Dodaj do ulubionych

Czym jest związek partnerski?

IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 02.02.03, 17:15
Z wypowiedzi na tym forum (i z doświadczeń życiowych) odnoszę wrażenie, że
dla wielu kobiet związek partnerski jest układem w którym mają możliwość
cieszyć się większą ilością praw i swobód, natomiast zapominają często o tym
iż wiąże się to z wyższymi wymaganiami, które muszą spełnić by być
partnerami odpowiednio atrakcyjnymi dla drugiej strony związku oraz o tym iż
oprócz dodatkowych praw związek partnerski wiąże się również z dodatkowymi
obowiązkami...

Jak to wygląda według was drodzy forumowicze?

Obserwuj wątek
    • Gość: melmire Re: Czym jest związek partnerski? IP: *.abo.wanadoo.fr 02.02.03, 17:20
      Jakimi wyzszymi wymaganiami? Jak nie wystarcza ze sie dokladam do budzetu ,
      odprabiam moja czesc "prac domowych" i jestem zadbana, to fora ze dwora :)
      • rzulw Re: Czym jest związek partnerski? 02.02.03, 17:41
        "jestem zadbana"
        a coz to oznacza Melmirko ? :)
        • Gość: melmire hihi IP: *.abo.wanadoo.fr 02.02.03, 17:55
          No dobra, przesadzilam z tym zadbaniem :) Ale staram sie byc w miare mozliwosci
          piekna(no coz, natury i tak nie przeskocze) i pachnaca (to juz latwiej) :) I
          pozbylam sie fryzury a la baran po burzy :)
          A tak w ogole, to przyszlo mi do glowy, ze autor watku myslam moze o kobietach
          ktore chetnie zrzuca na partnera czesc obowiazkow domowych, ale pieniedzmi sie
          juz nie podziela. Od pierwszego kopa na to nie wpadlam, bo wsplony budzet to
          dla mnie nie obowiazek, tylko oczywistosc :)
          • rzulw Re: hihi 02.02.03, 18:00
            w pierwszej chwili pomyslalem, ze odrabianie Twojej czesci "prac domowych" polega na tym, ze jestes zadbana.

            :))))))
            • Gość: melmire Re: hihi IP: *.abo.wanadoo.fr 02.02.03, 18:04
              :))) Na razie to w ogole jestem w fazie prob i bledow, bo to poczatek wspolnego
              zycia na wlasny rachunek, i troche ciezko tak wszystko na raz , i prace domomwe
              (zredukowane do minimum) i zadbanie, i studia przy okazji :)
              Szczyt partnerstwa osiagniemy gdy uda mi sie lubego nauczyc gotowac, i spadnie
              ze mnie obowiazek codziennego pichcenia , heheh :))
              • rzulw hihi :) a ja gotowac uwielbiam :) 02.02.03, 18:43
                i ponoc nawet da sie to zjesc :)
                • Gość: melmire Re: hihi :) a ja gotowac uwielbiam :) IP: *.abo.wanadoo.fr 02.02.03, 19:10
                  Ja tez lubie gotowac, ale bez przesady, nie bede pichcic dwoch posilkow
                  dziennie przez reszte zycia, szybko by mi sie znudzilo :) Naucze go,
                  naucze........
                  • rzulw Re: hihi :) a ja gotowac uwielbiam :) 02.02.03, 19:23
                    biedny :))
                    • Gość: melmire Re: hihi :) a ja gotowac uwielbiam :) IP: *.abo.wanadoo.fr 03.02.03, 17:46
                      rzulw napisał:

                      > biedny :))
                      Zaraz biedny! Takie umijetnosci w zyciu to prawdziewe bogactwo, jeszcze mi
                      podziekuje jak kiedys na kilka dni wyjade a makaron mu sie znudzi :))
      • matrek Re: Czym jest związek partnerski? 06.02.03, 23:55
        Gość portalu: melmire napisał(a):

        > Jakimi wyzszymi wymaganiami? Jak nie wystarcza ze sie dokladam do budzetu ,
        > odprabiam moja czesc "prac domowych" i jestem zadbana, to fora ze dwora :)

        Gratuluję poglądów
        • Gość: melmire Re: Czym jest związek partnerski? IP: *.abo.wanadoo.fr 07.02.03, 00:12
          Dziekuje, tez uwazam ze sa niezle :D
    • rzulw Związek partnerski 02.02.03, 19:28
      - Cześć stary, słyszałem, że się ożeniłeś.
      - Ożeniłem się...
      - Musisz być szczęśliwy?
      - Muszę.
    • puntko Re: Czym jest związek partnerski? 02.02.03, 23:40
      Gość portalu: KR$ napisał(a):

      > Z wypowiedzi na tym forum (i z doświadczeń życiowych) odnoszę wrażenie, że
      > dla wielu kobiet związek partnerski jest układem w którym mają możliwość
      > cieszyć się większą ilością praw i swobód, natomiast zapominają często o tym
      > iż wiąże się to z wyższymi wymaganiami, które muszą spełnić by być
      > partnerami odpowiednio atrakcyjnymi dla drugiej strony związku oraz o tym iż
      > oprócz dodatkowych praw związek partnerski wiąże się również z dodatkowymi
      > obowiązkami...
      >
      > Jak to wygląda według was drodzy forumowicze?
      =====
      mnie fascynuje pojęcie wyższych wymagań i dodatkowych obowiązków, jakaś mała
      podpowiedź od autora plissss

      p.s.co człowiek to opinia na temat partnerstwa, dla mnie to nie tylko wspólny
      budżet i podział obowiązków ale przede wszystkim zrozumienie i zaufanie itp.
      pozdr
      >
      • Gość: KR$ Re: Czym jest związek partnerski? IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 03.02.03, 16:34
        puntko napisała:

        > Gość portalu: KR$ napisał(a):
        >
        > > Z wypowiedzi na tym forum (i z doświadczeń życiowych) odnoszę wrażenie, że
        >
        > > dla wielu kobiet związek partnerski jest układem w którym mają możliwość
        > > cieszyć się większą ilością praw i swobód, natomiast zapominają często o t
        > ym
        > > iż wiąże się to z wyższymi wymaganiami, które muszą spełnić by być
        > > partnerami odpowiednio atrakcyjnymi dla drugiej strony związku oraz o tym
        > iż
        > > oprócz dodatkowych praw związek partnerski wiąże się również z dodatkowymi
        >
        > > obowiązkami...
        > >
        > > Jak to wygląda według was drodzy forumowicze?
        > =====
        > mnie fascynuje pojęcie wyższych wymagań i dodatkowych obowiązków, jakaś mała
        > podpowiedź od autora plissss
        >

        -----> wyższe wymagania - nie wystarczy być atrakcyjną (dla partnera)
        fizycznie, dochodzi do tego jeszcze atrakcyjność intelektualna (oczytanie,
        orientacja w tym co się 'dzieje' na świecie i w kraju, inteligencja
        porównywalna z parterem, wykształcenie, obycie, etc.), dodatkowe obowiązki to
        m.in. zdolność oferowania partnerowi poczucia bezpieczeństwa (co to za partner
        na którym nie mogę polegać w przypadku długotrwałej choroby wyłączającej mnie
        z pracy?), praca zawodowa przynosząca odpowiednie dochody, współuczestnictwo -
        w sportach, wyprawach, wyjazdach a także wydarzeniach służbowych (któe często
        nie są takie miłe jakby się to miało wydawać (np. rodzinnych spotkaniach
        firmowych)



        > p.s.co człowiek to opinia na temat partnerstwa, dla mnie to nie tylko
        wspólny
        > budżet i podział obowiązków ale przede wszystkim zrozumienie i zaufanie itp.
        > pozdr
        > >
        • Gość: melmire Re: Czym jest związek partnerski? IP: *.abo.wanadoo.fr 03.02.03, 17:44
          Gość portalu: KR$ napisał(a):
          > -----> wyższe wymagania - nie wystarczy być atrakcyjną (dla partnera)
          > fizycznie, dochodzi do tego jeszcze atrakcyjność intelektualna (oczytanie,
          > orientacja w tym co się 'dzieje' na świecie i w kraju, inteligencja
          > porównywalna z parterem, wykształcenie, obycie, etc.), dodatkowe obowiązki to
          > m.in. zdolność oferowania partnerowi poczucia bezpieczeństwa (co to za
          partner
          > na którym nie mogę polegać w przypadku długotrwałej choroby wyłączającej mnie
          > z pracy?), praca zawodowa przynosząca odpowiednie dochody, współuczestnictwo -

          > w sportach, wyprawach, wyjazdach a także wydarzeniach służbowych (któe często
          > nie są takie miłe jakby się to miało wydawać (np. rodzinnych spotkaniach
          > firmowych)

          Co do poziomu intelektualnego i wyksztalcenia - widzialy galy co braly, i to w
          dwie strony :)
          Reszta jest dla mnie oczywista :) Natomiast twoja wizja kobiety pasozyta ,
          porzucajacego partnera w chorobie , odmawiajacego spedzania z nim wolnego
          czasu, dzielenia sie pieniedzmi w razie posuchy itp jest porazajaca :) naprawde
          znasz takie?

          Ale w jednym sie zgodze, najwazniejsze zaufanie i poczucie bezpieczenstwa, i to
          z obu stron :)
          • Gość: KR$ Re: Czym jest związek partnerski? IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 03.02.03, 18:17
            Gość portalu: melmire napisał(a):

            > Gość portalu: KR$ napisał(a):
            > > -----> wyższe wymagania - nie wystarczy być atrakcyjną (dla partnera)
            > > fizycznie, dochodzi do tego jeszcze atrakcyjność intelektualna (oczytanie,
            >
            > > orientacja w tym co się 'dzieje' na świecie i w kraju, inteligencja
            > > porównywalna z parterem, wykształcenie, obycie, etc.), dodatkowe obowiązki
            > to
            > > m.in. zdolność oferowania partnerowi poczucia bezpieczeństwa (co to za
            > partner
            > > na którym nie mogę polegać w przypadku długotrwałej choroby wyłączającej m
            > nie
            > > z pracy?), praca zawodowa przynosząca odpowiednie dochody, współuczestnict
            > wo -
            >
            > > w sportach, wyprawach, wyjazdach a także wydarzeniach służbowych (któe czę
            > sto
            > > nie są takie miłe jakby się to miało wydawać (np. rodzinnych spotkaniach
            > > firmowych)
            >



            > Co do poziomu intelektualnego i wyksztalcenia - widzialy galy co braly, i to
            w
            > dwie strony :)



            -----> to nie całkiem o to tutaj chodzi - gdy zakładam z góry, że 'biorę
            sobie' sprzątaczkę, kucharkę i praczkę to nie gra to roli, jednak gdy chodzi o
            związek partnerski (którego tak pożądają kobiety) to najpierw trzeba się czymś
            odróżniać od tej kucharki, sprzątaczki i praczki - bo inaczej same chęci nie
            wystarczą do związku partnerskiego.



            > Reszta jest dla mnie oczywista :) Natomiast twoja wizja kobiety pasozyta ,
            > porzucajacego partnera w chorobie , odmawiajacego spedzania z nim wolnego
            > czasu, dzielenia sie pieniedzmi w razie posuchy itp jest porazajaca :)
            naprawde
            >
            > znasz takie?


            -------> Są i takie osoby (i kobiety i faceci) - poczytaj troche różne forumy
            to i się dowiesz. Jednak tu nie o to chodzi, że partner Cię porzuca ale np. o
            to, że nie jest w stanie podołać takiemu obciążeniu finansowego (tzn.
            utrzymywania cię w przypadku nieszczęścia) i staczacie się w biedę, kłótnie,
            problemy itp. itd.


            >
            > Ale w jednym sie zgodze, najwazniejsze zaufanie i poczucie bezpieczenstwa, i
            to
            >
            > z obu stron :)


            No właśnie... jak tu zaufać partnerowi/partnerce który/a nie może np. znaleźć
            pracy albo nie chce się rozwijać (uczyć, studiować) i zmartwienia o przyszłość
            pozostawia drugiej osobie?
            • Gość: melmire Re: Czym jest związek partnerski? IP: *.abo.wanadoo.fr 03.02.03, 18:28
              Gość portalu: KR$ napisał(a):

              >
              >
              > > Co do poziomu intelektualnego i wyksztalcenia - widzialy galy co braly, i
              > to
              > w
              > > dwie strony :)
              >
              >
              >
              > -----> to nie całkiem o to tutaj chodzi - gdy zakładam z góry, że 'biorę
              > sobie' sprzątaczkę, kucharkę i praczkę to nie gra to roli, jednak gdy chodzi
              o
              > związek partnerski (którego tak pożądają kobiety) to najpierw trzeba się
              czymś
              > odróżniać od tej kucharki, sprzątaczki i praczki - bo inaczej same chęci nie
              > wystarczą do związku partnerskiego.
              No to ja musze byc osobnikiem specjalnie przez nature przeznaczonym do zwiazku
              parterskiego, bo poziom intelektualny mam calkiem w normie, pogadac ze mna
              mozna, natomiast sprzatanie a zwlaszcza prasowanie nie zostaly chyba przez
              moich rodzicow wykupione jako opcja :)
              Co do reszty zgadzam sie z toba, tyle tylko ze mezczyzna ktory "bierze sobie"
              praczke, sprzataczke i kucharke w jednym to typ absolutnie nie do pomyslenia
              (wiem sa tacy, jak pierwszy raz spotkalam to myslalam ze zartuje, bo takich
              glabow to tylko w malo smiesznych komediach widzialam) :)



              > > Reszta jest dla mnie oczywista :) Natomiast twoja wizja kobiety pasozyta ,
              >
              > > porzucajacego partnera w chorobie , odmawiajacego spedzania z nim wolnego
              > > czasu, dzielenia sie pieniedzmi w razie posuchy itp jest porazajaca :)
              > naprawde
              > >
              > > znasz takie?
              >
              >
              > -------> Są i takie osoby (i kobiety i faceci) - poczytaj troche różne forum
              > y
              > to i się dowiesz. Jednak tu nie o to chodzi, że partner Cię porzuca ale np. o
              > to, że nie jest w stanie podołać takiemu obciążeniu finansowego (tzn.
              > utrzymywania cię w przypadku nieszczęścia) i staczacie się w biedę, kłótnie,
              > problemy itp. itd.

              Jezeli pracuje i podolac nie moze, to trudno.Pensji sobie cudownie nie pomnozy,
              niestety (ah, niestety......) Jezeli nie chce to gorzej.........

              >
              >
              > >
              > > Ale w jednym sie zgodze, najwazniejsze zaufanie i poczucie bezpieczenstwa,
              > i
              > to
              > >
              > > z obu stron :)
              >
              >
              > No właśnie... jak tu zaufać partnerowi/partnerce który/a nie może np. znaleźć
              > pracy albo nie chce się rozwijać (uczyć, studiować) i zmartwienia o
              przyszłość
              > pozostawia drugiej osobie?

              JW jezeli szuka i znalezc nie moze, to sila wyzsza. Jezeli nie szuka, to gorzej.
              A co do zostawiania zmartwienia o przyszlosc drugiej osobie, to faktycznie nie
              rozumiem. W rodzine mojego lubego jest taki przypadek, kobieta, dzieci
              piecioro, wszystkich utrzymuje maz, bo ona boi sie wyjsc pracowac z ludzmi,
              czasami tylko dorobi sobie sprzataniem. Biedny facet ma chroniczna depresje
              (jedzie na lekach), wrzody zolodka i problemy z sercem, ciekawe dlaczego......
              • Gość: KR$ Re: Czym jest związek partnerski? IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 03.02.03, 19:06

                > No to ja musze byc osobnikiem specjalnie przez nature przeznaczonym do
                zwiazku
                > parterskiego, bo poziom intelektualny mam calkiem w normie, pogadac ze mna
                > mozna, natomiast sprzatanie a zwlaszcza prasowanie nie zostaly chyba przez
                > moich rodzicow wykupione jako opcja :)


                -----> To jest dyskusyjne - ja np. nie chciałbym związać się z kimś w normie
                (partnerem dla mnie może być tylko ktoś o ponadprzeciętnym poziomie
                intelektualnym - od ludzi przeciętnych zostałem praktycznie odizolowany po
                liceum), pogadać to również można z większością ludzi, jednak zazwyczaj ta
                pogaduszka jest nudna... Uważam również, że brak opcji sprzątania i prasowania
                to poważny feler - jeśli ja to robię to czemu Ty byś nie miała?


                > Co do reszty zgadzam sie z toba, tyle tylko ze mezczyzna ktory "bierze
                sobie"
                > praczke, sprzataczke i kucharke w jednym to typ absolutnie nie do pomyslenia
                > (wiem sa tacy, jak pierwszy raz spotkalam to myslalam ze zartuje, bo takich
                > glabow to tylko w malo smiesznych komediach widzialam) :)
                >
                >

                ----> są tacy - serio - nie wiem jak oni później ze sobą żyją ale jednak.


                >
                > > > Reszta jest dla mnie oczywista :) Natomiast twoja wizja kobiety pasoz
                > yta ,
                > >
                > > > porzucajacego partnera w chorobie , odmawiajacego spedzania z nim wol
                > nego
                > > > czasu, dzielenia sie pieniedzmi w razie posuchy itp jest porazajaca :
                > )
                > > naprawde
                > > >
                > > > znasz takie?
                > >
                > >
                > > -------> Są i takie osoby (i kobiety i faceci) - poczytaj troche różne
                > forum
                > > y
                > > to i się dowiesz. Jednak tu nie o to chodzi, że partner Cię porzuca ale np
                > . o
                > > to, że nie jest w stanie podołać takiemu obciążeniu finansowego (tzn.
                > > utrzymywania cię w przypadku nieszczęścia) i staczacie się w biedę, kłótni
                > e,
                > > problemy itp. itd.
                >
                > Jezeli pracuje i podolac nie moze, to trudno.Pensji sobie cudownie nie
                pomnozy,
                niestety (ah, niestety......) Jezeli nie chce to gorzej.........


                -----> oczywiście ale nie sądzisz iż wówczas to partnerstwo jednak w jakiś
                sposób jest upośledzone?


                >
                > >
                > >
                > > >
                > > > Ale w jednym sie zgodze, najwazniejsze zaufanie i poczucie bezpieczen
                > stwa,
                > > i
                > > to
                > > >
                > > > z obu stron :)
                > >
                > >
                > > No właśnie... jak tu zaufać partnerowi/partnerce który/a nie może np. znal
                > eźć
                > > pracy albo nie chce się rozwijać (uczyć, studiować) i zmartwienia o
                > przyszłość
                > > pozostawia drugiej osobie?
                >
                > JW jezeli szuka i znalezc nie moze, to sila wyzsza. Jezeli nie szuka, to
                gorzej
                > .
                > A co do zostawiania zmartwienia o przyszlosc drugiej osobie, to faktycznie
                nie
                > rozumiem. W rodzine mojego lubego jest taki przypadek, kobieta, dzieci
                > piecioro, wszystkich utrzymuje maz, bo ona boi sie wyjsc pracowac z ludzmi,
                > czasami tylko dorobi sobie sprzataniem. Biedny facet ma chroniczna depresje
                > (jedzie na lekach), wrzody zolodka i problemy z sercem, ciekawe
                dlaczego......


                --------> straszna sytuacja - właśnie czegoś takiego się boję - jest wiele
                kobiet które tak postępują a w dodatku niektóre z nich nie mają niczego
                przeciwko nazywaniu takiego związku partnerskim... Brr!
                • Gość: melmire Re: Czym jest związek partnerski? IP: 80.8.89.* 04.02.03, 09:33
                  Gratuluje!
                  Jezeli nie jest to prowokacja :), to wynalazles cudowny sposob na wymiganie
                  sie od partnerstwa, lub na splawienie niepozadanego osobnika plci
                  przeciwnej :)) Pozwolisz ze czasem skorzystam?
                  • Gość: KR$ Re: Czym jest związek partnerski? IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 05.02.03, 01:26
                    Gość portalu: melmire napisał(a):

                    > Gratuluje!
                    > Jezeli nie jest to prowokacja :), to wynalazles cudowny sposob na wymiganie
                    > sie od partnerstwa, lub na splawienie niepozadanego osobnika plci
                    > przeciwnej :)) Pozwolisz ze czasem skorzystam?


                    ----> o którym to sposobie mówisz? O piątce dzieci i braku chęci do włączenia
                    się w związek? To już chyba trochę za późno na płoszenie partnera, nie?
                    • Gość: melmire Re: Czym jest związek partnerski? IP: *.abo.wanadoo.fr 05.02.03, 01:31
                      Mowie raczej o wykopaniu go wczesniej, bo nie jest na liscie 10
                      najmadrzejszych, i 100 najbogatszych mezczyzn kraju ( nie daj boze potrzebna mi
                      bedzie kiedys operacja w prywatnej klinice w Ameryce, a coz to za towarzysz
                      zycia ktorego nie stac na wylozenie kilkudziesieciu tysiecy zielonych,
                      nieprawdzaz ). Wzglednie o wymiganie sie od zmywania, bo intelektualnej
                      konwersacji za malo (swietny argument, musze tylko uwazac zeby sie nie smiac
                      kiedy go przedstawie).
                      • Gość: KR$ Re: Czym jest związek partnerski? IP: *.riz.pl 11.02.03, 14:38
                        Gość portalu: melmire napisał(a):

                        > Mowie raczej o wykopaniu go wczesniej, bo nie jest na liscie 10
                        > najmadrzejszych, i 100 najbogatszych mezczyzn kraju ( nie daj boze potrzebna
                        mi
                        >
                        > bedzie kiedys operacja w prywatnej klinice w Ameryce, a coz to za towarzysz
                        > zycia ktorego nie stac na wylozenie kilkudziesieciu tysiecy zielonych,
                        > nieprawdzaz ).


                        -----> nie trzeba być na liście stu najbogatszych by wyskrobać kilkadziesiąt
                        tysięcy zielonych - ja bym tyle znalazl a daleko mi nawet do bogacza.


                        Wzglednie o wymiganie sie od zmywania, bo intelektualnej
                        > konwersacji za malo (swietny argument, musze tylko uwazac zeby sie nie smiac
                        > kiedy go przedstawie).


                        ----> nie bardzo rozumiem argument - jak decyduje sie na zwiazek partnerski to
                        nie wymiguje sie od zmywania (zreszta tylko pajac ostatni jeszcze zmywa skoro
                        istnieja zmywarki...) jak biore sobie praczke to ona nie moze sie wymigiwac od
                        zmywania bo ja wymienia na inna.
                • Gość: melmire Re: Czym jest związek partnerski? IP: 80.8.89.* 04.02.03, 09:33
                  Gratuluje!
                  Jezeli nie jest to prowokacja :), to wynalazles cudowny sposob na wymiganie
                  sie od partnerstwa, lub na splawienie niepozadanego osobnika plci
                  przeciwnej :)) Pozwolisz ze czasem skorzystam?
        • Gość: doktorantka Re: Czym jest związek partnerski? IP: *.stansat.pl 03.02.03, 18:45
          Gość portalu: KR$ napisał(a):

          dodatkowe obowiązki to
          > m.in. praca zawodowa przynosząca odpowiednie dochody

          Czy to oznacza, że jeśli w końcu zrobię ten doktorat, nad którym teraz pracuje
          i zostanę na etacie na uczelni (a wiadomo, ile sie na uniwerku zarabia :(((),
          to moje małzeństwo nie ma szans na bycie partnerskim ?!!
          Przeciez partnerstwo w związku nie na tym polega - można żyć w partnerstwie
          będąc przy tym panią domu (czy gospodynią domową - jak kto woli) nie pracującą
          na etacie (jeśli tylko oboje chętnie i świadomie zdecydowali się na taki
          wybór). Partnerstwo to przede wszystkim postawa współmałżonków, której podział
          obowiązków jest pochodną.
          Pozdrawiam - podwójny magister z nieparnerskiego (?) związku
          • Gość: KR$ Re: Czym jest związek partnerski? IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 03.02.03, 19:12
            Gość portalu: doktorantka napisał(a):

            > Gość portalu: KR$ napisał(a):
            >
            > dodatkowe obowiązki to
            > > m.in. praca zawodowa przynosząca odpowiednie dochody
            >
            > Czy to oznacza, że jeśli w końcu zrobię ten doktorat, nad którym teraz
            pracuje
            > i zostanę na etacie na uczelni (a wiadomo, ile sie na uniwerku zarabia :
            (((),
            > to moje małzeństwo nie ma szans na bycie partnerskim ?!!
            > Przeciez partnerstwo w związku nie na tym polega - można żyć w partnerstwie
            > będąc przy tym panią domu (czy gospodynią domową - jak kto woli) nie
            pracującą
            > na etacie (jeśli tylko oboje chętnie i świadomie zdecydowali się na taki
            > wybór). Partnerstwo to przede wszystkim postawa współmałżonków, której
            podział
            > obowiązków jest pochodną.
            > Pozdrawiam - podwójny magister z nieparnerskiego (?) związku


            ----> No czułbym się w takim związku mało bezpiecznie - tzn. zdaję sobie
            sprawę z tego, że może mnie spotkać jakiś wypadek, albo oślepnę od tego
            gapienia się w ekran czy cuś i co wtedy? Zagłada?
            Myślę, że wszelkie partnerstwo z dysproporcjami (czy to w sferze
            intelektualnej, czy psychicznej, czy finansowej) jest sprawą mocno
            dyskusyjną....
    • kini Re: Czym jest związek partnerski? 03.02.03, 13:33
      Moim zdaniem podział obowiązków nie ma nic wspólnego z tym, czy związek jest
      partnerski czy nie. Związek partnerski jest wtedy, kiedy obie strony szanują
      się nawzajem i liczą ze zdaniem drugiej strony. Kiedy żadna ze stron nie ma
      władzy nad drugą.
      • Gość: chudyy się dorzucę IP: *.ipartners.pl / 195.94.203.* 03.02.03, 15:49
        kini napisała:
        > Moim zdaniem podział obowiązków nie ma nic wspólnego z tym, czy związek jest
        > partnerski czy nie. Związek partnerski jest wtedy, kiedy obie strony szanują
        > się nawzajem i liczą ze zdaniem drugiej strony. Kiedy żadna ze stron nie ma
        > władzy nad drugą.

        słusznie, ale ja bym przesunął akcent na sferę emocji. Przede wszystkim
        powinniśmy się wzajemnie wspierać i rozumieć i mieć do dania to czego
        partnerka/partner potrzebuje. Wtedy wszystko sobie na luzie podzielimy bo wtedy
        będziemy dbać o ukochaną i będziemy czuć zadbanie. Inaczej będziemy czuć
        obcość, irytację, niezadowolenie i będziemy się czepiać duperel w stylu nie
        opuszczonej deski w kiblu.
        pozdrawiam
    • Gość: tyran Re: Czym jest związek partnerski? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 03.02.03, 16:23
      anarchią, bezhołowiem, kompletnym brakiem decyzyjności.

      Mam do sprzedania opony zimowe. Dzwoni do mnie facet,
      ktoy po zadaniu wszystkich technicznych pytań mówi: "No
      dobrze, muszę tylko jeszcze porozmawiać z żoną." Czy to
      normalne?
      • Gość: KR$ Re: Czym jest związek partnerski? IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 03.02.03, 17:24
        Gość portalu: tyran napisał(a):

        > anarchią, bezhołowiem, kompletnym brakiem decyzyjności.
        >
        > Mam do sprzedania opony zimowe. Dzwoni do mnie facet,
        > ktoy po zadaniu wszystkich technicznych pytań mówi: "No
        > dobrze, muszę tylko jeszcze porozmawiać z żoną." Czy to
        > normalne?

        A może facet po prostu nie chciał za nie zapłacić takiej ceny? A może żona po
        prostu ma preferencje co do marki?
        • Gość: melmire Re: Czym jest związek partnerski? IP: *.abo.wanadoo.fr 03.02.03, 17:40
          A moze to zona placi polowe? Moj luby wszystkie zakupy ze wspolnych funduszy
          uzgadnia ze mna, to chyba normalne?
        • pajdeczka KR$ 04.02.03, 10:22
          Spadaj na drzewo ze swoją "filozofią".
          • Gość: KR$ Zapleśniała pajdocho... IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 05.02.03, 01:19
            pajdeczka napisał:

            > Spadaj na drzewo ze swoją "filozofią".

            Nie filozuj - już lepiej szczekaj tak jak zwykle.
      • melinek Re: Czym jest związek partnerski? 03.02.03, 17:45
        Gość portalu: tyran napisał(a):

        > anarchią, bezhołowiem, kompletnym brakiem decyzyjności.

        Swietna definicja tego, czym nie jest.

        > Mam do sprzedania opony zimowe. Dzwoni do mnie facet,
        > ktoy po zadaniu wszystkich technicznych pytań mówi: "No
        > dobrze, muszę tylko jeszcze porozmawiać z żoną." Czy to
        > normalne?

        W partnerskim normalne.
    • titus_flavius facet jak kobieta 06.02.03, 07:17

      Ave,
      zauważcie, jakie warunki stawia KR$ kandydatce na swoją kobietę: ma być
      bardziej, lub co najmniej tak samo inteligentna jak on, dobrze zarabiać i
      zapewniać mu poczucia bezpieczeństwa. Co ciekawe bowiem dla KR$ tradycyjne
      atuty kobiet, jak wiek i uroda mają znaczenie najwyraźniej drugoplanowe.
      Zupełnie jakbym czytał wymogi wobec faceta z Cosmopolitana.
      Zauważam to bez ironii jako znak czasu. Coraz więcej facetów uważa, wzorem
      feministek, że związek z płcią przeciwną nie jest czymś naturalnym i
      koniecznym, tylko czymś wyjątkowym. Skoro tak to uznali, że własną wolność
      warto poświęcić tylko wtedy, gdy związek przyniesie im ewidentne korzyści. Nie
      przynosi ich zaś związek z osobą uboższą i głupszą.
      Te reguła działa w obie strony i powoduje pewne trudności: bo skoro i kobiety i
      mężczyźni chcą aby i partner był mądrzejszy i bogatszy od nich, to niemozliwe
      jest oczywiście zaspokojenie ich aspiracji.
      W miarę więc upowszechniania się tego typu oczekiwań od związków przyjąć
      należy, że singli nam się namnoży ...
      T.






      Gość portalu: KR$ napisał(a):

      > Z wypowiedzi na tym forum (i z doświadczeń życiowych) odnoszę wrażenie, że
      > dla wielu kobiet związek partnerski jest układem w którym mają możliwość
      > cieszyć się większą ilością praw i swobód, natomiast zapominają często o tym
      > iż wiąże się to z wyższymi wymaganiami, które muszą spełnić by być
      > partnerami odpowiednio atrakcyjnymi dla drugiej strony związku oraz o tym iż
      > oprócz dodatkowych praw związek partnerski wiąże się również z dodatkowymi
      > obowiązkami...
      >
      > Jak to wygląda według was drodzy forumowicze?
      >
      • Gość: melmire Re: facet jak kobieta IP: *.abo.wanadoo.fr 06.02.03, 10:45
        Nie bez przyczyny jego idealny zwiazek kojarzy mi sie ze skrzyzowaniem spolki
        zoo z ubezpieczeniem na zycie :D
        • titus_flavius Re: facet jak kobieta 06.02.03, 17:42
          Gość portalu: melmire napisał(a):

          > Nie bez przyczyny jego idealny zwiazek kojarzy mi sie ze skrzyzowaniem spolki
          > zoo z ubezpieczeniem na zycie :D

          Ave,
          śmieszy Cię to u faceta. Ale taki właśnie model związku lansują środowiska
          kobiece i dominuje on w wyobrażeniach kobiet.
          T.
          • Gość: melmire Re: facet jak kobieta IP: *.abo.wanadoo.fr 06.02.03, 20:52
            Wcale ze nie (jak sie mowilo w przedszkolu)Jesli chodzi o glupie poglady na
            zwiazki, to spotkalam mniej wiecej tyle samo kobiet co mezczyzn majacych
            poglady czasem bardzo dziwne. Jakas naiwna jestem, bo zawsze jak na ten typ
            czlowieka trafie, to wydaje mi sie ze on zartuje, bo nikt na serio takich
            pogladow miec nie moze :D
            Ale najwiecej ludzi ma poglady mniej wiecej w normie,co jest jakby nie bylo
            pocieszajace :) Ale nie wiem ile masz lat, bo moze to po prostu roznica
            pogladow miedzy pokoleniami?
            • titus_flavius Re: facet jak kobieta 14.03.03, 07:16
              Gość portalu: melmire napisał(a):

              > pocieszajace :) Ale nie wiem ile masz lat, bo moze to po prostu roznica
              > pogladow miedzy pokoleniami?

              Ave,
              no, ostatnio chyba się zestarzałem ...
              T.
      • goga.74 Re: facet jak kobieta 07.02.03, 00:05
        > zauważcie, jakie warunki stawia KR$ kandydatce na swoją kobietę: ma być
        > bardziej, lub co najmniej tak samo inteligentna jak on, dobrze zarabiać i
        > zapewniać mu poczucia bezpieczeństwa. Co ciekawe bowiem dla KR$ tradycyjne
        > atuty kobiet, jak wiek i uroda mają znaczenie najwyraźniej drugoplanowe.
        > Zupełnie jakbym czytał wymogi wobec faceta z Cosmopolitana.
        > Zauważam to bez ironii jako znak czasu. Coraz więcej facetów uważa, wzorem
        > feministek, że związek z płcią przeciwną nie jest czymś naturalnym i
        > koniecznym, tylko czymś wyjątkowym. Skoro tak to uznali, że własną wolność
        > warto poświęcić tylko wtedy, gdy związek przyniesie im ewidentne korzyści.
        Nie
        > przynosi ich zaś związek z osobą uboższą i głupszą.

        Ave,
        Andrzej, czy ja dobrze czytam? Czyzbys uwazal, ze czasy sie zmieniaja i coraz
        mniej mezczyzn poszukuje kobiety przede wszytskim mlodszej i ladnej?
        Czy w zwiazku z tym, nawiazujac do slynnego watku "dziewiczego" oslawione 30-
        letnie dziewice, jesli dobrze zarabiaja i sa intelignetne nie beda na straconej
        pozycji?
        • titus_flavius Re: facet jak kobieta 07.02.03, 08:06
          goga.74 napisała:

          > > zauważcie, jakie warunki stawia KR$ kandydatce na swoją kobietę: ma być
          > > bardziej, lub co najmniej tak samo inteligentna jak on, dobrze zarabiać i
          > > zapewniać mu poczucia bezpieczeństwa. Co ciekawe bowiem dla KR$ tradycyjne
          >
          > > atuty kobiet, jak wiek i uroda mają znaczenie najwyraźniej drugoplanowe.
          > > Zupełnie jakbym czytał wymogi wobec faceta z Cosmopolitana.
          > > Zauważam to bez ironii jako znak czasu. Coraz więcej facetów uważa, wzorem
          >
          > > feministek, że związek z płcią przeciwną nie jest czymś naturalnym i
          > > koniecznym, tylko czymś wyjątkowym. Skoro tak to uznali, że własną wolność
          >
          > > warto poświęcić tylko wtedy, gdy związek przyniesie im ewidentne korzyści.
          >
          > Nie
          > > przynosi ich zaś związek z osobą uboższą i głupszą.
          >
          > Ave,
          > Andrzej, czy ja dobrze czytam? Czyzbys uwazal, ze czasy sie zmieniaja i coraz
          > mniej mezczyzn poszukuje kobiety przede wszytskim mlodszej i ladnej?
          > Czy w zwiazku z tym, nawiazujac do slynnego watku "dziewiczego" oslawione 30-
          > letnie dziewice, jesli dobrze zarabiaja i sa intelignetne nie beda na
          straconej
          >
          > pozycji?

          Ave,
          nie czytasz dokładnie moich postów :O/. Pisałem przecież o tym i tam. Problem
          polega na tym, że kobiety także chcą mieć faceta mądrzejszego i bogatszego od
          siebie. W tej sytuacji odrzucają oferty tych facetów, którym podoba się, że
          dana kobieta jest od nich mądrzejsza i zamożniejsza. Zaś w oczach pzoostałych
          nie są atrakcyjne, gdyż są stare.
          O ile jednak wśród facetów postawa KR$ jest wyjątkiem, to u kobiet jest regułą.
          T.
          • Gość: melmire Re: facet jak kobieta IP: *.abo.wanadoo.fr 07.02.03, 11:16
            Moj boze, gdybym wiedziala wczesniej..........;a tak to wybralam "tylko" tego
            ktorego kochalam :D
            • titus_flavius Re: facet jak kobieta 07.02.03, 16:55
              Gość portalu: melmire napisał(a):

              > Moj boze, gdybym wiedziala wczesniej..........;a tak to wybralam "tylko" tego
              > ktorego kochalam :D

              Ave,
              domyślamy się, że Twój wybranek jest młody, głupi, biedny, bezrobotny, brzydki
              itp.?
              T.
              • Gość: melmire Re: facet jak kobieta IP: *.abo.wanadoo.fr 07.02.03, 18:01
                Mlody, studiujacy, przecietnie przystojny, bogaty nigdy raczej nie bedzie (na
                szczescie nie marze o willi z basenem :D )
                • titus_flavius Re: facet jak kobieta 09.02.03, 21:46
                  Gość portalu: melmire napisał(a):

                  > Mlody, studiujacy, przecietnie przystojny, bogaty nigdy raczej nie bedzie (na
                  > szczescie nie marze o willi z basenem :D )

                  Ave,
                  to nie jest taki beznadziejny, jak wcześniej sugerowałaś. Rokuje nadto nadzieje.
                  T.
                  • Gość: melmire Re: facet jak kobieta IP: *.abo.wanadoo.fr 09.02.03, 22:08
                    Nigdy nie mowilam ze jest beznadziejny :)
                    Natomiast na pewno nie wybralam go z pomiedzy dziesieciu tysiecy podczas
                    castingu na "Naj mezczyzne roku" :) Rozne mam dziwne kryteria, ale raczej nie
                    bogactwo,miesnie brzucha and co :)
      • titus_flavius ciekawy przedruk 10.02.03, 18:37
        Kobieta, mężczyzna i biuro - okiem antropologa

        rozmawiała Aneta Borowiec 09-02-2003 18:17

        Dlaczego flirtujemy w pracy? Kiedy stażysta jest atrakcyjniejszy od szefa? I
        jak gra w tenisa wpływa na nasze seksualne podboje?

        Aneta Borowiec: Dlaczego romansujemy w pracy?

        Dr Bogusław Pawłowski, Katedra Antropologii Uniwersytetu Wrocławskiego: Bo
        spędzamy w niej najwięcej czasu. Mamy okazję poznać ewentualnego partnera ze
        wszystkich stron, w różnych sytuacjach. Wszędzie, gdzie zdarza nam się
        przebywać dłużej, rozglądamy się za drugą połówką. Podobnie jest w szkole czy
        na studiach.

        (...)

        Badano kiedyś poziom androgenów u tenisistów. Kiedy zaczyna się mecz, obaj
        zawodnicy mają podobny, wysoki poziom androgenów - tak organizm reaguje na
        zapowiadającą się rywalizację. U zawodnika, który wygrywa, poziom androgenów
        cały czas pozostaje wysoki. Jednak u przegrywającego maleje. Jeżeli ten
        pierwszy zwykle wygrywa, to chętnie będzie konkurował z innymi, zdobywał
        kobiety. Drugi stanie się mniej zaborczy, mniej pewny siebie - także w życiu
        prywatnym. Osoby o wysokim poziomie androgenów częściej decydują się na romans.

        Ludzi przedsiębiorczych, pewnych siebie, nastawionych na sukces, czyli
        menedżerów, kadrę zarządzającą - bez względu na to, czy są to kobiety, czy
        mężczyźni - charakteryzuje wyższy poziom androgenów niż pozostałych.

        (...)

        Jeżeli w biurze pracuje 40 kobiet i 20 mężczyzn, ale tylko pięciu jest wolnych,
        to kobiety muszą podejmować inicjatywę i walczyć o tę garstkę wolnych "samców".
        Z drugiej strony w grę może wchodzić podwyższone libido. Jeżeli wolne panie są
        kobietami w wieku 25-35 lat i nie mają dzieci, to przypomina o sobie natura,
        która każe zwielokrotnić liczbę kontaktów seksualnych, by zwiększyć szansę na
        ciążę i potomstwo.

        Podobno mężczyźni dwa razy rzadziej sypiają ze swoimi szefowymi niż kobiety z
        szefami. Dlaczego dla kobiet przełożony jest bardziej atrakcyjny?

        Hipergamia, czyli dążenie kobiet do wejścia w związek z mężczyzną o wyższym od
        niej statusie - to zjawisko znane od lat. Znane są wyniki pewnego badania:
        atrakcyjnego mężczyznę ubrano w świetny garnitur, założono mu na rękę roleksa i
        pokazano kobietom - uznały go za wyjątkowo atrakcyjnego. Kiedy ten sam
        mężczyzna pokazał się tym samym paniom w stroju pracownika fast foodu, mało
        która uznała go za atrakcyjnego.

        Dla mężczyzn atrakcyjna jest tylko ich własna władza, a nie kogoś innego, a na
        pewno nie władza kobiety.

        A co z wyrachowaniem? Romans z szefem jako metoda na zawodowy sukces?

        W większości przypadków romans z szefem nie ma nic wspólnego z wyrachowaniem.
        Kobiety łatwiej godzą się na związek z kimś, kto ma władzę, bo tak im
        podpowiada natura. Zawsze wódz był atrakcyjniejszym partnerem niż zwyczajny
        członek plemienia. Skoro ktoś został wodzem, to musi wyróżniać się czymś
        specjalnym, czego nie posiadają inni. A jego status pozwalał na zapewnienie
        godnego, sytego życia żonie i dzieciom. Właśnie cechy sprawiające, że jeden
        mężczyzna jest lepszy niż inni, wzbudzają zainteresowanie kobiet. One
        podświadomie wiedzą, że szanse ich wspólnego potomstwa na osiągnięcie sukcesu
        będą większe.

        Czyli wiek i atrakcyjność fizyczna nie ma znaczenia?

        Jakiś czas temu widziałem w telewizji wywiad z Dustinem Hoffmanem. Redaktor
        rozmawiał z aktorem, wywiad zza szyby obserwował tłum fanek, które zachowywały
        się jak szalone - krzyczały, próbowały zwrócić na siebie uwagę niemłodego już
        aktora. Nagle ten nie wytrzymał, podbiegł do szyby i krzyknął: Gdzie byłyście,
        gdy was pragnąłem? On ich potrzebował wiele lat wcześniej, tylko że wtedy mało
        która zwracała uwagę na niezbyt atrakcyjnego, niskiego i nikomu nieznanego
        Dustina. To sława lub władza stymuluje zainteresowanie kobiet.
        (...)
      • Gość: KR$ Re: facet jak kobieta IP: *.riz.pl 11.02.03, 15:12
        titus_flavius napisał:

        >
        > Ave,
        > zauważcie, jakie warunki stawia KR$ kandydatce na swoją kobietę: ma być
        > bardziej, lub co najmniej tak samo inteligentna jak on, dobrze zarabiać i
        > zapewniać mu poczucia bezpieczeństwa. Co ciekawe bowiem dla KR$ tradycyjne
        > atuty kobiet, jak wiek i uroda mają znaczenie najwyraźniej drugoplanowe.
        > Zupełnie jakbym czytał wymogi wobec faceta z Cosmopolitana.
        > Zauważam to bez ironii jako znak czasu. Coraz więcej facetów uważa, wzorem
        > feministek, że związek z płcią przeciwną nie jest czymś naturalnym i
        > koniecznym, tylko czymś wyjątkowym. Skoro tak to uznali, że własną wolność
        > warto poświęcić tylko wtedy, gdy związek przyniesie im ewidentne korzyści.
        Nie
        > przynosi ich zaś związek z osobą uboższą i głupszą.
        > Te reguła działa w obie strony i powoduje pewne trudności: bo skoro i kobiety
        i
        >
        > mężczyźni chcą aby i partner był mądrzejszy i bogatszy od nich, to niemozliwe
        > jest oczywiście zaspokojenie ich aspiracji.
        > W miarę więc upowszechniania się tego typu oczekiwań od związków przyjąć
        > należy, że singli nam się namnoży ...
        > T.
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        > Gość portalu: KR$ napisał(a):
        >
        > > Z wypowiedzi na tym forum (i z doświadczeń życiowych) odnoszę wrażenie, że
        >
        > > dla wielu kobiet związek partnerski jest układem w którym mają możliwość
        > > cieszyć się większą ilością praw i swobód, natomiast zapominają często o t
        > ym
        > > iż wiąże się to z wyższymi wymaganiami, które muszą spełnić by być
        > > partnerami odpowiednio atrakcyjnymi dla drugiej strony związku oraz o tym
        > iż
        > > oprócz dodatkowych praw związek partnerski wiąże się również z dodatkowymi
        >
        > > obowiązkami...
        > >
        > > Jak to wygląda według was drodzy forumowicze?
        > >

        Stary - nie rób tutaj ze mnie kobity - chce zwiazku partnerskiego ale skoro mam
        sie dzielic czescia wladzy i przywilejow to ow partner musi wniesc cos do tego
        zwiazku co mi ta utracona 'czesc' zrekompensuje jesli nie wnosi tego to moze
        korzystniej zwiazac sie ze 'sprzataczko-prasowaczka'?

        A i jeszcze jedno kobita powinna byc ladna - ogolnie rzecz biorac sam miod!
        • Gość: Luke Re: facet jak kobieta IP: *.acn.waw.pl 11.02.03, 20:52
          Gość portalu: KR$ napisał(a):

          > >> >
          > >
          > >
          > >
          > >
          > >
          > >> > >
          >
          > Stary - nie rób tutaj ze mnie kobity - chce zwiazku partnerskiego ale skoro
          mam
          >
          > sie dzielic czescia wladzy i przywilejow to ow partner musi wniesc cos do
          tego
          > zwiazku co mi ta utracona 'czesc' zrekompensuje jesli nie wnosi tego to moze
          > korzystniej zwiazac sie ze 'sprzataczko-prasowaczka'?
          >
          > A i jeszcze jedno kobita powinna byc ladna - ogolnie rzecz biorac sam miod!

          Drogi KR$, jaką ty się chcesz dzielić władzą i przywilejami? Skąd ci przyszedł
          do głowy głupawy pomysł, że czymkolwiek się dzielisz? Czyżbyś uważał, że
          istnieją przywileje dane ci z racji przynależności do jakiejś płci? No to
          muszę cię zmartwić, z racji przynależności do narodu polskiego masz obowiązki
          i prawa dokładnie równe tym, które przysługują twojej żonie. Tak to zapisano w
          kodeksie cywilnym.
          • titus_flavius Re: facet jak kobieta 13.02.03, 21:18
            Gość portalu: Luke napisał(a):

            >
            > Drogi KR$, jaką ty się chcesz dzielić władzą i przywilejami? Skąd ci
            przyszedł
            > do głowy głupawy pomysł, że czymkolwiek się dzielisz? Czyżbyś uważał, że
            > istnieją przywileje dane ci z racji przynależności do jakiejś płci? No to
            > muszę cię zmartwić, z racji przynależności do narodu polskiego masz obowiązki
            > i prawa dokładnie równe tym, które przysługują twojej żonie. Tak to zapisano
            w
            > kodeksie cywilnym.

            Ave,
            dzięki za objaśnienie. Teraz więc dlaczego z taką rewerencją traktuje się Jolkę
            Kwaśniewską - bo kodeks cywilny każe splendor posady jej męża dzielić między
            ich dwoje :o).
            T.
            • Gość: Luke Re: facet jak kobieta IP: *.acn.waw.pl 13.02.03, 22:01
              titus_flavius napisał:

              > Gość portalu: Luke napisał(a):
              >
              > >
              > > Drogi KR$, jaką ty się chcesz dzielić władzą i przywilejami? Skąd ci
              > przyszedł
              > > do głowy głupawy pomysł, że czymkolwiek się dzielisz? Czyżbyś uważał, że
              > > istnieją przywileje dane ci z racji przynależności do jakiejś płci? No to
              > > muszę cię zmartwić, z racji przynależności do narodu polskiego masz obowią
              > zki
              > > i prawa dokładnie równe tym, które przysługują twojej żonie. Tak to zapisa
              > no
              > w
              > > kodeksie cywilnym.
              >
              > Ave,
              > dzięki za objaśnienie. Teraz więc dlaczego z taką rewerencją traktuje się
              Jolkę
              >
              > Kwaśniewską - bo kodeks cywilny każe splendor posady jej męża dzielić między
              > ich dwoje :o).
              > T.
              Poczytaj też trochę o protokole dyplomatycznym. Wtedy będziesz miał pełną
              jasność.
              • titus_flavius Re: facet jak kobieta 13.02.03, 22:07
                Gość portalu: Luke napisał(a):

                > Poczytaj też trochę o protokole dyplomatycznym. Wtedy będziesz miał pełną
                > jasność.

                Ave,
                ten protokół stosuje się w dyplomacji, czyli stosunkach międzynarodowych,
                nieprawdaż?
                T.
        • titus_flavius Re: facet jak kobieta 12.02.03, 07:21
          Ave,
          nie robię z Ciebie kobiety, ale Twoja wizja związku naprawdę jest oparta na
          spojrzeniu kobiecym. Chcesz mieć przecież kobietę o duszy faceta. Nie
          potrzebujesz więc kobiety, tylko kolegi :o).
          T.


          Gość portalu: KR$ napisał(a):

          > Stary - nie rób tutaj ze mnie kobity - chce zwiazku partnerskiego ale skoro
          mam
          >
          > sie dzielic czescia wladzy i przywilejow to ow partner musi wniesc cos do
          tego
          > zwiazku co mi ta utracona 'czesc' zrekompensuje jesli nie wnosi tego to moze
          > korzystniej zwiazac sie ze 'sprzataczko-prasowaczka'?
          >
          > A i jeszcze jedno kobita powinna byc ladna - ogolnie rzecz biorac sam miod!
    • Gość: malinkamig Re: Czym jest związek partnerski? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.02.03, 20:57
      Gość portalu: KR$ napisał(a):

      > Z wypowiedzi na tym forum (i z doświadczeń życiowych) odnoszę wrażenie, że
      > dla wielu kobiet związek partnerski jest układem w którym mają możliwość
      > cieszyć się większą ilością praw i swobód, natomiast zapominają często o tym
      > iż wiąże się to z wyższymi wymaganiami, które muszą spełnić by być
      > partnerami odpowiednio atrakcyjnymi dla drugiej strony związku oraz o tym iż
      > oprócz dodatkowych praw związek partnerski wiąże się również z dodatkowymi
      > obowiązkami...
      >
      > Jak to wygląda według was drodzy forumowicze?

      równością,podziałem obowiązków,kompromisem,wspolnym planowaniem i
      działaniem,szanowaniem,zaufaniem,miłością
      >
    • Gość: Pola Re: Czym jest związek partnerski? IP: *.extern.kun.nl 07.02.03, 19:59
      Zwiazek partnerski to taki, w ktorym partnerzy nawzajem
      sie wspieraja, niewiele ma to wspolnego z dzieleniem sie
      wydatkami, podzial obowiazkow wg mnie powinien byc
      naturalny, nie powinno sie nikogo zmuszac do mycia garow
      czy rozwieszania gaci. Jesli facet mnie kocha i zalezy mu
      na mnie, to nie bedzie czekal az ja to zrobie, kiedy
      wracam zmeczona po pracy - i vice versa.
      Natomiast jesli chodzi o wspolny budzet - co robia
      zwolennicy takiego pojecia parnerstwa, kiedy partner(ka)
      straci prace? Skonczy sie wtedy partnerstwo?
    • Gość: Luke Związek partnerski- definicja współczesna narodowa IP: *.acn.waw.pl 07.02.03, 21:21
      Mniej więcej orientuję się jak powinien wyglądać związek partnerski z punktu
      widzenia mężczyzny, na naszym polskim podwórku. Trzeba wiedzieć na co się
      człowiek decyduje, bo póki co takie przedsięwzięcie wymaga od kobiety hartu
      ducha na miarę świętej pamięci Stasi Bozowskiej. Dom na błysk wypucowany,
      dzieci zadbane, żona na odpowiedzialnym stanowisku kupę kasy zarabia, a po
      pracy jedną ręką miesza w garze, drugą prasuje, trzecią myje samochód, czwartą
      odkurza. Potem przebiera się w tiule i koronki i funduje swojemu mężowi baśnie
      z tysiąca i jednej nocy.
      • Gość: KR$ Re: Związek partnerski- definicja współczesna nar IP: *.riz.pl 11.02.03, 15:02
        Gość portalu: Luke napisał(a):

        > Mniej więcej orientuję się jak powinien wyglądać związek partnerski z punktu
        > widzenia mężczyzny, na naszym polskim podwórku. Trzeba wiedzieć na co się
        > człowiek decyduje, bo póki co takie przedsięwzięcie wymaga od kobiety hartu
        > ducha na miarę świętej pamięci Stasi Bozowskiej. Dom na błysk wypucowany,
        > dzieci zadbane, żona na odpowiedzialnym stanowisku kupę kasy zarabia, a po
        > pracy jedną ręką miesza w garze, drugą prasuje, trzecią myje samochód,
        czwartą
        > odkurza. Potem przebiera się w tiule i koronki i funduje swojemu mężowi
        baśnie
        > z tysiąca i jednej nocy.

        Same sprzeczności w tej twojej wypowiedzi - jesli zona zarabia kupe kasy to nie
        musi ani gotowac, ani myc samochodu, ani pucowac domu, rowniez nie musi
        prasowac - to wszystko groszowe sprawy. Problem polega na tym iz kobiet
        niezaleznych finansowo w Polsce praktycznie nie ma (wiem, wiem - wszystko przez
        patriarchat i dyskryminacje) za to jest cala rzesza takich ktorym wydaje sie ze
        sa niezalezne i pozjadaly wszystkie rozumy, w zwiazku z tym slyszymy och i ach
        jak to ciezko byc kobieta w Polsce. Co do fundowania tiulow i koronek mezowi to
        poczytaj zeznania mezow na tym forum a dowiesz sie jak wspaniale wyglada seks
        malzenski - jakby ci to nie wystarczylo to zastanow sie dlaczego w kazdej
        pipidowie mozna znalezc agencje towarzyska skoro te wspaniale zonki przebieraja
        sie w te szale, tiule i koronki...
        Odkad skonczylem liceum (10 lat temu) moim glownym problemem doswiadczanym
        podczas romantycznych spotkan z dziewczynami jest nie rozesmiac sie do rozpuku
        podczas wysluchiwania ich pseudointelektualnych wynurzen.
        • Gość: Luke Re: Związek partnerski- definicja współczesna nar IP: *.acn.waw.pl 11.02.03, 20:45
          W swojej wypowiedzi opierałam się na zdaniu wyrażonym przez kilku mężczyzn w
          gazecie pt. "Uroda" i w gazecie pt. "Marie Claire" na temat idealnej
          partnerki. Jakiś czas temu "Polityka" zamieściła wyniki badań , z których
          wynika, że mężczyźni mają wobec swoich żon następujące wymagania a) żeby
          siedziała w domu b) żeby zarabiała pieniądze. Proporcje były mniej więcej 60
          proc. i 80 proc. czyli wychodzi na to, że większośc chciałaby kurę domową
          oraz karierowiczkę jednocześnie.
          To, że musiałeś wysłuchiwać pseudointelektualnych wynurzeń - serdecznie
          współczuję, ciekawe jaki poziom ty sam reprezentujesz, skoro tak jednoznacznie
          wartościujesz. Ja z kolei na randkach wysłuchiwałam, jacy to oni są wspaniali
          i nikt im nie podskoczy i nie byli to bynajmniej reprezentanci środowiska
          dresiarskiego.
          • Gość: KR$ Re: Związek partnerski- definicja współczesna nar IP: *.riz.pl 12.02.03, 11:47
            Gość portalu: Luke napisał(a):

            > W swojej wypowiedzi opierałam się na zdaniu wyrażonym przez kilku mężczyzn w
            > gazecie pt. "Uroda" i w gazecie pt. "Marie Claire" na temat idealnej
            > partnerki.

            -------> no własnie - wyznacznikiem aspiracji 'Marie Claire' i 'Uroda' -
            lektura wszystkich intelektualistek...


            Jakiś czas temu "Polityka" zamieściła wyniki badań , z których
            > wynika, że mężczyźni mają wobec swoich żon następujące wymagania a) żeby
            > siedziała w domu b) żeby zarabiała pieniądze. Proporcje były mniej więcej 60
            > proc. i 80 proc. czyli wychodzi na to, że większośc chciałaby kurę domową
            > oraz karierowiczkę jednocześnie.
            > To, że musiałeś wysłuchiwać pseudointelektualnych wynurzeń - serdecznie
            > współczuję, ciekawe jaki poziom ty sam reprezentujesz, skoro tak
            jednoznacznie
            > wartościujesz.

            --------> wartosciuje zgodnie z tym co widze i slysze.


            Ja z kolei na randkach wysłuchiwałam, jacy to oni są wspaniali
            > i nikt im nie podskoczy i nie byli to bynajmniej reprezentanci środowiska
            > dresiarskiego.

            ------> tzn. co - wysluchiwalas ze kazdemu potrafia pierdolnąc? przykro mi -
            widac wygladalas na taka ktora tego oczekuje. Mnie nie przyszloby do glowy
            przechwalac sie na randkach w jakikolwiek sposob - no i sam nie wygladam na
            takiego ktory poszukuje szczebioczacej blondynki.
            • Gość: LUke do KR$ IP: 213.241.18.* 12.02.03, 13:03
              Szkoda, że w tym wątku starałeś się sprawiać wrażenie osoby, która chce
              porozmawiać na konkretny zasygnalizowany temat - wprowadziłeś mnie w błąd. Bo,
              jak wygląda, preferujesz raczej tandetną psychoanalizę. Niedawno na tym forum
              byłeś uprzejmy posądzić mnie o "pedalstwo". Ale jak widać, pomyłki nie
              zniechęcają i teraz dowiaduję się, że szczytem moich możliwości intelektualnych
              jest przyswojenie sobie treści kilku kobiecych "plastików". Gratuluję wyczucia,
              przed tobą świetlana kariera z dziedziny psychologii !
              • Gość: KR$ Re: do KR$ IP: *.riz.pl 12.02.03, 15:13
                Gość portalu: LUke napisał(a):

                > Szkoda, że w tym wątku starałeś się sprawiać wrażenie osoby, która chce
                > porozmawiać na konkretny zasygnalizowany temat - wprowadziłeś mnie w błąd.


                ----> nie wprowadziłem cie w blad - naprawde chcialem porozmawiac o konkretnym
                temacie ale z jakichs niezrozumialych wzgledow zaczelas robic do mnie wycieczki
                osobiste... nie widze powodu by pozostawac ci dluznym


                Bo,
                > jak wygląda, preferujesz raczej tandetną psychoanalizę. Niedawno na tym forum
                > byłeś uprzejmy posądzić mnie o "pedalstwo".


                -----> najpierw przybierasz meski nick a potem wypowiadasz sie bez zaimkow
                wskazujacych na plec w dodatku glosisz poglady kobiety - sama jestes sobie
                winna posadzen o pedalstwo bo wysylane przez ciebie komunikaty sa
                niejednoznaczne.


                Ale jak widać, pomyłki nie
                > zniechęcają i teraz dowiaduję się, że szczytem moich możliwości
                intelektualnych
                >
                > jest przyswojenie sobie treści kilku kobiecych "plastików".


                ----------> nie to tam stwierdzilem - wg mnie gdy czyjs poziom intelektualny
                odbiega troche od przecietnej to nie bierze takiego gowna do reki - tak samo
                jak ja CKMu czy Playboya...



                Gratuluję wyczucia,
                >
                > przed tobą świetlana kariera z dziedziny psychologii !


                -------> na szczescie mam juz inna kariere i dosyc dobrze mi w niej idzie.


                Pozdrowka.


                PS Znowu musze sie powstrzymywac...
                • Gość: EWOK Re: do KR$ IP: 213.241.18.* 12.02.03, 16:17
                  Gość portalu: KR$ napisał(a):

                  > Gość portalu: LUke napisał(a):
                  >> ----> nie wprowadziłem cie w blad - naprawde chcialem porozmawiac o konkretn
                  > ym
                  > temacie ale z jakichs niezrozumialych wzgledow zaczelas robic do mnie
                  wycieczki
                  >
                  > osobiste... nie widze powodu by pozostawac ci dluznym

                  Czy masz na myśli pytanie "ciekawe jaki poziom ty sam reprezentujesz..." itd?
                  Nie ma tu wartościowania, zdanie jest neutralne. Bo co? Nie jest ciekawe? Jest,
                  mnie akurat ciekawi. Cóż to za wycieczka osobista?
                  >
                  >
                  >>
                  >
                  > -----> najpierw przybierasz meski nick a potem wypowiadasz sie bez zaimkow
                  > wskazujacych na plec w dodatku glosisz poglady kobiety - sama jestes sobie
                  > winna posadzen o pedalstwo bo wysylane przez ciebie komunikaty sa
                  > niejednoznaczne.

                  Głoszę poglądy kobiety? Hm. Brzmiało to tak "A on? Jeśli cię kocha to też
                  powinien chcieć zmienić sobie nazwisko, nieprawdaż?"
                  Na tej podstawie (podkreślmy - tych POGLĄDOW, ciekawe ile ich w tych dwóch
                  zdaniach - właściwie jeden to równoważnik- odnalazłeś) oceniasz, że wypowiadam
                  poglądy kobiety. No, dla mnie to by było trochę za mało, żeby ocenić płeć
                  rozmówcy, a co dopiero jego preferencje seksualne, ale widać tępa jestem. A
                  może na przykład słowo "nieprawdaż" jest rozpoznawalne jako hasło w środowisku
                  gejowskim? Albo słowo "on"...? Albo słowo "powinien". Wiesz, takie słowa
                  klucze, określające człowieka od razu.
                  >
                  >
                  > >
                  > ----------> nie to tam stwierdzilem - wg mnie gdy czyjs poziom intelektualny
                  >
                  > odbiega troche od przecietnej to nie bierze takiego gowna do reki - tak samo
                  > jak ja CKMu czy Playboya...

                  Skąd wiesz, że gówno, skoro nie bierzesz do ręki? Przy okazji - czytam
                  wszystkie gazety istniejące na polskim rynku wydawniczym. Tego wymaga moja
                  praca. Ale oczywiście można to tłumaczyć niskim (lub przeciętnym) poziomem
                  intelektualnym.
                  >
                  Bardzo mnie rozbawiła rozmowa z tobą. Szczególnie w zestawieniu z deklaracją,
                  że oczekujesz partnerstwa w związku.
                  >
                  >
                  • Gość: KR$ Re: do KR$ IP: *.riz.pl 12.02.03, 18:04
                    Gość portalu: EWOK napisał(a):

                    > Gość portalu: KR$ napisał(a):
                    >
                    > > Gość portalu: LUke napisał(a):
                    > >> ----> nie wprowadziłem cie w blad - naprawde chcialem porozmawiac o
                    > konkretn
                    > > ym
                    > > temacie ale z jakichs niezrozumialych wzgledow zaczelas robic do mnie
                    > wycieczki
                    > >
                    > > osobiste... nie widze powodu by pozostawac ci dluznym
                    >
                    > Czy masz na myśli pytanie "ciekawe jaki poziom ty sam reprezentujesz..." itd?
                    > Nie ma tu wartościowania, zdanie jest neutralne. Bo co? Nie jest ciekawe?
                    Jest,
                    >
                    > mnie akurat ciekawi. Cóż to za wycieczka osobista?


                    --------> laluniu - jezeli dyskutujemy o zjawiskach i stosunkach ogolnych a
                    nastepnie przechodzimy do kwestionowania poziomu interlokutora to nie jest to
                    neutralne ale za to jest to wycieczka osobista.


                    > >
                    > >
                    > >>
                    > >
                    > > -----> najpierw przybierasz meski nick a potem wypowiadasz sie bez zaim
                    > kow
                    > > wskazujacych na plec w dodatku glosisz poglady kobiety - sama jestes sobie
                    >
                    > > winna posadzen o pedalstwo bo wysylane przez ciebie komunikaty sa
                    > > niejednoznaczne.
                    >
                    > Głoszę poglądy kobiety? Hm. Brzmiało to tak "A on? Jeśli cię kocha to też
                    > powinien chcieć zmienić sobie nazwisko, nieprawdaż?"
                    > Na tej podstawie (podkreślmy - tych POGLĄDOW, ciekawe ile ich w tych dwóch
                    > zdaniach - właściwie jeden to równoważnik- odnalazłeś) oceniasz, że
                    wypowiadam
                    > poglądy kobiety. No, dla mnie to by było trochę za mało, żeby ocenić płeć
                    > rozmówcy, a co dopiero jego preferencje seksualne, ale widać tępa jestem. A
                    > może na przykład słowo "nieprawdaż" jest rozpoznawalne jako hasło w
                    środowisku
                    > gejowskim? Albo słowo "on"...? Albo słowo "powinien". Wiesz, takie słowa
                    > klucze, określające człowieka od razu.


                    --------> iloma jeszcze nickami sie poslugujesz by uzyskac 'wsparcie'
                    od 'innych' uczestnikow dyskusji?


                    > >
                    > >
                    > > >
                    > > ----------> nie to tam stwierdzilem - wg mnie gdy czyjs poziom intelekt
                    > ualny
                    > >
                    > > odbiega troche od przecietnej to nie bierze takiego gowna do reki - tak sa
                    > mo
                    > > jak ja CKMu czy Playboya...
                    >
                    > Skąd wiesz, że gówno, skoro nie bierzesz do ręki? Przy okazji - czytam
                    > wszystkie gazety istniejące na polskim rynku wydawniczym. Tego wymaga moja
                    > praca. Ale oczywiście można to tłumaczyć niskim (lub przeciętnym) poziomem
                    > intelektualnym.


                    -------> bo kiedys (jak mialem nascie lat) bralem te magazyny do reki, teraz
                    nie biore bo szkoda mi czasu. Masz przykra prace i pewnie od niej miesza ci sie
                    w glowie - zbyt duzy szum informacyjny.

                    > >
                    > Bardzo mnie rozbawiła rozmowa z tobą. Szczególnie w zestawieniu z deklaracją,
                    > że oczekujesz partnerstwa w związku.
                    > >

                    ---------> nie martwi mnie to - nie sprostalabys moim wymaganiom (ograniczenie
                    intelektualne polegajace na nieumiejetnosci rozroznienia zdania neutralnego od
                    wartosciujacego - w kontekscie dyskusji), w zwiazku z tym to czy cos cie
                    rozsmieszylo lub zasmucilo olewam sikiem falistym, aczkolwiek goracym.


                    Pa.
                    • Gość: Luke Re: do KR$ IP: *.acn.waw.pl 12.02.03, 18:18
                      Gość portalu: KR$ napisał(a):
                      >

                      > > > >
                      >
                      > ---------> nie martwi mnie to - nie sprostalabys moim wymaganiom (ograniczen
                      > ie
                      > intelektualne polegajace na nieumiejetnosci rozroznienia zdania neutralnego
                      od
                      > wartosciujacego - w kontekscie dyskusji), w zwiazku z tym to czy cos cie
                      > rozsmieszylo lub zasmucilo olewam sikiem falistym, aczkolwiek goracym.
                      >
                      >
                      O! I to lubię ! Jak się rozmówca sam tak precyzyjnie charakteryzuje.Moje
                      zdanie choć jak najgorsze, na twój temat, wypadłoby blado w porównaniu
                      z taką autoprezentacją.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka