Dodaj do ulubionych

Cham, Bydle i Prostak...za ile?

14.09.06, 08:12
Drogie Panie...

Przed wyjsciem w wir zajec dnia postanowilem zadac Wam pewne pytanie, taaaak!
mialem kochanke , zostawilem zone , od poczatku gdy poczulem ,ze jest to cos
prawdziwego powiedzialem Jej prawde i wyprowadzilem sie z domu, zona pracuje
dobrze zarabia lecz to ja co miesiac place za
-szkole dzieci x2 gimnazjum - 2500zl
-rata za samochod - 500zl
-rata za mieszkanie - 600zl
-czynsz - 1000zl
-jedzenie - 2000zl
-telefony zony - 300zl
-ubrania, wycieczki szkolne - 400zl
-pani sprzatajaca - 500zl
-parking - 400zl
= ponad 8000zl co miesiac

przy okazji sam wynajmuje mieszkanie i musze cos jesc
i tutaj pojawia sie pytanie,zona wciaz jest na mnie zla i wciaz Jej malo,
straszy mnie iz w sadzie i tak przypieprza mi takie alimenty,ze sie nie
pozbieram- powiedzialem,ze oddam Jej wszystko aby tylko sie odczepila,
powiedziala,ze ok - wezmie mieszkanie i dom na wsi ale dlugi wezme ja -
i na koniec - "i pamietaj kochanie musisz nas utrzymywac na takim samym
poziomie jak wczesniej bo inaczej bedzie z Toba zle przed sadem"
zbuntowala przeciwko mnie cala moja rodzine
to ja jestem ten zly i okropny , nie kochajacy i porzucajacy - a Ona jest
taka biedna...
juz sam czasami nie wiem czy jest czy nie jest

ostatnio sie wkurzylem - wylaczylem Jej na wsi telefon za ktory sama MOglaby
zaplacic te 50 zl miesiecznie

zrobila taka awanture
ze teraz moj stary ojciec powiedzial,ze ja cham, bydle i prostak jestem i On
bedzie placic za to mojej kochanej Beatce skrzywdzonej

no coz

czy ja faktycznie jestem zly? Wydaje mi sie jednak,ze zachowuje sie dojrzale
i odpowiedzialnie - ale mam dosyc!!! ostatnio tylko mysle nocami nad tym co
zrobic aby sama nauczyla sie na siebie zarabiac...

juz nie dlugo rozwod , ale nie dziwi mnie czemu to Ona tego nie zacznie...
Obserwuj wątek
    • kalmia Re: Cham, Bydle i Prostak...za ile? 14.09.06, 08:17
      bydlak jak sie patrzy..
    • hugolinka Re: Cham, Bydle i Prostak...za ile? 14.09.06, 08:17
      wiesz może ona nie postepuje do konca fair, ale to w gruncie rzeczy Twoja wina.
      Obiecywałeś przecież,że "...nie opuścisz aż do śmierci..." gdybym miała dzieci,
      to na jej miejscu postąpiłabym podobnie, nie aż tak ostro jak Ona, ale
      podobnie. Nie chcialabym aby moim dzieciom zabraklo wszystkiego po odejsciu ojca
      • krusiak Re: Cham, Bydle i Prostak...za ile? 14.09.06, 08:20
        tak wiem ,ale chodzi mi o jakies zasady wspolzycia
        ludzie rozstaja sie kulturalnie i my tez to zrobilismy nie ukladalo sie od dawna
        chodzi o rosnace wymagania wzgledem mnie
        ja tez mam swoje zycie...
        pozdrawiam
        • sir.vimes Re: Cham, Bydle i Prostak...za ile? 14.09.06, 10:23
          Niezależnie od rozwodu twoje życie to twoje dzieci. Zauważ, że wcale nie
          wspominasz abyś to ty np zajmował się nimi w czasie choroby itd. Wszystko jest
          przeliczalne, takie jest życie. Nie widzę najmniejszego powodu by z powodu
          rozwodu (zawinionego przez ciebie) dzieci chodziły do gorszej szkoły i miały
          brudno w domu.
          • loltka no comm... 14.09.06, 10:40
            cóz to za naiwna i płytka odpowiedz
            tu jest mowa o nadmiernym luksusie zony a nie brudnym domu w ktroym mieszkaja
            dzieci!!
            • sir.vimes Re: sama jesteś płytka... 14.09.06, 11:09
              A co to za luksus że samotna matka ma kobietę do pomocy? Co to za luksus wysłać
              dzieci do dobrej szkoły? Jak kogoś stać na to - powinien to dzieciom
              zapewniać , najłatwiej to być bocianem co dzieci przynosi i się zmywa.
              Powtarzam - nie widzę powodu by dzieci miały ponosić konsekwencje rozstania
              rodziców - także ekonomiczne. Jak tata nie chce dawać na sprzątaczkę , niech
              pomoże mamci sprzątać .
              • loltka Re: sama jesteś płytka... 14.09.06, 11:38
                sir.vimes napisała:

                > A co to za luksus że samotna matka ma kobietę do pomocy? Co to za luksus
                wysłać
                >
                > dzieci do dobrej szkoły? Jak kogoś stać na to - powinien to dzieciom
                > zapewniać , najłatwiej to być bocianem co dzieci przynosi i się zmywa.
                > Powtarzam - nie widzę powodu by dzieci miały ponosić konsekwencje rozstania
                > rodziców - także ekonomiczne. Jak tata nie chce dawać na sprzątaczkę , niech
                > pomoże mamci sprzątać .

                ale oczywiscie-jesli kogos stac-i stac na to oboje rodziców!!
                jesli prawda jest to co tu napisał autor watku to sytuacja wyglada tak-ze on
                płaci za wszystko, a zonka??
                poza tym zwaz drogi forumowiczu ze pani do sprzatania to jednak luksus na ktory
                nie kazdy moze sobie pozwolic ale bez ktorego mozna zyc
                bez parkingu za 400 tez
                a zonka komoreczke mogłaby sobie sam z łaski swojej opłacic
                skoro sie rozstali to trzebabyło ustalic jakis podział obowiazkow i wpłat na
                dzieci-ale tylko dzieci i tylko kosztów dotyczacych utrzymania i wychowania
                potomstwa a nie panszczyzny na rzecz leniwej zonki
                a po drugie-dzieci nie sa z cukru i pogorszenie warukow bytowych do tego
                stopnia , ze same posprzataja swoje pokoje i pojada na mniej wycieczek nie
                sprawi, ze stanie im sie krzywda!!!! a moze im to jeszze wyjdzie na dobre, bo
                zbytnie rozpieszcznie dzieci do niczego dobrego nie prowadzi

                dzieci sie wychowuje a nei HODUJE w cieplarnianych warunkach i tez powinny miec
                obowiazki i rozumiec zmiany w rodzinie
                zycze Tobie , aby z Towojego portfela w sina dal co miesiac uciekała cała pensja
      • annubis74 Re: Cham, Bydle i Prostak...za ile? 14.09.06, 13:26
        mimo solidarności jajników powiem tak:
        powinienieś płacić na dzieci (szkoła zajęcia, dodatkowe), eqwentualny czynsz),
        natomiast pani sprzątajaca wydaje mi sie juz lekkim przegięciem
        i żaden sąd nie zasądzi Ci alimentów na ten cel
        Zbieraj kwitki jakich opłat dokonujesz - mogą Ci sie przydać
    • trypel Re: Cham, Bydle i Prostak...za ile? 14.09.06, 08:20
      Jeżeli żona pracuje i zarabia nieźle to jesteś naiwny. Nawet przy wysokich
      dochodach (u mnie koło 15) sąd zadecydował o alimentach w wys. 800 pln :) sam
      podwyższyłem je do 1500. Jeżeli żona pracuje to jej nie należy się nic (chyba że
      rozwód będzie wyłącznie z Twojej winy) a kwestia podziału majątku to inna sprawa
      - co mieliście przed ślubem to zabieracie a reszta niestety na połowę. Cieżko
      udowodnić inaczej
      • trypel Re: Cham, Bydle i Prostak...za ile? 14.09.06, 08:21
        Jeszcze coś. Rozumiem że odchodzisz jako mąż nie jako ojciec i dzieci mają dlaej
        z Tobą kontakt??
        • krusiak Re: Cham, Bydle i Prostak...za ile? 14.09.06, 08:25
          tak dzieci maja ze mna kontakt jak najbardziej
          chociaz inwigilacja zony sprawila,ze coraz mniejszy
          niestety
      • krusiak Re: Cham, Bydle i Prostak...za ile? 14.09.06, 08:23
        dzieki
        wlasnie tez wydawalo mi sie,ze tak wlasnie jest - wiec naprawde nie powinna
        narzekac - ale to kobieta z gatunku "porzuconych"
        chyba trzeba bedzie ja troche przystopowac ;)
        w koncu ja tez chce pocieszyc sie jeszcze zyciem ;)
        • hugolinka Re: Cham, Bydle i Prostak...za ile? 14.09.06, 08:28
          skoro juz wczesniej nie ukladalo ci sie z zona, dlaczego rozwod pojawia sie
          dopiero wtedy gdy pojawia sie kochanka. uwazaj, zeby przez to dzieci jej nie
          znawidzily
        • trypel Re: Cham, Bydle i Prostak...za ile? 14.09.06, 08:33
          Powiem Ci tak - jak we wniosku rozwodowym SAM zadeklarujesz alimenty w wysokości
          powiedzmy 2000-2500 pln (na obydwoje dzieci) to szansa że Ci je podwyższą będzie
          bardzo niewielka. Jeżeli żona będzie miała dalej pretensje o obniżenie standardu
          życia dzieci (jej standard Ciebie nie dotyczy bo ona pracuje) to powiedz że
          możesz Ty zając się dziećmi (są duże więc jest szansa na zgodę sądu).
          W każdym razie to co robisz teraz to koszmarny błąd - nawet jak chcesz dawać
          tyle kasy to nie w ten sposób że opłacasz wszystko - dajesz kasę to dawaj ale
          przelewem na jej konto i niech się rządzi sama.
          • simon_r Re: Cham, Bydle i Prostak...za ile? 14.09.06, 09:49
            Trypel ma rację.... nie powinieneś za wszystko płacić tylko wysyłać kasę babie
            na konto w tytule przelewu wpisując "na utrzymanie dzieci"!!!
            Inaczej niezależnie od tego ile teraz dajesz sąd zasądzi Ci wypłatę alimentów
            dla dzieci WSTECZ!!! za cały okres od kiedy odszedłeś z domu... i nie będzie
            miało znaczenia, że za cokolwiek płaciłeś!!.. a Twoja była już się o to postara.
            Nie ma nic gorszego niż urażona babska ambicja.
            • hugolinka Re: Cham, Bydle i Prostak...za ile? 14.09.06, 09:53
              uważasz że kobieta nie ma prawa byc urazona?
              Byłbyś zadowolony gdyby twoja żona zostawiła Cię z dwójką dzieci dla innego?
              Nie domagałbyś się wyższych alimentów?
              • simon_r Re: Cham, Bydle i Prostak...za ile? 14.09.06, 10:05
                Gdyby moja żona zostawiła mnie dla innego to dałbym jej krzyżyk na drogę, jak
                najszybciej rozwód i nie chciał więcej widzieć..
                dzieci sam byłbym w stanie utrzymać a to jej sumienie nakazywałoby lub nie aby
                na dzieci coś dawać... z pewnością bym jej tego nie zabraniał.
                Według mnie na tym polega ambicja i honor a nie na obdzieraniu byłego/byłej ze
                skóry.
                Oczywiście w trudnej sytuacji materialnej postarałbym się o alimenty dla dzieci
                ale każdy sąd Ci to powie, że alimenty są NA UTRZYMANIE DZIECI a nie są
                zadośćuczynieniem za krzywdy mamusi czy tatusia...
                Dziwi mnie dlaczego niektórzy ludzie nie potrafią zrozumieć prostych słów typu
                "Nie chcę już z Tobą być"
                Jeśli mi ktoś by takie słowa powiedział to nawet kochając musiałbym się z tym
                pogodzić (zresztą już kiedyś musiałem i się pogodziłem)... jak mnie ktoś nie
                chce to poprostu się nie narzucam bo nic dobrego z tego nie będzie... trza się
                wziąć w garść i pomyśleć co zrobić z resztą swojego życia aby było dobre a nie
                zamienione w wieczną zemstę na swoim ex... i już...
                A kobiety które traktują alimenty na dzieci jako osobistą zemstę to zwykłe
                zdziry i nic więcej... i wcale mi ich nie żal, że zostały opuszczone...
                widocznie był ku temu POWÓD i tym powodem wcale nie musiała być kochanka...
                kochanka była raczej skutkiem i ostatecznym powodem o decyzji odejśćia.
                • trypel Re: Cham, Bydle i Prostak...za ile? 14.09.06, 10:13
                  Podpisuję się rękami i nogami. Moja odeszła bo poznała kogoś tam... dostała
                  krzyżyk na drogę, 1/2 majątku i alimenty. Po czym po pół roku stwierdziła że to
                  moja wina bo jej nie zatrzymywałem :):):) i teraz nachodzi i wyciąga co może...
                  A ja to olewam, układam sobie życie z inną czego ona psychicznie znieść nie
                  może. Urażona kobieca duma potrafi z inteligentnej kobiety zrobić totalnie
                  zbzikowaną idiotkę chwytającą się wszystkiego żeby dowalić byłemu mężowi :)
                  • ewab2507 ja też się podpisuję... 15.09.06, 09:58
                    tyle, że ja jestem babą. to ja zarabiałam pieniądze i to ja zapłaciłam
                    facetowi, żeby podzielić się "wspólnym" majątkiem po rozwodzie.
    • serdeczny.przyjaciel Re: Cham, Bydle i Prostak...za ile? 14.09.06, 08:20
      Jak dla mnie jesteś psychiczny albo nie z tej planety ;)
      • wrozkageena Re: Cham, Bydle i Prostak...za ile? 14.09.06, 08:43
        Tak,przy rozwodzie wychodzi cala kultura i poziom czlowieka.Wyjatkowe to
        sytuacje gdy partnerom udaje sie poskromic emocje,zranione uczucia.Wybacz,ale z
        tego tekstu to Ty na takiego za bardzo"poziomiastego"nie wygladasz.Zostawiles
        kobiete,bo znalazles sobie kochanke...bez komentarza...
        Patrzac obiektywnie-kobieta ma prawo czuc sie fatalnie.Ale moze tez dlugo i
        namietnie plawic sie w roli ofiary (i dobrze na tym wypadnie w oczach rodzinki...).
        Sadu-niestety!-wogole nie masz sie co bac-pisze Ci to z wlasnego doswiadczenia
        rozwiedzionej mamay.
        Zadbaj o widywanie sie z dziecmi,bo to jest w tej sytuacji najwazniejsze.A jesli
        to sobie odpuscisz tos rzeczywiscie-patrz tytul...
        • serdeczny.przyjaciel Re: Cham, Bydle i Prostak...za ile? 14.09.06, 09:19
          Droga Wróżko, Twoja wybujała wyobraźnia sprawia, że dopisujesz do historii
          mojego życia fakty, które nigdy nie miały miejsca. Nie wiem po co?
          • wrozkageena Re: Cham, Bydle i Prostak...za ile? 14.09.06, 10:19
            Serdeczny.przyjacielu,nie wiedzialam,ze to Ty jestes autorem watku...A,ze moj
            wpis jest zaraz po Twoim to tylko zbieg wydarzen w czasie.Ludzie,ale Wy wszystko
            bierzecie do siebie,paranoja.Trzeba czasem logicznie pomyslec!I mniej
            przewrazliwienia na wlasnym punkcie,zalecam jako wrozka hihihi:)
            • serdeczny.przyjaciel Re: Cham, Bydle i Prostak...za ile? 14.09.06, 10:32
              > Serdeczny.przyjacielu,nie wiedzialam,ze to Ty jestes autorem watku

              Wciąż nie rozumiem, ja nie jestem autorem głównego wątku.

              > A,ze moj wpis jest zaraz po Twoim to tylko zbieg wydarzen w czasie.

              Jeżeli widzę czyjś wpis pod moim mam prawo odbierać go, jako kierowany pod moim
              adresem. Uważam to za logiczne, zawsze tak było, jest i będzie.

              > I mniej przewrazliwienia na wlasnym punkcie,zalecam jako wrozka hihihi:)

              Postaram się, to dobra rada :)
              • poznanoc Re: Cham, Bydle i Prostak...za ile? 14.09.06, 11:06
                Ty,Serdeczny.przyjacielu, walniety jestes czy nie wiesz jak komputer
                dziala???Znaczy wszyscy uczestnicy pisza jeden do drugiego-ten pod spodem pisze
                do tego nad nim...
                To Shoa tez pisze do Ciebie,bo jest pod Twoim wpisem???
                Nie no,Ludzie,ratujcie!!!
                • poznanoc Re: Cham, Bydle i Prostak...za ile? 14.09.06, 11:08
                  Znaczy byl,bo teraz ja jestem pod twoim wpisem-celowo.
                • serdeczny.przyjaciel Re: Cham, Bydle i Prostak...za ile? 14.09.06, 12:02
                  Przed chwilą sama sobie odpowiedziałaś, trzymaj się struktury drzewa na forum,
                  to nie będzie zbędnych niedomówień.

                  > To Shoa tez pisze do Ciebie,bo jest pod Twoim wpisem???

                  Nie chcę używać epitetów, ale gdybyś skuteczniej rozumowała, zauważyłabyś, że
                  Shoa rozpoczyna nową gałąź głównego wątku. Wiem co piszę, dopytaj się sama!
                  • poznanoc Re: Cham, Bydle i Prostak...za ile? 14.09.06, 12:07
                    Oj,czlowieczku...akorat nie chcialam sie trzymac drzewa,(bom nie malpa hihi)bo
                    napisalam do Twojej pustej glowinki...
                    Ej zycie,zycie...
                    A nie do autora watku.
                    • serdeczny.przyjaciel Re: Cham, Bydle i Prostak...za ile? 14.09.06, 13:20
                      Tym samym potwierdzas ignorancję swoją i koleżanki.
    • shoa Re: Cham, Bydle i Prostak...za ile? 14.09.06, 08:52
      Jak się jej pogorszył stan bytności to niech idzie do roboty i na siebie
      zarabia. Co do alimentów i dzieci to już ktoś napisał, zadeklaruj że będzisz
      płacił tyle i tyle na dzieci, niech to wynika z jakiś wyliczeń, a jeżeli dalej
      bedzie jej mało to powiedz w sądzie że skoro matka nie jest w stanie
      zaopiekować się dziećmi ty to możesz zrobić, wtedy dzieci szczęśliwe a twoja
      żonka w końcu wkroczy w dorosłe życie i zobaczy jak to jest robić na siebie.
      Nie dawaj jej żadnych pieniędzy do ręki tylk ona konto, bo w sądzie powie że do
      tej pory nic jej nie dawałeś, i postawi cię w złym świetle. W sądzie liczy się
      tylk oto co masz na piśmie co możesz udowodnić. Tam nie ma miejsca na
      sentymenty a już na pewno w konfrontacji matka-ojciec-dzieci, ojciec ma zawsze
      mniejsze szanse w polskich niezawisłych sądach. I jeszcze coś na rozprawie
      koniecznie ustalcie harmonogram kto ile i kiedy może się widywać z dziećmi
      będzie to dotyczyło głównie Ciebie. Bo później żonka będzie ci wymyślać żę
      teraz to dzieci się uczą, a dzisiaj to jadą na zakupy a teraz to synek ma
      gorączkę itd. Minie rok od strony dzieci będzie to wyglądać że je olewasz i
      zostanieszna lodzie z zajebistymi alimentami i wyrzutami na całe życie.
      Pozdrawiam
      • krusiak Re: Cham, Bydle i Prostak...za ile? 14.09.06, 09:02
        OK dzieki za komentarze
        w tym problem,ze nie spieszy mi sie do opieki nad dziecmi - zona za sama moja
        probe zabilaby mnie ;)

        swoja droga dziwne zaleznosci tutaj dostrzegam
        -czy widzenie z dziecmi ma jakis wplyw na alimenty
        nie sadze

        poza tym sad musi wziasc pod uwage,ze nie do konca zycia moge tak dobrze
        zarabiac wiec mam nadzieje iz alimenty beda smieszne

        POZA TYM ja i moja obecna milosc jestesmy rodzina rozwojowa bo mamy kota a
        bedziemy mieli dwa

        a zona to juz nawet kanarka zaglodzila
        • hugolinka Re: Cham, Bydle i Prostak...za ile? 14.09.06, 09:05
          > w tym problem,ze nie spieszy mi sie do opieki nad dziecmi - zona za sama moja

          To przywalilabym Ci naprawde spore alimenty. To po co Ci byly te dzieci.
          I gratuluje tej rozwojowości
          • krusiak Re: Cham, Bydle i Prostak...za ile? 14.09.06, 09:09
            NIE spieszy mi sie bo wiem jakby to sie skonczylo
            nie bede z matka walczy o dzieci
            chyba tylko idiota moze to zrobic swojej zonie
            sorry
            i co by jej wtedy zostalo
            puste sciany w domu
            i klatka po kanaru

            mysl...a nie puste emocje wywolujesz

            • hugolinka Re: Cham, Bydle i Prostak...za ile? 14.09.06, 09:11
              a te "śmieszne alimenty" - jak sam określiłeś????
              Uważasz że Twoje dzieci są warte jedynie śmiesznych alimentów??
              Dzieki Tobie jeszcze bardziej kocham i doceniam mojego ojca
              • krusiak Re: Cham, Bydle i Prostak...za ile? 14.09.06, 09:18
                fakt zlego slowa uzylem
                spalmy mnie na stosie...,


                a Ty mi tu zaraz... chodzilo mi "w sensie" nizsze
                nie znam sie na prawie to nie moja dziedzina

                cholerna solidarnosc jajnikow
                baby baby
                • hugolinka Re: Cham, Bydle i Prostak...za ile? 14.09.06, 09:20
                  kwestia dzieci nie ma nic wspolnego z solidarnoscia jajników.
                  Ja kiedys zle zinterpretowalam to co zobaczylam. Myslalam ze ojciec ma
                  kochanke. Ja znienawidzilam a jemu chcialam "umilic" życie, tyle ze moi rodzice
                  byli zgodnym malzenstwem. Pomysl jak czuja sie dzieci gdy ojciec odchodzi.... a
                  Ty traktujesz je jak rzeczy.
                  Żona - trudno nie wyszlo, ale wytlumacz to dzieciom "Tatus bedzie mieszkal z
                  inna pania bo mamusi juz nie kocha, ale Was tak" możesz tak tlumaczyc
                  godzinami...
        • trypel Re: Cham, Bydle i Prostak...za ile? 14.09.06, 09:09
          Po tym poście jestem skłonny uznać że to prowokacja :)

          nagle zwrot o 180 stopni:
          - śmieszne alimenty a teraz płacisz nie wiadomo ile
          - nie spieszy Ci się do opieki nad dziećmi
          - no i ten kot
          • krusiak Re: Cham, Bydle i Prostak...za ile? 14.09.06, 09:13
            ej place bo chce chyba miec spokoj
            a nie Jej cala rodzinke u siebie w pracy

            I JAK ja bym sobie z nimi poradzil
            Ona ma 3 siostry i 2 braci!!!!!
            idiota by nie placił ;)

            • trypel Re: Cham, Bydle i Prostak...za ile? 14.09.06, 09:19
              To ja bym szczerze mówiąc uciekał stamtąd jak najdalej... Była żona nachodzi
              mnie od czasu do czasu w pracy więc wiem jak to potrafi być sympatyczne ;)
    • kryzolia Re: Cham, Bydle i Prostak...za ile? 14.09.06, 09:00
      Takie sprawy jak wysokośc alimentów ustala sie sądownie i zachowuje
      potwierdzenie wpłaty. Taka moja rada. Natomiast to że płacisz za telefony zony
      jest dla mnie niezrozumiałe. Powiem CI dlaczego: otóż Twoja zona bedzie stale
      chciała wiecej i więcej, az w końcu nie wytrzymasz. Mało tego, bedziesz sie
      jeszcze tłumaczył przed sądem , że w ogóle nie płacisz.
      Ustal sprawy alimentów i podziału majatku formalnie i sie ich trzymaj bo
      zginiesz.
      • kryzolia Re: Cham, Bydle i Prostak...za ile? 14.09.06, 09:13
        i jeszcze jedno, bo chyba czegos nie zrozumiałe: otóż zasądzone alimenty nie
        zabraniaja dawać wiecej.......
    • roman_tyczka Re: Cham, Bydle i Prostak...za ile? 14.09.06, 09:28
      przez takiego k...sa, jak ty , stracilam prace.
      • krusiak Re: Cham, Bydle i Prostak...za ile? 14.09.06, 09:32
        pomijam Twoj post nie kulturalna kobitko
        i nie sil sie na dalsze prowokacje bo nie zareaguje
        elektorat lepperA mi sie tu odzywa;)
    • awsr ehhhhhhhhhhhhh 14.09.06, 09:38
      w sumie to koebita ma szczescie, ze sie Ciebie pozbyla.
      i mam nadzieje, ze wyciagnie z Ciebie ile sie da :)
      milego zycia zycze
    • maialina1 pani sprzatajaca :/ 14.09.06, 09:40
      Ta pani sprzatajaca jest oczywiscie niezbedna? :/

      Jak ty w ogole smiesz rozmawiac o kasie?
      Materialisci! tylko takich wziac i .... :/
      2000 na zarcie wydajesz dla samego siebie?
      Ile ty wazysz, czlowieku?!
      Ja mieszkam zagranica i tyle nie wydaje! :/
      • trypel Re: pani sprzatajaca :/ 14.09.06, 09:42
        Lepiej wczesniej przeczytać posta dokładnie! On to płaci żonie a nie sobie...
        teraz nastąpi zapewne zmiana punktu widzenia :)
        • hugolinka Re: pani sprzatajaca :/ 14.09.06, 09:43
          dobra zona przegina to fakt... ale dzieci byly przyzwyczajone do pewnego
          poziomu zycia i nie można im tego odebrać, a nie wiemy czy żona sama bedzie w
          stanie ten poziom utrzymać, a z tego co już wiemy On za bardzo nie garnie się
          do opieki nad dziecmi
        • maialina1 Re: pani sprzatajaca :/ 14.09.06, 09:45
          Aha, sorki, nie doczytalam.
          Myslalam ze on tu podaje swoje wydatki.
          Faktycznie, nastepuje zmiana punktu widzenia :))
          Chociaz te 2000 na zarcie jestem w stanie lepiej zrozumiec kiedy trzeba wykarmic
          dwie male gebki :)
          Natomiast pani do sprzatania do przegiecie, tak jak i praking i inne takie.
          Anyway, niedlugo jej sie to El Dorado skonczy, bo sad zadecyduje ile masz jej
          dawac (zreszta nie "jej" tylko dzieciom) i parking na pewno nie bedzie figurowal
          na liscie.
          • walnientaenta Re: pani sprzatajaca :/ 14.09.06, 10:44
            Ja rozumiem utrzymac satandard zycia dzieciom ( bo twoje), ale koniecznie
            pisemnie przyznane alimenty ( ktos wyliczyl ze 1000zł /m/dziecko )a dodatkowo
            wramach podniesienia poziomu płac za szkołe, wycieczki, jakies zakupy ubrania,
            moze rachunki za mieszkanie. Ale utrzymywanie zony ( jedzenie, ubrania,
            samochód, parking, telefon...) to juz lezy w twoich dobrych checiach ( w koncu
            majątkiem sie dzielicie, wiec na lodzie jej nie zostawiasz )Wszystko jednak
            potwierdzaj formą przelewu niestety.
            A takie pytanie : jak to jest - jak zona nie pracuje to mąż po rozwodzie ma
            obowiązek utrzymywać?????, a jak pracuje to nie? - taki dziwny wniosek tu
            ukleciłam z wypowiedzi, i nie wiem
          • sir.vimes Re: pani sprzatajaca :/ 14.09.06, 11:23
            Moim zdaniem pani sprzątająca to akurat nie jest żadne przegięcie - w normalnym
            związku dbanie o dom rozkłada się między dwie osoby.
    • mathias_sammer Re: Cham, Bydle i Prostak...za ile? 14.09.06, 10:29
      myslalem, ze ktos mnie wola, bo chcial pozdrowic, ale to nie o mnie:)
      haha!
      m.s.
    • loltka zle trafiłes MOj Drogi:)) 14.09.06, 10:38
      niestety, ale to zły adres-na tym forum nikt Cie nie zrozumie-to BAbskie forum-
      najpierw Ci sie dostanie za cały ród damski a potem sie dowiesz ze jako
      cudzołoznik masz płacic całą swoja pensje na zone i dzieci (minus skromne kwoty
      na proste jadło i pryczę w kamienicy "zesłanie")
      oczywiscie, jesli któras tu zdradziła, to dlatego "ze facet nie rozumiał jej
      potrzeb" ale jesli facet odchodzi-to powinien za to płacic do konca zycia...
      postaraj sie zachowac WSZYSTKIE rachunki jako dodowdy przed sądem, ze nie taki
      z Ciebie dran i zone utrzymyałes powyzej wszelkich przysługujących jej i
      dzieciom alimentom
      zdradziłes przyznałes sie odeszłes-tego nikt tu nie powinien oceniac
      a co do pieniedzy-płacic na dzieci-oczywiscie, bo tO Twoje i ZONY dzieci, wiec
      oboje ponosicie kszta utrzymania i wychowania. Płacic na nią-tylko wtedy gdy
      chora i z trwała niezdolnością do pracy
      a jesli macie do tego rozdzielnośc majątkwą to juz wogole nie ma o czym mowic...
      pazernym partnerom mowimy nIE:)
      • sir.vimes Re: Nie róbcie dzieci 14.09.06, 11:25
        jeżeli nie rozumiecie, że to nie rybki, które bezstresowo można przenieść do
        gorszego i mniejszego akwarium.
        • loltka Re: Nie róbcie dzieci 14.09.06, 11:41
          sir.vimes napisała:

          > jeżeli nie rozumiecie, że to nie rybki, które bezstresowo można przenieść do
          > gorszego i mniejszego akwarium.


          mysle ze sam/sama powinienes sie do tego zastosowac, z TWojich wypowiedzi
          wynika, ze wychowywanie dzieci równa sie dla ciebie płacenie za wszytsko
          ogromnej ilosci kasy i myslenie ze bez tej kasy dzieci beda nikim.
          otoz posadanie dzieci to cos wiecej niz płacenie za drogie szkoły
          bo to nie te szkoły robią z nich wartosciowych i szczesliwych ludzi
          • sir.vimes Re: Nie róbcie dzieci 14.09.06, 14:14
            Mam dziecko i dobrze wiem, że nawet głupie państwowe przedszkole kosztuje
            300zł. Wiem też , że niektórzy pracują po 14 godzin na dobę by dzieciakom
            zapewnić wykształcenie, i warunki życia trochę lepsze niż zupka parzybroda i
            kącik sypialny w pokoju z rodzicami więc szlag mnie trafia jak słyszę ,że ktoś
            może i nie chce bo ma ważniejsze wydatki - ciuszki, piwko w knajpach, itp ważne
            sprawy. Nieważne, czy dotyczy to mężczyzny czy kobiety.
            • loltka Re: Nie róbcie dzieci 14.09.06, 14:31
              sir.vimes napisała:

              > Mam dziecko i dobrze wiem, że nawet głupie państwowe przedszkole kosztuje
              > 300zł. Wiem też , że niektórzy pracują po 14 godzin na dobę by dzieciakom
              > zapewnić wykształcenie, i warunki życia trochę lepsze niż zupka parzybroda i
              > kącik sypialny w pokoju z rodzicami więc szlag mnie trafia jak słyszę ,że
              ktoś
              > może i nie chce bo ma ważniejsze wydatki - ciuszki, piwko w knajpach, itp
              ważne
              >
              > sprawy. Nieważne, czy dotyczy to mężczyzny czy kobiety.


              czyli Twoim zdaniem moment w ktorym decyduje sie na dziecko to wyrok na moje
              zycie, tak>?? mam dziecko, wiec nie wolno mi kupic sobie fajnego ciucha-bo na
              dziecko musze łozyc, nie wolno piwa w kanjpie-bo dziecko , nie wolno na wakacje-
              bo przeciez DZIECO!!
              matko swieta-lepeij nie szykuj sie na ministra edukacji bo nikt w tym kraju nie
              ebdzie chciał miec dzieci!


              owszem, dziecko to masa obowiazków, odpowiedzialnosci, wydatkow, wychowanie,
              stres, i posiwecenie, ale NIE DAJMY SIE ZWARIOWAC! dziecko to nie wyrok
              wiezienia, zycie rpzez to nie moze stac sie gehenną.

              powtarzam raz jesze-na pierwszym miejscu jest WYCHOWANIE, a to czy bedzie
              chodziło do szkoły panstwoej czy do prywatnej za 1500zł miesiecznie to sprawa
              wtórna, zalezy od zarobkw i wizji rodziców. Wszytsko powinno byc wyzwazone
              jesli wychowujesz swoje dziecko w przekonaniu ze wszytsko mu sie nalezy a w
              domu jest małym BOGIEM, to sorry, ale raczej mu robisz krzywde
              • sir.vimes Re: Nie róbcie dzieci 14.09.06, 14:39
                Nie rozumiesz co czytasz. Posiadanie dziecka zmienia całe życie i przede
                wszystkim PRIORYTETY. Jak się jest rodzicem zarabia się przede wszystkim na
                dziecko a dopiero póżniej na siebie. I dla każdego normalnego człowieka
                edukacja dziecka jest ważniejszym wydatkiem niż fajne ciuszki.
                • loltka Re: Nie róbcie dzieci 14.09.06, 14:43
                  sir.vimes napisała:

                  > Nie rozumiesz co czytasz. Posiadanie dziecka zmienia całe życie i przede
                  > wszystkim PRIORYTETY. Jak się jest rodzicem zarabia się przede wszystkim na
                  > dziecko a dopiero póżniej na siebie. I dla każdego normalnego człowieka
                  > edukacja dziecka jest ważniejszym wydatkiem niż fajne ciuszki.


                  to Ty nie rozumiesz, co czytasz...
                  moja odpowiedz do poprzedniego posta w kontekscie tego co tu napisałas jest
                  dalej w pełni aktualna
                  owszem, dzieci w pierwszej kolejnosci ,ale to nie znaczy ze ja na koncu
                  ostaecznie nie tylko dzieci sa na tym swiecie ale ja tez-i czasem mozna a nawet
                  trzeba odmowic dziecku kolejnej przyjemnosci i pomyslec o sobie
                  dzieci maja rozne potrzeby nie tylko edukacje-to ze ktos od czasu do czasu
                  wyskoczy ze znajomymi do miasta albo kupi sobie fajny ciuch to nie znaczy ze
                  zniszczy przez to swoim dzieciom dziecinstwo
                  jesli ktos ma ochote zapomniec o sobie i zyc tylko dla dziec-prosze bardzo jego
                  wolna wola, ja tak nie zamierzam
                  • sir.vimes Re: Nie róbcie dzieci 14.09.06, 14:53
                    > owszem, dzieci w pierwszej kolejnosci ,ale to nie znaczy ze ja na koncu
                    > ostaecznie nie tylko dzieci sa na tym swiecie

                    Jak nie na końcu to gdzie? Pośrodku? Nie rozumiem tej bzdury którą napisałeś.
                    Albo są dzieci priorytetem albo nie są a kupowanie ubrań i chodzenie do kina
                    nijak się do tego nie ma. Swoją drogą, czy zaharowana mama lub tata w starym
                    dresie , bez własnych zainteresowań się sprawdzą jako rodzice? Nie. Wydatki na
                    kulturę , czasopisma, teatr też łączą się z wychowaniem dziecka( i nie chodzi
                    mi o to by je koniecznie wszędzie ciągać ze sobą) I nie pisałam nigdzie że nie
                    należy odmawiać dziecku żadnych przyjemności. Szkoła to nie to samo co nowa
                    zabawka. Chyba się nie zrozumiemy. Zresztą, zakładam ,że pana którego dotyczy
                    dyskusja stać na piwko po opłaceniu wszystkiego co wymienił.
                    • loltka Re: Nie róbcie dzieci 14.09.06, 15:06
                      sir.vimes napisała:

                      > > owszem, dzieci w pierwszej kolejnosci ,ale to nie znaczy ze ja na koncu
                      > > ostaecznie nie tylko dzieci sa na tym swiecie
                      >
                      > Jak nie na końcu to gdzie? Pośrodku? Nie rozumiem tej bzdury którą napisałeś.

                      czyli TWoja lista priorytetów ma dwa punkty:
                      1.dziecko
                      długo długo nic
                      2.Ty i Twoj Mąz

                      interesujące

                      nie rozumiesz, bo probujesz postrzegac swiat w czarno-białej kolorystyce
                      a lista o ktorej mowimy nie tak powinna byc budowana
                      potrzeby dziecka nalezy rozbic na "częsci" zaczynając oczywiscie od potrzeby
                      miłosci, wsparcia, bezpieczenstwa ciepła wolnosci i otwartosci na jego
                      osobowośc i potrzeby
                      potem nalezy umiescic siebie-w taki sosob zeby nie zaniedbac swoich zarówno
                      wewnetrznych jak i przyzemnych, nie-duchowych potrzeb
                      to smutne ze tego nie rozumiesz, takie zyciem musi byc okropne

                      > Albo są dzieci priorytetem albo nie są a kupowanie ubrań i chodzenie do kina
                      > nijak się do tego nie ma. Swoją drogą, czy zaharowana mama lub tata w starym
                      > dresie , bez własnych zainteresowań się sprawdzą jako rodzice? Nie. Wydatki
                      na
                      > kulturę , czasopisma, teatr też łączą się z wychowaniem dziecka( i nie chodzi
                      > mi o to by je koniecznie wszędzie ciągać ze sobą)

                      cóz-ja chodzenie przeze mnie do kina teatru na koncerty oraz kupowanie sobie
                      ciuchów nie postrzegam w kategorii potrzeb mojego dziecka, tylko moich potrzeb,
                      bo nie robie tych rzeczy z mysla o nim ale o sobie-moja rozrywka dotyczy mnie,
                      rozrywka mojego dziecka dotyczy jego-zadne z nas nie powino chodzic do kina
                      albo na zakupu w poczuciu obowizku wobec reszty członkow rodziny
                      to jakis totalny nonsens

                      I nie pisałam nigdzie że nie
                      > należy odmawiać dziecku żadnych przyjemności. Szkoła to nie to samo co nowa
                      > zabawka.


                      ja nie o tym, mowie o tym ze rodzice czesto uwazaja ze jak oppłaca dziecku
                      drogie szkoły, 3 jezyki, konie, spiew, fortepian, basen, tenis, taniec, ognisko
                      teatralne, i korki ze wszystkich mozliwych przedmiotów w szkole to wychowaja
                      wspaniałego, cudownego iealnego człwieka, ze bedzie zawsze szczesliwy a jego
                      zycie bedzie usłane róznami
                      niestety-w ten sposób odbiora mu dziecinstwo, nie naucza samodzielnosci ani
                      budowania wiezi miedzyludzkich-taki człowiek całe zycie bedzie nieszczesliwy
                      jesli czasem postwimy siebie na pierwszym miejscu dziecko na tym nie ucierpi,
                      ale wbrew pozorom zachowamy równowage
                      czego Ci zycze
                      • simon_r Re: Nie róbcie dzieci 14.09.06, 15:17
                        Dodam od siebie że potem tacy wspaniali rodzice jak tu lolta opisała najczęściej
                        są przez dzieci olewani i dochodzi do sytuacji kiedy dziecku wydaje się, że
                        wszystko mu się należy a rodzice żadają od niego oznak wdzieczności na zasadzie
                        "ja tatuś/mamusia całe życie na ciebie haruje i tylko dla ciebie żyję a ty tak
                        mi się odwdzięczasz!!"
                        w łagodniejszym przypadku dziecko może poczuć się mocno winne sytuacji gdy
                        słyszy, że mamusia/tatuś tylko dla niego żyją i wszystkiego sobie odmawiają..
                        kochające dziecko jak każdy kochający człowiek chce żeby osoba kochana też coś z
                        życia miała a nie tylko się dla niego poświęcała... inaczej można usłyszeć słowa
                        "ja się na ten świat nie prosiłem"
                        • loltka Re: Nie róbcie dzieci 14.09.06, 15:21
                          dodam jeszcze do TWojej wypowiedzi, ze czesto po obu strnach zaczyna rodzic sie
                          poczucie winy, albo tez roszczeniowa postawa-czesto gęsto jest tak, ze dziecko
                          uwaza ze wszytsko mu sie nalezy, ale on niego dla innych, tudziez dla rodziców
                          to absolutnie nic, zadnego poczucia obowiazku czy chodzby wdziecznosci. A
                          rodzice-zameczeni, zapracowani, zostawieni czesto sami sobie-maja zal dzo
                          dziecka, a czasem i roszczenia-ze tak sie oswieci a dziecko takie niewdzieczne
                          i nikt przez te lata nie owił o prawdziwej, rodzinnej miłosci i atmosferze
                        • sir.vimes Re: Nie róbcie dzieci 14.09.06, 15:22
                          A kto normalny oczekuje wdzięczności od dzieci? I za co? Że żyją?
                          • simon_r Re: Nie róbcie dzieci 14.09.06, 15:36
                            Dziecko które wszystko dostaje nie rozumie potrzeb innych... i tyle.
                            • sir.vimes Re: Nie róbcie dzieci 14.09.06, 15:43
                              Co to znaczy wszystko? Bo ja pisałam o edukacji.
                            • loltka Re: Nie róbcie dzieci 14.09.06, 15:46
                              simon_r napisał:

                              > Dziecko które wszystko dostaje nie rozumie potrzeb innych... i tyle.


                              zgadzam sie.
                              nie chodzi o to, zeby oczekiwac wdziecznosci i robie to wszystko dla dziecko
                              tylko dlatego, ze chce dozyc dnia w ktorym moje dziecko bedzie z wdzieczosci
                              bic pokłony
                              chodzi o to,aby ono było wdzeczne same z siebie, aby rozumiało i odbierało
                              potrzeby swoje swoich rodziców otoczenia, bliznich
                              chodzi o to,zeby potrafiło byc empata, aby potrafiło sie dzielic i nie
                              czuło,,ze wszytsko jest Tylko Dla NIego
                      • sir.vimes Re: Nie róbcie dzieci 14.09.06, 15:19
                        Moim zdaniem to rodziny olewające potrzeby dzieci, lekceważace ich zdolności,
                        nie zapisujące na nic - odbierają dzieciom dzieciństwo. Bo dzieciństwo to nie
                        plucie na chodnik pod zardzewiałym trzepakiem na blokowisku.
                        • loltka Re: Nie róbcie dzieci 14.09.06, 15:26
                          sir.vimes napisała:

                          > Moim zdaniem to rodziny olewające potrzeby dzieci, lekceważace ich zdolności,
                          > nie zapisujące na nic - odbierają dzieciom dzieciństwo. Bo dzieciństwo to
                          nie
                          > plucie na chodnik pod zardzewiałym trzepakiem na blokowisku.


                          i znow ten czarno-biały swiat...
                          nie rozumiesz, ze najwazniejsza jest rownowaga, złoty srodek w tym co robisz
                          dla dziecka??
                          czy uwazasz, ze dziecko, ktore chodzi do dobrej ale panstwoej szkoły, prywatnie
                          chodzi na jeden jezyk (ewentualnnie jak starsze to na drugi) do tego jakis
                          jeden sport, ktory lubi a nie na ktory zmuszaja go rodzice no i moze jak ma
                          ochote to jakis taniec albo spiew-samo oczywiscie decydujac czy tego chce czy
                          nie, a do tego moze bawic sie z innymi dziecmi, wygłupiac i szalec a czasem po
                          prostu marnowac czxas a przy tym ma kochających i poswiecajacych mu CZAS (nie
                          tylko KASE) rodziców-uwazasz, ze takie dziecko jest skazane na zyciowa
                          porazke?? ze jedyne co mu zostaje w zyciu to "plucie po chodnikach pod
                          zardzewiałym trzepakiem"???
                          dlaczego popadasz ze skrajnosci w skrajnosc??
                          i na koniec-nigdy nie chciałabym miec Cie za MAtke, sorry, ale mnie przerazasz

                          czy Ty kochasz i wychowujesz swje dziecko
                          czy je tylko posiadasz i TRESUJESZ??
                        • trypel Re: Nie róbcie dzieci 14.09.06, 15:27
                          Również zapisywanie na siłę na 3 kursy + 2 kółka zainteresowań to robienie z
                          dziecka "małego starego" i pozbawianie go dzieciństwa. Dzieciństwo to beztroska,
                          miłość, brak obowiązków a nie przymus spełniania najszcęściej wygórowanych
                          ambicji rodziców...
                          Dziecko musi zrozumieć że tata/mama mają własne życie dlatego moja akceptuje bez
                          zastrzeżeń to że wyjezdzam również sam na urlop bo wie że ze mna i tak pojedzie.
                          Dziecko jest bardzo ważne ale nie moze stanowić celu i obiektu uwielbienia i
                          pępka świata
                          • sir.vimes Re: Nie róbcie dzieci 14.09.06, 15:34
                            Chyba dziś nie mam weny, jakoś nikt nie rozumie co piszę . Rzeczywiście, maja
                            wypowiedż po "przetłumaczeniu" przez ciebie i przez loltkę sugeruje wizję
                            malutkiego japończyka co prosto ze żłobka jedzie na tenisa a z tenisa na kurs
                            grafiki. I rodziców rozkładających przed nim czerwony dywan. Ale ja nic takiego
                            nie napisałam... Napisałam ,że nieprzyzwoitością jest wydawać kasę na pierdoły
                            jeżeli możemy wydać ją na polepszenie bytu dziecka (teraz i w przyszłości). Nie
                            że trzeba się suchym chlebem żywić by starczyło na jakieś kaprysy.
                            • trypel Re: Nie róbcie dzieci 14.09.06, 15:37
                              Rozumiem że powinienem zrezygnować z np drogiego hobby żeby polepszyć byt
                              dziecka w przyszłości? a dziecko będzie miało sfrustrowanego tatę? i to ma być
                              lepsze? chyba faktycznie się nie zrozumiemy :)

                              • sir.vimes Re: Nie róbcie dzieci 14.09.06, 15:42
                                NIe, nie poinieneś rezygnować z hobby ani drugiego ani trzeciego. Ale dziecko
                                też nie powinno rezygnować z hobby tylko dlatego że rodzicom ubzdurał się
                                rozwód.
                                • trypel Re: Nie róbcie dzieci 14.09.06, 15:45
                                  sir.vimes napisała:

                                  > NIe, nie poinieneś rezygnować z hobby ani drugiego ani trzeciego. Ale dziecko
                                  > też nie powinno rezygnować z hobby tylko dlatego że rodzicom ubzdurał się
                                  > rozwód.

                                  Ubzdurał się?????????????????????????? uważasz że dla dziecka dwoje dorosłych
                                  ludzi ma sobie zmarnować życie żyjąc w nienawiści przez następne lata???????
                                  • sir.vimes Re: Nie róbcie dzieci 15.09.06, 10:24
                                    Znasz jakieś dziecko po rozwodzie rodziców? Z punktu widzenia dziecka
                                    najczęściej rodzicom rozstanie się ubzdurało. Czuje się ukarane - doszukuje się
                                    często swojej winy w tym ,że tata lub mama już z nim nie mieszkają. Nie pojmuje
                                    pewnych niuansów życia małżeńskiego - nie myślę tu o debilach robiących przy
                                    dzieciach karczemne awantury, tylko o ludziach rozstających się w kulturalny
                                    sposób. Oczywiście, jak ktoś tu napisał, dzieci nie są z cukru, i przeżyją ale
                                    zrozumcie - samo rozstanie rodziców jest już nieszczęściem, a pogorszenie
                                    warunków życia dziecka jest tylko niezasłużoną karą dla osoby , która nie
                                    zawiniła.
                                • loltka Re: Nie róbcie dzieci 14.09.06, 15:48
                                  sir.vimes napisała:

                                  > NIe, nie poinieneś rezygnować z hobby ani drugiego ani trzeciego. Ale dziecko
                                  > też nie powinno rezygnować z hobby tylko dlatego że rodzicom ubzdurał się
                                  > rozwód.


                                  nikt tego tu nie sugeruje
                                  ale tez nie powinno byc tak, ze warunki w rodzinie sie zmieniły a dziecko dlaej
                                  zyje jak pan
                                  rodzina to zywy twor
                                  jesli sie rozpadła i jest gożej z finansami to trzeba sie zastanowic jak teraz
                                  ma wygladac finanoswanie tej rodziny
                                  całej a nie tylko dziecka
                                  a zonak tego pana, ktora sie zasłania dobrem dzieci, zeby miec na swoje
                                  luksusowe zycie powinna puknąc sie w pusty łep
                                • ewab2507 ubzdurał się? 15.09.06, 10:17
                                  decyzja o rozwodzie nie jest bzdurą ani kaprysem. jak dla mnie było to drugie
                                  najbardziej przykre doświadczenie w życiu, zaraz po śmierci mojego ojca. to
                                  tobie się coś ubzdurało...
    • kalmia Re: Cham, Bydle i Prostak...za ile? 14.09.06, 10:48
      swoja drogą zastanawiam się co to za gimnazjum, za które się płaci 2500 za
      miesiąc, ja tyle płaciłam za ROK studiów.Parking 400pln za miesiąc ? ile
      samochodów tam stawiasz ? ja płacę 70zł. Nie rozumiem skąd te kwoty..dla mnie
      są dziwne.. A kredyt za mieszkanie, w którym chyba mieliście mieszkać razem ma
      opłacać tylko żona ?
      • sir.vimes Re: Cham, Bydle i Prostak...za ile? 14.09.06, 11:25
        Za podstawówkę w Meridien płaci się 1800 zł miesięcznie...
    • souls_hunter Re: Cham, Bydle i Prostak...za ile? 14.09.06, 10:58
      krusiak napisała:

      > bedzie placic za to mojej kochanej Beatce skrzywdzonej

      To twoja tez Beatka? Czyzby jakas prawidlowosc co do imienia hmmmm
    • bitch.with.a.brain Re: Cham, Bydle i Prostak...za ile? 14.09.06, 11:02
      Rozumiem płacenie na dzieci, bo jesli ona im daje opieke to Ty powinieneś zadbać
      o finanse.ale placić za jej telefon? z jakiej racji?
      albo za jej jedzenie czy parking.
      Jesli jest zdrowa to chyba sama umie o siebei zadbać
      • souls_hunter Re: Cham, Bydle i Prostak...za ile? 14.09.06, 11:05
        Najwyrazniej jest zdrowa i zadbala. Frajera ktory za wszystko placi tak szybko sie nie puszcza.
    • nananata Re: Cham, Bydle i Prostak...za ile? 14.09.06, 11:25
      idz do sadu
      • walnientaenta Re: Cham, Bydle i Prostak...za ile? 14.09.06, 11:37
        Beata-tak to prawidłowość widzę, jeszcze dorzuce Małorzatę
        Facet daj sie oskubać, do grobu nie zabierzesz
    • lady284 Re: Cham, Bydle i Prostak...za ile? 14.09.06, 11:41
      no właśnie tak jest z babkami które pchają się w małżeństwo by mieć zycie na
      odpowiednim poziomie, ja na jej miejscu wystawiłabym walizki i grosza od ciebie
      nie chciała:) i oczywiście nie oglądać cie już wiecej
      ale chyba jestem wyjatkiem
      • loltka brawo 14.09.06, 12:12
        lady284 napisała:

        > no właśnie tak jest z babkami które pchają się w małżeństwo by mieć zycie na
        > odpowiednim poziomie, ja na jej miejscu wystawiłabym walizki i grosza od
        ciebie
        >
        > nie chciała:) i oczywiście nie oglądać cie już wiecej
        > ale chyba jestem wyjatkiem



        wcale nie ejstes wyjatkiem, na siebie tez bym grosza nie chciała i nie wziełabym
        trzeba miec własna godnosc
        natomiast jesli chodzi o dzieci to uwazam, ze facet powinien uczestniczyc
        zarówno w wychowniu jak i wydatkach, dlaczego dzieci maja nie miec ojca i
        dlaczego wspolne dzieci ma opłacac tylko kobieta
        sa dwa wyjscia w zaleznosci od sytuacji materialnej rodzica z ktorym dzieci
        zostaja:
        -jesli jest dobra-alimenty odkładam dziecom na osobnym koncie tak aby moc
        przeznaczyc zebrane pieniadze na ich start w dorosłe zycie
        -jesli sam sobie nie daje rady-finansuje z tych pieniedzy ich nauke, potrzeby,
        rozrywi oczywiscie sam tez uczestniczac w wydatkach

        zdrowy rozsadek i dobro dzieci przede wszytskim
        • baba67 Re: brawo 14.09.06, 12:57
          Czy Wy nie przesadzacie drogie kobitki ?
          Jak to grosza byscie nie chcialy ?
          Co ma Wasza godnosc do standardu zycia Waszych dzieci?Same byscie chcialy
          dzieci utrzymywac, a byly maz niech sie plawi w luksusie z nowym modelem ?
          Przegiecie w druga strone...
          Niech placi polowe na szkole, wydatki szkolne, utrzymanie dzieci, wakacje itp,
          bo taki jest obowiazek ojca.
          • loltka heloł!!!!! 14.09.06, 13:01
            proponuje po raz drugi (albo i trzeci) przeczytac to co napisała i wtedy
            odpowiadac
            uprasza sie o czytanie ze zrozumieniem!
            nie ma tam ani słowa o samodzielnym łozeniu na dzieci:P
            dziekuje
            • baba67 Re: heloł!!!!! 14.09.06, 13:03
              Bije sie w piers :-)
        • mozambique Re: brawo 14.09.06, 12:59
          no wi tym przypadku ty maialbyc sowją godność i dzieci na głowie a były mąz
          luz , bluz, zero obowiązków i do tego jeszce pełne konto.

          Zrobił dzieci to jego psi obowiązek płacic na dzieci. Zona moglaby sie jeszcze
          domagac osobnyh pieniedzy za utrate zdrowia spowodowaną ciązami i porodami.
          • loltka hmmm 14.09.06, 13:04
            mozambique napisała:

            > no wi tym przypadku ty maialbyc sowją godność i dzieci na głowie a były mąz
            > luz , bluz, zero obowiązków i do tego jeszce pełne konto.
            >

            chyba nie przeczytałas dokładnie-nic takiego nie napisałam
            napisałam cos wrecz odwrotnego
            DZIEWCZYNY!!! JESLI JUZ CHCECIE COS KOMENTOWAC TO BŁAGAM CZYTAJCIE ZE
            ZROZUMIENIEM

            > Zrobił dzieci to jego psi obowiązek płacic na dzieci.
            NO OCZYWISCIE ZE TAK-DOKŁADNIE TO NAPISAŁAM TYLKO WIECEJ SŁOW UZYŁAM!

            Zona moglaby sie jeszcze
            >
            > domagac osobnyh pieniedzy za utrate zdrowia spowodowaną ciązami i porodami.

            NO OCZYWISCIE ZE TAK-DOKŁADNIE TO NAPISAŁAM TYLKO WIECEJ SŁOW UZYŁAM!

            • loltka Re: hmmm 14.09.06, 13:05
              loltka napisała:



              >
              > Zona moglaby sie jeszcze
              > >
              > > domagac osobnyh pieniedzy za utrate zdrowia spowodowaną ciązami i porodam
              > i.

              no nie, to juz przesada, (tak miało byc:P)
              >
              • sir.vimes Re: hmmm 14.09.06, 14:19
                A dlaczego nie?
                • mozambique Re: hmmm 14.09.06, 14:26
                  no własnie - dlaczego nie , utrat zdrowia jest jak najbardzije wymierna .
                  KOchany tatus pomieczył sie moze z 2 razy o 5 minut a kobieta oddałą dzieciom
                  kilka lat zycia i połowę zdrowia.
                  Niech kochany tatus jej to wynagrodzi, moze mu wtedy cos sie w mózgownicy
                  rozjaśni.
                  • trypel Re: hmmm 14.09.06, 14:32
                    Po pierwsze chyba ona też chciała dziecko. On jej nie zmuszał.
                    Po drugie połowa zdrowia + kilka lat życia????????? skąd Ty to
                    wymyśliłas????????????
                    To tak samo on powie że żeby utrzymać rodzinę na takim standardzie pracował po
                    16 godzin na dobę i stracił 75% zdrowia... i niech ona mu płaci rentę
                    • mozambique Re: hmmm 14.09.06, 14:40
                      ciekawe jak to od razu mozna rozpoznac ze facet pisał he, he

                      Kochani meżczyzni , moze czas sobei uzmyslowic ze ciąza , poród , i połóg to
                      cos wiecej niz wasz szybki numerek po pijaku .
                      Jak swiat swiatem jeszce żaden męzczyzna nie umarł przy porodzie, nie rozerwał
                      sobie nieczego przy porodzie, nie dostał krwotoku przy porodzie, itp .
                      i chocbyscie nie wiem jakie bzdury tu pisali to "koszt" posiadanai dzieci u
                      kobiety jest niepowrownywalny z waszym. Wy TYLKO na to musicie zarobic ( jesli
                      w ogole zarobic potraficie i nie zyjcie na garnuszku zony lub znienawidzoenj
                      tesiowej marudząc ciągle jak ta zaona po dziecku zrobiał sie gruba i
                      nieatrakcyjna)

                      pusciłeś zone i dzieci w trąbę ? to płacz i płać. !!!
                      trza było myslec głową a nie rozporkiem.



                      " ..to ostatnie minuty tego zawodnika między nogami Campbella ..."
                      Szaranowicz , finał ligi mistrzów w TV
                      • trypel Re: hmmm 14.09.06, 14:54
                        ktoś Cię strasznie skrzywdził chyba...

                        A wracając do tematu - czyli jak kobieta puści faceta w trąbę to ona powinna płacić?

                        A co do "kosztu" posiadania dzieci - jestem tylko facetem ale istnienia mojego
                        dziecka nie rozpatruje pod kątem "kosztów" tylko tego że dzięki niemu mam po co
                        i dla kogo żyć...
                        • sir.vimes Re: hmmm 14.09.06, 14:55
                          Jeżeli zostawi faceta z dziećmi i całym domem na głowie - tak, powinna słono
                          płacić.
                        • loltka Re: hmmm 14.09.06, 15:06
                          trypel napisał:


                          > A co do "kosztu" posiadania dzieci - jestem tylko facetem ale istnienia mojego
                          > dziecka nie rozpatruje pod kątem "kosztów" tylko tego że dzięki niemu mam po
                          co
                          > i dla kogo żyć...



                          popieram
                • loltka Re: hmmm 14.09.06, 14:26
                  co-dlaczego nie??
                  za bole porodowe??
                  przypomina mi sie seksmisja:))
                  faceci nie sa winni temu, ze to kobieta rodzi dziecko-o to pretensje mozna miec
                  juz tylko do Boga, NAtury< Kosmitów-kto w co wierzy:P
                  • mozambique Re: hmmm 14.09.06, 14:31
                    kobieta zas nie jest wiatropylna,
                    "faceci nie sa winni temu, ze kobieta rodzi dziecko"
                    a niby kto ??????????????????? no nie rozśmieszaj mnie , bardzo prosże.

                    a jesli jeszce nie wiesz jakie konsekwenscje dla organizmu kobiety ma ciąża to
                    popytaj jakiegos fachowca a nie gadaj głupot
                    • loltka Re: hmmm 14.09.06, 14:40
                      mozambique napisała:

                      > kobieta zas nie jest wiatropylna,
                      > "faceci nie sa winni temu, ze kobieta rodzi dziecko"
                      > a niby kto ??????????????????? no nie rozśmieszaj mnie , bardzo prosże.
                      >
                      no oczywiscie ze nie są, jak juz pisałam -to siła ktora stworzyła człowieka
                      (Bóg, NAtura, KOsmici itp) zadecywowała o tym kto zapładnia a kto jest
                      zapładnianym-to tymnie nie rozsmieszaj, ze tego nie kumasz:)))))))

                      facet jest zaprogramowany do tego zeby dac nasienie a kobieta do tego zeby zajc
                      w ciaze-i nie da sie tego odwrocic
                      jesli kobieta nie chce zajsc w ciaze to niech sie zabezpieczy albo nie uprawia
                      seksu,ale jak juz zajdzie to niech nie gada głupot, ze FACET JEST TEMU WINNY!!
                      a gdzie miała głowe jak sie bzykała>??
                      sory, ale jak sie zachodzi to sie odpowiada-zarówno kobieta jak i mezczyzna w
                      pełni odpowiadaja za to ze dorobili sie dziecka-a tego zeby "rodził " facet
                      zmienic sie po prostu nie da!


                      > a jesli jeszce nie wiesz jakie konsekwenscje dla organizmu kobiety ma ciąża
                      to
                      > popytaj jakiegos fachowca a nie gadaj głupot
                      >


                      sama gadasz głupoty!
                      • mozambique Re: hmmm 14.09.06, 14:43
                        a lekarza ginekologa, ortopede , hematologa , endokrynologa to znasz pewnie
                        tylko z nazwy.
                        eeeehhhh

                        oboje spłodzili dziecko ale konsekwenscje tego głownei ponosi kobieta .
                        przecież o tym uczą w podstawówce , czy moze juz nie uczą ?
                        mężusia nei uczyli ?
                        • loltka Re: hmmm 14.09.06, 14:47
                          mozambique napisała:

                          > a lekarza ginekologa, ortopede , hematologa , endokrynologa to znasz pewnie
                          > tylko z nazwy.
                          > eeeehhhh
                          >
                          > oboje spłodzili dziecko ale konsekwenscje tego głownei ponosi kobieta .
                          > przecież o tym uczą w podstawówce , czy moze juz nie uczą ?
                          > mężusia nei uczyli ?



                          gadasz jakies straszne pierdoły
                          co ty nie wiesz, jak to sie odbywa z tymi dziecmi??

                          i o co CI chodzi z tymi lekarzami?? uwazasz, ze jak ktos trzezwo mysli a nie
                          głosi jakies nawiedzone hasła o odszkodowaniu dla kobiet z tytułu porodu to
                          ejst jakims dziwakiem??
                          kobieto-na jakim Ty swiecie zyjesz?
                          i ile masz lat- bo z Twoich wypowiedzi wynika, zes nawiedzoną nastoletnia
                          pseudo-feninistką!!
        • ewab2507 zapewniam, że dzieciom nic nie będzie... 15.09.06, 10:28
          mnie zdarzyło się w życiu, że ojca zabrakło gdy miałam 7 lat. moja siostra
          miała wtedy 3 lata, a mama 30. ojciec umarł mając lat 32. było nam ciężko, bo
          renta, którą otrzymywałyśmy była raczej jałmużną, a mama wtedy nie zarabiała za
          dużo. od rodziny też nie mogłyśmy oczekiwać pomocy. nie czuję się z tego powodu
          pokrzywdzona, ani nie mam wrażenia, że coś straciłam, poza rzecz jasna
          obecnością ojca w moim życiu, której nie da się przeliczyć na żadne pienądze.

          mama wychowała nas obie na kobiety dobrze radzące sobie w życiu. jesteśmy
          wykształcone, dobrze zarabiamy. same sobie zarobiłyśmy na to co mamy. potrafimy
          same zadbać o siebie a nie liczyć na kasę faceta.

          mężczyzna "potrzebny" mi jest jako partner do życia. jako osoba, na którą
          zawsze mogę liczyć, i która zawsze może polegać na mnie. osoba dzięki której
          będę chciała wracać do domu, w którym będzie spokój, ciepło i miłość. nie jest
          mi natomiast potrzebny do zarabiania pieniędzy.
          • sir.vimes Re: zapewniam, że dzieciom nic nie będzie... 15.09.06, 10:36
            Oczywiście, że dzieci przeżyją. Nie wątpię też , że jesteś samodzielną osobą
            wychowaną przez dzielną kobietę, to wielkie szczęście. Ale nie o to chodzi. Ten
            konkretny tata ma możliwość zapewniania swoim potomkom dość wysokiego poziomu
            życia (wiele osób chciałoby mieć takie możliwości). Czemu miałby tego nie
            robić? Bo nie lubi swojej byłej żony? Śmieszne. To nadal są jego dzieci.
            Powinien czuć się szczęśliwy że ma takie możliwości - że np dzieci mogą uczyć
            się języków, chodzić na basen. Może też starać się być obecny w ich życiu -
            niezależnie od nienawiści jaką czuje do ich matki (chyba wzajemnej). Ale chyba
            nie chce.
            • ewab2507 Re: zapewniam, że dzieciom nic nie będzie... 15.09.06, 14:02
              tak, jak również myślę podobnie... ale on chyba nie stwierdził, że chce
              dzieciakom odebrać wszystkie możliwości (do nauki, rozwijania uzdolnień itp) i
              nie sądzę by chciał to zrobić.

              mnie chodziło raczej o to, by nie demonizować pieniądza, jako wartości samej w
              sobie, bo ja mimo to, że nie było nam łatwo znam języki obce, rozwijałam swoje
              zainteresowania, mam bardzo dobre wykształcenie... a mama znowu się tak
              strasznie dla nas nie udręczała i nie wyrzekała wszystkiego. zawsze miała
              zdrowe podejście do życia, zawsze wpajała w nas zaradność i samodzielność. nie
              podawała niczego "na talerzu". takie gadki, jak niektóre tutaj to ględzenie
              pustych bezmózgich laluń, które same w życiu nie splamiły się pracą i które
              liczą na kasę swoich facetów, dopóki mogą.
              • sir.vimes Re: zapewniam, że dzieciom nic nie będzie... 15.09.06, 14:23
                No, ja trochę pieniądze demonizuję. Jak byłam dzieckiem w dokształcanie mnie i
                mojej siostry mama wkładała sporo kasy. To raczej my ograniczłyśmy ilość zajęć
                dodatkowych - wybierałyśmy to na czym nam najbardziej zależało z pełną
                świadomością , że możemy wystąpić o sfinansowanie nowego hobby, kursu, itp.
                Słodyczy i innych pierdół (niepotrzebne ciuszki) - niezależnie od aktualnego
                stanu finansów rodziny - minimum. Dopiero w liceum zorientowałam się, że jest
                sporo dzieci niesłychanie uzdolnionych, których rodzice mają to w d.upie. Stać
                ich było bez trudu ale - mieli ważniejsze wydatki, samochód nowy co dwa lata,
                remoncik łazienki co roku, zgodnie z nową modą itp. Wtedy do mnie dotarło, że
                nie tylko dzieci totalnych patologicznych pijaków nie dostają szansy. Ty taką
                szansę widocznie jednak miałaś - przecież nie chodzi tylko o pieniądze ale o
                nastawienie rodziców. Jeszcze jedno - w obecnych czasach na prywatne szkoły
                często decydują się ludzie o względnie niskich dochodach, są tam mniejsze klasy
                i są dużo bezpieczniejsze. To nie jest ani luksus ani "na talerzu". Czasy się
                zmieniają...
                • baba67 Re: zapewniam, że dzieciom nic nie będzie... 16.09.06, 09:58
                  Naprawde wspaniali rodzice-podobni do moich.Nie chodzilam nigdy bardzo modnie
                  ubrana, ale na dodatkowe zajecia zawsze bylo.Pozniej znajomosc jezyka ulatwila
                  mi zycie w ciezkich czasach.
    • squirrel9 Re: Cham, Bydle i Prostak...za ile? 14.09.06, 12:38
      Och, kolego, masz fantazję, zera ci się pomyliły :)))))))))
      Wyglądałoby na to,ze umiesz zrobić pieniądze ale jesteś na tyle tępy,że nie
      umiesz wynająć adwokata tylko muisz pytać na forum. A to mało prwadopodobne i
      tylko śmiechu warte.
      • baba67 Re: Cham, Bydle i Prostak...za ile? 14.09.06, 13:02
        Moze tak go poczucie winy na poczatku zzeralo, ze sie na wszystko godzil, a
        teraz nieco przeglada na oczy.
        Ale tak w ogolknie to tez dziwne mi sie wydaje, zeby czlowiek, ktory kosi taka
        kase nie pomyslal o sensownych rozwiazaniach prawnych.
    • kornelka21 Re: Cham, Bydle i Prostak...za ile? 14.09.06, 19:07
      Brawo Beata!Tak trzymać!Pozdrów żone!
      Tak trzeba z wami postepować!
    • ewab2507 co to za babsztyl obrzydliwy ta Beatka 15.09.06, 09:22
      i jak tutaj dziwić się facetom, że mogą sądzić, że wszystkie baby to
      materialistyczne wredne wiedźmy (by nie użyć gorszych słów). mnie normalnie
      szlag trafia, choć akurat mnie zdarzyło się na swej drodze spotkać również tego
      rodzaju faceta. mój ex po rozwodzie bez orzekania o winie wyprowadził się
      dopiero, gdy mu zapłaciłam pewną sumę, na którą wcale nie zasługiwał. ja nie
      miałam wtedy siły na łażenie po sądach i było mnie stać na to by mu zapłacić.

      jestem przekonana, że z tym sądem i alimentami to nie ma co przesadzać...

      rozumiem, że pewnie przy rozwodzie ona zrobi tobie niezłą jazdę. przypiszczam
      więc, że o rozstaniu się bez orzekania o winie mowy być nie może. nie można
      jednak popadać w paranoję. nie znam twoich dochodów, choć z tego co napisałeś
      rozumiem, że muszą one być dość wysokie, ale twoja żona nie jest upośledzona i
      podobno dobrze zarabia. ona też ma obowiązek łożyć na dzieci i własne
      utrzymanie. nie jesteś jej niewolnikiem do cholery. masz własne życie do
      przeżycia i nie jesteś na nią skazany.

      jeśli zgodzisz się oddać jej mieszkanie i dom (co z perspektywy własnych
      doświadczeń uważam za błąd) i zaproponujesz w sądzie rzetelne alimenty (a wcale
      nie muszą pokrywać jej wszystkich wydatków, bo ona też musi ruszyć dupą i
      popracować), to nie sądzę, by jakikolwiek sąd chciał od ciebie więcej. to nie
      jest tak, że facet wykazujący dobrą wolę i płacący babie ciężkie pieniądze jest
      skazywany w sądzie na płacenie jeszcze więcej. myślę, że sędzia by się nieźle
      wkurzył(a) gdyby usłyszał(a), że mieszkanie+dom+8000 alimentów miesięcznie to
      babie za mało (uważam, że spokojnie możesz zaproponować mniej).

      dzięki Bogu, że starasz się uwolnić od tej jędzy, którą interesuje tylko twoja
      forsa.
      • ewab2507 no i coś jeszcze... 15.09.06, 09:46
        Może nie wiesz, ale nie wszystko co macie wchodzi do tak zwanego majątku
        wspólnego. Poniżej załączam wykaz tego, co zawsze zaliczane jest do majątku
        osobistego.

        Kodeks rodzinny i opiekuńczy (krio):
        Art. 33. Do majątku osobistego każdego z małżonków należą:
        1)przedmioty majątkowe nabyte przed powstaniem wspólności ustawowej,
        2)przedmioty majątkowe nabyte przez dziedziczenie, zapis lub darowiznę, chyba
        że spadkodawca lub darczyńca inaczej postanowił,
        3)prawa majątkowe wynikające ze wspólności łącznej podlegającej odrębnym
        przepisom,
        4)przedmioty majątkowe służące wyłącznie do zaspokajania osobistych potrzeb
        jednego z małżonków,
        5)prawa niezbywalne, które mogą przysługiwać tylko jednej osobie,
        6)przedmioty uzyskane z tytułu odszkodowania za uszkodzenie ciała lub wywołanie
        rozstroju zdrowia albo z tytułu zadośćuczynienia za doznaną krzywdę; nie
        dotyczy to jednak renty należnej poszkodowanemu małżonkowi z powodu całkowitej
        lub częściowej utraty zdolności do pracy zarobkowej albo z powodu zwiększenia
        się jego potrzeb lub zmniejszenia widoków powodzenia na przyszłość,
        7)wierzytelności z tytułu wynagrodzenia za pracę lub z tytułu innej
        działalności zarobkowej jednego z małżonków,
        8)przedmioty majątkowe uzyskane z tytułu nagrody za osobiste osiągnięcia
        jednego z małżonków,
        9)prawa autorskie i prawa pokrewne, prawa własności przemysłowej oraz inne
        prawa twórcy,
        10)przedmioty majątkowe nabyte w zamian za składniki majątku osobistego, chyba
        że przepis szczególny stanowi inaczej.

        Co do ciążącego na tobie obowiązku alimentacyjnego, to ona w przypadku, gdyby
        rozwód został orzeczony wyłącznie z twojej winy, może żądać od ciebie „środków
        utrzymania w zakresie odpowiadającym usprawiedliwionym potrzebom uprawnionego
        [czyli jej] oraz możliwościom zarobkowym i majątkowym zobowiązanego [czyli
        twoim] – patrz art.60.§1.krio.

        czyli jej potrzeby muszą być USPRAWIEDLIWIONE i współmierne do twoich
        możliwości zarobkowych. nie jesteś zobowiązany spełniać jej wszystkich
        zachcianek. już widzę jak sąd orzeka o kupnie towarów luksusowych, bo tak sobie
        baba zażądała.

        To prawda, że jeśli jej warunki życia z powodu rozwodu uległyby pogorszeniu, to
        ona może żądać jego wyrównania, nawet, jeśli nie znalazłaby się w niedostatku
        oraz, że „sąd może orzec, że małżonek wyłącznie winny obowiązany jest
        przyczyniać się w odpowiednim zakresie do zaspokajania usprawiedliwionych
        potrzeb małżonka niewinnego” – patrz art.60.§2.krio.

        zwracam jednak twoją uwagę na słowa SĄD MOŻE oraz ZASPOKAJANIE
        USPRAWIEDLIWIONYCH POTRZEB. tutaj nie może być mowy o jawnym żerowaniu na
        cudzych pieniądzach.

        pozdrawiam :)
        • krusiak Re: no i coś jeszcze... 15.09.06, 10:01
          OK DZIEKUJE wszystkiim za glosy za, przeciw, potepiajace , bluzgi itp

          milego dnia

          kochane panie ;)
          • pelikano73 Re: no i coś jeszcze... 15.09.06, 16:13
            Informacja 1 - jestem kobietą. Info 2 - wychowywałam się bez ojca, bo tatuśko
            zwiał od mamy, jak się tylko dowiedział, że będzie tatusiem.
            Teraz konkrety - porażają mnie takie babki, jak Twoja żona. Rozumiem, że po
            rozstaniu powinienieś utrzymywać dzieci na przyzwoitym poziomie, ale DZIECI i
            tylko je. Nie żonę. Nie jej dom. Znam taką sytuację, że laska po urodzeniu
            siedzi już 5. rok na macierzyńskich, wychowawczych i nie wiem, czym jesdzcze,
            ciągnie kaske z opieki społ, niby jako samotna matka (nie mają ślubu), ojciec
            płaci jej też niemałą kasę, a ta ostatnio wylatuje z tekstem, że musi jej dawać
            wiecej, bo ona nie ma sie w co ubrac. Nie dziecko, ale ona. To jej powiedzial,
            ze jak chce, moze go podac o alimenty do sadu i bedzie placil mniej. To dopiero
            sie uspokoila. Zdzira. Rozumiem, ze po rozwodzie, rozstaniu kobiecie z
            dzieckiem (dziecmi) nie jest latwo, ale obowiazek utrzymania dfziecka spada na
            OBIE osoby, nie tylko ojca. Pani do sprzatania niech cbedzie, ale niech za to
            placi żona, Dlaczego Ty? Ona nie zarabia? I to, co juz ktos pisal, plac na
            dzieci tylko przelewem bankowym. Inaczej sie okaże na sprawie rozwodowej, że
            jej nic nie placiles na dzieci. Babka nie ma klasy, jak widac. Nie zazdroszcze
            jej, ze ja zostawiles z dziecmi, ale trzeba zachowac honor. Walka o kase to
            chyba ostatnia rezcz, jakabym uskuteczniala po rozstaniu. Biore przyklad z
            mojej mamy. Pracowala, byla sama, ale nie ponizyla sie, zeby wyciagac od ojca
            jak najwiecej. Alimenty byly, ale nie żarła się z nim o kasę. Sama sprzątała,
            mimo że pracowała sporo, żeby zapewnić nam jakiś godny byt. Z jednej strony
            myślę, że jesteś nieodpowiedzialany, bo zaesze tak sądzę o rozpoadających się
            małęnstwach, ale z drugiej strony masz tez prawo do godnego zycia, a nie
            płacenia haraczu na żonę, na parking, na panią sprzątającą i inne cuda na kiju.
            Pozdrawiam



    • iberia30 Re: Cham, Bydle i Prostak...za ile? 17.09.06, 10:36
      Pozwole wtracic swoje trzy grosze i pewnie inne kobity mnie za to zlinczuja,
      ale tak sie sklada, ze w tym przypadku nie odczuwam solidarnosci jajnikow .

      Wisniewski na dwoje dzieci placi 5 tys/mies.watpie aby placil Mandarynie za dom
      itd, wiec twoja malzowina moze sobie chciec i na chceniu sie skonczy.
      Jesli jest zdrowa, sprawna to sio do roboty, Ty placisz na dzieci i tyle.Nie
      widze powodu, zebys placil i za dom, i za auto i niewiadomo jeszcze za co.
      W podobnej sytuacji jest moj znajomy, niestety sprawa rozwodowa sie ciagnie juz
      rok i konca nie widac, bo jego -jeszcze formalnie zona to pani z cyklu:leze i
      pachne-chce polozyc lape na wszystkim, na wszystkim na co On zapracowal bo ona
      jest/byla stworzona do wyzszych celow-patrz:wizyta u kosmetyczki, ploteczki,
      dyrygowanie pania od sprzatania, ogrodnikiem itd.W domu palcem nie kiwnela, jej
      rola sprowadzala sie do tego, ze o siebie dbala i zajmowala sie wybieraniem
      miejsc na wakacje w cieplych krajach 3 razy do roku.

      Trzymaj sie i nie daj sie oskubac;-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka