Dodaj do ulubionych

no i zerwalismy

08.09.06, 22:20
wczroaj wieczor. zwiazek na odleglosc, mielismy wyjechac gdzies na kilka dni 2
tyg temu, nie mogl. odwolal w ostatniej chwili. mial przyjechac dzis, na
weekend, nawet na dluzej, 4 dni, i w ostatniej chwili odwolal. ma sie
przeprowadzac w ten weekend, i to dopiero wyjasnilo sie wczoraj. zawsze jest cos.
powiedzialam mu ze nie wiem jak on to widzi, skoro nigdy sie nie widujemy, i
dla wsyztsych ma czas, tylko nie dla mnie. no i zerwalismy. i wydaje mi sie ze
on wcale nie mial z tym problemu. chyba mu mnawet nie smutno. mimo ze mowi ze
tak. wiec jego powody zeby zerwac, to ze ciagle lamie dane mi slowa, i ja sie
wsciekam i zloszcze, i to na razie nie ma sensu.

wczoraj bylam wsciekla, zla,i td. dzis mysle, a moze zadzwonic, pojechac,
zobaczyc sie z nim wyjasnic, sprobowac naprawic. wiem ze nie powinnam. chyba
mu nie zalezy na mnie jak mi na nim. ale tak ciezko sie odzwyczaic od mysli ze
juz nie ma nas. ze on moze zaczac spotykac kogos innego. nie wiem. pocieszcie
prosze.
Obserwuj wątek
    • duchess85 Re: no i zerwalismy 08.09.06, 22:22
      Tak z mojego doświadczenia, to pewnie jeszcze wrócicie do siebie parę razy...:)
    • kaktusik0 Re: no i zerwalismy 08.09.06, 23:02
      trzymaj się.
      związki na odległość są ciężkie i obie osoby muszą naprawdę tego chcieć. On
      chyba nie chce. Banalnie to zabrzmi, ale jak się kocha (i cierpi) to wydaje się
      że nikogo już się nie znajdzie fajnego, a już na pewno nie Tak fajnego, a jeśli
      się nawet znajdzie w miarę fajny to za sto lat. Problem tkwi w tym że to
      nieprawda. Jest masa fajnych facetów na świecie i masa fajnych kobiet (kto co
      lubi;)). Trzeba odważnie iść do przodu. Zapomnieć i żyć dalej.

      //Mam wrażenie że straszne grafomaństwo mi wyszło
    • zebra83 Re: no i zerwalismy 08.09.06, 23:58
      teraz mysle ze chyba pojade tam za tydzien. jak jzu sie przeprowadzi. dowiedziec
      sie czy zalezy mu na mnie, i jesli nie, to zeby to definitywnie zakonczyc. ale
      zobaczymy, powiedzial ze dzis zadzwoni, ale nie dzowni. juz sama nie wiem co myslec.

      chodzi o to ze nie wiem czy dac sobei spokoj i odpuscic, czy jest sens walczyc.
      nie wiem co robic.
      • krwawabestia Re: no i zerwalismy 09.09.06, 00:02
        az tak jest dobry w łozku?
      • nicky44 Re: no i zerwalismy 09.09.06, 05:01
        Zawsze jest sens walczyc, jeśli ty kochasz. Tak naprawde nie wiesz co on czuje
        poki nie powie ci tego wprost. Daj mu chwile a potem zawalcz o swoje szczescie.
        Jeśli sie nie uda przynajmniej probowałaś. A pomyśl co bedzie jak sie uda...:)
        Pozdrowienia i na koniec jestem w bardzo podsobnej sytuacji. Tylko ze mnie boli
        jego też boli, ja chce znów próbowac a on już nie...Ale wierze, że zmieni
        zdanie bo tak bardzo go kocham....
      • maretina nie jedz 09.09.06, 17:52
        zchowaj swoja godnosc. jesli fcetowi zalezy na kobiecie to nie postepuje tak,
        jak ten Twoj.
    • zebra83 Re: no i zerwalismy 09.09.06, 17:56
      nadal nie dzwoni. i ja tez nie. ale nadal nie moge zdecydowac co robic. rozum
      mowi olej, serce mowi zadzwon, pojedz, porozmawiaj.
      • krolowa_poludnia Re: no i zerwalismy - odpuść choć to niełatwe 09.09.06, 20:44
        Skoro wciąż wyciągasz do niego rękę, a on nie odpowiada, to odpuść. Wiem, że to
        nie łatwe, ale nie masz innego wyjścia. Nie da się kogoś zmusić by z Tobą był.
        Skup się na sobie: szkole, pracy, hobby. Na poprawę nastroju dobrze wpływa
        wysiłek fizyczny więc fintess będzie dobrym wyborem. Zastanów się co było nie
        tak i postaraj w przyszłości nie popełniać tych samych błędów, a kolejny związek
        będzie lepszy.
        --
        www.cafeteria.pl - Poradnik: zdrowie, uroda, związki
    • ulala1979 Re: no i zerwalismy 09.09.06, 21:24
      wiecie co...jakbym czytała swoją historię...

      Mam już więc jakieś doświdczenie w dokładnie takim samym problemie...otóż
      wyciągnęłam rękę, będąc w płęni świadoma, że jakby mu zależało to by przyjechał...

      On się chciał zastanawiać itd...
      Drugi raz nie wyciągnęłam...minęły 2 tygodnie. Haha zależało?

      Ja już nawet się tym nie martwię...nie będę traciła życia na ratowanie związku z
      facetem któremu na mnie nie zależy, dla którego problemem jest przyjazd do mnie
      ... jak sie kocha to się wszystko zrobi...ale jak się kocha niestety...

      wycierpiałam sie, może nawet nadal cierpię ale wierzę że będzie lepiej...ba
      chyba już jest;)
    • zebra83 hmm.. 10.09.06, 01:40
      niby wiem ze powinnam odpuscic. ale same wiecie, zawsze jest iskierka nadziei...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka