mojito23
07.08.06, 17:41
Nieslychana historia:
Kilka dni temu zostalam zaproszona na wesele przez przyjaciol jeszcze z
czasow jednego podworka.. a na zaproszeniu widnialo tylko moje nazwisko..
zadnego 'plus jeden', 'wraz z osoba towarzyszaca'. Zeby rozwiac drobne
watpilowsci spytalam przez smiech 'czy to pojedyncze zaproszenie? a kto
jeszcze bedzie solo'?. Oni z usmiechem odparli ze tak i wymienili pozostale
dwie osoby, ktore tez beda solo.. a pozostale 108 beda w parach.
Napisalam to tak sucho i bez emocji.
Ale nie ukrywam zlosci i niedowierzenia.
Chcialam zapytac co o tym sadzicie?
Sama nie wiem.. juz nawet jakbym miala sie wybrac z kuzynem/kumplem/ex-
chlopakiem/wynajetym facetem/wujkiem.. kimkolwiek.. ale niewyobrazam sobie
zapraszania ludzi bez osob towarzyszacych.. Tak sie chyba nie robi.
Zlosc mi podpowiada, ze pojawic sie w Kosciele z bukietem kwiatow,
przyklejonym usmiechem na twarzy, menem u mojego boku (najlepiej wynajetym
tak jak z Wedding date ;) i cichutkim tekstem: 'PRzepraszam Kochani, nie
chcemy sie z moim menem rozstawac i mamy inne plany na wieczor.. coz
wybaczcie ze mnie nie bedzie na weselu. Szczescia na nowej drodze zycia'.
Pozdrawiam ze slonecznego Wroclawia :)