29.06.06, 11:42
Zastanawialyscie sie kiedys nad tym co bedziecie czuly, myslaly, robily, jak
bedziecie zachowywaly sie, kiedy umrze bardzo bliska waszemu sercu osoba (np.
malzonek, albo rodzic). Czy w ogole da sie przewidziec stan swojego ducha po
takim zdarzeniu? Chyba nie. Kazdy z nas wie, ze egzystencja ludzka nie jest
wieczna, ale jakos ciezko pogodzic sie z tym, iz bliska osoba umiera. Wydaje
mi sie ze najgorszy jest czas choroby. Wtedy czlowiek zdaje sobie sprawe, iz
smierc jest blisko, ale ciagle ma zludna nadzieje ze wszystko bedzie dobrze
(naiwne pozytywne myslenie). A potem dostaje brutalnego kopa w postaci
zderzenia z rzeczywistoscia. Ja wiem ze kazdy z nas musi kiedys umrzec, i nie
da sie przygotowac do tego aby ten czas jakos spokojnie przetrwac, jednak nie
rozumiem dlaczego tak malo mowi sie o smierci. Temat moze niezbyt przyjemny,
a moj watek chaotyczny, ale jakos tak mnie naszlo.
Obserwuj wątek
    • krwawabestia Re: Smierc 29.06.06, 11:54
      o smierci mysla albo nastolatkowie albo starcy reszte interesuja tylko kasa
      duupa i władza - dlaczego tak jest - prwnie dlatego ze wtedy małpa jest
      najsilniejsza :)
      • asiulka81 Re: Smierc 29.06.06, 14:00
        krwawabestia napisał:

        > o smierci mysla albo nastolatkowie albo starcy reszte interesuja tylko kasa
        > duupa i władza - dlaczego tak jest - prwnie dlatego ze wtedy małpa jest
        > najsilniejsza :)


        wiec jestem juz starowinka:)


        a nie uwazasz ze to troche plytkie? ludzie chyba zbytnio zagubili sie w
        konsumpcjonizmie.
    • marciewicz Re: Smierc 29.06.06, 12:27
      Asiulka, niestety ze smutkiem muszę przyznać Ci rację. Nawet w momencie kiedy
      nie ma właściwie nadziei, człowiek łudzi się, że ta bliska osoba jeszcze
      wyzdrowieje, a myśl o nadchodzącym końcu odsuwa od siebie najdalej jak się
      da...niektórzy twierdzą, że gdy bliska osoba zachoruje, to rodzina ma czas na to
      żeby przygotować się na najgorsze. Ale to nieprawda. Na to nigdy się nie można
      przygotować, nigdy nie wiadomo, jak się zareaguje...Też się zastanawiam,
      dlaczego tak mało się o tym rozmawia. Ja niestety doświadczyłam śmierci bardzo
      bliskiej osoby i muszę przyznać, że ludzie z mojego otoczenia unikalmi mnie,
      jakby się bali, że zarażam śmiercią..smutne, ale niestety prawdziwe :(
      • asiulka81 Re: Smierc 29.06.06, 14:05
        czasami wydaje mi sie ze lepiej byloby gdyby smierc zabierala nas wszystkich z
        nienacka - jakis wypadek, albo nagle podczas snu. Tak byloby chyba lepiej. Ale
        niestety nie ma sprawiedliwosci na tym swiecie.

        A co do ludzi ktorzy sie od Ciebie odsuneli - po prostu sie przestraszyli...
        rozumiem takie zachowanie, ale nie akceptuje. Bo jak mozna unikac czlowieka,
        ktory cierpi i nie starac sie mu pomoc zlagodzic bol? Przeciez to swiadczy o
        egoizmie i o tym, ze tak naprawde to byli zupelnie "obcy" ludzie.
        • imlardis2 Re: Smierc 29.06.06, 14:09
          Ja doświadczyłam śmierci najbliższej osoby. Nie da się opisać słowami tej
          rozpaczy... Ale nie zauważyłam, żeby ktokolwiek się odsuwał, czy mnie unikał -
          przeciwnie. Koleżanki płakały razem ze mną...

          Nie życzę największemu wrogowi takiej tragedii, chociaż wiem, że śmierć to
          jedyna pewna rzecz w życiu
          • marciewicz Re: Smierc 29.06.06, 14:17
            Wydaje mi się, że oni się odsunęli, bo nie wiedzieli jak reagować. Kiedy ich
            poprosiłam, żeby nie zmieniali do mnie podejścia, żeby rozmawiali ze mną, tak
            jak wcześniej, nie odniosło to żadnego skutku.. wywnioskowałam z tego, że byli
            bezradni wobec tego co się stało i nie potrafili się odnaleźć w tej sytuacji...
            ehh, to życie
        • marciewicz Re: Smierc 29.06.06, 14:14
          Tak, dopiero wtedy przekonałam się, że ci ludzie byli przy mnie kiedy byłam
          rozpromienioną i radosną osobą, która miała milion pomysłów na minutę. Kiedy
          jednak w obliczu takiej tragedii opuściła mnie ta radość, to i oni mnie
          opuścili. Nie potrafili zrozumieć, jak taka radosna osoba nagle przestała się
          śmiać i zabrakło u niej ochoty do zabawy...po raz kolejny niestety przekonałam
          się, że przyjaciół poznaje się w biedzie...
          Szczerze mówiąc nie wiem co jest gorsze, nagła śmierć bliskiego, czy taka
          śmierć, nazwę ją "przewidziana", kiedy ktoś choruje...obie straty strasznie bolą...
      • achulka1 Re: Smierc 29.06.06, 14:07
        niestety to jest straszne.
        straszne jest to, ze sie o śmierci nie mówi.
        nie mozna przygotowac sie do odejścia bliskiej osoby!
        ale uważam, ze trzeba mówić o tym trudnym temacie.
        pierwszy pogrzeb na którym byłam, to pogrzeb...mojego dziecka.
        to było straszne! dlatego uważam, że trzeba mówić i rozmawiać o odejsciu
        bliskich.
        też myslałam, że ludzie unikają mnie zeby nie sciągnąć na siebie nieszcześcia.
        a jak juz ktoś się znalazł przy mnie i cokolwiek powiedział to ja to odbierałam
        jako totalna bzdurę.
        a przecież czesto nie wiemy jak mamy pocieszyc, jak sie zachować.
        uważam, że rewelacyjnie sprawdziła sie grupa wsparcia rodziców osieroconych.
        jestesmy ze soba, rozmawiamy, dzielimy sie wszystkim i tym dobrym i złym-
        wszystkim czego doświadczamy.
        • skorpionica11 Re: Smierc 29.06.06, 14:18
          Do mnie dotarło jakies 2 lata temu ze w kazdej chwili mozna umrzec.Po smierci
          mojego wujka który byl chory na cukrzyce.Z ciocia mieli plan aby wyprowadzic
          sie na wies tam gdzie maja działke,Dali juz zaliczke do firmy ktora mial im
          budowac dom całoroczny i po m-cu bycia jeszcze w domku letnim nagle wieczorem
          wujek dostal ataku i zmarł.I ciocia musiala przprowadzic sie znowu do
          Wawy,kupila sobie nowe mieszkanie oraz odzyskała zaliczke od firmy.
          Boje sie tego ze moi rodzice moga nagle umrzec,chociarz wiem ze śmierc kazdego
          czeka.Tez moja babcia mowi coraz wiecej o smierci i ostatnio ja opieprzyłam
          zeby przstała tak gadac bo jeszcze troche po zyje.

          ps. przecierz musi doczekac sie prawnuków :)))
        • asiulka81 Re: Smierc 29.06.06, 14:19
          zgon ukochanego dziecka to chyba najgorsza ze wszystkich tragedi :(
          bardzo Ci wspolczuje.

          Bol jest tak ogromny i nie do opisania, ze nawet nie wymyslono pojecia
          okreslajacego rodzica, ktory stracil dziecko. Mamy
          okreslenia: "wdowiec", "sierota", a slowa odnoszacego sie do matki czy ojca
          tracacego dziecko nie posiadamy ...

          "Rodzice osieroceni" - jakiez to smutne :(
        • marciewicz Re: Smierc 29.06.06, 14:21
          Mi też wobec góry nieszczęścia, jaka na mnie się zwaliła, pomogła terapia,
          wprawdzei nie grupowa, ale udało mi się podnieść, choć trochę..
      • jola261 Re: Smierc 30.06.06, 11:56
        Ja nie muszę się nad tym zastanawiać,po prostu to przezyłam,gdy miałam 11lat
        zmarła moja mama,gdy miałam 16lat-ukochany dziadek a gdy miałam 25lat-ostatnia
        z dorosłych osób,najbliższa mojemu sercu po mamie,która ja zastępowała dzielnie
        przez te wszystkie lata-moja kochana babcia.Została mi na świecie siostra a
        teraz mam własną rodzinę-męża i dziecko i nie chcę mysleć o tym co by było,po
        prostu nie ma sensu,trzeba cieszyć się i kochać tu i teraz a na wyroki Boskie i
        tak nie mamy wpływu i gdy przyjdzie dzień kiedy los znów mi kogoś zabierze-będę
        wtedy to przeżywać ale wolałabym aby najpierw zabrał mnie.
        • pantarejka Re: Smierc 30.06.06, 13:31
          Mysle, ze najgorzej przezyc pierwsza smierc bliskiej osoby (np. matki).
          Czlowiek doznaje wtedy szoku, ale rownoczesnie sie uodparnia, dojrzewa w
          ekspresowym tempie i zaczyna rozumiec, ze to tylko przejscie... Pierwsza smierc
          kogos bliskiego uzmyslawia, ze zjawisko smierci jest jak najbardziej realne i
          dotyczy nas wszystkich! Czlowiek sie oswaja z ta sytuacja i jest przygotowany
          na mozliwosc odejscia innych bliskich ludzi, a takze na mozliwosc wlasnej
          smierci. Przez swiadomosc smierci czlowiek uczy sie zyc, uczy sie intensywnie
          przezywac kazda dana mu chwile.
          • marciewicz Re: Smierc 30.06.06, 13:38
            Pantarejko, wydaje mi się, że w momencie kiedy kogoś bliskiego tracimy,
            uświadamiamy sobie jak kruche i krótkie jest życie, ale myślę że wielu ludzi to
            niczego nie uczy..
            Wydaje mi się też, że ze świdomością śmierci kogoś bliskiego nie można się
            oswoić, zawsze tę myśl się odsuwa od siebie. Ja niestety przeżyłam śmierć wielu
            osób z najbliższej rodizny, bardzo mi bliskich i uwierz mi, że każda boli, że
            każda jest szokiem, to są wydarzenia, które ciężko ogarnąć umysłem. Nawet kiedy
            ta osoba już umarła, przez kilka dni nie dopuszczałam do siebie tej myśli,nei
            wierzyłam w to... ehh, aż mi się smutno zrobiło..
            • pantarejka Re: Smierc 30.06.06, 14:20
              Prawda jest, ze smierc bliskiej osoby chcielibysmy jak najdalej odsunac w
              czasie...

              Trudno sie licytowac w tym temacie - kto ile i jak mocno przezyl smierci... Ja
              pisze tylko o sobie, w swoim imieniu... Juz raz przezylam ogromny bol, na
              nastepne jestem juz lepiej przygotowana... Paradoksem jest to, ze w momencie
              odejscia kogos bliskiego najbardziej mi bylo zal... samej siebie - jak ja sobie
              poradze, jak przezyje kolejne dni, jak sobie uloze zycie. Nie myslalam o tym,
              ze moze dla tej osoby smierc byla wybawieniem... Zastanawialam sie nad tym, jak
              ktos "smial" mnie zostawic i sobie po prostu uciec :)

              Nastepnym razem (a na pewno sie taki zdarzy :) spojrze na to z innej
              perspektywy...
              • marciewicz Re: Smierc 30.06.06, 14:43
                Pod żadnym pozorem nie chcę się licytować, kto ile śmierci w rodzinei przeżył,
                chciałam tylko powiedzieć, że mam niestety skalę porównawczą, jeśli tak to
                wogóle można nazwać, jak to jest kiedy się traci kogoś nagle, a jak jest kiedy
                śmierć jest już wiadomą sprawą...
                Przyznam się, że ja odczuwam tak samo, boję się jak sobie dalej poradzę bez TEJ
                osoby, jak się życie ułoży. Dopiero po jakimś czasie, kiedy człowiek powoli
                dochodzi do siebie pojawia się myśl, że dla NIEJ śmierć była końcem cierpień i
                bólu..
                chociaż w przypadku śmierci tragicznej, trudno sobie to w ten sposób wytłumaczyć
          • charlie_x Re: Smierc 30.06.06, 21:07
            pantarejka napisała:

            > Mysle, ze najgorzej przezyc pierwsza smierc bliskiej osoby (np. matki).
            > Czlowiek doznaje wtedy szoku, ale rownoczesnie sie uodparnia, dojrzewa w
            > ekspresowym tempie i zaczyna rozumiec, ze to tylko przejscie... Pierwsza smierc
            >
            > kogos bliskiego uzmyslawia, ze zjawisko smierci jest jak najbardziej realne i
            > dotyczy nas wszystkich! Czlowiek sie oswaja z ta sytuacja i jest przygotowany
            > na mozliwosc odejscia innych bliskich ludzi, a takze na mozliwosc wlasnej
            > smierci. Przez swiadomosc smierci czlowiek uczy sie zyc, uczy sie intensywnie
            > przezywac kazda dana mu chwile.
            _____
            ..bardzo ładnie to opisałaś,tak śmierć bliskiej osoby /dane mi bylo
            to przeżyć/ jest czymś co niesamowicie mocno przemienia nas - ludzi zabieganych
            i pochłoniętych codziennością.Kilka dni temu w bardzo tragicznych
            okolicznościach zmarla młodziutka dziewczyna koleżanka mojej córki.Wszyscy
            jesteśmy bardzo przygnębieni.
    • kowianeczka Re: Smierc 29.06.06, 15:25
      Owszem, ale forum GW jest ostatnim miejscem, na ktorym chcialabym dzielic sie z
      kimkolwiek jakimikolwiek emocjami, zwlaszcza osobistymi. Nie jestem
      ekshibicjonistka, ktora za pozorna zaslona anonimowosci z przezrosczystej folii
      do prysznica ma potrzebe wylewania tego, co czuje- zwlaszcza, gdy nie wspol-
      czuje.

      k.
      • mathias_sammer Re: Smierc 29.06.06, 15:57
        A ja , kowianeczko, w przeciwienstwie do Ciebie, lubie rozmawiac o smierci
        znajomych, bliskich, bo ja dokladnie, wrecz identycznie "wspol-czuje" tak jak
        inni.

        M.s.
    • speedymika Re: Smierc 29.06.06, 15:45
      tak sie sklada ze dokladnie wczoraj przechodzac obok cmentarza zobaczylam ok.50-
      letnia kobiete, siedzaca i patrzaca na grob swojego meza (chyba meza - dane na
      nagrobku na to wskazywaly). i pomyslalam sobie, ze kiedys NA PEWNO jedno z nas -
      tego nie wiemy ktore - bedzie tak wlasnie spedzac wieczory....
      ale moja druga mysl - to ze przeciez to nie jest rozstanie na zawsze. przyjdzie
      bowiem czas kiedy znowu bedziemy razem szczesliwi.juz w innym swiecie, ale
      wazne ze znowu razem i tym razem juz na wieki. w sumie pozytywna perspektywa,
      prawda?
      • achulka1 Re: Smierc 30.06.06, 10:28
        właśnei chodzi o to, zeby nie przechodzic obojętnie obok takich " kobiet".
        przeszłaś i pomyslałaś o niej. jestem pewna, ze ona to w jakiś sposób odczuła.
        niestety w wiekszości przypadków podejscie do kogos pograżonego w smutku
        odbierane jest jako natrectwo. a szkoda, bo czasami sama obcność drugiej osoby-
        nawet obecj jest uzdrawiająca.

        czy forum GW jest dobry miejscem na rozmowe o śmierci?
        no cóż moim zdaniem jest to temat taki sam jak inne.
        bo jeżeli mozna tu rozmawiać o sexie, facetach, zdradach, złośliwościach ze
        strony rodziców współmałżonka to dlaczego nie rozmawiać o śmierci i odczuciach
        z tym zwiazanych?
        czasami zdanie skrajnie różne od naszego daje dużo do myślenia i można
        wyciagnąć jakieś mądre wnioski.

        pozdrawiam
        • marciewicz Re: Smierc 30.06.06, 10:36
          Masz rację Achulka, nie wolno przechodzić obojętnie. kiedys tego doświadczyłam,
          gdy pochylona nad grobem bliskiej osoby płakałam. podeszła do mnie starszawa
          pani, całkowicie obca, pogłaskała mnie po głowie, wytarła łzy z policzka i
          powiedziała "nie trzeba płakać dziecko, im tam jest dobrze" postała chwilę ze
          mną i poszła..poczułam się, jakby wlała we mnie jakąś niebywałą energię...nie
          zapomne tej kobiety nigdy. niestety już jej nie spotkałam..
          • sadgirl1 Re: Smierc 30.06.06, 11:03
            Bardzo dobry wątek...

            Ostatnio rozmawialam na ten temat z przyjaciółką, która była przy śmierci swego
            teścia. Powiedziała, że nigdy nie zapomni tej chwili i - co zastanawiające -
            nie zalicza tego przeżycia do negatywnych, czy przygnębiających (ta śmierć była
            spodziewana przez rodzinę). Miała wrażenie, że jest świadkiem czegoś naprawdę
            ważnego, co dotyczy samej istoty naszego istnienia. Poza tym było to dla niej
            oczyszczające doświadczenie, bo pojednała się z teściem i dzięki temu miała
            wrażenie, że on spokojnie odszedł.
            Fajnie, że są ludzie, którzy nie unikają ważnych tematów :-)
    • krecilapka Oł siet... 30.06.06, 11:58
      Pierwsza mysl jaka mi przyszla do glowy to "odziedzicze mieszkanie". Jestem beznadziejny :(.
    • nosek123 Re: Smierc 30.06.06, 13:47
      3 tygodnie temu zmarl moj Tata. Nadal nie moge w to uwierzyc... Mial raka
      pluca, natomiast nic nie wskazywalo na to, ze nie wyzdrowieje. Zdazylam Go
      zobaczyc przed smiercia, na szczescie Mama na czas mnie zaalarmowala. Po
      przyjezdzie spedzilam z Nim jeszcze 4 godziny. Byl w calkowitej agonii, mowil
      niewyraznie, nie mogl sobie znalezc miejsca. Zmarl na moich rekach, w moich
      objeciach. Widzialam kiegy wzial 2 ostatnie wdechy powietrza. Tyle rzeczy sobie
      nie powiedzielismy, nikogo nie bedzie mi tak brakowalo jak Jego w zyciu. Byl
      moim autorytetem, swietnym doradca, przyjacielem a przede wszystkim ojcem i
      mezem. Mam czesto momenty zalamania, bo Jego poprostu juz nie ma. Ale bedzie
      zyl w moim sercu, strasznie mi Go brakuje.
      • marciewicz Re: Smierc 30.06.06, 13:55
        wyrazy współczucia...mówią, że czas leczy rany. Ja 3 lata temu straciłam Mamę i
        niestety do dziś boli..trzymaj się!!!
        • achulka1 Re: Smierc 30.06.06, 14:27
          moim zdaniem czas nie goi ran
          czas je zabliźnia
          ale blizny też bywaja bolesne.
          po 10 latach od śmierci mojego synka boję sie, ze zapomnę jego twarz, że pomylę
          wspomnienia...
          • marciewicz Re: Smierc 30.06.06, 14:38
            Doskonale wiem o czym mówisz. Ja ostatnio złapałam się na tym, że pamiętam moją
            Mamę, Jej twarz z konkretnych zdjęć...przypominam sobie sytuacje, które
            uwiecznione są na zdjęciu i dopiero po chwili przypomina mi się w sytuacjach
            "nie zdjęciowych"..to okropne uczucie, wywołuje to jakies poczucie winy, że może
            za mało Ją kochałm, skoro już zapominam jak wyglądała...
      • polla4 Re: Smierc 30.06.06, 15:41
        :(
    • czekajac.na.milosc Re: Smierc 30.06.06, 23:43
      Nie napiszę nic odkrywczego ale prawda jest taka, że czas kiedy jest się
      gotowym na odejście kogoś bliskiego nie nadchodzi... nigdy...
      Jest wiele książek- poradników, które podpowiadają jak sobie radzić w tych
      trudnych chwilach. Niestety nie pomnę autora i tytułu w tej chwili.
      Mi osobiście bardzo pomogła, czytana zresztą już kilkukrotnie, książka Kamila
      Durczoka. Śmierć jest rozpoczęciem Nowego, Wiecznego Życia, także warto i na
      nią spojrzeć od tej strony...
    • searena Re: Smierc 01.07.06, 01:23
      No wątek nieco szokujący jak na to forum.
      Dla mnie dosyć na czasie bo 2 tygodnie temu byłam na pogrzebie kolegi, którego
      znałam pół życia. Zginął nagle w wypadku, nie mogłam uwierzyć. Do dziś nie mogę :(
      Śmierć kogoś bliskiego to jest takie dziwne i tajemnicze zdarzenie i tak
      traumatyczne że póki się tego nie przeżyje to nie sposób wiedziec co się wtedy
      czuje. Ja nawet nie potrafię tego opisać. 3 lata temu zmarł mój ojciec i wtedy
      się dowiedziałam jak to jest. Jeśli chodzi o radzenie sobie to to trzeba po
      prostu przeżyć i przetrawić, powolić sobie na rozpacz. I bardzo się tu sprawdza
      powiedzenie że czas leczy rany, z każdym miesiącem i rokiem się człowiek z tym
      godzi a ta bliska osoba zostaje we wspomnieniach. I w ogóle po takim zdarzeniu
      człowiek sobie nagle zdaje sprawę że nic nie jest wieczne, on sam też nie i
      zostaje taki cień już chyba na całe życie, mi został. Mimo że jestem bardzo
      pogodną osobą i optymistyczną na codzień. Patrzy się na wszystko jakoś inaczej.
      • vika411 Re: Smierc 01.07.06, 02:04
        Ten temat jest mi obecnie bardzo bliski. W ciagu ostatniego roku zmarla bardzo
        mi bliska osoba: moja tesciowa. Wspanialy czlowiek, kobieta i MATKA. Ktos, kto
        wzbudzal zawsze cieple, pozytywne uczucia we mnie.Zmarla z troska o...mnie. Bo
        ja mam raka. Dostalam od losu raka piersi. Jestem po chemioterapi( guz byl duzy
        i dlatego najpierw go obkurczano chemia), mastektomii,wycieto mi wezly chlonne,
        obecnioe na radioterapi, na srodkach wspomagajacych organizm, biore
        hormony...Wlasciwie wykryto u mnie dwa raki w jednym : jeden nieinwazyjny,
        drugi inwazyjny. Wiem, ze rokowania mam bardzo marne, chociaz na razie czuje
        sie w miare normalnie. Mam 48 lat.Czy pokonam raka? Nie sadze. I stala sie
        rzecz dziwna: jestem pogodna, zyje normalnie i nie boje sie smierci.Czuje sie
        raczej tak, jakbym konczyla jakis etap zycia i...miala przejsc do innego.Nikt
        mi nie wierzy ale tak jest.
        Najciekawsze, ze odeszlo wiekszosc przyjaciol. Ludzie boja sie slowa rak...Jest
        dla nich synonimem do "smierc". Trudno. Rozumiem ich.Ale dlaczego pozniej
        rozpaczaja? Obluda czy zal, ze czegos zaniedbali, nie zdazyli...Zostala kolo
        mnie garstka, doslownie garstka przyjaciol i bliskich. Wspaniali ludzie.
        Niedlugo bede z tymi , ktorych pamiec holubie w sercu.: dziadka, babc,
        tesciowej...Gdy odchodzili bylo mi bardzo ciezko sie z tym pogodzic. Teraz sie
        pogodzilam i patrze na smierc z innej perspektywy. ONA jest wyzwoleniem, jest
        czyms dobrym. Bunt, poczucie niesprawiedliwosci, zal, osierocenie, sprzeciw,
        rozpacz przeciw niej czuja ludzie, ktorzy sie Jej boja. Ktorzy na Jej skutek
        czuja sie osamotnieni. Ale to mija, gdy choc raz sie o nia otra
        osobiscie.Mozecie mi wierzyc.
        • pantarejka Re: Smierc 01.07.06, 08:10
          Wiesz... człowiek w obliczu śmierci jest tak naprawdę ZAWSZE sam. To nasze
          zadanie, z którego nas nikt nie zwolni.

          Faktycznie, w obecnych czasach ludzie boją się śmierci. Panuje kult wiecznej
          młodości... Śmierć, cierpienie, choroby nie bardzo pasują do tego zestawu.

          Kiedyś chciałabym umrzeć z takim spokojem, z jekim umierał Papież JPII. Dał
          piękne świadectwo.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka