Dodaj do ulubionych

Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność?

24.07.06, 14:20
Ostatnio przeżując kanały w TV trafiłam na program o pewnej błogosławionej.

Otóż jej całe jej to błogosławieństwo opiera się na tym, że mając już 3 albo
4 dzieci zaszła w kolejną ciążę. Od początku wiadomo było, że ta ciąża
skończy się jej śmiercią. I tak zresztą się to skończyło. Co prawda dziecko
urodziło się zdrowe, ale "matka" zostawiła 3/4 (nie pamiętam ile dokładnie
było tych dzieci) drobiazgu i męża.

I ja się pytam, czy taka kobieta zasługuje w ogóle na miano matki? Czy
zasługuje, żeby stawiać ją na piedestale i pokazywać jako wzór do
naśladowania dla innych kobiet? Jaka matka świadomie, która kocha swoje
dzieci, pozbawia je świadomie swojej opieki i troski?

Dla mnie jest to coś zupełnie nie do pomyślenia. Poświęcić dzieci (te o które
KK się tak upomina) w imię jakiejś nienormalnej ideologii. To trzeba mieć
naprawdę coś z psychiką.


Obserwuj wątek
    • wed05 Re: Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność? 24.07.06, 14:29
      Zle pojeta milosc i tyle.
      Dla mnie to rowniez nie ma rak i nog. Dla mnie to glupota.
    • sandrus84 szkoda gadac 24.07.06, 14:30
      tylko idiotka majac 3-4 zachodzi w kolejna ciaze , narazajac swoje zycie i tego
      nienarodzonego maluszka
      • p.s.j Re: szkoda gadac 24.07.06, 14:53
        W ogóle tylko idiotki zachodzą w ciąże. Gdyby nie było ciąż, nie byłoby zgonów
        noworodków, poronień, gorączek połogowych i tysiąca innych nieszczęść. Zostawmy
        to zwierzece rozmnażanie się dzikusom z 3go świata.
    • dzikoozka Re: Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność? 24.07.06, 14:30
      A dlaczego nic się nie mówi o ojcu, który ją zapłodnił wiedząc, ze ona od tego
      umrze??? Ciekawe, że w tym aspekcie rola ojca sie nie liczy...
      • blondgirl Re: Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność? 24.07.06, 14:35
        W tym programie nie było mowy czy było to planowane dziecko, czy też tzw.
        wpadka. Mogło być różnie... Przy czym to była bardzo arcykatolicka rodzina.

        Mnie zastanawia tylko jedno - jak kogoś takiego można robić błogosławioną i
        stawiać jako wzór do naśladowania dla innych kobiet?

        Oglądają ten program zastanowiło mnie jedno wypowiadali się znajomi, mąż
        (oczywiście wszyscy wyrażali dla niej swój podziw, ani słowa krytyki), ale nie
        było wypowiedzi jej dzieci. Musiałabym mieć bardzo wyprany mózg, żeby nie
        znienawidzić swojej matki, gdyby zrobiłaby mi coś takiego.
        • nieodpowiedzialna Re: Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność? 24.07.06, 14:47
          A ja właśnie bym ją ceniła, za to co zrobiła...
          • blondgirl Re: Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność? 24.07.06, 14:54
            A ja nie widzę tu nić co można by podziwiać.
        • wed05 Re: Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność? 24.07.06, 15:07
          w rodzinach acrcy-katolickich nie ma wpadek... bo nie uzywa sie antykoncepcji.
    • nieodpowiedzialna Re: Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność? 24.07.06, 14:46
      Źle przytoczona historia. Kobieta zachodząć w ciążę była zdrowa. W trakcie okazało się, że ma raka. Mogła usunąć, nie chciała. Uzgodniła to z mężem. To była ich decyzja. I nie powinnismy sie w to wtrącać i oceniac jej jako matki.
      Równie dobrze mogła przeżyć.
      Ja jestem najmłodsza z rodzeństwa (mam jeszcze 2 braci i2 siostry). Moja mama miała 40 lat jak zrobili sobie z Tatą piatą pociechę (mnie:)). Bardzo źle znosiła ciążę. Lekarze jej powiedzieli, że lepiej usunąc, bo umrze albo ona albo dziecko.
      Ustalili z Tatą, że będzie co będzie. Nie dokona aborcji.
      Bóg ma nas w opiece, bo mam 25 lat i zarówno ja jak i Mama mamy sie świetnie.

      Nie oceniajcie innych zbyt pochopnie...
      • blondgirl Re: Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność? 24.07.06, 14:53
        OK. Twojej mamie się udało - tylko się cieszyć z tego powodu i gratulować
        wspaniałej pociechy. A co gdyby się nie udało? Pomyślałaś o swoim rodzeństwie?
        • nieodpowiedzialna Re: Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność? 24.07.06, 15:03
          Poprostu szkoda komentarzy. Najwyższą ceną jest poświęcić swoje życie dla życia innego człowiek. Szkoda, że tak niewiele osób na to stać? Napisz jeszcze, że Maksymilian Kolbe był bezmyślny (też jest święty). On też poświęcił sowje zycie. I to nie za swoje dziecko a za całkiem obcego człowieka.
          Wg Twojego myslenia to istny wariat był, co?
          • blondgirl Re: Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność? 24.07.06, 15:10
            On nie zostawił swoich małych dzieci, które wcześniej powołał do życia. A może
            jednak?
            • nieodpowiedzialna Re: Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność? 24.07.06, 15:21
              > On nie zostawił swoich małych dzieci, które wcześniej powołał do życia. A może
              > jednak?

              Czy słusznie wyczuwam ironię?
    • saskiaplus1 Re: Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność? 24.07.06, 14:59
      Myślę, że ten post jest bardzo nieprzemyślany. Po pierwsze, autorka zupełnie nie
      rozumie motywacji i sposobu myślenia Joanny Molla (bo o niej tu chyba mowa), bo
      tego nie da się zrozumieć na podstawie filmu, w dodatku przy zupełnym braku
      wiedzy o katolickim sposobie myślenia o życiu i świecie. Po drugie, autorka
      chyba niedokładnie oglądała albo przefiltrowała sobie przytaczane w filmie fakty
      przez własne uprzedzenia i światopogląd (co skądinąd jest zupełnie normalne, ale
      niekoniecznie daje obiektywny obraz świata). Krótko mówiąc, należałoby na ten
      post spuścić litościwie zasłonę milczenia...
      • nieodpowiedzialna Re: Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność? 24.07.06, 15:04
        aż mi ulżyło, po twoim poście że są zdrowi ludzie na tym świecie :)
    • blondgirl Re: fakty 24.07.06, 15:08
      1oaza1.za.pl/joanna%20molla.htm
      Oboje małżonkowie bardzo pragnęli mieć dużą gromadkę dzieci. Rok po ślubie, w
      1956 r. urodził się Pierluigi. W 1957 r. przyszła na świat Maria Zita. Dwa lata
      później urodziła się Laura - wymodlona przez Giannę siostrzyczka dla małej
      Marii. W 1962 r. miało urodzić się kolejne dziecko. I choć każda z poprzednich
      ciąż nie była w swym przebiegu najłatwiejsza, Gianna była przyzwyczajona do
      pewnych trudności, to jednak teraz sytuacja okazała się być niezwykle groźną.
      Na macicy utworzył się pewien rodzaj włókniaka, który zagrażał rozwijającemu
      się dziecku i życiu matki. Gianna wiedziała, zwłaszcza jako lekarz, że stan
      jest poważny, że jej życiu zagraża niebezpieczeństwo, ale od pierwszych chwil
      tych trudności stanowczo domagała się ratowania życia dziecka za wszelką cenę.
      Nie pozwalała na żadne kompromisy. Był to trudny czas dla niej, dla męża i
      całej rodziny. I choć operacja usunięcia włókniaka powiodła się, dziecko mogło
      rosnąć, to jednak stan zdrowia matki nie pozostawiał cienia wątpliwości: nad
      Gianną wisiał pewnego rodzaju wyrok. Przez cały ten trudny czas gorąco się
      modlono, aby Pan Bóg zechciał ocalić zarówno matkę, jak i dziecko, ale w
      ogromie swej miłości Pan Bóg zdecydował inaczej. 20 kwietnia 1962 r. w Wielki
      Piątek Gianna przyjechała do szpitala. Nazajutrz rano urodziła zdrową, piękną
      córeczkę, ale sama rozpoczęła agonię. Nie było ratunku. Pomimo ogromnych starań
      lekarzy, pomimo bólu i morza łez najbliższych, zwłaszcza ukochanego Piotra, 28
      kwietnia zmarła. Miała zaledwie 40 lat. Tylko siedem lat była żoną. Pozostawiła
      męża i czworo małych dzieci.

      • nieodpowiedzialna Re: fakty 24.07.06, 15:20
        i...?

        Oddała swoje życie za życie swojego dziecka? Co w tym dziwnego czy chorego?

        • blondgirl Re: fakty 24.07.06, 15:22
          ... stawiając pod drugiej stronie szali życie pozostałej 4 dzieci
          • blondgirl Re: fakty 24.07.06, 15:23
            Zresztą sama wiesz, że matka jest najważniejszą osobą w życiu dziecka i to na
            każdym etapie jego życia. Jesteś w stanie wyobrazić sobie sytuację, że twoja
            mama umiera w imię tak pojmowanych zasad?
            • nieodpowiedzialna Re: fakty 24.07.06, 15:52
              jestem w stanie to sobie wyobrazić...
              • blondgirl Re: fakty 24.07.06, 15:55
                a ja nie!
          • nieodpowiedzialna Re: fakty 24.07.06, 15:54
            dlaczego od razu tak? wiele osób wychowywało się bez matki czy ojca. jasne, że ejst to wielka strata, ale rozumiejąc dlaczego tak się stało i z kochającym ojcem nie musi byc źle.
            Te zostawione dzieci i to urodzone do końca zycia będą postrzegały swoją Matkę jako anioła!
            • blondgirl Re: fakty 24.07.06, 15:56
              Ale każde z nich dużo by dało by ta matka była.

              Największym marzeniem takiego dziecka jest posiadanie mamy
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka