krusiak
14.09.06, 08:12
Drogie Panie...
Przed wyjsciem w wir zajec dnia postanowilem zadac Wam pewne pytanie, taaaak!
mialem kochanke , zostawilem zone , od poczatku gdy poczulem ,ze jest to cos
prawdziwego powiedzialem Jej prawde i wyprowadzilem sie z domu, zona pracuje
dobrze zarabia lecz to ja co miesiac place za
-szkole dzieci x2 gimnazjum - 2500zl
-rata za samochod - 500zl
-rata za mieszkanie - 600zl
-czynsz - 1000zl
-jedzenie - 2000zl
-telefony zony - 300zl
-ubrania, wycieczki szkolne - 400zl
-pani sprzatajaca - 500zl
-parking - 400zl
= ponad 8000zl co miesiac
przy okazji sam wynajmuje mieszkanie i musze cos jesc
i tutaj pojawia sie pytanie,zona wciaz jest na mnie zla i wciaz Jej malo,
straszy mnie iz w sadzie i tak przypieprza mi takie alimenty,ze sie nie
pozbieram- powiedzialem,ze oddam Jej wszystko aby tylko sie odczepila,
powiedziala,ze ok - wezmie mieszkanie i dom na wsi ale dlugi wezme ja -
i na koniec - "i pamietaj kochanie musisz nas utrzymywac na takim samym
poziomie jak wczesniej bo inaczej bedzie z Toba zle przed sadem"
zbuntowala przeciwko mnie cala moja rodzine
to ja jestem ten zly i okropny , nie kochajacy i porzucajacy - a Ona jest
taka biedna...
juz sam czasami nie wiem czy jest czy nie jest
ostatnio sie wkurzylem - wylaczylem Jej na wsi telefon za ktory sama MOglaby
zaplacic te 50 zl miesiecznie
zrobila taka awanture
ze teraz moj stary ojciec powiedzial,ze ja cham, bydle i prostak jestem i On
bedzie placic za to mojej kochanej Beatce skrzywdzonej
no coz
czy ja faktycznie jestem zly? Wydaje mi sie jednak,ze zachowuje sie dojrzale
i odpowiedzialnie - ale mam dosyc!!! ostatnio tylko mysle nocami nad tym co
zrobic aby sama nauczyla sie na siebie zarabiac...
juz nie dlugo rozwod , ale nie dziwi mnie czemu to Ona tego nie zacznie...