zebra83
08.09.06, 22:20
wczroaj wieczor. zwiazek na odleglosc, mielismy wyjechac gdzies na kilka dni 2
tyg temu, nie mogl. odwolal w ostatniej chwili. mial przyjechac dzis, na
weekend, nawet na dluzej, 4 dni, i w ostatniej chwili odwolal. ma sie
przeprowadzac w ten weekend, i to dopiero wyjasnilo sie wczoraj. zawsze jest cos.
powiedzialam mu ze nie wiem jak on to widzi, skoro nigdy sie nie widujemy, i
dla wsyztsych ma czas, tylko nie dla mnie. no i zerwalismy. i wydaje mi sie ze
on wcale nie mial z tym problemu. chyba mu mnawet nie smutno. mimo ze mowi ze
tak. wiec jego powody zeby zerwac, to ze ciagle lamie dane mi slowa, i ja sie
wsciekam i zloszcze, i to na razie nie ma sensu.
wczoraj bylam wsciekla, zla,i td. dzis mysle, a moze zadzwonic, pojechac,
zobaczyc sie z nim wyjasnic, sprobowac naprawic. wiem ze nie powinnam. chyba
mu nie zalezy na mnie jak mi na nim. ale tak ciezko sie odzwyczaic od mysli ze
juz nie ma nas. ze on moze zaczac spotykac kogos innego. nie wiem. pocieszcie
prosze.