielnych. ja dostaję białej
      gorączki, kiedy matka po raz setny każe mi umyć jedyny błąkający się w zlewie
      talerzyk BO NIE MOŻE STAĆ DO JUTRA, też czasem opadają mi ręce, kiedy ona boi
      się zaprogramować magnetowid, wiele jest takich sytuacji kiedy chciałoby się
      kryzczeć, czasem też się krzyczy, ale cenię jej mądrość życiową, patrzę, jak
      opiekuje się swoim psem, ile ma cierpliwości do ojca, i tak dalej... nie zrobię
      takiego dobrego ciasta drożdżowego jak ona, takich pierogów, i raczej nie
      będzie mnie stać, żeby jednocześnie dbać o dom i pracować jako opiekunka
      zniedołężniałej staruszki (kiedyś), albo małej dziewczynki (teraz). nie będę
      umiała wsyzstkiego tak podociągać.
      a ktokolwiek zacznie wymyślać autorce wątku, niech sie zastanowi: ile
      nawymyślał chociażby na tym forum innym. nigdy nie byliście nieuprzejmi dla
      własnych rodziców? hipokryzją trąci ostra ocena. jasne, dokładając dziewczynie
      można poczuć ulgę, że tutaj na szcęście nikt nie wie, jaki jestem dla
      brata/siostry/matki/ojca czy chociażby dla wrednego babona, który wepchał sie
      do kolejki w banku.
      pozdrawiam.

      100%kobiety

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka