Dodaj do ulubionych

Dzień za dniem Marioli B.

    • Gość: Katarzyna Re: Dzień za dniem Marioli B. IP: 195.117.87.* 24.02.03, 11:28
      Tyle co mają Ci państwo dochodu, ma nejedna rodzina, gdzie oboje
      małżonków pracuje i ma troje małych dzieci do utrzymania. Takich
      przypadków jest o wiele wiecej. Niech pani pisząca artykuł
      zaineresuje się zwykłą rodziną z małymi dziećmi i wówczas
      porówna sytuację.
    • Gość: agaj Re: Dzień za dniem Marioli B. IP: *.visp.energis.pl 24.02.03, 12:09
      czesc
    • Gość: anna z lodzi Re: Dzień za dniem Marioli B. IP: *.visp.energis.pl 24.02.03, 12:17
      Szanowna Pani!nie wiem gdzie Pani znalazla tych ludzi!napewno
      jednak nie sa to "ofiary" losu i "prawdziwi" bezrobotni!
      samochod, komorka drogie paperosu?czy tak wyglada zycie
      bezrobotnego?chyba tylko z perspektywy warszawiaka!jesli mialaby
      Pani ochote moge wskazac prawdziwa rodzine bezrobotnych ktora
      nie ma pieniedzy "nawet" na zakupy w zabce a juz napewno nie za
      30 zloty.To co Pani napisala jest zwyczajnym
      przeklamaniem.Jestem oburzona i wstrzasnieta ze po tym co Pani
      napisala cala Polska tak wlasnie bedzie odbierac lodzkiego
      bezrobotnego!Ci ludzie zyja na przyzwoitym poziomie, moze nie
      jest to luksus ale tysiace lodzian zyje w owiele gorszych
      warunkach!Licze na sprostowanie tego artykolu!Z powazaniem Aga
      • Gość: kaja Re: Dzień za dniem Marioli B. IP: *.ptr.net.pl / 192.168.70.* 24.02.03, 13:17
        hej, po co od razu o tej perspektywie warszawiaka? naprawdę myślisz, że ludzie
        z Warszawy, którzy mieliby tyle kasy do dyspozycji + samochód itp., uważaliby
        się za biednych?
        • monikate Re: Dzień za dniem Marioli B. 24.02.03, 13:59
          No proszę, sądziłam, że tylko ja tak myślę! A tu tyle osób dosłownie z ust mi
          wyjęło moje myśli i umieściły je powyżej. Zgadzam się całkowicie z ich
          opiniami i proponuję, aby p. Szczęsna wróciła do tematu.
          Synuś nie pracuje... Za to orze jego 65-letnia babcia... Te malboro... Ech,
          już kończę, bo bierze mnie oburzenie i zaczynam powtarzać to, co inni.
          • Gość: norma_jean Re: Dzień za dniem Marioli B. IP: *.saint 24.02.03, 14:07
            Mnie się najbardziej podobała ta babcia latająca na saksy samolotem. No bieda z
            nędzą proszę Państwa!
            • goga.74 Re: Dzień za dniem Marioli B. 24.02.03, 14:32
              Gość portalu: norma_jean napisał(a):

              > Mnie się najbardziej podobała ta babcia latająca na saksy samolotem. No bieda
              z
              >
              > nędzą proszę Państwa!

              a synalek musi koniecznie miec w domu komputer i drukarke
              i ta pralka co ma az 5 lat, ten siedmioletnmi volkswagen
              i ten rachunek za telefon komorkowy
              wymiekam
    • Gość: mala Re: Dzień za dniem Marioli B. IP: *.zeb.de / 10.1.109.* / *.zeb.de 24.02.03, 20:09
      oboje z mezem pracujemy i to w dodatku za granica. na zarobki
      nie mozemy narzekac - stac nas i na samochod, i na urlop i na
      rozne inne rzeczy. ale nasza lodowka tez ma ok. 6 lat, sprzet
      AGD kupowalismy uzywany bo np. pralke roczna, prawie nie
      uzywana, mozna kupic za pol ceny, wiec po co wydawac dwa razy
      wiecej???
      co jest takiego dziwnego w spisywaniu/kontrolowaniu swoich
      wydatkow????? co jest takiego dziwnego w robieniu zakupow w
      tanszych sklepach?????
      ja sama tez mam ubrania pamietajace czasy konca mojej
      podstawowki (jestem juz co prawda dawno po studicha, ale figura
      mi sie niewiele zmienila, ubrania pasuja i sa w dobrym stanie) i
      nie czuje sie z tego powodu gorsza!!!!!
      o co w ogole chodzi w tym artykule?????? jaki jest jego cel?????
      czy jego autorka moglaby sie wypowiedziec na forum, o czym tak
      naprawde chciala napisac?????
    • Gość: magda Re: Dzień za dniem Marioli B. IP: *.ab.hsia.telus.net 24.02.03, 21:40
      Mysle,ze celem autorki artykulu bylo zakpic sobie z tych,
      ktorzy zyjac w miare dobrze wiecznie narzekaja.A jest to
      niestety nasza cecha narodowa. I udalo jej sie to wspaniale. To
      material na dobry kabaret. Przeciez nie mozna tego traktowac
      doslownie!
    • Gość: Ela Re: Dzień za dniem Marioli B. IP: 195.116.192.* 25.02.03, 15:15
      Ja za 2.500 zł miesięcznie muszę wyżyć z trójką dzieci w wieku
      szkolnym! I co Wy na to?
    • Gość: Gosia Re: Dzień za dniem Marioli B. IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 25.02.03, 16:44
      Po przeczytaniu tego artykułu, zupełnie zgłupiałam i zaczęłam się zastanawiać
      czy przypadkiem ja też nie jestem biedna:) A do tej pory myślałam że z
      dochodami mojej trzyosobowej rodziny na poziomie 2500 – 3000 żyje nam się
      całkiem dobrze i dziękowałam Bogu że kłopotów finansowych nie mamy, że nie
      muszę się „szczypać” z pieniędzmi jak to niejednokrotnie w życiu bywało.
      Musiałam przeczytać tekst jeszcze raz, bo pomyślałam że nie zrozumiałam sensu
      tego artykułu. O czym on jest?
      - O przeciętnej polskiej rodzinie?
      Daj Boże żeby przeciętna polska rodzina miała takie dochody. Nie znam statystyk
      ale nie uwierzę (a i opinie na forum o tym świadczą) że tak żyje przeciętna
      polska rodzina.
      - O zachowaniu godności, odpowiedniego statusu w czasie recesji?
      Nie wydaje mi się godnym zachowanie Państwa B. To jest najzwyklejsze w świecie
      cwaniactwo. Bo tylko tak można nazwać wyłudzanie zasiłku chorobowego.
      - O biedzie? No, chyba o wszystkim innym ale na pewno nie o biedzie.
      - O zaradności, oszczędności Pani B? Na to mógłby wskazywać tytuł artykułu,
      szczegółowy opis wydatków rodzinnych, znajomości cen i umiejętności
      kulinarnych pani domu. Ale jaka to zaradność jeżeli przy takich dochodach,
      Państwa B. nie stać na kupno nowych ubrań czy kosmetyków. Znam mnóstwo
      przykładów ludzi gospodarujących o wiele mniejszymi pieniędzmi, którzy
      wszystkie te rzeczy kupują i to bez specjalnych wyrzeczeń. Ja sama miesiąc w
      miesiąc kupuję nowe ubrania i kosmetyki a do oszczędnych i gospodarnych się nie
      zaliczam.

      Naprawdę nie wiem co sądzić o tym artykule, bo nie przemawiają też do mnie
      głosy na forum że artykuł ma drugie dno, że to ukryta ironia autorki.
      Czytając po raz drugi a nawet trzeci ten artykuł starałam się znaleźć,
      uchwycić spojrzenie autorki na sytuację Państwa B. Ja nie mogę doszukać się tam
      żadnej ironii, raczej prawdziwe zdziwienie, że bohaterowie tak dobrze sobie
      radzą w „tych trudnych chwilach”
      Cytuję:
      - Żyją z miesiąca na miesiąc, bezustannie borykając się z kłopotami
      finansowymi, i rozpaczliwie walczą o zachowanie dawnego statusu, wypatrując
      końca recesji.
      (gdyby w tym zdaniu znalazły się dwa słowa: „ich zdaniem” – już byśmy mieli
      jasny pogląd na sytuację. Według mnie można tu nawet odczytać współczucie dla
      bohaterów artykułu)

      - Jednak ubiegły rok, kiedy to nie tylko nie dostawała zasiłku, ale jeszcze
      sama opłacała sobie ZUS, musiał być ciężki. Pytam, jak w ogóle udało im się
      przetrwać.
      - Pytam, co jest dla nich w tej sytuacji najbardziej uciążliwe.
      - Mariola B. doskonale wie, ile co kosztuje, i zakupy stara się robić tam,
      gdzie najtaniej: w Biedronce, gdzie czasem trzeba czekać nawet i 20 minut na
      koszyk, w hipermarkecie, gdzie żeby się opłacało, trzeba kupić 3-6 sztuk
      jednego asortymentu. Potrafi być oszczędna.
      (tu mamy wręcz podziw dla Marioli B. ze strony autorki tekstu)

      Tak więc mam pytanie do autorki tekstu: O czym jest ten artykuł ?????



      • Gość: kaja Re: Dzień za dniem Marioli B. IP: *.ptr.net.pl / 192.168.70.* 25.02.03, 21:18
        ja też czytałam i chciałam znaleźć to drugie dno, ale jeśli chodzi o ten
        fragment:

        Ich telewizor ma prawie 10 lat.

        Pralka - 7 lat.

        Lodówka - 6 lat.

        Kuchenka gazowa - 15 lat.

        to już nie wiem, co myśleć. Bo gdyby to był artykuł ośmieszający cwaniactwo,
        narzekanie itp., to powinno być wypowiedź bohaterki, że ich telewizor itd. ma
        tyle lat, ale nie stać ich na nowy, powinno być jasne, że wg bohaterki te
        sprzęty to stare graty - podkreślam, że wg mnie to nie są graty. Z drugiej
        strony jest to przerysowane, tak dramatyczne, że aż śmieszne. To by raczej
        pasowało to reklamy społecznej w stylu:
        Joanna - 7 lat.
        Karina - 5 lat.
        Tyle lat żyją z HIV zakażone przez stałych partnerów.

        I może właśnie chodziło o to przerysowanie.

        z kolei ten fragment sugeruje, że autorka rzeczywiście podkreśla absurd
        sytuacji:
        "Pytam, czy zdają sobie sprawę, że przepalają 405 zł - niemal cały zasiłek dla
        bezrobotnych.
        - Przecież dlatego próbowałem rzucać. Ale wiem, że jak prawdziwa bieda zajrzy w
        oczy, trzeba będzie rzucić - odpowiada Rafał B.
        - Marlboro to nie są tanie papierosy - mówię.
        - Niełatwo jest odzwyczaić się od lepszego - odpowiada. - Kiedyś paliłem
        sporty, potem było mnie stać na lepsze, teraz mnie nie stać, a gorsze nie
        smakują."
        • norma_jean Jestem biedna :((((( 25.02.03, 21:46
          No tak. Mam na miesiąc trochę więcej niz Państwo B, a nawet A, C i D. Ale od
          pół roku marze o plecaczku Louis Vuittona i nie moge go kupić. Czy Pani
          Dziennikarka mogłany przyjechać i zrobic dramatyczny materiał o tym jak mi
          źle??? To dla mnie trauma wręcz!!! A przyoszczędzic nie mogę, nie, jeszcze
          starej Mamie wydrę z gardła....Pomocy!!
          • Gość: anula z prowincji Re: IP: *.wodgik.katowice.pl 26.02.03, 09:59
            Droga pani redaktor jezeli chce pani wzruszyc czytelników losem
            ludzi bezrobotnych niech sie pani wybierze na prowincje. Np do
            malych miejscowosci na podkarpaciu gdzie ludzie nie maja prawa
            do zasilku, nie moga dorabiac i nie maja zadnych perspektyw.Tu
            jest prawdziwe nieszczescie ludzi, którzy nie moga swoim
            dzieciom zapewnic podstawowych artykułow takich jak buty na zime
            (nawet ze sklepu CCC) czy ksiazek na nowy rok szkolny (nie
            mówiąc o całej wyprawce. A jesli pisanie takich artykułow oprócz
            wzruszenia czytelników losem ludzi bezrobotnych, czy zwrócenia
            uwagi na problem ma jakiś inny cel to prosze mi go jasno
            przedstawic bo nic z tego nie rozumiem. Uderzyła pani w bardzo
            czuła strunę i nie wątpię ze pani artykuł przyczyniłby się do
            łez prawdziwych ofiar bezrobocia gdyby było ich stac na kupno
            gazety i przeczytanie artykułu szanownej pani. zastanawiam się
            jeszcze czy nie jest to artykuł o niezwykłej zaradności Marioli
            B.. Jeśli tak to Droga pani ośmiesza pani tu swoją bohaterkę bo
            co to za zaradność kiedy ktoś przepala 4 stówy a sam sobie
            obcina włosy (fryzjer to wydatek ok. 20-30 zł, a obciąć się
            można nawet z 12 zł) codziennie jeżdzi do owej pani którą się to
            czemu nie ma biletu miesiecznego? itd itd.... Oj chyba nie zna
            pani całej prawdy o zyciu, zapraszamy na prowincję.
            • Gość: LOLITA JESTEM W SZOKU - OBCASY IDĄ W DÓŁ!!!! IP: 62.233.178.* 27.02.03, 08:40
              Przepraszam, że krzyczę, ale jestem zszokowana tym materiałem
              podobnie jak Wy. A wiecie co jest najgorsze? Republika
              kolesiówek, bo nie inaczej można nazwać podstawę znalezienia się
              takiego tekstu w gazecie. Gdyby dziennikarka X napisała coś
              takiego, pogoniliby ją z hukiem. Ale to napisało Nazwisko Znane
              Typu Szczęsna. A to już zupełnie co innego...
        • Gość: Ola K. Re: Dzień za dniem Marioli B. IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 26.02.03, 12:58
          Jestem zażenowana, podobnie jak moi poprzednicy. Chyba mają
          rację ci, którzy uważają, że jest to celowo przejaskrawione po
          to, aby bohaterowie reportażu przeczytali i zawstydzili się,
          albo aby ich bliscy czy znajomi może nie tyle wytykali ich
          palcami, ale dali im do zrozumienia kim są. W obecnych czasach,
          kiedy tyle prawdziwej biedy dookoła, gdzie tyle głodnych dzieci
          i zrozpaczonych, bezrobotnych rodziców, którzy swoim dzieciom
          nie mogą zapewnić nawet minimum ....... . To niemoralne....
          Droga Pani Redaktor, proponuję, aby za coś takiego Państwo B.
          do comiesięcznych wydatków doliczyli jakąś kwotę, którą będą
          przekazywać np. na dożywianie biednych dzieci /sugeruję, aby to
          była kwota jaką wydają co miesiąc na papierosy /. Ja bym ich
          nawet do tego zobowiązała!
          Jakoś nie chce mi się ich pozdrawiać. Ola z Czestochowy.
    • Gość: Miśka Re: Dzień za dniem Marioli B. IP: 212.244.57.* 26.02.03, 10:08
      To doprawdy tragedia ludzka - 3000 zł dochodu na 2 osoby. Nie wiem jak oni
      jeszcze żyją. A tak poważnie artykuł ten wywołał spore zamieszanie. Od wczoraj
      jest w naszej firmie tematem nr 1. I zastanawiamy sie o co tak naprawdę w tym
      wszystkim chodzi. O dobicie tych, którzy zarabiają 1500 zł (albo i mniej) na 4-
      osobową rodzinę (wskazuje, że oni są już nawet poza marginesem biedy)? O
      wskazanie, że sprzęt AGD i RTV powinno sie zmieniać co pięć lat (maksymalnie!),
      bo 6-letni to już złom? O pokazanie nieudolności? A może kombinatorstwa i
      cwaniactwa? O zdenerwowanie tych, którzy uczciwie pracują za marne pieniądze i
      płacą wszelkie możliwe podatki i składki? Bieda Marioli B. polega na tym, że
      posiada telewizję kablową, 2 telefony, wydaje cały zasiłek na papierosy, kupuje
      pomidory w styczniu (!), papier toaletowy i proszek do prania co kilka dni (dla
      2 osób!), herbatę Lipton, mandarynki, itp. Dodatkowo tankuje na BP zbierając
      marne punkty (swoją drogą policzcie ile kosztuje jakikolwiek zdobyty za punkty
      sprzęt). I jest tak biedna, że nie stać jej fryzjera, kosmetyki, ubrania. Nie
      potrafię tego pojąć.
      My z mężem zarabiamy mniej niż Mariola B. I jakoś tak się składa, że nie
      narzekamy na ciężki los. Stać nas na normalne kupowanie, przetwory robię
      owszem, ale dla przyjemności. Mamy pieniądze na fryzjera, kosmetyki, ubrania.
      Chodzimy do kina, czasem zjemy obiad czy kolację na mieście. Płacimy za szkołę,
      za samochód... I w dodatku udaje nam się prawie zawsze coś oszczędzić.
      Czytając ten artykuł zastanawiałam się nad tym czy to rodzina Marioli B. jest
      nienormalna, czy może moja. My pracujemy, wydajemy, oszczędzamy i jesteśmy
      bardzo zadowoleni z życia.
      Tylko dlaczego próbuje się nas dobijać takimi idiotycznymi artykułami???
      • Gość: kropcia Re: Dzień za dniem Marioli B. IP: *.inetia.pl 26.02.03, 11:39
        Tja... to mają być bezrobotni ?


        Naprawdę smieszne. Jeśli mamy takich bezrobotnych, to zliwidujmy
        wszystkie zasiłki - bo i tak zarobią na czarno, ZUSy - bo nawet
        jak zapłacą, to 'odbiorą' jako chorobowe, będzie mniej
        biurokracji, i uczciwiej w stosunku do tych, którzy nie mogą
        'odchorowac' tego co zapłacili i ZUS jest im tylko zabierany...




        Państwo sobie sobie całkiem nieźle radzą, nie oszukujmy się.


        Są na swój sposób zaradni, kombinują itp. Jak Mariola B.
        dociągnie do emerytury to przejmie od matki wychodzone trasy na
        saksach i jeszcze będzie z budżetu brać emeryturę...




        ech...




        pozdrawiam


        K.






    • Gość: Pani Doktor Re: Dzień za dniem Marioli B. IP: *.karpacz.sdi.tpnet.pl 26.02.03, 18:07
      Tak się składa, ze i ja jestem mieszkanką Łodzi, mam wyższe
      wykształcenie podobnie mój mąż i nawet mamy pracę. Cóż, kiedy
      nasze przychody netto nie sięgają nawet kwoty wymienionej w
      artykule!! Razem mamy około 2700 netto a musimy dokonać opłat i
      utrzymać się na jako takim poziomie razem z dwuletnim synkiem.
      Nie bardzo rozumiem sens pisania artykułu kiedy my - młodzi
      lekarze pracujacy w przychodni na cały etat nie możemy nawet
      porównywać się dochodem z dwójką bezrobotnych oszustów....Nie
      wspominając o kosztach podnoszenia kwalifikacji, książek,
      czasopism medycznych, kursów na specjalizacji itp.
      My zawsze płacimy podatki, połowę naszych przychodów pożera ZUS
      od którego nigdy się nie wykręcamy zwolnieniami, zawsze chodzimy
      w ubraniu sprzed kilku lat a nasze dziecko ubieramy w lumpeksie
      bo nie stać nas na nic innego, kupujemy w supermarkecie tzw.
      okazje etc. etc. Na marginesie osiedlowe sklepiki cieszą się
      popularnoscią i wspomnianymi kolejkami nie ze względu na cenę
      ( są często droższe ) lecz z powodu świeżych towarów zamawianych
      często dla konkretnego klienta.
      Jako stała czytelniczka Gazety (kupowanej jako jedyny luksus)
      jestem głęboko wzburzona treścią artykułu...
      Z powazaniem Pani Doktor
    • Gość: Małgorzata Re: Dzień za dniem Marioli B. IP: *.pl / 10.10.1.* 26.02.03, 19:46
      Co za idiotyzmy. Dawno takich w Gazecie nie czytałam! Wstyd.
    • Gość: Jula Re: Dzień za dniem Marioli B. IP: *.pl / 10.10.1.* 26.02.03, 20:01
      Czy aby pani redaktorka nie jest osobą ograniczoną umysłowo? A
      może zaszkodziły jej zakupy w biedronce?
      • Gość: millie Re: Dzień za dniem Marioli B. IP: *.lshtm.ac.uk 27.02.03, 17:49
        od kilku lat mieszkam za granica wiec troche 'wypadlam z obiegu'
        jesli chodzi o ceny, koszt utrzymania itp. Wiec nie ma sie co
        dziwic ze w miare czytania szczeka opadala mi coraz nizej a brwi
        unosily sie coraz wyzej! 3000 zl to jest okolo 500 funtow - dwie
        osoby MOGLYBY sie za ta sume utrzymac w LONDYNIE!!! Gdzie koszty
        utrzymania so mniej wiecej 6 razy wyzsze niz w Lodzi!!!!
        Ja tez mam duze problemy ze zrozumieniem 'co autor(ka) miala na
        mysli...'
        pozdrawiam
        • Gość: Slawek Re: Dzień za dniem Marioli B. IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 27.02.03, 18:55
          Czemu ma służyc ten artykuł zastanawiałem się po jego
          przeczytaniu . Jeśli miał pokazać biedę to Pani Szczęsna nie ma
          pojęcia o tym za ile i jak skromnie żyją biedni .Jeśłi miał
          pokazać jak sobie ludzie "radzą" to może jaki efekt został
          osiągnięty . Nie chce mi się wierzyć , że ten artykuł został
          popełniony z głupoty .
    • Gość: lolyta Re: Dzień za dniem Marioli B. IP: *.dialup.mindspring.com 28.02.03, 03:12
      W drugiej czesci Bridget Jones zrobila ona kompletnie idiotyczny
      wywiad ze swoim ukochanym aktorem, pamietacie? I redakcja
      poprosila ja o wiecej, bo stwierdzila, cytuje z pamieci, ze to
      byl bardzo zly wywiad, ale przyszlo po nim mnostwo listow, a
      jesli po artykule/wywiadzie przychodza do redakcji listy, to byl
      dobry, niezaleznie od tego, jak byl zly. I o to chodzi, o to
      chodzi.
      • melanos Re: Dzień za dniem Marioli B. 28.02.03, 10:43
        Gość portalu: lolyta napisał(a):

        > W drugiej czesci Bridget Jones zrobila ona kompletnie idiotyczny
        > wywiad ze swoim ukochanym aktorem, pamietacie? I redakcja
        > poprosila ja o wiecej, bo stwierdzila, cytuje z pamieci, ze to
        > byl bardzo zly wywiad, ale przyszlo po nim mnostwo listow, a
        > jesli po artykule/wywiadzie przychodza do redakcji listy, to byl
        > dobry, niezaleznie od tego, jak byl zly. I o to chodzi, o to
        > chodzi.

        Trafione w samo sedno. Wiecie teraz pewnie nastąpi odpowiedź sz.p. redaktor, że
        jak widać jej tekst był bardzo potrzebny skoro zrobił taki ferment, a przecież
        Gazeta z natury swej musi dawać różnorodny obraz rzeczywistosci itp. farmazony.
        Dziennikarka dostanie nagrodę za to, że zbulwersowała maluczkich, a że przy
        okazji trochę krwi nam napsuła... Kogo to obchodzi, bo sądząc po tym, że nawet
        nie raczyła się odezwać do forumowiczów, na pewno nie BARDZO ZNANĄ DZIENNIKARKĘ.
        • Gość: Magda Re: Dzień za dniem Marioli B. IP: *.toya.net.pl 28.02.03, 11:46
          Wydaje mi się,że w redakcji WO dobrze wiedzieli jakiego gniota
          maja zamiar drukować.Świadczy o tym wsępniak do tego numeru
          pt .Bieda,której nie widać-autorstwa Danuty Zagrodzkiej,który w
          całości poświęca na tłumaczenie"co autor miał na myśli".Dziwi
          mnie tylko ,że taka doświadczona redaktorka jak p. Zagodzka
          pozwala sobie na wypisywanie takich obrażających inteligencję
          swoich czytelników swierdzeń jak m.in."Ta aktywna postawa to
          szansa, że kiedy wreszcie recesja się skonczy,państwo B.wrócą do
          normalnego życia i pracy niezłamani i newykluczeni ze
          sołeczrństwa".Ciekawe co za aktywność pani redaktor miała na
          myśli?
          • lilla.pelicia Re: Dzień za dniem Marioli B. 28.02.03, 13:47
            Zastanawiam się skąd tyle wrogości - dla mnie ten artykuł miał być o
            zwyczajnych ludziach, którzy usiłują zachować odrobinę godności. Nie żebrzą,
            nie przepijają zasiłku, nie łażą na demonstracje i nie domagają się kasy od
            wszystkich dookoła. Wzruszył mnie ten ich ekspres do kawy, jako próba
            utrzymania się w społecznym kręgu dania i brania. Jak bardzo są różni od tych
            pożal się boże bezrobotnych, co tylko umieją łapy wyciągać tu po rentę, tam po
            zasiłek, a i tak wszystko idzie na wino marki żur. O tamtych był film Arizona,
            a ci też może zasłuzyli na opis. A czyją inteligencję to miałoby obrażać że
            państwo B. czekają na koniec recesji, nie rozumiem. Jasne, lepiej żeby czekali
            na podwyższenie zasiłków jak reszta polskich pasożytów.
            Dla jasności - jestem nauczycielką i zarabiam 650 zl miesięcznie.
            Lilla



            Gość portalu: Magda napisał(a):

            > Wydaje mi się,że w redakcji WO dobrze wiedzieli jakiego gniota
            > maja zamiar drukować.Świadczy o tym wsępniak do tego numeru
            > pt .Bieda,której nie widać-autorstwa Danuty Zagrodzkiej,który w
            > całości poświęca na tłumaczenie"co autor miał na myśli".Dziwi
            > mnie tylko ,że taka doświadczona redaktorka jak p. Zagodzka
            > pozwala sobie na wypisywanie takich obrażających inteligencję
            > swoich czytelników swierdzeń jak m.in."Ta aktywna postawa to
            > szansa, że kiedy wreszcie recesja się skonczy,państwo B.wrócą do
            > normalnego życia i pracy niezłamani i newykluczeni ze
            > sołeczrństwa".Ciekawe co za aktywność pani redaktor miała na
            > myśli?
            • Gość: Magda Re: Dzień za dniem Marioli B. IP: *.toya.net.pl 28.02.03, 16:14
              Proponuję przeczytać uważniej mój post.Nie ma tam żadego
              bezpośredniego odniesienia do bohaterów reportarzu,więc
              posądzanie mnie o wrogość w stosunku do nich jest
              nieporozumieniem.Jest natomiast cytat z artykułu p.
              Zagrodzkiej,która usiłuje nam, czytelnikom wmawiać,że artykuł
              pani Szczęsnej jest poświęcony ludziom,którzy odznaczaja się
              aktywnością życiową[w sensie pozytywnym],której nijak dopatrzeć
              się nie mogę.I nie tylko ja.Jeżeli p.Zagrodzka wmawia mi ,że
              tzw.ruchy pozorowane ,które wykonują bohaterowie ,świadczą o ich-
              godnej pochwały -aktywności ,to przepraszam ,ale to jest
              zwyczajne wciskanie kitu.I to właśnie TO OBRAŻA INTELIGENCJĘ
              CZYTELNIKÓW.
    • Gość: nonika Re: Dzień za dniem Marioli B. IP: *.konin.sdi.tpnet.pl 28.02.03, 08:58
      Nie uważam żeby tej rodzinie żyło się źle skoro aż 400 złotych
      przepalają. Moja siostra ma czteroosobową rodzinę i jej dochód
      to renta chorobowa męża - 380 złotych. Dwóch dorosłych i dwójka
      dzieci-może byście o nich zrobili reportaż bo wyżyć za te
      pieniądze to naprawdę suksec.
      • lastka Re: Dzień za dniem Marioli B. 28.02.03, 11:21

        No tak zawsze mogą zrezygnować z telefonu komórkowego.

        Jeszcze nie jest tak żle. Mamy takie czasy, że naprawdę w co drugim domu
        mieszkają tacy ludzie. Chociażby przykład moich rodziców:
        mieszkanie- czynsz 580 zł
        telefon (mają zniżkę) ok.0 zł.
        tv kabl. 30 zł.
        światło ok 80 zł.
        gaz i woda wliczone w czynsz.
        Tato na rencie 840 zł, mama bezrobotna, młodszy brat 13 lat szkoła podstawowa w
        tym roku idzie do gimnazjum.
        Żyją z tego co tata dorobi. Ja na ile jestem w stanie to pomagam. Ale podziwiam
        moją mamę za to że:
        -z niczego potrafi zrobi coś, zawsze jest obiad z dwóch dań i jakim cudem udaje
        jej się jeszcze odłożyć nie wiem...
        Myślę, że naprawdę jest wiele takich rodzin a co maja powiedzieć Ci biedni
        emeryci którzy dostają kilka zł. emerytury i musza zapłacić wszystkie rachunki
        i zrobić np, jeszcze takie święta?
        • Gość: Konczita Nie wierzę!!!!! IP: *.u.mcnet.pl 28.02.03, 17:25
          Droga Pani redaktor, która wysmarowała ten artykuł,
          chyba Pani nigdy w życiu biedy nie widziała. Ja mam 23 lata, pracuję za ok 2000
          zł miesięcznie, z czego muszę opłacić studia (ok. 8000 rocznie), zapłacić
          wszystkie rachunki za mieszkanie (ok. 400 zł) i utrzymać siebie i babcię, która
          ze mną mieszka i jest po zawale. Emerytura mojej babci po 30 latach pracy
          wystarcza jej akurat na opłacenie lekarstw, które musi brać na stałe do końca
          życia bo ma martwicę prawie 50% serca!!! I wie Pani co, droga Pani redaktor -
          że jakoś mnie mimo wszystko stać czasem na piwo z przyjaciółmi i kino albo
          ciuch,i przede wszystkim nie narzekam bo wcale nie uważam się za biedną - znam
          takich którzy nie mają nawet tego co ja. Nie mam komórki, ani samochodu, nie
          palę papierosów, mam za to bilet miesięczny. W dodatku mieszkam w Warszawie i
          za tą moją pensję potrafimy jakoś z babcią normalnie żyć. A mam przyjaciół w
          Łodzi, których czasem odwiedzam i wiem że życie tam jest sporo tańsze niż w
          stolicy i te 3tysiące tam to jest jednak trochę więcej niż tutaj.
          Na dodatek pracuję uczciwie, płacę podatki i nie chodzę na lewe zwolnienia
          lekarskie żeby wyłudzić ZUS. Mam 18 dni urlopu w roku i często nie wykorzystuję
          nawet połowy. Nie ma mowy u mnie w firmie żeby nie być dyspozycyjnym. I szlag
          mnie trafia jak czytam o takich krętaczach, którzy jeszcze mają czelność
          narzekać!!!!
          • mamosz Re: Nie wierzę!!!!! 28.02.03, 20:28
            Gość portalu: Konczita napisał(a):

            > Droga Pani redaktor, która wysmarowała ten artykuł,
            > chyba Pani nigdy w życiu biedy nie widziała. Ja mam 23 lata, pracuję za ok
            2000
            >
            > zł miesięcznie, z czego muszę opłacić studia (ok. 8000 rocznie), zapłacić
            > wszystkie rachunki za mieszkanie (ok. 400 zł) i utrzymać siebie i babcię,
            która
            >
            > ze mną mieszka i jest po zawale. Emerytura mojej babci po 30 latach pracy
            > wystarcza jej akurat na opłacenie lekarstw, które musi brać na stałe do końca
            > życia bo ma martwicę prawie 50% serca!!! I wie Pani co, droga Pani redaktor -
            > że jakoś mnie mimo wszystko stać czasem na piwo z przyjaciółmi i kino albo
            > ciuch,i przede wszystkim nie narzekam bo wcale nie uważam się za biedną -
            znam
            > takich którzy nie mają nawet tego co ja. Nie mam komórki, ani samochodu, nie
            > palę papierosów, mam za to bilet miesięczny. W dodatku mieszkam w Warszawie
            i
            > za tą moją pensję potrafimy jakoś z babcią normalnie żyć. A mam przyjaciół w
            > Łodzi, których czasem odwiedzam i wiem że życie tam jest sporo tańsze niż w
            > stolicy i te 3tysiące tam to jest jednak trochę więcej niż tutaj.
            > Na dodatek pracuję uczciwie, płacę podatki i nie chodzę na lewe zwolnienia
            > lekarskie żeby wyłudzić ZUS. Mam 18 dni urlopu w roku i często nie
            wykorzystuję
            >
            > nawet połowy. Nie ma mowy u mnie w firmie żeby nie być dyspozycyjnym. I szlag
            > mnie trafia jak czytam o takich krętaczach, którzy jeszcze mają czelność
            > narzekać!!!!

            Konczita jesteś FANTASTYCZNA jak się czyta coś takiego to serce rośnie.Ja bym
            proponowała zeby o takich mlodych ludziach jak TY ktoś napisał. Pani
            Joanno,moze by tak dla odmiany tu poszukać tematu. Bardzo Cie pozdrawiam i
            Twoja Babcię też Jesteś wspaniałą dziewczyną.
            • Gość: Gosia Re: Dlaczego nie ma odpowiedzi autorki???? IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 03.03.03, 00:03
              Specjalnie w sobotę rano pobiegłam do kiosku po Gazetę spodziewając się jakiejś
              reakcji ze strony autorki na nasze posty. I nic cisza. Czyzby autorka uważała
              że wszystko jest w porządku? Może jednak przydało by się kilka słów
              wyjaśnienia?
              • monikate Re: Dlaczego nie ma odpowiedzi autorki???? 03.03.03, 13:52
                A bo one kiedy odpowiadają? Nie pamiętam, Gosiu, czy brałaś udział w dyskusji
                o Annie Łojewskiej, też na tym forum. Autorka reportażu o pani AŁ kilkakrotnie
                była proszona o zabranie głosu i po dziś dzień tego nie zrobiła.
                Słowo daję, zaczynam się zrażać trochę do "WO". A miało się naiwnie
                przekonania, że "Gazeta Wyborcza"... że to co innego... A gdzie ta! Chyba
                zaczyna im chodzić wyłącznie o sprzedawalność, a casus Bridget Jones o którym
                mowa w jednym z postów wyżej, znakomicie im w tym pomógł!
                Kiedy na forum Gazeta Wyborcza wywiązała się dyskusja nt. reportażu "Na
                Bałutach jeszcze Polska", to jego autorka, p. Lidia Ostałowska włączyła się
                parę razy do dyskusji. Później już żadna "proszona" nie raczyła się odezwać.
                Poza wszystkim uważam, że jest to brak szacunku dla czytelników.
              • mamosz Re: Dlaczego nie ma odpowiedzi autorki???? 07.03.03, 01:25

                Ja też drżącą reką otwieralam czsopismo ciekawa rozwiązania tej dziwnej
                historii a tu .......nic.Autor,autor,autor...moze rozważa bogactwo naszych
                argumentów i myśli, hę ?
    • Gość: Michalina Re: Dzień za dniem Marioli B. IP: *.man.polbox.pl 18.03.03, 13:14
      W opisanej w artykule sytuacji znajduje się wiele osób. Z jedej
      strony chciałabym "wyciągnąć" w miesiącu ponad 3 tysiące
      złotych. A z drugiej strony...to straszne, że trzeba tak
      kombinować, aby... wyciagnąć 3 tysiące złotych.
    • Gość: Magda : Dzień za dniem Marioli B. IP: *.crowley.pl 20.03.03, 11:50
      hahaha!!!ale się uśmiałam!Co powiecie na 5zł dniówki?można
      przeżyć?Można!tyle ma mój kumpel,który jest studentem.Jest mu
      ciężko ale je kaszę i ziemniaki i uczę go gotować zupy.Ja też
      żyłam za takie pieniądze w akademiku,nie chodziłam na imprezy w
      weekendy tylko pracowałam w sobotę i niedzielę(ponad 8 godzin a
      często i po 12) za 30zł za każdy dzień(razem 60zł).Z tego trzeba
      było zapłacić akademik,kupić jedzenie i mydło i materiały do
      szkoły(uczelnia artystyczna)....czasami zdarzało się
      tzw.STYPENDIUM ale kwota była śmieszna.Pochodzę z rodziny
      siedmioosobowej(rodzice + 5 dzieci), moja najmłodsza siostra
      dopiero poszła do szkoły.Nigdy w domu się nie przelewało,oboje
      rodzice są bezrobotni.Na szczęście mój ojciec jeździ do Niemiec
      od paru lat i zarabia tam ok.1000 marek(2000zł?)
      miesięcznie.Dzięki temu jeszcze wszyscy jakoś się utrzymują a
      dzieciom zęby nie wypadają z braku witamin.Ja od lat(od II roku
      studiów)utrzymuję się praktycznie sama(mam 27 lat)i nie mogłabym
      wymagać od rodziców pomocy.Kiedy w miarę dobrze zarabiałam a w
      domu było ciężko wysyłałam rodzicom tyle ile
      mogłam,bezzwrotnie.Mam wobec nich ogromny dług wdzięczności za
      lata wychowania i nie przyjęłabym pieniędzy z
      powrotem.Natomiast,w ostatnim czasie sama pożyczyłam od nich
      drobną sumę i nie pozwolę sobie na to,żeby ich nie oddać.Jeśli
      artykuł miał pokazać życie biedoty w Polsce to moja rodzina
      również się do niej zalicza jak większość polskiego
      społeczeństwa.Uważam,że Mariola B. z mężem "świetnie sobie
      poradziła" w tej sytuacji,która rozwinęła w niej jeszcze
      bardziej typową polaczkową cwaniakowatość."Ubolewam" nad tym,że
      moi rodzice tacy nie są i "niestety" wyznają tzw.wartości, jak
      np.uczciwość,prawdomówność i prawość.Wpoili je również
      mnie,dlatego pracując uczciwie mam tyle samo dochodów
      miesięcznie co nasza "bezrobotna".Chyba naprawdę jestem
      niezaradna i zaczynam się martwić jak sobie poradzę.Nie mam
      pretensji do Marioli B.To nie jej wina,że nie ma pracy,ale to,że
      wydaje na fajki tyle kasy to jakiś absurd.Ja za te pieniądze w
      czasach studenckich(2 lata temu)utrzymywałam się przez
      miesiąc.Wcale nie uważam się za oszczędną(jestem czasami wręcz
      rozrzutna - chodzę raz na pół roku do fryzjera)ale dla mnie
      poruszanie się darmowymi autobusami po mieście to żadna
      rewelacja,TO NORMALNE,wszyscy nimi jeżdżą żeby nie płacić za
      bilety,żadne poświęcenie.Podobnych spostrzeżeń mam wiele.Nie
      wiem z jakich chmur zeszła autorka artykułu na ten ziemski
      padół,ponieważ zupełnie normalne rzeczy ,z którymi boryka się
      większa część społeczeństwa są tu opisane jak relacja z
      rumuńskiego sierocińca,a to przecież Polska właśnie!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka