Dodaj do ulubionych

boje sie bardzo...(dlugie)

17.07.06, 11:28
Witam.Od dłuzszego czsu zagladam na Wasze forum,ale jescze nigdy sie nie
udzielałam.Sporo tu madrych i zyciowych kobitek...Mam problem ale nie bardzo
mam z kim na ten temat pogadac, dlatego do Was pisze- moze to bedzie taka
autoterapia.Moje zycie jest dosyc skomplikowane, tak naprawde nigdy nie
miałam nikogo bliskiego. Wychowywała mnie ciotka, która sama ze soba sobie
nie radziła i niszczyła przy tym mnie.Po wielu latach udało mi sie wyrwac z
tego chorego domu i stanac na nogi(nie bede sie na ten temat rozpisywała,ale
ta samodzielnosc kosztowała mnie duzo nerwów i całkowita samotnosc, bo poza
ciotka nie mam zadnej rodziny)Skonczyłam studia, pracuje i poznałam wreszcie
wspaniałego chłopaka. Tu zaczyna sie problem...on nie rozumie przez co
przeszłam i ma do mnie pretensje ze nie potrafie sie przed nim otworzyc-a ja
nie chce pamietac ani mu opowiadac o mojej chorej psychicznie matce ani o
życiu w domu ciotki gdzie zawsze byłam traktowana jako ktos gorszy.On
wychowywał sie w zdrowej rodzinie a ja chce zapomniec i odciac sie od
przeszłości.Kolejnym problemem jest jego była,nie sa razem od dwóch lat( byli
ze soba b. krótko i nawet do niczego miedzy nimi nie doszło) ale ona ciagle
szuka z nim komtaktu smsy, maile w których pisze mu ze to on jest tym jedynym
i chciałaby zeby to on był jej pierwszym facetem-dziewczyna jest 4 lata
młodsza od niego.Denerwuje mnie to, ze moj wogóle na to nie reaguje-okazało
sie naewt ze nic jej o nas nie powiedział. Natomiast bardzo chetnie opowiada
o rodzinie tej dziewczyny, ze to ustawieni ludzie i ze ona bedzie dobra
partia.Schlebia mu to ze ona tak walczy o niego. Jest mi przykro bo
rzeczywiscie ja nie jestem dobra partia:jedyne co moge mu zaoferowac to
(zabrzmi to banalnie)miłosc, ciepło i wiare w to ze ciezka i samodzielna
praca mozna w zyciu wiele osiagnac.Kiedy sie poznalismy nie byłam tez
dziewica, a on zawsze chciał byc z dziewczyna której byłby pierwszym...dla
mnie to nie ma znaczenia ale dla facetów jak widac ma...
Boje sie bardzo ze on traktuje mnie tymczasowo,dla zabawy, natomiast nie
mysli o tym zeby układac sobie zycie z kims takim jak ja.Jestesmy razem juz
półtora roku a on nawet nie wspomina nic o przyszłości, czasem tylko jakies
frazesy na odczepnego.Cos w podswiadomosci podpowiada mi ze on nie traktuje
tego powaznie, mimo ze nie daje mi zadnych namacalnych ku temu powodów. A ja
tak straszne boje sie ze zostane sama...znowu :(
Obserwuj wątek
    • miauka Re: boje sie bardzo...(dlugie) 17.07.06, 11:46
      figlarna25 napisała:

      > a ja chce zapomniec i odciac sie od przeszłości.

      O przeszlosci nie mozna zapomniec, chyba ze jest sie chorym na skleroze. Nie
      dziwi mnie, ze nie masz ochoty sie z tego zwierzac, ale droga do ujarzmienia
      swego dziecinstwa nie jest odciecie. Jedyna droga jest - moim zdaniem - dobra
      psychoterapia.

      > Kolejnym problemem jest jego była,
      > -okazało
      > sie naewt ze nic jej o nas nie powiedział. Natomiast bardzo chetnie opowiada
      > o rodzinie tej dziewczyny, ze to ustawieni ludzie i ze ona bedzie dobra
      > partia.Schlebia mu to ze ona tak walczy o niego.

      Schlebia kazdemu, ale duzy chlopiec powinien na cos sie zdecydowac, a nie
      kierowac sie narcyzmem.

      > Jest mi przykro bo
      > rzeczywiscie ja nie jestem dobra partia:jedyne co moge mu zaoferowac to
      > (zabrzmi to banalnie)miłosc, ciepło i wiare w to ze ciezka i samodzielna
      > praca mozna w zyciu wiele osiagnac.

      Ma prawo byc Ci przykro, przeciez Cie rani. Dlaczego uwazasz, ze nie jestes
      dobra partia? Jesli sama sie tak traktujesz, to inni tez tak beda Cie widziec.
      Kolejny argument za psychoterapia - niskie poczucie wlasnej wartosci.

      > Kiedy sie poznalismy nie byłam tez
      > dziewica, a on zawsze chciał byc z dziewczyna której byłby pierwszym...dla
      > mnie to nie ma znaczenia ale dla facetów jak widac ma...

      Rany boskie, a co on Arab? Czy to jakis pieprzony XIX wiek, zeby mu sie dziewicy
      zachciewalo?

      > Boje sie bardzo ze on traktuje mnie tymczasowo,dla zabawy, natomiast nie
      > mysli o tym zeby układac sobie zycie z kims takim jak ja.Jestesmy razem juz
      > półtora roku a on nawet nie wspomina nic o przyszłości, czasem tylko jakies
      > frazesy na odczepnego.Cos w podswiadomosci podpowiada mi ze on nie traktuje
      > tego powaznie, mimo ze nie daje mi zadnych namacalnych ku temu powodów. A ja
      > tak straszne boje sie ze zostane sama...znowu :(

      Intuicja to wszystko, co masz, sluchaj sie jej, a dobrze na tym wyjdziesz. A
      jesli decydujesz sie na jakiegos niedojrzalego gnojka, byle tylko nie byc samej,
      no to masz problem. Kolejny argument za psychoterapia.

      Wybacz ostre slowa, naprawde dobrze Ci zycze i trzymam kciuki.
    • kreola7 Re: boje sie bardzo...(dlugie) 17.07.06, 12:17
      Hmmm...
      1. Mówisz, że jesteś skryta i nie chcesz opowiadać o przeszłości, co za złe ma
      Ci Twój chłpak. Myślę, że będąc z kimś bliskim nie powinno się mieć tajemnic,
      bo lepiej byłoby gdyby dowiedział się o niej od Ciebie a nie od kogoś innego.
      Poza tym gdybyś mu o niej powiedziała, być może spróbowałby zrozumieć pewne
      Twoje zachowania czy postępowanie. Może zacieśniłoby to nawet wasze więzi.
      2. Jeżeli nie odpowiada na zaczepki ze strony swojej byłej tzn., że jest
      wszystko ok, ignoruje ją i to jej chce okazać, a skoro nawet schlebia mu to no
      to cóż niech się dowartościuje, jak mu to pomoże...ale nie zmienia to faktu, że
      jest obojętny wobec tamtej dziewczyny, a to przecież to najważniejsze.
      3. Tamta dziewczyna jest dobrą partią, a jednak ją odrzucił, jest z Tobą.
      4. Nie byłaś dziewicą, no i co? wyrzucił Ci to? A ile on ma lat, bo chyba w tym
      kraju przestaje się być dziewicą śr. ok. 16-17-tego roku życia.
      Oj chyba to się dzieje w Twojej głowie i jest powodem niskiej samooceny, no
      więc głowa do góry. Pomyśl ile masz zalet i w ilu rzeczach jesteś lepsza od
      innych.
      5. Jeżeli nurtuje Cię to, że ten chłopak nie mówi o waszej przyszłości to
      porozmawiaj z nim o tym. Musisz być pewna na czym stoisz to podstawa każdej
      kobiety, a w Twoim życiu już chyba wystarczy tej niepweności.
      A nawet jeżeli wam się nie uda, to nie próbuj zatrzymywać tego chłopaka, bo
      zasługujesz na kogoś bardziej dojrzalszego, tak mi sie wydaje...
      Mam nadzieję, że jakoś Ci się ułoży,
      życzę Ci więcej uśmiechu i optymizmu :)
      pozdrawiam
    • margie Re: boje sie bardzo...(dlugie) 17.07.06, 12:30
      Hmm, uwaznie pzreczytam to, co napisalas.... Facet najwyrazniej nie dorosl do
      zwiazku, wciaz imponuja mu wladza, aksa i uklady, ale co on sam zrobil, zeby to
      osiagnac? A korzystanie z cudzych osiagniec jest hmmm... sama wiesz, prawda?
      Mysle ze chlopcu imponuje ( celowo chlopcu, bo mezczyzna to on nieejst napewno)
      pozycja rodziny, tyle, ze pzreciez rodzina wcalenie musi mu udostepnic czastki
      tej pozycji, wiec reprezentuje soba idiotyczne myslenie.

      Pretensje do ciebie ze sie nie chcesz otworzyc to ewidentny brak szacunku i
      chec zawladniecia toba ( bede znal przeszlosc - bede mial nad nia wladze).
      Facet zachowuje sie nielojalnie, bez szacunku i moim zdaniem daj sobie z nim
      spokoj. Szkoda ciebie na niego- zbyr wartosciowa jestes osoba. A samotnosci sie
      nie boj- jak lubisz sama siebie, to nigdy nie bedziesz samotna- masz siebie:)0
      A szkoda zycia na takich palantow!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka