Dodaj do ulubionych

Problem z facetem i mieszkaniem

23.06.06, 13:13
Żyliśmy sobie spokojnie przez siedem miesięcy w pewnym wynajętym mieszkaniu,
ja byłam tu prawie dwa lata. Z dnia na dzień właścicielka nas wyrzuca, bo
znalazła kupca. Dała czas do końca czerwca, ale np. zdemontowała prysznic, bo
nie było na niego zgody spółdzielni w protokole, więc komfort mieszkania jest
żaden.
Musieliśmy opłacić rachunki wstecz i naprzód, nawet te, których "termin
ważności" przyjdzie za dwa miesiące, żeby wyjść na czysto i rozliczyć się.
Kosztowało to wszystko ponad tysiąc złotych, czyli moje oszczędności na
wakacje. Pracuję tylko w roku szkolnym, nową umowę mam od września.
Nie starczy już na wynajęcie czegokolwiek na lipiec i sierpień, więc
poprosiłam rodziców, żeby przyjechali i zabrali mnie i meble. To najgorsza
opcja, ale musiałam, bo nie mamy nawet 100 zł, żeby dać zaliczkę za jakieś
nowe mieszkanie, nie mamy na taksówkę bagażową.
Rodzice jakoś przełknęli to, że będę u nich dwa miesiące, choć nie są
zachwyceni i robią mi wyrzuty. Wszytsko przez to, że ja zarabiałam około 1300-
1500 zł, a facet 100-200 miesięcznie, bo miał marne prace, a nie kwapił się
do szukania lepszej,. szukał małó intensywnie.
Więc ja wracam do siebie, a on do siebie. Dla mnie to porażka, bo mam 26 lat
i od dłuższego czasu radzę sobie bez rodziców. Wzięłam na siebie zbyt wielkie
obciążenie.
I co robić? Muszę wrócić tutaj (600 km od rodziny) przez wrześniem, bo mam tu
pracę, którą lubię i chcę tu mieszkać. W połowie sierpnia zacznę szukać
mieszkania. Ale na to trzeba zarobić...Rodzice kombinują mi pracę na miejscu,
ale w lecie jest mało chętnych do nauki języków - poza tym to, co zarobię
chcą za moje utrzymanie, bo są w ciężkiej sytuacji.
Boję się, że mój facet nie znajdzie sezonowej pracy, która da tyle, ile
potrzeba na pierwszy miesiąc życia i wynajęcie nowego mieszkania. Czy mam
prawo postawić ultimatum - jeśli nie zbierzesz kasy to nie dam rady wrócić i
nie będziemy mieszkać razem jeszcze przez jakiś czas? To ja płaciłam za
wszytsko i jestem tym zmęćzona, ale nie podejrzewałam w najgorszych
koszmarach takiego obrotu sprawy.
Obserwuj wątek
    • cala_w_kwiatkach Re: Problem z facetem i mieszkaniem 23.06.06, 13:19
      uwazam ze nie powinnas miec zadnych wyrzutow sumienia, ze prosisz go o
      dokladanie sie do mieszkania, przeciez jest chyba zdrowym, mlodym facetem, wiec
      praca zawsze jakas dla niego bedzie
      jestescie oboje dorosli i nie musisz utrzymywac go jak dziecko
      piszesz, ze uczysz jezyka, wiec moze sprobuj jako tlumacz wycieczek
      obcokrajowcow? przyjedz do wiekszego zabytkowego miasta, latem tu mnostwo
      turystow zza granicy
      • nighthrill Re: Problem z facetem i mieszkaniem 23.06.06, 13:30
        O dokładanie się prosiłam wielokrotnie, jak miał, to dawał, choć małó, jak
        nie miał, to ja kupowałam wszytsko, pinowałam rachunków, terminów. Było mu
        wygodnie.
        Będę szukała pracy, tłumaczeń itp., może znajdę kilku uczniów, ale boję się, że
        znów ja zapracuję na swoją część, a on nie, bo wraca do swoich rodziców na
        wieś, gdzie trudno o dobrą pracę.
        Chciałabym, żeby dał mi poczucie bezpieczeństwa finansowego w tej trudenj
        sytuacji, a z drugiej strony kombinuję cały czas jak to zrobić, żeby stąd jednak
        nie wyjeżdżać, od kogo pożyczyć, żeby wynająć już teraz mieszkanie. A on nie
        kombinuje. Robi tylko wyrzuty, że jeśli wyjadę to przestanę go kochać.
        Szczerze mówiąc to najchętniej wysłałabym go teraz zagranicę do zbierania
        czegoś tam, żeby zarobił, a ja odpoczęłabym od odpowiedzialności i prowadzenie
        domu. Z drugiej strony nie chcę się z nim rozstawać, bo poza kasą wszystko jest
        ok.
        • heart_of_ice Re: Problem z facetem i mieszkaniem 23.06.06, 14:03
          kochana, rozpuscilas chlopa na maksa:)
          teraz poskutkuja tylko drastyczne kroki moim zdaniem:)
          powiedz mu jasno i bez proszenia czy jeczenia (bo tego nie zniesie i od razu sie
          wkurzy): sa wakacje, teraz sa tysiace ogloszen dla szukajacych sezonowej pracy i
          nie sugerujesz mu, ale BARDZO PROSISZ, zeby sobie cos z tego wybral, najlepiej
          od wczoraj, bo ciebie chwilowo nie stac na oplacanie rachunkow i wynajecie
          mieszkania
          dodaj - tylko bez pretensji, bo sie zacietrzewi:) - cos w stylu "kochanie, tyle
          czasu pracowalam na nas, a teraz widzisz, jaki mam problem... wierze, ze
          pokazesz mi jakim jestes wspanialym mezczyzna i poradzisz sobie z naszymi
          problemami i znajdziesz jakas prace, zebysmy nie musieli mieszkac pod mostem"
          jest szansa, ze jak mu wleziesz na ambicje, a jednoczesnie dasz mu odczuc, ze
          jest taki swietny i da sobie ze wszystkim rade, to na pewno sie uda:)
          no przynajmniej mi sie tak zawsze udawalo wszystko zalatwic:D - zadnego
          jeczenia, narzekania i czepiania sie, tylko slodkie oczka, w ktorych widac
          podziw i niezlomna wiare;)))))))

          Pauli
          --
          bywam na Łysej Górze:)
          • cala_w_kwiatkach Re: Problem z facetem i mieszkaniem 23.06.06, 15:40
            Pauli, Ty przebiegla Pauli;)
        • cala_w_kwiatkach Re: Problem z facetem i mieszkaniem 23.06.06, 15:39
          ooo dobry pomysl z ta praca dizyczna za granica, niech wyjedzie na dwa miesiace
          i zarobi kaske, dzieki ktorej od razu po powrocie bedziecie mogli spokojnie
          wynajac mieszkanie
          ale jakos leniem mi tu pachnie z twoich opowiesci, wiec nie wiem czy to wpali,
          jesli jemu dobrze u mamy
          i co za infantylny tekst, ze jak wyjedziesz to przestaniesz go kochac:/?
    • sweet_pink Re: Problem z facetem i mieszkaniem 23.06.06, 14:39
      powiem Ci tak...suma którą zarabia twój facet jest skandaliczna!! dwa lata temu
      jak bylam beztroską studentka to przez 10 dni rozdawania ulotek zarobiłam
      więcej(dwa razy)...dlatego bardzo gorąco radzę Ci spojrzeć na faceta bardzo
      krytycznym okiem, bo wygląda jakby poprostu nie miał chęci pracować. popatrz jak
      jest pod tym względem w jego rodzinie (tzn czy rodzice są pracowici). nie dawaj
      sobie slepo wmawiać, że na wsi to nie zarobi, bo wystarczy, że gdzieś w okolicy
      są działki letniskowe (powiedzmy w zasięgu dojazdu rowerem) to może na koszeniu
      trawy choćby zarobić. (moi rodzice mają działkę na wsi, teraz w długi weekend
      szukali kogoś do skoszenia trawy, oblecieli całą wieś, nie znaleźli, a mój stary
      pewnie 100zł by zapłacił za skoszenie całej działki - ok 8godzin pracy). W
      wiekszych gospodarstwach też są potrzebne ręce do pracy, zwłaszcza w lato, a
      chtnych wcale nie ma dużo, bo ludzie wolą zasiłek niż prace.
      co do twojej sytuacji to zacznij myśleć chwilowo tylko o sobie. po pierwsze nie
      licz, że on zarobi, bo jeszcze obudzisz się we wrześniu z ręką w nocniku. może
      poszukaj czy nie potrzebują nauczycieli na obozy jezykowe dla dzieci. zarobisz i
      odciązysz rodzicow nie siedząc im na głowie. zadbaj teraz sama o siebie i nie
      licz na faceta bo pujdziesz na dno.
      we wrzesniu zdecydujesz czy zyjesz sama czy z nim...ale ja bym postawila
      ultimatum, chcesz mieszkać i jeść to zarabiaj...bo kobieta nie moze być
      odpowiedzialna za oboje na dłuższą metę, potrzebuje poczucia bezpieczeństwa.
    • athandavan Podeslij swojemu mezczyznie ten link: 23.06.06, 16:38
      praca.gazeta.pl/gazetapraca/1,67764,3433181.html
    • nglka Re: Problem z facetem i mieszkaniem 23.06.06, 16:44
      Cóż... głupio zrobiłaś, że dałaś się wciągnąć w te opłaty - ja bym sobie najpierw parę rzeczy z właścicielką mieszkania wyjaśniła - po pierwsze nie ma prawa wymagać opłat pełnego wynajmu, jeśli Wam demontuje prysznic. Was nie powinno interesować czego chce spółdzielnia. No ale czasu nie cofniesz, będziesz mądra na przyszłość.
      Jeśli masz stałe zatrudnienie to możesz starać o niewysoki kredyyt, który ułatwi Tobie (Wam?) start - czyli wynajem mieszkania z opłaceniem kilku mesięcy z góry.
      Po drugie będąc u rodziców możesz spróbować pracy dorywczej (rozdawanie ulotek, zbieranie truskawek). Zawsze to coś i możliwe, że kredyt wcale nie będzie potrzebny.
      Głowa do góry! Najważniejsze to myśleć pozytywnie, bo się załamiesz i więcej wydasz na leki niż na wynajem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka